Dodaj do ulubionych

Kto z Was pamięta...

14.11.02, 16:48
Hej witam wszystkich w dobrym humorze :o)
Czy pamiętacie takie "Książki zyczeń i zażaleń" w sklepach społemowskich? No
to, żeby Wam się humor tutaj poprawił, załączam pierwszą część takich wpisów.
Jak się spodoba to obiecują dalszą część.
Zdrówka :o)
Obserwuj wątek
    • lolo27 Re: Kto z Was pamięta... 14.11.02, 17:37
      -Ja nie musze pamientac,nadal jest smrod i ubostwo...........
    • macacz Re: Kto z Was pamięta... 14.11.02, 17:42
      Przestan pierdolic glupi kanadolu.
    • Gość: Krystyna-n Re: autentyczne fragmenty IP: 62.16.198.* 14.11.02, 19:00

      Tomaszku dzieki, ja tez znalazlam ;

      Autentyczne fragmenty książek skarg i wniosków z lat osiemdziesiątych:


      Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek
      faraona (podpis nieczytelny).

      Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym.


      Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
      przyjemnie postać chwilę w kolejce - Beata Małaszko.

      Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu
      następuje 10 podpisów).
      Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania -
      Wojciechowska.


      Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
      jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.

      Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do
      naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko
      rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony.
      Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć
      utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek,
      nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i uciekłam na
      tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany
      olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13
      milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie
      mogłam, i się wpisała.



      Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
      proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi zależy -
      Wajdzik Alina.

      Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.
      ·

      Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch
      palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić -
      Janik.

      Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak podanie
      sera palcem.
      ·

      W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały,
      że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na początku kolejki
      uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki zachowały się b.
      brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły, a kiedy upadłam, siłą mi
      dywan wydarła - Irena Łyszcz

      Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent.
      Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska
      ·

      Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie
      nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w
      sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.

      Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy
      konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego
      czasu niestety brak w sprzedaży

      • ozpol Lezka w oku sie kreci.. a teraz co.. 14.11.02, 23:37
        Czlowiek wejdzie do sklepu i kupi co chce i bez zadnych "sensacji". Nudno
        jakos .. to byly czasy .. tak sie tworza legendy.
        Dzieki za podroz w przeszlosc.
    • Gość: bah7 Re: Kto z Was pamięta...- nie było tak źle... IP: 213.192.80.* 15.11.02, 08:59
      Mój znajomy, wchodząc dawniej do restauracji, prosił jednocześnie o Kartę Dań i
      Książkę Ż. i Z.
      Ponieważ był wyjątkowo miło obsługiwany, zazwyczaj wpisywał... pochwałę.

      Pzdr.
      bah7
    • Gość: Maria Moja propozycja na dzisiaj IP: *.dialo.tiscali.de 15.11.02, 09:11
      Uwazam, ze podobne ksiazki zyczen i zazalen (via e-mail, czasy sie zmienily)
      nalezaloby wprowadzic w polskich placowkach konsularnych.

      Moje pierwsze zazalenie:
      " Proby kontaktu telefonicznego z Konsulatem nie daja zadnych skutkow. Po
      wykreceniu numeru odzywa sie glos nagrany na tasmie , po czym wlacza sie
      zapowiedz "prosze czekac", a po niej nadawany jest niekonczacy sie koncert
      muzyki rozrywkowej. Nikt nie podnosi sluchawki. Proba telefonicznego
      skontaktowania sie z Konsulatem kosztowala mnie juz do tej pory x €.
      Prawdopodobnie bede zmuszona wziac dzien urlopu i udac sie osobiscie do
      oddalonego o 250 km Konsulatu"

      Prawdopodobna odpowiedz:
      "Konsulat dwoi sie i troi ale nie moze odebrac wstystkich trzech rozmow
      telefonicznych na jednej linii w ciagu godzin urzedowania. Spowodowane jest to
      rowniez przeciazeniem personelu, ktory musi informowac interesantow
      przybywajacych osobiscie do Konsulatu z powodu niemoznosci dodzwonienia sie.

      Dodatkowym obciazeniem Konsulatu jest informacja petentow o tym, ze paszporty
      wystawia sie tylko na podstawie dokumentow wystawionych przez polskie urzedy, o
      ktorym to postanowieniu petenci sami winni sie byli poinformowac i sami winni
      byli dopelnic obowiazku rejestracji slubow i narodzin dzieci w odpowiednim
      polskim UCS. Petenci winni sa stawiac sie w Konsulacie z gotowymi polskimi
      dokumentami w zebach, jako ze Konsulaty RP nie uznaja dokumentow wystawianych
      przez urzedy panstw na terenie ktorych dzialaja, co jest zgodne z logika i
      czynione e duchu zblizajacego sie wejscia do EU.
      Wszelkie skargi petentow w tym wzgledzie sa szkalowaniem wladz RP."
    • _tomaszek Re: Kto z Was pamięta... - ciąg dalszy 15.11.02, 09:22
      Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
      skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją -
      Henryk Jodko, Alicja Moczulska.

      Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń -
      na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie
      starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest
      urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą,
      po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.

      * * *
      Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz.
      9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego
      wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że
      kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka
      oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania
      ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci
      zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego,
      twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do
      zabierania klucza. Nie wierzymy, że w chłodni była tylko słonina, bo w tym
      wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa
      Mudzka, Anna Dobrowolska.

      Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
      baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
      jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A
      w chłodni naprawdę nic nie miałam.

      * * *
      Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu
      przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400
      zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy, poświęcił mi
      b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez
      wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych
      krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

      * * *
      Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
      dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
      sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
      godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
      lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.

      Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka
      miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z
      niezarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka.

      Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana, gdyż
      inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

      * * *
      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że
      mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie
      uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku
      i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i
      wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

      * * *
      Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K.
      Wojdak.

      Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z
      bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

      * * *
      Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma
      żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
      zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.

      * * *
      Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
      była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie
      perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum.
      Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwanicka
      Jadwiga.

      Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty tej
      obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i
      arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy
      w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk.

      Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją
      klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie
      zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczęła
      awanturę.

      * * *
      Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).

      Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie
      będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te towary,
      ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał.

      * * *
      Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
      skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
      kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej
      kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru
      dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).

      Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, że
      jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o
      nieuwzględnianie ww. PASZKWILU - Jerzy Hys.

      * * *
      Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż
      twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Rakowska.

      * * *
      Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała
      biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc bardzo
      proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już
      nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender.

      Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.
      * * *
      Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią
      ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na
      czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus.

      * * *
      Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację
      II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć
      poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co
      spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania
      jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją
      legitymację inwalidzką - Stanisława Ostrowska.

      Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała
      się, że nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję
      stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami,
      ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy,
      i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby -
      Miałkowski.


      Brawo, Krystyno,widzę, że masz e-mailowy kontakt z krajem na bieżąco :o)
      Pozdrawiam ze słonecznej dziś Warszawy :o)
    • luiza-w-ogrodzie Re: Kto z Was pamięta... 15.11.02, 10:25
      Dziekuje za przypomnienie folkloru z dawnych lat. Pamietam, jak probowalam
      wejsc do sklepu gdzie akurat "rzucili" krem Nivea - poza kolejka, bo bylam w
      (bardzo widocznej) ciazy i jakas zacietrzewiona paniusia ("Gdzie sie pcha?? Do
      kolejki, juz!!")zrzucila mnie ze schodow. Lza sie w oku nie kreci.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka