fabon
20.07.11, 12:49
Zgadzam sie z autorem listu. NIE DAWAC pieniedzy. Jezeli ktos juz naprawde czuje zal na sercu to niech conajwyzej kupi jakas kanapke glodnemu, ale conajwyzej. Dawanie zebrzacym powoduje uskutecznienie tego zawodu i im wiecej beda na rynku ludzie dawali tym wiecej bedzie zebrzacych - prawo rynku.
Ponadto dawac znaczy demoralizowac i prezentowac swoja obojetnosc na przeszkadzanie w pzryogrodkowym posilku przez tych typow. Nie wydaje mi sie zeby klienci z ogrodkow przeszkadzali jedzacym zebrakom na rynku czy gdziekolwiek, a napewno juz nie zaczepiali ich aby w czym pomogli.
Na koniec warto wspomniec o historii jednego z bogatszych kiedys Polakow w USA (bodajze sp. Pan Piszczek jezeli mnie pamiec nie myli). Kiedys zebral na ulicy i prosil o papierosa, i tamtego dnia jakis przechodzien spojrzal mu szyderczo w oczy tak iz na sercu zrobilo mu sie ciezko. Gdyby tamten facet dal mu papierosa Pan Piszczek zorientowalby sie ze jest to oplacalny zawod, a tak uwierzyl w siebie, pokazal ze wiatr mu w oczy nie wieje i idzie do przodu. Do smierci byl wdzieczny temu anonimowemu przechodniowi. - Niech ta historia zainspiruje wszystkich co daja pieniadze!!!!
Warto tez dodac ze ludzie najczesciej daja pieniadze nie z checi pomocy, ale dlatego ze nie wiedza jak sobie poradzic z takim typem, byc moze sie boja, byc moze chca miec spokoj i go zbyc itd. Jednakze efekt jest jestniestety odwortny - przechodzien taki podbudowuje naiwnie i nieslusznie swoje ego ze sobie poradzil z typem (zwlaszcza jesli jest malo rzezcy z jakimi sobie radzi w zyciu), a dodatkowo zasponsorowal szerzenie sie epidemii niespokoju w okolicy dzieki takiemu zyskownemu zajeciu zebrzacych.