gadula
30.08.01, 02:13
Ponieważ towarzystwo się nudzi proponuje nowy temat.
Niniejszy artykuł jest w pewny sensie kontynuacja moich dwóch uprzednich
artykułów, które znajdziecie w dwóch osobnych watkach;
Wszędzie dobrze...tym co maja rozum, Wakacje w Londynie czyli Kanada to raj,
które załączam poniżej dla waszej wygody.
Pamiętam pierwsze moje kroki programowania www stron oraz zainteresowanie
Internetem ,jakie było w tamtych latach - mam na myśli rok 95. W zasadzie to
były to pierwsze dwa lata, w których powstawały pierwsze strony internetu
w Kanadzie. Pierwszymi śmiałkami w tej dyscyplinie byli absolwenci colleges
jak i emigranci, którzy nie mogli znaleźć zatrudnienia. Praktycznie internet
rozwijał się wolno zdobywając coraz bardziej zainteresowanie biznesu. Kilka
lat później rząd Clintona zaczął promować internet przeznaczając masę pieniędzy
na rozwój w tym kierunku. Środki masowego przekazu wszędzie trąbiły o wielkiej
przyszłości internetu i e-commerce – jedna wielka euforia. Nie byłoby nic w tym
złego gdyby rynek rozwijał się w tym kierunku naturalnie bez specjalnych
(łatwych) kredytów, które w głównej mierze przyczyniły się do gwałtownego
rozwoju internetu w tamtym czasie. W miarę zwiększającego się zapotrzebowania
na strony www wzrastała liczba firm parających się tym biznesem. Ludzie zaczęli
się przekwalifikowywać na gwałt plącąc masę pieniędzy za kursy. W jedne firmie,
w której pracowałem miałem okazje pracować z absolwentami uniwersytetów
kanadyjskich po kierunkach takich jak; biologa, administracja, ekonomia, nauk
politycznych a nawet i po architekturze. W miarę jak place rosły w tym sektorze
miejsca pracy zaczęły być wypierane przez IT inżynierów. Ecommerce kwitło,
zapotrzebowanie na nauczycieli wzrastało z dnia na dzień aż do momentu, w
którym republikanie wygrali wybory. Banki zaczęły podnosić kryteria na dalsze
kredyty dla nowo powstałych firm stosując twarde zasady rynku, jakie są
tosowane w innych gałęziach Przemyślu. Zaczęły padać firmy jedna za druga. To,
co powstało sztucznie zaczęło się sypać jak domek z piasku. I tak lata
„dobrobytu” lewicy się skonczyly i pozostali tylko ludzie z długami za kursy,
które pobrali oraz masa absolwentów tutejszych szkol, którzy ze względu na dużą
konkurencje na ryku jak i brak doświadczenia zawodowego nie byli w stanie
znaleźć zatrudnienia – ot jeszcze jeden dobry powód żeby sięgnąć po dope.
W sobotnim numerze The Globe and Mail 18.08.01 sekcja Report on Business był
artykuł „North American trade pluges” gdzie autor pisze o globalny przyroście
gospodarczym USA w wysokości 0.7 % podkreślając ze USA może być już od
jakiegoś czasu w kryzysie.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, ze kanadyjska gospodarka to ponad 70%
inwestycji amerykańskich oraz to, ze te inwestycje są na pierwszej linii do
odstrzału to, jakim cudem mamy w Kanadzie globalny przyrost gospodarczy
ok. 3% z perspektywami na, jak to nasz minister do spraw finansowych mowi,
„soft landing.”
Ciekaw jestem, co wy myślicie jajogłowi na temat obecnego oslabienia
gospodarzego
na swiecie jak i na temat polityki USA.
Wakacje w Londynie czyli Kanada to raj.
W dzisiejszym T.S. czytałem, ze ze względu na pogarszający się kryzys
ekonomiczny, za który ostatnio się obwinia USA, rząd kanadyjski pracuje nad
programem, którego celem będzie dofinansowywanie (zwrot kosztów) szkolenia
pracowników. Inicjatywa ta ma za zadanie przede wszystkim utrzymać obecny
poziom zatrudnienia jak i zapobiec zwolnieniom z pracy, jakie maja miejsce
każdego dnia w Kanadzie. Pogarszający się poziom zatrudnienie jest jednym z
czynników, który ma wpływ na wartość dolara. Przypominam, ze spadek wartości
dolara ma wpływ na inwestycje.
Nortel pada na ryj. Jest to firma, w która organizacja nauczycieli w Ontario w
inwestowała swoje oszczędności przeznaczone na emerytury. Nauczyciele to główna
siła opozycyjna w Ontario, która przy użyciu dzieci szantażuje rząd lokalny.
Dzięki nim poziom nauczania w Ontario tak spadł, ze z testów przeprowadzonych
pól roku temu 70% dzieci nie zdało z j. angielskiego.
Dla zainteresowanych podaje, ze ten tren będzie się utrzymywał a nawet
pogarszał w Kanadzie tak długo jak republikanie będą w białym domu – i chwała
bogu!
Wszedzie dobrze...tym co maja rozum,
Z chwila objęcia prezydentury przez Busha sytuacja wymiany handlowej USA z
Kanada uległa diametralnej zmianie. W odpowiedzi na to J. Chretien poleciał do
Chin gdzie ze swoim najlepszymi kolegami zrobił biznes o wartości 5 bilionów $
mimo krytyki USA, która była skierowana na Chiny ze względu na łamanie praw
człowieka w Chinach.
Mało tego, podczas konfliktu USA z Chinami, jaki zaistniał w związku z kolizja
samolotu zwiadowczego USA z chińskim samolotem patrolowym, J. Chretien ubliżył
Bushowi wyzywając administracje USA od ignorantów.
Tuz po biznesie z Chinami rozpoczął się maraton o to, kto będzie organizatorem
igrzysk olimpijskich w 2008. Po biznesie z Chinami prasa kanadyjska obudziła
się i zaczęła krytykować Chiny za łamanie praw człowieka (???). Z ostatnich
informacji, jakie nadchodziły od komisji olimpijskiej, Toronto miało największe
szanse na prowadzenie niniejszej olimpiady, co w końcowym efekcie zmusiło
burmistrza miasta Toronto do rasistowskich uwag, które wygłosił będąc z wizyta
w Europie. I tak kanadyjscy socjaliści wywiązali się z zobowiązań wobec Chin a
prasa kanadyjska raz jeszcze dala dowód na to, ze w niej robią świnie.