mister1
20.12.01, 07:52
Istnieje wielka przepasc w pojeciu “goscinnosc” przecietnego Holendra i tego
samego slowa rozumianego przez Polaka.Nie chce tu takze generalizowac - bywaja
wyjatki i to moze nie az tak rzadkie.Mimo pozorow istnieje gleboka przepasc
kulturowa miedzy dwoma przyjaznymi sobie narodami.Dla czlowieka z
kalwinistycznym swiatopogladem jest rzecza niezwykle wazna oszczedny tryb
zycia,posiadanie w miare mozliwosci zasobnego konta w banku i skromnosc.Z
wydawaniem ciezko zarobionych pieniedzy jest juz sprawa trudniejsza (grzeszna?).
W Holandii niewiele widac pieknych posiadlosci ziemskich (u belgijskich
sasiadow ile dusza zapragnie),ujrzenie na ulicy blyszczacego Rolls-Royce’a czy
Cadillaca jest prawie niemozliwe.
I tak jest tez z przyjmowaniem gosci.Raczej nie nalezy sie spodziewac suto
zastawionego stolu
z butelka czystej, sledzikami i schabowym.Raczej to co jada sie na codzien a
niestety jest dla przecietnego Polaka mowiac oglednie calkowicie
niejadalne.Slyszalem historyjke od przyjaciol
zamieszkalych w malym fryzyjskim miasteczku.Sasiadka gotujac swoj niedzielny
boerenkool pyta: “a znacie to w Polsce?” - nie.”Oj biedny wy narod jestescie,oj
biedny..”Biedaczka nie wiedziala,ze jarmuz w Polsce ma przeznaczenie nieco
inne.Holendrzy w przeszlosci nie byli (mowie tu o tzw.zwyklych ludziach)
narodem bogatym.Stad tez kuchnia holenderska powstala
dla potrzeb niezamoznych - nie inaczej jest kulinarnie na kiedys bardzo
biednym Podhalu - czym jest goralska kwasnica - tak,wlasnie potrawa ludzi
niezbyt zasobnych.
Od holenderskiego gospodarza nie nalezy raczej oczekiwac ze wspanialomyslnie
zawiezie
swych polskich gosci do pieknych i atrakcyjnych miejsc gdzie za wstep trzeba
zaplacic,
bylo by to po prostu trwonienie swych ciezko zarobionych pieniedzy.Za wspolna
uczte w restauracji gospodarz nie zaplaci (chyba ze zaprosil na nia z jakiejs
tam specjalnej okazji).
Troszke tez mozemy sie spodziewac traktowania z gory - nie do kazdego jeszcze
dotarlo,
ze przestalismy byc stlamszonym przez komune (tez finansowo) ubogim kuzynem z
nad Wisly,
a stajemy sie narodem coraz bardziej zasobnym ,ktorego dzieci niekiedy juz
jezdza na wakacje na Costa Brava a rodzice coraz czesciej odwiedzaja plaze
slonecznej Tunezji.
Po prostu taka jest prawda.Troche dwa narody sie od siebie roznia.Nie chce
przekonywac Holendrow do rezygnacji ze swej kuchni i przerzucenie sie na
schabowe.Chodzi mi o to,by
Polacy nie oczekiwali przyjecia,do jakiego sa przyzwyczajeni w Kraju.By nie
bylo smutnych
rozczarowan.Tak jest,a nie inaczej.Nie probujmy tego zmieniac.”