Dodaj do ulubionych

Czy się uda?

12.02.06, 22:10
Witajcie mam pomysł. Kto chce spróbować niech dołączy, kto nie niech sobie
daruje zbędnych komentarzy. Jestem bulimiczką i pragnę ponad wszystko w życiu
noramlnie funkcjonować i uwolnić się od dręczących myśli dot. jedzenia. Leczę
się ale tylko osoba przeżywająca to samo co ja jest w stanie w pełni mnie
zrozumieć. Może wspólnie damy sobie radę. Bedę odwiedzać tę stronę
codziennie. Wzajemne wsparcie bardzo pomaga. Może w ten sposób pokonamy
drzemiącego wewnątrz potwora - bulimię. Czy nam się uda zależy tylko od nas
samych.
Obserwuj wątek
    • ineska222 Re: Czy się uda? 13.02.06, 11:30
      jestem z Tobą!!!!trzymam kciuki.tez jestem chora niestety
    • azylek82 Re: Czy się uda? 13.02.06, 18:30
      4 dzień do przodu. Może tylko 4 a może aż 4. Byle tak dalej, trzeba się
      podtrzymywać na duchu - prawda? :)
    • keisha85 Re: Czy się uda? 13.02.06, 19:11
      jestem z toba:) tez od kilku lat walcze z tym bagnem, ktore dodatkowo wpedzilo
      mnie tez w depresje ale wciaz chce walczyc:)
    • azylek82 Re: Czy się uda? 14.02.06, 18:38
      Witajcie. Dzisiaj było baaaaardzo trudno. Nie ma co, objadłam się, ale
      pomyslałam, że wstyd będzie napisać tutaj, że się nie udało. Dlatego mimo, że
      pełna, jestem bardzo zadowolona i dumna z siebie. Najgorsze tego dnia za mną.
      Można uznać 5 dzień do przodu. Na razie pomaga mi to forum. Zobaczymy na jak
      długo. Mam nadzieję, że się uda. Dzięki za wpisy :)
      • mott Re: Czy się uda? 14.02.06, 20:05
        NO trzymam kciuki, jestem duchowo z Tobą jutro też spróbuj przeżyć 1 dzień
        bez obżarstwa, dzięki za odpowiedz na mój post ,
        pozdrawiam mott facet bulimik
    • azylek82 Re: Czy się uda? 15.02.06, 20:03
      Witajcie. Kolejny dzień mogę z dumą zaliczyć do zwycięskich. Cały dzień
      spędziłam poza domem. W związku z tym uniknęłam sytuacji problemowych.
      Najważniejsze to mieć zaplanowany czas. Bulimia odzywa się wtedy, kiedy tego
      czasu ma się za dużo - przynajmniej w moim przypadku, lub kiedy mam za dużo
      spraw na swej małej, niepoukładanej główce i nie wiem od czego zacząć. Wtedy
      właśnie pragnę uciec od wszystkiego. Nadmierne objadanie się jest najlepszym
      sposobem na chwilowe wyłączenie się ze świata. Wiem to chore i zdaję sobie z
      tego doskonale sprawę. Dlatego walczę o każdy dzień. Wracająć do myśli
      początkowej 6 dzień do przodu :) Czy ktoś ma ochotę powalczyć ze mną?
      • alexxx88 Re: Czy się uda? 23.02.06, 19:32
        Przyłączam się do was od jutra z tym koniec, nrmalne, zdrowe odżywianie a
        nie...W sumie to miało być od dzisiaj ale kurdeee nie udało się wygrała znowu
        ona , a tak lubie uczuci , gdy się rano budze i czuje głod ale niestety jutro
        znów obudze się ze wzdętym brzuchem, pójde do szkoły, na lekcjach nie moge wtedy
        zbytnio się skupić , myśle co zjem jak przyjde do domu...Ale nie MOWIE stanowcze
        NIE i JESZCZE RAZ NIE, przez weekand powinno się udać i musi się udać , zresztą
        nie tylko przez weekand tylko już do końca tygo dnia itd. MAm nadzieje ,że mnie
        i WAM wszystkim się powiedzie jestem z wami!!!!!
    • megris Re: Czy się uda? 15.02.06, 20:46
      Azylek gratuluję.
      Choc pewnie samo forum nie bedzie wystarczającą motywacją na zbyt długo to
      jednak nie chce Ci "podcinać skrzydeł" w Twym poki co udanym boju.
      Moze jednak wraz z tą próbą podejmij terapie?Co TY na to?

      3mająca kciuki Megris ciepło pozdrawia .
      :-)
      • mott Re: Czy się uda? 15.02.06, 21:40
        Ok dzielna jesteś , jutro też będe z tobą duchowo , pamiętaj że możesz przeżyć
        jutrzejszy dzień bez ... , pozdrawiam
        mott facet co się zowie ;)
      • azylek82 Re: Czy się uda? 15.02.06, 22:14
        Dzięki za wsparcie. Wiem, że samo forum mi nie pomoże na dłuższą metę, ale
        początki są najtrudniesze. Tych początków było już tak wiele, że nawet nie
        pamiętam ile. Leczę się u psychologa i bardzo mi pomaga sama rozmowa z nim.
        Najważniejsze było wyrzucenie z siebie tego wszystkiego co siedziało mi na
        duszy. Forum mam jednak na codzień, mojego lekarza niestety nie. Dlatego piszę.
        Pozdrawiam . Wielkie dzięki za wpisy. :) Jutro kolejna runda.
    • azylek82 Re: Czy się uda? 16.02.06, 20:12
      Witajcie. Kolejny dzień mogę zaliczyć do udanych. Który to już? Nie pamiętam. W
      każdym bądź razie, dzisiaj znowu sprawdziło się to, że gdy mam zagospodarowany
      czas udaje mi się nie wymiotować. Najgorzej będzie w weekend. Wtedy może być
      trudno. Może teraz już pomyślę o jakiejś wizycie na basenie czy spacerze. Może
      kino. Zobaczymy. Mam nadziję, że mi się uda. Trzymajcie kciuki :)
    • azylek82 Re: Czy się uda? 17.02.06, 22:35
      Już tydzień nie wymiotuję i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. W końcu
      mogę spojrzeć na siebie w lustro bez obrzydzenia. I chociaż z wielka
      przyjemnością wpakowałabym do swojego żołądka mnóstwo jedzonka, nie zrobię
      tego. Wogóle nie wychodzę ze swojego pokoju i piszę, bo to mi pomaga. Zaczyna
      być ciężko. Czeka mnie najtrudniejszy etap do przebycia. Dobrze, że niedługo
      mam wizytę z moim psychologiem. Muszę naładować się pozytywną energią.
      Obowiązkowo. :)
      • hannah88 Re: Czy się uda? 18.02.06, 13:20
        jestem na tym forum nowa, ale chętnie z tobą powalcze.ja juz wytrzymałam 5
        miesięcy i znowu teraz mi sie wróciło.obecnie nie wymiotuje już tydzień i myśle
        że nie będzie juz wpadki(mam taką ogromną nadzieję)ale bedziebardzo trudno.a
        jak sobie radzisz zeby nie objadac się? bo ja sobie wlasnie z tym kompletnie
        nie radze.co zrobic zeby nie jesc???? najgorzej jest wieczorem, na noc zawsze
        najbardziej mi sie chce jesc.niech ktos mi cos poradzi. prosze.
        • azylek82 Re: Czy się uda? 19.02.06, 12:24
          Witaj! Ja też mam problemy z objadaniem się. Ale robię to tylko w weekend.
          Dlatego sobota i niedziela jest najgorsza. Na szczęście udaje mi się jak na
          razie wyeliminować wymioty. Moja psycholog mówi, że wszystko przyjdzie z
          czasem. Nie objadam się w tygodniu. Wiesz co robię. Po kolacji idę do swojego
          pokoju i nie wchodzę już wogóle do kuchni. Staram się zająć czymkolwiek. Staram
          się nie oglądać telewizji bo to, przynajmniej u mnie, wyzwala chęć schrupania
          czegoś. Ale najważniejsze to próbować nie objadać się w tygodniu. Ja mam
          nadzieję, że stopniowo wyeliminuję też objadanie się w weekendy (właśnie
          pałaszuję czekoladę - ale wcale sobie tego nie wyrzucam). Najważniejsze to
          wierzyć w to, że się w końcu uda - mam nadzieję! Pozdrawiam, do jutra.
    • azylek82 Re: Czy się uda? 20.02.06, 23:10
      Witajcie. Jeżeli ktokolwiek jeszcze czyta moje forum. Miałam bardzo ciężki
      weekend. Ale nie wymiotowałam. Objadałam się jednak i na pewno przybyło mi parę
      kilo. Z tego względu wolę nie wchodzic na wagę, żeby się nie załamać. Jutro
      będę musiała zastosować detox (hehe). Mój organizm pełen jest czekolady,
      ciasteczek i wielu wielu niepożadanych produktów. Do jutra jeżeli ktokolwiek
      jeszcze jest zainteresowany tym co u mnie :)
      • hannah88 Re: Czy się uda? 22.02.06, 21:08
        Hejka. Ja byłam teraz kilka dni u kuzynek na feriach i wiesz co? nie chciało mi
        się jeść ani się nie obrzerałam, ale jak tylko wróciłam do domu, od razu myśl-
        jedzenie. Ja chyba nie mogę być w chacie. Pozdro pa
        • azylek82 Re: Czy się uda? 22.02.06, 21:42
          Niestety dzisiaj mi się nie udało. Nie dałam rady. Pierwszy raz od chyba 2
          tygodni. Ale nie poddaję się i walczę nadal. Od jutra kolejna próba. Do
          dzieła... :( Właśnie najgorsze jest bycie samemu w chacie. Kiedy masz jakieś
          towarzystwo nie objadasz się. Tymbardziej, że dla większości bulimia jest
          wielką tajemnicą. Nie wiem jakie jest antidotum na to. Jedno wiem na pewno nie
          poddam się i jak mi się uda to się z wami podzielę tym jak z tym wygrałam.
          Pozdrawiam. Od jutra rusza kolejne odliczanie. Do dzieła...
          • hannah88 Re: Czy się uda? 23.02.06, 12:32
            Nigdy się nie poddawaj. Uwierz w siebie. Mi pomaga inne myślenie. Codziennie
            powtarzam sobie kilka razy: nie jestem gruba, kocham siebie i akceptuję siebie
            taką jaka jestem. Wiesz, że to pomaga? Naprawdę. Warto spróbować a napewno nie
            zaszkodzi. Najlepiej mów to do lustra.
    • kara63 Re: Czy się uda? 23.02.06, 14:21
      ZA 5 DNI SKOŃCZE TRZYDZIEŚCI LAT. BULIMICZNE ZACHOWANIA MAM OD 15 LAT.WTEDY
      ZWALAŁAM TO NA TZW. TRUDNY OKRES DOJRZEWANIA.TERAZ JESTEM JUZ DOROSŁA.I DALEJ
      OBZERAM SIE, RZYGAM, WYPIJAM LITRY SENESU, JESTEM UPORZADKOWANA JAK CHOLERA,
      ROZWALONA W SRODKU JAK DWIE CHOLERY, DALEJ MAM NATRETNE MYSLI I KRZYWDZE OSOBY,
      KTORE KOCHAM.W ZESZLYM ROKU WAZYLAM 52 KILO, DZIS WAZE 62.CZUJE SIE GRUBA I
      ZLA.NIE CHCE MI SIE ZYC.NIE STAC MNIE NA TERAPIE.CHYBA NIE BEDE MIALA JUZ
      DZIECI.STRACILAM WSZELKA NADZIEJE.DOBRANOC.
      • azylek82 Re: Czy się uda? 23.02.06, 15:35
        Witajcie. Njaważniejsze to nie poddawać się. Wszystko zależy od nas. Terapia u
        psychologa nie pomoże, jeżeli same się nie spiemy i nie wypowiemy wojny naszemu
        największemu wrogowi, który marnuje nam życie. Batalia jest bardzo trudna. Sama
        nie wiem ile razy mówiłam sobie - od jutra koniec z wymiotowaniem. Jak narazie
        nie udało mi się wygrac na dłużej niż miesiąc. Ale nie poddam się póki nie
        zwyciężę. Mam słowo do kara63 nigdy nie możesz zwątpić w to, że się w końcu
        uda. Wiadomo, że nic nie przyjdzie samo, trzeba dużo siły i wytrwałości. Ale
        nie możesz zrezygnować z tej walki. Ja dzisiaj mam znowu pierwszy dzień bez
        wymiotowania. Zacznijcie odliczać ze mną :)
    • azylek82 Re: Czy się uda? 25.02.06, 00:21
      Witajcie! Zaczęłam kolejne starcie. Jest bardzo ciężko, ale nikt nie mówił, że
      będzie łatwo. Bulimia to potężny przeciwnik, który atakuje znienacka. Kiedy
      myślisz, że wszystko jest juz ok nagle okazuje się, że władzę nad nami nadal
      sprawuje ONA - wredna i podstępna. To straszne uczucie. Ale jak już wcześniej
      napisałam nie poddam się i drugi dzień zaliczyć mogę do zwycięskich. Giń
      poczwaro drzemiąca gdzieś w głębi mojej chorej duszy :)
      • azylek82 Re: Czy się uda? 01.03.06, 14:25
        Witajcie. Dawno sie nie odzywałam, ale dzisiaj nadrobię zaległości. U mnie
        wszystko w porządku. Od 24 lutego zero wymiotów. Staram się maksymalnie
        zagospodarować sobie czas wolny. Najgorzej jest wtedy kiedy jestem sama w domu,
        ale chyba każda z was ma podobny problem. Teraz piszę żeby zająć czymś swoje
        myśli. Na szczęście niedługo zawita mama w domu więc czuję się bezbiecznie. Ale
        jest ciężko. W piątek mam spotkanie z moim psychologiem. Musi naładować mnie
        pozytywną energią, bo czuję, że powoli tracę siły do walki. :)
        P.S. Wiecie co nawet zrobiłam aby zająć czymś ręcę - szaliczek - polecam
        dzięki temu uniknęłam paru dość trudnych sytuacji.
        • mott Re: Czy się uda? 02.03.06, 09:49
          Azylek , ciesze się że się trzymasz , zagospodarowanie czasu to b ważna rzecz
          nie ma nic głupszego jak człowiek bez zajęcia, zaraz przychodzą do głowy
          jakieś "pomysły", idż do psychologa jesli ładuje Ci baterie , mi pomaga Bóg w
          zdrowieniu ale każda droga jest dobra , ważne zeby skuteczna , cały czas
          trzymam kciuki
          hej
          • azylek82 Re: Czy się uda? 02.03.06, 22:39
            Witajcie. Mott co u ciebie? Leczysz się? Jutro mam wizytę u mojego psychologa.
            Jak narazie wszystko idzie ok, ale czuję już wewnętrznie, że nie uda mi się i
            moja psycha nie da mi obejść się bez wymiotów. Zaczynam ciągle myśleć o
            jedzeniu. Tak intensywnie, że te koyłujące się w mojej głowie myśli nie
            pozwalają mi sie na niczym innym skupić. Chyba sobie ulże. Wiem to jest
            straszne, ale nie mam już siły. Niech już przyjdzie wiosna, może jak będzie
            cieplej i przyjemniej na zewnątrz inaczej będę patrzyła na świat. Jak narazie
            mam doła i chyba się poddam. :(
            • tigerina Re: Czy się uda? 03.03.06, 00:39
              NIE NIE NIE!!!!
              Wytrzymaj prosze!!!i wyzal sie psycho...

              mam nadzieje ze ona doda ci sily...
              trzymam kciuki!!!NIE DAJ SIE CHOROBIE!!!!!!!!
            • miisiola Re: Czy się uda? 03.03.06, 08:06
              ejo a czy znajdzie sie gdzies pomoc psychologa tak zeby za to nie płacic, tez
              mam wszystkiego dość, nie chce mi sie nawet wstawac bo wiem ze zaraz bedzie
              lodówka... ale wiekszosc "pomocy" jest troszke droga... chciałabym byc cały czas
              poza domem albo spać zeby nie widziec tej lodówy:(
              • mott Re: Czy się uda? 03.03.06, 11:18
                No własnie Azylek , może spróbujesz mojej metody ( tz nie mojej ale u mnie
                dziala), poddałem się i doszedłem do wniosku że jestem bezsilny wobec tego
                nałogu ( choroby)a póżniej zwróciłem się pokornie do siły wyższej ( umnie
                jest to Bóg u Ciebie może być inna )o wsparcie , pomoc , bo samemu jest bardzo
                ciężko , ostanio ( 1,5 miesiąca) pomimo idealnych warunków miałem tylko 2
                wpadki .
                Nie ma sensu sie obwiniać za napad kieruje tobą choroba , nie ty ją wybrałaś.
                Napewno pomaga terapia i psycholodzy ale bez swoje sily wyzszej może być trudno.
                pozdrawiam , myślę że dasz sobie rade , tylko szukaj ...
                • tigerina Re: Czy się uda? 03.03.06, 11:56
                  Mott masz racje...
                  jezeli znajdzie sie motywacje wszystko mozna osiagnac...

                  bo najgorsze jest to poczucie bezsensu w nas..ta depresja...mysli ze "nic juz
                  nie ma sensu"...
                  To nas przytlacza...i nie mamy sil walczyc...

                  Trzeba znalezc sobie jakis zyciowy cel..inny niz odchudzanie...

                  Latwo jest jednak pisac...gorzej go znalezc...
                  znalezc...i wytrwac w swych postanowieniach...

                  ale teraz mamy wielki post...najlepszy czas na zmainy...

                  warto sprobowac!!!
              • tigerina Re: Czy się uda? 03.03.06, 12:00
                misiola a skad jestes i ile masz lat??
                Bo jezeli jeszcze sie uczysz to poszukaj pomocy w placowkach Poradni
                Psychologiczno-Pedagogicznych w swoim regionie...Na pewno takie sa...Tam pomoc
                jest bezplatna
                • azylek82 Re: Czy się uda? 03.03.06, 22:53
                  Witajcie. Dzisiaj miałam wizytę u mojego psychologa i naładowałam się pozytywną
                  energią :)Małymi kroczkami i do celu. To jest najważniejsze. Rzeczywiście
                  rozpoczął się Wielki Post może to będzie dodatkowa motywacja do zaciętej walki.
                  Dzięki za wpisy. Każda odpowiedź działa na mnie bardzo mobilizująco. Jestem
                  wewnętrznie tak bojowo nastawiona i wkurzona na bulimię i siebie, że do niej
                  dopuściłam, że nie przyjmuję wogóle do siebie myśli, że może mi się nie udać! I
                  Wy też musicie w to uwierzyć, że w końcu się uda. Przecież musi, co? ( ale ze
                  mnie optymistka hehe):)
                  • azylek82 Re: Czy się uda? 06.03.06, 12:16
                    Witajcie. Nic się raczej nie zmieniło, poza jednym ważnym dla mnie faktem,
                    który nastąpił. Po tych wszystkich latach powiedziałam w końcu o moich
                    problemach mojemu ukochanemu facetowi. Powiem wam, że czuję się teraz dużo,
                    dużo lepiej. Nie muszę już przed nim grać tego, że wszystko jest u mnie ok.
                    Wielki ciężar spadł mi teraz z serca i zyskałam większe wsparcie. Polecam
                    naprawdę. Jeżeli ukrywacie waszą chorobę przed swoimi najbliższymi to wyrzućcie
                    to z siebie i naprawdę poczujecie się lepiej. Trzymajcie się i do napisania :)
                    • azylek82 Re: Czy się uda? 16.03.06, 21:47
                      Witajcie! Muszę się pochwalić już od dosyć dawna nie wymiotuję. Mam doskonały
                      sposób na to, aby uniknąć sytuacji kłopotliwych. Tak więc drodzy bulimicy w
                      obliczu nadchodzącej wiosny spróbujcie zorganizować sobie jakoś czas. Ja chodzę
                      na aerobik, pływam, zapisałam się na naukę języka angielskiego. I uwierzcie mi
                      to pomaga. Dlatego weźcie się w garść i zacznijcie stanowić sami o sobie. Nie
                      dajcie się bulimii i nie okazujcie swojej słabości. Nie chcę starcić już ani
                      jednego dnia mojego cennego życia. Za niedługo odezwę się ponownie. Pozdrawiam
                      i trzymam za wszystkich kciuki. :)))))
                      • mott Re: Czy się uda? 17.03.06, 10:10
                        BRAWO BRAWO , tak trzymać azylek :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka