Gość: marek soltysiak
IP: *.3s.pl
15.09.07, 10:11
religia w szkole to przejaw panstwa wyznaniowego. Przed 1989 z
własnej woli chodziłem do salek na probostwie, miało to sens, miałem
kontakt z rówieśnikami z dzielnicy. W szkole lekcje religii
odebrałem jako przymus "kto nie z nami, ten przeciwko". Uzyskałem w
ten sposób godzine w tygodniu na czytanie zaległych lektur -
oczywiście w ramach lekcji religii. A o etyce jakoś nie było mowy.
Nie uważam ze czas poswiecony religii/etyce to czas stracony - wrecz
przeciwnie. Ale na Boga - nie wszkole na ocene!