Dodaj do ulubionych

Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku na ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 07:35
A świstak siedzi i zawija je w te sreberka...
Obserwuj wątek
    • Gość: mika Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:04
      To kompletny nonsens.Stok na telegrafie jest niebezpieczny i to nie ulega
      wątpliwości.Wlaściciele powinni zamontować siatki zabezpieczające przed zjazdem
      do lasu.Niestety nie robią tego od lat!!Przewracając się człowiek sunie po
      stoku i trafia na drzewa.
      • Gość: ZNUDZONY ILE JESZCZE BEDZIEMY CZYTAC O TYM WYPADKU NA TELEG IP: *.autocom.pl 08.03.05, 12:54
        -RAFIE!!! ZMIENCIE PLYTE NORMALNIE WYDARZENIE DWOCH-LAT W KIELCACH!!!
        • Gość: Nowak Re: ILE JESZCZE BEDZIEMY CZYTAC O TYM WYPADKU NA IP: *.sympatico.ca 29.03.05, 23:28
          tez robisz na Telegrafie?
          Jan Nowak
    • Gość: ola Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:08
      zgadzam się. mój mąż złamał ostatnio noge na Telegrafie bo upadł i zsunął sie
      do lasu udeżając nogą w drzewo.Gdyby były siatki to by go zastrzymały i można
      by uniknąć nieszczęścia.
    • Gość: damian Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:12
      a co powiecie na wyciąg dla dzieci na wypłaszczeniu gdzie ma się największą
      prędkość i jest najwęziej.Głupota ten kto tam wymyślił ten mały orczyk
      najwyraźniej nie ma mózgu.Ciekawe kiedy ktoś ztaranuje jakiegoś malucha
    • Gość: pola Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:18
      mówi się tylko o błędacz narciarzy ,a organizatorzy stoku nie są bez winy nie
      zabezpieczaja należycie słupów gdzie są siaki?!
      • Gość: remik Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:24
        winę ponoszą też cwaniaki z urzędu Miasta od lat blokują wycięcie paru drzew
        pomiędzy trasą wyciągu a stokiem.Zrobiłoby sie więcej miejsca stok byłby
        szerszy większe pole do manewru dla narciaży to i wypadków tylu groźnych by nie
        było
      • Gość: ela24 Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:27
        Urzędasy nie jeżdżą na nartach, a poza tym nie maja za grosz wyobraźni ,że ten
        stok mógłby zarabiać dla miasta niezłą kasę tylko trzeba stworzyć odpowiednie
        warunki.Ale dla tak wąskich mózgów najważniejsze jest pare drzewek nie ważnie
        że ludzie sie zabijaja bo wąsko i niebezpiecznie.
        • Gość: olo7 Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:28
          pewnie dla Urzędników to najwygodniej zamknąć stok nałożyć kary i po
          kłopocie.Wąskomózgowcy!!!
    • Gość: zs Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.zeork.com.pl 07.03.05, 09:24
      Winny jest narciarz. Słup nie stoi na środku stoku, jeżeli ktoś jedzie skrajem
      stoku z dużą prędkoścą to sam sobie jest winien. Mógł równie dobrze zderzyć się
      ze słupem jak i z drzewem. Co do siatki, która niby powinna być rozpięta na
      całej długości stoku - proszę mi pokazać takie siatki w górach, ja nie
      widziałem.
      A teraz troche pretensji do Telegrafu. Niższe ceny miały być od 1 marca.
      Jeździłem w piątek i ceny były takie same jak do tej pory.
      • Gość: antyciota Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 70.84.247.* 07.03.05, 13:00
        Zgadzam sie.
        Winny jestes narciarz albo po prostu mial pecha, ale szczescie sprzyja lepszym.
      • Gość: Alekx Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 82.160.38.* 07.03.05, 19:49
        Zgadza się, jeżdżąc po Polsce siatki zabezpieczające są rzadkością, ale gdy
        tylko wyjedziemy za granicę do Cywilizowanych krajów to siatki są NORMĄ.
    • Gość: wiki Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl / *.mzd.kielce.pl 07.03.05, 09:32
      pewnie najlepiej to winic nieżyjącego i po kłopocie!!A kto powinien rozciągnąć
      siatki zabezpieczające .żeby ludzie nie wpadali w drzewa i na słupy!Ceny za
      karnety to wiedzą kiedy podnieść
      • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 09:59
        Czy waszym zdaniem narciarz powinien obowiazkowo mieć na głowie hełm.
        W Alpach i Dolomitach ten fakt obowiazuje dzieci do 14 roku zycia.
        W sezonie 2005/6 ma byc ogólny obowiazek uzywania hełmu.
        Czy hełm uratował by życie opisywanemu narciarzowie?
        • Gość: koko Re: Hełm IP: *.crowley.pl 07.03.05, 10:23
          A co to znaczy, że "fakt obowiązuje"?
          • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 10:43
            Obowiązkowo mieć hełm na głowie
            To FAKT
            • Gość: koko Re: Hełm IP: *.crowley.pl 07.03.05, 12:27
              Twoje wyjaśnienie jest jeszcze bardziej poprawne inaczej.
              • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:34
                Zrozumiałe inaczej? nie rozumiem?
                To Fakt "Obowiazek posiadanie hełmu na głowie"
                • Gość: koko Re: Hełm IP: *.crowley.pl 07.03.05, 13:24
                  Widzę, że meandry języka polskiego sprawiają ci pewną trudność, więc proponuję
                  zakończyć niniejszy wątek, bo robi się doprawdy śmiesznie.
                  • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 13:54
                    przepraszam jestem z Kielc
                    ale bądź tak miły i wutłumacz o co tak na prawdę chodzi!
                    • Gość: koko Re: Hełm IP: *.crowley.pl 07.03.05, 15:31
                      Deja vu. Co to znaczy "na prawdę"? Bawisz mnie swoim szczerym niezrozumieniem.
                      • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 15:37
                        wytłumacz proszę co jest grane,
                        z poczucia humoru ciesze sie takze.
                        • Gość: koko Re: Hełm IP: *.crowley.pl 08.03.05, 09:11
                          Napisałem Ci juz wcześniej, język polski nie jest Twoją mocną stroną, używasz
                          zabawnych stylistycznie sformułowań i co więcej - zdajesz się nie rozumieć, na
                          co zwracam Ci uwagę. Prościej nie potrafię Ci tego wyłuszczyć, skończmy już
                          proszę.
                          • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:25
                            Masz problemy ze zrozumieniem tekstu.
                            Rozumię i już kończę.
      • czerwony_borsuk Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n 07.03.05, 10:05
        jakos wszyscy ini jezdza , jezdza z głową i nic im sie nei dzieje. Najlepiej
        wininc własciciela.A gdzie miał hełm ?? Gdzie miał wyobraznie ??
        Druga sprawa to drzewa . Dlaczego UM i (na)lesniki nie pozwolą wyciąc drzew ??
        • Gość: bingo Re: Hełm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 10:16
          racja nie watpliwie jest po twojej stronie ,jazda z głową w hełmie czy bez
          powinna łączyć sie bezwzglednie z wyobraźnią. Niemniej stało sie jak jest i czy
          twoim zdaniem Hełm powinien być wyposażeniem narciarza.
          • czerwony_borsuk Re: Hełm 07.03.05, 10:57
            naturalnie ze tak. Powinien byc obowiązkowy
      • Gość: Skimen Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 193.25.222.* 07.03.05, 12:11
        A dlaczego nikt nie poruszy sprawy pomocy medycznej po wypadku? Ja słyszałem,
        że pop wypadku narciarz był przytomny i rozmawiał, umarł dopiero parę godzin
        później w szpitalu ,na skutek krwotoku wewnętrznego. Gdyby umieli to rozpoznać
        i w porę mu pomóc toby żył. I co wy na taką służbę zdrowia? Kto winien:
        narciarz, dzierżawcy czy lekarze?
      • Gość: antyciota Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 70.84.247.* 07.03.05, 12:59
        Moze jeszcze wprowadzic zakaz jazdy szybciej niz 2 km/h?
        Ty w ogole wiesz na czym polega jazda na nartach?
    • ksionc Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n 07.03.05, 10:16
      Następny idiota który nie wie co to IP i gada sam ze sobą. jaki masz w tym
      interes zeby się podszywać pod tylu ludzi i nakręcać temat ???
    • Gość: koko Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.crowley.pl 07.03.05, 10:20
      W Polsce powinni w końcu kogoś skazać za składanie fałszywych zeznań i
      nagłośnić taki fakt. Inaczej takie kpiny będą się odbywały w nieskończoność i
      18-letni gó..arze będą sobie robić żarty z wymiaru sprawiedliwości.
      Zastanowiłby się taki synek parę razy, zanim powtórzyłby swoje brednie przed
      sądem. Po zeszłotygodniowych zeznaniach tego pierwszego jeźdzca nie byłem
      jeszcze pewien, ale dziś już widać, że sobie gnojki historyjkę ułożyły. To
      szczeniaki, więc 48-godzin na dołku, dobry przesłuchujący i powinni tak
      zmięknąć, żeby wszystko powiedzieli byle tylko ich do mamusi wypuścić.
      • Gość: skimen Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 193.25.222.* 07.03.05, 12:06
        Ty za to widziałeś wypadek i wiesz na pewno że oni kłamią. Gratuluję bystości,
        zgłoś się do albo na prokuratora.
        • Gość: koko Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.crowley.pl 07.03.05, 12:38
          Sędzia też nie widział wypadku. Co więcej, można mieć pewność, że żaden sędzia,
          nie widział żadnego z wydzarzeń, o których orzeka. Czy to oznacza, że ma
          obowiązek uznać za dowód zeznania każdego "świadka", którego mu strona
          przyprowadzi?
          No nie, Wiesiek nie mógł ukraść chociaż go wszyscy widzieli, bo przeca Wiesiek
          telewizor wtedy oglądał ze śwagrem i teściowo, zaświadcyć uny mogo.
          Nie widzisz, że to cyrk?
    • Gość: lekarz Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:51
      telegraf nie jest miebezpieczny - niebezpieczni sa ludzie! pracuje w szpitalu i
      w tej zimy przyjelismy juz ok 5 osób potrąconych przez innych narciarzy - z b
      cięzkimi urazami - złamane przedramiona, podudzie, udo i kręgosłup!!! sam
      zostałem potrącony stojąc na brzegu stoku - skonczyło sie na niegroznym
      skreceniu szyji. Jezeli nie mozna poszerzyc stoku niech organizatorzy zwracaja
      uwage na szalejacych wariatów na nartach - to oni sa zagrozeniem!!!
      cezaary@interia.pl
      • Gość: antyciota Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 70.84.247.* 07.03.05, 12:56
        Telegraf to nie miejsce dla ciot, ale gora dla zaawansowanych narciarzy, a nie
        przechodniow, po drugie jest to gora stroma, wiec jezdzi sie tam szybko. Jak ci
        to nie pasi, to zaloz sobie kapcie i ogladaj Malysza.
        To tez sport.
        • Gość: Alekx Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 82.160.38.* 07.03.05, 20:03
          A ja myślałem, że zaawansowany oznacza potrafiący jeździć tj. skręcać, omijać
          przeszkody. Niestety bywając na Telegrafie dość często "zaawansowanych
          narciarzy" jeżdżących "na przecinaka"!
      • Gość: skimen Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: 193.25.222.* 07.03.05, 13:01
        Dlaczego nikt nie poruszy sprawy pomocy medycznej po wypadku? Ja słyszałem,
        że po wypadku narciarz był przytomny i rozmawiał, umarł dopiero parę godzin
        później w szpitalu,na skutek krwotoku wewnętrznego. Gdyby umieli to rozpoznać
        i w porę mu pomóc toby żył. I co wy na taką służbę zdrowia? Kto winien:
        narciarz, dzierżawcy czy lekarze? Zaznaczam nie jest to opinia o wszystkich
        lekarzach ale raczej o naszej służbie zdrowia.
        • Gość: K.Kakonowicz Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 16.03.05, 18:53
          Pytaniejest ciekawe ale nalezy zwrocic uwage na to co sie wydazylo
          pomiedzy wypadkim a zaladowaniem poszkodowanego do ambulansu.

          Jak i czym byla przeprowadzana akcja ratunkowa na stoku?

          W jaki sprzet i kadre byl wyposarzony osrodek na Telegrafie niezbedny
          do uzycia w okolicznosciach takigo czy innego mniej lub bardziej powaznego
          wypadku?

          Jakich dodatkowych obrazen dzonal poszkodowany w wyniku akcji ratukowej
          w czasie od upadku na stoku do znakezienia sie w ambulansie?

          Jakie wnioski wyciagnieto na przyszlosc i jak to zabespieczenie w sprzet,
          ludzi na okolocznosc wypadkow wyglda dzis w dwa lata po wypadku?

          No i tak dalej. Pytan wlasciwych tego typu mona postawic znacznie wiecej.
          Np jak to wyglda na innych stokach w Kieleckiem w karju itd.

          K.


    • basia996 Klonowanie !!! 07.03.05, 15:42
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: mika 07.03.2005 09:04 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: ola 07.03.2005 09:08 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: damian 07.03.2005 09:12 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: pola 07.03.2005 09:18 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: remik 07.03.2005 09:24 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: ela24 07.03.2005 09:27 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: olo7 07.03.2005 09:28 + odpowiedz
      Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.dmz.mzd.kielce.pl /
      *.mzd.kielce.pl

      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Gość: wiki 07.03.2005 09:32 + odpowiedz


      8 nicków z jednego IP !
      A swoją drogą już wiemy czemu mamy takie drogi w mieście jak w MZD nic nie
      robią tylko piszą na forum.
      • Gość: nilu Re: Klonowanie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:36
        tyle śniegu na drogach, a tym nierobom z MZD jeszcze dyskusji się zachciało, a
        dalej łopaty i wypier...ać do odśnieżania, rano nie mogłem z pargingu wyjechać.
        Co do odśnieżania - wystarczy wyniki przetargów w MZD poczytać i się nie dobrze
        robi ....
    • Gość: sceptyk dla mnie te zeznania są trochę nie tego IP: 195.116.211.* 07.03.05, 15:47
      • Gość: miki Re: dla mnie te zeznania są trochę nie tego IP: *.klc.vectranet.pl / 80.48.255.* 07.03.05, 21:45
        Trochę nie tego? One sa w ogóle nie tego :). Nie no , sorry , ale historia
        niewiarygodna , po 2 latach nagle znajduja się świadkowie , obaj się znają ,
        jeden widział wypadek a drugi widział narciarza ze źle zapiętą nartą. Toż to wg
        rachunku prawdopodobieństwa niemal niemożliwe.... W każdym razie mało
        prawdopodobne...
    • Gość: K. Kakoninowicz Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 16.03.05, 18:42
      Hej,
      O czym mowa klijent dwa lata temu nie byl instruktorem i jego wiedza byla
      na innym poziomie dzis sie szafuje jego wiedza instruktorska jako podbudowa
      zeznan to czysta prodia.

      Poza tym czy byl tam jakis topogan, jakas decha sotsowana przy
      podejzenaich uszkodzeniach kregoslupa , glowy itp/
      Byl tam jakis czlowiek prszeszkolony co robic w razie wypadku Umiejacy
      zapakowac poszkodowanego bezpiecznie w topogan i dowiesc do karetki ?
      Te i wiele tego typu pytania sa istotne w sprawie a nie zeznania o wiazaniu
      nart. Kazde wiazanie moze zaszwankowac w najmniej spodziewanych
      okolicznosciach. A o bezpieczenstwo, zabespieczenie podstawowych warunkow
      siatki, topogany przeszkoleni ludzie powinien dbac ten kto na danej
      dzialoanosci robi kase? No i to by bylo na tyle.
      K.
    • Gość: Nowak Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 18.03.05, 00:15
      No i co z tego
      N.
      • Gość: instruktor Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 13:04
        niestety czytając wypowiedzi szanownych forumowiczów nie pozostaje mi nic
        innego jak wyjaśnić parę kwestii merytorycznych dotyczących zagadnienia
        bezpieczeństwa jazdy na nartach.
        1. narciarstwo uznawne jest praktycznie wszędzie na swiecie ( chodzi o pewne
        regulacje prawne) za sport zwiekszonego ryzyka. Niestety u nas w kraju nie ma
        zadnych zapisow prawnych dotyczących tego zagadnienia!!!! chociażby temat
        obowiazkowego ubezpieczenia od kosztów udzielanej pomocy podczas wypadku,
        obowiazkowych kasków ochronnych, czy chociazby policji na stokach( choc w tym
        temacie wreszcie zaczyna sie coś dziać). poza tym osoby jeżdżące na nartach
        powinny zdawać sobie sprawę jakie dla nich samych i dla innych narciarzy wiaze
        się z tym ryzyko.
        2. inną kwestia jest nieznajomość i nieprzestrzeganie kodeksu narciarza
        sformuowanego przez fis. co istotne dodatkodatkowe zapisy kodeksu dotyczą
        również snowboardzistów!!!
        3. nastepna kwestia tyczy przyczyn powstawania wypadków na stokach i ich
        analizy.Generalnie przyczyny mozemy podzielic je na obiektywne ( niezależne od
        narciarza) i subiektywne( gdzie wine ponosi sam narciarz poszkodowany w
        wypadku) I tak do tych pierwszych możemy zaliczyć : warunki atmosferyczne(
        słońce, mgłę, opady, wiatr itp.), innych narciarzy ( ktoś zawsze nie z naszej
        winy może w nas wjechać!!), wypadki losowe ( np. lawina,), niewłaściwe i
        wadliwe urządzenia wyciągowe i infrastruktura stoku (należy jednak pamiętać że
        nawet jeżeli trasa jest wymagająca i nieprzygotowana to narciaż powinien
        dostosować swoja prędkość i umiejetności do warunków panujacych na stoku!!!).
        do drugiej grupy przyczyn wypadków mozemy zaliczyć: brawurę i lekkomyslność(
        zjawisko charakteryzujace wiekszość niestety narciarzy poruszających sie na
        sprzęcie zimowym w Polsce), nieprzestrzeganie i niestosowanie sie do zaleceń
        dekalogu FIS, niewłaściwie dobrany i nieprzygotowany sprzęt narciarski,
        alkohol, zmeczenie i inne.
        3.kwestia pomocy powypadkowej jest bardzo prosta nie powinien jej udzielać nikt
        inny jeżeli nie ma zagrożenia życia niż lerkarz, ratownik GOPR czy inna
        wyszkolona osoba!!!! czasami mozna wiecej zaszkodzić niefachowo pomagając niz
        pomóc w rzeczywistości, poza tym pomoc powypadkowa czyli od wypadku do
        przybycia pogotowia powinna polegać na przygotowaniu poszkodowanego na przyjazd
        lekarza( diagnoza na miarę własnych mozliwości , zabezpieczenia miejsca i
        okolicy wypadku- notabene rzadko kto wie co oznaczaja skrzyzowane narty wbite w
        snieg na stoku!!!,dorażną pomoc) nie byo mnie na miejscu wypadku na telegrafie,
        ale przekonany jestem ze nawet jeżeli na stoku byłoby nawet ratownik GOPR-u to
        i tak nie poradziłby nic na wylew wewnętrzny poszkodowanego. na moich oczach
        złamało sie juz parę kończyn z tego trzy nóżki w tym sezonie na telegrafie, we
        wszystkich przypadkach jako jeden z pierwszych byłem przy poszkodowanych i
        udzielałem pomocy w jednym przypadku 19latek po trzech piwach staranował
        dziewczynę ( której na sczęście nic się nie stało-cud, pominąwszy potłuczenia)
        chłopak ukręcił( dosłownie) sobie nogę na wysokości drugiej klamry buta, założę
        się że nie będzie już miał ochoty tak szybko i bezmyślnie jeżdzić, drugi
        przypadek to mężczyzna ok 40 który moim zdaniem, a widzaiłem to na własne oczy
        niedostosował swoich umiejętności do szybkości i przewrócił sie łamiąc nogę o
        drzewo, ( a przeciez mógł jechać wolniej, dalej od krawędzi lasu, a tak
        naprawdę mógł pojechać na skocznię czy do krajna).trzeci wypadek to
        poszkodowany pan na którego wjechał snowboardzista( ale wina leżała po stronie
        narciarza)
        żadnej z tych osób nie podejmowałbym sie zwozić czy sprowadzać na dół na własna
        odpowiedzialność przed przybyciem fachowej pomocy, dopiero na polecenie lekarza
        pomagałem przy transporcie rannych na dól stoku, moje czynności ograniczyły się
        do udzielenia pierwszej pomocy powypadkowej.
        5. innym zagadnieniem jest przygotowanie trasy, która według moich informacji
        zarówno na stadionie jak i na telegrafie ( nawiasem mówiąc jako jedyne w
        regionie) sprawdzana była przez GOPR-owców i uzyskała odpowiednie pozwolenia i
        aprobatę.
        nie było mnie podczas nieszczęśliwego wypadku na telegrafie, nie mnie więc
        oceniać po której stronie leży wina faktem jest że nieszczęście sie wydarzyło,
        od osądzania jest sąd i jemu powinniśmy pozostawić sprawę werdyktu. istotne
        jest co zrobić by więcej nie dochodziło do podobnych nieszczęść lub chociaż aby
        ograniczyć ich skalę. niewątpliwie pomogłaby wycinka drzew i poszrzenia stoku,
        moim zdaniem jest to podstawowy argument w drodze do bezpiecznego narciarstwa,
        drugi krok niemniej ważny lub nawet wazniejszy to kultura narciarstwa którą
        trzeba krzewić na naszych stokach ( w tej kulturze zawieram wszystko to o czym
        powinien wiedzieć i robić narciarz/snowboardzista aby narty były dla niego i
        innych bezpieczne, miłe i przyjemne.
        z narciarskim pozdrowieniem Arkadiusz Jędras
        • Gość: Kakonowicz. Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 20.03.05, 19:06
          Ladne wypracowanie i nawet z sesem.
          Tak czy inaczej wypadki byly, sa, i beda.
          Sparwa lezy w prewencji i tym jak jestesmy przygotowani
          do akcji w razie wypadku, czy mamy odpowiedni sprzet,
          wyszkolonych ludzi, ktorzy potrafia odpowiednio zadzilac.
          U nas jest tak ze albo GOPR w duzych gorach albo nic.
          Albo policja na stoku hmmm, mandaty i kary to nie bardzo skuteczny
          srodek na obsluge poszkodowanych.
          A tu trzeba ludzi ze taka umiejstnosca jazdy na nartach
          zeby mogli bezpiecznie zwiez delikewta z danego stoku,
          czy tez najtrudnieszego stoku w danej stacji.
          Ludzi, przeszkoloncy na tyle zeby nie pogorszyc stanu pacjeta
          i umiejetnie zareagowac w danej szytuacji tak zeby dostarczyc
          poszkodowanego do ambulansu.
          No i jakies topogany i tec caln kram jak dechy stosowane w przypadku
          podejzecn urazow kregoslupa i inne roznosci na kazdym stoku pod
          grozba utraty licnecji.
          Ta cala akcja pod Telegrafem to swiadzy o kopmpletnym nie przygotaowani
          obslugi na eventualnosc wypadku. To byla czysta groteska.
          A w zasadzi bezwzgledan ignoracja i brak odpowiedzalnosci.
          Ale tak jest w wielu miejscach. Sytuacja wymaga zmany
          Powaznego przegupowania siel u podstaw, ktorych lezy
          zmiana percepcji i sereotypow a z tym nie bedzi latwo.
          Policja owszem moze nalozyc mandaty ale kto i czym zwieze
          poszkodowanego ze stkou i przkaze do ambulansu.
          Potrzebny jest system cos w oparci o zasady GOPR a moze
          w ramach GOPR tyle tylko ze przystosowany do potrzeb nie
          takich wielkich gor a stokow jak Telegraf, Skoczni, Krajno
          itp jakich coraz wiecje w karju.
          W koncu GOPR ma tradycje ale wymagana dla goprowcow sa wysoki
          doczycza lata i zimy w wysokich gorach a tu potrzebna jest
          formacja moze oddzial GOPRu, przstosowany znacznie mniejszych
          wymogow zimowych potrzeb sokow, stacji o ktych tu mowa.
          Wzorem moglby byc np www.csps.ca/
          Kak.

        • Gość: Kakonowicz Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 20.03.05, 23:56
          Hmm,

          Byles swiadkiem tylu wypadkow na Telegrafi, moze bys opisal jak
          wygladala akcja zwozki poszkodowancy do ambulansu.
          Jak pomoc dostali na stoku, kto ja dostarczyl, i jak zoastali
          przetransportowani do ambulansu, Jaki sprzet uzyto w tych wszystkich
          wypadkach? No i jescze jedno. Podaj dokladna lokacje wypadkow
          tzn jak wysoko, jak daleko do miejsca gdzie pdojechal ambulans
          i co sie dzilao w miedzy czasie ( jak dlugo czekano )
          na ambulans? No i oczywiscie co o ty sadzisz?
          Kak.


          • Gość: Arkadiusz Jędras Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 07:51
            dwa z nich wydarzyły sie na wysokości końca krótkiego orczyka ok 15-20 m
            wyżej , jeden, ostatni naw jeżdzie ze stromszej części stoku na wypłaszczenie
            trasy. w każdym przypadku pokszkodowani zostali zabezpieczeni do czasu
            przyjazdu lekarza przeze mnie, następnie zwiezieni zostali przez obsługę o
            karetki na parking. lekarz wcześniej usztywnił i zabezpieczył poszkodowanych
            przed transportem. myslę ze pakowanie rannego do toboganu i zwozenie z tych
            częci telegrafu mijałoby sie z celem chociazby ze wzgledu na czas i konieczność
            manewrwania rannymi a skuter był skutecznym środkiem transportu. na telegrafie
            jest tobogan wiec jeżeli zaszłaby taka potrzeba myslę że zostałby uzyty. jeśli
            chodzi o czas oczekiwania na karetke to myslę ze nie przekroczył wiecej niż 10-
            15 minod casu zawiadomienia pogotowia do czasu przyjazdu na miejsce. ok 1-2 min
            na przyjazd lekarza do rannego skuterem, potem czynności na miejscu(usztywniaie
            itd.)samo zwiezienie do karetki ok 2 min. więc akcja naprawdę krótka.
            w moim odczuciu udzielona pomoc poszkodowanym i sposób ich dotransportowania do
            karetki był adekwatny do ich urazów i miejsca w którym wydarzył sie wypadek.
            nie wsponinałem wcześniej o zachowaniu innych narciarzy na stoku, podczas akcji
            udzielania pomocy, po pierwsze ( przynajmniej w dwóch wypadkach) żaden z
            jeżdżących lekarzy a było ich w tym czasie paru nie podjechał widząc zaistniałą
            sytuacje i nie zapytał czy jest potrzebny. po drugie inni narciarze
            przejeżdżali niepokojąco blisko nas i zatrzymywali sie zaraz nad nami!!! w
            poszukiwaniu sensacji pomimo ostrzegawczo ustawionych nart, nie reagujac na
            moje prośby by zatrzymywać sie ponizej nas a nie nad nami. po trzecie juz na
            samym dole stoku spotkaliśmy na swojej drodze jakiegoś niewydarzonego
            paparazziego który cudze nieszczęscie postanowił sobie sfotografować, brakowało
            tylko zeby jeszcze zaczął pozować przy złamanej nodze i karetce!
            z narciarskim pozdrowieniem Arkadiusz Jędras
            • Gość: Kakonowicz. Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 22.03.05, 16:22
              No wiesz wypowiadasz sie bardzo autorytatywnie co do
              slusznosci i prawidlowosci postepowania.

              A teraz pare pytan podstawowych.

              Uwazasz ze zwozenie pacjeta na skuterze jest mniej stresowe
              niz w topoganie ?

              Zabespieczyles pacjeta na stoku tzn stwoerdziles rodzaj zlamania
              wykluczyles inne urazy w tym wewnetrzne, urazenie kregoslupa itp ?

              Byl ktos przeszkolony z ekwipunkiem niezbednym do uzycia przy np
              silnym krwotoku, lub innym zagrazajacym zyciu pacjenta urazie ?

              Byl ktos kto zabezpieczyl miejsce wypadku przed potencjalnymi
              dalszymi kolizjami ( jadacymi lub tracacymi rownowage w okolicy
              wypadku narciarzami) ?

              Uwazasz,ze 10-15 mni + 2-3 min skuter to wlasciwy czas oczekiwania
              na podstawowa ocene stanu poszkodowanego ( robi to dopiero lekarz
              po przybyciu karetki ) ?

              W/g mojej oceny zwozenie pacjeta ze zlamana noga na skuterze
              przy posiadaniu topoganu zakrawa na groteske.

              Ponadto
              Jak rozumiem nie byles w tym czsie czlonkiem oblsugi na
              Telegrafie. Z czego wynikia, ze pacjent lezy bez jakiejkolwiek
              fachowej (mylse tu o elementarnycm przeszkoleniu) opieki ze
              strony obslugi i czeka na zmilowanie, lub dobra wole
              narciarzy nie zawsze wiedzacych jak postapic w takiej sytuacji
              do mometu przybycia lekarza powiedzmy 15-20 mninut
              wlacznie z dojazdem skutera.
              Bez jakiejkolwiek elementarnej oceny stanu obrazen, wykluczenia
              sytuacji zagrazajacej zyciu.

              To co to znaczy, ze lekarz po przybyciu decyduje ze stan jest
              taki ze trzeba decyduje wyciagnac topogan ?

              No to znaczy, ze jak jest przypadek powaznieszy to dokladmy
              kolejne minuty zwoki ?

              To juz nie groteska to tragedia i brak elementranej
              wyobrazni i odpowiedzalnosci.

              Kak.

              ps.
              Wiem ze nic nie da sie zrobic z tym co sie wydazylo ale moze mozna by
              ruszyc muzgonica i zmienic caly system a przynajmniej zdac sobie sprawe
              z koniecznosci zmian. Popatrzec jak to inni robia moze mozna by cos
              zaadoptowac bo to co jest to stawia nas daleko daleko poza normalnoscia,
              delikanie mowiac.
              kak.
              • Gość: Arkadiusz Jędras Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:46
                niestety zupełnie sie nie zrozumieliśmy, uprościłem opis zajść na telegrafie
                myśląc że łatwo jest pewne żeczy sobie wyobrazić, ze zdumieniem niestety
                stwierdzam, że jedynym twoim celem jest łapanie mnie za słowa:(. uszczegóławiam
                więc moja wypowiedż odpowiadając na twoje pytania i wątpliwości.
                >>>No wiesz wypowiadasz sie bardzo autorytatywnie co do
                slusznosci i prawidlowosci postepowania.
                myślę że mam niejako do tego prawo wypowiadać sie o opisanych przeze mnie
                sytuacjach biorąc pod uwagę fakt że ukończyłem kurs pierwszej pomocy
                powypadkowej i fakt że byłem na miejscu wypadków( zawsze jednak można powołać
                kolejna komisję i szukać dziury w całym)i fakt żę wszyscy poszkodowani którym
                udzieliłem pomocy przeżyli a wskutek mojego działania ich stan sie nie
                pogorszył.
                >>>>> Uwazasz ze zwozenie pacjeta na skuterze jest mniej stresowe
                niz w topoganie ?
                myślę że stres nie ma tu nic do rzeczy, istotna jest zasadnośc użycia TOBOGANU
                w opisanych sytuacjach. w mojej ocenie uzycie go nie było konieczne, ale
                przecież zawsze można moja opinie podważyć.
                > Zabespieczyles pacjeta na stoku tzn stwoerdziles rodzaj zlamania
                wykluczyles inne urazy w tym wewnetrzne, urazenie kregoslupa itp ?
                nie przeczytałeś dokładnie lub nie zrozumałeś sensu mojej wypowiedzi,
                zabezpieczyłem poszkodowanych starannie, więc oznaczyłem miejsce wypadku,
                stwierdziłem ich stan ogólny i czekałem przy nich służąc ewentualna pomocą do
                czasu przekazania ich lekarzowi. przyznam szczerze że nie byłbym w stanie
                stwierdzić z całą pewnością czy poszkodowany doznał obrażeń wewnętrznych( myślę
                że nawet lekarz na pierwszy rzut oka nie jest tego stwierdzić) mogłem natomiast
                widząc moment upadku wyciągnąć pewne wnioski( a więc stwierdzić z mniejszym baż
                większym prawdopodobieństwem taki uraz) tak naprawdę każdy przewracający sie
                jest na taki uraz narażony prawda?? stwierdziłem natomiast urazy nóg, nietrudno
                zorientować się czy doszło do złamania:)nie próbowałem jednak nawet usztywniać
                złamanej nogi, wiedząc że pomoc fachowa jest już w drodze.
                >>>>>Byl ktos przeszkolony z ekwipunkiem niezbednym do uzycia przy np
                silnym krwotoku, lub innym zagrazajacym zyciu pacjenta urazie ?odpowiem na
                pytanie pytaniem a po co??? to ja wezwałem pierwszy pomoc i poinformowałem
                obsługe o wypadku, nie stwierdzając krwotoku, ani urazu zagrażającego
                bezpośrednio zyciu poszkodowanego.
                >>>>Byl ktos kto zabezpieczyl miejsce wypadku przed potencjalnymi
                > dalszymi kolizjami ( jadacymi lub tracacymi rownowage w okolicy
                > wypadku narciarzami) ?
                na to pytanie juz odpowiadałem!!!
                >>>>>Uwazasz,ze 10-15 mni + 2-3 min skuter to wlasciwy czas oczekiwania
                > na podstawowa ocene stanu poszkodowanego ( robi to dopiero lekarz
                > po przybyciu karetki ) ?
                10-15 min to czas jaki karetka potrzebuje na przybycie na stok, więc pytanie
                powinno byc skierowane raczej do służby zdrowia!!2-3 min to czas dotarcia
                lekarza do poszkodowanego na stoku i zwiezienia go na dół ( nie liczę czasu na
                udzielenie mu pomocy przez lekarza i jego diagnozę) myślę że te 2-3 min to
                niewiele, a podstawową ocene stanu poszkodowanego powinien zrobić ten kto
                pierwszy udziela pomocy!!!
                >>>>>W/g mojej oceny zwozenie pacjeta ze zlamana noga na skuterze
                przy posiadaniu topoganu zakrawa na groteske.
                teraz to ty dość autorytatywnie oceniasz zaistniałą sytuację, nie wiem czy
                miałeś kiedyś doczynienia z wypadkiem na stoku, wnioskuje jednak z twoich
                wypowiedzi że nie. poszkodowanemu lekarz usztywnił złamaną nogę,i tak
                zabezpieczony pacjent najszybciej jak to tylko mozliwe, a więc bez zbędnego
                czasu na ułożenie go w toboganie, zabezpieczenie toboganu i zwiezienie go (
                trwało to dużo dłużej niż skuterem!!!) dotarł do karetki.isttne jest też
                wspomniane już przezemnie miejsce wypadku!!!- czas ułożenia i wyciągnięcia
                poszkodowanego z toboganu byłby we wspomnianych juz sytuacjach duzo dłuższy niż
                zwiezienie go skuterem!
                Ponadto
                > Jak rozumiem nie byles w tym czsie czlonkiem oblsugi na
                > Telegrafie. Z czego wynikia, ze pacjent lezy bez jakiejkolwiek
                > fachowej (mylse tu o elementarnycm przeszkoleniu) opieki ze
                > strony obslugi i czeka na zmilowanie, lub dobra wole
                > narciarzy nie zawsze wiedzacych jak postapic w takiej sytuacji
                i znów troszkę sie pośpieszyłeś z wyciąganiem swoich wniosków otóż faktycznie
                nie byłem członkiem obsługi, ale to ja udzielałem mu pierwszej pomocy, lecz
                zapewniam cie że jeżeli by mnie nie było a obsługa zostałaby poinformowana o
                wypadku lub zauważyłaby zajście to pomocy udzieliłby ktoś z obsługi. poprostu w
                opisanych sytuacjach ja byłem najblizej! stok telegraf i stadion bo o nich mam
                wiedzę wyposazone są w odpowiednie środki a pracownicy potrafia udzielić
                pomocy, czego przykład dali nieraz.
                > do mometu przybycia lekarza powiedzmy 15-20 mninut
                > wlacznie z dojazdem skutera.
                > Bez jakiejkolwiek elementarnej oceny stanu obrazen, wykluczenia
                > sytuacji zagrazajacej zyciu.
                odnośnie ww wyjaśniałem już!
                >>>>To co to znaczy, ze lekarz po przybyciu decyduje ze stan jest
                taki ze trzeba decyduje wyciagnac topogan ?
                składowymi jezeli chodzi o podjęcie decyzji czy potrzebny jest tobogan są: stan
                poszkodowanego, miejsce wypadku, rodzaj urazu itd.
                > No to znaczy, ze jak jest przypadek powaznieszy to dokladmy
                > kolejne minuty zwoki ?
                każdy przypadek jest inny - dyskusja akademicka:)
                > To juz nie groteska to tragedia i brak elementranej
                > wyobrazni i odpowiedzalnosci.
                faktycznie grotezka połączona z głupota, dltego więc na każdym stoku w
                odległości nie większej niż 100m powinien mieścić sie szpital, a sala do
                gipsowania, usg, tomograf i rtg powinny znajdować sie na górze i na dole stoku.
                za każdym narciarzem powinien jeżdzić GOPRowiec z lekarzmi : internistą,
                ortopedą i neurologiem wyposazeni w ambu, kroplówki, adrenalinę i całą
                aptekę,nad stokiem powinien krązyć śmigłowiec a karetka powinna być zawsze
                gotowa do drogi, a najlepiej dwie bo przecież jak jedna by pojechała to....,
                każdy z obsługi wyciagu powinien byc po medycynie, a tobogany powinny być
                przywiązane do drzew w stosunku 1:1. takie oto wnioski idąc twoim tokiem
                rozumowania( a więc szukania dziury w całym) wysnówam z twoich wypowiedzi.
                no ale poważnie mówiąc chwała za to że ktoś podejmuje ten temat, bo jest
                istotny i na miejscu.
                jeśli chodzi o to co mozna by zrobić? to moja odpowiedż na to pytanie:wyciąć
                drzewa na telegrafie od trasy do orczyka( będzie szerzej i bezpieczniej!
                zmienic ustawodawstwo dotyczące narciarstwa i obowiazkowych ubezpieczeń
                narciarzy ( np. ze składek ubezpieczeniowych GOPR opłacałby dyzury ratowników
                na stokach) obowiazkowe kaski, policja na stokach ścigajaca osoby zagrażające
                innym, wychowanie narciarzy do narciarstwa( kultura jazdy, bezpieczeństwo,
                pierwsza pomoc), wspólne działanie środowiska narciarzy, władz samorządowych i
                właścicieli stoków,itd.
                ważne że dyskusja już sie zaczęła.
                P.S. bez urazy:)))))
                z narciarskim pozdrowieniem Arkadiusz Jedras



            • Gość: Kakonowicz Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 23.03.05, 21:52
              Ten fragment twojej wypowiedzi jest ciekawy:
              " w moim odczuciu udzielona pomoc poszkodowanym i sposób ich dotransportowania
              do
              karetki był adekwatny do ich urazów i miejsca w którym wydarzył sie wypadek.
              nie wsponinałem wcześniej o zachowaniu innych narciarzy na stoku, podczas
              akcji
              udzielania pomocy, po pierwsze ( przynajmniej w dwóch wypadkach) żaden z
              jeżdżących lekarzy a było ich w tym czasie paru nie podjechał widząc
              zaistniałą
              sytuacje i nie zapytał czy jest potrzebny. po drugie inni narciarze
              przejeżdżali niepokojąco blisko nas i zatrzymywali sie zaraz nad nami!!! w
              poszukiwaniu sensacji pomimo ostrzegawczo ustawionych nart, nie reagujac na
              moje prośby by zatrzymywać sie ponizej nas a nie nad nami. po trzecie juz na
              "

              1. moiwsz ze sposob akcji byla adekwatny w twoim odczuciu nie powolujac sie
              na zadne kwalifikacje, szkolenia, doswiadczenia itp.

              2. zaraz potem stwiedzasz ze byli jezdzacy na stoku lekarz, ktorzy nie
              zareagowali na wypadek ( tez nie podajsz zrodal tej twojej wiedzy)
              wiec co odczucie , zgadywanka, ... .

              3. Potem zwalasz deczko wine na lekkomyslnych narciarzy, ktorzy
              pojezdzali zbyt blisko.

              Zadziwiajace jest to ze twoja ocena adekwatnosci idzie w parze z
              pominieciem spostrzezen na temat przygowania na ewentualnosc
              wypadku i sposob reakcji a w zasadzie brak tejze reakcji
              ( nawet mimo jak mowisz posadania topoganu i domnnniemam
              odpowiednigo sprzetu) oslugi an zaistnialy wypadek.
              Bak jaknszybsziej oceny sytuacji, stopnia zagrozenie dla
              zycia poszkodowanego, czy chociazby zabezpieczenia przd
              mozliwoscia dalszych powazniejszych urazow poszkodowanego
              lub osob trzecich w poblizu wypadku itp.

              W mojej ocenie bylo to karygodne zaniedbanie i trudno ta
              akcje udzielania pomocy nazwac adekwatna.

              Na koniec mam konretne pytanie:
              Masz, miales jakiekolwiek powiazania sluzbowe czy prywatne z
              czlonkami oblsugi, walscicelami czy tez ich znajomymi
              innymi slowy ludzmizwiazanymi bezposrednio lub posrednio
              z infrastruktura narciarska na Telegrafie ?

              Jesli nie to poczytaj moje posty i podejdz jeszcze raz do tematu.

              Rusz swoja wyobraznie i np poszkodowany ma zlamana noge co widac
              a na dodatek ma zlamane zebro, itp itd.
              Np poszkodowany jest w stanie gdzie trzeba podac tlen, karetka ugrzezla
              w uliczny korku minuty biegna i co dalej ?
              ...
              Potem ocen jak takie stoki jak Telegraf sa przygotowane na takie
              lub powazniejsze przypadki i napisz pare slow podsumowania.
              Kak.
              • Gość: Arkadiusz Jędras Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:59
                właśnie odpowiadałem na twoje pytania ale widzę że mnie ubiegłeś odpowiadam
                więc dalej
                > 1. moiwsz ze sposob akcji byla adekwatny w twoim odczuciu nie powolujac sie
                > na zadne kwalifikacje, szkolenia, doswiadczenia itp.
                każdy instruktor kończy kurs pierwszej pomocy, ponadto ukończyłem szkolenie z
                tego zarkesu organizowane przez GOPR, jestem ratownikiem WOPR i absolwentem AWF
                myślę że mam odpowiednią wiedzę i umiejetności aby udzielić pierwszej pomocy
                przedmedycznej!!!

                > 2. zaraz potem stwiedzasz ze byli jezdzacy na stoku lekarz, ktorzy nie
                > zareagowali na wypadek ( tez nie podajsz zrodal tej twojej wiedzy)
                > wiec co odczucie , zgadywanka, ... .
                tak sie składa że znam tych lekarzy osobiście (lepiej lub gorze)którzy tego
                dnia szusowali po telegrafie.
                > 3. Potem zwalasz deczko wine na lekkomyslnych narciarzy, ktorzy
                > pojezdzali zbyt blisko.
                nie było cie tam wiec nie wiesz co wyprawiali kumple chłopaka który ukręcił
                sobie nogę.
                > Zadziwiajace jest to ze twoja ocena adekwatnosci idzie w parze z
                > pominieciem spostrzezen na temat przygowania na ewentualnosc
                > wypadku i sposob reakcji a w zasadzie brak tejze reakcji
                > ( nawet mimo jak mowisz posadania topoganu i domnnniemam
                > odpowiednigo sprzetu) oslugi an zaistnialy wypadek.
                zauważyłem wypadek, zgłosiłem go obsłudze, która zawiadomoiła pogotowie,
                następnie wiedząc że jestem przy poszkodowanych cały czas kontaktowaliśmy sie
                orzez radio badż komórkę obsługa czekała w gptowości na przyjazd pogotowia

                > Bak jaknszybsziej oceny sytuacji, stopnia zagrozenie dla
                > zycia poszkodowanego, czy chociazby zabezpieczenia przd
                > mozliwoscia dalszych powazniejszych urazow poszkodowanego
                > lub osob trzecich w poblizu wypadku itp.
                o tym juz mówiłem
                > W mojej ocenie bylo to karygodne zaniedbanie i trudno ta
                > akcje udzielania pomocy nazwac adekwatna.
                jest to twoja ocena , ale założę się że masz ku temu wszystkie kompetencje i
                wieloloetnie doświadczenie

                > Na koniec mam konretne pytanie:
                > Masz, miales jakiekolwiek powiazania sluzbowe czy prywatne z
                > czlonkami oblsugi, walscicelami czy tez ich znajomymi
                > innymi slowy ludzmizwiazanymi bezposrednio lub posrednio
                > z infrastruktura narciarska na Telegrafie ?
                oczywiście że tak dlatego podpisałem się imieniem i nazwiskiem , aby ktoś nie
                zarzucił mi kumoterstwa!!!!prowadzę na teklegrafie i na stadionie
                licencjonowana przez PZN szkołę narciarską ale wspólpracujemy na zasadach
                czysto komercyjnych!
                > Jesli nie to poczytaj moje posty i podejdz jeszcze raz do tematu.
                >
                > Rusz swoja wyobraznie i np poszkodowany ma zlamana noge co widac
                > a na dodatek ma zlamane zebro, itp itd.
                > Np poszkodowany jest w stanie gdzie trzeba podac tlen, karetka ugrzezla
                > w uliczny korku minuty biegna i co dalej ?
                > ...
                > Potem ocen jak takie stoki jak Telegraf sa przygotowane na takie
                > lub powazniejsze przypadki i napisz pare slow podsumowania.
                > Kak.
                no tak telegraf nie jest przygotowany na korki uliczne...

                z narciarskim pozdrowieniem Arkadiusz Jędras



                • Gość: Kakonowicz. Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 24.03.05, 00:24
                  Moje pytania nie byly atakiem na ciebie czy na Telegraf.
                  Byly napewno prowokacyjne ich celem bylo zwrocenie uwagi
                  na aspekt zabezpieczenia narciarzy sotokach typu Telegraf.
                  Generalnie to problem dynamicznie rozwijajocej sie
                  ifrastruktury narciarskiej i pewnej luki pomiedzy struktura
                  GOPR a tym co wydaje sie konieczne w takich miejscach jak
                  Telegraf Skocznia itp stoki na terenie kraju.
                  GOPR ma bardzo duze wymagania i jest formacja ratownictwa
                  gorskiego takie stoki o ktorych tu mowimy nie bardzo mieszcza
                  sie w formule GOPRu. Obsluga takich stokow Byla by marnowaniem
                  ludzkich zasobow. Szkolenie i wymagania GOPRu jest tu o wiele
                  za obeszerne. Tu trzeba struktury znacznie lzejszej mogacej
                  istniec pod skrzydalmi GOPR ale nie koniecznie.

                  To co pisze wlacznie z poprzednimi pytaniami i stwierdzeniami
                  podparte 12 latnim doswiadzczeniem w Kanadyjskim Ski Patrol.
                  www.csps.ca/ Dosc pokazna ilosca iterwencji w mniej i
                  bardzo powaznych przypadkach w jednym z osrodkow INTAWEST.
                  Po przeczytaniu twoich postow dalej twierdze, ze tego typu stoki
                  nie sa nawet w podstawowym stopniu przygotowane na ewentualnosc
                  wypadkow. Nie maja zdefinoiowanych konkretnych prcedur na taka
                  okolicznosc. No chyba ze sie myle wiec jest o czym dyskutowac.

                  Teraz jak juz powiedzielismy sobie kto jest kto.
                  Prosze przeczytaj jeszcze raz moje posty moze pod innym katem.
                  Pod katem czy naprawde tak wszystko jest cacy jak opisujesz ?
                  Zastanow sie nad moimi pytaniami moze maja jskis ses dal ciebie.
                  I nie odjezdaj w kierunku odpowiedzilanosci za uliczne kroki.
                  Przeciez dobrze wiesz ze chodzi tu o bycie przygotowanym na
                  ewentualnosc opoznienia ambulansu i robienia czego kolwiek z
                  dziedziny niesienia pomocy w okersie od wypadku do przyjazdu
                  tegoz ambulansu.
                  Czegos co mogloby a nawet pownno byc zrobine zamiast bezczynnego
                  oczekiwania na lekarza. Wierz mi czasmi proste czynnosci minimalny
                  sprzet moze uratowac zycie a uplywajacego czsu nie da sie zatrzymac.
                  Kak.
                  ps.
                  Napisze jescze o tym jak to tu wyglada ot tak dla przemyslenia i
                  poszezenia horyzontow moze komus cos kliknie w muzgownicy
                  i cos sie zacznie robic w omawianym problemie.
                  ale jak ze wszystkimi dzilaniami knstruktywnymi najpierw nalezy
                  sobie zdac sprawe ze moze byc inaczej, ze moze byc lepiej.
                  Potem to juz idzie z gorki.
                  K.
                  • Gość: Arkadiusz Jędras Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 00:41
                    nie odebrałem tego jako atak na moja osobe, nie mam sobie nic do zarzucenia i
                    wiem że wszelkiego rodzaju pomoc której udzieliłem była naprawdę fachowa.
                    rozumiem twoje intencje i jak juz wspomniałem ciesze sie że tego rodzaju
                    dyskusja sie rozpoczęła. znasz moje spojrzenie na temat czyli co powinniśmy czy
                    co powinno być zrobione aby zwiekszyć bezpieczeństwo na stokach w Kielcach.
                    wiele pytań które stawiasz jest pytaniami retorycznymi i często dyskusja nad
                    nimi sprowadza sie li tylko do spekulacji. faktem jest że procedury
                    postępowania powinny być jasne natomiast przekładajac zdarzenia do faktycznej
                    rzeczywistości dalej twierdzę że pomoc jaka została udzielona przy opisanych
                    przezemnie wypadkach była odpowiednia, owszem sam ja niosłem więc odczucia moje
                    moga byc subiektywne ale sam wiesz że nie ma mozliwości weryfikacji takiej
                    akcji, bo nie ma procedur, aktów prawnych itd. nie zamierzam uprawiać
                    kryptoreklamy ale nadal twierdzę że telegraf i stadion należą do bezpiecznych
                    stoków ( jako jedyne posiadaja akceptację GOPR, obsługa ma sprzęt do pomocy i
                    wie jak pomóc)zreszta był to jeden z powodów-bezpieczeństwo, dla kórych
                    związałem sie z tymi stokami. jedno jest niezaprzeczalnie pewne ludzie nie maja
                    swiadomości tego co na nartach moga zrobić sobie i innym, a takze co w takim
                    przypadku począć.
                    narciarskie pozdowienia Arkadiusz Jędras
                    • Gość: Kakonowicz. Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 24.03.05, 05:37
                      Zbieram sie do wiekszego opisu jak to wyglda po tej stronie.
                      Jak bys mogl napisac w miedzyczasie jak to jest z tym topoganem
                      na Telegrafie.
                      Tzn.

                      Ile osob jest przeszkolonych w udzielaniu pomocy na stoku wlacznie
                      z umiejatnoscia oblugi topoganu i sprzetu towarzyszcego ?
                      Czy zawsze jest ktos kto potrafi go oblsuzyc?
                      Jak jest dodtakowe wyposazenie ?
                      No i jakie sa teoretyczne zalozenia uzycia tego sprzetu
                      tzn jakie warunki musza zaistniec zeby uzyc ten sprzet?

                      Kak.
                      • Gość: Arkadiusz Jędras Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 18:40
                        zrobię to po swiętach ponieważ wyjeżdzam w góry
                        proponuje korespondencje mailową arek@ski-expert.pl

                        z narciarskim pozdrowieniem Arkadiusz Jędras
                        • Gość: Kakonowicz. Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.sympatico.ca 24.03.05, 18:59
                          Tez wybywam na wiosenne sniegi wic odeze sie po powrocie,
                          ktory planuje na 3 kwietnia.
                          Odezwe sie na priva tez ale dla mysle ze warto bedzie polozy
                          jeszcze pare slow na forum moze ktos przeczyta mozekomus zakuka.

                          Wesloego Swiat
                          dla wszystkich czytajacech tes slowa.

                          Kakonowicz.
    • Gość: oskarr Re: Rozmowa z nowym świadkiem w sprawie wypadku n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 06:52
      to jest dobry znajomy włascicieli wyciagu,to własciciele wyciagu wycinaja
      drzewa,I WSZYSCY O TYM WIEDZA,NIEMA KARY BO MAJĄ DOBRE UKŁADY Z WŁADZAMI MIASTA
      KTO SIE TYM ZAINTERESUJE????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka