Dodaj do ulubionych

Tablica pamięci Szpilmana

05.12.07, 23:57
Władysław Szpilman, wybitny kompozytor i muzyk, rozsławiony przez
film "Pianista" Romana Polańskiego urodził się w Sosnowcu w dniu 5
grudnia 1911 r. Dzisiaj obchodzimy 96 rocznicę Jego urodzin. Mam
wielką, osobistą satysfakcję, że w dniu dzisiejszym, z udziałem
władz miasta Sosnowca w osobach Wiceprezydentów Zycha i Jaskierni,
odbyła się uroczystość odsłonięcia pamiątkowej tablicy na budynku
przy ul. Targowej 18, gdzie Pianista urodził się i mieszkał. Od
kliku lat prowadzę własną, jakby prywatną kampanię medialną,
zmierzającą do godnego uczczenia Szpilmana w Jego rodzinnym mieście.
Obecnie we władzach miasta Sosnowca znajduje duże zrozumienie.

Cieszę się, że wiele już zrobiono i właściwie z każdym rokiem
posuwamy się we właściwym kierunku. Wierzę, że doczekamy się też
placu im. Władysława Szpilmana w Sosnowcu. Jest ku temu sprzyjąca
atmosfera. Może już w przyszłym roku odbędą się Zagłębiowskie Dni
Kultury Żydowskiej. Wiem, że prowadzone są w tym kierunku rozmowy.
Trzymam kciuki!

Wróćmy do Szpilmana. Był najstarszy z czworga rodzeństwa. Jego
młodszy brat Henryk zapowiadał się na muzyka, siostry: Regina,
studiowała prawo na UJ, a aplikację robiła już w Warszawie) i
Halina, były najmłodsze.

Ale, choć Władysława wysłano do, leżącej kilka domów dalej na
Targowej, Szkoły Męskiej Handlowej (tzw. gimnazjum Płockiego), jego
powołaniem od najmłodszych lat zdawała się być muzyka. W archiwum
sosnowieckiego liceum im. S. Staszica znajduje się informacja o
uczącym się tam przed wojną Henryku. Jego nazwisko nie figuruje
jednak w spisie absolwentów, zamieszczanym w wydawanych po wojnie
przez szkołę jubileuszowych publikacjach. Odszedł ze szkoły w 1934
roku.

Władysław Szpilman wyrósł w domu o tradycjach muzycznych. Już samo
nazwisko „Szpilman” oznacza po niemiecku i w jidysz grajka,
muzykanta. Jego ojciec i stryj, pochodzący z Ostrowca
Świętokrzyskiego, byli znakomitymi skrzypkami. Ojciec grał w
orkiestrze zespołu operowego, działającego przy katowickim Teatrze
Polskim. Matka uczyła gry na fortepianie. Ona też była jego pierwszą
nauczycielką muzyki. Jak podają źródła Szpilman już jako czterolatek
uwielbiał grę na fortepianie. Nawet po pierwszym przeczytaniu nut
bezbłędnie odgrywał melodię. Szpilman spędził w Sosnowcu wraz z
rodzicami i rodzeństwem dzieciństwo i młodość i jak potwierdza to
jego małżonka Halina, okres ten dobrze zapisał się w jego pamięci,
jako jeden z najlepszych w życiu. Choć Szpilman już w wieku 17 lat
po raz pierwszy wyjechał z Sosnowca by pobierać lekcję fortepianu u
Józefa Śmidowicza i Aleksandra Michałowskiego, uczniów Franciszka
Liszta w Warszawie i Berlinie, to ostatecznie rodzina wyprowadziła
się z Sosnowca do Warszawy dopiero w 1935 roku, kiedy Władysław
Szpilman dostał pracę w Polskim Radiu.

Wszyscy znamy Szpilmana z filmu "Pianista" Romana Polańskiego.
Przypomnimy, że wojnę przeżył dzięki żydowskiemu policjantowi, który
cofnął Go z transportu do obozu koncentracyjnego w Treblince oraz
Polakom, którzy pomagali Mu przetrwać, a także niemieckiemu
oficerowi, który opiekował się nim po Powstaniu Warszawskim.
Po wojnie wrócił do Polskiego Radia gdzie pracował jako pianista i
kierownik działu muzyki rozrywkowej aż do roku 1963. Wtedy to
porzucił tę pracę, by poświęcić się działalności koncertowej w
zorganizowanym wspólnie z Bronisławem Gimplem i Tadeuszem Wrońskim
Kwintecie Warszawskim, z którym wystąpił ponad dwa tysiące razy w
salach koncertowych całego świata.
Jednak Szpilman największą sławę zdobył jako kompozytor piosenek. W
sumie stworzył ich około pięciuset, z czego sto pięćdziesiąt stało
się prawdziwymi przebojami, a wiele z nich cieszy się popularnością
do dziś. Najsłynniejsze z nich to: Nie ma szczęścia bez miłości,
Straciłam serce twe, Czerwony autobus, Nie wierzę piosence, Jak
młode Stare miasto, Piosenka mariensztacka, Pójdę na Stare Miasto, W
małym kinie, Tych lat nie odda nikt, Zakochani są wśród nas, Jutro
będzie dobry dzień i wiele innych. W latach pięćdziesiątych napisał
też około 40 piosenek dla dzieci, za co został uhonorowany nagrodą
Polskiego Związku Kompozytorów w roku 1955. Jego autorstwa jest
sygnał muzyczny Polskiej Kroniki Filmowej. Był jednym z
pomysłodawców Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie i
organizatorem pierwszej z corocznych imprez festiwalowych. Zmarł 6
lipca 2000 roku w Warszawie. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym
na warszawskich Powązkach. Jak widać z tego krótkiego CV zasługi
Szpilmana dla kultury polskiej są olbrzymie. Mimo że był Żydem, to
był polskim Żydem, żyjącym i tworzącym w Polsce. Innej ojczyzny nie
miał.

Poznałem osobiście Panią Halinę Szpilman, z którą widziałem się
dwukrotnie, kilka razy rozmawiałem z nią przez telefon. Od niej
dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy na temat jej męża, m.in. na
temat stosunku do rodzinnego miasta. Nigdy nie był zły, choć
Szpilman, go unikał ze względu na wspomnienia i ból po stracie całej
rodziny. Sosnowiec mu ją za bardzo przypominał.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka