Dodaj do ulubionych

Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? piszcie!

13.06.03, 00:29
Jestesmy rozwiane po swiecie, to mozna przeczytac na tym forum. Teraz ja
probuje otworzyc nowy watek - ile z was zyje z zagranicznym mezem? Jak wam
idzie z kulturowymi roznicami?
Sama jestem mezatka od 13 lat. Moj maz jest szwedem, i dzieciaki "pol
szwedziaczki" i zyjemy calkiem dobrze ja mam wiekszy teperamet, moge krzyczec
glosno, moje wybuch zlosci maga byc bardzo nie mile, natomiast maz moj jest
tym spokojnym szwedem, z duza doza cierpliwosci - szwedzi sa wogole tacy
jacys "posprzatani" co mnie bardzo pasuje. Lubie jego spokuj, czasami powage
a czasami humor, odpowiedzialnosc. Jest chyba najlepszym ojcem na swiecie.On
jest moim przyjacielem. A jak u was?
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 13.06.03, 09:16
      Nie czuje tego w moim przypadku. Wiecej problemikow
      wynika z naszego wychowania i roznicy charakteru.
      Zreszta, Polska i Niemcy sa bardzo zblizone, w porownaniu
      np. z Europa i krajami arabskimi.
      Dla mnie wiekszym problemem jest to, ze mimo tego, ze
      spedzilam juz polowe zycia w Polsce i mam dobre kontakty
      z ludzmi, to jednak do konca nie czuje sie tu jak u
      siebie. Nie wyobrazam sobie, ze tu spedzam swoja
      emeryture. Ostatnio przestalam sie tym martwic, ile mozna.

      Teraz ja mam jeszcze pytanie: jak to jest z tymi mezami,
      czy sie ucza jezyka zony w przypadku, gdy zyja w kraju
      mezczyzny ? A ile mezow pojechalo za zona do jej kraju ?

      Kerstin
      • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 13.06.03, 11:10
        kerstink napisała:

        > Nie czuje tego w moim przypadku. Wiecej problemikow
        > wynika z naszego wychowania i roznicy charakteru.
        >

        Wychowanie i u nas sie rozni ale my to akceptujemy i nie analizujemy.Roznice
        charakteru wystepuja rowniez u ludzi tej samej narodowosc. Moze mam latwiej niz
        ty bo ja czuje sie w domu w Szwecji. Moj dom jest tam gdzie ja i moje dzieci.
        Nie mam tej potwornej potrzeby mieszkania w Polsce, nawet jezeli "kocham"
        Polske i uwielbiam tam jechac, pooddychac Warszawskim powietrzem pojesc dobrego
        polskiego jedzenia. A na stare lata to pojade do Hiszpaniiwink)))bede stateczna
        matrona lezaca przy basenie z drinkem w rekuwink
        Pozdrawiam cie Kerstin i zycze spokoju ducha, pomietaj ze do domu masz
        zawsze "nie daleko"smile
      • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 13.06.03, 12:21
        A zapomnialam napisac - moj maz mowi po polsku. Jak - mozna dyskutowac ale
        sobie radzi, czasami mysle ze lepiej mowi niz moje dzieciwink Z moja rodzina nie
        ma problemow w porozumieniu sie. Tu w Szwecji spotkalam duzo mezczyzn ktorzy
        przyjechali ze swimi zonami(uczylismu sie razem szwedzkiego). Np paru polakow,
        amerkaninow, z Auatralji z Wegier i t d.
        • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 13.06.03, 21:01
          Moj maz coraz wiecej rozumie przez dzieci, ale to jest na
          poziomie nocnika, pieluchy, kanapki itd. Moja mama
          zaluje, ze nie moze z nim porozmawiac. Sama sie
          zastanawiala przez chwile, czy nie chodzic na kurs jezyka
          polskiego.
          Moze jak dzieci podrosna to i tata sie nauczy ?

          Kerstin
    • ewunia_uk Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 13.06.03, 22:49
      Ja jestem od ponad 11 lat w szczesliwym stadle z Anglikiem smile

      Wydaje mi sie, ze Polka + Anglik to bardzo dobre polaczenie. Wszystkie tego
      typu zwiazki, jakie znam, daja sobie dobrze rade.

      Anglicy ozenieni z Polkami twierdza, ze przykladamy duza wage do szczegolow,
      lubimy miec wszystko do konca zaplanowane (nazywaja to control freak).
      Anglicy natomiast podchodza do zycia z dystansem, bardzo trudno ich
      wyprowadzic z rownowagi, wiele potrafia zniesc i prawie nigdy nie narzekaja.
      Czyli sa idealnym dopelnieniem tej polskiej malkontenckiej natury smile)))

      Ale tak powaznie, po tylu latach malzenstwa juz zaczynam zapominac, ze
      jestesmy innych narodowosci.

      Juz kiedys pisalam, ze tu gdzie mieszkam, nie ma zadnej Polonii, wiec sila
      rzeczy wsiaklam w te angielska rzeczywistosc.

      Wydaje mi sie, ze w porownaniu z polskimi mezczyznami, Anglicy, zwlaszcza ci
      mlodszego pokolenia, bardziej respektuja rownosc kobiet. Do glowy by im nie
      przyszlo oczekiwac obiadku na stole codziennie wieczorem. Raczej kto
      pierwszy jest w domu, ten przygotowuje posilek. Sprzatanie i zajmowanie sie
      dzieckiem tez jest w wiekszosci rodzin dzielone po rowno.
      • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 14.06.03, 11:01
        Ten temat nie dal mi wczoraj spokoju. A jak teraz piszesz
        o Anglikach, to musze cos dodac. Tez wlasnie mi sie
        wydaje, ze mezczyzni w Niemczech, szczegolnie mlodzi, na
        ogol bardziej sie przykladaja i uczestnicza w sprawach
        domowych niz tu w Polsce. (Az czasami sie boje wyglosic
        takie zdanie, bo juz od tak dawna jestem poza krajem.)
        I to moze byc powodem niektorych naszych konfliktow. Nie
        chce mi sie tego dokladnie analizowac, pewnie nie
        zmieniloby to nic.

        Kerstin
        • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 14.06.03, 13:44
          kerstink napisała:

          > Tez wlasnie mi sie
          > wydaje, ze mezczyzni w Niemczech, szczegolnie mlodzi, na
          > ogol bardziej sie przykladaja i uczestnicza w sprawach
          > domowych niz tu w Polsce.

          I tu ja sie z toba zgodze! "powiesilabym moich kuzynow" wink (polakow) bo ich
          Nastawienie jest wlasnie takie -kobitki do garow- tu oczywiscie zdazaja sie
          wyjatki ale uwazam ze generalnie polscy mezczyzni nie uczestnicza w zyciu
          domowym na takim samym poziomie jak w innych krajach Europy zachodniej. To sie
          zpewnoscia zmieni ale to poooootrwawink Bo ja spotykam dziewczyny (polki)ktore
          zaczynaja myslec ze "gary to moga byc tez dla chlopa=madre dziewczyny"

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627
          • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 14.06.03, 21:02
            Napewno wszystko idzie w tym kierunku. Obawiam sie, ze te
            czasy sa jednak troche niekorzystne ze wzgledu na brak
            pracy. Dotyczy to przeciez w duzej mierze kobiet z malymi
            dziecmi, ktore po prostu nie moga byc dyspozycyjne. A
            jednak praca zawodowa jest najlepszym argumentem, by
            wymagac od partnera wiecej.
            A druga sprawa, to tak czasem sie zastanawiam, na ile ci
            mezczyzni naprawde musza tak dlugo siedziec w pracy, a na
            ile to oni wola tam siedziec.

            Kerstin
            • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 15.06.03, 13:26
              No wlasnie praca zawodowa dle kobiet! Matki- Polki wychowuja swoich synow na
              posozytow kobiecych. I tu uwazam ze chop dlatego bardziej angazuje sie w prace
              zawodowa niz domowa. Polska stoi na niskim poziomie rownouprawniania ( niestety
              jest mi bardzo przykro to pisac)Ale tu nadzieja w tym najmlodszym pokoleniu
              otwarte granice stworza mozliwosc zobaczenia ják sie zyje w innym kraju. Bo
              polka nie brakuje checi do "walki" brakuje przykladow za ktorymi mogly by isc.
              • ewunia_uk Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 15.06.03, 14:57
                alltid_ung napisała:

                > Polska stoi na niskim poziomie rownouprawniania ( niestety
                >
                > jest mi bardzo przykro to pisac)Ale tu nadzieja w tym najmlodszym pokoleniu
                > otwarte granice stworza mozliwosc zobaczenia ják sie zyje w innym kraju.

                Troche odbiegam od tematu, ale wlasnie z tego powodu byloby mi trudno
                przeniesc sie do Polski po tylu latach w Anglii. W Polsce zupelnie otwarcie,
                publicznie i bez zenady wyglasza sie rozne mysoginistyczne, rasistowskie,
                antysemickie, homofobiczne bzdury, za ktore w innych krajach moznaby nawet
                skonczyc z wyrokiem sadowym. Spoleczenstwo na to przyzwala, a nawet nie widzi
                w tym nic zdroznego.

                Ja nie jestem na tyle optymistyczna, aby wierzyc w mlodsze pokolenie. Nasi
                rodacy juz od wielu lat masowo jezdza za granice (gdzies czytalam, ze co roku
                do londynu przyjezdza do nielegalnej pracy 200 tysiecy polskich studentow).
                Ale chyba niewiele obserwuja. Wystarczy poczytac, nawet i na tym forum w
                watkach o wejsciu Polski do UE, jak przerazajaca jest nieznajomosc realiow
                zycia politycznego, finansow, podatkow, prawodawstwa, w krajach unii
                europejskiej.
                • titicaka Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 15.06.03, 16:26
                  Witam...
                  Ja Polka ,on Hiszpan i dla mnie jest to polaczenie idealne smile)) .Ich stosunek
                  do kobiet osobiscie bardzo mi sie to podoba ,oczywiscie ze nie mozna
                  generalizowac ,ale to z czym sie spotkalam jest bez zarzutow.
                  Gotuja ,sprzataja ,so pomocni ,szarmanccy, nie mozna sie skarzyc.
                  I tak jak napisala Alltid uwielbiam wylegiwac sie przed domem w basenie !!! Ten
                  klimat to jest to.
                  Jesli chodzi o nauke polskiego to dopiero zaczal smile) ,ale stara sie...stara smile .
                  Dzieciakow jeszcze nie mamy ,ale na pewno wkrotce sie o nie postaramy.
                  Roznimy sie jesli chodzi o kuchnie ,ale do tego juz przywyklam ,on nie.
                  Pozdrawiam
                  Bea
                • edytkus Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 15.06.03, 17:27
                  ewunia_uk napisała:


                  >
                  > Ja nie jestem na tyle optymistyczna, aby wierzyc w mlodsze pokolenie. Nasi
                  > rodacy juz od wielu lat masowo jezdza za granice (gdzies czytalam, ze co roku
                  > do londynu przyjezdza do nielegalnej pracy 200 tysiecy polskich studentow).
                  > Ale chyba niewiele obserwuja.

                  Do USA tez co roku na wakacje przyjezdzaja tlumy polskich studentow (w celach
                  turystycznych oczywiscie wink ), ktorzy zamiast wywozic dobre przyklady wracaja
                  do kraju z przekonaniem ze Amerykanie to idioci (a najczesciej z zadnym nie
                  mieli kontaktu dluzszego niz 5 min.).
              • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 15.06.03, 21:35
                Mysle, ze jest wiele czynnikow. To co mi sie rzuca tu w
                oczy to takie:

                Przekonanie, ze dziecko ponizej 3 lat nie powinno chodzic
                do zadnego zlobka/przedszkola. Akceptuje sie babcie, z
                czego jak mozna czytac na forum, wynikaja problemy. Albo
                opiekunke. To z kolei jest bardzo kosztowne, i moim
                zdaniem mozna miec pecha. Wiem, o czym pisze, bo sama
                czuje sie pod ta presja, i nie wysylam swoich dzieci do
                zlobka przed ukonczeniem 2 roku zycia. W Niemczech, tam
                gdzie mieszka moja rodzina, dzieci najpozniej w tym wieku
                zaczynaja chodzic do przedszkola i nikt rodzicom nie
                zarzuca, ze tak robia. Ale tez czuje, ze stosunki
                pomiedzy personelem w przedszkolu/zlobku i rodzicami tu w
                Polsce sa na ogol inne, moze 'chlodniejsze', nie wiem,
                jak to nazwac.
                Mysle, ze ta kwestia jest wielkim utrudnieniem dla matki,
                ktora mysli o powrocie do pracy. Nie mowiac o tym, zeby
                sie dostac do panstwowego zlobka/przedszkola, to juz ta
                praca musi byc - a jesli jakas matka chce ja dopiero
                znalesc ? Bledne kolo.

                Znowu powracam do pracy zawodowej. Srodowisko, w ktorym
                pracuje moj maz, to tak zwane mloda generacja. Jak tylko
                sie urodzi dziecko to strasznie zaczynaja zasuwac.
                Zastanawiam sie, czy taka praca po 10iu godzinach moze
                jeszcze byc wydajna ? I czy to sprzyja zone w decyzji o
                powrot do pracy ? Wiedzac, ze cala reszta bedzie na jej
                glowie ? Mozna kogos wynajac do sprzatania, ale zadna
                opiekunka nie wychowuje dziecko (nie mowie, ze opiekunki
                na ogol zle robia, ale nawet jesli ona ma dobre intencje,
                to wychowac musza rodzice.)

                Ten punkt to moje osobiste doswiadczenie: po calym
                tygodniu takiej pracy moj maz po prostu pada. I
                najchetniej by dlugo pospal (mamy male dzieci, ktore w
                weekend budza sie kolo 6ej rano), potem dlugo czytal,
                najchetniej nie wychodzil. Rozumiem jego zmeczenie. Ale
                te dzieci sa i czekaja. I nie dosc, ze biedak musi sie
                zmobilizowac i wstac, to jeszcze ja oczekuje JEGO
                pomysly. Dodam, ze jak tylko dzwoni komorka, reaguje juz
                bez oznak zmeczenia.

                Pozdrawiam, Kerstin



            • ma.pi Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 16.06.03, 16:16
              kerstink napisała:

              > Napewno wszystko idzie w tym kierunku. Obawiam sie, ze te
              > czasy sa jednak troche niekorzystne ze wzgledu na brak
              > pracy. Dotyczy to przeciez w duzej mierze kobiet z malymi
              > dziecmi, ktore po prostu nie moga byc dyspozycyjne.

              I tu wlasnie wychodzi dyskryminacja polskich kobiet w Polsce. Jakos na swiecie
              kobiety z malymi dziecmi pracuja, robia kariery i sa dyspozycyjne. I zaden
              pracodawca nie odwazylby sie powiedziec do mlodej kobiety, ze ja cie nie
              zatrudznie, bo np. za pare miesiecy zajdziesz w ciaze.
              Tylko, ze ja tez odnosze wrazenie, ze polskie kobiet same o sobie tez tak mysla
              i dlatego tak sie dzieje.
    • asiaasia1 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 16.06.03, 23:16
    • asiaasia1 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 17.06.03, 00:07
      Przepraszam , wyslalam przed chwila dluugiego posta o tym jak to jest w moim
      partnerskim zwiazku . Tata moich dzieci przyjechal za mna do Polski z USA ,jest
      Amerykaninem poch. karaibskiego (rodzice pochodza z Trynidadu )mowimy w domu po
      angielsku . Chyba tak bardzo go wychwalalam w poprzednim poscie ,ze zniknela
      jego tresc smileNie rozumiem dlaczego ? Bylam zalogowana . Ciekawe czy ten post
      dojdzie w calosci - robie probe . pozdrawiam . asia
      • asiaasia1 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 17.06.03, 00:19
        Skoro z poprzednim postem nie bylo teraz problemow , bede kontynuowac ...
        Moj partner w naszym domu :
        - wspaniale gotuje ( cala rodzina zachwycona , polska babcia probuje jego
        przepisy smile
        - sprzata , dba o swoje ubrania ( pranie , prasowanie )
        - robi to ,czego ja nie lubie : myje szafki , lustra , lodowke , zajmuje sie
        dywanami ,kapami itd...
        - potrafi pielegnowac maluchy
        - zajmuje sie dziecmi ,kiedy ja nie moge i zawsze , kiedy jestem na uczelni
        - aktywnie uczesniczy w wychowaniu dzieci , ma swoje sposoby , metody
        przemyslane i szczegolowe ,czerpie nie z ksiazek , ale z doswiadczenia i
        swiatopogladu i ma dobra intuicje .
        - urzadzil mieszkanie wprowadzajac do wnetrza swoje
        rzezby ,obrazy ,rosliny ,tkaniny i muzyke ...
        - poza tym jest normalnym facetem , z wyksztalcenia inz. elektronikiem ,obecnie
        znowu w USA na kontrakcie . B.tesknimy za soba nawzajem sad
        - ma zadbana , szczesliwa kobiete , nie Matke - Polke : )
        pozdr. asia
        • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 17.06.03, 19:03
          asiaasia1 napisała:


          > - ma zadbana , szczesliwa kobiete , nie Matke - Polke : )
          > pozdr. asia


          I DZIEKI ZA TAKA SZCZESLIWA KOBIETE!!!!
          TO W TAKIE DZIEWCZYNY JA WIERZEsmile))))))

          Mysle ze sama bym nia byla jak bym mieszkala w Polsce. Przeciesz mysmy (moj
          rocznik i pare starszych rocznikow) protestowalo w Warszawie przeciwko ustawie
          o aborcji w latach 80-tych!!! Bo ta ustawa nie pomagala w ochronie plodu ta
          ustawa pomagala w "ucisku" kobietek.
    • asiaasia1 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 18.06.03, 12:34
      Temat aborcji jest w Polsce drazliwym tematem tabu tzn. albo lepiej milczec ,
      albo zaraz zaczyna sie wielka dyskusja zwolennikow i przeciwnikow , ktora do
      niczego nie prowadzi . Szkoda ,ze w tym prorodzinnym kraju ,gdzie niepracujaca
      matka z kilkorgiem dzieci ma tylko nedzna pomoc spoleczna ,nie mozna normalnie
      mowic o aborcji ...poza tym ,jesli chcesz miec wykonany zabieg i masz na to
      pieniedze , to nie ma problemu .Ostanio mowi sie cos o dopuszczeniu aborcji ze
      wzgledow spolecznych w PL . Zobaczymy ...
    • ganga Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 18.06.03, 14:24
      ha, a moj maz jest Polakiem i jest bardzo fajnym facetem smile)) I ojcem dla
      naszych coreczek. I moim przyjacielem smile)) Co prawda nie sprzata, nie gotuje,
      nie szyje , nie ceruje, nie zmywa naczyn, nie prasuje itp, bo mu na to nie
      pozwalam (nie pracuje zawodowo i mam ochote sie jakos powyzywac wink ), ale gdy
      nachodzi mnie totalne lenistwo, potrafi sobie poradzic z tym wszsytkim bez
      problemu, z usmiechem na ustach (no, tu troche przesadzilam, hi hi hi)....

      Oczywiscie napisalam duzo i nie na temat smile)) Wybaczcie.

      A chcialam tylko powiedziec, ze odkad jestem we Francji zastanawialam sie dosc
      czesto, jak moglabym zyc z kims kto ma inne podloze kulutowe niz ja?! Z kims co
      do kogo nie mialabym pewnosci ze mnie rozumie (w sensie doslownym, czyli
      jezykowym)itp, itd. I mysle ze chyba bym nie mogla... Dlatego podziwiam Was!
      Za odwage i sile!
      • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 24.06.03, 10:14
        To wszystko zalezy od sytuacji. Wspolny jezyk ojczysty
        tez nie gwarantuje, ze sie dogadasz.
        Byc moze wiekszym zmartwieniem dla mnie beda moje dzieci.
        Dla mnie jest to dziwne uczucie, ze moj syn mowi po
        niemiecku, ale z polskim akcentem. Ciekawa jestem, jak
        sobie pozniej poradzi ze swoim pochodzeniem - czy bedzie
        sie juz czul Polakiem, czy bedzie sie czul rozdwojony ?
        Niby to nie problem, szczegolnie w zjednoczonej Europie,
        a jednak dziwnie. A przede wszystkim ciekawe.

        Kerstin
    • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 24.06.03, 10:56
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=6640524
    • edytkus Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.06.03, 14:53
      Pozwalam sobie przytoczyc wypowiedz z forum Twojego Stylu na temat "Zadbana
      kobieta:prawda czy mit?" Dla wyjasnienia dodam ze wg tegoz watku mezatki i
      matki to zaniedbane kury domowe:

      Ja jestem Amerykanka...czytajac Wasze wypowiedzi, pewnie tez jestem
      stereo-typowa Amerykanka.
      Nigdy w zyciu nie pralam. Nie umiem zupelnie gotowac. A mieszkanie? Forget
      about it!

      Mimo ze naturalnie wylosowalam na genetycznej loterii, spedzam godziny co
      dzien na sobie i na wygladzie: dlugie jasne wlosy, piekna skora, zawsze
      swiezy manicure i pedicure, piekna figura, zawsze i wszedzie wywoskowana.

      To zanczy dermatolog co miesiac, microderambrasion, 3 lata juz bez cukru,
      sztuczne piersi i sztuczna opalenizna, masaze, zabiegi, kapiele, wybielanie,
      woskowanie i pielegnacja. I wygladam jak Barbie. Male dziewczynki zawsze to
      mowia na ulicy swoim mamusiom, ktore patrza jadowicie.

      W Nowym Yorku jest wielka walka o taki wyglad. Ten wyglad mi pomaga BARDZO w
      zyciu. Mimo ze mam 30 lat, wygladam na 24. To jest moja inwestycja.

      Moj chlopak gotuje, pierze i sprzata. Pytany co ja robie, odpowiada
      'spojrz na Nia!' i juz.

      W Ameryce mezczyzni wola kobiety ktorymi moga sie pochwalic, o wiele
      bardziej niz czysty dom czy obiad. Piekna kobieta jest symbolem statusu i
      osiagniec. Zadko ludzie sie spotykaja w domach, raczej w restauracjach. I
      piekna kobieta jest w Nowym Yorku niesamowicie potrzebna dla mezczyzny ktory
      chce zrobic kariere. Uwazam tez ze kobiety w Ameryce nie maja takiego
      poczucia ze wszystko musza same zrobic i bardzo dobrze. Smieja sie z
      nierozpakowanych walizek po trzy tygodnie po wakacjach, kiedy dla Polek (np
      mojej mamy) to bylby wstyd. Amerykanscy faceci sa tez o wiele lepiej
      'wychowani' - nie znam zadnego ktory by sie osmielil zapytac np. dlaczego sa
      naczynia w zlewie, I wiekszosc pomaga bardzo. Oni czesto mowia ze widzac
      swoja dziewczyne myjaca lazienke, czuja sie zle psychologicznie ze nie stac
      ich na codzienna gosposie, sa zli na siebie. Znam kilka par ktore uzywaja
      surrogate gdy chca dzieci, zeby ONA nie psula sobie figury i 'nie tracila
      czasu na ciaze, ktora tez czesto psuje kariere'.
      W tym tez przyznaje ze Nowy Jork jest jak inny kraj wobez reszty kraju, gzie
      nie jest tak drastycznie.
      Staram sie wyjasnic ze w Stanach nie ma stygmy o stawianie siebie najpierw,
      a poswiecenie jest nie doceniane. Moje kolezanki zartuja ze jak masz nie
      zrobione pazury, to akurat wtedy poznasz faceta i on jeszcze sobie pomysli
      ze zmywasz naczynia!

      Trzeba o siebie dbac, i koniec! I to prawda ze Polki sa piekne: tu w
      Ameryce, nie wiem ile razy poznalam kogos i jak mowie skad pochadze,
      odpowiec jest zawsze ta sama 'Czym oni was w tej Polsce karmia, dziewczyny?
      Najpiekniesze kobiety sa tam chyba!'

      Pozdrawiam!"

      Moj maz jest Amerykaninem, nasi znajomi to prawie wylacznie Amerykanie,
      mieszkamy tuz przy Nowym Jorku i zupelnie sie nie zgadzam z powyzsza
      odpowiedzia. Zreszta kto przy zdrowych zmyslach chcialby robic za dodatek do
      mezczyzny?
      • ewunia_uk Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.06.03, 21:49
        Hihi ta "Amerykanka" wpadla z kolei w druga skrajnosc.

        Ale fakt faktem, ze w wielu krajach pojecie "babskiej roboty" czyli
        wychowywanie dzieci, gotowanie, sprzatanie, poszlo w zapomnienie. Traktuje
        sie to po prostu jako obowiazki, ktore dzieli sie pomiedzy partnerow w
        zwiazku. No wlasnie, nawet samo slowo "partnerzy" - w brytyjskim angielskim
        uzywa go sie bez przerwy.

        A tak z innej beczki, mnie ciekawi jeszcze jedno: z lektury chociazby
        eDziecka wynika, ze w Polsce rola ojca w wychowaniu dziecka nie jest
        doceniana. Nie wiem jak jest w Stanach, ale w Anglii przez ostatnie lata
        ukazalo sie wiele badan, z ktorych wynika, ze to wlasnie ojciec, a nie matka,
        ma decydujacy wplyw na ksztaltowanie sie osobowosci dziecka i jego
        dostosowanie spoleczne.

        Opublikowano np. bardzo ciekawe badania 1,000 dzieci na przestrzeni 15 lat.
        Okazalo sie, ze dzieci, ktore jako niemowlaki byly regularnie kapane przez
        ojca, w wieku szkolnym mialy mniej klopotow z nauka, w kontaktach z
        rowniesnikami, problemow emocjonalnych, niz dzieci, ktore w niemowlectwie
        ojciec kapal bardzo rzadko, albo wcale.

        Ciekawa jestem, co by na to powiedzialy te mamy, ktorych mezowie pracuja do
        pozna w nocy utrzymujac dom. Wiem, wiem, jest duze bezrobocie, ludzie nie
        maja wyboru itd. Ale pamietam tez swego czasu dyskusje na forum na
        temat "mamy pracujace vs mamy wychowujace dzieci". I padalo w tej dyskusji
        wiele glosow typu: "ciesze sie, ze stac mnie na to, zeby nie pracowac, bo moj
        maz pracuje od rana do poznej nocy i utrzymuje nas wszystkich".

        Ja sama jestem pracujaca mama, i bardzo duzo moich kolezanek pracuje, rowniez
        dlatego, zeby nie bylo takiej presji na "jedynego zywiciela", coby sobie zyly
        wyprowal smile) Poza tym w Anglii w ogole nie spotkalam sie z jakakolwiek
        nagonka na pracujace mamy. W odroznieniu od Polski.
        • kerstink Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 26.06.03, 10:35
          Jak przeczytalam, co edytkus napisala, to tylko
          pomyslalam, jakie jestesmy rozne. Ale mnie to szczerze
          podbudowalo. Bo ja ostatnio czesto slysze jak ja mam
          dobrze, ze mam opiekunke do jednego dziecka, a drugie
          dziecko chodzi 4 godziny do przedszkola. Owszem, ale
          bardzo chce wrocic do pracy (na jesien), bo moj maz to
          jeden z tych, co pracuja tez noca i w domu i w pracy i ja
          mam dosc tego, ze skoro nie pracuje, to automatycznie ja
          jestem ta osoba, ktora zostaje z dziecmi. Ja jestem tylko
          poinformowana, no bo taki styl jego pracy. Mam nadzieje,
          ze jak tez znowu bede pracowac, to inaczej z nim mi sie
          bedzie rozmawialo.

          > doceniana. Nie wiem jak jest w Stanach, ale w Anglii
          przez ostatnie lata
          > ukazalo sie wiele badan, z ktorych wynika, ze to
          wlasnie ojciec, a nie matka,
          > ma decydujacy wplyw na ksztaltowanie sie osobowosci
          dziecka i jego
          > dostosowanie spoleczne.

          Czy znasz jakis odsylacz, publikacje ? Chetnie pokaze
          swojemu mezowi.

          > Ciekawa jestem, co by na to powiedzialy te mamy,
          ktorych mezowie pracuja do
          > pozna w nocy utrzymujac dom. Wiem, wiem, jest duze
          bezrobocie, ludzie nie
          > maja wyboru itd. Ale pamietam tez swego czasu dyskusje
          na forum na
          > temat "mamy pracujace vs mamy wychowujace dzieci". I
          padalo w tej dyskusji
          > wiele glosow typu: "ciesze sie, ze stac mnie na to,
          zeby nie pracowac, bo moj
          > maz pracuje od rana do poznej nocy i utrzymuje nas
          wszystkich".

          A ja wole pracowac, i zeby moj maz byl wiecej w domu. I
          czasami mysle, co bedzie, jesli jemu cos sie stanie (np.
          z przepracowania) ? Ze swojej pracy nie jestem w stanie
          utrzymac rodzine, pracuje na uczelni, i to tez w tej
          chwili na pol etatu ze wzgledu na dzieci.
          Brzmi to moze niesprawiedliwie, ale przez to, ze on
          pracuje tak duzo, moja tak zwana kariera zawodowa jest
          zawieszona i nie wiem, czy kiedykolwiek do niej wroce.
          Wroce do pracy, ale wiadomo, ze pol etat to na prace
          naukowa bardzo malo czasu. Ale w slowach moj maz mnie jak
          najbardziej popiera, mowi, ze chce, bym pracowala. A ja
          nie mam sumienia zostawic dzieci tak duzo czasu bez rodzicow.

          Mysle, ze wlasnie ten problem nie wynika z roznic
          kulturowych, tylko z roznego wychowania i roznego
          podejscia do zycia. Ale zostaje ta presja na pracujace
          kobiety w Polsce. I byc moze fakt, ze mezczyzni nawzajem
          sie napedzaja w tej pracy (przynajmniej u mojego meza).
          Aby bylo sprawiedzliwie dodam, ze jak moj maz juz jest w
          domu, to ladnie potrafi sie bawic z dziecmi. Tylko dla
          mnie to jest troche malo.

          Kerstin
      • w1313 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.06.03, 21:49
        a ja sprzatam, piore, gotuje, do tego mam troje dzieci, psa, kotka i meza ,
        ktory ciagle wyjezdza w trasy. I wiesz co nie chodze do manikiurzystki ani do
        solarium dbam jak umiem sama o siebie. Mam 35 lat i nie wygladam na tyle.Tez
        jestem bladynka ale nie robie siebie .... zeby pokazac sie przed ludzmi jaka
        to moj maz wzial sobie lalke.Powinnas lezec na poleczce w sklepie z
        zabawkami....A nie udzielac sie na forum
        • ewunia_uk Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.06.03, 21:52
          w1313 napisała:

          > Powinnas lezec na poleczce w sklepie z
          > zabawkami....A nie udzielac sie na forum

          Oj Edytkus, tego sie obawialam - co prawda zaznaczylas, ze to nie jest Twoja
          wypowiedz, ale o pomylke latwo.

          Chyba przyjdzie Ci oficjalnie zdementowac, ze Barbie to nie Ty smile)))
        • w1313 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.06.03, 21:52
          Psmirk
          dotyczy drugiego postu nademna
          • edytkus Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 26.06.03, 03:56
            No wiec wypowiedz dumnej z siebie i proznej Barbie to tylko cytat (taka z niej
            Amerykanka jak i ze mnie), a Ewunia znowu pisala na temat rownego podzialu
            miedzy kobietami a mezczyznami wiec o ktora z nas Ci chodzi?

            Ewunia, w prasie amerykanskiej takze czytam o pozytywnym wplywie ojcow na
            rozwoj intel. i emoc. dzieci, niestety w rzeczywistosci to matki zajmuja sie
            pociechami. Moj maz nie potrafi poslac lozka, odkurzyl raz psujac przy tym
            odkurzacz, nie wie jak uruchomic pralke i wcale sie do tych czynnosci nie pali.
            Ba, a mimo to na komputerze sie nie zna, na wlasnym samochodzie tez nie,
            obrazka na scianie rowno nie zawiesi (pomimo ze pol godziny przed wykonywal
            jakies skomplikowane obliczenia) i w ogole ma dwie lewe rece. Za to jest
            swietnym kierowca i kucharzem, czasem zmywa naczynia i robi zakupy, no i
            zmienia pieluchy. Ale to wina jego matki, ktora nawet ostatnio wparowala gdy ja
            obcianalam sobie z musu paznokcie (nawet nie malowalam) przed wyjsciem na
            chrzciny u znajomych a moj maz podal mi akurat herbate. Oj ile sie nasluchalam
            jakiego mam wspanialego meza, jak ona go swietnie wychowala a ja taka
            niewdzieczna jestem. To samo slysze gdy trafi do nas podczas mezowego zmywania
            naczyn, ale to ze ja robie to pare razy dziennie to juz nic. Dlaczego my
            kobiety same sobie robimy na zlosc? Mezczyzni zawsze trzymaja sie w kupie,
            zaden nie skoczy za kobieta w ogien podczas gdy me same sobie robimy swinstwa.
            I to juz od najwczseniejszych lat, przeciez ile razy dawalo sie komus spisac
            lekcje to najpierw byle ktoremu chlopakowi a nie nawet najlepszej przyjaciolce,
            czyz nie? My baby mamy podla nature.
            • w1313 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 26.06.03, 09:12
              Dotyczy tej, ktora ma takie mniemanie o sobie.
              Pozdrawiam
              • edytkus Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 26.06.03, 15:20
                Aaa, mnie jest jej zal, ale jak widac ona i jej partner znalezli sie w korcu
                maku, tylko co bedzie jak uroda przeminie (przeceiz w pewnym wieku nawet
                operacje nie pomoga) i jej partner nie bedie mial sie czym pochwalic? Albo on
                jest jakims pantoflarzem. To nieprawda ze w USA kobieta jest potrzebna do
                zrobienia kariery, za to uroda pomaga (ale nie w stylu Barbie, bo te moga
                zrobic kariere tylko jako "egzotyczne tancerki"). Ta dziewczyna pisze ze jest
                stereotypowa Amerykanka. Hmm, stereotypowa Amerykanka nie jest dodatkiem do
                meza, pracuje zeby byc od niego niezalezna, chociaz bardzo czesto nie zajmuje
                sie domem a poswieca sporo czasu na wyglad. Ona wspomniala o zastepczych
                matkach na czas ciazy, jej zal tyh dzieci, jesli matki nie moga sie dla nich
                poswiecic jeszcze przed urodzeniem a po beda oddane pod opieke nian - jaki jest
                sens posiadania dziecka? Szczerze mowiac mamy znajomych w roznych kregach i
                nawet te zamozne (mowa o multimilionerach) same rodza i wychowuja dzieci,
                pomagaja (a nieraz sa wlasnymi szefami) w prowadzeniu rodzinnych firm, nie
                lataja co dzien na silownie i do kosmetyczki a mimo to wygladaja swietnie i
                maja... pomniejszone biusty. Zadna nie jest tylko ladnym obrazem z byle jakim
                szkicem pod spodem.
    • asiaasia1 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 26.06.03, 22:35
      Czesc Mamy ,
      Pokazalam dzisiaj mojemu bratu cytowany artykul o " Barbie ". Moj brat moze
      uchodzic za eksperta : )przeczytawszy artykul stwierdzil , ze musial on zostac
      napisany przez jakiegos faceta : ))))))Co wy na to ? Mnie sie wydaje calkiem
      prawdopodobne ...
      A co do mnie i mojego partnera ( w jezyku polskim nie znalazlam ladnego i
      niewartosciujacego okreslenia na mezczyzne , z ktorym jest sie w zwiazku
      nieformalnym ,ale o tym w innym watku ...) Uwazam ,ze pracowitosc i pomoc w
      obowiazkach domowych zalezy wlasnie od wychowania i modelu rodziny w kulturze ,
      z jakiej sie pochodzi . Nie bede przynudzac i rozpisywac sie jeszcze raz -
      jest bardzo pozno , wiecej o tym napisalam w odpowiedzi dla w1313 w watku "
      Polak ... Polakowi ..." : )))
      Pozdrawiam
      Asia + Maja ( 11- mies. )+ Baby ( 21 tyg. w brzuszku )
    • wioleta4 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 27.06.03, 06:21
      Po pieciu latach z Algierczykiem,potrzebowalam prawie roku na wyleczenie
      depresjii.
      Od trzech lat jestem szczesliwa zona francuza,i mama 5-cio miesiecznego
      Damianka.
      Mam bardzo zle doswiedczenia ze zwiazku z Arabem,i to co widze na codzien w
      kraju gdzie zyje przeraza mnie,i mam ochote krzyczen"Dziewczyny wszyscy,tylko
      nie oni"Chcialabym uslyszec inne opinie o zwiazkach z facetami z frajow
      Mohameta.Czy mozn
      • kiranna Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 28.06.03, 04:20
        Moj maz co prawda nie jest Arabem, ale jest muzulmaninem.

        To, co teraz napisze bedzie troche przydlugie, ale nie da sie krocej.
        Kto chce niech czytasmile

        W naszym spoleczenstwie panuje wiele stereotypow krzywdzacych muzulmanow, bo
        ich po prostu nie znamy i poznac nie chcemy. Albo wyrabiamy sobie opinie na
        podstawie kilku "ptaszkow". Problemu tolerancji dotykac nawet nie chce. Sama
        czasem lapie sie na tym, ze bedac w Polsce pod presja otoczenia, na pytania o
        meza odpowiadam, ze owszem moj maz jest Turkiem, ale cywilizowanym i potem
        jestem zla na siebie za te slowa. Czasem w ogole milcze, szczegolnie po tym jak
        zostalam personalnie zaatakowana i zwymyslana na pewnym forum po ataku na WTC.
        Dla wiekszosci Polakow muzulmanin to albo terrorysta albo przemytnik albo
        brudas i w ogole diabel wcielony.

        Nie mam problemow z mezem, jego rodzina czy naszym najblizszym otoczeniem, za
        to mam problemy wlasnie z tymi, co to "wiedza lepiej, jak to jest z tymi
        muzulmanami" wink z tymi, co gdy przyjezdzam do Polski zatroskanym glosem
        pytaja "i jak ci tam w tym haremie?" (szczeka opada jaka to wiedze ludzie maja
        o swiecie) albo probuja wyciagnac jakas sensacje o nas od moich rodzicow.
        A ja na zlosc wszystkim mam bardzo udane malzenstwosmile jestem jedyna kobieta w
        zyciu meza i jego pierwsza miloscia. Zawsze mowie, ze drugi raz za cudzoziemca
        bym nie wyszla, ale za swojego meza - tak!

        Mieszkamy razem od prawie 10 lat, od 5 lat jestesmy po slubie, wiec troche
        czasu na poznanie sie mielismy, a 5 miesiecy temu po dlugich staraniach
        zostalismy rodzicamismile)
        Na pozor wszystko nas dzieli - narodowosc, kultura, jezyk, religia, korzenie
        rodzinne, itp.
        W rzeczywistosci maz jest dla mnie najblizszym czlowiekiem. Laczy nas jakas nic
        telepatyczna, czesto dzwoni wtedy, kiedy o nim mysle, czesto mowimy
        jednoczesnie to samo, zdarzalo nam sie nagle zanucic razem te sama piosenkesmile
        Jest czlowiekiem wrazliwym i uczuciowym, choc nie potrafi tych uczuc okazac.
        Wiem, ze moge na nim polegac, chociaz to ja jestem silniejsza strona i
        lokomotywa tego zwiazku. Z dziecinstwa moj maz wyniosl brak meskiego wzorca,
        byl wychowywany przez ojczyma, ktory nie bardzo mial ochote zajmowac sie
        cudzymi dziecmi. Mimo, ze teraz E. pracuje na kierowniczym stanowisku i uchodzi
        za twardziela, tylko ja wiem ile go to kosztuje. Ma chwile zwatpienia, wtedy
        wspieram go, pokazuje jego najmocniejsze strony, staram sie cos doradzic i
        ciesze sie, ze liczy sie z moim zdaniem. Kiedys powiedzial, raz jedyny w zyciu,
        bo do wylewnych nie nalezy, ze duzo sie ode mnie nauczyl, a mnie lzy stanely w
        oczach. To wszystko oczywiscie po latach docierania sie i uczenia kompromisu.
        Na poczatku tak rozowo nie bylo. Do rangi problemu urastalo zrobienie herbaty.
        Jak to ja, niezalezna, feministka mam biec do kuchni i robic herbate, bo on tak
        sobie zyczy? A moj maz wlasnie tak byl nauczony, matka gotowala, opierala,
        podawala. Znajoma Angielka, tez zona Turka, pracujaca w naszej firmie na
        wyzszym stanowisku niz jej maz, przekonala mnie, ze nie warto o takie bzdury
        toczyc wojny - zrob mu te herbate i niech sie chlopak cieszy, ze porzadzilsmile)
        Dzis moj maz robi herbate nie tylko mnie, ale i naszym gosciom, czego np. nigdy
        w zyciu nie zrobi moj ojciec, bo nie wypada wink)
        Na poczatku bylam typem bluszcza, gdzie ty Kajus, tam ja Kajasmile Nie mialam
        swojego towarzystwa, tylko meza. To tez rodzilo wiele nieprzyjemnych sytuacji,
        kiedy on chcial wyjsc gdzies tylko z kolegami, a ja uparcie wisialam u jego
        boku. Z grzecznosci nikt mi nigdy nie powiedzial, ze to nie jest dobry pomysl,
        ale czulam gesta atmosfere. Dzis wiem, ze kazdy potrzebuje 5 minut tylko dla
        Ciebie. Na pogaduchy z kolezankami o d.maryni meza nie zabieram, nie chodze z
        nim tez na jego spotkania z kolegami. Kiedy spotykamy sie wszyscy razem z
        zonami i mezami, to co innego. Ale zeby do tego dojsc potrzeba bylo czasu.

        Moj maz jest powazny i chlodny w relacjach z innymi kobietami, nie jest typem
        szarmanckiego dzentelmena, co to cmok w lapke, zeby wyszczerzone i bukiet roz
        dla przyszlej tesciowej, wiec myslalam, ze nie spodoba sie, a tu prosze -
        niespodziankasmile Moje przyjaciolki i mama, kiedy go zobaczyly po raz pierwszy
        stwierdzily, ze to jest taki typ faceta, ktory wzbudza zaufanie, na ktorym
        mozna polegac.

        Kiedy w ciazy przelezalam 2 miesiace w szpitalu, moj maz byl przy mnie dzien i
        noc, opiekowal sie mna, uspokajal. Doszlo do tego, ze kiedy nie wolno bylo mi
        nawet wychodzic do toalety z powodu grozacego krwotoku moj maz przynosil basen,
        a potem mnie myl. Mimo, ze rodzilam w bardzo prestizowym szpitalu i
        pielegniarki wykonywaly swoja prace bez szemrania, natychmiast i z usmiechem na
        ustach (serio!), moj maz wypraszal je z pokoju, bo wiedzial, ze bede sie
        krepowac obcej osoby, a kazdy nacisk na macice mogl spowodowac nowy krwotok.

        W ciagu tych 10 lat przezywalismy oczywiscie kryzysy i malzenskie klotnie.
        Oboje mamy trudne charaktery, trudno jest nam ustapic, potrafimy tydzien ze
        soba nie rozmawiac, a jednak nie mozemy bez siebie dlugo wytrzymac, wzajemnie
        uzupelniamy sie i jednoczesnie bardzo jestesmy do siebie podobni.

        Moj maz nigdy nie podniosl na mnie reki, chociaz jak sie klocimy, to chyba caly
        dom to slyszy i czasem niektore przedmioty ucza sie latacsmile
        Nie jest zazdrosny, choc moze wolalabym, zeby troche jednak bylsmile
        Nigdy mnie nie ograniczal, wyjezdzam kiedy chce, wracam tez kiedy chce,
        niewazne czy do Polski, z przyjaciolka do Wloch czy na Riviere Turecka.
        Mam swoje karty kredytowe, maz zdaje sie na moj wybor w kwestii zakupow, nawet
        samochodu czy mieszkania, ale ostateczna decyzje podejmujemy razem. Wiem, ze
        wielu osobom z naszego otoczenia to sie nie podoba, probuja ingerowac w nasz
        zwiazek i zal mi wtedy meza, bo z jednej strony musi zachowac twarz, a z
        drugiej jest mu tak po prostu wygodniej zyc.
        Pomaga mi czasem w sprzataniu mieszkania - nie powiem, zeby z piesnia na
        ustach, ale jednak. Podlogi i dywany sa jego, a mieszkanie mamy niemale.
        Najczesciej jednak korzystamy z uslug pewnej pani i nie ma problemu.
        Kiedy trzeba, ale rzadko, umie cos drobnego ugotowac, czasem szykuje sniadanie,
        szczegolnie jak mamy gosci z Polski i wtedy wszyscy wpadaja w zachwyt, a ja
        udaje, ze tak jest zawszesmile)
        Nie biega ze mna po sklepach, nie obrzuca mnie kwiatami i prezentami, bo tego
        nie lubi i nie umie robic, a juz sie do tego przyzwyczailam. Za to ja mu czesto
        robie niespodzianki i widze, ze cieszy sie jak dziecko, bo tego w swoim
        rodzinnym domu nie mial.

        Prowadzimy zycie expatow, czesto zmieniamy miejsca pobytu, zdarza sie nam nie
        widziec kilka miesiecy w roku, ja jestem np. w Polsce, a moj maz jedzie w nowe
        miejsce. Dojezdzam jak juz jest wszystko przygotowane, mieszkanie wynajete,
        itp. Oczywiscie przy takich rozstaniach mamy potem straszne rachunki
        telefoniczne do zaplaceniasmile, ale sms-ow jakie do mnie wtedy wysyla nie kasuje,
        pisze slowa, ktore nigdy mu przez gardlo nie przeszlysmile i wtedy wiem, ze bardzo
        mnie kochasmile

        Mam dobra tesciowa, wierzaca muzulmanke, prosta, ciepla kobiete, ktora czasem
        modli sie tez i za mniesmile, ktora przed nasza wizyta przygotowuje moje ulubione
        potrawy i dzierga mi rozne serwetki, paputki i rozne roznoscismile, a jej przywoze
        chustki na glowe z Milanowka. Kilka razy zostala ze mna w szpitalu, kiedy moj
        maz musial wyjechac. Przegadalysmy cale godziny na babskie tematy, opowiadala
        mi o swoim zyciu, pierwszym malzenstwie. Oj, ciezkie miala kobieta zycie, tym
        bardziej ja szanuje. Czesto wstawala w nocy, zeby sprawdzic czy jestem
        przykryta, myslac, ze spie. Nie mam watpliwosci, ze gdybysmy mieszkaly pod
        jednym dachem mozliwe, ze tak milo by nie bylo, chociaz ona nalezy do bardzo
        zgodnych ludzi, ale wiadomo, ze kazda kobieta lubi prowadzic dom po swojemu.

        Wszyscy wiedza, ze jestem chrzescijanka, mam to nawet wpisane w tureckim
        dowodzie i nigdy prz
        • kiranna Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 28.06.03, 04:24
          Ups, nie wiedzialam, ze tyle "natworzylam" ! :o
          ale wypada dokonczyc, jak sie zaczelo.



          Wszyscy wiedza, ze jestem chrzescijanka, mam to nawet wpisane w tureckim
          dowodzie i nigdy przez 10 lat nie spotkalam sie z jakimkolwiek komentarzem z
          tego tytulu. Moj maz obchodzi ze mna Boze Narodzenie, a ja z nim jego swieta,
          bo taka tradycje wynieslismy z domu, a nie ze wzgledow religijnych. Oboje
          jestesmy niepraktykujacy, dawno temu ustalilismy, ze Bog jest jeden i to nam
          wystarczy. Zreszta obracamy sie w miedzynarodowym i wielowyznaniowym
          srodowisku, wiec nie moze byc inaczej.
          W Stambule jest kilka kosciolow katolickich, w jednym nawet odbywaja sie msze
          po polsku i wiem, ze niektore dziewczyny z malzenstw mieszanych uczestnicza w
          nich. Ja nie odczuwam takiej potrzeby. Ale kosciol jest otwarty dla
          zwiedzajacych, wiec wszyscy znajomi Turcy juz tam z nami byli.

          Przez pierwsze 5 lat w domu porozumiewalismy sie tylko po angielsku, dla obojga
          jednak to byl jezyk obcy, czasem zdarzaly sie pomylki i wzajemne pretensje.
          Potem przeszlam na turecki, bo uwazam, ze przynajmniej jedna strona musi na
          100% rozumiec co mowi i byc odpowiedzialna za swoje slowasmile Mysle, ze przy
          dziecku maz nauczy sie tez polskiego, zna nieco rosyjski, wiec powinno mu byc
          latwiej. Pare slow zna, oczywiscie, tyle, zeby "pogadac" z tesciamismile
          Moi rodzice meza uwielbiaja, ojciec szczegolnie, uwaza, ze maz jest jakby jego
          sobowtorem z mlodosci. Pochodza z podobnych rodzin, podobnie wszystko, co w
          zyciu osiagneli zawdzieczaja sobie. Tylko, ze moj ojciec jest typowa glowa
          rodziny, co powie, tak ma byc i juz, do kuchni za zadne skarby swiata nie
          wejdzie, o sprzataniu nie mowiac, natomiast wydaje mi sie, ze my z mezem
          wypracowalismy sobie uklad bardziej partnerski. No coz, inna generacjasmile

          Duzo moglabym tu podac przykladow, ze malzenstwo z muzulmaninem moze byc udane,
          to zalezy przeciez m. in. od wychowania, szacunku dla odrebnosci partnera i
          dobrej woli wzajemnego porozumienia sie, a nie tylko religii. I nie oszukujmy
          sie - rowniez od stopnia wyksztalcenia, szerokiego swiatopogladu, szczegolnie
          tu na wschodzie.

          Jestem po dwoch powaznych zwiazkach z Polakami, flirtow nie licze big_grin
          Jeden rozpadl sie po 4 latach z winy niedoszlej tesciowej-bluszcza, ktora nie
          raczyla zauwazyc, ze jej synus ma juz grubo po 30-tce.
          Po drugim, krotkim, ale tresciwym wyszlam rozsypana na kawaleczki, stlamszona,
          ponizona, z depresja. Kilka razy pobita, zamykana w domu na klucz, obrazana
          przez psychopate-zazdrosnika, ktory wyliczal ile czasu powinno zabrac mi
          dojscie z parkingu do domu czy wyjscie do sklepu po chleb i nie daj Boze
          przyszlam 2 minuty pozniej. Podsluchiwal moje rozmowy telefoniczne, wyliczal
          pieniadze co do grosza, wymusil na mnie zwolnienie sie z bardzo dobrze platnej
          pracy, "a wszystko to, bo Ciebie kocham" wink I nie byl to jakis obszczymurek,
          ale tak zwana "dobra partia", z porzadnej rodziny z tradycjami, katolik. I nie
          na gluchej wsi, a w srodku Warszawy.

          Tak wiec widac, ze mozna znalezc bratnia dusze 2000 km od domu w egzotycznym
          dla nas kraju i spotkac odmienca kulturowego w sasiedniej dzielnicy.

          pozdrawiamsmile



          • aga_rn Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 28.06.03, 05:31
            Kiranna,
            super opowiesc, przeczytalam jednym tchem ...
            Wiesz, ja mam w rodzinie troche podobna sytuacje, Arab z rodziny o tradycjach
            muzulmanskich, sam niepraktykujacy ( i raczej niewierzacy ), no i Polka -
            katoliczka.
            Roznica taka ze ze maja za soba dluuuga historie, ponad trzydziesci lat
            malzenstwa, a od ponad 20 lat mieszkaja w Polsce.
            Poczatki byly bardzo ciezkie, z tych samych wzgladow po ktorych pisalas ( tyle
            ze ignoracje ludzi w pocztkach lat 70-tych mozna bylo przynajmniej wytlumaczyc
            brakiem wiedzy i brakiem tzw. exposure do innych kultur ).
            Ale trudne pocztki zaowocowaly dlugim, szczesliwym zwiazkiem, pelna akceptacja
            rodziny, znalezieniem swojego miejsca w polskim spoleczenstwie ktore do
            tolerancyjnych niestety nie nalezy. Zreszta to dziala rowniez w obie strony,
            bo rowniez zdarzaja sie kobiety ktore przekonuja sie na miejscu, np. w arabskim
            kraju, u boku meza muzulmania, jaka pomylke popelnily. Wiem to z opowiadan
            mojej "czlonkini rodziny" ( moja ciocia )ktora widziala to na wlasne oczy (
            ( przed powrotem do kraju mieszkala przez pare lat w jednym z krajow
            arabskich ).
            Sama byla super zaakceptowana przez rodzine meza. Tu musze wspomniec ze Twoja
            tesciowa bardzo przypomina mi opis tesciowej mojej cioci, bardzo opiekunczej
            wyreczajacej swoja synowa we wszystkim, i zawsze majacej dla niej dobre slowo.
            Pozdrowienia,
            Aga RN
          • dorotka1970 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 28.06.03, 12:26
            Dziekuje ci bardzo za ten tekst. Zrobilo mi sie tak cieplo na sercu, super, ze
            ktos potrafi tak pieknie napisa, to co ja rowniez mysle.
            Moj maz wprawdzie nie jest muzulmaninem, tylko Niemcem, ale brak tolerancji
            nie dotyczy tylko innego wyznania. Wiekszosc operuje stereotypami, bo tak jest
            latwiej.
            Powiem szczerze, ze po WTC sama mialam brzydkie mysli, chociaz przypominalam
            sobie zawsze, ze bycie zlym czy dobrym czlowiekiem nie zalezy od tego, w
            jakiego Boga wierzymy i czy w ogole. Mysle, ze wiekszosc uprzedzen bierze sie
            w takim wypadku ze strachu, ale to oczywiscie nikogo nie usprawiedliwia, a
            nakreca spirale nienawisci...

            Pozdrawiam cie serdecznie,
            Dorotka

            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • kiranna Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 02.07.03, 00:13
              Dziewczyny, a ja Wam dziekuje za bardzo cieple slowasmile)
              Miejmy nadzieje, ze wraz z wejsciem do Unii nasze spoleczenstwo zacznie byc
              choc troche bardziej tolerancyjne, zobaczy jak zyja inni, ze Europa to nie
              tylko rasa biala czy chrzescijanie i przestanie uwazac Polske za pepek swiata.
              Dobrzy i przyzwoici ludzie sa w kazdym spoleczenstwie, tak jak i czarne owce.
              Nie ma kultury i mentalnosci lepszej czy gorszej, sa po prostu inne, odmienne.
              Najciekawsze jest, ze to, co my czesto myslimy o Arabach, Turkach, Egipcjanach
              i calym swiecie muzulmanskim, oni mysla o nas smile) serio! Niezrozumienie,
              nietolerancja i przekonanie o wlasnej wyzszosci jest po obu
              stronach "barykady", ale wydaje mi sie, ze od nas jako ludzi majacych lepszy
              dostep do szkol, ksiazek, mediow, swiata powinno sie wymagac wiecej. Nie
              zarzucam staremu ledwo umiejacemu czytac i pisac Turkowi, ze patrzy na mnie
              podejrzanie albo nawet splunie na moj widok (!), bo jem np. wieprzowine
              (zreszta moj maz i znajomi rowniezsmile), ubieram dekolty i przyjechalam sama do
              obcego kraju. Jego prawo nie znac i nie rozumiec obcej kultury, bo niby skad?
              Ale rece mi opadaja jak slysze rozne "komentarze" od osob majacych sie za
              inteligentnych, z dyplomem w kieszeni, czesto pracujacych na wysokich
              stanowiskach i zyjacych w srodku Europy w XXIw. I wtedy juz nie wiem kto z nich
              reprezentuje bardziej zacofany swiatopoglad.

              Acha, zeby nie bylo watpliwosci. Moje malzenstwo uwazam za udane, ale przede
              wszystkim NORMALNE. Nie znaczy to, ze nie ma miedzy nami roznic kulturowych czy
              zwyczajowych, ale jako ludzie inteligentni staramy sie wzajemnie zrozumiec i
              znalezc wspolny punkt, a jesli sie nie da, to w imie tego udanego zwiazku po
              prostu przymknac oko i powiedziec sobie "no coz, widocznie ten typ tak
              ma..."smile)

              serdecznie pozdrawiam i przepraszam za dlugie posty, ale ja po prostu na te
              tematy nie umiem krocej smile)
              Anka
              • edytkus Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 02.07.03, 03:40
                Na studiach mialam zajecia z ludzmi roznych narodowosci, m.in. z Turczynkami.
                Jakos nigdy nie pomyslalam ze sa Muzulmankami, ale i tez nigdy nie myslalam o
                Turcji jako zacofanym kraju (tymbardziej ze Eurowizje wygrali wink) Chociaz na
                pewno Kiranna masz racje ze dla wielu osob jak kraj nie lezy na Zachod od
                Polski to napewno jest zacofany a jego mieszkancy to barbarzyncy.

                PS. Jak sie nazywa "turecka czapka"? Taka z pomponem, w ksztalcie doniczki, czy
                ona cos symbolizuje itp? Tak mnie nagle zaciekawilo smile
                • dorrit edytkus- ta czapka to fez. n/txt :)) 02.07.03, 13:56
                  • kiranna Re: edytkus- ta czapka to fez. n/txt :)) 02.07.03, 23:04
                    widze, ze ktos juz mnie ubiegl w odpowiedzismile
                    fez, zgadza sie, ale najciekawsze jest to, ze my fez kojarzymy z Turkami,
                    natomiast jest to nakrycie glowy bodajze z Maroka (po turecku Maroko to wlasnie
                    Fezsmile), a w Turcji noszono go na przelomie wieku tylko przez bardzo krotki
                    okres czasu smile) No coz, na filmach do tej pory mozna zobaczyc, ze jak ktos ma
                    fez na glowie, to gra Turka, dlatego wiele osob kojarzy fez wlasnie z Turcja smile
                    pozdrawiamsmile
                    Anka
                    • edytkus Re: edytkus- ta czapka to fez. n/txt :)) 03.07.03, 05:42
                      Dzieki dziewczyny za uswiadomienie na temat nakrycia glowy.
                      No wlasnie, jak czesto z zupelnie niewinnych drobiazgow rodza sie stereotypy na
                      temat narodow.
                    • ewunia_uk Re: edytkus- ta czapka to fez. n/txt :)) 03.07.03, 23:00
                      kiranna napisała:

                      > najciekawsze jest to, ze my fez kojarzymy z Turkami,
                      > natomiast jest to nakrycie glowy bodajze z Maroka (po turecku Maroko to
                      wlasnie
                      >
                      > Fezsmile), a w Turcji noszono go na przelomie wieku tylko przez bardzo krotki
                      > okres czasu smile) No coz, na filmach do tej pory mozna zobaczyc, ze jak ktos
                      ma
                      > fez na glowie, to gra Turka, dlatego wiele osob kojarzy fez wlasnie z
                      Turcja :
                      >

                      No wlasnie, mnie tez sie wydawalo, ze fez to raczej z Maroka, a co do filmow,
                      to chyba nosili te fezy w "Casablance", a to przeciez w Maroku sie dzialo.
                      • kiranna Re: edytkus- ta czapka to fez. n/txt :)) 04.07.03, 12:08
                        Wlasnie wczoraj na polskiej TV 4 lecial film "Morderstwo w Orient Expressie".
                        Jak wiadomo Orient Express ruszal ze Stambulu. No i wlasnie mozna bylo sobie
                        obejrzec orientalne dawne kostiumy. Mezczyzni w fezach, turbanach (nb. turban
                        po turecku oznacza DAMSKIE nakrycie glowy smile), panie zakryte od stop do glow,
                        no i oczywiscie mnostwo zebrzacej dzieciarni. Brakowalo tylko wielbladow i
                        osiolkow, no ale to w koncu dworzec kolejowy, w dodatku bardzo w tamtych
                        czasach ekskluzywny.
                        I przyznam sie szczerze, ze jadac pierwszy raz do Turcji 10 lat temu bylam
                        bardzo rozczarowana, ze w wiekszosci ludzie ubrani sa po europejsku (gdzie te
                        turbany?!smile), a ja tu nastawilam sie na 100% orientu i z uporem maniaka
                        dopytywalam sie o te wielblady i osiolki, a Turcy patrzyli na mnie jak na
                        wariatke, ktorej pomylily sie epokismile) Od dziecka zreszta fascynowal mnie
                        orient, ten dalszy i blizszy. Patrzac wstecz teraz widze, ze moj przyjazd do
                        Turcji nie byl taki przypadkowy, jakby moglo sie na poczatku wydawac, moze
                        dlatego generalnie dobrze czuje sie na wschodzie.
                        pozdrawiamsmile
          • alltid_ung Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 23.07.03, 19:47
            pisze tu bo twoj post swiatczy o tym ze wrzucamy wszystkich do jednego worka.
            ja spotkalam duzo muzulmanow kobiet i mezczyzn i wiem ze nie wszyscy sa zli.
            Islam to nie zla religia tylko niektozy ja zle tlumacza(i tu zaznaczam ze to
            jest tak samo w religij chrzescijanskiej)Ja wiem duzo o tej religij bo chcialam
            bo mam przyjaciol mozulmanow, ale znam tez te zle przypatki. To moglybysmy
            dyskutowac na innym forum ale ciesze sie ze spotykam ludzi ktorzy maja dobre
            doswiatczenie w kontaktach rozno religijnych. Ja sama chce byc tolerancyjna
            religijnie i wlasnie jeden islamista powiedzial do mnie "mam respekt dla ciebie
            bo jestes wierzaca i nie gra roli w jakiej religji".


            Wskoczylam troche w "srodek" dyskusji ale troche stracilam przez ladna pogode:-
            ))
            Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
    • paulinapaulinapaulina Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 02.07.03, 18:37
      Przeczytałam wszystkie posty o wszystkich supermężach. Nawet do głowy mi nie
      przyszło, że w wątku o takim tytule znajdę peany na cześć.. Myśląc o różnicach
      kulturowych, przywołuję wszystko to, co dzieli, a nie co łączy (wiadomo co
      łąćzy udane małżeństwo).

      A zatem: dzielą upodobania kulinarne. Na początku nie było mowy o zjedzeniu
      zielonej sałaty, botwinkę, z której gotuję najpyszniejszą zupę świata, uważano
      za pokarm dla kur, kalafior był traktowany jak mutant popromienny, bób
      podobnie. Mleko do tej pory nie może być pasteryzowane, herbata z 3(!!) łyżkami
      cukru. Z drugiej strony dla mnie nie do zjedzenia jest narodowe ukranińskie
      danie - wędzona słonina zakąszana surową cebulą. Oczywiście wszystko zapijane
      samogonem babcinej roboty. To "prymitywne" odżywianie, nie ukrywam, pod moim
      wpływem, uległo dalekoidącym zmianom cywilizacyjnym.

      Dzielą obyczaje: do dziś nie mogę znieść, kiedy babcia męża witając się z nami,
      całuje wszystkich w usta! Odwracam wtedy głowę (no, trudno!) i dostaję w ten
      sposób całusa w okolicy ucha. Muszę tego samego nauczyc i moją córkę. W ogóle z
      higieną nie jest za dobrze. Uzębienie przeżarte próchnicą u dzieci 5 letnich
      (!!) u nikogo prócz mnie nie wzbudza odrazy. Nawet u ciotki stomatologa.

      Staram się, będąc poza terenem własnego działania, dostosować do sytuacji,
      kiedy na imieninach spontanicznie podejmowana jest decyzja, że wszyscy
      imieninowi goście zostają na nocleg u solenizanta. Solenizant nie widzi w tym
      nic niestosownego, a gościom nie przeszkadza brak własnej szczoteczki do zębów,
      spanie z przygodnymi ludźmi w cudzej pościeli, poranny kac i pójście do pracy w
      odzieniu cokolwiek wczorajszym.

      No i wreszcie "gościniec". Wielowiekowym obyczajem z każdej podróży należy
      przywieźć KAŻDEMU jakiś prezent. Rozumiem, że jadąc w gościnę, jakoś z pustymi
      rękami nie wypada. Dodatkowo, zawsze trzeba podarować coś "aby ucieszyły się
      dzieci". Ale wręczanie dezodorantu marki Old Spice staremu koniowi, jakim jest
      mój szwagier, uważam za przesadę. Podarki należą się bliższej i dalszej
      rodzinie, nawet wtedy, gdy z braku czasu ich nie możemy odwiedzić. Wtedy
      zostawia się prezenty u krewnych z prośbą, żeby przekazali. Te prezenty
      doprowadzą mnie kiedyś do rzeczy ostatecznych. Objętościowo to wychodzi
      trzypoziomowa torba podróżna. Na marginesie wspomnę o kosztach - minimum 500
      zł. Ostatnio było 1000zł.

      "Gościniec" dostajemy również i my, kiedy to szanowna rodzinka zechce złożyć
      nam wizytę. Wymienię tylko ostatnie cuda (podarowane przecież w najlepszych
      intencjach): komplet posrebrzanych szklaneczek przypominających lampiony
      nagrobne, brakowało tylko krzyżyka na froncie; arkorokowy dzbanek udający
      kryształ + dwie szklanki (nie pytajcie mnie, dlaczego dwie); obraz anioła
      stróża z niebieskimi skrzydłami i wyciągniętą ręką nad dwojgiem uroczych dzieci
      maszerujących brzegiem rzeki, obraz jest wysadzany kawałkami lekko
      przybrudzonego bursztynu i chyba w założeniu ma udawać obraz święty (jestem
      niewierząca, ale nawet tego nie mówię rodzinie, bo wiadomo Polak = katolik,
      nikt zza granicy mi nie uwierzy).

      A propos, składania wizyt: wizyty rodziny są nie zapowiedziane. Trwają w
      zależności od woli odwiedzających od paru dni do paru tygodni. Polska jest
      przecież "takaya krasivaya" wink) Zapowiedziane wizyty też bywają, a owszem.
      Dzwoni ciotuchna w okolicach świąt Bożego Narodzenia z życzeniami: no to gdzieś
      na wiosnę odwiedzimy was. Zapraszam serdecznie i po pół roku żałuję tej
      decyzji. Ciotuchna wespół z małżonkiem i dwojgiem dzieci staje na progu w
      Wielką Sobotę: no, przecież uprzedzaliśmy, że przyjedziemy...

      My, bracia słowianie, jesteśmy do siebie szalenie podobni, a jednak ... smile)

      Paulina
      • ewunia_uk Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 03.07.03, 22:57
        Paulina, swietny post, ale sie usmialam!

        Jesli chodzi o roznice kulturowe, to ja bardziej je zauwazam u innych rodzin i
        u rodziny meza, bo w naszym domu maz ich nie egzekwuje wink
      • lolyta Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 23.07.03, 21:58
        Zafascynowala mnie arkorokowa kopia krysztalu. Jak toto wyglada? masz jakas
        fotke?
        • paulinapaulinapaulina Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 24.07.03, 22:58
          No nie, nie będę fotografią profanować dzieła sztuki wink

          Ale opowiem jeszcze o innym prezencie...

          Moja teściowa raczyła zmienić miejsce stałego zamieszkania. Jej wybór smileMusiała
          sprzedać w zasadzie wszystko, czego dorobiła się w życiu - dom, mieszkanie,
          meble, samochód itp. To czego nie udało się spieniężyć, mogła zapakować
          maksymalnie w 11 toreb podróżnych. Przed wyjazdem zadzwoniła do mojego męża i
          zapytała, czy czegoś potrzebuje z rodzinnego domu. Pewnie miała na myśli garnki
          albo patelnie... wink Mój małżonek bez zastanowienia poprosił o przywiezienie
          książek, które tu w Polsce są nieosiągalne, a przez to bezcenne.

          Kiedy mama wreszcie przyjechała, okazało się, że ... książek zapomniała.
          Zostały u sąsiadów, marne 6000 km stąd!! Natomiast w 11 torbach przywiozła,
          oprócz rzeczy osobistych, 4 stare dywany!! Jednym z nich nas obdarzyła. Dywan
          owszem wełniany, ale zupełnie odbiegający kolorystyką od dominującej w
          mieszkaniu. Zapach, który wydzielał do złudzenia przypominał obieloną wapnem
          piwnicę. Poleżał tak u nas w pokoju dobre 15 minut, po czym zapadła decyzja o
          jego deportacji i o kupnie nowego.

          Boże! Przypomniałam sobie, że za 2 tygodnie przyjeżdża do mnie szwagierka z
          czwórką dzieci. Ciekawe, co też przywiozą? Wprost nie mogę się doczekać! smile)

          Paulina
          • dorrit Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.07.03, 11:02
            Paulina, ja tez jestem ciekawa, co Ci przywioza... Powiesz nam?
            Twoje opowiesci - masz pojecie? - to dokumenty ze swiata, ktorego niedlugo
            pewnie nie bedzie!
          • dorrit Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 25.07.03, 11:03
            Paulina, ja tez jestem ciekawa, co Ci przywioza... Powiesz nam?
            Twoje opowiesci - masz pojecie? - to dokumenty ze swiata, ktorego niedlugo
            pewnie nie bedzie! To tak na pocieszenie... smile))
    • fasolka3 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 24.07.03, 00:10
      Rzuce cien na ten piekny watek. Moj maz:

      - nie pomyl szklanki odkad jestesmy po slubie.
      - zrzuca na mnie wychowanie dzieci
      - nie uczy sie jezyka
      - jest b b b. netolerancyjny
      i i i i ....

      Jest Niemcem. Pecha mialam
      • dorotka1970 Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 24.07.03, 00:22
        fasolka3 napisała:

        > Rzuce cien na ten piekny watek. Moj maz:
        >
        > - nie pomyl szklanki odkad jestesmy po slubie.
        > - zrzuca na mnie wychowanie dzieci
        > - nie uczy sie jezyka
        > - jest b b b. netolerancyjny
        > i i i i ....
        >
        > Jest Niemcem. Pecha mialam

        No to rzeczywiscie pecha mialas. Ale chyba ma jakies zalety? smile
        Moj tez jest Niemcem, ale zmywa jak trzeba (albo wklada rzeczy do zmywarki),
        gotuje (tzn. razem gotujemy, bo ja mu pomagam smile, lubi myc okna i prasowac
        (oprocz poscieli), czasem odkurza, jest bardzo tolerancyjny i ma superackie
        poczucie humoru (inaczej bym za niego nie wyszla smile. Z jezykiem kiepsko, bo
        ma malo czasu, ale sie stara przynajmniej na tyle, zeby pare slow do mojej
        mamy moc powiedziec. Dzieci pewnie beda glownie na mojej glowie (przynajmniej
        jedno juz niedlugo smile, ale to mi nie przeszkadza (taka mam nadzieje).
        Wlasciwie to nie wiem, czy miedzy nami sa jakies roznice kulturowe. Na pewno
        sa duze roznice miedzy nim i facetami w Polsce, szczegolnie w szacunku do
        kobiet (mnie nie wystarcza calowanie w raczke, a wrecz tego nie cierpie).
        Przynajmniej tymi facetami, ktorych ja znam. Oczywiscie na plus dla mojego
        meza. Ale on kilka lat juz nie mieszka w Niemczech, wiec moze to ma jakis
        wplyw...

        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • siwa7 Do FASOLKI3 03.08.03, 19:10
        To naprawde mialas pecha.... Moj maz takze jest Niemcem,ale nie oznacza to,ze
        nic nie robi w domu.Robi wszystko to co i ja....czego sie po nim nawet nie
        spodziewalam wink Przez cala ciaze byl dla mnie prawdziwym oparciem i cierpliwie
        znosil moje "humory" i nie mysle,zeby cokolwiek zmienilo sie po porodzie.Nie
        wierze,zeby zachowanie czlowieka zalezalo od tego jakiej jest
        narodowosci...raczej od tego jakim jest sie czlowiekiem.Pozdrawiam.
    • dianakatra Witam zona Szweda!!! 24.07.03, 12:13
      Witam ja rowniez posiadam meża ze Szwecji, jest wspaniałym człowiekiem,
      opanowany, zawsze idzie do przodu nigdy się nie poddaje dosłownie góry by
      przenosił hehe. Mamy 5 miesieczną córeczkę Dianę. Bedzie mi miło wymienic się
      doswiadczeniem, a propos gdzie mieszkacie w Szwecji??
      • alltid_ung Re: Witam zona Szweda!!! 25.07.03, 09:07
        dianakatra napisała:

        > Witam ja rowniez posiadam meża ze Szwecji, jest wspaniałym człowiekiem,
        > opanowany, zawsze idzie do przodu nigdy się nie poddaje dosłownie góry by
        > przenosił hehe. Mamy 5 miesieczną córeczkę Dianę. Bedzie mi miło wymienic się
        > doswiadczeniem, a propos gdzie mieszkacie w Szwecji??

        Wpoludniowej Szwecji 100 km od malmö
        • dianakatra Re: Witam zona Szweda!!! 25.07.03, 11:29
          Hej pozdrawiam Cię. My co prawda teraz mieszkamy w Polsce, ale mój mąż ma dom
          w miejscowości Svedala w południowej Szwecji. Jeździmy tam na wakacje, cisza,
          spokój, dużo zieleni. A jak Twoje wrażenia z tego kraju???
    • dundee_girl Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 04.08.03, 08:02
      Moj maz jest Australijczykiem i nie powiem kulturowo roznica jest ogromna, ale
      to tylko dodaje pikanterii naszemu zwiazkowi. Co roku jezdzi ze mna do Polski
      na wakacje i uczy sie polskiego.
      Na codzien najlepiej chodzilby w szortach i sandalach i ogladal rugby, luz i
      zero nerowow to jego motto, ale wiekszosc australijczykow jest takich wiec nie
      ma sie co dziwic.

      Podsumowujac: jest super i nie zamienilabym go na zadnego innego, a co bedzie
      za lat 10, 20 to tylko czas pokaze:o))

      Pozdraiwam
      • acutecompute Re: Zagraniczni mezowie:-) roznice kulturowe? pis 05.08.03, 11:00
        ciekawy watek i ciekawe posty .oczywiscie mozna rozmawiac o kuturowych
        nalecialosciach ale zgodzicie sie ze wszystko i tak zalezy od czlowieka.
        MOJ jest Anglikiem i jak juz wczesniej kolezanki wspominaly jest osobnikiem nie
        dajacym sie wyprowadzic z rownowagi ( czy to ta slynna angielska flegma ?)a
        nawet powidzialabym nudnie pozytywnie nastawionym do swiata .zaleta takiego
        podejscia do swiata jest np beznamietne wystawanie w korku i co najwyzej
        rzucanie humorystycznych wizji zasniecia za kierownica.
        Moj anglik nie znosi herbaty i fish and chips!
        za to potwierdzam ze w porownaniu z polskimi mezczyznami jest bardziej
        feministycznie do zajec domowych nastawiony niz ja.
        nie ma czegos takiego jak w polsce ze ty sie zajmujesz domem a ja pracuje w
        zwiazku z tym nic juz nie wykonam .
        kiedys przeczytalam znakomita ksiazke wegierskiego emigranta Mikes'a jak byc
        brytyjczykiem.
        ( how to be a brit) gdzie bylo takie wesole zdanie = ludzie na kontynecie
        prowadza zycie seksualne , anglicy maja termofory z goraca woda.
        nie potwierdzam


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka