Dodaj do ulubionych

Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków

IP: *.ratnet.pl 26.03.09, 17:21
Za jakie grzechy w naszej Ojczyźnie na czele ministerstw powołuje się od lat, kobiety bez krztyny wyobraźni. Ale skoro ich szef też uważa, że wystarczy postraszyć, postawić ludzi "pod ścianą" nakazów i zakazów prawnych, to czego się innego spodziewać a już z cała pewnością nie można sie po takich osobach spodziewać trzeźwego myślenia. A wystarczy jedno rozporządzenie, że rezygnujemy z kilkuset urzędników a za zaoszczędzone wypłaty, zatrudniamy w przedszkolach pielęgniarki. W życiu bym się nie zgodziła aby zastrzyk moim dzieciom robiła amatorka nawet po kilkudniowym przeszkoleniu. Ja się już od jakiegoś czasu zastanawiam, czym się różni PO od PiS-u ? Telewizja i radio nadal w rekach LPRu a nie Obywateli, CBA nadal się kompromituje za nasze podatki, w wymiarze sprawiedliwości jak był bałagan, tak jest nadal, IPN nadal decyduje kogo wyeliminować z życia publicznego, bez uczciwego procesu. Nasi żołnierze nadal narażają swoje młode życie i psychikę w wojnach, które nie mają szans na wygranie - nie mówię już o tym, że NIE WALCZĄ O NASZĄ OJCZYZNĘ ! I niech mi min. obrony nie wciska kitu, że naszym siłom zbrojnym przynosi to jakiekolwiek korzyści (np.w wyszkoleniu). Wystarczy się odrobinę interesować tym co się w świecie od 1954 roku działo i przypomnieć sobie ilu amerykańskich żołnierzy do dziś nie potrafi wyleczyć się traumy po interwencjach w Korei, Wietnamie, akcji "Pustynna Burza" itd.itd. Co rząd, to bardziej arogancki i zamordystyczny. Jak tak dalej pójdzie, to się okaże, że Obywatele Polski mieli więcej wolności za czasów PZPRu (brrrr), aż mnie ciarki przechodzą, co jeszcze ten i następne rządy wymyślą, żeby już całkowicie społeczeństwo zakuć w dyby, biedne moje dzieci.
Obserwuj wątek
    • gazaj Słusznie nie chcą robić zastrzyków 26.03.09, 17:58
      Jak coś się stanie, to będzie na nie. I nie chodzi o to, czy umieją,
      ale jakie mają uprawnienia. W razie czego prokurator postawi im
      zarzut wykonywania zabiegu bez stosownego uprawnienia. Niech ta
      przemądrzała ministerka sama idzie robić zastrzyki.

      Jeżeli ktoś ma przewlekle chore dziecko, to istotnie ma problem, ale
      to nie jest wina przedszkoli tylko naszego systemu, można przecież
      zatrudnić pielęgniarkę albo sanitariuszkę (kiedyś istniał zawód
      sanitariuszki).
    • Gość: przezorny Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 19:49
      Kolejna kompromitacja pani minister. Moze poda podstawę prawną na podstawie,
      której nauczyciel ma robić zastrzyki???? To dlaczego lekarze lub pielęgniarki
      nie prowadzą lekcji w szpitalach?
      Jutro dowiemy się, że jak w szkole będzie przeciekał dach, to też nauczyciele go
      powinni załatać!!!!
      • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:13
        Pszesadzacie z tymi zastrzykami. Przewlakle chorzy (diabetycy,
        alergicy itp.) maja zwykle w tym celu tzw. "pena". Obsluga tego jest
        bardzo prosta, i nie wymaga wprawy. Zdazalo mi sie przyjmowac pod
        opieke dziecko z "penem" do kapletu i nic w tym nie bylo
        niezwyklago. Bardziej niezwykle bylo by gdybym dziecko z tego powdu
        odeslala. (mieszkam poza Polska, czasem prowadze zajecia dla dzieci)
      • Gość: naucz. przedszkola Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 77.236.0.* 31.03.09, 22:15
        Proponuję wpisać ten obowiązek do czynności dodatkowych nauczyciela techniki.
        Ewentualnie może go w tym zadaniu asekurować nauczyciel od wf-u. Jakich czasów
        myśmy dożyli.
    • Gość: Emanuel Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.09, 23:36
      Najwazniejsze aby klepać jak przekupka na jarmarku. Ale baba tylko
      to potrafi. Nie ważne czy na temat, czy nie na temat. Najważniejsze
      aby klepać.
    • Gość: penelopa Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.bs.katowice.pl 27.03.09, 08:23
      Jestem zbulwersowana i postawą przedszkolanek i słowami wypowiedzi
      pod tym artykułem. Jest XXI wiek, cukrzyca jest chorobą
      cywilizacyjną i KAŻDY powinien wiedzieć jak udzielić pomocy choremu
      na cukrzycę. Nie trzeba być pielęgniarką, żeby zrobić zastrzyk z
      insuliną, albo glukozą. Czy wszyscy chorzy są lekarzami i
      pielęgniarkami? Podanie zastrzyku przy cukrzycy jest prostsze jak
      masaż serca, a przecież też powinniśmy umieć udzielić pierwszej
      pomocy przy wypadku itp. Jeśli pani przedszkolanka boi się widoku
      krwi, to pomyliła się z wyborem zawodu. Dziękuje Bogu, że mam już
      dorosłe dzieci i nie muszę korzystać z takich placówek oświatowych
      jak przedszkola i szkoły.
      • gazaj penelopo. ty czytaj co piszą, potem komentuj 27.03.09, 10:36
        Po pierwsze nie każdy musi umieć obsłużyć cukrzyka, bo niby dlaczego?

        Po wtóre, jeżeli w przedszkolu mają być wykonywane zabiegi medyczne,
        to powinny tam być zatrudnione osoby z odpowiednimi uprawnieniami.

        Jeżeli osoba nieuprawniona wykona zabieg, a pojawią się komplikacje,
        to ma prokuratorskie zarzuty jak w banku. Dlatego każda
        przedszkolanka ma nie tylko prawo, ale i obowiązek, odmowy
        wykonywania jakichkolwiek zabiegów, do których nie ma odpowiednich
        uprawnień.
        • Gość: titta Re: penelopo. ty czytaj co piszą, potem komentuj IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:57
          Bzdura. Prokurator grozi przezde wszystkim jesli ktos nie udzieli
          pierwszej pomocy. Kazdy ma obowiazek udzielenia jej, a prawo do
          odmowienie jedynie jesli wymaga to specjalistycznego sprzetu, lub
          nie jest mozliwa w danym miejscu.
          Zgroza by byo gdyby ktokolwiek pracujacy z dziecmi nie byl
          przwszkolony z pierwszej pomocy. Czy w przypadku zadlawienia sie
          albo jak dziecko po udezeniu sie wpadnie w bezdech, to tez beda
          czekac na pogotowie? (za to jak najbardziej grozil by prokurator). A
          podanie zastrzyku podskurnego, to 5 minut tlumaczenia, a nie
          czynnosc medyczna wymagajaca uprawnien.
      • Gość: biniou bzdura IP: *.rev.numericable.fr 27.03.09, 20:27
        Przedszkolanki maja juz dosyc pracy, uzeranie sie z banda bachorow
        przez caly dzien za niecale 800 zl to chyba wystarczajaco duzo
        stresow. Moze jeszcze powinny posprzatac przedszkole po pracy?
      • Gość: bibi68 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.chello.pl 27.03.09, 21:26
        To szanownej Pani się coś chyba potentegowało, a konkretnie pomyliły się
        profesje. Od kiedy to nauczyciel przedszkola - tak nauczyciel a nie żadna
        przedszkolanka - bo musi mieć studia magisterskie żeby zajmować się dziećmi - ma
        obowiązek oswajania się z widokiem krwi. Co to - przedszkole czy rzeźnia?
        Nauczycielki w przedszkolach, podcierają dzieci, czyszczą im nosy, muszą
        realizować durne podstawy programowe wymyślane ostatnio przez nową ekipę, w
        której forma przerosła treść, do tego muszą unikać nadmiernej czułości wobec
        podopiecznych żeby nie być posądzonym o molestowanie (wiem, to skrajny przykład,
        ale osobiście znam przypadek kiedy jedna z opiekunek zbyt mocno przytuliła
        3.latka, który ryczał wniebogłosy, tatuś stwierdził, że to graniczy z pedofilią
        i wytoczył kobiecie proces) i w ogóle spełniać przeróżne niestworzone
        zachcianki. Co innego czuwanie nad bezpieczeństwem dzieci i umożliwienie im
        szybkiego dostępu do opieki medycznej a co innego udzielanie pomocy w sytuacji
        skrajnej - co może Pani ma robić zastrzyk insulinowy wobec całej reszty grupy
        dzieci w sali? A może ma tą grupę zostawić samą? A gdy któreś zemdleje albo
        rozryczy się na widok pompy i trza będzie udzielić pomocy, co wtedy z pierwszym
        przypadkiem? Do tego rozmowy z czasami mocno sfrustrowanymi rodzicami i setki
        innych obowiązków. A wszystko to za jedyne 1 800 zł brutto. Wystarczy trochę
        wyobraźni żeby zrozumieć, że gadać głupoty też trzeba umieć.
        • Gość: :) Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 10:12
          wiedziałam, że ktoś napisze, że przedszkolanka to nie przedszkolanka
          • Gość: przedszkolanka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 13:36
            "wiedziałam, że ktoś napisze, że przedszkolanka to nie
            przedszkolanka"
            ja też na to czekałam, zawsze mnie to śmieszy.
            • batysia Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 14:05
              a dlaczego woźna to nie woźna tylko Konserwator powierzchni płaskich?!
        • Gość: asik O czym Ty piszesz????? IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 10:20
          Zastrzyku insulinowego nie robi się w żadnej skrajnej sytuacji. (w skrajnej-
          czyli niedocukrzeniu można zrobić najwyżej zastrzyk z glukagonu) Robi się te
          zastrzyki normalnie przed posiłkami. I niby dlaczego inne dzieci nie mają
          wiedzieć, że Michałek czy Joasia musi dostawać zastrzyk przed jedzeniem???? I
          dlaczego nie mają się nauczyć, że z tego powodu nie jest inny, ani gorszy od
          innych dzieci???
          Może jakaś mamusia nie życzy sobie, zeby jej dziecko przebywało z chorymi
          dziećmi? Może tez chce mieć samych ładnych i zdrowych sąsiadów?
          A panie nauczycielki (skoro przedszkolanka to obraźliwe słow...) muszą też
          wiedzieć po co pracują i że są dla wszystkich dzieci. I ich zadaniem nie jest
          tylko nauczenie dzieci czytać i pisać, podstawowym zadaniem przedszkola jest
          nauczenie dzieci żyć w grupie. A więc także zrozumieć, że ludzie są różni.
          • koloratura1 Re: O czym Ty piszesz????? 28.03.09, 11:27
            Gość portalu: asik napisał(a):

            > A panie nauczycielki (skoro przedszkolanka to obraźliwe słow...) muszą też
            > wiedzieć po co pracują i że są dla wszystkich dzieci. I ich zadaniem nie jest
            > tylko nauczenie dzieci czytać i pisać, podstawowym zadaniem przedszkola jest
            > nauczenie dzieci żyć w grupie. A więc także zrozumieć, że ludzie są różni.

            Czy te wymogi pokrywają się z koniecznością wykonywania zabiegów medycznych przez osoby bez uprawnień?
            I kogo posadzą,jeżeli coś pójdzie nie tak?
            • Gość: asik Re: O czym Ty piszesz????? IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 11:48
              Nie tak to pójdzie, jeśli dziecku z powodu nieudzielenia pomocy coś się stanie.
              Podanie insuliny jest proste jak budowa cepa, potrafią to robić dzieci, więc
              nikt się nie może zasłaniać "medycznością" tego zabiegu. To nie jest zastrzyk
              dożylny ani domięśniowy, gdzie trzeba starannie wybierać miejsce, sprawdzać czy
              się nie trafiło w naczynie itd. Robi się go przyrządem podobnym do długopisu i
              naprawdę to nie jest żaden problem. To właśnie z niezrozumienia istoty tych
              chorób i zabiegów wynika ten durny strach.
              Jestem ciekawa jak w przedkoszlach wyglądają szkolenia z udzielania pierwszej
              pomocy dzieciom- zawsze się może zdarzyć, że dziecku stanie się cokolwiek co
              wymaga działania- czy poza telefonem na pogotowie cokolwiek potrafią, czy będą
              się zasłaniać "medycznością".
              Jeśli będziemy żyć w świecie w którym każdy widzi tylko czubek własnego nosa i
              poziom sformalizowania wszelkich działań będzie coraz większy przestanie nam się
              szybko ten świat podobać.
              Zapewniam, że prokurator prędzej przyjdzie za nieudzielenie pomocy.
              Niestety nie ma się kto upomnieć za dziećmi niesłusznie dyskryminowanymi.
              Podam jeszcze przykład bezsensowności trzymania się niektórych "uprawnień"- na
              oddziałach pediatrycznych pracują pielęgniarki, sanitariuszki, a także opiekunki
              do dzieci- oczywiście jeśli szpital za to zapłaci. Czy wiecie, żę keidy
              wszystkie pielęgniarki są zajęte, a opiekunki nie ma sanitariuszka nie może
              NAKARMIĆ niemowlęcia mlekiem z butelki- bo nie ma uprawnień? I wszystkei chętnie
              się tym zasłaniają. Dziecko głodne płacze, a dorośli siedzą i chrzanią głupoty.
              To jest mniej więcej ten sam poziom -BO TO NIE SĄ SKOMPLIKOWANE ANI OBARCZONE
              SZCZEGÓLNYM RYZYKIEM "ZABIEGI".
              Ciekawe czy dzieci pań przedszkolanek (na pewno niejedno ma astmę) nie chodzą do
              przedszkoli ani szkół.
              • Gość: ja Re: O czym Ty piszesz????? IP: *.chello.pl 28.03.09, 12:17
                > Nie tak to pójdzie, jeśli dziecku z powodu nieudzielenia pomocy coś się stanie.

                i dlatego dyrektorzy przedszkoli chcą uniknąć tych sytuacji i nie wpuszczają
                chorych dzieci

                "Czy wiecie, żę keidy
                > wszystkie pielęgniarki są zajęte, a opiekunki nie ma sanitariuszka nie może
                > NAKARMIĆ niemowlęcia mlekiem z butelki- bo nie ma uprawnień?"

                a czy wiesz ze jak ktoś wtedy złamie zakaz i nie daj Bóg dziecko sie przekręci
                to ta osoba bez uprawnień ma spraw o nieumyślne spowodowanie śmierci? i tak samo
                byłoby w przedszkolach przedszkolanka daje insulinę a tu nagle dziecko umiera i
                ona jako jedyna winna leci do pierdla. dlaczego ma sie narażać? bo mamusi i
                tatusiowi nie chce sie opiekować własnym dzieckiem wiec je podsyłają komuś innemu?
                • Gość: titta Re: O czym Ty piszesz????? IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:20
                  Jaki zakaz? Ludzie zyjemy w spoleczestwie a nie w cyrku. Swojego
                  dziecka tez nie karmisz, bo jak sie zaksztusi, to bedziesz
                  odpowiadala karnie? Niektorzy chyba chetnie wymienili by mozg na
                  tektorke, bo tak latwiej. Zadnej odpowiedzialnosci, glowy nik nie
                  zawraca.
                  • koloratura1 Re: O czym Ty piszesz????? 28.03.09, 16:55
                    Gość portalu: titta napisał(a):

                    > Jaki zakaz? Ludzie zyjemy w spoleczestwie a nie w cyrku. Swojego
                    > dziecka tez nie karmisz,

                    Owszem,nakarmi, bo nie ma wyjścia.

                    > bo jak sie zaksztusi, to bedziesz
                    > odpowiadala karnie?

                    Żebyś wiedziała!

                    Niektorzy chyba chetnie wymienili by mozg na
                    > tektorke, bo tak latwiej. Zadnej odpowiedzialnosci, glowy nik nie
                    > zawraca.

                    Niektórzy JUŻ wymienili...
                    • Gość: titta Re: O czym Ty piszesz????? IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 17:09
                      Przedzielilas moje zdanie na pol.
                      Czyli karmisz swoje dziecko, bo strach, ze jak nie nakarmisz, to
                      trafisz pod prokuratora, jest wiekszy, niz to ze trafisz pod
                      prokuratora jak sie zadlawi?
                      Gratuluje podejscia do zycia. I proponuje wizyte u psychologa.
                      Pozbycie sie paranoi uczynilo by twoja egzystencje znosniejsza.
                      • koloratura1 Cura te ipsum! 28.03.09, 19:04
                        Gość portalu: titta napisał(a):

                        > Przedzielilas moje zdanie na pol.
                        > Czyli karmisz swoje dziecko, bo strach, ze jak nie nakarmisz, to
                        > trafisz pod prokuratora, jest wiekszy, niz to ze trafisz pod
                        > prokuratora jak sie zadlawi?

                        Może i tak; nie bardzo pamiętam, bo moje dzieci są po trzydziestce...

                        > Gratuluje podejscia do zycia. I proponuje wizyte u psychologa.
                        > Pozbycie sie paranoi uczynilo by twoja egzystencje znosniejsza.

                        Wyobraź sobie, że moją "egzystencja" jest więcej niż znośna...
              • koloratura1 Re: O czym Ty piszesz????? 28.03.09, 16:51
                Gość portalu: asik napisał(a):

                > Nie tak to pójdzie, jeśli dziecku z powodu nieudzielenia pomocy coś się stanie.
                > Podanie insuliny jest proste jak budowa cepa, potrafią to robić dzieci,

                ...więc niech sobie robią, po co do tego "przedszkolanki"?

                > więc nikt się nie może zasłaniać "medycznością" tego zabiegu. To nie jest zastrzyk
                > dożylny ani domięśniowy, gdzie trzeba starannie wybierać miejsce, sprawdzać czy
                > się nie trafiło w naczynie itd. Robi się go przyrządem podobnym do długopisu i
                > naprawdę to nie jest żaden problem.

                No, chyba że w nerwach zrobi nie temu dziecku, a to, co powinno było dostać zastrzyk - szlag,trafi...

                > To właśnie z niezrozumienia istoty tych
                > chorób i zabiegów wynika ten durny strach.

                I z właściwie pojętych zasad i zagrożeń: w razie czego - prokurator!

                (i dalej - bla, bla, bla...)

                • Gość: titta Re: O czym Ty piszesz????? IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 17:11
                  Osoby, ktore sa w stanie w nerwach "zrobic zastrzyk nie temu
                  dziecku", raczej z dziecmi w ogole pracowac nie powinny. Bo nie da
                  sie ukryc, ze to stresujace i bardzo odpowiedzialne zajecie.
                  • koloratura1 Re: O czym Ty piszesz????? 28.03.09, 19:06
                    Gość portalu: titta napisał(a):

                    > Osoby, ktore sa w stanie w nerwach "zrobic zastrzyk nie temu
                    > dziecku", raczej z dziecmi w ogole pracowac nie powinny. Bo nie da
                    > sie ukryc, ze to stresujace i bardzo odpowiedzialne zajecie.

                    Ale bez "medycznych dodatków" da się wytrzymać; skutecznie i bez stresu. Wierz mi.
      • Gość: babcia Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.ratnet.pl 27.03.09, 22:13
        Podbechtana pani argumentacja napisze, że jak się chce mieć dziecko, to trzeba
        mu umieć SAMEMU zapewnić należytą opiekę, bo to Matka PRAWNIE ODPOWIADA za jej
        sprawowanie. Najprościej jest zwalić odpowiedzialność na osoby, które są
        przeszkolone w zupełnie innej dziedzinie. Kiedy młode Mamy wreszcie zrozumieją,
        że opieka i wychowanie dziecka należy przede wszystkim do nich ? Do korzystania
        z dobrodziejstw XXI wieku młodzi są pierwsi, ale do jakichkolwiek wyrzeczeń, to
        już "niech inni za nas". Kończąc, zapytam a gdzie jest napisane, że
        przedszkolanka ma obowiązek być pielęgniarką ? Skoro przepisy mówią, że jeśli
        pielęgniarka ma 5-letnią przerwę w zawodzie, to nie ma prawa zrobić nawet
        zastrzyku obcym ? To zupełnie nie rozumiem hasełka: "niech wybiorą inny zawód",
        to jest arogancja do "entej" potęgi.
      • Gość: rela Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.lublin.mm.pl 28.03.09, 10:22
        "Jeśli pani przedszkolanka boi się widoku
        krwi, to pomyliła się z wyborem zawodu" - no właśnie pani ucząca w przedszkolu
        nie wybrała zawodu pielęgniarki/lekarza bo właśnie BOI się widoku krwi!!! Za nic
        nie zrobię zastrzyku nikomu!! Sorry, ale to nie należy do moich obowiązków,
        naprawdę współczuję chorym dzieciom i rozumiem postawę rodziców, ale zrzucenie
        odpowiedzialności na nauczyciela to przesada.
        • Gość: Gość Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 62.69.202.* 28.03.09, 14:57
          Zrobienie zastrzyku w sytuacji ekstremalnej jest dość proste, nawet
          jeżeli wcześniej się tego nie robiło. Stres robi swoje. Ratuje się
          czyjeś lub swoje życie i problem "bania się krwi" po prostu nie
          istnieje. Oczywiście, szansa na spapranie czegoś jest ogromna - od
          dożylnie podania leku przeznaczonego do iniekcji domięśniowych,
          przez wstrzyknięcie powietrza, zakażenie - do takich drobiazgów jak
          podanie niewłaściwej dawki lub nie tego co trzeba.

          Ale w przypadku tych bachorów to nie chodzi o jakieś ekstrema w
          rodzaju rozerwanych szrapnelem obu nóg czy zatrucie gazem bojowym -
          ale o rutynową pielęgnację. O przymuszenie przedszkolanek do brania
          odpowiedzialności i obowiazków, które do nich nie należą i nie są
          ujęte w umowie o pracę.

          Jeżeli nawet każdy powinien ratować cudze życie (są przepisy) - to
          nie każdy może bawić się w lekarza (i na to są przepisy). W
          szczególności wiele zastrzyków, które "jakoś tak" robią
          pielęgniarki - może być robionych tylko przez lekarza i/lub przez
          pielegniarkę w obecności lekarza.

          Może to zabrzmi okrutnie, ale... jak ktoś ma cukrzycę, to nie jest
          zdrowy. Nie jest w pełni normalny. I nie wolno traktować go jako w
          pełni zdrowego, normalnego, mogącego wszystko. Bo są ograniczenia. I
          oczywiście można z taką chorobą żyć, pracować itd. Ale nie wolno
          myśleć, że jest "takie samo jak inne". Bo nie jest. Bo wymaga
          specjalnej troski, wymaga insuliny, wymaga zupełnie innej opieki niż
          dziecko zdrowe. I taka opieka się takiemu dziecku należy - i od
          rodziców, i od społeczeństwa. Ale zdecydowanie wykracza poza zwykły
          zakres obowiązków przedszkolanki.
          • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:26
            Dlaczego w innych krajach se da podchodzic do ludzi normalnie, z
            zyczliwoscia, starajac sie jak najlepiej odopwiedziec na ich
            potrzeby, a w naszym kochanym kraju zyje stado baranow, ktorym sie
            nic nie chce ( i z tego powodu robia z igly widly, i wszedzie widza
            problemy?). W Szwecji do przedszkola moze chodzic kazde dziecko,
            nawet bedace w trakcie chemioterapi. I problemu nie ma - wazne jest
            dobro danego dziecka.
            Zastrzyk penem, to rutyna, a nie sytuacja ekstremalna. Nie odmierza
            sie rowniez zadnej dawki. To nie dziewietnastowieczna apteka.
            Bardziej ekstremalne jest rozwalenie nosa, czy wargi (duzo krwi), a
            to sie zdaza czesto zdrowym dziecia.
            • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 17:13
              Gość portalu: titta napisał(a):

              >W Szwecji do przedszkola moze chodzic kazde dziecko,
              > nawet bedace w trakcie chemioterapi.

              I pewnie mu w przedszkolu szwedzka "przedszkolanka" po paru godzinach "przeszkolenia", tę chemioterapię podaje...

              > Zastrzyk penem, to rutyna, a nie sytuacja ekstremalna. Nie odmierza
              > sie rowniez zadnej dawki. To nie dziewietnastowieczna apteka.

              A jak się trafi kilkoro chorych, na różne choroby i "przedszkolanka", której podstawowym obowiązkiem bynajmniej nie jest "robienie za pielęgniarkę", coś pomyli i skutki będą tragiczne?

              > Bardziej ekstremalne jest rozwalenie nosa, czy wargi (duzo krwi), a
              > to sie zdaza czesto zdrowym dziecia.

              Tylko że od tego się nie umiera, w końcu jeśli z jakiegoś powodu krwi z nosa czy rozciętej wargi nie zdoła zatamować "przedszkolanka", to zdąży to zrobić fachowy ratownik z wezwanego pogotowia.

              Od podania nie tego leku co trzeba, bądź nie temu dziecku, co trzeba, a niepodaniu komuś, komu podać trzeba - może się zdarzyć najgorsze...
              I kto wtedy pójdzie siedzieć?
      • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie powinny robić zastrzyków 28.03.09, 11:20
        Gość portalu: penelopa napisał(a):

        > Jestem zbulwersowana i postawą przedszkolanek i słowami wypowiedzi
        > pod tym artykułem. Jest XXI wiek, cukrzyca jest chorobą
        > cywilizacyjną i KAŻDY powinien wiedzieć jak udzielić pomocy choremu
        > na cukrzycę. Nie trzeba być pielęgniarką, żeby zrobić zastrzyk z
        > insuliną, albo glukozą.

        Kogo posadzą, jeśli jednak coś będzie nie tak, a skutki - tragiczne? I co komu z tego,że posadzą?

        > Czy wszyscy chorzy są lekarzami i
        > pielęgniarkami?

        To już ich problem.
        A poza tym - nikt pacjenta nie posadzi, jeśli nawet umrze po niewłaściwym podaniu sobie zastrzyku.

        > Podanie zastrzyku przy cukrzycy jest prostsze jak
        > masaż serca, a przecież też powinniśmy umieć udzielić pierwszej
        > pomocy przy wypadku itp.

        A pewnie, że to by było świetnie.
        Tyle, że jeśli ktoś nie unie, to się za to nie bierze i nie ryzykuje ewentualnego kontaktu z prokuratorem.

        > Jeśli pani przedszkolanka boi się widoku
        > krwi, to pomyliła się z wyborem zawodu.

        Oj, chyba się mylisz; ona nie zamierzała zostać ani pielęgniarką, ani lekarzem...

        > Dziękuje Bogu, że mam już
        > dorosłe dzieci i nie muszę korzystać z takich placówek oświatowych
        > jak przedszkola i szkoły.

        I słusznie dziękujesz.
        Nie musisz i nie musiałaś ryzykować, - gdyby Twoje dzieci cierpiały na jakieś poważne choroby - że w placówkach oświatowych siły niefachowe (po kilkudniowym szkoleniu i przestudiowaniu jakiejś księgi, niechby nawet bardzo mądrej) zabiorą się do leczenia...
        Rozumiem, że Twoje dzieci korzystały z placówek oświatowych za komuny, a wtedy - jakkolwiek to dziwne, że w komunie mogło być cokolwiek dobrego - w szkołach i przedszkolach zatrudniano pielęgniarki.

        Może do tego wrócić, choćby kosztem rezygnacji z czegoś innego?
      • Gość: nauczycielka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 109.207.49.* 20.06.10, 20:09
        Pani jest chyba niespełna rozumu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odkąd to zawód nauczycielki
        ma się z krwią kojarzyć. Durnoty piszesz kobieto!!!!!!!!!!!
    • Gość: oxy Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 77.222.240.* 28.03.09, 08:55
      gdy ja chodzilam do przedszkola byla tam na stale zatrudniona pielegniarka.
      Moze po prostu prosciej zatrudnic osobe z kwalifikacjami ktora bez problemu
      zrobi zastrzyk zmierzy poziom cukru czy poda inhalator
      • Gość: aska Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.chello.pl 28.03.09, 12:58
        pielegniarek brakuje w szpitalach a ty chcesz je miec w przedszkolach?
        • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 14:47
          Dziwisz się? Byle sekretarka w prywatnej firmie po liceum ogólnokształcącym
          zarabia lepiej niż pielęgniarka z odpowiednim wykształceniem i do tego
          wykonująca bardzo odpowiedzialny zawód. Wysyłamy wojska do Iraku czy Afganistanu
          a brakuje kasy na pensje dla nauczycieli, lekarzy czy pielęgniarek. Niedawno
          wyczytałem, że miesięczny koszt pobytu żołnierza w Iraku jest większy niż roczna
          pensja nauczyciela.
    • Gość: and Boi się widoku krwi :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 08:57
      To ja nie rozumiem. Jak dziecko się przewróci i rozwali sobie kolano, albo jak
      to dzieci w tym wieku, poleci krew z nosa, to z płaczem pani ucieka do łazienki? :D

      Bez jaj, w przedszkolu, do którego chodziłem różne akcje były i nikt się niczego
      nie bał. Przy zastrzyku prawie w ogóle nie ma krwi.
    • Gość: asik matki też nie są pielęgniarkami IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 10:14
      Co za bzdury, po prostu czytać się nie chce, może na ulicy też nie będą nikogo
      ratować bo się boją widoku krwi, czy nie czują się przeszkolone. Przecież one
      nie mają planować leczenia, czy wykonywać skomplikowanych procedur medycznych.
      Cukrzyca jest wyjątkowa i wymaga chwilę więcej uwagi, ale skoro nieco tylko
      starsze dzieci potrafią SAME sobie podać insulinę to chyba da się nauczyć panią
      przedkoszlankę. Pozostałe wymienione tu choroby wymagają jeszcze mniej
      skomplikowanych działać- naciśnięcia inhalatora, czy podania tabletki. W jakim
      my żyjemy społeczeństwie???? To nie są operacje kardiochirurgiczne. Każda z tych
      kobiet jako matka sama by to wszystko robiła przy swoim dziecku. Przecież rodzic
      oddając dziecko do przedszkola zdaje sobie sprawę z tego, że to nie szpital.
      Powinna być jakaś forma umowy między rodzicami a przedszkolem, w której będzie
      też zaznaczone, że rodzice zdają sobie sprawę z tego, ze to nie jest
      kwalifikowany personel medyczny.
      Koszty społeczne izolowania dzieci chorych na choroby, które we współczesnym
      świecie nie wymagają żadnej izolacji, a wręcz przeciwnie będą fatalne. Ale co to
      kogo obchodzi.
      • koloratura1 Re: matki też nie są pielęgniarkami 28.03.09, 12:09
        Gość portalu: asik napisał(a):

        > Co za bzdury, po prostu czytać się nie chce, może na ulicy też nie będą nikogo
        > ratować bo się boją widoku krwi, czy nie czują się przeszkolone.

        Oczywiście, że te, które "się boją widoku krwi czy nie czują się przeszkolone" (tzn. świadome jak pomagać), na pewno "na ulicy też nie będą nikogo ratować".

        > Przecież one
        > nie mają planować leczenia, czy wykonywać skomplikowanych procedur medycznych.

        Co dla kogo jest skomplikowaną procedurą medyczną...

        > Cukrzyca jest wyjątkowa i wymaga chwilę więcej uwagi, ale skoro nieco tylko
        > starsze dzieci potrafią SAME sobie podać insulinę to chyba da się nauczyć panią
        > przedkoszlankę.

        Jeśli "starsze dziecko" coś sobie poda nie tak, jak trzeba, to nikt go do ciupy nie wsadzi, nawet gdyby skutek owego "nie tak" był wręcz śmiertelny. "Przedszkolankę", nawet "nauczoną" - i owszem.

        > Pozostałe wymienione tu choroby wymagają jeszcze mniej
        > skomplikowanych działać- naciśnięcia inhalatora, czy podania tabletki.

        A jak "przedszkolance" się tabletki pomylą, zwłaszcza że może się w grupie zdarzyć kilkoro dzieci z tabletkami o całkiem przeciwnym działaniu?
        Pielęgniarka ma / musi mieć pewien odruch skrupulatności, wyrabiany przez lata nauki i praktyki; "przedszkolanka " po przeszkoleniu - nie koniecznie.

        > W jakim
        > my żyjemy społeczeństwie???? To nie są operacje kardiochirurgiczne.

        Może niezadługo i do tego dojdzie, że od "przedszkolanki" zacznie się wymagać umiejętności przeprowadzenia drobnego zabiegu kardiochirurgicznego; czemu nie? To przecież by było świetnie: transfuzja w przedszkolu, kardiowersja w szkole...

        > Każda z tyc
        > h
        > kobiet jako matka sama by to wszystko robiła przy swoim dziecku.

        Nie widzisz różnicy?
        Ile dzieci na raz ma pod opieką przeciętna matka? I ile w tym może się trafić chorych, wymagających szczególnej "interwencji medycznej"?

        > Przecież rodzi
        > c
        > oddając dziecko do przedszkola zdaje sobie sprawę z tego, że to nie szpital.

        No nie wiem, nie wiem...

        > Powinna być jakaś forma umowy między rodzicami a przedszkolem, w której będzie
        > też zaznaczone, że rodzice zdają sobie sprawę z tego, ze to nie jest
        > kwalifikowany personel medyczny.

        I co? Podpiszą cyrograf, że nie będą mieli pretensji, gdyby się zdarzyło najgorsze, bo "to nie jest kwalifikowany personel medyczny"?
        I czy prokurator będzie tego samego zdania?

        > Koszty społeczne izolowania dzieci chorych na choroby, które we współczesnym
        > świecie nie wymagają żadnej izolacji, a wręcz przeciwnie będą fatalne.

        Słusznie.

        > Ale co t
        > o
        > kogo obchodzi.

        A powinno, ale może nie koniecznie w taki sposób, jak to niektórzy proponują: wszyscy jesteśmy ratownikami (medycznymi)!

        Może wreszcie sytuacja dojrzała do powrotu do szkół i przedszkoli - PIELĘGNIAREK ?
        • Gość: titta Re: matki też nie są pielęgniarkami IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:34
          Ale czemu ty od razu weszysz ze "zdazy sie najgorsze" albo "dziecko
          zle sobie poda". Moze by tak nie wychodzic z dziecmi w ogole na
          dwor, bo "przejedzie samochod", "potknie sie", "hustawka udezy".
          (Znacznie wieksze prawdopodobienstwo, zwlaszcza tego ostatniego).
          Moze tez zabronic jedzenia bo "moze sie udlawic".
          Moze w ogole nie przyjmowac dzieci do przedszkola, "bo moze sie cos
          stac" i kto w tedy bedzie ponosil odpowiedzialnosc?
          We WSZYSTKIM najlepiej zachowac zdrwy rozsadek. Po prostu, a nie
          pietrzyc wyimaginowane problemy.
          • koloratura1 Re: matki też nie są pielęgniarkami 28.03.09, 17:49
            Ale nigdy nie opiekują się równocześnie ponad dwudziestką maluchów, wśród nich - ileś tam poważnie chorych.


            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Ale czemu ty od razu weszysz ze "zdazy sie najgorsze" albo "dziecko
            > zle sobie poda". Moze by tak nie wychodzic z dziecmi w ogole na
            > dwor, bo "przejedzie samochod", "potknie sie", "hustawka udezy".
            > (Znacznie wieksze prawdopodobienstwo, zwlaszcza tego ostatniego).
            > Moze tez zabronic jedzenia bo "moze sie udlawic".

            Owszem, może, a nawet bywało.
            Ale to już wolny wybór rodziców co i jak chcą robić, a nie - odgórny nakaz dla osób do tego nieprzygotowanych.

            > Moze w ogole nie przyjmowac dzieci do przedszkola,

            I znowu - wybór rodziców. Mogą sobie dziecko zamknąć w domu pod kloszem.
            A do przedszkola bez zapewnionej opieki pielęgniarskiej, zdecydowanie nie należy przyjmować chorych dzieci.

            > "bo moze sie cos
            > stac" i kto w tedy bedzie ponosil odpowiedzialnosc?

            Jak się "coś stanie", o odpowiedzialności zadecyduje sąd.

            > We WSZYSTKIM najlepiej zachowac zdrwy rozsadek. Po prostu, a nie
            > pietrzyc wyimaginowane problemy.

            Cóż, kiedy problemy - i to bynajmniej nie wyimaginowane - mogą i na pewno zaczną się piętrzyć same z siebie...

            Osoby kształcone w jednym kierunku, nawet po jakim-takim przeszkoleniu nie powinny działać w obszarze całkiem innym, w dodatku takim, gdzie niewłaściwe działanie niesie niebezpieczeństwo nawet dla życia.
      • Gość: x Re: matki też nie są pielęgniarkami IP: *.chello.pl 28.03.09, 22:10
        Rodzic wymaga od przedszkola aby ono spełniało za niego wszelkie obowiązki - w
        większości wypadków rodziców. A matki ( i ojcowie) opiekują się jednym
        dzieckiem, znają dokładnie jego potrzeby i rozpoznają sytuacje trudne. Ta sama
        choroba + inny człowiek = odmienne działania. Miłej nauki nauczycielki!Za te
        same pieniądze badźcie nam opiekunkami, psychologami, pielęgniarkami a jak
        starczy czasu i nauczycielkami!
      • Gość: naucz. przedszkola Re: matki też nie są pielęgniarkami IP: 77.236.0.* 31.03.09, 23:06
        A ja miałam przypadek matki żądającej od nauczycielki cewnikowania swego
        5-letniego syna. I tez uważała, że jest dyskryminowana. A ja przez przypadek
        wiedziałam (mój syn ma poważną wadę urologiczną)że zmienić cewnik chłopcu może
        TYLKO LEKARZ!!! nawet nie pielęgniarka!!! Wynika to z długości i budowy cewki
        moczowej - ale o tym mamusia nie raczyła nas poinformować a nie wierzę, by nie
        wiedziała, skoro syn chorowała od urodzenia i nie jeden szpital zaliczył. Czy
        wobec takiej postawy rodzica również powinnam mieć wyrzuty sumienia, że nie
        zgodziłam się go cewnikować? Nie wierzę, że ta mamusia byłaby równie
        wspaniałomyślna i wyrozumiała, jak to sądzą internauci, i nie zaskarżyła by mnie
        gdybym uszkodziła jej dziecko. Dodam że jestem mamą 3 dzieci (2 już dorosłych)i
        zmagałam się z poważnymi problemami neurologicznymi,migreną, astmą, epilepsją a
        obecnie przerabiam urologię. Do mało odważnych, nieświadomych i niewrażliwych
        też się nie zaliczam. Zapraszam wszystkich chętnych do udzielania fachowej
        pomocy medycznej na wolontariat do placówek oświatowych - miejsca są i czekamy
        na Was. Pozdrawiam
        • Gość: nauczyciel Re: matki też nie są pielęgniarkami IP: *.centertel.pl 01.04.09, 21:34
          Z rodzicami jest dobrze dopóki nic sie nie stanie. Ale niech się
          coś wydarzy! Oj, biedny ten nauczyciel....
          Co do wolontariatu- popieram. Myslę, że będzie ich więcej niż dzieci
          na sali:):):)
          Może doczekamy czasów, że w grupie przedszkolnej będzie max 15
          dzieci. Bo w żadnym kraju UE nie ma grup 25 osobowych. To jest wbrew
          higienie psychicznej zarówno dzieci jak i nauczyciela. Bo jak można
          dotrzeć do każdego dziecka przy takiej ilości?
    • Gość: rela Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.lublin.mm.pl 28.03.09, 10:28
      Ja uważam, że skoro mamie zależy na tym, aby dziecko chodziło do przedszkola i
      miało kontakt z rówieśnikami, to może sama przychodzić i robić dziecku zastrzyk.
      Potem dziecko robi się starsze i samo może sobie robić.
      • meg303 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 10:50
        Argumentacja pani minister dowodzi totalnej ignorancji. Co sie stanie jesśli
        nauczycielka przedawkuje insuline a dziecko wpadnie w stan niedocukrzenia? Co
        jeśli dziecko umrze lub stanie sie kaleką na skutek uszkodzenia mózgu
        spowodowanego właśnie hipoglikemią? Czy mama dziecka wykaże się wtedy
        wyrozumiałością, nie wniesie sprawy do sądu?
        • Gość: asik Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 11:53
          Po to będą szkolone.
          A argument wyżej rpzedstawiony, ze jak dziecko urośnie to będzie sobie robić
          samo jesto właśnie obrazem jakim kuriozum jest ta dyskusja.
          Dzieci z cukrzycą uczy się że to choroba, z którą można normalnie życ, a wysiłek
          całych zespołów idzie na marne- bo całe społeczeństwo uważa, że z tą chorobą
          należy siedzieć w domu, albo wszędzie chodzić z mamą.
          Ile znasz przypadków neuroglikopenii na tysiące dzieci z cukrzycą? a ile takich,
          które dały późniejsze następstwa? każde dziecko ma glukometr. Każde powinno mieć
          glukagon. I każda pani po prostym przeszkoleniu powinna wiedzieć co robić.
          Lepiej, żeby tysiące dzieci siedziały w domach??
          o czym my mówimy?
          • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 12:32
            Gość portalu: asik napisał(a):

            > Po to będą szkolone.

            Naturalnie!
            I zaraz po takim szkoleniu staną się czymś w rodzaju wykwalifikowanych pielęgniarek. A co, jeśli nie?

            > A argument wyżej rpzedstawiony, ze jak dziecko urośnie to będzie sobie robić
            > samo jesto właśnie obrazem jakim kuriozum jest ta dyskusja.
            > Dzieci z cukrzycą uczy się że to choroba, z którą można normalnie życ, a wysiłe
            > k
            > całych zespołów idzie na marne- bo całe społeczeństwo uważa, że z tą chorobą
            > należy siedzieć w domu, albo wszędzie chodzić z mamą.

            Nie do końca.
            Dopóki dziecko jest zbyt małe, żeby się samo mogło obsługiwać, należy mu w placówce oświatowej zagwarantować pomoc AUTENTYCZNIE wykwalifikowanej osoby. Która tylko tego rodzaju problemy będzie miała "na głowie" i tylko - do czynienia z dziećmi chorymi, których liczba będzie nie za wielka.
            Rola "przedszkolanki" nie może ograniczać się do tego: jej podstawowym obowiązkiem jest nie tylko opieka nad kilkunastoma dziećmi naraz, ale także - realizacja pewnego programu, skoro nie chcemy (bo chyba nie chcemy?) sprowadzić roli przedszkola do możliwie bezpiecznej przechowalni.

            > Ile znasz przypadków neuroglikopenii na tysiące dzieci z cukrzycą? a ile takich
            > ,
            > które dały późniejsze następstwa?

            Rozumiem - że niewiele...
            Może to dzięki temu, że - jak dotąd - takimi dziećmi nie zajmują się "przeszkolone przedszkolanki"?

            > każde dziecko ma glukometr. Każde powinno mie
            > ć
            > glukagon.

            A jak zgubi?
            A, prawda, "przedszkolanka po przeszkoleniu" przypilnuje...

            > I każda pani po prostym przeszkoleniu powinna wiedzieć co robić.

            A jak się okaże "odporna na wiedzę medyczną", lub - choćby - zbyt przerażona proponowaną jej rolą?

            > Lepiej, żeby tysiące dzieci siedziały w domach??

            Nie, tyle tylko, że do przedszkoli powinny wrócić pielęgniarki. To, bowiem, jest warunkiem tego, że chore dzieci nie będą musiały siedzieć w domach.

            > o czym my mówimy?

            No, właśnie...
            • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:37
              Do tego nie potrzeba byc wykwalifikowana pielegniarka, tak trudno to
              pojac?
              Czy myslisz, ze na codzien za takim dzieckiem chodzi wykwalifikowana
              pielegniarka?
              • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 17:22
                Ale rodzic mając jedno dziecko chore na jedną chorobę nauczy się jak działać w
                kryzysowej sytuacji. Nauczyciele mając po kilkadziesiąt dzieciaków musieli by
                się uczyć jak działać w skrajnie różnych przypadkach. Inaczej się podaje
                insulinę, inaczej zajmuje dzieckiem z atakiem astmy a jeszcze inaczej przy
                napadzie padaczki. Do tego jak rodzic coś źle zrobi to sam siebie do sądu nie
                wezwie a nauczyciela to jeszcze tego samego dnia. Nauczyciele boją się
                odpowiedzialności i nie czują się na siłach aby zajmować się medycyną. Do tego
                tak upraszczając sprawę: nie po to rozpoczęli prace nauczyciela aby leczyć ludzi.
              • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 19:38
                Gość portalu: titta napisał(a):

                > Do tego nie potrzeba byc wykwalifikowana pielegniarka, tak trudno to
                > pojac?
                > Czy myslisz, ze na codzien za takim dzieckiem chodzi wykwalifikowana
                > pielegniarka?

                "Chodzi" matka, która w tej, akurat, jednej chorobie, która dopadła jej dziecko, zwykle bywa nie gorzej (choć nieoficjalnie) "wykwalifikowana" , od najlepszej pielęgniarki.
          • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 12:50
            Jesteś bardzo ograniczony. Cukrzyca to tylko przykład użyty w tym artykule.
            Dzieci miewają także inne przewlekłe choroby i przedszkolanki musiały by
            skończyć co najmniej dwu-letnie liceum dla pielęgniarek aby radzić sobie z
            astmą, padaczką, cukrzycą i wieloma innymi chorobami. W przedszkolach i szkołach
            potrzebne są wykwalifikowane pielęgniarki a nie przyuczone nauczycielki. Ale
            kolejne nasze rządy doprowadziły do masowego wyjazdu pielęgniarek do zachodniej
            Europy uważając że taki zawód w Polsce nie jest potrzebny. A tu niespodzianka:
            ten zawód jest potrzebny w naszym kraju i to bardzo. Lecz przy takich głodowych
            pensjach jakie dostają pielęgniarki trudno znaleźć chętne do tego zawodu.
    • Gość: lulek Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 80.54.200.* 28.03.09, 10:47
      czy nie jest prościej zatrudnic pielęgniarke,żeby to robiła???moja
      koleżanka jest przedszkolanką, mdleje na widok krwi - swojej,np gdy
      jej pobierają, co nie oznacza, że jest złym pedagogiem. Myślę, że
      podanie tabletki czy inhalatora to nie problem, ale do robienia
      zastrzyków przeciez nie każdy jest stworzony, nie chciałabym żeby
      mojemu dziecku robił zastrzyk ktos kto nie ma o tym pojecia. POWINNY
      BYC PIELEGNIARKI W PRZEDSZKOLACH !!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: przedszkolanka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.chello.pl 28.03.09, 11:12
        Nie wiem dlaczego wszyscy skupili się na dzieciach chorych na cukrzycę? To nie
        jest jedyna przewlekła choroba, na którą chorujące dziecko będzie trzeba przyjąć
        do przedszkola. Nie będzie przecież problemu jeśli w jednej grupie znajdzie się
        wychowanek z hemofilią, cukrzycą i padaczką. A co np. z wyjściem na spacer?
        Chciałabym przypomnieć, że oprócz tych dzieci w grupie znajduje się ko 25
        innych, często nadpobudliwych lub ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Od
        nauczycielki wymaga się indywidualnego podejścia, zapewnienia bezpieczeństwa i
        spełnienia wymagań indywidualnych każdego dziecka. Odsyłam więc wszystkich do
        zapoznania się z artykułem "Oni są wśród nas" na stronie MEN. Sama mam dziecko
        przewlekle chore i wiem, że czym innym jest opieka nad własnym dzieckiem - w
        zakresie jej choroby jestem prawie lekarzem w pełnej "gotowości bojowej". Sama
        mam czasem duszę na ramieniu z wiedza, która posiadam.
        • Gość: asik Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 11:57
          Tu dotknęła pani całkiem innego problemu. Jeśli jest jeden nauczyciel na 25
          dzieci to nawet jeśli są to zdrowe dzieci to jest to chora sytuacja. Problem o
          którym mówimy nie polega tylko na przeszkoleniu personelu albo zatrudnieniu
          pielęgniarek tylko polega na dramatycznym braku miejsc i przepełnieniu
          przedszkoli. Samo napisanie proszę przyjmować chore dzieci jest tak samo naiwne
          jak tłumaczeia, że dla każdego dzizecka znajdzie sie miejsce w przedszkolu, choć
          każde dziecko wie, że tak nie jest.
          Tu potrzeba zrozumienia zarówno ze strony urzędników jak i rodziców i
          nauczycieli. Jestem pewna, że większość tych spraw można normalnie załatwić przy
          odrobinie dobrej woli.
          A pani jako matka sama na pewno wie jaką krzywdą byłoby zabranie dziecku
          kontaktów z rówieśnikami.
          • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 18:02
            Gość portalu: asik napisał(a):

            > Tu dotknęła pani całkiem innego problemu. Jeśli jest jeden nauczyciel na 25
            > dzieci to nawet jeśli są to zdrowe dzieci to jest to chora sytuacja.

            Ależ to NORMA!
            Nigdy nie było inaczej i nie będzie.
            W przypadku najmłodszych, pomagają (kiedyś pomagłaly) panie woźne.
      • Gość: aska Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.chello.pl 28.03.09, 13:04
        co ty powiesz?a tak niedawno pisaliscie ze zastrzyk zrobi kazdy głupi a teraz
        brak wam kwalifikacji?teraz naraz pielegniarki wam potrzebne?
      • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:41
        Tez mdleje na widok krwi. Swojej i cudzej tez. Co nie powoduje u
        mnie reakcji panicznej na widok pena z insulina czy innym swinstwem.

        Czy jesli dziecko sie skaleczy podczas zabawy, to twoja kolezanka
        tez zemdleje? W takim razie zly zawod sobie wybrala.
        • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 18:05
          Gość portalu: titta napisał(a):

          > Tez mdleje na widok krwi. Swojej i cudzej tez. Co nie powoduje u
          > mnie reakcji panicznej na widok pena z insulina czy innym swinstwem.
          >
          > Czy jesli dziecko sie skaleczy podczas zabawy, to twoja kolezanka
          > tez zemdleje? W takim razie zly zawod sobie wybrala.

          Nie koniecznie: zawsze może wezwać pogotowie.
          Do jego przyjazdu dziecko na pewno się nie wykrwawi.
      • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 16:42
        Niemniej jednak lepiej aby byly pielegniarki. chocby wlasnie
        dlatego, ze dzieci ulegaja tez roznym wypadkom.
      • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 17:58
        Gość portalu: lulek napisał(a):

        > Myślę, że
        > podanie tabletki czy inhalatora to nie problem,

        Chyba że - z braku wykształconego przez lata nauki i praktyki odruchu (co mają wyrobione autentyczne pielęgniarki) - coś pomyli i poda dzieciom nie te tabletki co trzeba, tylko takie o działaniu całkiem przeciwnym niż trzeba...

        > POWINNY
        > BYC PIELEGNIARKI W PRZEDSZKOLACH !!!!!!!!!!!!!!

        Otóż to!
    • a.bc Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 10:57
      I słusznie!!!!! Teraz mamusia Ani czy Karolka mówi- przeciez to nic
      trudnego ale jak pani przedszkolanka pomyli sie albo nie będzie
      umiala sobie poradzić to trafi do więzienia! bo rodzice zarzuca jej
      chęc spowodowania trwałego uszczerbku zdrowia na ich dziecku!
      Niestety Nauczycielki są od uczenia a pielęgniarki od opieki
      medycznej. Jest jedno rozwiazanie- niech przedszkola zatrudnią
      pielegniarkę!!!!
    • Gość: Beata Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 82.45.185.* 28.03.09, 11:02
      To po prostu zenujace jak ministwestwo uchyla sie od zajecia sie problemem!!! Zmiast nim sie zajac probuja zrzucic go na nauczycieli i przedszkolanki!!! Kazde dziecko jest inne i kazda choroba moze przebiegac w inny sposob czy tez innym natezeniu i tak tez powinno to byc traktowane. Ministerstwo probuje obarczyc wielka odpowiedzialnoscia nauczycieli i pielegniarki czy nie maja one wystarczajaco duzo do zrobienia w zakresie swojej specjalnosci!!! Jak juz wspomniano nie kazdy ma predyspozycje medyczne i jest w stanie zrobic zastrzyk ale nie sadze by ktos mial problem z podanie syropu, czy zrobieniem inhalacji nie popadajamy w obled. Traktujmy kazdy przypadek indywidualnie wydaje mi sie ze jak dotad Ministerstwo bardziej zaszkodzilo niz pomoglo wiec moze pozwola szkolom sie kierowac zdrowym rozsadkiem a sami popracuja nad jakimis wytycznymi gdyz jak wiem zawsze znajda sie ludzie gotowi naginac rozne normy izasady.
    • Gość: Jonek Paranoja IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 12:24
      Pamiętam, że kiedy ja chodziłem do przedszkola i do szkoły to w każdej takiej
      placówce obowiązkowo była pielęgniarka. Taka osoba jest odpowiednio wyuczona
      do robienia zastrzyków, zmiany opatrunków itd. Nie chce tutaj wychwalać komuny
      bo nie o to mi chodzi ale jednak po 1989 wycofano pielęgniarki ze szkół i
      przedszkoli i teraz jest bida. Bo okazuje się, że takie osoby jak najbardziej
      są potrzebne. Nauczyciele czy opiekunowie często nawet nie potrafią udzielić
      pierwszej pomocy gdy dla przykładu dziecko ma atak astmy czy padaczki. Czy
      naprawdę tak bardzo musimy oszczędzań pieniądze z budżetu że aż narażamy
      własne dzieci?
      • koloratura1 Re: Paranoja 28.03.09, 12:45
        Gość portalu: Jonek napisał(a):

        > Czy
        > naprawdę tak bardzo musimy oszczędzań pieniądze z budżetu że aż narażamy
        > własne dzieci?

        Szczególnie, że ta "oszczędność" to - taka sobie...

        Mamy przewlekle chorych dzieci - które to dzieci mogłyby być w przedszkolu, gdyby tam nie brakowało pielęgniarki - często są zmuszone rezygnować z pracy przynajmniej na kilka lat, dostają jakieś nędzne zasiłki, co wprawdzie nijak się ma do pensji, ale społecznie jest wielce kosztowne...
        • Gość: Jonek Re: Paranoja IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 13:05
          Koszt nauki w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. Zatem opłaca się
          dziewczynom i chłopakom wyuczyć u nas na pielęgniarki czy pielęgniarzy i heja na
          zachód. Jest to straszna strata dla polskiego społeczeństwa. Całe społeczeństwo
          ponosi koszty tej nauki ale w efekcie i tak brakuje pielęgniarek w szpitalach,
          poradniach czy szkołach. A potem takie absurdy jak konieczność udzielania pomocy
          medycznej dzieciom przez nauczycieli. A może jeszcze każdy nauczyciel powinie
          umieć prowadzić autokar aby zaoszczędzić na zawodowych kierowcach w przypadku
          wycieczek, a może by tak każdy nauczyciel powinien posiadać kwalifikacje
          ratownika aby zaoszczędzić na zawodowym instruktorze czy ratowniku jak wycieczka
          pójdzie na basen itd itd. od kilku lat pielęgniarki są bezwzględnie tępione w
          naszym kraju i takie tego efekty.
          • meg303 Re: Paranoja 28.03.09, 13:54
            Dadam, ze średni wiek polskiej pielęgniarki zbliża się do 50 lat. W szpitalach
            jest mnostwo wolnych etatów, bo pielęgniarek brakuje....
            • Gość: Jonek Re: Paranoja IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 14:29
              Bo pozostały te za stare (prosze o wybaczenie za takie określenie) albo te,
              które z powodów rodzinnych nie mogą wyjechać.
          • koloratura1 Nie ma jak oszczędność! 28.03.09, 18:19
            I to nie tylko na pielęgniarkach.

            Gość portalu: Jonek napisał(a):

            >A może jeszcze każdy nauczyciel powinie
            > umieć prowadzić autokar aby zaoszczędzić na zawodowych kierowcach w przypadku
            > wycieczek, a może by tak każdy nauczyciel powinien posiadać kwalifikacje
            > ratownika aby zaoszczędzić na zawodowym instruktorze czy ratowniku jak wycieczk
            > a
            > pójdzie na basen itd itd.

            Kwalifikacje przewodnika - zarówno - turystycznego jak i górskiego, także by się przydały.
            W ramach oszczędności można jeszcze zwolnić przedszkolne kucharki - w końcu każda "przedszkolanka" umie coś upitrasić. Sprzątaczek - woźnych też nie potrzeba: przecież każda "przedszkolanka" sprząta u siebie w domu, okna też zdarza się jej myć. Jakiś tam konserwator czy woźny także zbyteczny; jeśli nie poradzą sobie "przedszkolanki" same, to poproszą o pomoc mężów lub chłopaków....
            I jakoś to będzie!
    • Gość: k Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 13:59
      A co jesli dziecko zadlawi sie podana przez nauczyciela tabletka?
      • Gość: asik Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.globalconnect.pl 28.03.09, 14:16
        A jeśli zadławi się kawałkiem jedzenia? Tak samo ma umieć udzielić mu pomocy.
      • Gość: mamachoregodziecka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.03.09, 14:21
        Jestem mamą chorego dzicka, mój synek ma epilepsje, oczywiście
        podanie leku przeciw padaczkowego jest w przedszkolu nie mozliwe,
        mimo ze to nie zastrzyk tylko syrop podawany w strzykawce doustnie,
        ale mój synek do przedszkola chodzi, ma podawany lek rano przed
        wyjściem i odbieram go o 14 i podaje mu kolejną dawkę, pracuje w
        domu w nienormowanym czasie więc nie ma większego problemu. Ale
        jeżeli dziecko dostanie w przedszkolu napadu opiekunka moze tylko
        wezwać pogotowie i czekać na pomoc, nie może podac wlewki
        powstrzymującej napad, chociaz jest to zabieg bezkrwawy i prosty jak
        podanie czopka. Jestem wdzięczna że mój synek może chodzic do
        przedszkola bo dzieki temu ma takie same szanse na rozwój jak zdrowe
        dzieci i rozmiem podejście przedszkolanek do tej sprawy. ale jest to
        poprstu wina przepisów i chorego systemu. Mój synek chodzi do
        przedszkola integracyjnego, pielęgniarki nie ma i nikt nie ma
        odpowiedniego przeszkolenia medycznego,moim zdaniem podanie tego
        typu leków powinno być mozliwe po przeszkoleniu o udzieleniu
        pierwszej pomocy. Rada miasta ustaliła bezprawnie opłatę za
        przedszkola o 100% wyższą niż koszty pobytu dziecka w placówce a nie
        potrafi zapewnic dzieciom odpowiedniej opieki i pomocy. Jeżeli
        przedszkolanki boją się widoku krwi to jak sie zachowają jak dziecko
        ulegnie jakiemuś wypadkowi, bedzie miało uraz głowy lub złamanie
        otwarte...??
        • Gość: agata Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.09, 14:30
          Jak ulegnie wypadkowi z urazem głowy lub złamaniem owartym, to chyba
          wezwą pogotowie. Sądzisz, że nauczycielka powinna jeszcze składać
          dziecku kończynę albo robić trepanację czaszki przy urazie głowy?
          • Gość: mamachoregodziecka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.03.09, 14:39
            nie nie uważam, ale jeżeli boi sie widoku krwi to co wpadnie w
            panike... przestraszy inne dzieci i to poszkodowane jeszcze
            bardziej... w sytuacji wypadku każdy z nas jest zobowiązany do
            udzielenia pomocy przed medycznej, dlaczego przepisy nie zezwalają
            opiekunkom i nauczycielkom udzielenia wszelkiej pomocy dzieciom
            która nie wymaga przeszkolenia medycznego, bo skoro rodzice moga
            podawać leki to przedszkolanka też moze. W przypadku napadu epi
            więcej szkody narobi przedłużający sie napad niż nawet niewprawne
            podanie wlewki. Była juz taka sytuacja ze mj sym dostał napadu w
            przedszkolu i miał 3 pod rząd, bo nie dostał odrazu wlewki.
            Przedszkolanki wystraszone, dzieci wystraszone, mój synek wylądował
            w szpitalu, a wystraczyło dać wlewkę i była by kwestia 30s.
            • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 14:52
              Bo brakuje pielęgniarek. Wiem, że ktoś odpowie że czepiłem się tych pielęgniarek
              jak rzep psiego ogona. Ale ja nie uważam za odpowiednie aby nauczyciel, który i
              tak ma wiele obowiązków i wykonuje odpowiedzialną pracą miał jeszcze dodatkowo
              pełnić obowiązki lekarza. Wystarczy jak będzie umiał nakleić plaster. A
              poważniejsze sprawy związane ze zdrowiem to sprawy należące do osób odpowiednio
              wykwalifikowanych.
              • Gość: obserwator Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.intersoft.3s.pl 28.03.09, 15:01
                Czopki, zastrzyki, wlewki doodbytnicze... nauczyciel ma byc jak McGyver?! niech
                jeszcze przy okazji dziecko ostrzyże, uszyje mu ubranko...
                Z całym szacunkiem dla mam chorych dzieci, macie duża wiedzę o chorobie waszego
                dziecka, to zrozumiale. Ale od nauczyciela wymagacie umiejętności pomocy
                wszystkim chorym dzieciom...
                • Gość: mamachoregodziecka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.03.09, 15:07
                  ... ale to jest przedszkole integracyjne... jest tam kilkanaście
                  dzieciaków z różnymi problemami, chyba mozna chociaz wymagać
                  pielęgniarki...
                  • Gość: obserwator Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.intersoft.3s.pl 28.03.09, 15:29
                    W przedszkolu integracyjnym powinna być. Jeśli nie ma to pewnie jak zawsze
                    chodzi o pieniądze.
                  • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 16:31
                    No właśnie o to chodzi. Pielęgniarka powinna być w każdym przedszkolu. Nie
                    obarczajmy nauczycieli dodatkowymi obowiązkami, tym bardziej takimi jakie są
                    sprawy zdrowotne.
            • Gość: agata Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.09, 16:47
              30 sekund to zajmuje tobie w domu. A nauczycielce chyba trochę
              więcej zajmie czasu, bo nie wzięłaś pod uwagę, że musi coś zrobić z
              pozostałymi dziećmi. Czy ma tę wlewkę robić mu na oczach całej grupe?
              • Gość: titta Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.botany.gu.se 28.03.09, 17:05
                Zapewne lepiej aby mial atak, na oczach calej grupy czekajac na
                pogotowie?
            • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 18:54
              Gość portalu: mamachoregodziecka napisał(a):

              > nie nie uważam, ale jeżeli boi sie widoku krwi to co wpadnie w
              > panike... przestraszy inne dzieci i to poszkodowane jeszcze
              > bardziej... w sytuacji wypadku każdy z nas jest zobowiązany do
              > udzielenia pomocy przed medycznej,

              Nieprawda.
              Ktoś, kto nie umie, albo się do tego nie nadaje, lepiej niech czeka na fachowca (pogotowie).

              > dlaczego przepisy nie zezwalają
              > opiekunkom i nauczycielkom udzielenia wszelkiej pomocy dzieciom
              > która nie wymaga przeszkolenia medycznego,

              A nie zezwalają?
              Może dlatego, że niefachową pomocą mogą zrobić więcej złego niż dobrego.

              I - może się zdecydujesz: "każdy z nas jest zobowiązany do udzielenia pomocy przedmedycznej" czy: "przepisy nie zezwalają opiekunkom i nauczycielkom udzielenia wszelkiej pomocy dzieciom, która nie wymaga przeszkolenia medycznego"?
              Bo jakoś jedno wyklucz drugie i nie wiadomo, czego się trzymać...

              > bo skoro rodzice moga
              > podawać leki to przedszkolanka też moze.

              Rodzice mają, powiedzmy, jedno chore dziecko, na jakąś jedną chorobę, a wszystkich maluchów - raptem co najwyżej kilkoro.
              Ile takich chorych, na ile różnych chorób, może mieć "przedszkolanka"? A ile - wszystkich razem, których musi dopilnować, a nawet czegoś nauczyć (przecież przedszkole nie ma być li tylko "przechowalnią").

              > W przypadku napadu epi
              > więcej szkody narobi przedłużający sie napad niż nawet niewprawne
              > podanie wlewki. Była juz taka sytuacja ze mj sym dostał napadu w
              > przedszkolu i miał 3 pod rząd, bo nie dostał odrazu wlewki.
              > Przedszkolanki wystraszone, dzieci wystraszone, mój synek wylądował
              > w szpitalu, a wystraczyło dać wlewkę i była by kwestia 30s.

              To może słusznie nie chcą przyjmować do przedszkola tak chorych dzieci? A Ty, jako odpowiedzialny rodzic, nie powinnaś narażać synka na coś takiego?

              Może należy walczyć o zatrudnianie w przedszkolach PIELĘGNIAREK i tylko do takich przedszkoli posyłać chore dzieci?
        • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 18:26
          Gość portalu: mamachoregodziecka napisał(a):


          > Jeżeli
          > przedszkolanki boją się widoku krwi to jak sie zachowają jak dziecko
          > ulegnie jakiemuś wypadkowi, bedzie miało uraz głowy lub złamanie
          > otwarte...??

          Wezwą pogotowie.
          Zresztą to najrozsądniejsze co można w takiej sytuacji zrobić.
      • koloratura1 Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 18:23
        Gość portalu: k napisał(a):

        > A co jesli dziecko zadlawi sie podana przez nauczyciela tabletka?

        Albo ją wypluje, jeśli "przedszkolanka" nie zdąży dopilnować, żeby dzieciak połknął, bo akurat w innym kącie dwójka innych się pobiła i musi tam lecieć...
    • renkaa Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków 28.03.09, 15:39
      Pomysł powrotu pielęgniarek do przedszkoli uważam za najlepszy!!!
      Dzieci coraz częściej chorują. Przeziębienie, to w dzisiejszych
      czasach żaden powód dla rodziców, żeby zostać z dzieckiem w domu. Do
      tego dochodzą częściej spotykane, niż te 15 lat temu, alergie,
      astmy, cukrzyce. Pielęgniarka powinna czuwać nad takimi
      przedszkolakami - jest osobą godną większego zaufania z medycznego
      punktu widzenia. Nie mówiąc już o tym, że powstanie takich nowych
      miejsc pracy, będzie wysoce uzasadnione.
      • Gość: Jonek Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.e-wro.net.pl 28.03.09, 16:33
        Ale chodzi o kasę. Stać nas na wysłanie kilku tysięcy żołnierzy na wojnę o
        cudze cele ale nie stać nas na zagwarantowanie bezpieczeństwa własnym dzieciom.
    • Gość: nauczycielka Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: 80.54.48.* 28.03.09, 17:02
      Jako mgr filologii polskiej nie mogę w szkole prowadzić zajęć w świetlicy , bo
      według ministerstwa nie mama właściwych kwalifikacji, ale mogę podawać uczniowi
      insulinę, bo do tego mama. To są kpiny ze zdrowego rozsądku
    • Gość: ? OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.09, 10:53
      jak kobiety, które mdleją na widok krwi radzą sobie w czasie miesiączki?
    • Gość: ITA Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.centertel.pl 30.03.09, 18:53
      Pracuję w przedszkolu 20 lat i to nie jako przedszkolanka(o zgrozo!
      kto to wymyslił) ale jako nauczyciel wychowania przedszkolnego.
      Do tej pory na prośbę rodzica, nawet pisemną nie mogłyśmy podawać
      syropu na kaszel. O tym, że mie nożemy podawać lekarstw dzieciom
      mówił nam też lekarz na kursach pierwszej pomocy. Uzasadniał to
      tym,że w przypadku małych dzieci podawanie lekarstw może spowodować
      różne reakcje. Nie mam nic przeciwko dzieciom z problemami
      zdrowotnymi w przedszkolu. Ale wydaje mi się, że wymaganie od nas
      dawania zastrzyków jest dalece nieprzemyślane. Przecież nie jestem
      pielegniarką i nie mam do tego predyspozycji, nawet psychicznych.
      Może gdybym je miała to 20 lat temu zaczęłabym nauke w szkole
      pielęgniarskiej a nie nauczycielskiej. Czy w innym zawodach też
      zleca sie obowiązki zawodowe innej grupy zawodowej. Są
      wykwalifikowane pielęgniarki i wykwalifikowani nauczyciele! I niech
      każdy robi swoje!!!
    • Gość: PEDAGOG Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.centertel.pl 01.04.09, 21:23
      Pani Warchala zabierając sie do pisania artykułu powinna najpierw
      poznać specyfike pracy w przedszkolu i pracę nauczyciela- bo tak
      nazywa sie osoba pracująca z dziećmi w przedszkolu- zgodnie z
      wykształceniem. Nie posiadam informacji, żeby w Polsce istniała
      szkoła przedszkolanek.
      Może gdyby autorka artykułu miała okazję pobyć na sali z grupą 25
      dzieci (w tym z różnymi problemami)inaczej odnosiłaby sie do tej
      pracy. Przecież nauczyciel to nie to samo co pielęgniarz!
      • Gość: pielęgniarka Re: Przedszkolanki nie chcą robić zastrzyków IP: *.satfilm.net.pl 13.05.09, 22:26
        Każdy może się nauczyć robić zastrzyk z insuliny.To nie jest problem
        nauki tylko odpowiedzialności.Mamusia dziecka chorego ma problem że
        nikt nie chce przyjąć takiego dziecka i ja się nie dziwię.Gdyby coś
        się stało ta właśnie mamusia nie zostawiłaby suchej nitki na tej
        nauczycielce.Przedszkolanka ma też swoje dzieci i rodzinę za psie
        pieniadze nie będzie ryzykowała utraty zawodu i spotkania z
        prokuratorem.Kiedyś były pielęgniarki w szkołach i przdszkolach.Ta
        oszczędność wyjdzie nam bokiem.
    • Gość: nauczycielka zastrzyki IP: 109.207.49.* 20.06.10, 20:06
      Nie będę robić żadnych zastrzyków ani podawać tabletek . Nie pójdę siedzieć do
      więzienia, jak się coś dziecku stanie. Matki takich dzieci pierwsze nas,
      nauczycieli oskarżą. Teraz chcą , żebyśmy to robiły, ale jak się coś stanie,
      bez skrupułów oddadzą pod sąd. Jeżeli mnie ktoś zmusi lub zagrozi pozbawieniem
      pracy - oddam sprawę do trybunału międzynarodowego. Nie ma na to zgody.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka