Gość: Gromit
IP: 206.29.5.*
01.05.02, 03:48
Za pare tygodni przenosze sie do Sydney. Bylem tam juz pare razy, ale nie
trafilem jeszcze na bar, ktory nie wygladalby na angielski pub, gdzie ludzie
rozstawieni sa co 5 m a w telewizji leci rugby albo F1.
Znacie goretsze miejsca (gay bars odpadaja), gdzie jest troche wiecej zycia,
nie leci Ricky Martin a panny nie przypominaja wielorybow- albinosow?