Dodaj do ulubionych

Czy ten śmieszny profesor szplit

16.03.05, 16:23
to od was? Szukałem na stronach Pś i AŚw. ale nie znalazłem. Gościuwa napisal
życiorys, że głowa mała. I jest zdaje sie z Kielcowa. Zyciorys jest tu

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=12807561&wv.x=2&a=12807561
Obserwuj wątek
    • Gość: kielczanin z Kielc Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 81.6.129.* 16.03.05, 23:43
      A ty skąd jesteś? Z Cymbałowa, Analfabetowa?
      • prof.rechabilitowany Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 17.03.05, 14:12
        Co sie tak wpieniasz? Czy to twoj wujek?
        • Gość: kielczanin Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 81.6.129.* 18.03.05, 00:07
          Znam gościa dobrze. Nie lubię jak ktoś pisze głupoty, próbuje ośmieszać
          aktywnych ludzi, którzy robią coś pożytecznego. Czepiajcie się przekupnych
          sędziów, skorumpowanych policjantów itp. , których w Kielcach nie brakuje, ale
          nie porządnych ludzi.
          • folter Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 14.04.05, 11:21
            Nikt go nie ośmiesza. Sam sie takim życiorysem ośmiesza. Jakby podał co napisał
            i za co dostał stopień naukowy, to nikt by sie nie smiał. Jak w życiorysie
            napisano, ze dorobek był w latach osiemdziesiatych duży, a nigdzie niczego z
            tego dorobku nie mozna znaleźć, to nie ma sie co dziwic, ze ludzie traktuja to
            jako przechwałki, a Szplita jako samochwałę. Poza tym do takich zachowań
            prowokuja jego obrońcy, którzy zamiast napisac coś rzeczywiście w obronie
            Szplita atakuja kazdego, kto odważy sie o nim cos napisać. Zamiast ad rem jest
            ad personam. Najlepiej byłoby jakby Szplit albo ci obrońcy napisali jaki był
            ten ogromny dorobek, o którym napisano w życiorysie i co ten Szplit własciwie
            zrobił takiego pożytecznego. Ale konkretnie, bez obrażania pytających. Każdy ma
            prawo pytac, bo Szplit jest profesorem wyższej uczelni. Najwiekszej w Kielcach
            i majacej ambicje zostać uniwersytetem. I ludzie myslą, że Szplit jest
            reprezentantem AŚ i wszyscy profesorowie AŚ sa tacy jak Szplit i potrafia mówić
            tylko takim językiem jak obrońcy Szplita na forum. A potem pisza o tym na
            forum. Najlepiej wyjasnić jak jest, pokazać, że Szplit ma rzeczywiście ten
            ogromny dorobek i dużo pozytecznych rzeczy zrobił. Zaraz sie krytykanci uciszą.
            • Gość: Jurek Ogórek Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.04.05, 11:39
              A czemu sami do niego się nie pofatygujecie do kanciapy, nie zadzwonicie lub
              nawet napiszecie mail'a?

              pu.kielce.pl/pracownicy/Andrzej.Szplit
              • Gość: miko2 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 212.175.190.* 14.04.05, 13:17
                Bo to wszystko pisze śmieszny (niedorobiony) wykładowca w Politechniki
                Świętokrzyskiej niejaki Waldemar Korczyński wraz ze swoją koleżanką Joanną
                Bartosik. Namiar na nich jest tu:
                www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200026
                I tu: www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200023
                Facet nie zrobił habilitacji, został usunięty z pracy z AŚ ale winą za ten fakt
                obarczył Szplita. Z litości zatrudniła go Politechnika ale myślę, że jak prześlę
                posty jego autorstwa nowemu rektorowi PŚk to przestanie komromitować następną
                uczelnię :)
                PS. odpowiadanie na jego posty ma taki sam sens jak dyskusja z posłem Nowakiem.
                • Gość: hehehehe Czy ten śmieszny mgr od informatyki IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 17.04.05, 20:13
                  z lewym - za wysługiwanie się komunistom - doktoratem, nie zapomniał zmienić
                  nru IP? Może z pośpiechu? Bo jak się lata między dwoma uczelniami, żeby zdążyć
                  na zajęcia, to wiele z porządku prawnego można zapomnieć.
                  • Gość: miko2 Re: Czy ten śmieszny mgr od informatyki IP: 210.87.135.* 18.04.05, 13:58
                    Oj Kubuś, Kubuś. Zróbże ty chociaż maturę (już nie mówię o studiach) to wtedy
                    porozmawiamy o wysługiwaniu się i o doktoratach.
              • w.korczynski pytałem i bezpośrednio 17.04.05, 19:29
                Oskarżanie mnie o to, że pytam Pana Szplita publicznie nie pytając uprzednio
                bezpośrednio jest nieporozumieniem. Do Pana Szplita zwracałem się wielokrotnie,
                również pisemnie, i WSZYSTKIE, do dziś, moje publiczne pytania pod Jego
                adresem poprzedzone były bezpośrednim zapytaniem Go o to, co powtarzałem potem
                publicznie. Czyniłem tak, mimo, ze JAK KAŻDY podatnik mam prawo pytać o to
                publicznie bez jakiegokolwiek uprzedzania. Informacje o tym, za co profesor
                otrzymał stopień naukowy są jawne i zwykle dostępne są na stronach
                internetowych właściwych instytutów lub prywatnych stronach tych profesorów.
                Warto tez przypomnieć, że Sąd Administracyjny w Krakowie nakazał władzom
                Akademii ujawnienie dorobku naukowego pracowników WZiA AŚ, którego to nakazu
                władze AŚ nie wykonały, tłumacząc się „obszernością materiału”. Problemu tego
                nie mają znacznie od WZiA AŚ większe kadrowo wydziały, co gorsza takie, których
                pracownicy naprawdę sporo piszą. Gdyby, co wielokrotnie sugerowałem, dane te
                zostały umieszczone na stronie Wydziału Zarządzania AŚ, nie byłoby dziś sprawy.
                Utajnianie tego, kto jest kim w tym wydziale nie ma sensu. Nie żyjemy w
                średniowieczu; wcześniej czy później i tak ktoś by o to zapytał. Nie ma też
                sensu ignorowanie takich pytań, bo stawiane są one potem publicznie. Aby nie
                być kolejny raz posądzanym o pisanie czegoś o Panu Szplicie za Jego plecami
                zamieszczam niżej list, jaki do Niego kieruję.
                • w.korczynski Re: pytałem i bezpośrednio 17.04.05, 19:30
                  Pan dr hab. Andrzej Szplit, prof AŚ.
                  Dyrektor ds. Nauki Instytutu Zarządzania
                  Wydział zarządzania i Administracji
                  Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach


                  Szanowny Panie Szplit,
                  kolejny już raz pytam Pana, tym razem publicznie:
                  1. Jaki jest pański dorobek naukowy, w szczególności ten wymagany do otrzymania
                  habilitacji. Wiadomo mi, że również w byłej NRD, nawet w szkołach związanych z
                  SED, dorobek taki do otrzymania habilitacji był wymagany. Mimo intensywnych
                  poszukiwań nie znalazłem nigdzie żadnej Pańskiej pracy sprzed otrzymania
                  habilitacji. Nie mogę też zapytać o to uczelni, gdzie Pan habilitację otrzymał,
                  bo Niemcy rozwiązali ją natychmiast po zjednoczeniu.
                  2. Dlaczego w Pańskim życiorysie w sygnowanej Pańskim nazwiskiem (jako
                  redaktora naukowego) książce tytuł Pańskiej pracy habilitacyjnej został
                  zmieniony w sposób wypaczający istotę treści pracy? Przy okazji; uważna lektura
                  tego życiorysu sugeruje również inne, nieszczególnie miłe, pytania. Nie jest
                  moją intencją zaognianie konfliktu, ale lepiej by było przyznać, że popełniono
                  głupstwo, niż czekać, aż ktoś te pytania postawi.
                  3. W jaki sposób wszedł Pan w posiadanie orzeczenia Komisji Dyscyplinarnej przy
                  Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, na które powołuje się Pan w piśmie do
                  Redaktora „Kontratekstów”? Kto był w tej sprawie obwinionym i o co chodziło?
                  Czy ktokolwiek, poza Panem, usiłował stosować zakazaną Konstytucją cenzurę
                  prewencyjną? Według mojej wiedzy dokumenty takie są poufne. Czy dysponuje Pan
                  zgodą RGSW na ujawnienie tych dokumentów osobom trzecim, co Pan uczynił?
                  4. Co stało się z moimi rzeczami i dokumentami „zajętymi” bez jakiegokolwiek
                  spisania przez przejmującą pomieszczenie byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i
                  Przetwarzania Danych „komisję”? Wśród dokumentów tych, oprócz dowodów
                  naruszania prawa przez władze Wydziału i Uczelni znajdowały się również
                  napisane przeze mnie teksty dwóch książek, kilku artykułów oraz dane
                  bibliograficzne potrzebne do normalnej pracy. W podpisanym przez prokuratora
                  Świątka piśmie to właśnie Pan wskazany jest jako dysponent tych tekstów.
                  Dlaczego mimo moich żądań (mam kopie stosownych pism) wydania tych rzeczy nie
                  uczynił Pan tego; nie odpowiedział nawet na kierowane do Niego pisma. Nie
                  poruszyłbym tu tej kwestii gdyby nie publicznie stawiane mi zarzuty osobistych
                  uprzedzeń, które jakoby mam w stosunku do Pańskiej osoby. To nie są bezzasadne
                  uprzedzenia, zabrano bez jakiegokolwiek pokwitowania moją własność, a Pan był
                  tego współsprawcą.
                  5. Jak rozliczył Pan grant nr 1HO2C 117 28 ("aktywność podatkowa w zarzadzaniu
                  przedsiebiorstwem" ),, który w piśmie do Redaktora „Kontratekstów” umieścił Pan
                  jako istotną część dorobku naukowego? Dysponuję pismem, w którym Ministerstwo
                  Nauki i Informatyzacji stwierdza, iż nigdy takiego grantu nie finansowało.

                  Panie Szplit! Jest Pan funkcjonariuszem publicznym opłacanym z podatków
                  obywateli, którzy mają prawo wiedzieć za co Panu płacą, a zgodnie z
                  obowiązującym w Polsce prawem płacą Panu głównie za posiadane stopnie naukowe,
                  faktycznie zaś za to, iż ludzie sądzą, że stoi za nimi stosowny dorobek. Jak
                  nazwać utrzymywanie ich w takim przekonaniu? W tej sytuacji jakiekolwiek
                  podejrzenia, co do sposobu otrzymania tych stopni winny być natychmiast i
                  publicznie wyjaśnione. Ujawnienie, za co otrzymał Pan habilitacje jest tym
                  bardziej konieczne, że pełni Pan przecież funkcję Dyrektora ds. Naukowych i
                  ocenia dorobek innych ludzi nie posiadając prawdopodobnie znaczącego dorobku
                  własnego. Rzuca to cień podejrzeń również na ludzi przez Pana ocenianych i
                  promowanych np. doktorantów. Jaką wartość mają Pańskie oceny, czy wypowiedzi na
                  Radzie Wydziału, Senacie czy innych gremiach, których jest Pan członkiem? Pytam
                  Pana o to, jako osobę publiczną, profesora wyższej uczelni będącego dla wielu
                  osób moralnym autorytetem.
                  Panie Szplit! Pisanie takich listów nie jest moim ulubionym zajęciem.
                  Zostałem „wywołany do tablicy” publiczną sugestią, że powodowany osobistymi
                  uprzedzeniami ośmieszam Pana publicznie nie pytając Go bezpośrednio o dorobek
                  naukowy czy niewyjaśnione „zajęcie” mojej własności. Czyniłem to wielokrotnie,
                  mam kopie wielu kierowanych do Pana i Władz Uczelni pism, nie mam natomiast
                  żadnej merytorycznej odpowiedzi. Argumentowanie „ad personam” jest generalnie
                  źle odbierane; to w wykonaniu Pańskich obrońców jest fatalne zarówno ze względu
                  na prymitywną formę, jak i język, a fakt, iż „obrońcy” otwarcie przyznają się
                  do pracy w WZiA AŚ kompromituje Akademię, bo sugeruje, iż język ten jest dla
                  jej pracowników normalnym sposobem porozumiewania się, a pomówienia spoza
                  anonimowych nicków typowym sposobem załatwiania porachunków. Ja się podpisuję i
                  gotów jestem ponosić konsekwencje tego co piszę. Pański „obrońca” kompromituje
                  Pana i Jego kolegów, a władze Uczelni udają, że nie ma sprawy. To droga do
                  nikąd. Ośmieszacie Akademię bardziej niż wszystkie moje wypowiedzi. I jeszcze
                  jedno; obrażanie kogokolwiek ani groźby nie powiększą Pana przedhabilitacyjnego
                  dorobku, zachęcą natomiast do stawiania kolejnych pytań.

                  Otrzymują m.in.: Rektor, Prorektorzy, Senat i władze wydziałów Akademii
                  Świętokrzyskiej, MENiS, RGSW, Redakcja „Forum Akademickiego”, Komitet ds. Etyki
                  w Nauce, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.




                  • Gość: Mikołaj Korzec Re: pytałem i bezpośrednio IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.04.05, 13:13
                    Myślę, że nowo wybrany rektor prof. Trąmpczyński z przyjemnością dowie się co
                    jest treścią naukowych dociekań jego pracownika starszego wykładowcy dr
                    Waldemara Korczyńskiego. Nie omieszkam również jemu przekazać tej, publicznej
                    przecież korespondencji.
                    Z poważaniem
                    Mikołaj Korzec
                  • Gość: miko2 Re: pytałem i bezpośrednio IP: 200.80.219.* 18.04.05, 13:45
                    Aleś się Waldek rozpisał! Wiadomo wiosna. Znowu jakąs sprawę w sądzie przegrałeś
                    i też ci Szplit winien?
                    Może zrozumiesz wreszcie, że taka nieudolna próba wywarcie prywatnej zemsty na
                    tym facecie kompromituje tylko ciebie. Twoja zachowanie jest płaskie i niegodne
                    pracownika nauki. Sądzę, że naprawdę czas, który przeznaczyłeś na pisanie tych
                    wszystkich donosów i twoje prywatne śledztwa w sprawie działek Massalskiego i
                    dorobku Szplita pokazują jakim naprawdę jesteś człowiekem i naukowcem. Przecież
                    w tym czasie twoi koledzy napisali już habilitacje (np. Kowal.)
                    No ale czego się można spodziewać po człowieku, którego doktorat liczy 3
                    (słownie trzy strony) i najważniejszym elementem dorobku naukowego były wyjazdy
                    do Meksyku za pieniądze podatnika oraz liczne i rozbudowane (chociaż nieco
                    bełkotliwe) donosy do różnych instytucji.
                    Trzymaj się zdrowo i pisz dalej. Niektórzy już wręcz nie mogą się doczekać
                    twojej korespondencji taki jestteś zabawny!
                    • bewerus Re: pytałem i bezpośrednio 20.04.05, 16:09
                      "Przecież
                      w tym czasie twoi koledzy napisali już habilitacje (np. Kowal.)

                      Jeśli to prawda to prof może zostać każy forumowicz. Lepiej gdyby rozliczył się
                      zeswoimi pracownikami, kosztem których też dorobił się takiego majątku. Czy z
                      Funduszem rehabilitacji osób niepełnosprawnych już się rozliczył? Pośle Nowak
                      nie dopominaj się Pan o te zaginione akta, bo robienie z Pana wariata to
                      jeszcze nic.
                      Unia zapłaci za kolejne komputerki firmy Vobis dla WSEiA?
                      • Gość: Ania Re: pytałem i bezpośrednio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 17:49
                        Tez jestem pelna podziwu, ze przy 10 etatach i byciu dziekanem:) mozna zrobic
                        habilitacje. Wierze, ze mozna ja kupic, ale samemu napisac to chyba nie. W
                        koncu musi byc czas na spanie.
                        • Gość: Ania Re: pytałem i bezpośrednio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 19:13
                          Wlasnie przeczytalam artykul "Jarosz wszechmogący" (przedruk w
                          ostatniej "Angorze"). Przepraszam, ze wczesniej zwatpilam:). Juz wierze, ze
                          mozna nawet habilitacje zrobic w krotkim czasie. Bo doktorat podobno mozna
                          napisac w 11 miesiecy. Trzeba jednak znac odpowiedniego promotora.
                          • Gość: miko2 Re: pytałem i bezpośrednio IP: 210.87.135.* 21.04.05, 14:26
                            Aniu zrób doktorat sama zanim zaczniesz się wypowiadać. Proszę! Pomogę ci
                            znależć promotora :)
                            • Gość: Ania Re: pytałem i bezpośrednio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 17:52
                              Pogadamy, gdy zdam mature:)
                            • miko2a A miko2 ma maturę? 21.04.05, 18:27
                              A miko2 maturę ma? Gdzie dają mature takim matołom ortograficznym? Chyba ktos
                              mu te mature załatwił, tak jak on chciał załatwic Ani promotora. Załatwianie
                              matury, studiów czy stopni naukowych to dla miko2 codzienność. Taka bułka z
                              masłem. Albo z wazeliną.
                  • Gość: maniek.siekiera olala.. tu smierdzi przekretem i oszustwem IP: *.wurnet.nl / *.wur.NL 07.11.05, 10:06
                    wyglada na to, ze ktos chyba popelnil przestepstw kilka falszujac swoj dorobek,
                    poswiadczajac nieprawde i upubliczniajac poufny dokument.
                    No tak - ale w Kielcach jest to mozliwe...
          • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 18:46
            Moja itd. itd. cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że prof. Szplit musiał odejść z Politechniki do AŚ z powodu jakiegoś grantu z KBN? Czy to prawda, że z funduszy tego grantu korzystał jego dzieciak Marcin?
            • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 18:11
              Moja zziębnieta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Czy A.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam na te pytania?
              • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 18:42
                Moja zziębnięta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma
                publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy
                A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i
                w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Cz S.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam dlaczego na AE w Krakowie nie znane są wszystkie dzieła Andrzeja Szplita, których ponoc jest bardzo wiele?
                • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 20:43
                  Moja cnotliwość z cieplutkiej Grecji pyta się: Czy to prawda, JMR A.Massalska z AŚ, profesor, popiera swojego kolesia A.Szplita w staraniach do Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego? Czy to prawda, że uczone knigi w języku polskim A.Szplita można znaleźć w bibliotekach enerdówka? Czy to prawda, że A.Szplit sam je tam wysłał aby stać się sławnym uczonym? Czy to prawda, że A.Szplit pracuje u swego
                  podwładnego a wwspółwłaściciela WSEiA ? Buziuńki w buziaczka dla mojego Miko2
                  • Gość: milp2 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 217.153.225.* 15.06.05, 09:30
                    Aleś się Waldek rozpisał. Bo to wszystko pisze Smieszny (niedorobiony(
                    wykładowca z Politechniki Świętokrzyskiej niejaki Waldemar Korczyński. Wiadomo
                    wiosna. Znowu jakąś sprawę w sądzie przegrałeś.
                    Odczeo się od Szplita i Massalskiego.
                    • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 22:32
                      Moja zmoczona do cna cnotliwość pyta się: Czy to Ty miko2? Czy to ładnie tak kamuflować się zamieniając litery: z "k" na "l" i z "o" na "p"? Miko2 czy to Ty naprawdę mój miły, bo tekst postu taki znajomy jakby z postu z dnia 14 albo z postu z dnia 18.04.2005? Miko2 buziaczki dla Ciebie. Pa.
                    • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 17:08
                      Moja cacy cnotliwość pyta się:
                      Czy to prawda, że na Biologii AŚ, jednemu z naukowców, na jego całoroczne badania naukowe, przyznano aż 12,44 zł (dwanaście złotych 44 groszy)?
                      Czy JMR Massalski Adam, profesor i kolega Andrzeja Szplita gdy chciał założyć ogród botaniczny, ZOO i archiwum to miał w celu uzyskania uprawnień do nadawania stopnia doktora na Biologii.
                      Czy badania naukowe jego naukowcy miele prowadzić na roślinkach w ogrodzie botanicznym a na zwierzętach w ZOO? A czy w archiwum miała być prowadzona hodowla moli aby w IB AŚ mogli prowadzić badania genetyczne?
                      • kielcowiak pozoranctwo naukowe 22.06.05, 17:09

                        JÓZEF KALISZ

                        ANDRZEJ JAJSZCZYK

                        ....

                        Ciężką chorobą polskiej nauki jest pozoranctwo. Stopnie i tytuły naukowe oraz
                        stanowiska kierownicze w nauce często nie mają umocowania w dorobku naukowym
                        ich posiadaczy. Krokiem na drodze uzdrowienia tej sytuacji powinna być jawność
                        dorobku naukowego polskich uczonych. Dotyczy to zwłaszcza publikacji w
                        czasopismach naukowych z tzw. listy filadelfijskiej oraz ich cytowań. Dostęp do
                        tych i innych ważnych informacji naukowych umożliwia internetowa
                        platforma "Sieć wiedzy" (www. isiwebofknowledge. com). Ministerstwo Nauki i
                        Informatyzacji powinno zakupić zbiorową licencję na dostęp do tej platformy
                        zarówno dla siebie (bo też jej nie ma!), jak i dla wszystkich uczelni
                        publicznych w Polsce.

                        ....


                        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050622/publicystyka/publicystyka_a_2.html
                        • Gość: zosieńka Re: pozoranctwo naukowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:45
                          Moja zosieńkowata cnotliwość pyta się:
                          Czy to prawda, że rektor AŚ A.Massalski akceptuje fakt, że Kuleszyński Zdobysław jako funkcyjny WZiA AŚ jest współwłaścicielem i założycielem prywatnej szkoły WSEiA, pomimo, że nie powinien? Czy to prawda, że na około 150 pracowników WZiA w 2003 ukończyło około 3,6 tys absolwentów co daje średnio 24 prace dyplomowe na 1 pracownika (w tym i sprzątaczki i portierów)? Czy to prawda, że za 13 godzin „opieki” nad pracą doktor WZiA otrzymuje około 30 zł za 1 godzinę a profesor około 60 zł plus do tego dodatkowo 150 zł (doktorr) zaś profesor ok. 350zł za recenzję? Czy to oznacza, że sprzątaczka także do swojej pensji dorobiła średnio 12960 zł co miesięcznie daje 1080 zł?
                    • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 20:45
                      Moja uczoność cnotliwa pyta się: Czy towarzysze z PZPR i z list IPN już odsapnęli od groźby ich lustracji? Czy czerwoni towarzysze profesorowie z WZiA mają moralne prawo nauczać dzisiejszą młodzież, nierzadko dzieci członków solidarności, których niegdyś tak nienawidzili?
                      • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:47
                        Moja, moja, moja kochana cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że mój drogi miko2 ma wszystkie papiery lustracyjne w pariadkie i to przez niego JMR A.Massalski stracił uniwerek?
                        • Gość: student Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 12:42
                          Miko2 to ma cyba papiery żółte albo i rózowe. To jakiś zacietrzewiony fioł.
                          • Gość: student Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 12:46
                            Urwało. O co chodzi z tym szplitem? W enerdowie to rózne dziwne dyplomy dawali
                            i on sie załapał. A teraz kasiore pewnie kosi i cooool.
                            • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 09.07.05, 19:57
                              Zakrawa to juz na paraoję, ale niech będzie. Zgodnie z życzniem piszę w tym
                              watku.

                              Re: Panie przyszly senatorze Massalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
                              Gość: anty-korczyński 09.07.2005 14:10 + odpowiedz


                              Przepraszam za sformułowanie ale bzdury pan pisze.
                              Został pan usunięty z uczelni za to, że nie zrobił pan habilitacji. Podpisując
                              umowę o prace jako adiunkt wiedział pan doskonale ile czasu pan ma na zrobienie
                              habilitacji. Nie zrobił pan jej i dlatego "wyleciał" pan z pracy. Tak mówi
                              Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Prawidłowość pańskiego zwolnienia z pracy
                              potwierdził zresztą Sąd Pracy a wyrok zdaje się jest już prawomocny (proszę o
                              ewentualne sprostowanie jeśli się mylę).

                              WK. Juz prostuję. To tylko polowa prawdy. Sąd Okregowy w kielcach stwierdzil
                              bowiem, że zostałem zwolniony, bo nie zlozyłem w terminie wniosku o
                              przedłuzanie zatrudnienia. Takie jest uzasadnienie wyroku. Dowcip polega na
                              tym, że nie złozyłem tego kwitu, bo Szplit, który mial go podpisac był dla mnie
                              nieuchwytny. Za to natychmiast po upływie terminu, mimo, ze była to sobota,
                              znalazł czas na napisanie pisma stwierdzajacego, ze termin złozenia wniosku
                              własnie minął i w zwiazku z tym rozumie, ze ja nie jestem zainteresowany. Tenże
                              Szplit w tym wlasnie czasie zeznawał przed powołana na jego wniosek komisja
                              dyscyplinarna, która miala mnie ukarac za niezastosowanie sie do jego (Szplita)
                              zakazu wypowiadania sie o Akademii Świetokrzyskiej, m.in. na tym forum. Zakaz
                              ten został wydany zaraz po tym, jak niejaki "poważny człowiek" pomówił mnie na
                              tym forum o czyny niegodne nauczyciela akademickiego. Gdybym sie do zakazu
                              zastosowal, to nie mógłbym niczego tu na swoja obrone napisać i miałbym taka
                              opinę jak chciałby mi pewnie dorobic autor tego postu. Cała afera ze Szplitem
                              wzięla sie z jego listu do mnie z pogróżkami, ze "zainteresuje sprawa władze
                              akademii". Zainteresował mnie i zapytałem jak to z ta jego habilitacją było. Za
                              kilka dni pojawiło sie pomówienie, a potem wniosek o komisje dyscyplinarną.
                              Nawiasem mówiąc Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głownej uwolniła mnie od
                              bzdurnych zarzutów.

                              Ustawa o Szkolnictwie Wyższym ani
                              statut uczelni nic niestety nie mówi o punktacji KBN.

                              WK. Nie, ale jest to powszechnie stosowane. I tym sie własnie pracowników
                              uczelni ocenia. Tak robi to np. Wydział Mat-Przyr AŚ.

                              Podstawą umowy o pracę i
                              mianowania jest osiągnięcie w okreslonym czasie danego stopnia naukowego
                              (doktora bądź doktora habilitowanego). Dlaczego nie napisał pan hablitacji
                              skoro zobowiązał sie pan do tego podpisując umowę o pracę jako adiunkt? Bardzo
                              uprzejmię prosze o wyjaśnienia.

                              WK> Już wyjasniam. Wniosek złozyłem w maju 2001. Miałem uzupełnic pracę m.in.
                              o "część aplikacyjną". Zasuwałem przez rok i we wrzesniu 2002 rzecz była w
                              zasadzie gotowa. Wtedy to wlasnie zostałem delegowany do Warszawy, a kiedy
                              wróciłem zastałem pokój zamkniety i informację, ze moje rzeczy "zajęła"
                              komisja. Problem nie polegał na odtworzeniu tekstu samej pracy (to, choc "w
                              kawałkach", miałem), ale głownie na odtworzeniu odniesień do literatury, które
                              miałem tylko w Zakładzie, bo w domu Internetu nie mam, a ta praca wymaga
                              stałego doń dostępu. Nie chcę zanudzać, ale to jest bardzo trudne do
                              odtworzenia, bo ta sama poszukiwana nazwa oznacza dwa różne pojęcia. Mam pismo
                              prokuratury stwierdzajace, ze dysponentem tej części mojej własnosci jest
                              (był?) Szplit. Kiedy, po trzech latach bezowocnych starań o protokolarne
                              wydanie mi rzeczy (mam stosowne pisma) zgłosiłem sie trzeciego czerwca tego
                              roku po ich odbiór wydano mi jakies śmieci nie zawierajace zadnej z wielu
                              płytek CD, na których zarchiwizowane był dane bibliograficzne. Własciwie nie
                              wydano mi niczego, o co prosiłem. W wydającej mi te rzecz komisji był syn
                              Szplita.

                              Pana insynuacje na temat innych powodów pana zwolnienia są po prostu
                              zniesławianiem władz Akademii Świetokrzyskiej a szczególnie rektora
                              Massalskiego.
                              Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit hablitację zrobił i dlatego jest
                              profesorem a nie starszym wykładowcą.
                              Na tym tle wypada pan nie tylko blado ale
                              wręcz fatalnie.

                              WK> A jak to porównać? Czy tylko habilitacją? Czy tez moze tzw. dorobkiem. mój
                              jest skromny, ale WIELOKROTNIE wiekzy niz Szplita. A może śa jeszcze inne,
                              nieznane mi kryteria?

                              Jesli zamierza pan dyskutowac o prof. Szplicie to prosze to robic w wątkach
                              poświęconych jego osobie.

                              WK. Tak wlasnie robię. Zgodnie z życzeniem.

                              Nie będę w tej sprawie wdzięcznym dyskutantem
                              ponieważ moja wiedza na jego jest raczej dość ograniczona a wynika głównie z
                              pism pozostawionych do wglądu przez prof. Szplita.

                              WK. Pierwszego czerwca 2005 żadnych takich pism nie było.

                              Ale zapraszam serdecznie.
                              O tym, że nie jest pan osobą niezastąpioną świadczy los WZiA po pana odejściu z
                              pracy. Wydział bardzo dobrze wypadł w trakcie kotroli PKA i ma coraz lepsze
                              oceny w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji.

                              WK. A mozna by gdzies zobaczyć protokół tej kontroli?

                              Nie wiem ilu było doktorów matematyki w latach 90-tych, którzy chcieli pracować
                              na WSP.

                              WK. Tak to jakos jest, że ta wiedza jest zawsze dopasowana do wypowiedzi.
                              Chodzi oczywiscie o takich, którzy mieli w dyplomie słowo "informatyka". I nie
                              chętnych do pracy, bo tego nie wie nikt, ale pracujacych w WSP. Ale może
                              wiadomo np. ze ktos sie starał. Złozył podanie i nie został przyjety. To
                              dowodzić by mogło, ze ja cos sobie załatwiałem.

                              Wiem tylko, że wiele lat cieszył się pan zaufaniem wysokich
                              funkcjonariuszy PZPR i sciśle z nimi współpracował.

                              WK. A konkretnie z którymi? Czego ta wspólpraca miała dotyczyć? To sa zwyczajne
                              brednie.

                              Na koniec powiem tak: gdyby podobne pretensje jak wolski007 (czyli pan)

                              WK. Nie ja. Nie wykluczm jednak, ze to autor tego postu chciał skierować
                              zainteresowanie na kogoś innego.

                              zgłaszał prof. Żak lub dr Płoskonka rozumiałbym to doskonale. Ale pan nie ma w
                              żadnym wypadku moralnego prawa pytać prof. Massalskiego o cokolwiek a zwłaszcza
                              o "socjalistyczne wychowanie".

                              WK. Jakby o tym "socjalistycznym wychowaniu" nie pisał to by go nie pytali
                              Parafrazując słowa Adama Michnika: nie był pan
                              kiedyś na tyle odważny, żeby musiałbyć pan teraz.

                              WK. To tez brednie. Tak rozumujac prawo wypowiedzi mieliby tylko ówczesni
                              opozycjoniści. Nie znam, tej wypowiedzi Michnika, ale znam opozycjonistów,
                              którzy nigdy by na to nie wpadli. KAŻDY ma prawo pytac kandydata na senatora o
                              jego przeszłośc.

                              Pozostaję z szacunkiem
                              anty-korczyński

                              Z nalezytym poważaniem W. Korczyński
                              • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.07.05, 12:38
                                Szanowny panie doktorze,
                                znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
                                złej woli.
                                Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
                                pracownika naukowego jest rektor danej uczelni. Zatrudnienie to odbywa się na
                                zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału, na której kandydat
                                ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
                                AŚ. Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
                                rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002 również
                                nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
                                habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy ponieważ
                                byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ o przedłużenie
                                umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to należało
                                skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE. To co pan pisze o tym,
                                że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe. To
                                nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
                                Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
                                potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
                                Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
                                Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
                                zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
                                nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
                                na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni przestraszone
                                pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się panu
                                przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.
                                Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
                                na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
                                dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
                                "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły podstawowej,
                                że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
                                Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie jest
                                pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
                                wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
                                3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?
                                A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
                                Szplita, że nic pan nie zrobił?
                                Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
                                wydział dowolnej uczelni w tym kraju. Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba ma
                                odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
                                artykułów i książek.
                                Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
                                wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?
                                I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie naukowe.
                                Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością przedłużenia o
                                4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
                                wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
                                spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).
                                Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję, że
                                na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
                                zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników blokuje
                                etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie Uniwersytetu.
                                Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
                                faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.
                                Z poważaniem
                                anty-korczyński
                                • Gość: :-o Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 14:14
                                  Wołowiec Heniuś dał głos?
                                • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 10.07.05, 18:00
                                  Gość portalu: anty-korczyński napisał(a):

                                  > Szanowny panie doktorze,
                                  > znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
                                  > złej woli.
                                  > Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
                                  > pracownika naukowego jest rektor danej uczelni.

                                  WK. To po cholerę te wygłupy z opiniami kierowników zakładów, rad wydziałow czy
                                  zastępców dyrektorów ds. naukowych (Szplit był takim zastępcą). Rózni ludzie
                                  narzekaja na feudalizm w nauce polskiej, ale wielce szanowny żyje chyba jeszcze
                                  w głębokim sredniowieczu. A statut uczelni (Szpli był współautorem) co rusz to
                                  stwierdza "Rektor po zasiegnieciu opinii ..", "Dziekan po zasiegnieciu
                                  opinii .." i kółko to samo. To albo Rektor czy Dziekan robia sobie z tych
                                  biednych "radców" zarty i ganiaja ich do roboty dla hecy, albo wielce szanowny
                                  nałgał. Znów bredzicie panie...

                                  Zatrudnienie to odbywa się na
                                  > zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału,

                                  WK. Po co, skoro "Po pierwsze: JEDYNĄ [podkr. moje] osobą, która ma coś do
                                  powiedzenia w sprawie zatrudnienia pracownika naukowego jest rektor danej
                                  uczelni. " Znów bredzicie panie...

                                  na której kandydat
                                  > ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
                                  > AŚ.

                                  WK. A ja nie starałam sie wówczas o pracę w AŚ, ale o przedłuzenie
                                  zatrudnienia. Znów bredzicie panie...

                                  Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
                                  > rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002
                                  również
                                  > nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
                                  > habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy
                                  poniewa
                                  > ż
                                  > byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ

                                  WK. To chyba o to własnie chodzi. Ne istnieje druk o nazwie "prosba", choc
                                  wielu chorych megalomanów pewnie bardzo to mocno przeżywa. W normalnych
                                  instytucjach pisze sie wnioski. Matołectwo współistniejace z megalomania to zły
                                  prognostyk dla intytucji zatrudniajacej autora tego postu.

                                  o przedłużenie
                                  > umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to
                                  należał
                                  > o
                                  > skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE.

                                  WK. Na druku wniosku było miejsce na podpis Szplita. I wnioski takie zawsze
                                  składane były za pośrednictwem przełozonych, w tym przypadku Splita. Gdyby było
                                  tak jak to wielce szanowny pisze, to swiadczyłoby to o wybitnej głupocie
                                  Rektora, który wydłuzalby niepotrzebnie droge słuzbowa. Ja dobrego zdania o
                                  Massalskimnie mam, ale o to go nie posązam. A który to dokument uczelniany
                                  mialby ustanowić taka drogę słuzbową? Znów bredzicie panie...

                                  To co pan pisze o tym
                                  > ,
                                  > że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe.

                                  WK. Prawdziwe jaknajbardziej. Miał mnóstwo zajęć. Wystarczy zreszta policzyc
                                  jego funkcje.

                                  T
                                  > o
                                  > nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
                                  > Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
                                  > potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
                                  > Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
                                  > Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
                                  > zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
                                  > nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
                                  > na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni
                                  przestraszone
                                  > pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się
                                  pan
                                  > u
                                  > przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.

                                  WK. Nie liczyłem. Liczyłem na to, ze zwróca mi moja własnośc. Liczyłem tez na
                                  to, ze oceniac mnie bedzie człowiek o większym niz ja dorobku naukowym, a juz
                                  na pewno nie taki (Szplit oczywiście), który naruszajac art. 54 konstytucji
                                  zakazuje mi mówic prawde o AŚ. Ale tak w ogóle, to jak to jest, że tacy wszyscy
                                  czuli na punkcie ich naukowych dokonań? Co człowiek zapyta, to od razu draka.

                                  > Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał
                                  się "nabrać"
                                  > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
                                  > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
                                  > "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły
                                  podstawowej
                                  > ,
                                  > że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
                                  > Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie
                                  jes
                                  > t
                                  > pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
                                  > wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
                                  > 3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?

                                  WK. Widać, ze nie maiał wielce szanowny wiele wspólnego z poszukiwaniami
                                  bibliograficznymi, szczególnie w przypadku zdublowanych nazw (nie mylić z
                                  dublowanie godzin dydaktycznych).

                                  > A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
                                  > Szplita, że nic pan nie zrobił?

                                  WK. Nie, bo prace Szplita nie sa dostępne, a Massalskiego nie chce mi sie dzis
                                  czytać. Skoro jednak o tym mowa. W pracy habilitacyjnej winno byc cos nowego,
                                  wkład w naukę. Co tam włozył Szplit?

                                  > Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
                                  > wydział dowolnej uczelni w tym kraju.

                                  WK. Widac nie, skoro w WZiA nawt punktacji nie podali, a publikacje sa tajne.,
                                  zeby ktos nawet na podst. innych źródeł ocenic ich nie mógł.

                                  Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba m
                                  > a
                                  > odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
                                  > artykułów i książek.

                                  WK. Innymi słowy. Matoł habilitowany (to broń Boże nie jest o zadnej konkretnej
                                  osobie!) oceniony bedzie wyzej niz majacy dorobek magister czy doktor. I po to
                                  sie własnie ten dorobek utajnia. Aby takiego matołka z normalnym pracownikiem
                                  nie mozna było porównać.

                                  > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
                                  > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

                                  WK. Broń Panie Boże! Dobrych kryteriów nie ma. Na pewno nie jest takim
                                  kryterium stopień naukowy, a juz w zadnym przypadku taki, za którym niewiele
                                  stoi. A czy wielce szanowny wie, ze w USA 98% wynalazków i pomysłow
                                  organizacyjnych powstaje w małych firmach, gdzie pracownicy mają nierzadki
                                  tylko podstawowe wykształcene? Ale może u nas jest inaczej, bo to przeciez
                                  potęga habilitacyjna my som i nie wiadomo dlaczego Nobla nam dawać nie chcą,
                                  jak my nauke całą na plecach naszych ddźwigamy. A w ekonomii, to jakoś w ogóle
                                  o Kielcach nie słychać. To nie ja wymyśliłem tę klasyfikację lecz decydenci
                                  polskiej nauki. I to oni wymyslili punktacje, która tak marnie ocenia Szplita.

                                  > I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie
                                  naukowe.
                                  > Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością
                                  przedłużenia
                                  > o
                                  > 4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
                                  > wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
                                  > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                  > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

                                  WK. I to pewnie dlatego nauka polska tak dobrze stoi. A polscy naukowcy
                                  najefektywniej pracuja zagranicą. W krajach anglosaskich, gdzie jest troche
                                  lepiej, liczy sie doktorat i publikacje. Nawet Niemcy od tego odchodza. A czy
                                  wielce szanowny wie przynajmniej jakie były poczatki habilitacji, co to słowo
                                  oznacza i o co w tym wszystkim chodziło?

                                  > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                  > praca skończyłaby się w tym ro
                                  • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 10.07.05, 18:03
                                    Coś za długie te teksty. Ale daje sie naprawić.

                                    > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                    > praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję,
                                    ż
                                    > e
                                    > na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
                                    > zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników
                                    blokuj
                                    > e
                                    > etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie
                                    Uniwersytetu
                                    > .

                                    WK. Powołuja go od sześciu lat. To pewnie dzięli takim orłom naszej nauki jak
                                    ci z WZiA. Przeciez tych profesorów zwyczajnych i niezwyczajnych (a propos, a
                                    Szplit zwyczajny?) starczyłoby na trzy uniwerki. Dziwnym trafem Rada Głowna
                                    wspomniała, ze doktoryzowania na jakims kierunku nie bedzie, bo pracownicy nie
                                    maja dobtych publikacji, w szczególnosci na liście filadelfijskiej.A Szplit ma
                                    tam coś?. To jak to jest z ta ocena? Licza sie te publikacje czy nie?

                                    > Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
                                    > faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.

                                    WK. Chętnie skserowalbym tam np. prace Szplita, aby je upowszechniać.

                                    > Z poważaniem
                                    > anty-korczyński
                                    Z nalezytym powazaniem. W. Korczyński
                                    • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 12:34
                                      Szanowny panie doktorze,
                                      nie tylko nie odpowiada pan na moje pytania dotyczące pana habilitacji ale nie
                                      ustaje pan w snuciu swoich insynuacji na temat prof. Szplita i Akademii
                                      Świętokrzyskiej. Pana wywody są żenujące a ataki ad personam a nie dotyczące
                                      meritum sprawy pokazują pana prawdziwe oblicze.
                                      Proszę, o krótkie odpowiedzi:
                                      1. Czy ma pan habilitację?
                                      2. Dlaczego Politechnika Świętokrzyska zatrudniła pana na stanowisku atarszego
                                      wykładowcy a nie adiunkta?
                                      3. Dlaczego przez 3 lata (2002-2005) nie napisał pan swojej pracy habilitacyjnej
                                      od nowa, skoro nie mógł odtworzyć poprzedniej? Czy nie dowodzi to tego, że
                                      żadnej pracy nigdy nie było i nigdy już żadna nie powstanie? Jeśli się mylę to
                                      proszę zacytować opinię jakiegoś profesora matematyki na temat zaawansowania
                                      pana habilitacji.
                                      6. Czy w roku 1997 napisał pan PROŚBĘ czy WNIOSEK?
                                      7. Czy rozumie pan, że ocena pracownika nauki nie jest oceną relatywną (w
                                      porównaiu do ...) ale oceną bezwględną?
                                      8. Co pan odpowie na fakt, ze w roku 2002 nie spełniał pan wymogów ustawowych
                                      przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta? (na przykład nie był w stanie
                                      przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która ma prawo habilitować w
                                      dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).
                                      7. Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit? Czy to we
                                      współpracy z nim pisał pan habilitację?
                                      Z poważaniem
                                      anty-korczyński
                                      • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 14:16
                                        Moja zdziwiona cnotliwość pyta się: Czy to prawda, PT "anty-korczyński" że to wstyd pracować na tej AŚ, jeżeli trzeba przedstawiać opinie z innych uczelni, aby uzyskać habilitację? To po co taka AŚ istnieje? Czy to prawda, że AŚ jest przechowalnią profesorow, których już nikt niechciał widzieć na innych prawdziwych uczelniach a tylko w AŚ w Kelcach? Czy to prawda, że PT "antykrorczyński" to też nie ma jakichkolwiek szans, aby pracować na UW czy UJ?
                                        Czy to prawda, że zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym, adiunkta zwalnia rektor i to bez zasięgania opinii jakiegoś senatu> Czy to prawda, że w statucie AŚ jest zapis, że senat przedłuża zatrudnienie adiunktowi pomimo, że w ustawie nie ma o takim czys ani dudu?
                                        • Gość: :-< Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:22

                                          KRONIKA
                                          Akademii Świetokrzyskiej AD. 2005

                                          Panie przyszły senatorze Massalski
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25049392
                                          Panie Adamie Massalski!
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=11933903
                                          Adjeu Uniwersytet
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521
                                          Oddala się powstanie Uniwersytetu Jana Kochanow...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24551451
                                          Profesor Henryk Samsonowicz doktorem honoris ca...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25656734
                                          Czy Akademia Świętokrzyska dobije targu z miastem
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25173730
                                          Co sądzicie o Akademi Śiętokrzyskiej???
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25075877
                                          Wydział Zarzadzania - jeszczio raz
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089
                                          Czy ten śmieszny profesor szplit
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498
                                          Filie Akafemii Swietokrzyskiej
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2739674
                                          Rektor prywatnej uczelni mieszka na wydziale Ak...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25222274
                                          Wybory nowego rektora Akademii Świętokrzyskiej
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=23920404




                                      • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:47
                                        Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
                                        przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu AŚ,
                                        Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
                                        specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat szansy,
                                        że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
                                        dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
                                        Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej dwukrotnego
                                        przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
                                        faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat nawet
                                        jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
                                        Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować powinna
                                        zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
                                        wypadku nie jest to wniosek ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
                                        formalnością.
                                        Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński kierował
                                        do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
                                        przedłużenie zatrudnienia. Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy, który w
                                        toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił powództwo
                                        dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.
                                        • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:52
                                          Z jakiego przepisu ustawy o szkolnictwie wyższym wynika ten 67 paragraf statutu AŚ, bo nie mogę w ustawie znaleźć delegacji. Czy te 60 lat to jest zapisane w ustawie czy też jest to wewnetrzna sprawa AŚ.
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:14
                                            Jeśli chodzi o dotychczasową Ustawę to jest to art. 88 punkt 2 Cytuję:
                                            Art. 88.
                                            1. Na stanowisko adiunkta mianuje się na czas nieokreślony.
                                            2. Okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby nie mającej stopnia naukowego
                                            doktora habilitowanego nie powinien przekraczać dziewięciu lat, chyba że statut
                                            uczelni określi dłuższy okres.
                                            Z tego wynika, że jesli pan dr Korczyński był doktorem habilitowanym to nie
                                            musiałby pisać żadnych próśb i mógłby kontunuować pracę.
                                            I jeszcze jedna ciekawostka:
                                            Pan dr Korczyński został niedawno zatrudniony na stanowwisku starszego
                                            wykładowcy na Politechnice Świętokrzyskiej. Oto co mówi na ten temat ustawa:
                                            Art. 85.
                                            1. Stosunek pracy z nauczycielem akademickim nawiązuje się na podstawie
                                            mianowania, chyba że przepisy ustawy stanowią inaczej.
                                            2. Mianowanie po raz pierwszy na dane stanowisko w uczelni pracownika
                                            naukowo-dydaktycznego i naukowego oraz starszego wykładowcy i wykładowcy
                                            następuje po zakwalifikowaniu w drodze konkursu otwartego.
                                            3. Kryteria kwalifikacyjne oraz tryb przeprowadzenia konkursu określa statut
                                            uczelni.
                                            Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
                                            nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
                                            • Gość: ... Do prawnika IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:31
                                              Może Pan to wie - czy pan Korczyński został *mianowany* na stanowisko starszego
                                              wykładowcy, czy też jedynie nawiązano z nim umowę o pracę? (W tym drugim
                                              przypadku nie potrzeba żadnego konkursu).
                                              Pozdrawiam.

                                              Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                              > Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
                                              > nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
                                              • Gość: prawnik Re: Do prawnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 21:50
                                                Słusznie. Może pracować na podstawie umowy o pracę. Jest to wtedy ominięcie ale
                                                nie złamanie ustawy.
                                                Również poazdrawiam
                                            • sowizdzal6 A jak zatrudniano szplita, jego syna i wspólpracow 15.07.05, 19:57
                                              A jak zatrudniono na zasadzie MIANOWANIA w tym samym czasie Szplita, jego syna
                                              i dwoje współpracowników? Ogłoszono konkurs na dokładnie cztery osoby? i o
                                              dokładnie takich własnie kwalifikacjach? Jak to było?
                                              • Gość: zosieńka Re: A jak zatrudniano szplita, jego syna i wspólp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 16:14
                                                Moja cacy cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że konkursy na zatrudnianie swoich znajomych są tak ustawiane na AŚ, że zawsze wygrywa ta osoba, którą chce się zatrudnić?
                                                Czy to prawda, że na AŚ nie ma zatrudnionych doktorów habilitowanych, bowiem ci co są zatrudnieni do albo doktorzy albo profesorowie?
                                                Czy to prawda, że z chwilą zatwierdzenia habilitacji, to taka osoba zostaje od razu profesorem na AŚ i dlatego nie ma etatów z doktorami habilitowanymi, tak jak to jest na innych, sławniejszych uczelniach?
                                                • w.korczynski wyjasnijmy o co chodzi 17.07.05, 18:24
                                                  Nie przepadam za tą „dyskusją”, więc spróbuję odnieść się do wszystkich moich,
                                                  szanownych, oczywiście niewątpliwie adwersarzy łącznie.
                                                  1. Prawnik kłamie pisząc, że w Akademii nie było wniosków o przedłużenie
                                                  zatrudnienia. Wnioski takie nazywały się wprawdzie „Arkusz oceny osiągnięć
                                                  doktora dokonywanej w związku z upływem statutowego zatrudnienia na stanowisku
                                                  adiunkta”. Żadnych innych dokumentów nie trzeba jednak przedkładać, co wynika
                                                  jasno z pisma skierowanego do mnie przez prorektora Szostaka (OCR skanów
                                                  dokumentów niżej). Niemal identyczne w treści pismo otrzymałem od Rektora
                                                  Cieślińskiego.
                                                  2. Prawnik kłamał również pisząc, że Szplit nie miał nic wspólnego z moim
                                                  zwolnieniem i nie musiał podpisywać wspomnianego wyżej wniosku. Wynika to
                                                  zarówno z pisma prorektora Szostaka jak i pisma Szplita z 1 lutego 2001 roku.
                                                  Szplit bardzo starannie unikał spotkania ze mną przed 31 stycznia 2003,
                                                  sekretarka nie chciała (i słusznie) pokwitować niekompletnego, bo bez opinii
                                                  Szplita wniosku (arkusza oceny – jak chce prawnik) i poinformowała mnie
                                                  (niesłusznie), że w poniedziałek, 3 lutego, Szplit będzie w godzinach swoich
                                                  konsultacji osiągalny, wniosek podpisze i nic się nie stanie. Precedensy takie
                                                  (znacznie niekiedy późniejszego oddawania takich wniosków) były, a ja byłem
                                                  jedynym chyba przypadkiem potraktowanym w tak „formalny” sposób. Patrzący
                                                  trzeźwo na sprawę „trzykropek” nie miał racji pisząc, że zostałem zwolniony z
                                                  własnej winy.
                                                  Tyle w sprawie mojego zwolnienia.
                                                  3. Co do habilitacji Szplita to: nazwiska polskiego recenzenta nie podaję,
                                                  bo:
                                                  a) człowiek zmarł w 1989 roku (dokładnie w tym roku, kiedy Szplit, 3
                                                  listopada został doktorem habilitowanym)
                                                  b) z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że prowadził zajęcia z
                                                  mechaniki gruntów, która od ekonomii jest raczej odległa. Nie mam pojęcia czym
                                                  się naukowo zajmował i nie chcę się tym interesować.
                                                  W sumie nie jestem pewien czy podając to nazwisko Szplit nie zażartował sobie
                                                  ze mnie.
                                                  4. Co do kwestionowania prawdziwości mojej wypowiedzi o próbach zamknięcia
                                                  mi przez Szplita ust, abym nie wypowiadał się na temat dorobku naukowego
                                                  pracowników Wydziału Zarządzania. Załączam niżej skany – OCR pism Szplita
                                                  zakazującego mi wypowiadania się o Akademii Świętokrzyskiej oraz wniosku o
                                                  Komisję Dyscyplinarną. Dołączam też moje pismo, którego „arogancka forma”
                                                  Szplitowi się nie spodobała. Warto tu zwrócić uwagę na fakt, że 20 października
                                                  2002 (była to niedziela) w wątku „Kowal dziekanem WSEiA” zostałem pomówiony o
                                                  pisanie prac magisterskich studentom. Miałem więc chyba prawo przypuszczać, że
                                                  otrzymane następnego dnia pismo o zakazie wypowiadania się o Akademii miało nie
                                                  było przypadkowe. W moim odczuciu chodziło o to by zdezawuować moje wypowiedzi,
                                                  a równocześnie zabronić mi prostowania oszczerstw. Można by wtedy powiedzieć,
                                                  że facet się za coś „mści” a jak go przycisnąć to milczy, bo pewnie ma coś na
                                                  sumieniu.
                                                  5. Aby nie było wątpliwości, że to nie ja aferę ze Szplitem zacząłem
                                                  załączam niżej jego pismo z 13 września 2002 wraz z załącznikiem pismem pani
                                                  Buchert. Do chwili otrzymania tego pisma byłem przekonany, że Szplit uzyskał
                                                  habilitację w Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.
                                                  Te dyskusje bywają wprawdzie zabawne, a podczas wakacji mamy na nie więcej
                                                  czasu, ale obawiam się, że mogą być niekiedy fałszywie rozumiane. Ja kolejny
                                                  raz podkreślam, że nie chodzi mi o żadne sprawy osobiste (mimo, że chyba
                                                  miałbym prawo czuć się pokrzywdzony), ale o nieprawidłowości w funkcjonowaniu
                                                  Wydziału Zarządzania, w szczególności przydzielanie ludziom obłędnej ilości
                                                  godzin dydaktycznych (np. 10 etatów jednej osobie) i utajnianie informacji o
                                                  sposobach uzyskiwania stopni i tytułów naukowych. Zwracałem na to uwagę
                                                  wielokrotnie i zamiast wymuszać na mnie pisanie listów o stwierdzonych
                                                  nieprawidłowościach można było te nieprawidłowości usunąć. Gdyby Massalski w
                                                  2001 roku zareagował właściwie i wyjaśnił sprawę „wrabiania” mnie w
                                                  przydzielenie dr-owi K. prawie 2 tysięcy godzin dydaktycznych nie grzebałbym w
                                                  rozkładach zajęć i nie byłoby mojego listu do Słowa Ludu. Gdyby Szplit nie
                                                  groził mi we wrześniu 2002 nie pytałbym o jego habilitację i nie byłoby
                                                  prawdopodobnie tej dyskusji. Ja nie miałem nigdy zamiaru szkodzenia
                                                  komukolwiek, ale też nie mam ochoty być kozłem ofiarnym, ani obiektem pogróżek.
                                                  To nie ja wyznaczam ton dyskusji na tym forum ani towarzyszące jej emocje.
                                                  Starałem się nigdy nikogo nie obrażać i sam nie chciałbym być obrażany. Jeśli
                                                  nie zawsze mi się to do końca udawało, to przepraszam i wyrażam z tego powodu
                                                  moje ubolewanie. Nie oznacza to, oczywiście, bym cokolwiek odwoływał, bo nie
                                                  pisałem nieprawdy i potrafię dowieść prawdziwości każdej wypowiedzi. Nie
                                                  pomawiałem również nikogo o czyny niepopełnione, ani też o zaniechania, których
                                                  nie potrafiłbym udowodnić, a przynajmniej uprawdopodobnić. Oczekuje tego samego
                                                  w stosunku do mnie. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystkie niejasności.

                                                  • w.korczynski arkusz ocen 17.07.05, 18:25
                                                    ARKUSZ OCENY OSIĄGNIĘĆ
                                                    DOKTORA DOKONYWANEJ W ZWIĄZKU Z UPŁYWEM STATUTOWEGO
                                                    OKRESU ZATRUDNIENIA NA STANOWISKU ADIUNKTA
                                                    ( ŁĄCZNIE Z TRZYLETNIM OKRESEM PRZEDŁUŻENIA ZATRUDNIENIA )
                                                    Imię i
                                                    nazwisko: ......................................................................
                                                    ........
                                                    Wydział: .......................................................................
                                                    ...................
                                                    Instytut/Katedra: ..............................................................
                                                    ...............
                                                    Rok zatrudnienia w WSP/Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach:
                                                    Rok uzyskania stopnia doktora, dyscyplina naukowa: ...................
                                                    Czy zamierza Pan/Pani ubiegać się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego:
                                                    tak [] nie []
                                                    Jeżeli „tak" - proszę przedstawić stan zaawansowania rozprawy habilitacyjnej,
                                                    jak niżej:
                                                    [] otwarty przewód habilitacyjny
                                                    [] opublikowana rozprawa habilitacyjna
                                                    [] rozprawa habilitacyjna w przygotowaniu
                                                    [] zakończono gromadzenie materiałów do rozprawy habilitacyjnej
                                                    (zakończona część doświadczalna)
                                                    [] jako rozprawę habilitacyjna zamierzam przedstawić cykl publikacji
                                                    Szczegółowe omówienie odpowiedniego etapu zaawansowania rozprawy
                                                    habilitacyjnej:
                                                    Przewidywane miejsce przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego:
                                                    Przewidywany termin kolokwium
                                                    habilitacyjnego: .........................................
                                                    Korzystałem/łam z następujących form pomocy: stypendium, urlop i inne :
                                                    Zamierzam zwrócić się o pomoc do władz Uczelni w następujących sprawach :
                                                    stypendium, urlop,
                                                    wsparcie finansowe związane z publikacją rozprawy
                                                    itp.: ...............................................................
                                                    Wykaz wszystkich publikacji w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia według
                                                    schematu
                                                    (załącznik):
                                                    1) monografie, studia, rozprawy,
                                                    2) artykuły naukowe,
                                                    3) doniesienia na konferencjach, sympozjach,
                                                    4) prace popularne - naukowe,
                                                    5) prace dydaktyczne: podręczniki, skrypty, przewodniki, informatory itp.,
                                                    6) prace redakcyjne,
                                                    7) inne opracowania
                                                    ( podkreślić publikacje będące podstawą rozprawy habilitacyjnej).
                                                    3. Działalność dydaktyczna w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia - podać
                                                    najważniejsze
                                                    osiągnięcia: funkcje i stanowiska dydaktyczne, udział w komisjach, formy
                                                    współpracy
                                                    ze szkołami, instytucjami oświatowymi i wychowawczymi itp. (załącznik).
                                                    4. Czy zamierza Pan/Pani rozwiązać stosunek pracy po uzyskaniu uprawnień do
                                                    wcześniejszej
                                                    emerytury - „tak" lub „nie".
                                                    * mianowany nauczyciel akademicki urodzony przed 01.01.1949 r.: mężczyzna -
                                                    60 lat życia oraz 30 lat pracy, w tym
                                                    20 lat w szkolnictwie lub instytucjach naukowych; kobieta - 55 lat życia oraz
                                                    25 lat pracy, w tym 20 lat
                                                    w szkolnictwie lub instytucjach naukowych lub 30 lat pracy).
                                                    • kobieta urodzona przed 1.01.1949 r. - 55 lat życia oraz 30 lat pracy
                                                    Jeżeli „tak", proszę złożyć stosowne oświadczenie:
                                                    Oświadczam, że po
                                                    osiągnięciu .................................................. zamierzam
                                                    wystąpić
                                                    z wnioskiem o rozwiązanie stosunku pracy, tj. z
                                                    dniem ....................................................................
                                                    Data: ............................................
                                                    Podpis: ....................................................
                                                    5. Opinie.
                                                    I - Podstawę wszystkich opinii winien stanowić: stan zaawansowania rozprawy
                                                    habilitacyjnej,
                                                    dorobek naukowy i dydaktyczny.
                                                    II - Każda opinia powinna kończyć się konkluzją:
                                                    a - wnioskuję o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta lub
                                                    b - proponuję dalsze zatrudnienie na stanowisku starszego wykładowcy lub
                                                    c - odstąpić od dalszego zatrudnienia lub
                                                    d - umożliwić dalsze zatrudnienie ze względu na wiek przedemerytalny (3 lata
                                                    przed emeryturą)
                                                    5.1. Opinia bezpośredniego przełożonego:
                                                    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
                                                    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
                                                    5.2. Opinia kierownika jednostki (dyrektor
                                                    instytutu): ..............................................................
                                                    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
                                                    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
                                                    5.3. Konkluzja rady wydziału:
                                                    Data: ..................................... Podpis
                                                    dziekana: ................
                                                    5.4. Opinia Komisji Senackiej:
                                                    Wnioski i propozycje Komisji Senackiej:
                                                    Data: ..................................... Przewodniczący
                                                    Komisji: ....
                                                    Podpis:
                                                    Członkowie Komisji:
                                                    Imię i nazwisko: Podpis:

                                                  • w.korczynski pismo szostaka 17.07.05, 18:25
                                                    AKADEMIA ŚWIĘTOKRZYSKA
                                                    im. Jana Kochanowskiego
                                                    25-369 Kielce, ul. Żeromskiego 5
                                                    tel. (0-41) 344-20-11
                                                    -3-
                                                    Kielce, dnia 14 listopada 2002 r.

                                                    Znak:RIK.l 113-129/2002
                                                    Pan
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    adiunkt
                                                    Instytut Zarządzania
                                                    /
                                                    W nawiązaniu do postanowień § 67 Statutu Akademii Świętokrzyskiej
                                                    im. Jana Kochanowskiego w Kielcach uprzejmie informuję, że z dniem 30 listopada
                                                    2002 r.
                                                    upłynie trzyletni okres przedłużenia Pana zatrudnienia na stanowisku adiunkta
                                                    powyżej 14 lat.
                                                    Jednocześnie informuję, że stosunek pracy na tym stanowisku może być przedłużony
                                                    na kolejne trzy lata na wniosek rady wydziału, po uzyskaniu pozytywnej oceny
                                                    dorobku
                                                    naukowego i dydaktycznego, dokonanej przez powołaną w tym celu komisję senacką
                                                    oraz wyrażeniu zgody przez Senat Uczelni.
                                                    W związku z powyższym, w przypadku ubiegania się o przedłużenie zatrudnienia,
                                                    o którym mowa wyżej, uprzejmie proszę o złożenie u dyrektora instytutu
                                                    wypełnionego
                                                    arkusza oceny wraz z opinią bezpośredniego przełożonego w
                                                    terminie
                                                    do dnia 31 stycznia 2003 roku. W arkuszu oceny należy podać informację o dorobku
                                                    naukowym i dydaktycznym uzyskanym w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia.
                                                    W załączeniu przedkładam wzór arkusza oceny osiągnięć doktora dokonywanej
                                                    w związku z upływem statutowego okresu zatrudnienia na stanowisku adiunkta
                                                    (łącznie
                                                    z trzyletnim okresem przedłużenia zatrudnienia) oraz harmonogram prac, które
                                                    będą
                                                    przeprowadzane w Uczelni w przedmiotowej sprawie.
                                                    PROREKTOR
                                                    prof. dr hab. Władysław Szostak
                                                    Do wiadomości:
                                                    Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Dyrektor Instytutu Zarządzania
                                                  • w.korczynski pismo szplita 1 17.07.05, 18:27

                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczarskiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    tel. (0048)-(41)-366 34 23
                                                    fax.(41) 366-39-29
                                                    1.02.2003r.
                                                    Dziekan
                                                    Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Prof. dr hab. Antoni Malinowski
                                                    Uprzejmie informuję, że pracownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji dr
                                                    Waldemar Korczyński nie skorzystał z możliwości ubiegania się o przedłużenie
                                                    zatrudnienia
                                                    na stanowisku adiunkta. Możliwość ubiegania się upłynęła z dniem 31 stycznia
                                                    br. Dr W.
                                                    Korczyński gdyby chciał ubiegać się o zgodę na przedłużenie zatrudnienia na
                                                    stanowisku
                                                    adiunkta miał, zgodnie z poleceniem Rektora AŚ w terminie od 1.12.02r. do
                                                    31.01.br uzyskać
                                                    pozytywną opinię od bezpośredniego przełożonego czyli ode mnie. Dr W.
                                                    Korczyński nie
                                                    zgłosił się do mnie w tej sprawie. W licznych pismach kierowanych do wielu
                                                    instytucji
                                                    informował, że nie uznaje decyzji Pana Dziekana i nie traktuje mnie jako swego
                                                    przełożonego. W związku z tym nie widzę żadnych możliwości dalszej pracy dr. W.
                                                    Korczyńskiego w kierowanym przeze mnie Zakładzie. Uprzejmie proszę Pana
                                                    Dziekana o
                                                    ewentualne przeniesienie dr. W. Korczyńskiego w inne struktury Wydziału.
                                                    Z poważaniem
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarzadzania Rozwojem Organizacji


                                                    Prof. AŚ. dr hab. Andrzej Szplit
                                                  • w.korczynski cenzura prewencyjna 17.07.05, 18:29

                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczarskiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    lei. (0048)-(4t)-3663423
                                                    lax. (41) 366-39-29
                                                    Kielce,21.10.2002r.
                                                    Do Pana
                                                    Dr. Waldemara Korczyńskiego
                                                    Informuję, że nie wykonał Pan polecenia służbowego i nie zgłosił się Pan do
                                                    pracy w
                                                    Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Nie podjął Pan również zajęć
                                                    dydaktycznych.
                                                    Proszę o odwrotne wyjaśnienia Pana nieobecności w pracy. Jednocześnie prowadzi
                                                    Pan
                                                    dziwaczną korespondencję z Prorektorem naszej Uczelni. W tej korespondencji
                                                    powołuje się
                                                    Pan na nieprawdę. Jednocześnie jest Pan w stałym kontakcie z mediami oraz pisze
                                                    Pan do
                                                    różnych instytucji ośmieszając Akademię. Uważam, że swoim postępowaniem działa
                                                    Pan na
                                                    szkodę naszej Uczelni i kategorycznie zabraniam wysyłania jakiejkolwiek
                                                    korespondencji
                                                    dotyczącej naszej Uczelni bez uprzedniej mojej zgody. Niewykonanie mojego
                                                    polecenia
                                                    spowoduje skierowanie sprawy do Rektora i Komisji Dyscyplinarnej.
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarządzania rozwojem Organizacji
                                                    Prof. dr bab. Andrzej Szplit
                                                    Do wiadomości:
                                                    l. Dziekan WZiA Prof. dr bab. Antoni Malinowski
                                                    2. Dyrektor Instytutu Zarządzania Prof. dr bab. Zbigniew Olesiński
                                                  • w.korczynski moja arogancja 17.07.05, 18:30
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
                                                    Wydziału Zarządzania Akademii Świetokrzyskiej





                                                    Kierownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
                                                    prof. dr hab. Andrzej Szplit


                                                    Kielce 22 października 2002
                                                    Szanowny Panie Profesorze,
                                                    w odpowiedzi na Pańskie pismo z dnia 21 października br. informuję, że:
                                                    1. nie jest prawdą, ze nie wykonałem polecenia służbowego i nie zgłosiłem
                                                    się do pracy w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości. Polecenia
                                                    takiego nigdy explicite nie otrzymałem. Po otrzymaniu 30 września zaskakującej
                                                    mnie informacji o przeniesieniu do Pańskiego zakładu usiłowałem wielokrotnie
                                                    skontaktować się z Pa-nem. Pytałem telefonicznie sekretarkę kiedy Pan będzie
                                                    obecny, ale nie uzyskałem odpowiedzi określającej czas Pana pobytu. Usiłowałem
                                                    skontaktować się z Panem w godzinach Pańskich konsultacji w poniedziałek 7
                                                    października, ale nie udało mi się wtedy Pana spotkać. W następny poniedziałek
                                                    miałem zajęcia dydaktyczne, a w ostat-ni, w terminie tym było zebranie Zakładu,
                                                    na którym byłem. Przy okazji uprzejmie proszę o pomoc w dostępie do
                                                    znajdujących się w pokoju byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania
                                                    Danych potrzebnych mi do pracy materiałów (m.in. kon-spektów wykładów, notatek
                                                    itp.). Prosiłem o przekazanie mi protokołem zdawczo - odbiorczym wszystkiego,
                                                    co w tym pokoju było. Zamiast tego otrzymałem (bez jakie-gokolwiek pokwitowania
                                                    przez osoby pobierające te rzeczy) nieuporządkowany zbiór różnych książek i
                                                    innych wydawnictw oraz dokumentów (również makulatury), któ-rych uporządkowanie
                                                    zajmie mi nie mniej niż miesiąc pracy. Proszę Pana Kierownika o interwencję w
                                                    tej sprawie, bo brak tych materiałów znacznie utrudnia mi pracę. Równocześnie
                                                    podkreślam, ze nie mogę przejąć ich w inny sposób, bo nie ma żadnej gwarancji,
                                                    iż w powstałym bałaganie nic nie zginęło. Mam np. informację, iż niektóre
                                                    protokoły egzaminacyjne pobrała (też bez pokwitowania) Pani mgr. Pawełkiewicz.
                                                    2. prawdą jest, iż nie przeprowadziłem wszystkich przewidzianych planem
                                                    zajęć dydak-tycznych. bo do 20 października nie otrzymałem żadnej oficjalnej
                                                    informacji o przy-dzieleniu mi jakichkolwiek zajęć, w szczególności mojej
                                                    karty obciążeń. Rozumiejąc trudności organizacyjne Instytutu Zarządzania
                                                    prosiłem o potwierdzoną kopię rozkła-du zajęć, bym miał jakąkolwiek podstawę
                                                    prawną do podjęcia tych zajęć. Pani mgr M. Surowiec odmówiła mi wydania tej
                                                    kopii. Formalnie nie miałem więc prawa prowa-dzić jakichkolwiek zajęć ze
                                                    studentami. Mimo to w pierwszym możliwym terminie podjąłem zajęcia z IV rokiem
                                                    studiów dziennych kierunku „zarządzanie”. Nie prowa-dziłem zajęć z I rokiem
                                                    tego kierunku, bo o pierwszych dowiedziałem się tydzień po ich terminie, a w
                                                    czasie drugich miałem ważne sprawy rodzinne (sprawowanie opieki nad chorym
                                                    członkiem rodziny). Ponadto, jak Pan wie nikt nie konsultował ze mną terminu
                                                    tych zajęć, co normalną praktyką nie jest. Postaram się jednak (mimo, iż w
                                                    świetle prawa nie mam chyba takiego obowiązku) odrobić nieprzepracowane nie z
                                                    mojej winy zajęcia.
                                                    3. nie wiem niestety co jest dziwacznego w mojej korespondencji z
                                                    Prorektorem naszej Uczelni. Nie wiem tez o jakim powoływaniu się na nieprawdę
                                                    Pan pisze. Nie mogę więc ustosunkować się do tej informacji (zarzutu?).
                                                    4. pozostawanie w stałym czy sporadycznym kontakcie z mediami nie jest w
                                                    Polsce ka-ralne; gdyby tak było to np. Pan i inni członkowie Kolegium
                                                    Dziekańskiego mogliby być pociągnięci do odpowiedzialności za udzielony
                                                    dziennikarce 25 kwietnia wywiad. (nb. skąd ma Pan informacje o moim „stałym”
                                                    kontakcie z mediami? To po prostu bzdura.)
                                                    5. pisanie do „różnych instytucji” też jest w Polsce dozwolone. Jeśli
                                                    uważa Pan, że w ja-kimkolwiek moim piśmie napisałem nieprawdę, proszę określić
                                                    gdzie; natychmiast sprostuję i przeproszę. Argument(?) o ośmieszaniu Akademii
                                                    jest dla mnie niezro-zumiały. Proszę o sprecyzowanie o co chodzi. Nie
                                                    przypominam sobie bym kiedykol-wiek celowo ośmieszał Akademię. Faktem jest, ze
                                                    zestawienie niektórych moich wy-powiedzi z informacjami o Akademii i
                                                    wypowiedziami Jej i naszego Wydziału władz (np. informacji podanych przez
                                                    Kolegium Dziekańskie w czasie wspomnianego wyżej wywiadu z informacjami
                                                    podanymi przez „Gazetę Wyborczą” z 15 lipca br.) może Akademię, a głownie nasz
                                                    Wydział ośmieszać, trudno jednak bym akurat ja czuł się za to odpowiedzialny.
                                                    6. nie rozumiem Pańskiego żądania pytania o Pańską zgodę na korespondencję
                                                    dotyczą-cą Akademii. Właściwie wszystkie moje pisma Jej w jakimś stopniu
                                                    dotyczą. Mam do napisania wiele pism w sprawie np. udziału w seminariach,
                                                    konferencjach naukowych, publikacjach, wspólnych pracach itp. z którymi nie
                                                    zawsze mogę czekać na Pańską akceptację. Proszę sprecyzować, o jaką idzie
                                                    korespondencję. Proszę też o podanie podstawy prawnej tak niecodziennego, by
                                                    nie powiedzieć dziwacznego, zakazu..
                                                    Pragnę podkreślić, ze nie mam żadnej złej woli, jestem nastawiony na
                                                    konstruktywną współ-pracę i nie zamierzam niczego utrudniać. Chciałbym
                                                    spokojnie pracować, cieszyć się Pań-skim i moich nowych kolegów zaufaniem i być
                                                    daleko od jakichkolwiek konfliktów. Bardzo proszę o Pańską pomoc w osiągnięciu
                                                    tego celu. Z nadzieją na jej uzyskanie

                                                    Łączę wyrazy szacunku



                                                    Waldemar Korczyński


                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Rektor Akademii Świętokrzyskiej prof. dr hab. Adam Massalski. (załączam
                                                    pismo prof. dr-a hab. Andrzeja Szplita z dnia 21 października 2002)
                                                    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji prof. dr hab. Antoni
                                                    Malinowski


                                                  • w.korczynski wniosek o komisję 17.07.05, 18:30


                                                    Kielce, 24.10.2002r.
                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczonkiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    tel. (0048)-(41)-3663423
                                                    (ox. (41) 366-39-29
                                                    znak WA/AZ/I/45/2002 (dopisane ręcznie, skaner nie bierze)
                                                    Do Komisji Dyscyplinarnej
                                                    w Akademii Świętokrzyskiej
                                                    w Kielcach
                                                    przez Dziekana Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Prof. dr hab. Antoniego Malinowskiego
                                                    Wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko dr. Waldemarowi
                                                    Korczyńskiemu adiunktowi w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Dr W.
                                                    Korczyński nie wykonał mojego polecenia służbowego, polegającego na zakazie
                                                    udzielania
                                                    informacji służbowych bez mojej wcześniejszej zgody. W odpowiedzi na moje pismo
                                                    o w/w
                                                    zakazie, dr W. Korczyński w wysoce aroganckiej formie odmówił wykonania tego
                                                    polecenia
                                                    służbowego. W swoim piśmie nie wyjaśnił też powodów swojej nieobecności w pracy
                                                    od
                                                    l.10.2002r.
                                                    Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wnoszę na podstawie art. 127 ust. o
                                                    szkolnictwie
                                                    wyższym z 10.09.1990r. oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z 23.10.1991 r. w
                                                    sprawie
                                                    postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli akademickich.
                                                    Wszczęcie postępowania uzasadniam również stanowiskiem Komisji Dyscyplinarnej
                                                    przy
                                                    Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, w którym orzeka się kary dyscyplinarne za
                                                    niewykonanie polecenia służbowego.
                                                    Z poważaniem
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji __
                                                    w Instytucie Zarządzania .
                                                    Prof. dr hab. Andrzej Szplit
                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Dr Waldemar Korczyński adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji
                                                    2. Prof. dr hab.Zbigniew Olesiński dyrektor Instytutu Zarządzania
                                                  • w.korczynski inicjacja tej dyskusji 17.07.05, 18:31
                                                    Prof. AS. dr bab. Andrzej Szplit
                                                    Instytut Zarządzania
                                                    Kielce, 13.09.2002r.
                                                    Dr Waldemar Korczyński
                                                    Wydział Zarządzania i Administracji
                                                    Od wielu miesięcy prowadzi Pan zainicjowaną, przez Pana akcję szkalowania i
                                                    ośmieszania
                                                    mojej Uczelni - Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. . Bierze Pan między innymi
                                                    aktywny
                                                    udział w forum intemetowym, gdzie wyróżnia się Pan w pożałowania godnej rubryce
                                                    zatytułowanej Akademia przechowalnia psendonaukowców ( www.gazeta.pl). W
                                                    rubryce tej
                                                    ośmieszani są między innymi Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski,
                                                    pozostałe
                                                    kierownictwo Akademii, dziekani i pracownicy Akademii, szczególnie Wydziału
                                                    Zarządzania
                                                    i Administracji. W rubryce tej ostrzega się studentów i kandydatów na studentów
                                                    przed
                                                    fatalnym poziomem naukowo-dydaktycznym Akademii Świętokrzyskiej. Między innymi
                                                    przekazał Pan informację na mój temat pisząc, ... Szplit habilitował się w
                                                    enerdówku w
                                                    jakiejś partyjnej szkole. Nic nie wiem o jego dorobku... Na tę informację
                                                    rozpoczęła się
                                                    dyskusja o jeszcze jednym pseudonaukowcu w Akademii Świętokrzyskiej. Informuję
                                                    Pana, że
                                                    ukończyłem Wyższą Szkołę Ekonomiczną we-Wrocławiu (promotor pracy magisterskiej
                                                    słynny prof. Ber Haus), doktorat obroniłem w katedrze Finansów Akademii
                                                    Ekonomicznej we
                                                    Wrocławiu (promotor Rektor prof. Józef Kaleta), habilitowałem się w Hochschule
                                                    fuer
                                                    Oeconomie w Berlinie w zakresie efektywności inwestycji Habilitację moją
                                                    zatwierdziło
                                                    Ministerstwo Nauki, Badań Naukowych i Kultury landu Berlin z mocą na teren całej
                                                    Republiki Federalnej Niemiec - pismo Senatsverwaltung fuer Wissenschaft,
                                                    Forschung und
                                                    Kultur in Berlin, z dnia 5 września bieżącego roku. Kopię pisma z Ministerstwa
                                                    Nauki, Badań
                                                    Naukowych i Kultury landu Berlin w tej sprawie dołączam do mojego pisma.
                                                    Sprawą tą chciałbym zainteresować władze Akademii
                                                    Andrzej Szplit

                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski
                                                    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    prof. dr hab. Antoni Malinowski
                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 18:09
                                                    Czytam to i czytam i nie wiem czy śmiać się czy płakać. Gdzie nie zajrzę na wymienione posty przez onego Kroniki, to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Doktora Waldemara Korczyńskiego. Pisze on na tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na kolegów, w tym na znakomitego uczonego Andrzeja Szplita z Wydziału Zarządzania i Administracji i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego skąd indziej bardzo poważam. Sposób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do swego szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno sprawą by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę. A tak sprawę AŚ zna już cała Polska.
                                                    Pozdrowienia z Uniwerku w Rzeszowie.
                                                  • w.korczynski Re: inicjacja tej dyskusji 19.07.05, 19:12
                                                    Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):
                                                    Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyńsk
                                                    > i, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa
                                                    (przekręty
                                                    > w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do
                                                    swego
                                                    > szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno
                                                    sprawą
                                                    > by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę.

                                                    Tak własnie robiłem. Mam kilkanascie takich jak nizej pism.
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    kierownik Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania Danych.
                                                    Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
                                                    prof nadzw. dr hab. Andrzej Szplit
                                                    Członek Rady Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Akademii Świętokrzyskiej
                                                    Kielce, 8 czerwca 2001
                                                    Szanowny Panie Profesorze,
                                                    chciałbym zapoznać Pana z niepokojącymi mnie sprawami dotyczącymi naszego
                                                    Wydziału. W
                                                    kwietniu bieżącego roku uzyskałem przypadkiem informację, iż jednemu z
                                                    pracowników
                                                    kierowanego przeze mnie Zakładu, Panu doktorowi K, zlecono do realizacji
                                                    (bez mojej wiedzy) nieprawdopodobnie dużą, w moim odczuciu nierealizowalną
                                                    ilość co najmniej
                                                    [tu przypis: Usiłowałem dowiedzieć się od doktora K jakie jest jego
                                                    rzeczywiste obciążenie dydaktyczne, jednak mimo
                                                    wielu obietnic informacji takiej nie uzyskałem.]
                                                    1900 godzin dydaktycznych oraz blisko 40 prac licencjackich i magisterskich
                                                    (łącznie). Ponieważ
                                                    miałem istotne zastrzeżenia do wiarygodności podawanych przez doktora K
                                                    informacji o jego
                                                    wynikach naukowych (dlatego m.in. nie wpisałem do jego arkusza ocen mojej
                                                    opinii, o czym
                                                    poinformowałem d-ra Kuleszyńskiego) więc zainteresowałem się również
                                                    niektórymi, związanymi
                                                    ze sprawą oceny pracowników oraz przydziału i realizacji zajęć dydaktycznych,
                                                    faktami. Daleko mi
                                                    jeszcze do pełnego wyjaśnienia wielu kwestii, ale to co wiem, mocno mnie
                                                    przeraziło. Oto niektóre
                                                    z zauważonych nieprawidłowości:
                                                    l. Wydział zarządzany jest metodą „ręcznego sterowania". Odczułem to na własnej
                                                    osobie, gdy
                                                    np. Dziekan Wydziału, doktor Kuleszyński podejmował przypisane mi decyzje, za
                                                    które
                                                    odpowiadam, bez mojej wiedzy i wbrew mojej woli. Stwarza to sytuacje
                                                    kompromitujące
                                                    Wydział i generujące nikomu niepotrzebne konflikty (por. moje pisma w sprawie
                                                    oceny dr-a
                                                    K). Innym mankamentem tego sposobu kierowania Wydziałem jest kreowanie ad hoc,
                                                    bez
                                                    rozeznania potrzeb i możliwości przedmiotów nauczania. Znam wiele takich
                                                    przypadków, w
                                                    tym miejscu opiszę jednak tylko dwa.
                                                    1) Tzw. „laboratorium multimedialne". Wprowadzenie tego przedmiotu w naszej
                                                    konkretnej
                                                    sytuacji zakrawa na skandal. Nie dysponujemy, ani odpowiednim sprzętem, ani
                                                    oprogramowaniem. W Ośrodku Kształcenia w Staszowie zajęcia prowadzone są w
                                                    sali, w
                                                    której nie ma żadnego komputera, a jedynym wyposażeniem są ławki i krzesła.
                                                    Kompromituje nas to w oczach studentów, którzy za naukę owych „multimediów"
                                                    płacą i
                                                    naraża na poważne kłopoty w przypadku jakiejkolwiek kontroli. Do przedmiotu
                                                    tego nie
                                                    ma powszechnie akceptowanego programu nauczania, a jego usytuowanie w siatce
                                                    zajęć
                                                    ma się nijak do innych przedmiotów związanych z komputerami. Na żądanie mogę
                                                    zreferować co na zajęciach tych zostało zrealizowane. Nie jestem przeciwnikiem
                                                    multimediów, jestem jednak realistą i wiem na co nas obecnie stać. Stworzenie w
                                                    miarę
                                                    przyzwoitej pracowni multimedialnej na 10-12 osób to koszt rzędu 100-150 tys.
                                                    PLN (wg
                                                    cen na dzień dzisiejszy). Aby możliwe były normalne zajęcia pracowni takich
                                                    winniśmy
                                                    mieć co najmniej 3-4. Sugeruję skreślenie tego przedmiotu lub znaczne
                                                    ograniczenie
                                                    przewidzianej nań ilości godzin. Uzyskane w ten sposób godziny można
                                                    przeznaczyć na
                                                    nauczanie pakietu „Orfice" (nb. na przedmiocie „laboratorium multimedialne"
                                                    naucza się
                                                    teraz właśnie tego pakietu)
                                                    2) „Statystyka" na czwartym roku kierunku „zarządzanie". Usytuowanie tego
                                                    przedmiotu w
                                                    tym akurat miejscu jest pozbawione sensu. Jest on realizowany równolegle lub po
                                                    przedmiotach wykorzystujących przekazywaną na nim wiedzę. Być może miałoby to
                                                    sens
                                                    przed przedmiotami „ekonometria" oraz „prognozowanie i symulacja", ale na pewno
                                                    nie
                                                    2. Obowiązująca w naszym Wydziale siatka przedmiotów nauczania jest
                                                    niestabilna. Na kpinę za-
                                                    krawa fakt, iż student, który z powodu choroby miał roczną przerwę w studiach
                                                    musi uzupełniać
                                                    w ramach różnic programowych 6 przedmiotów (znam taki przypadek). Innym
                                                    poważnym sy-
                                                    gnalizowanym przeze mnie wielokrotnie błędem obowiązującej siatki zajęć jest
                                                    dwuletnia prze-
                                                    rwa w nauczaniu posługiwania się komputerem (można to łatwo zmienić, por. punkt
                                                    1.1 wyżej).
                                                    3. W zarządzaniu Wydziałem wiele decyzji podejmowanych jest niezgodnie z
                                                    obowiązującym
                                                    statutem Uczelni. Myślę tu m.in. o niezgodnym ze statutem powołaniu Wydziałowej
                                                    Komisji
                                                    ds. Oceny Pracowników Wy dziani oraz „uregulowaniach" dotyczących sposobu
                                                    zlecania
                                                    pracownikom zajęć dydaktycznych.
                                                    4. Na Wydziale nie istnieje żaden system motywacyjny. Osiągane przez
                                                    pracowników rezultaty
                                                    nie znajdują przełożenia, ani na ich wynagrodzenie, ani oceny. Mam wrażenie, iż
                                                    głównym
                                                    kryterium oceny pracownika jest stopień akceptacji przez niego stylu
                                                    zarządzania Wydziałem, a
                                                    organizowane przez Dziekana festyny czy „integracje" służą utrwalaniu tego
                                                    stanu rzeczy.
                                                    Wydaje mi się, że pomylono tu zarządzanie z uprawianiem gminnej czy powiatowej
                                                    polityki
                                                    poprzez rozmaite populistyczne metody „zdobywania poparcia (popularności?)".
                                                    Większość tych problemów sygnalizowałem Dziekanowi Kuleszyńskiemu od co najmniej
                                                    dwu lat, bez widocznych efektów. Jedynym, bardzo mnie niepokojącym, rezultatem
                                                    zwrócenia
                                                    uwagi Dziekana na nieprawidłowości w zakresie przydziału zajęć dydaktycznych
                                                    była jego
                                                    niezrozumiała dla mnie reakcja na moje pismo, w którym wyrażałem moje obawy o
                                                    możliwość
                                                    realizacji przez doktora K tak dużej ilości godzin. Zamiast rzeczowego
                                                    ustosunkowania się do
                                                    problemu Dziekan Kuleszyński wytoczył mi zupełnie niezwiązane ze sprawą zarzuty
                                                    i zażądał
                                                    dostarczenia w krótkim terminie nie mających nic wspólnego ze sprawą
                                                    dokumentów. Potrzebne do
                                                    sporządzenia tych dokumentów dane ma on sam (np. wykaz delegacji), a dane do
                                                    innych (wykaz
                                                    obciążeń dr-a K) łatwiej jest zdobyć jemu niż mnie. Od chwili poinformowania dr-
                                                    a
                                                    Kuleszyńskiego o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Wydziału napotykam wiele,
                                                    spowodowanych przez niego problemów w pracy. Odbieram to jako szykany i próbę
                                                    wymuszenia
                                                    na mnie zaniechania wyjaśniania istniejących w Wydziale nieprawidłowości i ich
                                                    prezentowania w
                                                    statutowo do tego powołanych organach Uczelni. Jest to próba nierozsądna, jeśli
                                                    stracę tę
                                                    możliwość, zostanę zmuszony uczynić to w innym miejscu, bo nie chcę być
                                                    posądzany o
                                                    współudział w wytworzeniu istniejącego stanu rzeczy. Motywem moich działań jest
                                                    dobro
                                                    Wydziału. Bardzo bym chciał, by funkcjonował on poprawnie i cieszył się
                                                    zasłużenie dobrą opinią.
                                                    Boli mnie fakt, iż nie znajduje to zrozumienia u Dziekana Kuleszyńskiego.
                                                    Tu jest jeszcze jeden ostry akapit, który pominąłem, bo nie chcę niepotrzebnie
                                                    psućc nikomu opinii. [przypis dzisiejszy]

                                                    Z wyrazami szacunku
                                                    Waldemar Korczyński
                                                    Załączniki:
                                                    l; pismo Dziekana Kuleszyńskiego z dnia 4.06.2001
                                                    2. moje pisma do Dziekana WZiA dr-a Zdobysława Kuleszyńskiego z dnia 31 maja, 5
                                                    i 8 czerwca. 2001

                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 23:08
                                                    I co dalej Panie Korczyński? Czy ktos z AŚ może dać odpór Panu Korczyńskiemu? Jeżeli nie, to On ma rację !!!
                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.05, 11:53
                                                    No i co dale Panie Korczyński? No i co dalej Panie Szplit? I co dalej Panie Massalski?
                                                  • Gość: Bubu Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 11:02
                                                    A co tam słychowac Panie Massalski w waszej teczce w IPN kturom Bronek W. wyciąg z tego IPN kieresa
                                                  • Gość: Kronikarz AŚ Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:26
                                                    No to mamy klops a nie wuniwersytet, który nam zgotował przyszły senator Massalski i cała reszta kolegów:

                                                    Uchwała Nr 194/2005
                                                    Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 14 lipca 2005 r.

                                                    w sprawie poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

                                                    Po rozpatrzeniu, na wniosek Zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu RP z dnia 3 grudnia 2004 r., wraz z późniejszymi uzupełnieniami, poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Rada Główna, stosownie do art. 35 ust. 2 pkt. 3 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 65, poz. 385 z późn. zm.), uchwala co następuje:

                                                    § 1

                                                    Rada Główna negatywnie opiniuje przedłożony projekt ustawy z następujących powodów:
                                                    Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach nie spełnia obecnie jednego z podstawowych warunków wynikających z kryteriów powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego uchwalonych na posiedzeniu plenarnym Rady Głównej 16 czerwca 1992 roku (potwierdzonych uchwałą Nr 73/2004 z 12 lutego 2004 roku). Uczelni tej brakuje jednego uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz 3 uprawnień do nadawania stopnia doktora. Ponadto posiada ona uprawnienia do nadawania stopnia doktora tylko w dwóch dyscyplinach nauk humanistycznych (łącznie posiada 3 uprawnienia).
                                                    Obecna struktura Akademii Świętokrzyskiej nie odpowiada w pełni wzorcom uniwersyteckim, bowiem nie realizuje kształcenia studentów między innymi na takich kierunkach jak filozofia i prawo.
                                                    Zgodnie z informacją Państwowej Komisji Akredytacyjnej warunkową ocenę realizowanego kształcenia uzyskały takie kierunki jak: pedagogika i fizjoterapia, negatywną zaś filologia w zakresie specjalności filologia germańska z turystyką.
                                                    Idea tworzenia uniwersytetu powinna integrować środowiska naukowe. W świetle dobiegających w Parlamencie RP prac nad ustawą "Prawo o szkolnictwie wyższym" będzie istniała możliwość utworzenia uniwersytetu uzupełnionego przymiotnikiem lub przymiotnikami w celu określenia profilu uczelni. Wnioskowany uniwersytet powinien być utworzony na bazie istniejących w Kielcach uczelni, np. poprzez połączenie Akademii Świętokrzyskiej z Politechniką Świętokrzyską.

                                                    § 2

                                                    Do uchwały załącza się opinie Senatów: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, Państwowej Komisji Akredytacyjnej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

                                                    § 3

                                                    Uchwałę otrzymuje Zastępca Szefa Kancelarii Sejmu RP oraz Minister Edukacji Narodowej i Sportu.

                                                    Przewodniczący Rady Głównej
                                                    Jerzy Błażejowski


                                                  • odprysk Habilitacja profesora 13.08.05, 16:21
                                                    Ta habilitacja prof. Szplita podobno kilka lat temu była w bibliotece gdzies w
                                                    Kielcach. Zgodnie dobrymi obyczajemi akademickimi powinna byc w bibliotece
                                                    instytutu gdzie pracował. Byłoby dziwne, gdyby jej w kielcach nie było. Może
                                                    gdzies jeszcze jest. Mozna obejrzec i samemu ocenic o czym to jest. A jak nie
                                                    ma to można przeciez poprosić profesora o wypożyczenie albo kopię
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.08.05, 19:25
                                                    Drogi Waldku,
                                                    chyba nie jest z tym naszym prof. Szplitem tak źle. Proponuję ci sprawdzić adres
                                                    bazy.opi.org.pl Szukaj grantu nr 1 H02D 083 29 Bardzo ciekawa lektura!
                                                    No i napisz nam koniecznie ile ty grantów finansowanych przez KBN otrzymałeś.
                                                    Wielokrotnie przecież się o nie starałeś! Może jednak twój dorobek jest o kant
                                                    d... potłuc? I co teraz mój ty "najlepszy adiunkcie"?
                                                    Cały twój
                                                    miko2
                                                  • Gość: Kronikarz AŚ Re: Habilitacja profesora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 11:11
                                                    Panie "miko2", proszę sobie przeczytać moje stanowisko co do Pana w wątku:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=27124831
                                                  • Gość: ??? Re: Habilitacja profesora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 19:44
                                                    Czy A.Szplit będzie głosował na Massalskiego
                                                  • nowy.novy Re: Habilitacja profesora 17.08.05, 13:21
                                                    Gość portalu: ??? napisał(a):

                                                    > Czy A.Szplit będzie głosował na Massalskiego

                                                    Nie wiadomo. Ale ciekawe jest gdzie ogłoszono konkurs, w rezultacie którego
                                                    przyjeto w tym samym czasie Szplita, jego syna i dwóch jego współpracowników.
                                                    Zgodnie z prawem konkurs musial być. Ciekawe jest, czy byli inni kandydaci. To
                                                    siebardzo rzadko zdarza, by na ogłoszony konkurs na zatrudnienie CZTERECH osób
                                                    pasowało dokładnie cztery osoby z tego samego zakładu. I dlaczego nagle WSZYSCY
                                                    odeszli z Politechniki? Konflikt jakis czy co? Jeden z obrońców Szplita napisał
                                                    kiedys, ze Politechnika sie go "pozbyła". O co mogło chodzić? Może sie
                                                    przejezyczył?
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 14:15
                                                    Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
                                                    odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
                                                    wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
                                                    Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
                                                    Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
                                                    Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie ma?
                                                    Pozdrawiam złośliwego kronikarza
                                                    miko2
                                                    PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?
                                                  • nowy.novy Re: Habilitacja profesora 17.08.05, 17:54
                                                    Gość portalu: miko2 napisał(a):

                                                    > Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
                                                    > odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
                                                    > wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
                                                    > Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
                                                    > Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
                                                    > Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie
                                                    ma
                                                    > ?
                                                    > Pozdrawiam złośliwego kronikarza
                                                    > miko2
                                                    > PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?

                                                    Szplit&Co odeszli z Politechniki w 1998 roku, kiedy nie było jeszcze PKA, a
                                                    kierunek Zarzadzanie i Marketing bardzo dobrze sie rozwijał. Co do konkursu, to
                                                    jest nad wyraz dziwne, ze ci "najlepsi" to akurat ta grupa. A co tez oni
                                                    dokonali? Na pewno wiesz i napiszesz. Czekamy z niecierpliwoscia. A tak
                                                    nawiasem; skad wiesz, że ten konkurs w ogóle był? Masz znów jakies tajne
                                                    papiery np. z obrad komisji kwalifikacyjnej? Czy byl tam siostra wujka stryjka
                                                    ciotki? Skad wiesz, ze nie złamano ustawy? Do Szplita&Co nie mam pretensji. Mam
                                                    tylko pytanie do władz AŚ, o to jak udało śie na jeden konkurs zatrudnic akurat
                                                    tę czwórkę.
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:13
                                                    Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
                                                    Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
                                                    Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
                                                    pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
                                                    na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał oceną
                                                    warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
                                                    konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
                                                    pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
                                                    kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
                                                    kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
                                                    Pozdrawiam
                                                    miko2
                                                    PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz AŚ
                                                    przegapił tak istotny fakt?
                                                  • odprysk Re: Habilitacja profesora 25.08.05, 17:23
                                                    Gość portalu: miko2 napisał(a):

                                                    > Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
                                                    > Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
                                                    > Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
                                                    > pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
                                                    > na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał
                                                    oceną
                                                    > warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
                                                    > konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
                                                    > pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
                                                    > kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
                                                    > kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > miko2
                                                    > PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz

                                                    > przegapił tak istotny fakt?

                                                    A dlaczego ten szplit odszedł z politechniki?
                                                  • Gość: Kronikarz AŚ miko2 = Kowalski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:18
                                                    Panie "miko2". Jak zwykle wykazuje się Pan, wprost do nie uwierzenia, twardogłowością i brakiem jakiegokolwiek zdrowego rozsądkowego myślenia.
                                                    Sadzę, że czytelnicy, już niedługo będą mogli w wydanej książce o ludziach z Akademii Świętokrzyskiej, ocenić Pana lotność umysłową i zdolność do analitycznego myślenia. Przypomina Pan mi jednego Kowalskiego, tego od Zagłoby. Pan wie i ja wiem, że Pan, Panie "miko2", to nikt inny jak Kowalski.
                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:39
                                                    Czemu piszesz tak żeby mnie obrazić? Nie będę się tu chwalił ale mnie w końcu
                                                    nikt nie wyrzucił z pracy za niedostateczne postępy w pracy naukowej.
                                                    Ja w swoich postach staram się pewne rzeczy wyjaśnić, inne sprostować a nie
                                                    atakować ad personam. Czasami sobie pożartuję z Waldka Korczyńskiego ale
                                                    przecież znam się z nim tyle lat i wiem, że ma on poczucie humoru. Na pewno moje
                                                    żarty mu nie przeszkadzają. On też czasem lubi pożartować (te teksty do
                                                    studentów na temat metod leczenia kaca).
                                                    Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    miko2
                                                    No to jak z tym grantem Korczyńskiego? Dlaczego nie napiszesz nam co znalazłeś?
                                                    Przypominam adres: httL//bazy.opi.org.pl
                                                  • w.korczynski Re: miko2 = Kowalski 20.08.05, 12:39
                                                    Chwalic sie to byłoby ciężko, bo trzeba by sie ujawnic. Na razie to miko2 jest
                                                    małym, tanim cwaniaczkiem, co to anonimowo opluwa ludzi zza forumowego nicka i
                                                    udaje uczonego jakiejs tam klasy. Ja nikogo nie udaje na koturny nie włazę i
                                                    mówię rowniez o tym jak lecze kaca. I nie widze w tym niczego zlego, przeciwnie
                                                    uważam to za normalne. Z grantami to tak róznie bywa, jak miko2 sie tak upiera,
                                                    to o te szplitowe jeszcze popytamy. Skąd ten pomysł o moim grancie? A tak
                                                    nawiasem; może miko2 wie gdzie mozna znaleźć informacje o rozliczeniach
                                                    grantów? Jak sprawdzic potem, czy ten grant Szplita cos wniósł czy nie?
                                                    Odpowiedziałem juz w trzech miejscach. Na dziś chyba starczy, choć na życzenie
                                                    miko2 można oczywiscie kontynuować te dyskusje, tak aby utrwalic osiagniecia AŚ
                                                    i WZiA w szczególności.
                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.08.05, 19:18
                                                    No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
                                                    i samą prawdą. Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
                                                    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
                                                    od dłuższego czasu. Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
                                                    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
                                                    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). Czyżbyś
                                                    był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu publikacji? Nawet
                                                    te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?
                                                    pozdrawiam Waldemarze
                                                    miko2
                                                    PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
                                                    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.
                                                  • w.korczynski Re: miko2 = Kowalski 22.08.05, 16:36

                                                    „No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
                                                    i samą prawdą. „

                                                    Jasne; tak jak np. z tłumaczeniem tytułu habilitacji Szplita. Gdzieś czytałem,
                                                    że ma być dodrukowana i dostępna w Kielcach. Gdzie można to obejrzeć?

                                                    „Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
                                                    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
                                                    od dłuższego czasu.”

                                                    Jak pytałem o jeden, którego recenzję Szplit wysłał do
                                                    redaktora „Kontratekstów”, to okazało się potem, że grantu nie było. Ale o ten
                                                    też można zapytać. Można też popytać o rozmaite sprawy związane z tym grantem,
                                                    którego nie było. Chwilowo nie mam czasu, ale postaram się nadrobić to później

                                                    „Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
                                                    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
                                                    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). „

                                                    No, no to ja nie wiedziałem, że tyle tego napisałem. Najlepiej opublikować to
                                                    tu na tym forum i jakoś uwierzytelnić, bo ja nijak przypomnieć sobie tego nie
                                                    mogę.

                                                    „Czyżbyś był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu
                                                    publikacji? Nawet te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?”

                                                    Skąd taki wniosek? Ja nie znam żadnej recenzji jakiegokolwiek mojego wniosku o
                                                    grant. Gdyby takowe były, to albo bym je znał (Szplit zna, więc musiałyby być
                                                    jawne), albo Szplit miałby jakieś dziwne dojścia do niejawnych recenzji. Ja tam
                                                    wierzę w poprawność konstrukcji systemu przyznawania grantów, rzetelność ocen i
                                                    równe traktowanie wszystkich wniosków o przyznanie grantów. Ten post byłby
                                                    dobrym głosem w toczonej na łamach Niezaleznego Forum Akademickiego (www.nauka-
                                                    edukacja.p4u.pl) dyskusji o systemie przyznawania grantów. No i niech teraz
                                                    Wieczorek powie, że stary tytuł portalu nie był lepszy! A po hiszpańsku niczego
                                                    nie pisałem. W Meksyku pisałem po angielsku. I nigdy nie epatowałem nigdzie
                                                    moimi osiągnięciami, tak jak miko2 osiągnięciami Szplita.

                                                    ”pozdrawiam Waldemarze miko2” Nie dziękuję.

                                                    „PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
                                                    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.”

                                                    „Całkowicie zgadzam się tu z miko2. Ten sposób wydawania publicznego grosza
                                                    jest dla podatnika nie do skontrolowania”.


                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.08.05, 17:23
                                                    1. W tłumaczeniach to ty popełniłeś poważny błąd. I to nie jeden.
                                                    2. Praca jest dostępna na Freie Unvesitaet oraz w Deutsce Buechrei. Nie ma
                                                    najmniejszego problemu z jej przeczytaniem. Rozumiem, że swoimi wątpliwościami
                                                    na temat tej pracy podzieliłeś się już z rektorem Politechniki? Pamiętaj, że
                                                    prof. Szplt tam pracował w 1989 roku.
                                                    3. No ale co z tym grantem, który jest na bazy.opi.org.pl? Dlaczego tego
                                                    nie skomentujesz. Chyba tytuł jest identyczny?
                                                    4. Tzn. twierdzisz, że nigdy nie wnioskowałeś o grant KBN? A Dział Nauki
                                                    twierdzi coś zupełnie innego.
                                                    5. To, że grantu nie otrzymałeś ( a może jednak otrzymałeś?) świadczy o twoim
                                                    słabym poziomie merytorycznym. W przeciweiństwie do innych naukowców, których
                                                    kariera tak spędza ci sen z oczu.
                                                    6. dr Wieczorek ma tyle samo do powiedzenia w sprawie nauki w Polsce co i ty.
                                                    Czyli nic. Jako starszy wykładowca (a nie naukowiec) powinieneś się poświęcić
                                                    raczej dydaktyce nauczania matematyki. Sprawy naukowe to już (na szczęście) nie
                                                    twój problem.
                                                    & Kolejne przekłamanie: recenzje grantów są jawne. Niejawne są nazwiska
                                                    recenzentów. Może przytoczysz jakieś własne recenzje?
                                                    7. Twoja pozycja zawodowa i "dorobek naukowy" pozwala ci się w sposób uprawniony
                                                    wypowiadać jedynie o pracach licencjackich. Oto najlepsze podsumowanie twojej
                                                    "naukowości".
                                                    Ale mimo tego lubię cię bardzo i jak zwykle
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    miko2
                                                  • Gość: Student1 Re: miko2 = Kowalski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 21:34
                                                    Fakt jest faktem, Szplit spłodził w enerdówku jakąs habilitacyjkę o wyższości budownictwa spółdzielczego w demoludach a z polibudy pogonili go (i rodzinkę z Marcinkiem) za naciągane rozliczenie grantu.
                                                    Takie są fakty.
                                                  • odprysk Jak to ze Szplitem było? 26.08.05, 11:18
                                                    Gość portalu: Student1 napisał(a):

                                                    > Fakt jest faktem, Szplit spłodził w enerdówku jakąs habilitacyjkę o wyższości
                                                    b
                                                    > udownictwa spółdzielczego w demoludach a z polibudy pogonili go (i rodzinkę z
                                                    M
                                                    > arcinkiem) za naciągane rozliczenie grantu.
                                                    > Takie są fakty.

                                                    A kiedy to było?
                                                  • Gość: Student1 Re: miko2 = Kowalski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 18:16
                                                    Miko2 co tam słychować u Waldemara Korczyńskiego? Pochwal się jakimiś wariacjami na temat Waldemara Korczyńskiego.
                                                  • Gość: zosieńka Re: miko2 = Kowalski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 21:55
                                                    Moja kochana cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że została odnaleziona praca habilitacyjna Szplita?
                                                  • w.korczynski inicjacja tej dyskusji 2 17.07.05, 18:32

                                                    Senatsverwaltung für Wissenschaft,
                                                    Forschung und Kultur
                                                    Senatsverwartung für Wissenschaft, Forschung und Kultur
                                                    Brunnenstrasse 188/190. 10119 Berlin
                                                    Herrn Professor
                                                    Dr. habil. Andzej Szplit
                                                    25 . 452 Kielce
                                                    UL. Solskiego 20
                                                    Polen
                                                    Geschäftszeichen
                                                    II A 6
                                                    Bei Antwort bitte angeben
                                                    Bearbeiter: Frau Buchert
                                                    Dienstgebäude Berlin-Mitte
                                                    Brunnenstr. 188-190
                                                    10119 Berlin
                                                    Zimmer: 1 A 4
                                                    Telefon (030) 90228 - 825
                                                    Telefax (030) 90228 - 595 / 818
                                                    E-Mail
                                                    heidemarie.buchert@
                                                    senwfk.verwalt-berlin.de
                                                    Datum
                                                    05. September 2002

                                                    Sehr geehrter Herr Professor Szplit,
                                                    ich bestätige den Eingang Ihres Schreibens vom 02. September 2002.
                                                    Aufgrund der eingereichten Kopie Ihrer Ernennungsurkunde vom
                                                    03. November 1989 zum doctor scientiae oeconomicae, kann ich Ihnen bestati-
                                                    gen, dass Sie diese von der Hochschule für Ökonomie Berlin erhalten haben. Die-
                                                    sehr Titel darf so in der Bundesrepublik Deutschland weitergeführt werden.
                                                    Mit freundlichen Grüßen
                                                    Im Auftrag

                                                    Buchert
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:20
                                            A projekt nowej ustawy sprawę stawia tak:
                                            Art. 117.
                                            Okres zatrudnienia na stanowisku asystenta osoby nieposiadającej stopnia
                                            naukowego doktora oraz okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby
                                            nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także warunki
                                            skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów określa statut.

                                            Jak z tego widać nowa ustawa niewiele w tym zakresie zmieniła poza daniem
                                            uczlenią większej autonomii w określaniu okreśów zatrudnienia. Nadal aby byc
                                            adiunktem dożywotnio należy legitymować się habilitacją.
                                            • Gość: closs Sprawa jasna:Szplit jest oszustem IP: *.wurnet.nl / *.wur.NL 07.11.05, 12:04
                                              przebrnalem przez te cala dyskusje i stwierdzam jedno: jezeli obroncy Szplita
                                              (nie nazwe go profesorem, bo uwazam, ze nie nalezy mu sie ten tytul i powinien
                                              stracic to stanowisko jak i habilitacje) przez kilka miesiecy nie potrafili
                                              podac publikacji Szplita, ktore sa niezbednym elementem uzyskania habilitacji -
                                              wniosek nasuwa sie sam: to oszust. Dziwne, ze Akademia Swietokrzyska toleruje
                                              ten skandal do tej pory. Na pewno nie przynosi to chwaly tej uczelni.

                                              Ale widac - kontakty personalne sa wazniejsze niz jakis tam prestiz uczelni ;)
                                              • Gość: oops Re: Sprawa jasna:Szplit jest oszustem IP: *.anon-online.org 10.11.05, 14:03
                                                no, no
                                                • w.korczynski Re: Sprawa jasna:Szplit jest oszustem 11.11.05, 16:38
                                                  Odpowiedz dla miko2

                                                  Post miko2, to stek bzdur.
                                                  0. Nie mogę być zosieńką, bo 2005-11-07 15:25:42 miałem zajęcia i
                                                  widziało mnie kilkanaście osób. Podobnie z innymi nickami.
                                                  1. Dyplomy, odznaczenia i inne kwity Szplita interesują mnie tyle tylko,
                                                  ile miko2 mi wskaże dziwnych spraw z nimi związanych. Pytałem kiedyś o jego
                                                  habilitację, bo miko2 pisał tu rozmaite brednie o wybitnych wartościach
                                                  naukowych prac tego pana. Pytania okazały się być zasadne, bo habilitacja była
                                                  wyjątkowo dziwna; do dorobku zaliczono maszynopis i kilka polskojęzycznych
                                                  prac, które Bóg jeden wie jak niemieccy recenzenci przeczytali. W enerdówku
                                                  gadali bowiem po niemiecku. Było jeszcze parę innych ciekawostek z tą pracą,
                                                  ale lepiej je chyba przemilczeć. Nie wiem kto o uprawnienia Szplita do
                                                  nauczania niemieckiego pytał; sądząc po treści pytania, ktoś komu Szplit zabrał
                                                  pracę. Nie musiał tego robić, bo ma z czego żyć, a chodzi mu (Szplitowi)
                                                  prawdopodobnie o to by nie zapomnieć języka. A o ten dyplom, zachęcony przez
                                                  miko2, zapytam. Myślę, że będzie z tym podobnie jak z habilitacją, tzn. okaże
                                                  się, że go nie ma, albo że jest równie dziwny.
                                                  2. No więc ja wyrażam jednak wątpliwość czy Szplit jest rzeczywiście
                                                  lepszy niż germanista. Nie dlatego bym czepiał się tego dyplomu, w końcu wiem,
                                                  że sam dyplom niewiele mówi (np. informacja o tym, że Szplit ma habilitację nie
                                                  mówi nic o wartości tego dzieła), ale dlatego, że tak zazwyczaj jest. W latach
                                                  80-tych Szplit był w enerdówkowskim Berlinie na tzw. aspiranturze w Hochschule
                                                  fuer Oekonomie, którą Niemcy natychmiast po zjednoczeniu zlikwidowali. A gdzie
                                                  on te regularne seminaria i spotkania odbywa? I na której uczelni był
                                                  profesorem? I jak długo? Czy nie była to (jeśli w ogóle coś było) jakaś wymiana
                                                  lub staż?
                                                  3. Co do szplitowej habilitacji. „Aufgaben” – to w tym kontekście
                                                  zadania, „neuen” – to nowe, „am Beispiel” – na przykładzie, a „DDR” to
                                                  enerdówek. Które z tych słów występuje w polskim tłumaczeniu tytułu habilitacji
                                                  Szplita? Nawet gdyby rozumieć tylko „VR Polen”, to oznacza to PRL, a tego też
                                                  w „tłumaczeniu” nie ma. Gdyby po tym sądzić o szplitowej niemczyżnie (ja nie
                                                  sądzę, choć jako redaktor naukowy dzieła takie tłumaczenie zaakceptował), to na
                                                  pewno uczyć niemieckiego nie powinien. Ja nie mówię, że Szplit po niemiecku nie
                                                  gada, ale nie można równocześnie pisać, że Szplit zna niemiecki i twierdzić, że
                                                  to tłumaczenie jest dobre. Nie mam nic przeciwko proponowanemu spotkaniu (np.
                                                  seminarium na temat mniemanologii stosowanej), które miko2 zaszczyciłby pewnie
                                                  swą obecnością, choć trochę trąci mi ono telewizyjnymi konkursami, które
                                                  wprawdzie lubię, ale nie zawsze. Zawsze jednak gotów jestem do zgrywy, bo
                                                  nadymać się jak miko2 można w dowolnym języku, a ubaw jest zawsze taki sam. I
                                                  chętnie o tym z miko2 po niemiecku pogadam (jak się ujawni)..
                                                  4. Podtrzymuję, oczywiście, stwierdzenie, że, według oficjalnie
                                                  akceptowanych kryteriów doktor Wieczorek jest WIELOKROTNIE lepszy naukowo niż
                                                  Szplit. Sprawdza się to w bazach stosownych danych i przelicza na tzw. punkty
                                                  KBN, a sposób tego przypisania znaleźć można na stronie domowej MNiI (chyba
                                                  jeszcze jest, choć ministerstwa nie ma). Ja w tym wykazie czasopism
                                                  wymienionych jako „punktowane” nie znalazłem żadnego z tych, w których Szplit
                                                  coś pisał. A habilitacji Szplita w bazie polskich naukowców www.opi.org.pl też
                                                  nie ma. Musi, co nie wszystko było tak jak z innymi, bo by była. A takie jak
                                                  Wieczorka listy trzeba umieć czytać. Megalomania uniemożliwia to, niestety.
                                                  5. Oceniała mnie PKA i zastrzeżeń nie miała. Nie twierdziłem nigdy, że
                                                  jestem wybitny, przeciwnie, zawsze podkreślam moją przeciętność, ale od Szplita
                                                  jestem, oczywiście, lepszy. To się da sprawdzić w wielu bazach danych, również
                                                  tych „ogólnych” i polskojęzycznych (np. Bibl. Narodowej). Recenzje są normalnie
                                                  tajne i ja pojęcia nie mam, kto moje prace recenzował. Może miko2 zna
                                                  recenzentów swoich prac, ja niestety, nie. Nie dotyczy to książek, ale to może
                                                  sprawdzić każdy samodzielnie.
                                                  6. Wykaz moich publikacji jest rzeczywiście nieaktualny i niekompletny.
                                                  Ale ja nic publikować NIE MUSZE i robię to bo lubię. Mimo to mam tego, również
                                                  w ostatnich pięciu latach, więcej niż np. Szplit. Z informatyki też, np.
                                                  www.informatik.uni-trier.de/~ley/db/indices/a-
                                                  tree/k/Korczynski:Waldemar.html. A opinie miko2 & Co. olewam.
                                                  7. O jakie zdanie chodziło? Nie przypominam sobie, abym tu coś tłumaczył.
                                                  Po angielsku gadam różnie, jest to na pewno bardziej „globish” niż „english”,
                                                  ale Szplit, zdaje się, nie gada wcale, a miko2 pewnie tez nic. Prace piszę
                                                  sam, ale bywa, że korzystam z korekty anglisty. Nie ja jeden. I nie tylko w
                                                  pracach obcojęzycznych. Korektorzy, również poloniści, z tego właśnie żyją.

                                                  Pojęcia nie mam kiedy prof. Żak siedział w więzieniu. Zacytowałem co napisał,
                                                  bo tak właśnie napisał. Coś mi się widzi, że on tej „jedynie słusznej wiedzy”
                                                  to nie lubi. Pewnie nie widział szplitowej habilitacji, bo polubiłby za same
                                                  odwołania do postanowień partyjnych zjazdów. Chętnie się dowiem z jakim to
                                                  sekretarzem POP w tej komitywie pracowałem. Byłem tu już pomawiany o wiele
                                                  niegodziwości, konkretów nie było nigdy. Przyznawałem się do wywołania wojny
                                                  peloponeskiej, ale to chyba mało. No to mogę być np. mordercą jakiegoś faraona.
                                                  Wybór tego władcy pozostawiam miko2.

                                                  Tak to właśnie jest. I wszystko to jest sprawdzalne, a ja się podpisuję
                                                  imieniem i nazwiskiem. Mój adwersarz chowa się za anonimowym nickiem. Anonimowo
                                                  można każdego bezkarnie opluwać, szczególnie wtedy, gdy prokuratura „nie widzi
                                                  interesu społecznego” w ściganiu takich pomówień, o czym miko2 wie. Jest jednak
                                                  ewidentny interes społeczny w demaskowaniu „potknięć” ludzi robiących za
                                                  autorytety. Co więcej nakazują to różne kodeksy naukowo - etyczne. Ta dyskusja,
                                                  pokazując sposób myślenia niektórych pracowników naukowych (miko2 przedstawiał
                                                  się tu wielokrotnie jako pracownik AŚ i mój były kolega), dobrze się temu
                                                  demaskowaniu przysługuje. Normalnie nie warto byłoby z ludźmi typu miko2
                                                  dyskutować, ten jednak cel może tę dyskusję usprawiedliwić.

                                                  Waldemar Korczyński
                                        • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 11.07.05, 19:51
                                          To jest bardzo dobry post. Wszystko sie zgadza i jest to klasyczny przypadek
                                          półprawdy. Na tym polega dezinformowanie.

                                          Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                          > Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
                                          > przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu

                                          > ,
                                          > Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
                                          > specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat
                                          szansy,
                                          > że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
                                          > dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
                                          > Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej
                                          dwukrotneg
                                          > o
                                          > przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
                                          > faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat
                                          nawe
                                          > t
                                          > jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
                                          > Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować
                                          powinna
                                          > zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
                                          > wypadku nie jest to wniosek

                                          WK> Otóż druk (bo uczelnia posiada specjalne druki do tego własnie celu)
                                          zatytułowany jest wniosek. To fakt. Ja myslę jednak, ze "prawnikowi" nie chodzi
                                          o różnice syntaktyczne, ale semantyczne. Ja chętnie sie dowiem jaka to jest
                                          różnica. Jeśli, jak sugeruje nizej "prawnik" , jest to stopień komplikacji
                                          procedury rozpatrywania, to pogratulować wiedzy prawniczej (a czy prawni zna
                                          jakąs miare tego stopnia komplikacji?). To jest zwyczajna brednia, a chodzi o
                                          podkreslenie feudalizmu w AŚ.

                                          ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
                                          > formalnością.
                                          > Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński
                                          kierował
                                          > do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
                                          > przedłużenie zatrudnienia.

                                          WK. Bo nie mógł uzyskac podpisu Szplita, który go unikał, a na wniosku jest
                                          rubryka, gdzie podpisać sie miał własniwe Szplit.

                                          Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy,

                                          WK. I to odwołanie mogło byc potraktowane jako wniosek (prosba jak chce
                                          kochajacy bizantyjskie obyczaje "prawnik") o przedłuzenie zatrudnienia. Powody
                                          były, bo w WZiA byłem zdecydowanie najlepszym adiunktem i miałem WIELOKROTNIE
                                          wiekszy dorobek naukowy niz wiekszość profesorów, w tym oczywiscie Szplit.

                                          który w
                                          > toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił
                                          powództw
                                          > o
                                          > dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.

                                          WK. Tez prawda. Tenze Sąd (przewodnicząca A. Czarny, sedzia sprawozdawca A.
                                          Błeszyński) nie zgodził sie na porównanie mojego (naprawde skromnego) dorobku
                                          naukowego z takimż dorobkiem innych pracowników WZiA. Nie byłem wybredny i
                                          proponowałem równiez profesorów, a głownie szplita, który w sobote znalazł
                                          czas, by napisac pismo, iz w piatek upłynał termin składania wniosku, czy tez
                                          bardziej wiernopoddańczo prosby, o przedłuzenie zatrudnienia. tenze Sąd na
                                          wniosek oełnomocnika AŚ uznał, ze pracujac w zamiejscowej jednostce
                                          organizacyjnej AŚ w Staszowie nie pracowalem w AS. Rodzi to okreslone
                                          konsekwencje prawne dla ludzi, którzy tam własnie uzyskali dyplomy, bo np.
                                          cytowana wyżaj Ustawa nie przewiduje możliwosci scedowania przez szkołe wyzszą
                                          (AŚ chyba taka jest) kstałcenia ani wydawania dyplomów na inne jednostki.
                                          Innymi słowy status wydawanych w absolwentom z.j.o. w AS w Staszowie nie jest
                                          zupełnie jasno określony. Warto zajrzeć do raportu NIK w tej sprawie (raport
                                          dostepny jako PDF na stronie domowej NIK), gdzie AŚ zajmuje (procentowo)
                                          poczesne pierwsze miejsce wsród uczelni kaształcacych w takich z.j.o. Ja nie
                                          jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, ze byli studenci z.j.o. (to oficjalna
                                          terminologia NIK) moga starac sie o zwrot części zapłaconego czesnego, bo
                                          uzyskali dyplom inny niz ci, którzy studiowali w Kielcach. I nie musieliby tego
                                          dyplomu zwracac. Prosze o sprostowanie jesli sie mylę.

                                          Tak to wyglada. Ja myslę, że byłoby dobrze, by prawnik przedstawił sie tu z
                                          imienia i nazwiska i napisał skad tez posiada wiedze o tym co ja robiłem, czego
                                          nie zrobiłem i jak Sad sprawe ocenił. Prawnikom nie bardzo wypada pisac
                                          anonimowo pólprawdy. Kiedy powiedziałem, ze wiele informacji z rozpraw pojawia
                                          sie na tym forum, pełnomocnik AS, mec. Wołowiec stwierdził, ze on sie na forum
                                          nie udziela. Nie posadzam go tez o to, ze łazi po Kielcach i rozgłasza, co tez
                                          sie na rozprawach działo. Jest jednak zastanawiajace jak wiele osób (a może to
                                          wciąz ta sama osoba?) ma tak znakomite informacje z sali sadowej.
                                          Może "prawnik" to wie?
                                          • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 20:03
                                            Nie rozumiem co do paragrafu 67 statutu ma artykuł 88 ustawy. Na podstawie którego artykułu ustawy zapisano w paragrafie 67 statutu, że to senat przedłuża zatrudnienie. W ustawie nie jest nigdzie napisane, że istnieje możliwość przedłużania zatrudnienia i to należy do czynnosci senatu. Jeżeli przy przyjęciu senat nic nie ma do gadania to i przy zwolnieniu także nie może być organem decydujacym za rektora. To rektor, jak ktos niżej napisał przyjmuje i zwalnia a nie senat. Senat to sobie może ...... pójść na grzybki a nie decydować w sprawach personalnych bo nie ma takich uprawnień ustawowych !!!
                                            • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
                                              Fakt, Art. 88 ustawy daje jedynie możliwość przedłużenia zatrudnienia na
                                              stanowisku adiunkta (...) na okres dłuższy niż 9 lat. Natomiast warto przytoczyć
                                              inne przepisy Ustawy:
                                              Art. 9
                                              Szczegółowy ustrój uczelni oraz inne sprawy dotyczące jej funkcjonowania, nie
                                              uregulowane w ustawie, określa statut.
                                              oraz
                                              Art. 48, ust. 1, p. 10
                                              (Do kompetencji senatu należy:) podejmowanie uchwał w innych sprawach
                                              określonych w ustawie lub statucie uczelni (...),
                                              Masz rację, że umowę o pracę podpisuje rektor. Natomiast nie może tego robić
                                              dowolnie, polecam np. lekturę Art. 86, ust. 1.-3. Warto dodać, że w sprawach
                                              personalnych dotyczących nauczycieli akademickich rada wydziału ma większe
                                              kompetencje niż senat!
                                              Nie znam statutu AŚ, ale został on zatwierdzony przez ministra. Dlatego sądzę,
                                              że przepisy zawarte w statucie są zgodne z obowiązującą ustawą.
                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 21:24
                                                Nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II reugulujący przyjęcia i zwolnienia adiunktow nic nie wspomina o uprawnieniach w tych sprawach senatu, to jak można senat w to mieszać. Żaden z artykułów II rozdziału nie daje jakichkolwiek uprawnień w sprawach personalnych senatowi. To z jakiej racji senat może decydować o przedłużaniu zatrudnienia. Trzeba też pamietać, że o zatrudnieniu decyduje rada wydziału i dziekan, bo tak stanowią przepisy. To do cholery, z jakiej racji ktos wpisał senat jako organ decydujący o przedłużaniu pracy adiunktowi?
                                                • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:23
                                                  Może dlatego prawnicy mają z czego żyć aby wyjaśniać takie zawiłości osobą,
                                                  które nic nie pojmują? Decyzję o zatrudnieniu podejmuje ostatecznie rektor
                                                  uczelni. Statut Akademii Świętokrzyskiej w paragrafie 67 wprowadził natomiast
                                                  pewne ograniczenie na władzę rektora w tym zakresie. Wypowiedź Senatu ma
                                                  charakter konsultacyjny, podobnie jak Rady Wydziału ale nie rozsztrzygający.
                                                  Trudno jednak sobie wyobraźić sytuację, w której rektor mógłby całkowicie
                                                  zlekceważyć opinię Senatu i Rady Wydziału, tym bardziej, że podejmowana jest ona
                                                  po wnikliwej analizie dorobku naukowego osoby ubiegającej się o przedłużenie
                                                  zatrudnienia. Najczęściej takie osoby przedstawiają pisemne zaświadczenie z
                                                  ośrodka, w którym współpracują o stanie zaawansowania swojej habilitacji oraz
                                                  wskazują na istotne powody, dle których okres czternastu (lub siedemnastu) lat
                                                  był niewystarczający dla zdobycia stopnia naukowego doktora habilitowanego.
                                                  Tak to w skrócie wygląda.
                                                  • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:45
                                                    Nadal nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II ustawy dotyczący zatrudniania i zwalniania adiunktów nie przewiduje w tym zakresie udziału senatu to jak statut, jako akt niższej rangi, może wprowadzać senat jako organ decydujący o PRZEDŁUŻANIU zatrudniania. Ustawa też nie operuje pojęciem "przedłużenia" zatrudnienia.... Nic nie pojmuję, to jakaś paranoja.
                                                  • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:58
                                                    No cóż, na to mogę poradzić tylko jedno. Proszę zaskarżyć statut uczelni do Sądu
                                                    jako niezgodny z prawem.
                                                    W moim odczuciu ustawa daje tu uczelnią bardzo szeroką autonomię. Przepisy
                                                    statutowe na AŚ zgodnie z ustawą wydłużają czas zatrudnienia na stanowisku
                                                    adiunkta czyli są bardziej sprzyjające dla pracowników niz sama ustawa.
                                                    Konsultacja z Senatem również sprzyja lepszemu wyjaśnieniu sytuacji pracownika
                                                    niż jednosobowe rozpatrywanie jej przez Rektora. Nie wszyscy jednak potrafią z
                                                    tej szansy skorzystać.
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:14
                                            Sprostowanie:
                                            1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
                                            pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia. Wystarcza kartka papieru
                                            i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie. Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
                                            pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
                                            corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
                                            stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
                                            nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
                                            które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
                                            zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
                                            habilitowanego. To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cały
                                            czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
                                            ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
                                            tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?
                                            2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat czyjegokolwiek
                                            dorobku naukowego. One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
                                            względem formalno-prawnym. Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
                                            jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.
                                            3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
                                            ówczesnym stanem prawnym. Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
                                            zlikwidowana.
                                            • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 12.07.05, 19:33
                                              Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                              > Sprostowanie:
                                              > 1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
                                              > pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia.

                                              WK. Oczywiście, ze posiada, a przynajmniej posiadała w 2002 roku. Ja mam pismo
                                              przewodnie z którym ten wniosek otrzymałem. A jak znajde wniosek, to
                                              moge "prawnikowi" przesłać. Jesli sie ujawni oczywiscie.

                                              Wystarcza kartka papieru
                                              > i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie.

                                              WK. Nie wystarcza, bo trzeba odpowiedzieć na kilka zupełnie konkretnych pytań

                                              Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
                                              > pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
                                              > corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
                                              > stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
                                              > nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
                                              > które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
                                              > zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
                                              > habilitowanego.

                                              WK. Głownie dlatego, ze uczelnia zajęła mu to, co napisał i zebrał. Jakoś
                                              przestała tez dawać delegacje do bibliotek czy na konsultacje. A Korczyński
                                              miał szereg zobowiazań w stosunku do osób, z którymi współpracował. I musiał za
                                              wszystko płacic z własnej kieszeni, mimo, iz teoretycznie miał kilkadziesiat
                                              tysiecy z tytułu tzw badań statutowych, bo wtedy był jeszcze oceniany jako
                                              mjacy najlepsze w wydziale wyniki.

                                              To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cał
                                              > y
                                              > czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
                                              > ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
                                              > tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?

                                              WK. Nie boję sie i wielokrotnie takie słowo piszę. Tym razem tez to zrobiłem,
                                              bo wbrew temu co pisze "prawnik" miałem tez taka kartkę. Rzecz w tym, ze byłem
                                              cały czas zwodzony tym, iz Szplit znajdzie jednak czas aby to podpisać i byłem
                                              przekonany, iz zrobi to w poniedziałek 3-go lutego, bo TO ON NIE MIAŁ DLA MNIE
                                              CZASU. Zostałem jednak "wyrolowany", bo Szplit w sobotę, pierwszego dnia po
                                              terminie (mijał w piatek 31 stycznia) napisał pismo, z informacją, iz uważa, ze
                                              nie jestem przedłuzeniem zaintereowany. Nieznajomość prawa szkodzi, ale
                                              nieznajomość tego typu ludzi jeszcze bardziej. Zgodnie z prawem Rektor mógł
                                              jednak potraktowac mój pozew sadowy jako taka prosbę o przedłuzenie
                                              zatrudnienia. Mial nawet czas na przekazanie sprawy własciwej komisji, bo był
                                              to poczatek maja. W ogóle to zdumiewajacy jest taki termin wreczenia mi
                                              wypoweiedzenia, standardowo jest to 30 czerwca.
                                              > 2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat
                                              czyjegokolwiek
                                              > dorobku naukowego.

                                              WK. I nikt im tegio nie proponował, a na pewno nie ja. Chodziło tylko o
                                              porównanie mojego dorobku z tym co zrobili inni, bo wyglada na to, ze wywalono
                                              najlepszego wpod tym wzgledem pracownika wydziału. I to mozna sprawdzić w 5
                                              minut. Ale sądy tego własnie nie uczyniły.

                                              One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
                                              > względem formalno-prawnym.

                                              WK. Dlaczego zatem nie dopatrzyły sie niczego złego w fakcie, iż Rektor NIGDY
                                              nie potwierdził na pismie mojego przeniesienia do zakładu Szplita? Jakko
                                              pracodawca miał Taki obowiazek. I jest to jaknajbardziej formalny wymóg.
                                              Takich numerów było wiecej i moge je tu oczywiscie przytaczać, co niewatpliwie
                                              ubarwi te "dyskusję".

                                              Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
                                              > jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.

                                              WK. A skad "prawnik" jest o tym tak dokładnie poinformowany? Czy był na sali
                                              rozpraw? Czy czytał akta tych spraw? a może ktos z władz Uczelni go o tym
                                              poinformowal? To mogłoby normalnie byc widziane jako naruszenie dóbr osobistych
                                              (nie poprzez opublikowanie na tym forum, ale przez udzielanie takich informacji
                                              np. przez władze uczelni). Ale "prawnika" pewnie takie sprawy nie dotyczą.

                                              > 3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
                                              > ówczesnym stanem prawnym.

                                              WKI. Czy oznacza to ze była jednostka zamiejscowa Akademii Świętokrzyskiej? Bo
                                              Sąd Okregowy w Kielcach na wniosek pełnomocnika Akademii mec. Romana Wołowca
                                              orzekł, ze nie. Jak jest zatem z dyplomami? Czy sa tak samo dobre jak te
                                              wydawane studentom studiujacym w Kielcach. To bardzo wazne pytanie. Jesli
                                              bowiem ktos mógłby na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu kwestionować te
                                              dyplomy, to elementarbna sprawiedliwość nakazuje Akademii co najmnie zwrócic
                                              ich posiadaczom częśc poniesionych kosztów (bez zwracania dyplomów oczywiscie).
                                              I myslę, że jakis sad mogły ten pogląd podzielić.

                                              Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
                                              > zlikwidowana.

                                              WK. No chyba nie do końca. Jak to własciwie jest z tym REGON-em? Ja mam skarge
                                              Rektora AŚ na człowieka w tej sprawie, któremu w tym własnie czasie recenzowal
                                              prace doktorską. To jakto było, ze tego nie zauważył?

                                              Piszesz waść brednie drogi Panie "prawniku". A "osobom" w sensie
                                              przypadku "komu, czemu" pisze sie przez "om", nie przez "ą". I nie jest to
                                              literówka, ale nieznajomośc ortografii. Jak Waśc w sadach wszelakich dokumenta
                                              piszesz? Wstyd Waść zawodowi zacnemu przynosisz! Ani prawdym, ani sensu
                                              (logiki) ani obyczajności nijakiej w Twuch wypowiedziach nie znajdziesz. I ta
                                              ortografija! Wstyd!
                                              • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:34
                                                1. Oczywiście, że uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków. To co pan
                                                złożył w styczniu 2002 to był druk oceny czteroletniej. Pozostaje zagadką
                                                dlaczego go pan złożył. Nie był to czas oceny. Nieznajomość procedury
                                                przedłużenia zatrudnienia jest zadziwiającą ponieważ już raz pan przechodził
                                                przez nią (w roku 1997).
                                                2. W prosbie o przedłużenie nie trzeba odpowiadać na żadne pytania. Pytania
                                                zadaje dopiero komisja senacka oraz Rada Wydziału przy formułowaniu rekomendacji
                                                dla rektora.
                                                3. Podpis prof. Szplita nie był absolutnie do niczego panu potrzebny. Kierownicy
                                                zakładów na Akademii Świętokrzyskiej nie zajmują się sprawami kadrowymi. Podpis
                                                pana przełożonego był nie tylko zbędny ale wręcz naruszałby procedurę. Prof.
                                                Szplit w piśmie przesłanym do pana ostrzegł tylko o mijajaących terminach. Pismo
                                                to, podobnie jak inne kierowane od władz uczelni po prostu pan zlekceważył.
                                                4. Wypowiedzenie zostału panu wręczone prawidłowo. Zachowany został okres co
                                                najmniej 3-miesięcznego wypowiedzenia. Na Akademii rektor wypowiedzenia wysyła z
                                                reguły w połowie kwietnia (chodzi po prostu o niezaskakiwanie pracowników).
                                                5. Do Zakładu pana prof. Szplita został pan przeniesiony decyzją Rady Wydziału.
                                                Rektor nie zajmował (i nie musiał) w tej sprawie żadnego stanowiska. Sąd Pracy
                                                potwierdził również zgodność z prawem takiego rozwiązania.
                                                6. Byłem nie raz na sali sądowej. Akta spraw z pana rozpraw nie są objęte
                                                klauzulą tajności. Czy ma pan pretensję, że pisze nieprawdę czy raczej że za
                                                dużo wiem?
                                                7. Na temat studentów Staszowa nie mam nic do dodania poza tym co już powiedziałem.
                                                Dlaczego używa pan słowa "brednie" w stosunku do moich wypowiedzi? jest to nie
                                                tylko obraźliwe ale w żadnym wypadku nie posuwa naszej dyskusji. Proszę wykazać,
                                                w którym miejscu napisałem nieprawdę a nie dopisywac inwektywy.
                                                • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 12.07.05, 23:25
                                                  Kilka nieścisłości:
                                                  1. Nieprawda - zgodnie z przepisami przed upływem okresu zatrudnienia dokonuje
                                                  się oceny pracownika.
                                                  4. Zgodnie z dotychczasową ustawą, okres wypowiedzenia jest sześciomiesięczny.
                                                  Jedynie wypowiedzeń związanych z okresem rotacji dotyczy okres trzech miesięcy.
                                                  Pozdrawiam.
                                                  • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:42
                                                    1. W styczniu 2002 roku pan dr Korczyński złożył w sekretariacie Instytutu
                                                    Zarządzania druk (on nazywa to wnioskiem), który dokumentował jego pracę naukową
                                                    w ciągu 4 lat przed rotacją. Druki te można obejrzeć na stronie
                                                    www.pu.kielce.pl/uci Do tego dokumentu nie została dołączona żadna prośba o
                                                    przedłużenie zatrudnienia. Tak również ocenił to Okręgowy Sąd Pracy w
                                                    prawomocnym orzeczeniu.
                                                    2. W przypadku pana dr Korczyńskiego obowiązywał okres trzech miesiecy, ponieważ
                                                    jego wypowiedzenie miało związek z rotacją. A dokładnie rzecz ujmując to była
                                                    rotacja ponieważ pan doktor Waldemar Korczyński nie uzyskał, w przewidzianym
                                                    ustawą i statutem uczelni czasie, stopnia doktora habilitowanego.
                                                    Również pozdrawiam
                                                  • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:19
                                                    Szanowny Panie!
                                                    Sądzę, że czytając wypowiedzi pana Korczyńskiego i Pana (jak również w pewnym
                                                    stopniu innych dyskutantów na tym forum, w tym także np. anty-korczyńskiego czy
                                                    miko2) można sobie wyrobić w miarę obiektywny pogląd na sprawę zwolnienia pana
                                                    Korczyńskiego. Nie było moją intencją podważanie Pana stwierdzeń, a jedynie
                                                    sprostowanie pewnych (prawdę pisząc niezbyt istotnych) kwestii w Pana
                                                    wypowiedzi. Powtórzę, tak jak we wcześniejszym liście, że nieznajomość prawa
                                                    szkodzi, a w przedmiotowej sprawie Sąd Pracy nie mógł - moim zdaniem - wydać
                                                    innego orzeczenia.
                                                    Pozdrawiam.
                                          • Gość: Kronika Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:22
                                            Kronika
                                            NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI
                                            Departament Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego
                                            Nr ewid.: 22/2005/P/04/086/KNO
                                            KNO-41004/2004

                                            Informacja
                                            o wynikach kontroli warunków kadrowych i materialnych działalności dydaktycznej w zamiejscowych jednostkach organizacyjnych państwowych szkół wyższych
                                            Warszawa maj 2005 r.

                                            (….)
                                            10
                                            Spośród szkół wyższych objętych kontrolą wymagania te spełniały cztery uczelnie: Uniwersytet im. Marii Skłodowskiej – Curie w Lublinie (UMCS),
                                            Uniwersytet Łódzki (UŁ),
                                            Uniwersytet Szczeciński (USz.)
                                            i Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW),

                                            a nie spełniało pięć uczelni:
                                            Akademia Ekonomiczna (AE) w Krakowie,
                                            AE w Poznaniu,
                                            AE we Wrocławiu,
                                            Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS) w Warszawie
                                            i Akademia Świętokrzyska (AŚ) w Kielcach.


                                            16.
                                            Ważniejsze wyniki kontroli
                                            W konsekwencji uczelnie państwowe, mając ograniczony wpływ na dobór nauczycieli akademickich i realizowanych programów, firmowały tego typu przedsięwzięcia i potwierdzały fakt ukończenia studiów własnym dyplomem, uzyskując w zamian udział w dochodach z opłat oraz możliwość dodatkowego, intratnego zatrudnienia części własnych nauczycieli akademickich. Jednocześnie uczelnie, powiększając w ten sposób liczbę studentów, stwarzały sobie podstawy do uzyskiwania zwiększonej z tego tytułu dotacji budżetowej

                                            (……)

                                            Akademia Świętokrzyska w Kielcach już w roku akademickim 1992/1993 utworzyła, wspólnie z Urzędem Gminy Staszów, Ośrodek Kształcenia w Staszowie. W umowie uczelnia zobowiązała się do realizacji kształcenia na wieczorowych studiach zawodowych o kierunku „zarządzanie”, a zleceniodawca (UG) – m.in. do: przyjmowania odpłatności za studia (z obowiązkiem przekazywania Uczelni 30% pobieranych opłat w każdym roku akademickim tytułem ponoszonych kosztów ogólnych), finansowania wszelkich kosztów związanych z organizacją i przebiegiem studiów, podpisywania umów o pracę z pracownikami (także dydaktycznymi).
                                            (…..)


                                            Załącznik nr 1
                                            Wykaz uczestników kontroli i skontrolowanych jednostek
                                            (….)
                                            2. Delegatura NIK w Kielcach
                                            Akademia Świętokrzyska im. Jana
                                            Kochanowskiego w Kielcach
                                            (…)


                                            Załącznik nr 2
                                            Lista osób zajmujących kierownicze stanowiska, odpowiedzialnych za kontrolowaną działalność
                                            (….)
                                            10. Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach
                                            Prof. dr hab. Adam Massalski, zajmujący stanowisko Rektora Akademii Świętokrzyskiejod 6 maja 1999 r.
                                            (…)
                                • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
                                  Po pierwsze, przyznam, że ma Pan rację twierdząc, iż pan Korczyński zrobił błąd
                                  nie składając prośby o przedłużenie zatrudnienia bezpośrednio w sekretariacie
                                  rektora. Terminy są nieubłagane, a nieznajomość prawa szkodzi.

                                  Natomiast trudno mi się zgodzić z resztą Pana listu. Proszę odpowiedzieć:

                                  1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi atakuje Pan pana Korczyńskiego?
                                  Sam Pan pisze w kolejnym liście:
                                  > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?

                                  2. Skąd Pan wie, co myślał obecny pracodawca pana Korczyńskiego, zatrudniając
                                  go? Przecież twierdził Pan, że pracuje na AŚ, prawda?
                                  > pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
                                  > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił
                                  > pana na stanowisku
                                  > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych.

                                  3. W której ustawie wyczytał Pan podane przez siebie warunki przedłużenia
                                  zatrudnienia na stanowisku adiunkta?
                                  > nie spełniał pan wymogów ustawowych
                                  > przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta?
                                  > (na przykład nie był w stanie
                                  > przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która
                                  > ma prawo habilitować w
                                  > dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).

                                  4. Krytykuje Pan pana Korczyńskiego, ale sam nie odpowiada na pytanie, jakie są
                                  *Pana* kryteria oceny dorobku? Oczywiście sama liczba artykułów nie jest
                                  wystarczającym kryterium oceny. Cóż jednak począć w przypadku dorobku pana
                                  Szplita, który nie jest ani liczny, ani wartościowy? A może Pana zdanie na ten
                                  temat jest inne, chętnie je poznam... BTW, sugestia, że ilość przechodzi w
                                  jakość przypomina mi wykłady z tzw. ekonomii politycznej socjalizmu (zbieranie
                                  bezwartościowych artykułów nie ma nic wspólnego z brainstorming-iem) - nadal się
                                  Pan zajmuje tą gałęzią ,,wiedzy''?
                                  > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest
                                  > to ilość artykułów? Naprawdę
                                  > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów"
                                  > ilość przechodzi w jakość?

                                  5. Czy Pana zdaniem laborant to stanowisko dydaktyczne?
                                  > Osoby, które nie
                                  > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być
                                  > zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                  > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

                                  Pozdrawiam.
                                  • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 61.95.192.* 11.07.05, 21:53
                                    1. Nie atakuje pana doktora Korczyńskiego. Moje wypowiedzi mają jedynie
                                    pokazywać jego prawdziwe intencje. Są one dość podłe w swojej istocie (zemsta za
                                    zwolnienie z pracy).
                                    2. Ma pan (pani) rację. Nie wiem co myślał obecny pracodawca doktora
                                    Korczyńskiego. Faktem jest natomiast, że nie zatrudnił go na stanowisku
                                    naukowo-dydaktycznym tylko dydaktycznym. Odsunął go tym samym od badań
                                    naukowych. Powstaje pytanie dlaczego? Przecież obecnie doktor Korczyński pracuje
                                    w Katedrze Informatyki. Czy tam też nie poznano się na jego doniosłych
                                    dokonaniach naukowych? Nikt nie wziął pod uwagę jego dorobku? Dlaczego?
                                    3. Odpowiednie artykuły z ustawy o szkolnictwie wyższym były już tu przytaczane.
                                    Poza nią rozstrzyga statu uczelni. Pan doktor Korczyński nie spełnił ani wymogów
                                    ustawowych (9 lat na habilitację) ani statutowych (20 lat).
                                    4. Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię recenzenta (najlepiej profesora
                                    ekonomii lub zarządzania), który by stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
                                    mało wartościowy? Ja widziałem recenzje bardzo wysoko go oceniające (wystawione
                                    np. przez byłego prorektora Politechniki Świętokrzyskiejoraz recenzentów
                                    powołanych przez Komitet Badań Naukowych). Wydawanie opinii tylko na podstawie
                                    pomówień doktora Korczyńskiego jest co najmniej ryzykowne. Jest on doktorem
                                    matematyki i cały czas nie rozumiem kto upoważnił go do recenzowania prac
                                    habilitacyjnych z zakesu ekonomii. Sam zresztą nie może pochwalić się dobrą
                                    opinią wystawioną przez jakikolwiek liczący się ośrodek naukowy w Polsce.
                                    5. Laborant nie jest stanowiskiem dydaktycznym. Faktycznie rozpędziłem się.
                                    Czasem laboranci pomagają studentom w zajęciach stąd mój błąd.
                                    Z poważaniem
                                    anty-korczyński
                                  • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 22:52
                                    Przeoczyłem jedno fajne zdanie w pana (pani?) wypowiedzi. Przpraszam i już
                                    odpoiwadam:
                                    1. Nie zajmuję się ekonomią polityczną socjalizmu.
                                    2. Nigdy się nie zajmowałem. Nie miałem nawet (tak jak pan) szansy na
                                    uczestniczenie w wykładach z tego przedmiotu.
                                    3. Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest stwierdzenie o ilości
                                    przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić ale nie ma to nic wspólnego
                                    z ekonomią polityczną socjalizmu.
                                    4. Pan dr Korczyński często epatuje tu na tym forum ilością swoich artykułów
                                    naukowych. Ja bym wolał dowiedzieć się nieco więcej na temat ich jakości. Np.
                                    kto je recenzował, jak brzmiały te recenzję, jak często i gdzie jego artykuły
                                    były cytowane. Te, z którymi miałem okazję się zapoznać (patrz: Zeszyty Naukowe
                                    AŚ) przypominały raczej eseje i z nauką nie miały wiele wspólnego. Raczej z
                                    publicystyką.
                                    5. No i najważniejsze jest pytanie dlaczego mimo tego całego dorobku pan doktor
                                    Korczyński nie napisał habilitacji. A jeśli mu się nie chciało pisac to dlaczego
                                    nie wystapił o tytuł profesora bez habilitacji. Przypominam, że w Polsce jest
                                    taka możliwość. Załatwiło by to sprawę jego zatrudnienia raz zawsze, pensję
                                    miałby też wyższą niż jako starszy wykładowca. Czyżby aż tak bał się niezależnej
                                    oceny ze strony ekspertów ze swojej dziedziny (matematyka)?
                                    • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 12.07.05, 01:10
                                      Po pierwsze, nie odpowiedział Pan przede wszystkim na moje pierwsze pytanie.
                                      Dlaczego? Pozwolę sobie powtórzyć pytanie:
                                      >> 1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi
                                      >> atakuje Pan pana Korczyńskiego?
                                      >> Sam Pan pisze w kolejnym liście:
                                      >> > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?
                                      Jeśli chce Pan zajmować się przyczynami, które - Pana zdaniem! - skłaniają pana
                                      Korczyńskiego do takich a nie innych wypowiedzi na forum, to proszę to czynić w
                                      odpowiednim wątku.

                                      Po drugie, przepraszam. Przypisywanie Panu specjalizowania się w nieistniejącej
                                      dziedzinie wiedzy było z mojej strony faux pas.
                                      Nie zgadzam się jednak z Pana stwierdzeniami na temat burzy mózgów. ,,Cała
                                      konstrukcja burzy mózgów jest tak pomyślana, aby przerwać komunikację między
                                      fazą produkcji pomysłów a ocenianiem pomysłów'' (cyt. za www.wsipnet.pl). Czy
                                      zbieranie artykułów to Pana zdaniem etap 1. (,,swobodne zgłaszanie pomysłów i
                                      wymiana poglądów z zastrzeżeniem braku jakiegokolwiek krytycyzmu''), czy etap 2.
                                      (,,ekspert lub grupa ekspertów nieuczestniczących w pierwszym etapie przegląda
                                      jego wyniki i stara się odsiać idee mające sens''; cytaty za Wikipedią)? Gdzie
                                      spotkał Pan stwierdzenie o ilości przechodzącej w jakość w czasie burzy mózgów?
                                      > Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest
                                      > stwierdzenie o ilości
                                      > przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić
                                      > ale nie ma to nic wspólnego
                                      > z ekonomią polityczną socjalizmu.
                                      Pomimo Pańskiej uwagi, mnie zbieranie artykułów kojarzy się raczej z próbą
                                      osiągnięcia masy krytycznej materiału rozszczepialnego, lub z osiąganiem
                                      odpowiedniego stopnia rozwoju przemysłowego, który *musi* spowodować rewolucję
                                      proletariacką.
                                      >> Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to
                                      >> ilość artykułów? Naprawdę
                                      >> wierzy pan, że tak jak podczas
                                      >> "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

                                      Po trzecie, powrócę do drorobku pana Szplita, który jest tematem tego wątku. Od
                                      razu dodam, że zawsze kształtuję swoje zdanie opierając się na faktach, a nie na
                                      cudzych opiniach.
                                      a) Czy orientuje się Pan, jaki trzeba mieć dorobek naukowy, aby wszcząć przewód
                                      habilitacyjny z zakresu nauk ekonomicznych? (Jeśli nie, proszę zapytać kolegów z
                                      odpowiedniej uczelni).
                                      b) Pan Szplit nie chciał się pochwalić swoim dorobkiem, a w sieci trudno
                                      cokolwiek znaleźć na temat jego publikacji, co powoduje, że lista podana przez
                                      pana Korczyńskiego
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26064752
                                      wygląda wiarygodnie. Wśród 20 (licząc maszynopisy i artykuły popularno-naukowe!)
                                      publikacji (?) znaleźć można:
                                      ** 2 maszynopisy (poz. 1 i 8),
                                      ** rozprawę doktorską (poz. 2),
                                      ** 10 artykułów opublikowanych w Zeszytach Naukowych Politechniki
                                      Świętokrzyskiej (poz. 3-7, 9-11, 13, 15),
                                      ** 2 artykuły opublikowane przez wydawnictwo uczelniane w NRD (poz. 12 i 14),
                                      ** rozprawę habilitacyjną (poz. 16)
                                      ** 4 artykuły popularno-naukowe opublikowane w ,,Słowie Ludu''.
                                      Należy podkreślić, że najnowsza publikacja z powyższej listy pochodzi z końca
                                      lat 1980-tych. Do tego dochodzą książki (chyba pięć?), których autorem,
                                      współautorem lub redaktorem jest pan Szplit (można znaleźć w sieci).
                                      c) Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy osoba z dorobkiem wymienionym w punkcie
                                      b) miałaby obecnie szansę na wszczęcie przewodu habilitacyjnego?
                                      d) Czy nadal uważa Pan, że dorobek pana Szplita nie jest miałki?
                                      e) Jak skomentuje Pan brak jakichkolwiek publikacji pana Szplita od roku 1990-go?
                                      Natomiast Pański zarzut o braku negatywnej opinii podpisanej przez recenzentów
                                      skwituję pytaniem: Czy zna Pan jakąkolwiek podpisaną negatywną opinię na temat
                                      jakiegokolwiek profesora (lub doktora habilitowanego) w Polsce? Przecież nawet w
                                      ewidentnych sprawach (plagiatów, fałszerstw) okazywało się dotychczas, że
                                      profesor był niewinny! A jeśli nawet był winny, to i tak jego pozostały dorobek
                                      jest nie do zakwestionowania... Może nowe Prawo o szkolnictwie wyższym zmieni tę
                                      sytuację, może... Przy okazji, z którego roku pochodziły chwalebne recenzje,
                                      które Pan wspomina w swoim liście?
                                      > Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię
                                      > recenzenta (najlepiej profesora
                                      > ekonomii lub zarządzania), który by
                                      > stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
                                      > mało wartościowy? Ja widziałem recenzje
                                      > bardzo wysoko go oceniające (wystawione
                                      > np. przez byłego prorektora Politechniki
                                      > Świętokrzyskiejoraz recenzentów
                                      > powołanych przez Komitet Badań Naukowych).
                                      > Wydawanie opinii tylko na podstawie
                                      > pomówień doktora Korczyńskiego jest
                                      > co najmniej ryzykowne.
                                      Pozdrawiam.
      • w.korczynski Nie o to chodzi! 12.07.05, 18:41
        Ludzie, nie dajmy się zwariować. Nie jest problemem to czy ja napisałem 100 a
        Szplit 20 tekstów czy odwrotnie. Ja nigdy nie usiłowałem „epatować” moimi
        osiągnięciami, bo NIE MA CZYM. I ja to wielokrotnie przy każdej okazji
        powtarzam. Mój dorobek naukowy jest raczej skromny, choć NA TLE OSIĄGNĘĆ
        PRACOWNIKÓW WZiA AŚ, jest rzeczywiście bardzo duży. Ale, powtarzam jeszcze raz,
        TYLKO W TYM KONTEKŚCIE!!! W „mojej” dziedzinie ukazuje się pewnie z 50 tys.
        prac rocznie i „załapanie się” do czołówki jest naprawdę trudne. Podobnie jest
        pewnie w problematyce Szplita. A tak w ogóle, to (różnie rozumianą) sprawność
        nauki szacuje się na ok. 1 do 4-5%, a te ostanie dwie liczby „zarezerwowane są”
        dla kilku, może kilkunastu, dosłownie najlepszych ośrodków w świecie. Trochę
        inaczej jest w naukach doświadczalno - technicznych, ale różnice nie są bardzo
        duże. To są REALIA. Ja nie twierdzę, że te pozostałe 95% to zbędny balast (nasz
        mózg też wykorzystuje tylko kilkanaście chyba procent swych „możliwości”), ale
        nie jest łatwo określić ich (tych 95% pozostałych prac) wpływ na rozwój nauki.
        Być może (i wydaje się to być prawdopodobne, bo natura w jest generalnie bardzo
        rozrzutna) bez tych 95% nie byłoby i tych 5% najlepszych, naprawdę
        inspirujących, ale na dziś tak się to właśnie ocenia. Wśród tych 95% jest
        jednak też pewna hierarchia; jedne uznawane są za lepsze inne za gorsze. Nie
        miejsce tu na jej (tej punktowej hierarchii) opisywanie, ale jedno jest pewne.
        To nie ja ją wymyśliłem. Jest to powszechnie akceptowany system oceny tekstów
        naukowych i popularno naukowych. I nie można oceniać jednych ludzi według tego
        systemu, a innych wedle własnego widzimisię, bo to jest system ocen wymyślony
        przez najwyższe instytucje polskiej nauki. Problem tkwi w ujawnionej PATOLOGII
        SYSTEMU OCEN w AŚ gdzie facet, który ma dorobek WIELOKROTNIE mniejszy ocenia
        takiego, który ma większy. Ja, być może nie zawsze wprost, to właśnie chciałem
        pokazać. Co do habilitacji Szplita, to przywoływane przez „anty korczyńskiego”
        argumenty nie mają, niestety, nic do rzeczy. Nie jest ważne jak się polski
        recenzent nazywał, ale to czy NIEMIECKA komisja dopuszczająca prace do
        kolokwium była w stanie zapoznać się z jego POLSKOJĘZYCZNYM dorobkiem. Ja mam
        trochę znajomych habilitowanych Niemców, którzy ten stopień uzyskali w NRD.
        Wszyscy zgodnie twierdza, że (przynajmniej w matematyce czy informatyce)
        komisja dopuszczająca prace do kolokwium MUSI mieć możliwość zapoznania się z
        tym, co habilitant napisał. Ja nie znam ośrodka naukowego gdzie jest inaczej.
        Nie tak dawno mieszkający w Nowym Jorku tropiciel „przekretów” w nauce, doktor
        Marek Wroński, opisywał podobny numer z naddawaniem tytułu za pracę napisaną w
        języku nieznanym komisji. Tam chodziło wprawdzie o samo „dzieło habilitacyjne”,
        ale ja nie znam przypadku, by jakakolwiek komisja dopuściła do kolokwium pracę
        opartą (w całości, bo tekst niemiecki nie ukazał się chyba w żadnym piśmie; z
        przekazanego mi przez Szplita tekstu to w każdym razie nie wynika) o dorobek
        napisany w nieczytelnym dla niej języku. Ja nie usiłuję mówić, że komisja ma
        zawsze czas i wystarczające kompetencje językowe, by cały dorobek „klienta’
        przeczytać, ale wykorzystuje wtedy np. fakt, ze praca ukazała się w piśmie,
        któremu wspomniany wyżej punktowy system oceny prac naukowych przypisał
        odpowiednia ilość punktów. Tak to jest. Nasz system organizacji nauki jest
        powszechnie krytykowany, jednym z koronnych zarzutów jest właśnie przykładanie
        nadmiernej wagi do formalnych, a nie merytorycznych sposobów oceny ludzi. I
        krytykę tą podnoszą nie tylko tacy jak ja, ale również ludzie, którzy uzyskali
        wszystko, co można w obowiązującym systemie uzyskać. Wydaje się zresztą, ze
        niektóre głosy zostały dostrzeżone i nowa ustawa rozluźnia trochę sztywny
        gorset obecnych wymagań. Ja raz jeszcze podkreślam; nie chodzi o to, czy
        napisałem więcej (jeszcze raz; mój dorobek jest PRZECIĘTNY) czy mniej niż
        Szplit. Ważne jest to, aby system ocen w AŚ był PRZEJRZYSTY. A nie jest. Nie
        byłoby tego problemu, gdyby np. Rektor AŚ nakazał ujawnić np. na internetowej
        stronie domowej uczelni pełny wykaz publikacji wszystkich pracowników oraz
        informacje o tym gdzie i za co uzyskali stopnie i tytuły naukowe. To się da
        zrobić w tydzień, może dwa. Ot, tak sobie „lustracja naukowa”.


        PS. Zainteresowani sprawami systemu ocen w nauce i innymi problemami nauki
        znajdą więcej informacji np. w portalu Niezależnego Forum Akademickiego
        (www.nauka-edukacja.p4u.pl)


        • Gość: ... Re: Nie o to chodzi! IP: 83.238.70.* 12.07.05, 19:14
          Popieram większość Pana poglądów wyrażonych w tym liście. Inne aspekty tej samej
          sprawy poruszam w odpowiedzi dla osoby o nicku anty-korczyński:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&wv.x=2&a=26365479
          Pozdrawiam.
    • Gość: Jakub [...] IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 19.04.05, 09:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • w.korczynski trafiony! 19.04.05, 12:29
        Ta informacja o Kowalu rzeczywiście trafiona. Nie znalazłem ani danych o pracy
        habilitacyjnej (powinna być w bazie www.opi.org.pl) ani żadnych publikacji,
        które mogłyby być podejrzane, iż mają cos wspólnego z habilitacją. Jedyne co
        znalazłem,
        to materiały szkoleniowe o zarządzaniu małą firmą, ale to raczej nie jest z
        jego dziedziny.
        Gdzie, kiedy, z czego (dyscyplina naukowa) i za co on tę habilitacje uzyskał?
        Przed trzema laty pisałem list do "Słowa", że z tymi stopniami i tytułami w
        WZiA jest kiepsko. Czy nic się nie poprawiło? Kto może podać trzy habilitacje
        pracowników tego wydziału, którym nie można niczego zarzucić. ja się nie
        czepiam, ale chodzi o kryteria formalne;
        dorobek naukowy, normalna uczelnia lub instytut naukowy itp. Co do mojego
        doktoratu, to liczył on 64 strony
        (nie trzy, choć bardzo bym chciał byc tak dobrym) i jest dostępny np. w
        bibliotece ipipan-u,
        a dwa egzemplarze dawałem w latach 90-tych ówczesnemu dziekanowi Kuleszyńskiemu.
        Odpowiadam tez uprzejmie na poniższy tekst.

        Czołem Waldek.
        Musze ci powiedzieć, że było dzisiaj posiedzenie kieleckiego oddzziału PTE i
        zadałem te twoje pytania prof. Szplita. Musze ci powiedzieć, że uzyskałem bardzo
        ciekawie odpowiedzi, które świadczą o tym, że łżesz jak pies.
        1. Dorobek prof. Szplita jest całkowicie jawny i do wglądu po osobistym
        umówieniu.

        WK >Czyli niejawny. Jawny byłby wtedy, gdyby można go było obejrzeć lub znaleźć
        w jakichś bazach danych. Chyba, ze jest z tych, które do takich baz nie
        trafiają. Ale wtedy nie ma czym się chwalić.<

        Cały! Również przedhabilitacyjny. Prof. Szplit swojego dorobku nie
        umieścił w Internecie bo po prostu nie ma własnej strony internetowej.
        O uczelni, na której prof. Szplit uzyskał habilitację możesz przeczytać tu:
        www.fhtw-berlin.de/content/informieren/portraet/geschichte/index.html
        Wynika z tego, że uczelnia nie tylko nie został zlikwidowana (jak bezczelnie
        skłamałeś) ale ma się świetnie i doskonale prosperuje. Jedyna różnica to fakt,
        że połączyła się ona z inną uczelnią zachodnioniemiecką w 1991 i została
        przekształcona z typu uniwersyteckiego na Fachhochschule.


        WK >Czyli wyższą szkolę ZAWODOWĄ. Jesli nie jest to likwidacja, to możesz to
        nazwać degradacją. Poszukam zreszta artykułu na ten temat (był w Internecie) i
        spróbuje go tu umieścić.<

        Habilitacja prof. Szplita jest umieszczona w Deutsche Bucherei oraz na
        Uniwersytecie Humboldta. W obydwu tych instytucja do wglądu. W roku 1999 prof.
        Szplit uzyskał potwierdzenie
        ważności stopnia naukowego dr hab. na terenie obecnych zjednoczonych Niemiec.
        Wiesz zresztą o tym doskonale ponieważ otrzymałeś w jednym z pism kopię decyzji
        Senatu Berlina w tej sprawie (w Niemczech uczelnie podlegają władzom krajowym).

        WK >Zgadza się. Stopnie naukowe z innych niemieckich uczelni nie wymagały
        takiego potwierdzenia. Chyba, ze mowa jest o nostryfikacji, ale wtedy nie
        zgadzałby sie rok, bo Pan Szplit przez wiele lat byłby nielegalnym profesorem i
        brałby nienależna forsę<


        2. Tytuł nie został zmieniony. Po prostu tak wygląda twoja znajomość języka
        niemieckiego. Jakbym czegoś nie rozumiał to raczej nie obnosił bym się z tym po
        publicznych forach ale ty widocznie lubisz robić z siebie głupka. Twoja sprawa.
        Zapytaj się jakiegoś germanisty to może wyjaśni ci w czym rzecz.

        WK>No to pytam. W Deutsche Bibliothek w Lipsku w katalogu znalazłem pracę:

        Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
        Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR

        Verfasser: Szplit, Andrzej

        Erscheinungsjahr: 1989
        Umfang/Format: 233, 15 Bl. ; 30 cm
        Hochschulschrift: Berlin, Hochsch. für Ökonomie, Diss. B, 1989 (Nicht f.d.
        Austausch)
        Sachgruppe: 17 Wirtschaft
        Signatur: Di 1990 B 4946

        W życiorysie Pana Szplita przetłumaczono tytuł jako:


        "Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
        krajach europejskich".

        Gdzie w niemieckim oryginale jest w ogóle słowo o porównywaniu? A w polskim
        tłumaczeniu o enerdówku?

        Jest o tym pod adresem

        https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543&v=2&s=0<


        3. Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz moje pozdrowienia dla
        Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą publiczną. Zdaje się Krzysiek
        wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić z tymi materiałami.

        WK>Życzeniem Pana Szplita, wyrażonym w piśmie do Redaktora "Kontratekstów" było
        przekazanie mi podanych Mu (redaktorowi przez Pana Szplita) informacji, co
        Redaktor uczynił. Nie mógł oczywiscie przewidzieć (redaktor nie Pan Szplit), że
        sa to kłamstwa.Nie wiem też czy wie on (redaktor nie Pan Szplit), że
        jesteście "na ty". Jesli nie to jest to nieuprzejmie.

        4. Strasznie coś mnie dziwi w tej sprawie z twoimi rzeczami pozostawionymi na
        uczelni. Wymówienie z pracy otrzymałeś w maju 2002 (powodem było nieuzyskanie w
        wymaganym ustawą i statutem uczelni stopnie doktora habilitowanego). Na
        wymówieniu była data 01.10.2002, która to data była datą rozwiązania stosunku
        pracy. Czy blisko 5 miesięcy to zbyt długo żeby posprzątać swoje biurko, oddać
        rzeczy należące do uczelni i z godnością odejść?


        WK>To jest akurat kłamstwo. Dokładnie rok później. Pracowałem w Akademii do
        końca września 2003. Moje rzeczy zajęła "komisja" 2 lub 3-go października 2002.
        Dziekan Malinowski (specjalnie?) wysłał mnie na te dni służbowo do Warszawy
        (abym nie przeszkadzał?). Gdyby było tak jak pisze szanowny miko2, to wszystkie
        indeksy AŚ z moim podpisem i data późniejsza niż 30 września 2002 byłyby
        dowodami przestępstwa. Zachęcam do sprawdzania indeksów ówczesnych studentów
        pierwszego roku (dziś są jeszcze dostępni na roku trzecim). post miko2,
        prokuratura powinna potraktować jako doniesienie o przestępstwie. Może teraz
        będzie interes społeczny w podjęciu dochodzenia? I może uda się znaleźć
        sprawców przestępstwa?

        Po cholerę trzymałeś swoje klamoty do ostatniej chwili aż portierzy musieli to
        badziewie wynieść do piwnicy?

        WK>No proszę! A w sądzie dziekani, kierownik dziekanatu i kierownik budynku
        zeznawali, że była to komisja. Gdyby sie miko2 ujawnił, to mógłbym oskarżyć ich
        o fałszywe zeznania. Spróbuję jednak i tak, bo miko2 powołuje sie przecież na
        profesora Szplita.

        A tak w ogóle to prof. Szplit nie jest "dysponentem" jakiejkolwiek
        rzeczy należącej do ciebie. Nie pełni on funkcji magazyniera na AŚ.

        WK>Naprawdę? I nigdy nie był? To prokurator nakłamał? Czy ta informacja
        pochodzi od Pana Szplita? Czy można sie na to jakoś powołać?

        Ale
        zrozumienie tego faktu przekracza twoje zdolności pojmowania.

        5. Co do grantu to powiem ci tak: SZUKAJ DALEJ :) Strasznie ci to słabo wychodzi
        na razie.

        WK>Postaram sie. Ale warto może zapytać dlaczego tak trudno znaleźć informacje
        o tym grancie. Czy Pan Szplit wspomniał o tym na posiedzeniu PTE? To były chyba
        spore pieniadze.

        I polecam kurs "Czytanie ze zrozumieniem dla doktorów matematyki"
        Powinno pomóc :)
        Na koniec warto zacytować dzisiejszą wypowiedź prof. Szplita: "Przeceż ja
        Korczyńskiemu to wszystko mówiłem i pisałem. Wiele razy.

        WK>A pokazał może jakieś potwierdzone pismo do mnie? Ja wiele takich
        kierowanych do Niego pism mam. Nie mam tylko odpowiedzi.

        Ale nie będę się z nim
        sądził. To człowiek owładnięty obsesją na mój temat."
        Myślę, że teraz już wszyscy na forum wiedzą, że posługujesz się zwykłymi
        kłamstwami.
        Panie Korczyński!!! Kończ waść, wstydu sobie oszczędź!!!

        WK>


        Wstydzę się rzeczywiście. A "przekaż" pisze się przez "z z kropką" (od
        przekazywać, przekazać -"wymienia się" na "Ż").

        Przepraszam, jeśli coś nie tak z tym postem System wyjątkowo szybko dziś
        wylogowuje.


        • Gość: miko2 Re: trafiony! IP: *.pu.kielce.pl / 81.26.13.* 19.04.05, 13:41
          Informacja o Kowalu rzeczywiście musiała cię trafić. Tak trudno uwierzyć, że
          ktoś może być mądrzejszy do ciebie? I do tego nawet nie umiesz znaleźć
          informacji o tym w bazach danych. I ty kiedyś uczyłeś informatyki!
          Współczuję twoim studentom.
          64 strony to liczą obecne prace licencjackie na AŚ. Mógłbyś przestać
          kompromitować swojego promotora, recenzentów i instytucje, które nadały ci dawno
          temu ten tytuł.

          Jak doskonale wiesz w Polsce nie ma baz danych , które obejmują pełny dorobek
          naukowy kogokolwiek. Nawet do KBN trafiają dane z ostatnich 10 lat. Zresztą KBN
          nie publikuje ich na www. Jedyną osobą byłeś ty sam gdy jako Bąbel opublikowałeś
          dane wydziałowe na tym forum. Dane od roku 1999 posiadasz reszta jest do wglądu
          osobiście. Ani KBN ani PKA ani żadna inna instytucja kontrolująca nigdy nie
          zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do dorobku prof. Szplita ani innych
          zatrudnionych na Wydziale Zarządzania i Administracji AŚ.
          Przekształcenie uczelni w Wyższą Szkołę Zawodową wynikało ze zmian w strukturze
          szkolnictwa po zjednoczeniu Niemiec. U nas też WSP zmieniła się W Akademię. Czy
          oznacza to, że tytuły zawodowe i naukowe automatycznie tracą ważność.
          Na mój zarzut, że świadomie podajesz nieprawdę w sprawie likwidacji uczelni już
          nie odpowiedziałeś. Jesteś po prostu kłamcą i oszczercą.

          Dyplomy i stopnie naukowe uzyskane w Niemczech wymagały potwierdzenia w Polsce i
          prof Szplit takie potwierdzenie oczywiście uzyskał więc jest to ponowne
          potwierdzone kłamstwo.

          Co do twojej znajomości niemieckiego to nie chciałbym się wypowiadać chociaż
          dziwi mnie co robiłeś w latach 80-tych w czasie swojego pobytu w Niemczech z
          taką znajomością języka. po jakiemu ty z kimkolwiek rozmawiałeś? Przecież
          hiszpańskiego jak się chwaliłeś też nie znasz :)
          W sprawie posprzątania twojego pokoju to faktycznie sprawdziłem i co do dat to
          masz racje. Wyleciałeś z pracy (za brak postępów w pracy naukowej i nieuzyskanie
          w wymaganym czasie tytułu doktora habilitowanego) dopiero we wrześniu 2003 r.
          Uprzątniecie twojego pokoju związane było z utratą przez ciebie stanowiska
          kierownika zakładu (które notabene zajmowałeś bezprawnie). Pokoju nie chciałeś
          opuścić dobrowolnie stąd przymusowa wyprowadzka.
          No i na koniec: faktycznie złapałeś mnie na błędzie ortograficznym. Miej tą
          chwilę satysfakcji! Natomiast ja obnażyłem twoje bezczelnie kłamstwa i
          oszczerstwa pod adresem prof. Szplita To chyba coś więcej niż jeden błąd
          ortograficzny?
          Wszystko co piszesz na tym forum powodowane jest twoją nienawiścią i chęcią
          odwetu. Nawet jeśli kiedykolwiek napisałbyś prawdę (co jeszcze nie miało
          miejsca) to taka motywacja dyskwalifikuje cię jako osobę, która może o cokolwiek
          pytać. Twoje postępowanie jest wstrętne i stawia w fatalnym świetle ciebie
          samego jak i instytucję, którą obecnie reprezentujesz. Sam nie zrobiłeś
          habilitacji a twoje dokonania naukowe od doktoratu są po prostu mierne ale
          czepiasz się ludzi, którzy uczciwie pracują i rozwijają naukowo.
          W związku z tym przekazałem twoje wypowiedzi na tym forum do wiadomości rektora
          Politechniki Świętokrzyskiej. Niech się przekona co robią jego pracownicy
          zamiast habilitacji.
          Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odpowiedź.
          Twój ulubiony "miko2"
          PS. Czekam niecierpliwie na wypowiedź i komentarz.
          • w.korczynski ?? 05.05.05, 19:45
            Nie przepadam za tą dyskusja, ale niech będzie. Odpowiem łącznie na oba miłe
            posty oraz na post z 19.04.2005 13:41 w tym.wątku.

            A. w watku o uniwersytecie „Ten twój niezapomniany styl cię zdradza tak
            jak zapach zdradza pewne zwierzęta. Na pewno wiesz jakie. A co do podszywania
            to samych twoich nicków naliczyłem
            ostatnio coś ok. trzydziestu (np. sowizdzal6, kandyd11 itd.)
            Kartka dla Waldka
            miko2”
            No i pod czyj nick (a może nazwisko?) się podszywałem?



            B. w watku o panu Massalskim „No cóż, od czasu gdy napiałeś post jako
            Bąbel ("Akademia przechowalnia pseudonaukowców" - to chyba o sobie) to łatwo
            cię namierzyć jak ty albo Aśka npiszecie coś wrednego na temat Szplita lub
            Massalskiego. Najczęściej są to
            zresztą wierutne kłamstwa.”

            Kłamstwa o braku przedhabilitacyjnego dorobku pana Szplita najłatwiej udowodnić
            pokazując co napisał. Na razie nikt tego nie pokazał, wiec wygląda na to, że
            mam rację. Równie łatwo udowodnić kłamstwo o złym tłumaczeniu tytułu tej pracy.
            Trzeba po prostu napisac obok siebie ten tytuł po polsku i po niemiecku. I
            podpisac się, aby wiadomo było, kto tłumaczył.

            ”Skoro jesteś taki dumny, że Akademia wyrzuciła cię z pracy to czemu sądziłeś
            się z nią tak zajadle o przywrócenie? I kiedy wreszcie napiszesz co stwierdził
            Okręgowy Sąd Pracy w swoim wyroku. Uzasadnienie na pewno juz masz. Czekam!
            Kartka dla Waldka
            miko2”

            Niewykluczone, ze tak właśnie uczynię (zacytuję protokoły sadowe), bo niektóre
            fragmenty protokołów są rzeczywiście zabawne. Pisze o tym zresztą niżej,
            odpowiadając na post miko2 z 19.04.2005 13:41.

            C wątek bieżący, post z 19.04.2005 13:41.To są kolejne brednie.
            1. Informacja o Kowalu trafia samego Kowala, bo teraz ludzie będą mu tę
            habilitację wyciągać. I wyśmiewać. Chyba, ze miko2, który na pewno umie znaleźć
            potrzebne informacje w bazach danych, poda jakieś „namiary” tej habilitacji. Do
            Kowala wysłałem już maila z zapytaniem, ale na ile ja znam ten wydział,
            odpowiedzi się nie doczekam. Może ktoś inny spróbuje?.
            2. Prace doktorskie z matematyki bywają różne. Nie uważam mojej za
            wybitną, ale nie uważam też, abym musiał się za nią wstydzić. Podałem
            aksjomatyczną definicję algebr procesów i udowodniłem stosowne twierdzenie o
            reprezentacji. Rzecz jest dostępna, można sprawdzić i odnieść się do tego. Nie
            można tego zrobić w odniesieniu do pracy habilitacyjnej prof. Szplita. Nawiasem
            mówiąc; problem porównywalności wartości stopni i tytułów naukowych nie jest
            niestety trywialny i nie ma dobrych sposobów oceny wartości prac. Nie bardzo
            tez wiadomo jak porównać pracę np. faceta, który odkrył cząstkę elementarną
            (oprócz intuicji, wiedzy i pracy trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia) z
            wystawą np. rzeźbiarza, za która tez otrzymuje się stopień naukowy. Albo z
            pracą tzw. monograficzną, opisująca historię jakiegoś obiektu lub grupy osób. W
            większości przypadków wystarczy tu wkład pracy i umiejętność redagowania
            tekstów. Nie mówię o pracach wybitnych, gdzie niezależnie od dziedziny
            intuicja, wiedza i zdolności intelektualne są warunkiem sine qua non powstania
            pracy. Niestety, nikt dziś nie wie ani jak takich ludzi „wyłowić” ani jak im
            pomóc. Wiadomo jednak, że zinstytucjonalizowane nauczanie raczej takie
            zdolności zabija niż rozwija. Wykładem czy ćwiczeniami przekazać można tylko
            wiedzę werbalną, która akurat dostępna jest również w bibliotekach czy
            Internecie. I bywa, ze dobry student czy uczeń pisze tam lepiej niż utytułowany
            profesor. Zazwyczaj pisze o parę klas lepiej niż miko2. Tak to z tymi stopniami
            i tytułami bywa.
            3. Bazy danych zawierające ukazujące się prace są aktualizowane
            i „opóźnienie” nie przekracza na ogół roku. Również polskie. Dobrą wyszukiwarkę
            ma biblioteka narodowa i Deutsche Bibliothek (wszystkie oddziały) ale prac
            prof. Szplita jest tam niewiele, a artykułów w zasadzie nie ma w ogóle. Nie ma
            tez żadnej pracy przed rokiem 1989, kiedy to otrzymał habilitację. Nie wiem
            jakie instytucje kontrolowały dorobek naukowy prof. Szplita, bardzo proszę o
            podanie kto to robił, napisze do nich i po otrzymaniu, długiej mam nadzieje,
            listy prac Pana Szplita przestanę go publicznie o to pytać.
            4. Hochschule fuer Oekonomie została rozwiązana, pracowników w większości
            zwolniono, a studentów przejęła Hochschule f. Wirtschaft u. Technik (tzn.
            Wyższa Szkoła Zawodowa). Tak to było z tym „połączeniem”. I nie wynikało to ze
            zmian w strukturze szkolnictwa, bo w starych landach niczego takiego nie było.
            Po prostu Niemcy chcieli oczyścić szkolnictwo z ludzi za mocno związanych z
            komunistycznym reżymem byłej NRD. Bazowanie, na tym, że niemiecki jest dziś
            mniej znany niż angielski ma w tym przypadku krótkie nogi, bo można np. zapytać
            jak to było z „publicznymi” obronami prac doktorskich w języku niemieckim,
            których prof. Szplit był promotorem lub recenzentem, a które odbyły się w
            Polsce. Ile osób było na sali i ile wiedziało o czym jest mowa? Nie chcę tego
            tematu „drążyć”, ale to może być bardzo ciekawa sprawa.
            5. O jakim odwecie jest mowa? Czy pytanie o jawny z definicji dorobek
            naukowy, którego ujawnienie nakazał w dodatku sąd, jest odwetem? Strach
            pomyśleć co by było gdybym zapytał np. o wspomniane wyżej doktoraty? Odkąd to
            motywacja zadawania pytań dyskwalifikuje pytającego? W sądach ludzie zadają
            pytania na ogół „z niskich pobudek”, bo pragną złapać delikwenta na kłamstwie.
            Ja mam np. takie fajne protokoły sądowe, gdzie Pan Szplit sam sobie przeczy. I
            powiadomiłem Prezesa SR, że mam zamiar je upublicznić. Sprzeciwu w ciągu 30 dni
            nie było, więc mogę to zrobić.
            6. Ja nie mówiłem nigdy, ze moje dokonania są wybitne (są przeciętne),
            rzecz w tym, ze są wielokrotnie większe niż Pana Szplita,. Gdyby brać np.
            iloraz stosownych prac z listy filadelfijskiej, to byłyby nieskończenie
            większe, bo prof. Szplit jest tam nieobecny. I posty miko2 nie zmienią tego
            faktu.
            • Gość: miko2 Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosikówny IP: 200.97.128.* 06.05.05, 10:17
              w.korczynski
              prof.rechabilitowany
              kandyd11
              wako3
              me109f
              sowizdzal6
              folter
              krystiano_e
              dagmara_h
              serko_p
              brath
              lilka
              drs
              wojlu
              nierob2
              mohican
              stefan41
              dymzkowka
              naukawiec
              witka00
              elektryk77
              doradca_kadrowy
              poluch88
              nuuu-habeta
              noturm
              emilsz
              gosia_fik
              vigla
              rgb4
              feflek
              szacuneczek
              kobylybbb
              brrrrr
              krystyna_n
              witek113
              zyczliwy745
              uchatkowy
              dasrotekloster
              bylu.bylu
              merimbu
              din_din
              folter
              dijey
              ruper333
              • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 07.05.05, 20:48
                Gość portalu: miko2 napisał(a):

                > w.korczynski
                > prof.rechabilitowany
                > kandyd11
                > wako3
                > me109f
                > sowizdzal6
                > folter
                > krystiano_e
                > dagmara_h
                > serko_p
                > brath
                > lilka
                > drs
                > wojlu
                > nierob2
                > mohican
                > stefan41
                > dymzkowka
                > naukawiec
                > witka00
                > elektryk77
                > doradca_kadrowy
                > poluch88
                > nuuu-habeta
                > noturm
                > emilsz
                > gosia_fik
                > vigla
                > rgb4
                > feflek
                > szacuneczek
                > kobylybbb
                > brrrrr
                > krystyna_n
                > witek113
                > zyczliwy745
                > uchatkowy
                > dasrotekloster
                > bylu.bylu
                > merimbu
                > din_din
                > folter
                > dijey
                > ruper333

                Sporządzenie tej listy wymagało zapewne ogromnego nakładu pracy i stałego
                monitorowania tego forum; niektóre nicki użyte były tylko raz i to np. przed
                trzema laty. Autor postu musi być bardzo emocjonalnie związany z tematem; widać
                to również po sformułowaniach. Przypisywanie innym swoich nielubianych cech, to
                znany z psychologii mechanizm tzw. projekcji. Autor wykonał ogromną pracę.
                Niestety całkowicie chybioną, bo lista zawiera nicki osób, które wypowiadały
                się na forum tysiące razy. Gdyby podliczyć wszystkie te wypowiedzi, to byłoby
                to po kilkadziesiąt postów dziennie. Często długich i wymagających sporej pracy
                i wiedzy (np. cytowania długich wierszy czy śledzenia kieleckich aktualności).
                Już choćby z tego powodu jest to bzdura. Generalnie wymienione na liście osoby
                maja tę wspólną cechę, że zwykle wypowiadały się bardzo krytycznie, a żadna z
                nich nie uznawała tzw. autorytetów. Naprawdę warto przejrzeć te posty. Ja wiele
                wypowiedzi czytałem, bo przynajmniej dwa razy w tygodniu, a niekiedy częściej,
                na tym forum „bywam”. Byłbym oczywiście bardzo zadowolony, gdybym mógł
                przypisać sobie tylko 5% tych wypowiedzi, tym bardziej, że wiele z nich
                świadczy o dużej erudycji, inteligencji i poczuciu humoru piszących. Aby sobie
                przypisać ich autorstwo musiałbym jednak stwierdzić, że mam nie tylko czas na
                ich pisanie (a nie mam), ale również znakomite rozeznanie w realiach
                kieleckiego życia publicznego (tak dobrego nie mam), bo ich tematyka obejmuje
                właściwie wszystkie ważne społecznie sprawy. Posądzanie pani Bartosik o
                autorstwo tych postów jest jeszcze większa bzdurą; większości spraw nie zna, a
                czasu na takie dyskusje ma, jak sądzę, jeszcze mniej niż ja. Nie ma też
                sensownej motywacji aby w nich uczestniczyć. Sprawy związane z AŚ to tylko mała
                część tych wypowiedzi, a tematy związane z panem Szplitem to mała część tej
                części. W sumie wygląda na to, że chodzi głownie o odwrócenie uwagi od osoby
                pana Szplita i skierowanie jej w innym kierunku. Tak było z informacją o
                habilitacji Kowala i umieszczeniem skierowanej do mnie wypowiedzi w wątku o
                Massalskim. O obu mam złe zdanie, ale o takim sposobie „obrony” jeszcze gorsze.
                To droga do nikąd. Stawianie mi „zarzutu” z faktu, iż skierowałem jakąś sprawę
                do sądu w sytuacji, gdy nie ma jeszcze prawomocnego wyroku to bzdura. W ten
                sposób można oskarżyć każdego z prokuraturą na czele, bo ma ona najwięcej spraw
                w sądzie. Anonimowe pomawianie spoza forumowego nicka, gdy z dużym
                prawdopodobieństwem można przewidzieć, że „Agora” nie udostępni numeru IP, a
                prokuratura nie potrafi w tej akurat sprawie znaleźć sprawcy (w innych się
                udaje) to postępowanie niegodne pracownika uczelni. O używanym języku
                i „argumentach” nie wspomnę. Rzecz jest o tyle jeszcze nieprzyjemna, że
                istnieje więcej powodów, aby sądzić, iż miko2 to profesor Szplit. O tym, że
                otrzymałem kopię pisma Senatu Berlina (post miko2 z 18.04.2005 22:18) wiedział
                pan Szplit (od niego dostałem to pismo), Dziekan Malinowski i Rektor Massalski.
                Malinowski nie żyje. Mógł to więc być Masalski lub Szplit. Massalski nie
                wiedział jednak z kim z „Kontratekstów” pan Szplit korespondował. Można
                oczywiście przyjąć, iż pan Szplit rozpowiada dokoła co i do kogo napisał (i
                stad właśnie miko2, zna cytowane tu szczegóły) ale niesposób uwierzyć, że nie
                wie o toczącej się tu dyskusji. Powiadamiałem go o tym wielokrotnie, a miko2
                przywołuje jego wypowiedź na „zebraniu PTE”. W sytuacji, gdy istnieją poważne
                powody, by sądzić, że to właśnie on jest autorem pomówień, unikanie jasnej,
                publicznej wypowiedzi kompromituje go jeszcze bardziej. Do tego właśnie
                prowadzi niemożliwość ustalenia sprawcy na normalnej drodze, szczególnie gdy
                niektóre posty miko2 wysyła z serwera Wydz. Zarz. AŚ. Z tej sytuacji dobrego
                wyjścia nie. Nie jest takim wyjściem na pewno pisanie anonimów. Najlepszym,
                choć pewnie trochę nieprzyjemnym, byłoby pokazanie co prof. Szplit przed
                habilitacją napisał lub jasne stwierdzenie, że nie ma dorobku, o który pytam.
                NIC MU ZA TO NIE GROZI, bo nie ma w Polsce procedur wyciągania konsekwencji z
                tego faktu. Pan Szplit jest nauczycielem i w jakimś sensie wychowawcą, a
                wychowuje się również osobistym przykładem. Wszyscy popełniamy błędy, ale nie
                musimy w nich trwać. Jeśli popełniło się błąd, to trzeba się do niego uczciwie
                przyznać. Oczyszcza to atmosferę i pozwala dalej żyć normalnie. Czego
                serdecznie życzę.

                Waldemar Korczyński
                • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 08.05.05, 21:48
                  A tak w ogóle Walduś to o co ja cię pomówiłem? Że nie napisałeś habilitacji? A
                  może, że zostałeś prawidłowo usunięty z pracy w AŚ? (co znalazło potwierdzenie w
                  wyroku wydanym przez Okręgowy Sąd Pracy). O to, że jesteś pieniaczem? A ile
                  człowieku ty masz spraw w sądzie? W "Rzeczpospolitej" napisali, że próbowałeś
                  się sądzić nawet z nickami na forum. Ale nasi sędziowie musieli mieć zabawę jak
                  zobaczyli taki pozew! :)))))
                  Może dotnęła cię do żywego konstatacja, że bez konkursu i po znajomości dano ci
                  pracę na Politechnice Świętokrzyskiej? Może to nieprawde, że ten sposób
                  zatrudniania blokuje rozwój uczelni? I jest to kumoterstwo najlepszej próby?
                  Ja rozumiem, że fakt napisania przez Kowala habilitacji jest dla ciebie złą
                  wiadomością. Okazuje się, że twoja "fatalna" opinia nic nie znaczy. Strasznie
                  nie możesz się pogodzić z faktem, że twoje opinie interesują już wyłącznie
                  ciebie. Skoro jesteś starszym wykładowcą to nie masz prawa recenzować prac
                  naukowych. Żadnych! Nawet tych z twojej dziedziny. Oto cała twoja kariera.
                  Może ty sam gdybyś nie tracił tyle czasu na pisanie donosów też byś do czegoś
                  doszedł? Kto wie. Kiedyś podobno byłeś niegłupi facet dopiero pod koniec lat
                  90-tych ci się pogorszyło. Może to te pieniądze zarabiane w Staszowie? I zabawy,
                  o których do tej pory krążą legendy.
                  Napisz proszę w punktach, które z moich wypowiedzi uznajesz za pomówienie.
                  Bardzo chce to wiedzieć zanim do sądu trafi koleiny pozew przeciwko tym razem
                  miko2 :)))
                  Kartka dla Waldka
                  Twój ulubiony miko2
                  PS. Będę dalej odpowiadał na twoje posty. Zwłaszcze te, w których kłamiesz. Czy
                  to będzie dotyczyło Kowala, Szplita czy Massalskiego to nie znaczenia. Chowanie
                  się pod różnymi nickami nic ci nie pomoże. Nie będziesz mógł traktować tego
                  forum jako miejsca dla uprawiania prywatnej zemsty na nikim. Przynajmniej nie
                  bezkarnie. Za twoje spaprane życie i złamaną karierę naukową odpowiadasz
                  wyłącznie ty sam. A nie Szplit, Kowal, Kik, Kuleszyński czy Massalski. Im
                  szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie.
                  • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 09.05.05, 19:27

                    No, no. I pomyśleć, że ja tylko zapytałem za co właściwie Szplit dostał
                    habilitację. A co byłoby, gdybym tak spytał o szczegóły? Nie zależy mi na tej
                    dyskusji, ale niech będzie.
                    1. Konkurs wymagany jest przy mianowaniu, przy zatrudnianiu na kontrakt
                    (jak np. ja) nie jest konieczny. Ja akurat nic przeciw konkursom nie mam, ale
                    tak przy okazji; ilu MIANOWANYCH pracowników Wydz. Zarządzania zostało
                    zatrudnionych w wyniku normalnego konkursu? W ilu przypadkach w ogóle był
                    konkurs? Ilu pracuje „rodzinnie” (np. ojciec i syn, jak Szplitowie)? Ilu jest
                    krewnymi innych zatrudnionych w AŚ osób? To się da policzyć na podst. „stanu
                    osobowego”
                    2. Ja zawsze podkreślam, że jestem przeciętny. A recenzować
                    przedhabilitacyjny dorobek tych panów mam prawo tak jak każdy obywatel. I
                    oceniam go (przynajmniej Szplita i Kowala) fatalnie. Z tymi habilitacjami cos
                    nie jest normalnie. A robić kariery w stylu Szplita czy Kowala nie zamierzam.
                    3. Sprawa opisywana przez Rz. dotyczyła, sądząc po stylu i napuszonym
                    języku „dyskutanta”, właśnie „miko2”. Nie mam takiego jak on rozeznania w
                    sferach sadowych i prokuratorskich (miko2 wie o kulisach moich spraw więcej niż
                    ja), ale jeśli się sędziowie śmiali, to z wszystkich obywateli RP, bo nikt nie
                    kwestionował faktu pomówienia. Prokuratura nie znalazła wpierw „interesu
                    społecznego”, a przymuszona do działania interwencją oświadczyła, ze nie
                    potrafi znaleźć sprawcy. Nie wiem o kim to źle świadczy.
                    4. Jeśli w Staszowie były jakieś zabawy (ja wiem tylko o „oblewaniu”
                    dyplomów), to należałoby to natychmiast wyjaśnić, bo studiowali tam m.in.
                    policjanci i różne inne ważne osoby. Strach pomyśleć, co by było, gdyby to
                    miało wpływ na wydawane dyplomy. Odpowiedzialnym był Kuleszyński, który nawet
                    brał z tego tytułu coś ze trzy tysiące miesięcznie.
                    5. Pomówień było mnóstwo, ostatnio np. z tłumaczeniem tytułu pracy hab.
                    Szplita.
                    I jeszcze raz pytam co przed habilitacja napisali Szplit i Kowal? To chyba
                    jedyny w świecie „dorobek naukowy”, który można oglądać tylko po umówieniu się
                    z autorem. I chyba jedyny przypadek potraktowania takiego pytania
                    jako „zemsty”. Przecież to lipa. Taka publikacja „niepubliczna”. Czy te posty
                    coś w tym zakresie zmieniły? Ja mogę się przyznać do wywołania wojny
                    trzydziestoletniej, ale nie pomoże to ani Szplitowi, ani Kowalowi. Wydziałowi
                    Zarządzania też nie. Możemy oczywiście kontynuować tę „rozmowę”, ale niczego to
                    nie zmieni. Nic tez nie dadzą buńczuczne zapowiedzi „odpowiadania”. Może miko2
                    spróbuje zresztą odpowiedzieć np. na pytanie o grant KBN nr 1 HO2C 117 28. To
                    było sporo pieniędzy. Publicznych.

                    Znów bredzicie
                    Panie ... ???(miko2)
                    • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 09.05.05, 20:55
                      Jakie szczegóły? Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac
                      habilitacyjnych z dziedziny zarządzania? I co może jeszcze? Całkiem cię już
                      pogięło. Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
                      działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
                      Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
                      zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki. Gdzie widzisz miejsce na twoje recenzje?
                      Co miałyby nowego one wnieść? Sam piszesz, że nie jesteś naukowcem tylko
                      pracownikiem kontraktowym. Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma
                      dopracować parę lat brakujących mu do emerytury.
                      2. Otóż nie masz prawa recenzować żadnego dorobku i nikogo. Ani w Polsce ani za
                      granicą. Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem tytułów
                      i stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla dokładnie
                      Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Nie ma w niej miejsca dla "Superrecenzenta"
                      Geniusza Psich Górek Waldka Korczyńskiego. Robić kariery "w stylu" Kowala,
                      Szplita czy Massalskiego po prostu nie potrafiłeś. Nie zainteresowałeś swoją
                      twórczością żadnego liczącego się ośrodka naukowego w tym kraju ani za granicą.
                      Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego dorobku. Na
                      tym własnie polega w Polsce habilitacja. Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś.
                      Dlaczego tak się stało pozostaje twoją słodką tajemnicą ponieważ nie chcesz się
                      to wiedzą podzielić z forumowiczami. Napisz proszę po męsku w trzech zdaniach
                      dlaczego tak się stało. Naprawdę jestem ciekawy. Wynika z tego wszystkiego, że
                      nie jesteś przeciętny tylko po prostu słaby. Za słaby aby utrzymać się w pracy
                      na Akademii Świętokrzyskiej.
                      3. Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła mnie. Nie
                      wiem nawet o co dokładnie zostałeś pomówiony. Z tego co dalej piszesz jako
                      pomówienie odebrałeś skomentowanie twojej znajomości niemieckiego. Naprawdę
                      twoje tłumaczenia nie wystawiają ci najlepszego świadectwa. Nie jesteś w końcu
                      filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy mogą się zdarzyć. Cała
                      sztuka to przyznać się do nich z honorem. Jeśli w dalszym ciągu uważasz, że
                      napisanie o tym, że słabo posługujesz się językiem niemieckim jest pomówieniem
                      to ośmieszasz się w stopniu niesłychanym.
                      4. Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny. To jest dopiero pomówienie z
                      twojej strony. Przecież wiesz doskonale o tym, że każdy musi składać
                      sprawozdania roczne i 4-letnie ze swojej pracy. Dodatkowo dorobek podlega ocenie
                      w staraniu się o jakiekolwiek granty czy badania własne bądź statutowe. Z
                      dorobkiem pracowników wydziału można się zapoznać na miejscu tj. na ulicy
                      Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma najmniejszego problemu trzeba się tylko
                      wcześniej umówić. Jeśli będziesz dalej pisał, że ktoś coś ukrywa to znaczy, że
                      po prostu masz niesamowite problemu w czytaniu ze zrozumieniem. Chyba, że
                      obawiasz sie pokazać u swojego byłego pracodawcy co mnie niespecjalnie dziwi
                      biorąc pod uwagę w jaki sposób zapisałeś się w pamięci swoich byłych kolegów.
                      Jak powszechnie wiadomo wszyscy uwielbiają wprost donosicieli :)))))
                      5. Balangi to były w Staszowie, oj były! Szkoda, że masz taką krótką pamięć. Na
                      szczęście inni pamiętają to znacznie lepiej. Ale w końcu nie ma się czego
                      wstydzić. Przecież to nie grzech czy przestępstwo, że starszy mężczyzna ma
                      ochotę na zabawę. W końcu to byli dorośli ludzie :)))))
                      6. No i jeszcze raz. Nie odpowiadasz na moje pytania a wydają się one takie proste:
                      - dlaczego nie zrobiłeś habilitacji?
                      - czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy? (co w tej
                      sprawie postanowił Okręgowy Sąd Pracy?)
                      - jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w kontrolach
                      takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK może jakiś
                      cytat?)
                      - ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z pomawianych i
                      obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii Śiętokrzyskiej?
                      - czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być nawet
                      nieprawomocne)?
                      - kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim lekceważeniem jak
                      o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby świata nie potrafiłeś!
                      - co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu twojej
                      pracy na uczelni?
                      - dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit? Jej
                      strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia dwóch
                      wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została zlikwidowana.
                      Skąd pochodzą twoje informacje? Może jakieś źródło?
                      Jeśli nie uzyskam odpowiedzi na te proste wydawałoby się pytania, to podtrzymuje
                      w całości swoją tezę: wszystkie twoje oskarżenia to rojenia chorego,
                      skrzywdzonego przez los człowieka. Człowieka, który próbuje w sposób prymitywny
                      zemścić się na osobach, które w jego mniemaniu są winne jego upadkowi i
                      zniszczonej karierze naukowej. Czasem to mi cię nawet żal. Jesteś taki żałosny w
                      tych twoich próbach wyrządzeniu krzywdy Szplitowi (to chyba twój wróg nr 1),
                      Kuleszyńskiemu lub Kowalowi.
                      Kartka dla Waldka
                      Twój ulubiony
                      miko2
                      PS. Cóż, nie jestem w stanie odowiedzieć ci na pytanie o ten grant. Pewnie
                      dlatego, że w nim nie uczestniczę. Jeśli się to zmieni to pierwszy się dowiesz.
                      • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 11.05.05, 19:46
                        Kolejne brednie. Być może powinienem przerwać tę „rozmowę”, ale dobrze jest
                        chyba pokazać prawdziwe oblicze, język i obyczaje uczonych z WZiA AŚ, a
                        lepszego sposobu niż ich wypowiedzi na razie nie widzę. Ukazanie tej prawdy, to
                        również działalność społeczna; warto poznać kogo się wybiera (Szplit też
                        kandyduje). Do działań takich obligują wszystkich pracowników uczelni wydane
                        przez Komitet Etyki w Nauce PAN „Dobre obyczaje w nauce”, W-wa 2001, (str. 12,
                        art. 1.13. „Pracownicy nauki mają szczególny obowiązek szerzenia w swoich
                        środowiskach osobiście oraz za pośrednictwem instytucji i organizacji naukowych
                        zasad rzetelnej pracy naukowej, TĘPIENIA NIEUCZCIWOŚCI NAUKOWEJ lub łamania
                        dobrych obyczajów”). Dlatego odpowiadam.

                        1. „Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac habilitacyjnych z
                        dziedziny zarządzania? „
                        Ale tu nie ma nic do recenzowania! Chodzi o to właśnie, że Szplit niczego przed
                        habilitacją nie napisał! I
                        2. „Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
                        działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
                        Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
                        zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki.”
                        Czy ten przed habilitacja również? A do tych instytucji oczywiście napiszę. A
                        co będzie jak dostanę taką odpowiedź jak z Min. Nauki? („MNiI nie finansował
                        grantu prof. Szplita”)
                        3. „Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma dopracować parę lat
                        brakujących mu do emerytury”
                        To tak jak Kuleszyński. I jeszcze paru innych wykładowców AŚ, którzy pewnie nie
                        wiedzą jak się o nich pan „profesor” wyraża.
                        4. „Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem
                        tytułówi stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla
                        dokładnie Ustawa o Szkolnictwie Wyższym”.
                        Mam nadzieję, że to bzdura. Gdyby było inaczej, żylibyśmy w państwie bezprawia,
                        a uczelnie funkcjonowałyby w układach mafijnych. Parafrazując jednego kulawego
                        faceta można by rzec „Und wer der Weise ist entscheide ich”. Jeśli miko2 zna
                        taki przepis ze słowem „tylko”, „wyłącznie” lub równoznacznym, to chętnie
                        poczytam, będzie wiadomo gdzie jesteśmy.
                        5. „Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego
                        dorobku”.
                        To którzy to recenzenci? Np. przedhabilitacyjnego dorobku Szplita. I gdzie
                        można się z tymi recenzjami zapoznać.
                        6. „Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś Napisz proszę po męsku w trzech
                        zdaniach dlaczego tak się stało”.
                        M.in. dlatego, że sporą część tego co zrobiłem „zajęła” bez żadnego spisania
                        Akademia. Część tych rzeczy wydano zresztą osobom trzecim.
                        7. „Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła
                        mnie”.
                        Jasne, miko2 przecież podpisuje się imieniem i nazwiskiem. To w końcu
                        pracownik poważnego wydziału wtajemniczony w jego wszystkie sprawy i jako taki
                        nie pisze anonimów ani nie grozi nikomu. Tylko podobieństwo stylu,
                        zacietrzewienia, znajomości Wydz. Zarządzania i stosunek do „autorytetów”.
                        8. „Nie jesteś w końcu filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy
                        mogą się zdarzyć. Cała sztuka to przyznać się do nich z honorem”.
                        Tak jak miko2. Honor to podstawa. A przejawia się np. w pisaniu anonimowych
                        oszczerstw. A tak nawiasem to jak przetłumaczyć ten tytuł?
                        „Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
                        Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der
                        DDR“
                        Czy DDR to nie enerdówek?
                        9. „Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny”.
                        To chyba z wyjątkiem dorobku Szplita. Bo jego jest. Pytałem go osobiście wiele
                        razy, również, wielokrotnie, w budynku WZiA AŚ. Cos tam bredził, ze niby mnie
                        to nie wolno o to pytać. To „zaproszenie” do osobistego umówienia się, to tani
                        unik. Gdyby był wtedy cokolwiek ujawnił, nie byłoby tej dyskusji. Ale polecam
                        też artykuł na ten temat pod adresem www.nauka-
                        edukacja.p4u.pl/articles.php?id=59 i innych patologii (www.nauka-
                        edukacja.p4u.pl)
                        10. „Dodatkowo dorobek podlega ocenie w staraniu się o jakiekolwiek granty
                        czy badania własne bądź statutowe. Z dorobkiem pracowników wydziału można się
                        zapoznać na miejscu tj. na ulicy Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma
                        najmniejszego problemu trzeba się tylko wcześniej umówić”.
                        No i udało się to komuś obejrzeć? A ocenia właśnie Szplit. I to jest lipa, bo
                        sam niczego w żadnym punktowanym przez KBN piśmie nie napisał. Mnie nigdy nie
                        udało się umówić ze Szplitem na ceremoniał „ujawniania” tych prac, a próbowałem
                        wielokrotnie. A gdzie jeszcze są takie obyczaje „ujawniania” publikacji?
                        11. „czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy?”
                        Nie, bo uzasadnieniem jest fakt, że nie złożyłem wniosku o przedłużenie
                        zatrudnienia. I to jest oficjalna, uczelniana, wersja. A przyjęcia wniosku za
                        pokwitowaniem odmówiono. To takie obyczaje; niczego nie podpisywać. Jak miko2.
                        12. „jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w
                        kontrolach takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK
                        może jakiś cytat?).”
                        np. nielegalność filii w Staszowie, dublowanie godzin dydaktycznych
                        (wyłudzenie), nadmierne obciążenie dydaktyczne (ponad dwa tysiące godzin, a
                        przeliczeniowych trzy tysiące)
                        13. „ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z
                        pomawianych i obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii
                        Śiętokrzyskiej?”
                        Żadne. I to jest właśnie ciekawe., bo żadnego z wymienionych faktów nikt nie
                        zakwestionował.
                        14. „czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być
                        nawet nieprawomocne)?”
                        Nie. Por wyżej
                        15. „kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim
                        lekceważeniem jak o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby
                        świata nie potrafiłeś”!
                        Znajomość rzeczywistości. A jak tylko dowiem się JAK to osiągnął, natychmiast
                        przestanę
                        16. „co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu
                        twojej pracy na uczelni?”
                        A co dobrego wynika z pracy miko2, Kowala, Kuleszyńskiego i innych? Czym tak
                        rozsławili AŚ? To jest tania demagogia. Ponad 95% prac naukowych nie znajduje
                        żadnego zastosowania, w WZiA AŚ ponad 99,9%. Pisanie tych prac, to w większości
                        przypadków jakieś dokształcanie się. Próba załapania się na zasadę jedności
                        badań i nauczania Humboldta. I nic by się nie działo, gdyby ludziom woda sodowa
                        nie uderzała do głów i nie sygnowali swym nazwiskiem komicznych życiorysów jak
                        to uczynił Szplit. (por. „Dobre obyczaje w nauce” . str. 17, art.
                        2.9. „Pracownik nauki powstrzymuje się od samochwalczej reklamy”).
                        17. „dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit?
                        Jej strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia
                        dwóch wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została
                        zlikwidowana”.
                        To oryginalne połączenie, gdy uczelnia „uniwersytecka” zostaje sprowadzona do
                        poziomu wyższej szkoły zawodowej. Nie zostaje nawet ślad starej nazwy,
                        pracownicy zostają zwolnieni, a we władzach nie pojawia się żaden pracownik
                        zlikwidowanej uczelni. Łączyli się chyba studenci. Przy piwie.

                        A tak w ogóle, to dyskusja przypomina jako żywo wczesny PRL. Jak tylko ktoś
                        mówił, że z tym dobrobytem to coś nie tak i wolałby, aby taniała kiełbasa, a
                        drożały lokomotywy, a nie odwrotnie, to natychmiast okazywało się, to wróg
                        ludu, pijak i co tam jeszcze ludowa władza potrafiła wykombinować. Byle tylko
                        nie gadać o istocie sprawy. Teraz chodzi o to,
                        • w.korczynski dokończenie 11.05.05, 19:49
                          Byle tylko nie gadać o istocie sprawy. Teraz chodzi o to, aby zagadać sprawę
                          nieistniejącego przedhabilitacyjnego dorobku Szplita i Kowala, uwiarygodnić
                          dziwne habilitacje i sciemnić sprawy finansowe (np. grantu 1 HO2C 117 28 czy
                          zdublowanych godzin) czy lipę z dwoma tysiącami godzin dydaktycznych. I
                          uratować resztki autorytetu. A tego zrobić się nie da.
                          • Gość: miko2 Re: dokończenie IP: 194.30.228.* 11.05.05, 22:59
                            Odpoiwdziałem ci w wątku: "Czy ten śmieszny dr Korczyński..."
                            • till_eulenspiegel Ten profesor staje sie znany 20.05.05, 13:47
                              www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=746
                        • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 11.05.05, 22:05
                          Odpowiadam w wątku: "Czy ten smieszny dr korczyński..."
      • Gość: odpisuję [...] IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.04.05, 14:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Krzysztof Łoziński Re: Niepierwsze potwierdzone kłamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:18
      Cała sprawa w ogóle mnie nie obchodzi, ale zabieram głos, bo wymieniono tu moje
      nazwisko. Miko2 napisał: "Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz
      moje pozdrowienia dla Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą
      publiczną. Zdaje się Krzysiek wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić
      z tymi materiałami."
      W związku z tym oświadczam: Autora tego postu w ogóle nie znam i kłamie on
      sugerując że jestem jego jakimś kumplem pisząc o mnie per "Krzysiek" i
      pozdrawiając. Sądząc z treści postu pod pseudonimem miko2 kryje się prof.
      Szpilit, bo tylko on wiedział z kim z redakcji "Kontratekstów " korespondował i
      co w tej korespondencji było. Zwracam uwagę, że Waldemar Korczyński nie
      wyumienił żadnego nazwiska, więc ów miko2 nie mógł mieć tej wiedzy z jego
      wypowiedzi. Nie jest też prawdą, że mówiłem w. Korczyńskiemu "co ma zrobić z
      tymi materiałami". Nic mu o tym, co ma zrobić, nie mówiłem.
      W całej sprawie nie zajmuję żadnego stanowiska, a pytania panu Szpilitowi
      zadałem tylko z obowiazku zawodowego redaktora, który musi sprawdzać
      docierające do niego informacje, zaczym coś opublikuje. Ponieważ do żadnej
      publikacji w końcu nie doszło, sprawy dalej nie drążyłem, ale nie jest prawdą,
      że z tej korespondencji wynikały jakies dowody na to, że W Korczyński kłamie.
      Na przyszłość proszę, by ludzie którzy mnie nie znają, nie powoływali sie na
      mnie, nie udawali moich znajomych i nie wciskali w moje usta treści, których
      wcale nie wypowiadałem. Waldemara Korczyńskiego znam, prof Szpilita nie. To
      wszystko.
      Krzysztof Łoziński "Kontrateksty" (www.kontrateksty.pl)
    • donald.duck Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 22.04.05, 13:32
      Czy ten śmieszny profesor Szplit ujawnił w końcu co napisał przed habilitacją?
      Co to za duży dorobek naukowy, którego znaleźć nie można?
      • renia_n Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 01.05.05, 18:13
        Dla dobra powstającego Uniwersytetu proszę zrobić Panie Profesorze tę stonę
        internetową i w końcu się odczepią. Można nawet plik w Wordzie zapisać jako
        stronę web i po problemie.
        • Gość: olka no właśnie IP: *.kielce.msk.pl 07.05.05, 17:43
    • Gość: miko2 Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz IP: 200.97.128.* 20.05.05, 16:50
      No i co ty na to Waldek? Mam nadzieję, że si epod swoją twórczością wreszcie
      podpiszesz? I wszyscy będą wiedzieć jaki z ciebie światły (były) naukowiec?
      • w.korczynski Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz 21.05.05, 08:14
        Gość portalu: miko2 napisał(a):

        > No i co ty na to Waldek? Mam nadzieję, że si epod swoją twórczością wreszcie
        > podpiszesz? I wszyscy będą wiedzieć jaki z ciebie światły (były) naukowiec?

        Łącznie, m.in. dot. postów:

        • Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: *.pu.kielce.pl
        Gość: miko215 20.05.2005 16:40 + odpowiedz


        No tym razem przeadziłeś Waldek. Myślę, że narobiłeś sobie kłopotów.


        • Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 200.97.128.*
        Gość: miko2 20.05.2005 16:53 + odpowiedz


        Myśle Kubuś (Waldek?, Asiu?), że tu ty masz raczej powody do zmartwienia.
        Oczekuj ciekawych wizyt i pism poleconych.
        Dla wszystkich antysemitów z Sandomierza(?)
        Całusy miko2


        Pozwolę sobie zauważyć, że, teoretycznie przynajmniej, realsocjalizm skończył
        się w Polsce przed 15-tu laty. Razem z nim, również teoretycznie, znikło
        pojęcie „świętych krów”, które w tym kontekście tak bardzo krzywdziło Hindusów.
        Prawdę wolno dziś (cały czas mówimy o teorii) pisać o każdym obywatelu RP, o
        osobach publicznych nawet bardziej niż o pozostałych. Ja w żadnej mojej
        wypowiedzi nie kłamałem. Rozumiem, że mój adwersarz poczuł się urażony faktem,
        iż w cytowanym artykule z „Kontratekstów” wykorzystałem pana Szplita jako
        ilustrację powszechnego dziś zjawiska utajniania informacji o osobach
        publicznych lub kandydatach do bycia takimi, co w mojej opinii bardzo naszej
        demokracji szkodzi. Aby go pocieszyć informuję, że nie jest to pierwszy taki
        przypadek. Osoba pana Szplita była inspiracją wielu moich wypowiedzi:
        - o ciekawej formie mobbingu, przekraczającej ramy zatrudnienia. Zjawisko
        jest naprawdę interesujące, a z moich fragmentarycznych na dziś informacji
        wynika, ze wcale nie tak rzadkie. Por www.nauka-
        edukacja.p4u.pl/articles.php?id=58
        - o ukrywaniu dorobku naukowego. Por www.nauka-
        edukacja.p4u.pl/comment.php?what=article&id=59 i wiele wypowiedzi np. na tym
        forum (por. m.in. w wątku skromność profesorska, www.gazeta.pl?? oraz
        wspomniany artykuł w „Kontratekstach”)
        - o etyce nauczyciela pracownika naukowego (wiele krótkich wypowiedzi na
        różnych forach, m.in. na tym oraz www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?
        id=91)
        - o wadach i patologiach obecnego systemu edukacji (por. m.in.
        www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=64 i www.nauka-
        edukacja.p4u.pl/articles.php?id=65)
        Mam również zamiar wykorzystać go (pana Szplita) do zilustrowania sposobu
        rozumienia art. 54 Konstytucji przez niektóre instytucje i osoby publiczne.
        Przyczyną nie jest, wbrew opinii miko2, żadna moja osobista niechęć do pana
        Szplita, ale fakt, iż z jednej strony uczestniczył on w wydarzeniach, które się
        idealnie do zilustrowania rozmaitych patologii nadają, z drugiej zaś zajmuje
        stanowisko, na którym winien wykazywać się posiadaniem dorobku naukowego,
        który, z bliżej nieznanych przyczyn komicznie (obejrzeć można tylko w Wydziale
        Zarządzania AŚ, osobiście i po uprzednim umówieniu się na tę podniosłą
        uroczystość. Boję się, że następnym wymaganiem może być np. przybycie we fraku,
        cylindrze i towarzystwie lokaja) utajnia. Nie mogę oczywiście wykluczyć, że
        znalazłbym jeszcze inną, równie doskonałą ilustrację moich poglądów (może np.
        wśród proponowanych przez miko2 kolegów pana Szplita), ale po prostu nie chce
        mi się szukać, a dobry przykład mam pod nosem. Tak więc jedną z przyczyn całego
        zamieszania jest moje lenistwo, do którego się z pokorą przyznaję i nie będę
        wnosił pretensji jeśli miko2 dopisze je do długiej listy wskazywanych przez
        niego moich wad. A tak na marginesie. Ja doceniam oczywiście wagę pogróżek
        miko2 i pamiętam wspomniane „wizyty” (nb. do dziś kojarzyłem je z zupełnie
        innymi osobami). Jak jednak widać nie zmieniły one wiele i nie oczekiwałbym, że
        teraz coś się zmieni. O tych pogróżkach powiadomię oczywiście prokuraturę. I
        nawet nie dlatego bym oczekiwał, że dziś znajdzie sprawców, ale dlatego, że
        może się okazać, iż znajdzie ich w przyszłości, a nie zgłaszając sprawy
        dopuściłbym do przedawnienia przestępstwa. Warto też zauważyć, że
        ilość „upadłych autorytetów” jakby się ostatnio zwiększała, a miko2 skutecznie
        stara się liczbę tę powiększyć.

        • Gość: miko2 Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz IP: *.fbx.proxad.net 21.05.05, 09:36
          Myślę Waldek, że narobiłeś sobie kłopotów ponieważ steku tak bezczelnych kłamstw
          i przeinaczeń nie było dane mi czytać od czasu kiedy przestał się ukazywać "Der
          Sturmer" (zdaje się pismo bliskie ci ideowo).
          Po kolei twoje kłamstwa:
          1. Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
          przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
          wglądu. Kłamstwo nr1.
          2. Bezczelna kłamstwo nr 2. Jakiekolwiek publikacje "popełnione" przez dr potem
          prof. Szplita nie są tajne. Były wielokrotnie prezentowane w trakcie starań o
          stypendium habilitacyjne, postępowania przed Centralną Komisją ds. Tytułów i
          Stopni Nuakowych oraz w KBN. Każda z tych instyucji oceniła dorobek prof.
          Szplita jako wystarczający do nadania mu stopnia dr hab. Ostatnio oceniała go
          również PKA. Również nie znalazła powodów do kwestionowania jego dorobku zarówno
          przed jak i pohabilitacyjnego. Jedyną "instytucją" jesteś ty.
          3. Bezczelne kłamstwo nr 3. Jedyna osobą upoważnioną do wydania twoich śmieci,
          które pozostały po tobie na AŚ jest Anna Żołądek. Wiesz o tym doskonale jako
          wieloletni pracownik Wydziału Zarządzania AŚ. Dlaczego nadal nie chcesz odebrać
          swoich rzeczy (chociaż jak twierdzisz znajduje się tam habilitacja) pozostaje
          twoją słodką i niewyjaśnioną tajemnicą.
          4. Bezczelne kłamstwo nr 4. Uczelnia, na której prof. Szplit uzyskał habilitacje
          nie była nigdy uczelnią partyjną. Miała ona w byłej NRD status podobny do SGPiS.
          Nie została zlikwidowana a tylko połączona z inną uczelnią zachodnioberlińską.
          Wzystkie publikacje (również habilitacje) zostały przekazane do biblioteki
          Uniwesytetu Humboldta i Niemieckiej Biblioteki Narodowej ( zuwagi na utratę
          przez nową uczelnię uprawnień habilitacyjnych). Żeby sprawa była całkowicie
          jasna to prof. Szplit uzyskał w 1990 potwierdzenie ważności jego tytułu również
          w Polsce a w 2000 r. dodatkowo w Niemczech (a nie w NRD). Ma on unikalny w skali
          kraju podwójny tytuł naukowy, który pozwala mu podjąć pracę jako profesor na
          wszystkich uczelniach w Unii Europejskiej.
          5. Kłamstwo nr 5. Trudno wnikać w czyjeś myśli (zwłaszcza tak pokręcone jak
          twoje) ale jedynym twoim motywem w pomawianiu prof. Szplita jest prymitywna
          próba prywatnej zemsty. Mścisz się za usunięcie cię z pracy (chociaż
          zawdzięczasz je twojemu lenistwu, z którego jesteś tak dumny), mścisz się
          wreszcie za to, że skompromitowałeś się wielokrotnie przed Sądem Pracy w czasie
          wielu rozpraw na twój temat. Twoje ego jest niebotyczne i nie możesz znieść, że
          z osoby której słuchano, która miała niezależny zakład stałeś się zwykłym
          popychadłem, z którym nie liczy sie kompletnie nikt.

          Tak oto wygląda twoja postawa moralna i prawdomówność. Jesteś najlepszym
          przykładem tych wszystkich patologii drążacych polską naukę, o których
          wielokrotnie pisano. Prywata, wycieczki za pieniądze podatnika do Meksyku, fuchy
          w Staszowie, Pińczowie, na WSU zamiast rozwoju naukowego. Strach przed
          weryfikacją swojego dorobku przez innych matematyków (to dlatego nie napisałeś
          habilitacji). Twój dorobek nie jest jak tu piszesz "średni" On jest po porostu
          żenujący. Dlatego nikt nie chciał z tobą współpracować na polu naukowym. Od
          dobrych kilku lat piszesz wyłącznie donosy i paszkwile a to na Szplita a to na
          Kuleszyńskiego a to na Kowala czy też Kika (por. Newsweek). Czy to jest zajęcie
          godne pracownika (nawet tylko dydatkycznego) nauki? Czy jest zgodne z Kodeksem
          Dobrych Praktyk? Ocenę pozostawiam forumowiczom.
          Pozdrawiam
          miko2
          PS. Nie formułowałem pod twoim adresem żadnych pogróżek. Zaczynasz mieć
          urojenia. Po prostu publikując kłamstwa na temat czyjejś osoby należy liczyć się
          z konsekwencjami prawnymi takich działań. Przeholowałeś w swoich kłamastwach, za
          daleko zapędziłeś się w swojej zemście. Emocje są złym doradcą.
          • w.korczynski Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz 23.05.05, 18:57
            To ma byc chyba niekonczaca sie opowiesc. Niech i tak bedzie.

            1 Zakaz wypowiadania się o pracodawcy tez narusza art. 54 Konstytucji. Jeśli
            pracodawca narusza prawo (np. akceptując „dublowanie” zajęć) to zakaz pozwala
            na mataczenie.

            2. No to gdzie jest o tych „publikacjach” jakaś informacja?

            3. Prokurator Prokuratury Rejonowej, Pan Świątek, stwierdził, ze moimi pracami
            dysponuje prof. Szplit. Mam takie pismo.

            4. To tak jakby SGH „połączyła się” z jakąś wyższą szkołą zawodowa. A przed
            połączeniem nazywała by się „Czerwony klasztor”. U nas mało kto te powieść
            czytał, ale to jest naprawdę przerażający obraz czerwonej odmiany faszyzmu.
            Niżej załączam wywiad z Prezydentem (tak się tam nazywa odpowiednik takiego
            Kanclerza-Rektora) Wyzszej Szkoly Zawodowej Techniki i Gospodarki w Berlinie,
            która wchłonęła Hochschule f. Oekonomie.

            5. Tego chyba komentować nie trzeba.

            Wykaz tego co ja napisałem jest dostępny pod adresem.

            www.tu.kielce.pl/~korczynski/
            Nie uważam, by było to imponujące, ale jest przynajmniej JAWNE. Są tu również
            prace napisane wspólnie z innymi ludźmi, wiec chyba niektórzy jednak za mną
            współpracowali.

            A tak nawiasem. Jakie to konsekwencje prawne polegają na składaniu „wizyt”?
            Szczegolnie takich wizyt, gdy nie wiadomo, kto je sklada. I ordynarnie grozi.
            To są groźby i ja choć bez wiary w sukces powiadomię o nich prokuraturę. Pewnie
            znów nie znajdzie „interesu społecznego” w ściganiu sprawcy.
            • w.korczynski Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz 23.05.05, 19:07
              To jest wywiad Prezydenta Wyzszej Szkoly Techniki i Gospodarki w Berlinie,
              ktora wchlonela Wyzsza Szkole Ekonomii gdzie prof szplit uzyskal habilitacje.
              dzis ta szkola nie ma nawet uprawnien do nadawania doktoratow. Załączam
              fragment, cały wywiad jest długi na piec stron. Przepraszam za jakość skanu.
              Troche poprawilem, ale to za duzo roboty.

              Arm drań - Bein ab
              Ein Gesprach mit dem Prasidenten der FHTW, Prof.Dr.rer.pol. Rainer Knigge
              Lebenslauf
              \ 943 geboren, 52 Jahre alt, in der Nahe von Bielefeid Realschule
              2-jahriges Vorpraktikum zum Elektroingenieur, dort rausgeflogen
              eine Zeit lang Lokairedakteur bei einer Dortmunder Zeitung
              Abitur am Abendgymnasium
              dann nach Berlin zum Studium, an der FU VWL und Mathe
              1969, 1970 Examen zum Diplom-Yolkswirt
              Arbeit im Wissenschaftsbereich
              wissenschaftlicher Assistent an der TU im Bereich VWL (lehrte dort
              Wirtschaftspolitik bis 1975)
              Arbeit im Sonderforschungsbereich hat er Forschungsmanagement gemacht
              1976 berufen zum Professor fur Wirtschaftspolitik an der FHW
              dort hat er ein sozialwissenschaftlich orientiertes BWL-Studium aufgebaut
              nach l O Jahren Lehre folgten Sonderaufgaben im Auftrage der Senatsverwaltung.
              (Geschaftsfuhrer eines
              wissenschaftlichen Forschungsinstituts)
              • spater im Auftrag des Senats in das ITW gegangen
              o ITW (Institut fur technische Weiterbildung) ist eine scnatsnahe
              Organisationjedoch rechtiich selbstandig
              o Entwurfvon Weiterbildungsstudiengangen am ITW
              o Aufbau des gesamten kaufmannischen und Management-Programms
              o ITW hat SchulungsmaBnahmen zum kleinen Einmaleins der Marktwirtschaft an
              allen gróBeren Betrieben der DDR ubemommen o Tatigkeit am ITW nie als Dozent
              sondern nur in der Organisation
              • wurde dann Grundungsprorektor fur Wirtschaft an der zuktinftigen FHTW i.G.

              Der Wadenbeifier : H elche Entwickiungsschritte haben się von der HfÓ żur FHTW
              miterlebt?
              Die erste Etappe war die Ondungsphase einer, sag ich 'mal, FHW2. Dort war ich
              im Prinzip allein und konnte mir einen kleinen Stab von Mitarbeitern aufbauen.
              Unsere Aufgabe bestand darin die den Obergang der HfO reibungslos zu
              organisieren. Dieses geschah sehr kooperativ von beiden Seiten...
              ...und was passierte mit den Studenten?
              Die Studenten hatten damals das Optionsrecht. się konnten an FU oder TU, BWL
              oder VWL weiterstudieren oder an die neu zu errichtende FH gehen. Wir haben
              damals intensiv Werbung fuer uns gemacht. Von den 2000 Studenten haben sich
              1200 dafuer entschieden an der FH zu bleiben.
              War es aus Ihrer heutigen Sicht eigentlich notwendig von den Professoren der
              HfÓ keinen w ubernehmen?
              Nein, das habe ich nie so gesehen.


              Ich war zur damaligen Zeit in der Evaluierungskommission des
              Wissenschaftsrates.


              Dieser hatte die Empfehlung gegeben die HfO abzuwickeln. An der HfÓ gab es zwei
              Abteilungen. Den Bereich Planwirtschaft und den Bereich Aussenwirtschaft. Bei
              den Aussenwirtschaftlem gab es wirklich sehr viele die sich mit dem NSW
              beschaftigt haben. Dort saBen also Handelsrechtier die genauso gut in
              Handelsrecht waren wie ihre westdeutschen Kollegen. Daraus resultierte die
              Empfehlung des Wissenschaftsrates etwa 50% des Dozentenstabes aus dem Kreis der
              ehemaligen HfÓ-Dozenten zu rekrutieren. Das hat sich dann aber sehr schnell
              verwassert. Wir sind mit einer Vielzahl von Listen die hier schon von der
              Berufungskommission Wirtschaft verabschiedet worden waren, im AS der TFH
              gescheitert.

              Dieser hatte ganz erhebliche Vorbehalte gegen das "rote Kloster". Die
              Senatsverwaltung hat sich eigentlich bei allen Berufungen die wir versucht
              haben, sehr zógerlich verhalten. Letztendlich haben wir bis auf 6-7 Leute, aus
              diesem Kreis keinen berufen koennen. ...



              www.rz.fhtw-berlin.de/misc/Wadenbeisser/Ausgabe0296/artl3.htm 0


              Wir bedanken unsfilr dieses Gesprach.
              zuruck /UITI Inhaltsvei'/.cichnis
              Herausgeber: Das Studentenparlament der FHTW Berlin
              Y.i.S.d.P.: Norbert Fuchs, c/o AStA-Buro der FHTW Berlin
              HTML-Yersion von Frank Steinke, 10-05-1996


        • Gość: miko2 Re: Do pani Rektorki AŚ Renaty Renz IP: *.customer.m-online.net 21.05.05, 09:46
          I jeszcze jedno. Po tylu niegodziwościach jakie popełniłeś wobec osób
          pracujących na Wydziale Zarządzania AŚ wcale ci się nie dziwię, ze boisz się tam
          pokazać osobiście. Ale zapewniam cię, że nic ci nie grozi. Może jedynie
          ośmieszenie.
          pozdrawiam
          miko2
          PS. Frak nie jest konieczny. Nie zamaskował on by zresztą twoich manier rodem z
          bazaru. Nie szata stanowi o człowieku ale jego uczynki. Twoje wystawiają ci jak
          najgorsze świadectwo.
          • kobylybbb [...] 21.05.05, 09:54
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: ... Do miko2 IP: 83.238.70.* 23.05.05, 04:28
            Szanowny Panie!
            Napisałem ten nagłówek z pewną niechęcią, bo Pańskie wypowiedzi są dość
            rynsztokowe. Ale uczono mnie, że zawsze należy traktować rozmówców z szacunkiem.
            Przeczytałem uważnie cały wątek (i kilka pokrewnych). Najbliższa jest mi
            wypowiedź Jakuba z 20.05.2005, 15:41 (imię prawdopodobnie prawdziwe, co
            potwierdza sam miko2), chociaż nie pochwalam jego stylu pisania. Jednak znacznie
            bardziej bulwersują mnie Pańskie wypowiedzi. Proszę o jasne odpowiedzi na
            poniższe pytania:
            1. Dlaczego Pan, nie ujawniając się, uzurpuje sobie prawo do tak poufałego
            traktowania rozmówców. Ma Pan dużo wiadomości, prawdopodobnie pracuje na AŚ -
            jakim prawem pisze Pan np. ,,Oj Kubuś, Kubuś'' czy ,,No i co ty na to Waldek''?
            Jeśli ma Pan do tego prawo, proszę się przedstawić, jeśli nie - sam Pan wystawia
            sobie świadectwo.
            2. Z uporem maniaka powtarza Pan, że dorobek pana profesora Szplita jest
            jawny, że każdy go może poznać. Dlaczego zatem nie poda Pan choćby liczby tych
            prac i najważniejszych czasopism, w których były opublikowane? Wydaje się, że
            nie jest to aż tak długa lista, ale jeśli ma Pan problemy ze znalezieniem
            wszystkich prac, to poproszę o najważniejsze, ,,sztandarowe'' prace pana
            profesora Szplita z okresu sprzed habilitacji... (Najlepiej byłoby oczywiście
            pomóc panu profesorowi Szplitowi założyć własną stronę internetową... Chociaż
            nie, wtedy odpadłby argument, dlaczego nie można znaleźć jego dorobku w
            internecie...).
            3. Z Pańskich wypowiedzi wynika, że Pańska znajomość języka niemieckiego jest
            doskonała. Proszę zatem przetłumaczyć na język polski tytuł ,,Die qualitativ
            neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den Bedingungen der
            Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''. Czy
            tłumaczenie ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
            krajach europejskich'' jest rzeczywiście choćby zbliżone do właściwego? Brak
            odpowiedzi na to pytanie będzie świadczyć, że Pańskie zdanie ,,ty widocznie
            lubisz robić z siebie głupka'' było skierowane w stronę niewłaściwej osoby... (A
            może to tytuły podane przez pana Korczyńskiego są błędne? W takim przypadku
            proszę o podanie rzeczywistych tytułów).
            4. Czy grant KBN nr 1 HO2C 117 28 kiedykolwiek istniał poza sprawozdawczością
            pana profesora Szplita? Może będąc tak dobrze poinformowanym, zna Pan temat tego
            grantu? A może chociaż głównych wykonawców? Nic? Rozumiem, ma Pan kłopoty z
            ,,pisaniem ze zrozumieniem''...
            5. Dlaczego atakuje Pan pana Korczyńskiego ad personam? Co ma wspólnego jego
            osobista sytuacja do pytań, które zadaje? Czy gdyby to pytanie zadawał obecny
            pracownik AŚ, to uzyskałby odpowiedź? Przecież nikt nie sugeruje nawet chęci
            recenzowania dorobku pana profesora Szplita... (A na marginesie: 64-stronicowa
            praca doktorska z matematyki nie jest pracą krótką. A gdyby rzeczywiście liczyła
            tylko 3 strony, to świadczyłoby to jedynie o geniuszu autora - lub
            niekompetencji Rady Wydziału, która podjęła uchwałę o nadaniu mu stopnia doktora).
            6. ,,Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
            przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
            wglądu'' (błędy literowe z oryginału) - czym się różni ten zakaz od zakazu
            publicznych wypowiedzi?
            Nie pozdrawiam.
            PS. Mieszkam w Bydgoszczy od bardzo wielu lat. Proszę mnie nie zaliczać do
            kolejnych wcieleń pana Korczyńskiego (o którym zresztą pierwszy raz przeczytałem
            na tym forum). Z góry dziękuję.
            PPS. Przed chwilą znalazłem kolejną bardzo śmieszną Pana wypowiedź. Jest ona
            jednak w innym wątku, dlatego pozwolę sobie ją skomentować właśnie tam, aby
            uniknąć zaśmiecania forum.
            • w.korczynski Re: Do miko2 23.05.05, 19:10
              Gość portalu: ... napisał(a):

              > Szanowny Panie!
              > Napisałem ten nagłówek z pewną niechęcią, bo Pańskie wypowiedzi są dość
              > rynsztokowe. Ale uczono mnie, że zawsze należy traktować rozmówców z
              szacunkiem
              > .
              > Przeczytałem uważnie cały wątek (i kilka pokrewnych). Najbliższa jest mi
              > wypowiedź Jakuba z 20.05.2005, 15:41 (imię prawdopodobnie prawdziwe, co
              > potwierdza sam miko2), chociaż nie pochwalam jego stylu pisania. Jednak
              znaczni
              > e
              > bardziej bulwersują mnie Pańskie wypowiedzi. Proszę o jasne odpowiedzi na
              > poniższe pytania:
              > 1. Dlaczego Pan, nie ujawniając się, uzurpuje sobie prawo do tak poufałego
              > traktowania rozmówców. Ma Pan dużo wiadomości, prawdopodobnie pracuje na AŚ -
              > jakim prawem pisze Pan np. ,,Oj Kubuś, Kubuś'' czy ,,No i co ty na to
              Waldek''?
              > Jeśli ma Pan do tego prawo, proszę się przedstawić, jeśli nie - sam Pan
              wystawi
              > a
              > sobie świadectwo.
              > 2. Z uporem maniaka powtarza Pan, że dorobek pana profesora Szplita jest
              > jawny, że każdy go może poznać. Dlaczego zatem nie poda Pan choćby liczby tych
              > prac i najważniejszych czasopism, w których były opublikowane? Wydaje się, że
              > nie jest to aż tak długa lista, ale jeśli ma Pan problemy ze znalezieniem
              > wszystkich prac, to poproszę o najważniejsze, ,,sztandarowe'' prace pana
              > profesora Szplita z okresu sprzed habilitacji... (Najlepiej byłoby oczywiście
              > pomóc panu profesorowi Szplitowi założyć własną stronę internetową... Chociaż
              > nie, wtedy odpadłby argument, dlaczego nie można znaleźć jego dorobku w
              > internecie...).
              > 3. Z Pańskich wypowiedzi wynika, że Pańska znajomość języka niemieckiego
              jest
              > doskonała. Proszę zatem przetłumaczyć na język polski tytuł ,,Die qualitativ
              > neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den Bedingungen der
              > Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''. Czy
              > tłumaczenie ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
              > krajach europejskich'' jest rzeczywiście choćby zbliżone do właściwego? Brak
              > odpowiedzi na to pytanie będzie świadczyć, że Pańskie zdanie ,,ty widocznie
              > lubisz robić z siebie głupka'' było skierowane w stronę niewłaściwej osoby...
              (
              > A
              > może to tytuły podane przez pana Korczyńskiego są błędne? W takim przypadku
              > proszę o podanie rzeczywistych tytułów).
              > 4. Czy grant KBN nr 1 HO2C 117 28 kiedykolwiek istniał poza
              sprawozdawczością
              > pana profesora Szplita? Może będąc tak dobrze poinformowanym, zna Pan temat
              teg
              > o
              > grantu? A może chociaż głównych wykonawców? Nic? Rozumiem, ma Pan kłopoty z
              > ,,pisaniem ze zrozumieniem''...
              > 5. Dlaczego atakuje Pan pana Korczyńskiego ad personam? Co ma wspólnego jego
              > osobista sytuacja do pytań, które zadaje? Czy gdyby to pytanie zadawał obecny
              > pracownik AŚ, to uzyskałby odpowiedź? Przecież nikt nie sugeruje nawet chęci
              > recenzowania dorobku pana profesora Szplita... (A na marginesie: 64-stronicowa
              > praca doktorska z matematyki nie jest pracą krótką. A gdyby rzeczywiście
              liczył
              > a
              > tylko 3 strony, to świadczyłoby to jedynie o geniuszu autora - lub
              > niekompetencji Rady Wydziału, która podjęła uchwałę o nadaniu mu stopnia
              doktor
              > a).
              > 6. ,,Prof. Szplit nie zabronił ci wypowiadać ci się publicznie a tylko
              > przedstawiać swoje publiczne wypowiedzi na temat ówczsnego proacodawcy do
              > wglądu'' (błędy literowe z oryginału) - czym się różni ten zakaz od zakazu
              > publicznych wypowiedzi?
              > Nie pozdrawiam.
              > PS. Mieszkam w Bydgoszczy od bardzo wielu lat. Proszę mnie nie zaliczać do
              > kolejnych wcieleń pana Korczyńskiego (o którym zresztą pierwszy raz
              przeczytałe
              > m
              > na tym forum). Z góry dziękuję.
              > PPS. Przed chwilą znalazłem kolejną bardzo śmieszną Pana wypowiedź. Jest ona
              > jednak w innym wątku, dlatego pozwolę sobie ją skomentować właśnie tam, aby
              > uniknąć zaśmiecania forum.

              Dziekuje. Przykro mi, ze sie Pan o to otarl. Moze to sie kiedys zmieni, ale na
              dzis to wlasnie miko2 ksztaltuje opinie o srodowisku AS. W. Korczynski
    • kobylybbb [...] 20.05.05, 21:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: waldek Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 22.05.05, 13:52
      ...dostał piwa na juwenaliach?

      Waldek K.
    • Gość: bąbelek Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 17:14
      Dariusz Szplit Dyrektor ds. Rozwoju w portalu Gazeta.pl.
      www.agora.pl/agora_pl/1,24910,762136.html
      czy to bratanek prof Szplita?
      • Gość: STUDENT Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 01:15
        W.Korczyński madry facet. Miko2 to jakis palant jego argumenty sa na poziomie
        cygana co grzebie po smietnikach:)
        • Gość: też student Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 10:41
          Popieram. dr. Korczynski jest naprawde w porządku i wiedze też ma na poziomie.
          Miko to chyba jakis sfrustrowany pajac co nie ma jaj żeby sie ujawnić kim jest
          naprawde. :P
          • Gość: MarkS Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 195.117.200.* 17.06.05, 15:36
            Proponuję, aby zacząć wszystko od początku, ale napisać porządnie i składnie.
            Więc kto to jest ten śmieszny profesor Szplit i dlaczego jest śmieszny?
            • Gość: Student1 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 16:07
              Chyba MarkS ma rację. Wreszcie trzeba wyjasnić sprawę śmieszności prof. A.Szplita z WZiA AŚ w Kielcach.
              Po pierwsze trzeba wyjaśnić: ile, jakie i gdzie znajdują się jego publikacje sprzed habilitacji. Po drugie: to samo ale po uzyskaniu habilitacji. Po trzecie ile z tych publikacji było cytowanych przez innych naukowców, bowiem taka zasada obowiązuje w normalnych uczelniach ale nie na AŚ w Kielcach, gdzie wywiad w codziennej gazecie uważany jest np. przez samego JMR A.Massalskiego za publikację. Po czwarte, kto zatwierdził jego habilitację i na jakiej podstawie.
              Szkoda, że prof. A.Szplit nie chce sam ujawnic swoich publikacji, Może jest ktoś kto jest w posiadaniu takiego wykazu. Jest to bardzo ważne z uwagi na "uczoność" prof. Szplita, którą obnosi tu w Kielcach.
            • Gość: Student1 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 16:24
              Szanowny MarkS-sie:
              Cała sprawa zaczęła się od „lewych godzin” na WZiA.
              Otóż fakty dotyczące owych „lewych godzin” na WZiA AŚ ujawnił kolega Waldemar Korczyński w maju 2001 roku i to na cztery miesiące przed rozpoczęciem kontroli NIK w AŚ, a co zostało opisane w „Słowie Ludu” w dniu 22 kwietnia 2002 roku na stronie 8 na trzy miesiące przed raportem NIK. Sprawa „lewych godzin” była skierowana do Prokuratury Rejonowej w Kielcach z podejrzeniem popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Sprawa ta nie była polityczną hucpą, ale zwyczajnym przekrętem polegającym na wyłudzeniu nienależnego wynagrodzenia. Zawiadomił o tym Rektora Adama Massalskiego w czerwcu 2001 roku. W lipcu ukazała się w GW notatka, że „Rektor ukrócił ...”, m.in. prowadzenie obłędnie dużej ilości godzin i prac dyplomowych.
              Po tym zawiadomieniu Rektor A.Massalski „ukarał” odpowiedzialnych za te „lewe godziny” sporą nagrodą pieniężną, zaś W.Korczyńskiemu oświadczył, ze jego „poczynania kwalifikują się do odrębnego postępowania”, co zmaterializowało się w październiku 2002 w postaci sprawy dyscyplinarnej wytoczonej mu m.in. o niezastosowanie się do polecenia zamknięcia ust, które sformułował A.Szplit. oraz za udział w dyskusji na Forum GW. W końcu sprawa znalazła się aż w Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, która uniewinniła W.Korczyńskiego od "zarzutu" stawianego mu przez Rzecznika Dyscyplinarnego JM Rektora AŚ Adama Massalskiego i uznała, ze to Korczyński miał rację a nie Szplit i Massalski.
              I tak rozpoczęła się gra do jednej bramki czyli huzia na Korczyńskiego. Korczyński wtedy postanowił przyjrzeć się publikacjom swoich kolegów z naszego Wydziału – ówczesnego dziekana Malinowskiego i dyr. ds. nauki Instytutu Zarządzania A.Szplita. Niestety, ale publikacji A.Szplita mimo usilnych starań nie znaleziono. Znaleziono tylko prace dziekana Malinowskiego (patrz: źródło: bazy danych MAK w Bibliotece Narodowej).
              I oto cały bój. Nikt nie chce wyjaśnić, czy doktor habilitowany na stanowisku profesora AŚ A.Szplit ma jakikolwiek dorobek naukowy, a co musi pozostawać w ścisłym związku z jego habilitacją……
              Uchowaj Boże od myśli, że w Polsce można uzyskać habilitację bez jakiejkolwiek pracy naukowej…..
              • Gość: MarkS Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 195.117.200.* 19.06.05, 16:42
                Myślę, że powinniśmy wszyscy stanąć w obronie p. W. Korczyńskiego, gdyż z tego
                wynika, iż został on ewidentnie skrzywdzony przez władze uczelni reprezentowane
                przez A. Massalskiego, a sposób załatwienia sprawy nosi charakter działania
                mafijnego. Ja zaczynam kojarzyć, bo coś kiedyś słyszałem o tej sprawie.
              • Gość: chrumps Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 21:31
                Czegoś tutaj nie rozumiem. Dorobek naukowy powinien być jawny. Przecież osoby
                zainteresowane badaniami poszczególnych osób powinny mieć możliwość dotarcia do
                takich publikacji. Widzę tylko dwie możliwości utajnienia publikacji: 1. są one
                wstydliwe dla autora; 2. nie ma ich wcale.
                Wydział Zarządzania ma najwięcej studentów, miał filie w dwóch miastach,
                zatrudnia mnóstwo utytułowanych pracowników, a ciągle nie ma prawa do
                doktoryzowania na żadnym z prowadzonych przez siebie kierunków. Jak to mozliwe?
                Chyba nie ma to związku z zatrudnianiem luminarzy nauki na drugich etatach i
                chałturzeniem w WSEiA?
    • Gość: okim na co się można narazić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 18:26
      W ostatnich dniach coraz głośniej ważne gremia dopominają się o jawnosc
      dorobku. W Kielcach był taki jeden - niejaki wako3 - Korczyński, który po
      zadaniu pytania o publikacje prof Szplita został oskarżony (o dziwo!) o
      antysenmityzm. O to na co się człek naraża przy tak elementarnym pytaniu.
    • Gość: ... Czyżby Uniwersytet już powstał? ;) IP: 83.238.70.* 12.07.05, 00:02
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26064752
    • w.korczynski List do Pana Szplita 12.07.05, 18:38
      Nie jest ładnie mówić o kimkolwiek za jego plecami. Nie chciałbym, aby Pan
      Szplit mógł tak powiedzieć o mnie. Myślę, że powinien tez wiedzieć, że jeden z
      dyskutantów prowadzi tę dyskusję w taki sposób, że ludziom małego serca wydawać
      się może, iż to on właśnie (Pan Szplit) samotrzeć, te heroiczną obronę własnej
      osoby prowadzi. Napisałem do Pana Szplita list, który niżej załączam,
      aby „miko2”, „duper”. „news reader” czy „anty korczyński” wiedzieli, że Pan
      Szplit zna ich wypowiedzi. Nie jestem tak do końca pewien czy zrobiłem dobrze
      czy źle, ale ta dyskusja warta jest tego by Pan Szplit ją znał.

      Pan Andrzej Szplit
      Zastępca Dyrektora Instytutu Zarządzania ds. Nauki
      Wydziału Zarządzania i Administracji
      Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
      Kielce 12 lipca 2005
      Szanowny Panie Szplit,
      uprzejmie informuję, że na internetowym forum dyskusyjnym kieleckiej edycji
      Gazety Wyborczej (adres www2.gazeta.pl -> Forum -> Regionalne -> Kielce,
      wątki „skromność profesorska”, „czy ten śmieszny profesor szplit”, „czy ten
      śmieszny dr korczyński” i „Panie Adamie Massalski”, „panie przyszły senatorze
      Massalski” i chyba paru innych), od co najmniej roku trwa ożywiona dyskusja na
      temat Pańskiej osoby. Dyskusja ta jest z całą pewnością kompromitująca dla
      środowiska akademickiego, w szczególności dla uczelni, w której Pan pracuje i
      jest członkiem jej Senatu, bo używający fatalnego języka i argumentacji
      dyskutant wykazuje się znajomością informacji znanych tylko Panu i niewielu
      osobom, z którymi prowadził Pan korespondencję (np. redaktorowi internetowego
      pisma „Kontrateksty” lub ja). Ja jestem przekonany, że to nie Pan, poważny
      przecież profesor i członek Senatu Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach,
      Zastępca Dyrektora Instytutu Zarządzania w Wydziale Zarządzania i Administracji
      tej Akademii, Kierownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji w tymże
      wydziale, szef kieleckiego oddziału polskiego Towarzystwa Ekonomicznego,
      ekspert (bardzo przepraszam, ze nie piszę jaki, ale napisał Pan tylko, że robił
      Pan coś z pozycji eksperta nie podając jakiego), członek wielu ważnych gremiów
      (np., jeśli dobrze pamiętam nazwę, Wojewódzkiej Rady ds. Integracji
      Europejskiej), w tym takich, które oceniają innych ludzi pisze jako
      m.in. „miko2”, „news reader” czy „anty korczyński” (wszystkich nicków tej osoby
      nie pomnę), ale obawiam się, że łotr jakiś włamał się do Pańskich zasobów i
      prezentuje teraz na forum ich zawartość. Ja rozumiem, że swój
      przedhabilitacyjny dorobek naukowy ujawnił Pan w Instytucie Zarządzania (nie
      rozumiem jednak, dlaczego, jak to oświadczyła sekretarka, na Mielczarskiego,
      gdzie sekretariatu nie ma i gdzie 1-go czerwca, kiedy byłem tam, aby go
      obejrzeć nikt niczego nie wiedział. Nb. nie prościej byłoby umieścić to np. na
      stronie internetowej WZiA, albo i własnej?), ale nie ujawniał Pan chyba w ten
      sposób treści korespondencji z redaktorem „Kontratekstów”. Problem polega na
      tym, że brany często za Pana (ja, jak już wspomniałem, mam głęboką nadzieję, że
      fałszywie, bo czułbym się fatalnie na samą myśl, że taki typ mógł sprawować
      jakąś funkcje w poważanej przecież uczelni) wykorzystuje te informacje w
      ośmieszający Pana i reprezentowaną przez Pana uczelnię sposób. Facet pisze
      nadętym stylem sugerującym, iż każde jego życzenie ma być dla innych poleceniem
      (polecam post o redaktorze „Kontratekstów” i odpowiedź tegoż redaktora), a jego
      sposób widzenia rzeczywistości jest dla wszystkich obowiązującym obrazem
      świata. Naraża się przy okazji na ostre czasami reprymendy (np. jeden z
      dyskutantów, podpisujący się jako lord, nazwał go chamem i zaproponował pracę w
      charakterze wynoszącego gnój, chyba ze stajni.) i kpiny ze stylu,
      niekonsekwencji i oględnie mówiąc nieszczególnie wysokiej inteligencji. O
      przywoływaniu rozmaitych uprzedzeń nie wspomnę. Nie wiem czy pocieszy to Pana,
      ale ja często w towarzystwie przytaczam wypowiedzi tego dyskutanta wywołując
      każdorazowo jego (towarzystwa) wesołość. W sumie obawiam się, że dyskusja ta
      szkodzić może Akademii Świętokrzyskiej i, pośrednio, opinii wielu jej
      pracowników, bo odnosi się wrażenie (np. „miko2” pisze wprost, że jest
      pracownikiem WZiA AS, moim byłym kolegą), że piszącym w ten sposób jest
      pracownik AŚ. Działając na rzecz obrony dobrego imienia tych ludzi (miałem też
      normalnych kolegów, z większością utrzymuję kontakt i przykro mi, jeśli posądza
      się ich o bycie jakimś „miko2” lub „news readerem”) pozwolę sobie dać Panu
      radę, by informując dyskutantów tego forum o treści prowadzonej przez Pana
      korespondencji (np. przez wyłożenie jej do wglądu w sekretariacie czy innym
      miejscu) załączał Pan jakąś sensowną instrukcję użycia. Nie radzę Panu, broń
      Boże, utajniania czegokolwiek, informacje nie mające związku z tajną (poufną)
      działalnością WZiA (jeśli taka jest prowadzona) powinny być jawne i wszelkie
      próby ich utajniania (np. przez skarżenie na Pana do Jego przełożonych) miałyby
      cechy zakazanej w art. 54 Konstytucji RP cenzury prewencyjnej. Czynię to (daję
      tę radę) z bólem serca, bo mam świadomość, że zastosowanie się do mojej rady
      pozbawi mnie uciechy wynikającej z możliwości wykazania jakiemuś matołkowi
      (chodzi oczywiście o matołowatość dyskutowania na tym forum. Cwaniactwa nie
      można mu odmówić, bo np. prokuratura nie potrafiła go namierzyć, a władze AŚ
      nie podjęły żadnych działań aby ustalić kto wykorzystuje serwer WZiA dla
      pisania pomówień.) kim naprawdę jest i pozbawi forumowiczów rozrywki, o którą w
      dzisiejszych smutnych czasach jest coraz trudniej.
      Ponieważ jak wynika m.in. z informacji „anty korczyńskiego” istnieją jakieś
      niezrozumiałe dla mnie trudności w komunikacji między nami (informacja o
      Pańskich przedhabilitacyjnych dokonaniach wyłożona do wglądu była dla mnie 1-go
      czerwca tego roku niedostępna, moje maile nie dochodzą) więc pismo to zostawiam
      za pokwitowaniem w Kancelarii AŚ, wysyłam Panu pocztą elektroniczną i
      opublikuję na wspomnianym forum, by nie być posądzonym o obmawianie Pana za
      Jego plecami.

      Z poważaniem, Waldemar Korczyński
      • Gość: miko2 Re: List do Pana Szplita IP: *.customer.m-online.net 13.07.05, 12:18
        Czołem Waldek!!!
        Co w twoim towarzystwie budzi szczególną wesołość:
        a) to, że wylali cię z roboty
        b) to ,że na forum robią z ciebie idiotę
        c) to, że przegrałeś wszystkie sprawy jakie były do przegrania?
        d) to, że przez 3 lata nie jesteś w stanie napisać bibliografii?
        Za odpowiedź 100 punktów!
        Nie powiem, ładne masz towarzystwo. Tak się śmiać z czyjegoś nieszczęścia. Na
        twoim miejscu zaprzyjaźnił bym się z kimś innym.
        Kartka dla Waldka
        PS. Jeśli takie pisma kierowałeś również do prokuratury i do sądów to nie dziwię
        się, że zaczęli traktować cię jako niespełna rozumu. Aleś mnie ubawił!!!
        Twój ukochany miko2
    • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 12.07.05, 19:07
      1. Był wątek poświęcony panu Korczyńskiemu, założony chyba przez osobę o nicku
      miko2. Chyba zamarł z powodu braku chętnych do dyskusji. Zawsze może Pan jednak
      założyć nowy wątek...

      2. Nie wiem, skąd się wzięło Pana domniemanie, że moja wiedza o ,,burzy
      mózgów'' wynika wyłącznie z lektury definicji. Przyjmuję do wiadomości, że Pan
      jest ,,osobą będącą nieco bardziej "w temacie"'' i że to Pan ma rację... Żałuję
      jednak, że nie wyjaśnił Pan, jak można logicznie połączyć zbieranie
      niezwiązanych ze sobą artykułów z pojęciem ,,burzy mózgów'' - nie zgadzam się,
      że wielość bezwartościowych publikacji przejdzie w nową jakość. Ale cóż, ilu
      ludzi, tyle poglądów. EOT
      3. Nikt na tym forum nie epatuje ilością artykułów, to jedynie Pana sugestia.
      Większość wypowiadających się chciałaby jedynie poznać dorobek pana Szplita -
      może chociaż ilość jego artykułów jest duża?
      4. Masy proletariackie skojarzyły mi się nieświadomie przy lekturze Pana słów
      ,,ilość przechodzi w jakość'' - przypomniały mi moje studenckie lata... Przykro
      mi Pana rozczarować, ale nie mam ,,wiele do napisania w tej sprawie''... EOT
      5.
      a) Może Pan podać, ile publikacji w liczących się czasopismach należy mieć, aby
      rada jednostki naukowej wszczęła przewód habilitacyjny? Uściślę pytanie: chodzi
      o przewód habilitacyjny w zakresie nauk ekonomicznych - bo nie znam ;) Pana
      specjalności. Czy do tych publikacji można uwzględnić maszynopisy, pracę
      doktorską i artykuły popularno-naukowe opublikowane w prasie codziennej? Czy
      artykuły opublikowane w Zeszytach Naukowych zalicza się do osiągnięć, czy też
      jedynie do dorobku kandydata?
      Na marginesie - nikt nie kwestionuje faktu, że pan Szplit uzyskał habilitację w
      NRD i habilitacja ta została zatwierdzona przez polskie władze. Podnoszona jest
      jedynie wątpliwość, czy w jego sprawie decydowały aspekty merytoryczne, czy
      polityczne. Przy okazji - czy pan Szplit ma tytuł naukowy profesora? W wielu
      miejscach jest określany jako prof. dr hab., ale w bazach danych OPI figuruje
      jako dr hab. - czy Pan, jako człowiek ,,u źródła'', może wyjaśnić, jaka jest prawda?
      b) Jeżeli Pan zna pełną listę publikacji pana Szplita, to dlaczego Pan nie
      skoryguje listu pana Korczyńskiego?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22912142
      Pana uwagi nie dotyczyły kompletności listy, a jedynie faktu, że pan Korczyński
      nie podał kilku nazwisk. Czy może Pan dopisać informacje, które pominął pan
      Korczyński, aby wyczerpać ten wątek?
      c) OK, oto wyniki szperania w sieci. Zresztą to wszystko, co można znaleźć o
      publikacjach pana Szplita w sieci - publikacji z lat wcześniejszych po prostu
      nie ma... Proszę uzupełnić, jeżeli czegoś w tym spisie zabrakło.
      skrypt:
      i) Halina Banach-Paszkiewicz, Andrzej Szplit: ,,Ekonomika inżynierska z
      kosztorysowaniem w budownictwie drogowym''
      książki:
      ii) Szplit A. (red.): ,,Leksykon przedsiębiorcy''
      iii) praca zbiorowa: ,,Strategie rozwoju organizacji'' (autorzy: Szplit A.,
      Fudaliński J., Markiewicz P., Smutek H.)
      iv) Osiak A., Szplit A.: ,,Rady nadzorcze. Zasady funkcjonowania'' (być może
      na okładce jest odwrotna kolejność nazwisk autorów)
      artykuły w książkach:
      v) A. Szplit, D. Gajos: ,,Zakres i znaczenie procesu decyzyjnego w ramach
      działalności inwestycyjnej''
      vi) A. Szplit, I. Konieczna: ,,Tworzenie ośrodków odpowiedzialności w
      przedsiębiorstwie jako jeden z warunków wdrożenia controllingu''
      w: ,,Przedsiębiorstwo i region w zjednoczonej Europie'', [Szkoła Letnia
      Organizacji i Zarządzania 2004 PAN
      • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 12.07.05, 19:46
        ... napisał:

        Przepraszam, nie znam pana Korczyńskiego, nie wiem nawet, jak wygląda...
        Dlatego na pytania związane z jego osobą nie mogę udzielić Panu żadnej
        (p)odpowiedzi. Ale przyznaję Panu rację: moim zdaniem praca habilitacyjna pana
        Korczyńskiego nie istnieje i nigdy nie istniała. Wierzę, że pan Korczyński
        zebrał wiele materiałów, które mu przepadły po zwolnieniu z AŚ, ale obawiam się,
        że żadna rada wydziału nie uznałaby tego za rozprawę habilitacyjną. EOT

        Troche to jednak istniała (nabazgrałem chyba z 70 stron i wydałem jako tzw.
        raport), bo Rada Naukowa nie odrzuciła pracy, a tylko, cos kazała uzupełnic. I
        miałem wrazenie, że to zrobiłem. Ale nigdy nie twierdziłem, ze na pewno bym ten
        stopień otzymał. Rzecz w tym, ze zabrano mi SZANSĘ sprawdzenia co by było.

        Pozdrawiam
        • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.07.05, 22:02
          Nie istniała nawet we fragmencie. Gdyby był chociaż cień nadzieji na zrobienie
          przez pana habilitacji to na Politechnice Świętokrzyskiej nie pracowałby pan
          jako starszy wykładowca ale jako adiunkt. Niezależnie od tego przemyślmy taką
          sprawę: od zwolnienia pana z pracy z Akademii Świętokrzyskiej minęły już 3 lata.
          Są ludzie, którzy w tym czasie piszą całą habilitację. Pan nawet swojej nie był
          w stanie odtworzyć. Rozumiem zgubienie płytek CD z ważnymi materiałami ale w
          głowie też nic panu nie zostało? Czyżby wypowiedzenie całkowicie wymazało pana
          (niemałą przecież) wiedzę?
          Z poważaniem
          pana antagonista
          anty-korczyński
      • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.07.05, 21:57
        1. No to w takim razie wykorzystam dla swojej oceny doktora Korczyńskiego ten
        wątek. Więcej się tu dzieje to i mam nadzieję na większą poczytność.
        2. Nie zrozumiał pan całkowicie tego co napisałem na temat burzy mózgów. Zdaję
        się, że jedyna osobą w polskiej nauce, która wierzy, że duża ilość atykułów na
        podrzędnych konferencjach, świadczy o dużym dorobku jest dr Korczyński. To do
        niego były zaadresowane moja słowa tego dotyczące.
        3. Nie ilość się liczy ale jakość. W przypadku prof. Szplita jest ona bez
        zarzutu. W przypadku dr Korczyńskiego pojawiają bardzo poważne wątpliwości.
        4. Nie ma żadnej "ilości" artykułów. Taki wymóg, niektóre Rady Wydziału
        formułują przy doktoracie (potrzeba co najmniej dwóch). Jak widać prof. Szplit
        miał wystarczającą ilość żeby habilitację zrobić. Dr Korczyński przytoczył tu na
        tym forum niektóre pozycję i mimo że parę pominął nie prezentowało się to źle.
        5. Nie znam pełnej listy publikacji prof. Szplita i nie mogę skorygować
        całkowicie kłamliwej listy dr Korczyńskiego. Poprawiłem ją tylko w zakresie
        mojej skromnej wiedzy.
        6. Internet ani google nie jest źródłem oceny dorobku pracownika naukowego. Są
        do tego inne bazy danych.
        7. Skąd pana wiedza na temat grantu? Czyżby dotarł on aż do Bydgoszczy? Czy pan
        dr Korczyński przesyła panu swoją korespondencję z prof. Szplitem? Pomijam,
        fakt, że opinia nie jest tajna. Co za bzdura! Nigdy się pan nie starał o żaden
        grant jak widzę.
        8. Znam doskonale negatywne opnię prac jednych profesorów na temat innych.
        Wystarczy zapoznać się z recenzjami prof. Obłoja lub prof. Wojtyny na temat
        niektórych wniosków profesorskich. Jak widać pana wiedza o polskiej nauce jest
        równie powierzchowna jak o burzy mózgów. Ogranicza się do tego, co można
        wygrzebać w Internecie.
        9. W ostatnim punkcie całkowicie się z panem zgadzam. Praca habilitacyjna
        (niezależnie od tego jak pan dr Korczyński wygląda) nigdy nie zaistniała nawet w
        skromnym fragmencie. To dlatego pan dr Korczyński tak skrupulatnie omijał
        procedurę przedłużenia swojego angażu na Akademii Świętokrzyskiej. Bał się pytań
        profesorów z komisji senackiej o swoje postępy. Wolał wybrać drogę sądową na
        której, na szczęście dla wszystkich, poległ sromotnie.
        Pozdrawiam
        PS. Jakże się cieszę z pana dobrego samopoczucie. W pana wieku i przy pana
        schorzeniach (nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie) naprawdę trzeba uważać.
        Klimatyzowany pokój to bardzo dobry pomysł.
        • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 13.07.05, 00:40
          Panie anty-korczyński!
          Dlaczego nie odpowiedział Pan na moje pytania:
          a) Czy do listy publikacji przy składaniu wniosku o wszczęcie przewodu
          habilitacyjnego można dołączyć maszynopisy, pracę doktorską i artykuły
          popularno-naukowe opublikowane w prasie codziennej?
          b) Czy pan Szplit ma tytuł naukowy profesora, czy tylko sprawia takie wrażenie?
          c) Czy dorobek pana Szplita w ciągu ostatnich 15 lat (współautorstwo dwóch
          książek, redakcja trzech publikacji i współautorstwo trzech artykułów w zbiorach
          materiałów pokonferencyjnych) uważa Pan za duży?
          d) Czy może Pan mi wyjaśnić, dlaczego pan Szplit tłumacząc z niemieckiego na
          polski tytuł swojej rozprawy habilitacyjnej zmienił zupełnie jego sens?
          e) Czy opinia o grancie KBN była pisana przez bliskiego kolegę pana Szplita?
          Jaka była druga opinia w tej kwestii?
          f) Czy pan Szplit otrzymał ten grant, jak w pewnym okresie twierdził?
          Chciałbym jednocześnie prosić, aby Pan nie wypowiadał się o mnie - mnie ten
          wątek nie dotyczy. Poza tym, nie ma Pan pojęcia, jakie są moje kwalifikacje -
          dlaczego więc stara się Pan mnie obrazić? Tylko dlatego, że brakuje Panu argumentów?
          Mimo to pozdrawiam.
          PS. Nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie - skąd Pana wrażenie, że choruję na
          którąkolwiek z wymienionych przez Pana chorób? Wątpię przy tym, aby znał je Pan
          z własnego doświadczenia, może raczej Pana ojciec. A jeśli chodzi o klimatyzację
          w pokoju - czyżby przemawiała przez Pana zazdrość? EOT

          1., 2. EOT
          3. Twierdzi Pan, że jakość prac pana Szplita jest bez zarzutu - dlaczego zatem
          jego prace były publikowane w Zeszytach Naukowych Politechniki Świętokrzyskiej?
          Czy było to w tym okresie naprawdę jedyne czasopismo ekonomiczne? A może było to
          jedyne czasopismo, które chciało wydawać prace pana Szplita?
          4. Wymóg liczby (nie ilości) artykułów jest zwyczajowy, oczywiście nie jest
          zapisany w ustawie ani rozporządzeniu ministra (mniemam, że wie Pan, o którym
          rozporządzeniu piszę) - w jakiż inny sposób rada jednostki naukowej może na
          samym wstępie ocenić dorobek kandydata? Liczba ta jest oczywiście inna przy
          doktoratach i habilitacjach. Jednak bez dokonania oceny dorobku nie można z
          przekonaniem głosować w sprawie wszczęcia przewodu habilitacyjnego, a po co
          powoływać recenzentów do oceny dorobku, jeśli ,,widać'', że dorobek kandydata
          jest zbyt mały? Mam wrażenie, że nie ma Pan pojęcia, jak funkcjonują rady
          naukowe. Życzę Panu, aby kiedyś zasiadł Pan po drugiej stronie i przekonał się
          osobiście. (Czy zdradzi mi Pan, która rada wydziału nie ma zwyczajowego minimum
          publikacyjnego na wszczęcie przewodu habilitacyjnego?)
          Powiem Panu równocześnie, że dorobek przedhabilitacyjny zaprezentowany w liście
          pana Korczyńskiego (12 artykułów, w tym 10 w Zeszytach Naukowych Politechniki
          Świętokrzyskiej, a dwa w niemieckich zeszytach naukowych) prezentuje się bardzo
          źle - być może jego publikacje są wybitne (trudno jednak do nich dotrzeć nie
          mając dokładnych współrzędnych), być może jego autoreferat zmieniłby moją
          opinię, ale niestety sam zainteresowany milczy, a Pana ,,obrona'' dorobku pana
          Szplita przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Dziwię się władzom AŚ, że nie
          zajęły dotąd jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.
          5. Sam Pan sobie przeczy - pisze Pan, że nie zna Pan pełnej listy publikacji
          pana Szplita, i równocześnie pisze Pan, że lista zaprezentowana przez pana
          Korczyńskiego jest kłamliwa! Poza tym w wątku, w którym pan Korczyński
          przedstawił wspomnianą listę, domagał się Pan jedynie dodania nazwiska polskiego
          recenzenta rozprawy habilitacyjnej i nazwiska osoby, która skierowała pana
          Szplita na staż do NRD, natomiast nie kwestionował Pan prawdziwości samej listy.
          Jakie zdarzenie spowodowało, że zmienił Pan zdanie?
          6. Czyżby Pan zapomniał - to przecież Pan zasugerował, że publikacje pana
          Szplita z okresu po uzyskaniu habilitacji można znaleźć w internecie - dlaczego
          teraz Pan się dziwi, że podaję informacje ściągnięte z sieci? Ale abstrahując od
          tego - czy może Pan podać jakąkolwiek bazę danych, w których występują
          publikacje *naukowe* pana Szplita? Pan wie(!), co to są bazy danych, ale czy Pan
          wie, o jakich bazach danych Pan pisze?
          7. Gdyby Pan poszperał w internecie, znalazłby Pan wiele informacji o grantach.
          Odpowiadając na Pana pytanie: Nie, nie korespondowałem nigdy z panem
          Korczyńskim. Sądzę, że podobnie jak Pan nie wie on, jak się nazywam, ani gdzie
          pracuję.
          8. OK, sformułuję pytanie tak: Czy zna Pan przypadek, aby osoba starająca się o
          przedłużenie zatrudnienia na stanowisku profesora nadzwyczajnego otrzymała ocenę
          negatywną?
          9. W tym punkcie jednak się różnimy o zwrot ,,moim zdaniem'', którego Pan nie
          stosuje, wiedząc nie wiadomo skąd, jaka jest prawda w tym zakresie. Ja nie mam
          pewności, jaka jest prawda. EOT
          • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.07.05, 11:56
            Szanowny panie ...
            Jak widzę cały czas ma pan problemy ze snem. Czy to klimatyzacja w pokoju jest
            ustawiona za głośno? W takim razie nie zazdroszczę. A może dochodzenie w sprawie
            osiągnięć naukowych pana prof. Szplita tak panu nie daje spać (podobnie jak dr
            Korczyńskiemu - to już zaczyna być zaraźliwe)? Jeśli poczuł się pan urażony
            moimi uwagami na temat pana nadwagi, cukrzycy i nadciśnienia to przepraszam
            najserdeczniej. Nie miałem zamiaru w żadnym wypadku żartować sobie z pana
            przypadłości. Natomiast pana uwagi na temat mojego ojca, który cieszy się
            znakomitym zdrowiem, (mimo, że jest już dawno na emeryturze) były, co najmniej
            niestosowne. Czekał pan aż do godziny 0.40 na moje odpowiedzi, więc po tym
            wstępie już odpowiadam:
            a) do listy publikacji w sprawie wszczęcia przewodu habilitacyjnego można
            dołączać maszynopisy. Oczywiście, jeśli były recenzowane a praca nie ukazała się
            jeszcze drukiem. Artykuły popularno-naukowe wchodzą w zakres oceny jedynie z
            punkty widzenia dydaktyki a nie działalności naukowej. O tych artykułach prof.
            Szplit informował dr Korczyńskiego dla zaspokojenia jego ogromnej ciekawości w
            tym zakresie.
            b) prof. AŚ dr hab. inż. Andrzej Szplit - to chyba jest odpowiedź na pana pytanie?
            c) Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki jak pan przedstawia nie wyglądałby
            on imponująco, (chociaż jest i tak o ważniejszy niż dr Korczyńskiego w
            porównywalnym czasie). Z tego, co mi wiadomo jest on wielokrotnie większy.
            Obejmuje również kilkadziesiąt artykułów naukowych opublikowanych w renomowanych
            krajowych i zagranicznych uczelniach (AE Wrocław, AE Kraków, SGH, Universitaet
            Kassel, HFTW Mittweida itd.) oraz kilkanaście recenzji doktorskich. Proponuje
            poszukać jednak lepiej a nie zdawać się wyłącznie na insynuacje dr
            Korczyńskiego. To prowadzi jedynie na manowce.
            d) Sens tłumaczenia nie jest zmieniony. Proszę skonsultować się z tłumaczem
            przysięgłym języka niemieckiego. Znowu wiedza powierzchowna oparta na
            pomówieniach dr Korczyńskiego. Teraz dopiero widać ile ten człowiek swoją
            goebelsowską propagandą wyrządził zła innym ludziom.
            e) Nie wiem, kto pisał opinię dla prof. Szplita w ocenie jego wniosku na grant.
            Granty są recenzowane przez trzech profesorów i żaden nie miał zastrzeżeń do
            jego dorobku naukowego. Czy mógłby pan podać nazwiska i ewentualny stopień
            zażyłości pomiędzy recenzentami wniosku a prof. Szplitem? Jeśli nie to są
            insynuacje. I znowu wyczuwam tu ducha pana dr Korczyńskiego.
            f) Nie i nie? Tzn. pan prof. Szplit nie otrzymał tego grantu i nigdy nie
            twierdził, że go otrzymał. Powodem odrzucenia wniosku były sprawy finansowe a
            nie merytoryczne. Jego osobiste dokonania naukowe zostały ocenione bardzo
            wysoko. Czy mógłby pan zacytować wypowiedź prof. Szplita, w której podaje on, że
            ten grant otrzymał? No i jak zwykle wie pan dokładnie tyle, co panu napisał
            (powiedział) dr Korczyński. Znowu za mało.
            g) Jakie ma pan kwalifikacje? Może je pan zaprezentuje?

            3. O jakim czasie mówimy? Lata 1976-1989 czy też 1989-2005? Proszę sprecyzować,
            bo bez tego pana pytanie staje się niezrozumiałe? (insynuacje jakoby nikt inny
            nie chciał prof. Szplita publikować pomijam jako nieistotne). Podtrzymuje moje
            twierdzenie, o tym, że dorobek pana prof. Szplita jest bez zarzutu, ponieważ
            jedyną osobą, która takie zarzuty stawia jest dr Korczyński. Ale jego intencje
            są oczywiste - zemsta za zwolnienie z pracy i nie jest on osobą zbyt obiektywną.
            4. Nie uczestniczyłem nigdy w pracach Rad Naukowych. Co to za ciało? Na jakiej
            uczelni w Polsce występuje? Jakie są jego kompetencje? Zawsze sądziłem, że
            stopnie i tytuły naukowe w Polsce przyznają Rady Wydziału i Centralna Komisja
            Kwalifikacyjna (w skrócie). Życzy mi pan, żebym znalazł się po drugiej stronie?
            Tzn., po jakiej? Jako oceniany czy też oceniający. Zdaję się, że jedyną osobą,
            która wspominała coś o Radach Naukowych to był dr Korczyński. Znowu wprowadził
            pana w błąd. Jawi się pan jako osoba niesłychanie łatwowierna bądź nawet
            zakochana w dr Korczyńskim.
            5. Lista pana dr Korczyńskiego jest może nie kłamliwa. To chyba faktycznie zbyt
            wielkie słowo. Jest umyślnie zmanipulowana, aby obniżyć rangę dorobku naukowego
            prof. Szplita i jego pracy habilitacyjnej. Motywy takich działań już panu
            zaprezentowałem. Domagałem się (i nie otrzymałem go) nazwiska recenzenta pracy
            habilitacyjnej, organu kierującego dr Szplita na stypendium habilitacyjne w roku
            1985 oraz nazwiska prof. (ówczesnego rektora, PŚk), który uczestniczył w
            kolokwium habilitacyjnym. Domagałem się również potwierdzenia, że to te recenzje
            pan dr Korczyński uznał za "lipne" oraz powiadomienia przez niego o tym fakcie
            obecnych władz Politechniki Świętokrzyskiej.
            6. Odesłałem pana do księgarni internetowych, aby sprawdził pan, że prof. Szplit
            nie jest osobą anonimową. Jeśli lubuje się pan w porównaniach to proszę pokazać,
            w której księgarni internetowej występują książki dr Korczyńskiego? To, co pan
            znajdzie na Internecie to oczywiście niewielki procent dorobku prof. Szplita.
            Reszty proszę już szukać na własną rękę. Polecam zwłaszcza wizyty w
            bibliotekach. W Polsce nie ma niestety powszechnie dostępnych baz danych, które
            dokumentowałyby w sposób kompleksowy dorobek naszych naukowców. Kiedyś pan dr
            Wieczorek (znajomy dr Korczyńskiego) proponował takie bazy zakładać i może
            zwróci się pan do niego w tej sprawie. Kontakt przez dr Korczyńskiego.
            7. Nie, nie znam takiego przypadku. Doktorów habilitowanych jest w Polsce tak
            mało, że uczelnie nie mogą sobie raczej pozwolić na łatwą rezygnację z takiego
            pracownika. Od ilości osób z habilitacją oraz tytułem profesora zależą w Polsce
            uprawnienia akademickie. Znam przykłady odsuwania od zajęć pracowników (nawet dr
            hab.) za zachowanie nielicujące ze statusem pracownika dydaktycznego bądź
            naukowego. Prywatnie służę nazwiskami i nazwami uczelni.
            9. Jeśliby pan dr Korczyński miał, chociaż ślad pracy naukowej mógłby
            wylegitymować się opinią jak pan to nazywa "rady naukowej" kierunku, na którym
            habilitację chciał przeprowadzić. Niestety nikt z żyjących w Polsce profesorów
            matematyki nie był w stanie potwierdzić jakiejkolwiek współpracy z doktorem
            Korczyńskim na polu naukowym. Co więcej gdyby miał (jak sam podaje) 70 stron
            pracy habilitacyjnej to przecież Politechnika Świętokrzyska nie zatrudniłaby go
            na stanowisku starszego wykładowcy tylko adiunkta lub profesora. Z jakiś jednak
            przyczyn jego bezpośredni przełożony prof. Sapiecha nie widział dr Korczyńskiego
            na stanowisku naukowo-dydatktycznym ale wyłącznie dydaktycznym odsuwając go od
            badań naukowych. Poza tym wszystkim pan dr Korczyński skończył już 60 lat i
            przyzna pan, że nie jest to wiek, który sprzyja wniesieniu znaczącego wkładu w
            rozwój nauki. Chyba, że za taki uznamy napisanie ok. 100 donosów, kilkuset
            obraźliwych pism, kilku pomawiających artykułów i wiele przegranych sądowych
            batalii. Pozostawiam to do pana oceny.
            Z poważaniem
            antagonista Korczyńskiego
            anty-korczyński
            PS. Pytałem o pana dr Kuleszyńskiego (którego bronił pan kiedyś na forum przed
            moim atakiem). Niestety nie przypominał sobie nikogo znajomego z Bydgoszczy.
            Może napisze pan skąd pana wiedza Nawego temat bo sprawiał wrażenie zdumionego?
            • Gość: ... Panie... anty-korczyński? miko2? IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:18
              Chyba jednak Pan mi zazdrości, skoro ciągle Pan wraca do kwestii klimatyzacji.
              Dla mnie jest ona zamknięta. EOT
              Pana zdolności wysnuwania wniosków z niczego są doprawdy zdumiewające. Powtórzę
              pytanie: skąd Pana wrażenie, że choruję na którąkolwiek z wymienionych przez
              Pana chorób? A jeśli chodzi o wciąganie osób postronnych w dyskusję - wystarczy,
              że będzie się Pan trzymał meritum i nie odbiegał w swoich dywagacjach zbyt
              daleko, a na pewno coś takiego się nie zdarzy z mojej strony. To nie ja
              rozpocząłem temat zdrowia, tylko Pan.
              Ma Pan o sobie wysokie mniemanie, jeśli Pan sądzi, że umyślnie czekałem do
              godziny 0.40 na udzielenie Panu odpowiedzi. (Nie potrafi Pan wyobrazić sobie
              jakiegoś racjonalnego powodu?). Skoro jednak takie jest Pana życzenie, to od tej
              pory będę wysyłać swoje listy do Pana w godz. 20.00-20.30. Mam nadzieję, że to
              Pana zadowoli. ;)
              a) Recenzowane maszynopisy przyjęte do druku to preprinty. Pytanie (retoryczne)
              dotyczyło dołączania do listy *publikacji* materiałów, które publikacjami nie
              są. EOT
              b) Szkoda - gdyby pan Szplit miał tytuł profesora, należałoby przyjąć, że jego
              dorobek został oceniony już w tym stuleciu i można by było zamknąć tę dyskusję.
              Natomiast moje wątpliwości uzasadniały m.in. następujące strony:
              www.pte.pl/pte/opte/main.php?idn=81
              credit.ae.wroc.pl/~iep/50lecie/kariery.html
              www.kielce.uw.gov.pl/uw/akt0102.htm
              na których pan Szplit jest określany jako profesor doktor habilitowany.
              c) Dlaczego nie podzieli się Pan swoją wiedzą o wielokrotnie większym dorobku
              pana Szplita? Dlaczego sugeruje mi Pan szukanie, zamiast rozwiać moje
              wątpliwości? Czy mógłby Pan wyjaśnić, dlaczego w bazie danych OPI pan Szplit
              figuruje jako recenzent tylko jednej pracy doktorskiej?
              > c) Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki
              > jak pan przedstawia nie wyglądałby
              > on imponująco, (...). Z tego, co mi wiadomo
              > jest on wielokrotnie większy.
              > Obejmuje również kilkadziesiąt artykułów
              > naukowych opublikowanych w renomowanych
              > krajowych i zagranicznych uczelniach
              > (AE Wrocław, AE Kraków, SGH, Universitaet Kassel,
              > HFTW Mittweida itd.) oraz kilkanaście recenzji doktorskich.
              A może chociaż poda Pan bazy danych, które miał Pan na myśli w swoim poprzednim
              liście?
              >> 6. Internet ani google nie jest źródłem
              >> oceny dorobku pracownika
              >> naukowego. Są do tego inne bazy danych.
              W swoich ocenach opieram się jedynie na faktach. Jednak dopóki nie wskaże mi
              Pan innych publikacji pana Szplita, dopóty będę sądzić, że takich publikacji po
              prostu nie ma...
              d) Proszę Pana, czy Pan sugeruje, że moja znajomość niemieckiego jest fatalna?
              Przypomnę tytuły:
              ,,Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
              Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR''
              ,,Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w krajach
              europejskich''
              Po co mam konsultować tytuł niemiecki z tłumaczem przysięgłym? (Obawiam się, że
              gdyby przesłać Panu tłumaczenie tytułu dokonane przez tłumacza przysięgłego,
              sugerowałby Pan, że tłumacz też nie zna języka niemieckiego!). A może Pan uważa,
              że tłumaczenie wiernie odzwierciedla sens oryginału? (W takim przypadku można
              tylko uśmiechnąć się z pobłażaniem i zakończyć dyskusję).
              e) W poprzednim liście twierdził Pan, że była jedna chwalebna opinia, teraz
              pisze Pan o trzech opiniach. Brzmi to mało wiarygodnie... A nazwiska recenzentów
              wniosku o grant złożonego przez pana Szplita są chronione tajemnicą służbową.
              f) Mam szkopuł, muszę uznać, że albo kłamie Pan, albo pan Krzysztof Łoziński z
              ,,Kontratekstów''... (Przepraszam go w tym miejscu za użycie jego nazwiska w tej
              dyskusji i chciałbym prosić, aby Pan chociaż jego nie atakował).
              www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=746
              Po głębokim namyśle ;) stwierdzam, że osoba podpisująca się imieniem i
              nazwiskiem jest dla mnie bardziej wiarygodna, niż Pan, zwłaszcza, że Pan już
              niejednokrotnie mijał się z prawdą...
              > Czy mógłby pan zacytować wypowiedź prof. Szplita,
              > w której podaje on, że
              > ten grant otrzymał?
              g) Moje kwalifikacje określę jako wystarczające - OK? A może Pan opowie o
              swoich kwalifikacjach? Pisał Pan bez podparcia swoich stwierdzeń żadnymi
              argumentami m.in.
              ** o wielokrotnie większym dorobku pana Szplita - bez podania choćby jednej
              nowej publikacji,
              ** ,,orientuję się doskonale jakim dorobkiem trzeba się legitymować, aby
              otrzymać stopień doktora habilitowanego'', ,,osoba z takim [takim, jak dorobek
              pana Szplita, dopisek mój] dorobkiem również dzisiaj byłaby doktorem
              habilitowanym'' - a tymczasem nie zna Pan nawet procedury przeprowadzania
              przewodów habilitacyjnych (w tym wspomnianego przeze mnie uprzednio
              rozporządzenia ministra)...
              Uważa Pan, że Pańska pozorna anonimowość stanowi wystarczającą rękojmię
              Pańskich kwalifikacji do oceniania innych?
              3. Pytanie dotyczyło lat 1981-88 (nie wiem, skąd podany przez Pana okres
              1976-1989). Pisze Pan nieprawdę - pan Korczyński jest jedyną osobą, która
              *podpisała* się pod zarzutami na temat dorobku pana Szplita, a nie jedyną osobą,
              która twierdzi, że ten dorobek nie jest bez zarzutu. Dodam, że Pańska znajomość
              intencji innych osób jest jak zwykle zadziwiająca...
              4. Nie ma Pan pojęcia, o czym Pan pisze, tylko się Pan ośmiesza... Spróbuję
              jednak Panu wyjaśnić... Zgodnie z obowiązującą ustawą (wszystkie cytaty pochodzą
              właśnie z tej ustawy)
              a) ,,Do głosowania (...) w przewodach dotyczących nadania stopnia naukowego
              (...) są uprawnieni członkowie rady właściwej jednostki organizacyjnej
              posiadający tytuł naukowy profesora lub stopień naukowy doktora habilitowanego
              (...).''
              Właśnie to grono osób potocznie jest nazywane radą naukową, dla odróżnienia od
              rady wydziału, w której zasiadają także przedstawiciele młodszej kadry naukowej,
              pracowników administracji i studentów.
              b) Stopnie naukowe nadaje (nie: przyznaje)
              ,,1) w szkole wyższej rada wydziału lub rada innej jej jednostki organizacyjnej,
              2) w innej placówce naukowej - rada naukowa.''
              c) ,,Uchwała o nadaniu stopnia doktora habilitowanego staje się prawomocna z
              chwilą jej zatwierdzenia przez Centralną Komisję (...).''
              Chodzi tu o Centralną Komisję Spraw Stopni i Tytułów, w skrócie Centralną
              Komisję. (Wspomniana przez Pana Centralna Komisja Kwalifikacyjna nie istnieje od
              15 lat!).
              d) ,,Tytuł profesora nadaje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w oparciu o
              wniosek Centralnej Komisji (...).''
              Mimo Pańskiej niewiedzy nadal życzę Panu, aby stał się Pan kiedyś członkiem
              rady naukowej wydziału, który ma pełne uprawnienia akademickie - taka była moja
              sugestia w poprzednim liście...
              5. Chciałbym poznać niezmanipulowaną - Pana zdaniem - wersję listy publikacji
              pana Szplita. Pan Korczyński podaje, że listę, którą upublicznił, otrzymał od
              pana Szplita. Skąd pochodzi Pańska wersja tej listy? (A odpowiedzi na zadane
              przez Pana pytania padły w tamtym wątku, chociaż być może nie w listach pana
              Korczyńskiego).
              6. Któż twierdził, że pan Szplit jest osobą anonimową? Natomiast Pańskie
              odwołanie mnie do internetu wyglądało następująco:
              >> c) oczywiście, że
              >> znam publikacje prof. Szplita o roku 1990.
              >> Wystarczy poszperać
              >> nieco po księgarniach internetowych
              >> aby znaleźć parę książek.
              Teraz twierdzi Pan, że
              > To, co pan
              > znajdzie na Internecie to oczywiście
              > niewielki procent dorobku prof. Szplita.
              Dlaczego nie potwierdzi Pan swojego stwierdzenia listą publikacji pana Szplita,
              choćby niepełną?
              • Gość: ... Poprawka IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:28
                Oczywiście chodziło o Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów. Chchlik zjadł
                mi słowko ,,do''...
              • Gość: ... Panie... anty-korczyński? miko2? cd. IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:29
                Przeczy Pan sobie również w następnym stwierdzeniu. Pisze Pan
                > W Polsce nie ma niestety powszechnie
                > dostępnych baz danych, które
                > dokumentowałyby w sposób kompleksowy
                > dorobek naszych naukowców.
                mimo iż wcześniej pisał Pan
                >> 6. Internet ani google nie jest źródłem
                >> oceny dorobku pracownika naukowego. Są
                >> do tego inne bazy danych.
                7. Pan Szplit jest osobą znaną w regionie, jest doktorem habilitowanym i ma
                niewielu wrogów - a być może nawet żadnego. (Uważam, że nawet pan Korczyński nie
                jest *wrogiem* pana Szplita). Dlaczego ktoś miałby podpisać się pod negatywną
                recenzją na jego temat? Sytuacja jest podobna do przedstawionej przeze mnie z
                przedłużaniem zatrudnienia na stanowisku profesora nadzwyczajnego, dlatego ją
                podałem. (Z tym, że raczej chodzi o uprawnienia do prowadzenia kierunku studiów,
                a nie uprawnienia akademickie). Odsunięcie od prowadzenia zajęć zdarza się, ale
                jest to kara krótkotrwała, w ostateczności dana osoba musi przenieść się na inną
                uczelnię, której władze udają, że nie wiedzą, dlaczego takie przenosiny nastąpiły...
                9. EOT
                Pozdrawiam Pana anty-korczyńskiego. Nie pozdrawiam miko2.
                PS. Hm... A nie pomyślałą, Pan, że
                a) może nie pochodzę z Bydgoszczy?
                b) może nie pracuję w Bydgoszczy?
                c) może była to obrona nieznajomej osoby przed nieuprawnionymi uogólnieniami?
                d) może prawdziwe są wszystkie powyższe zdania?
                e) może chodzi o coś zupełnie innego?
                BTW, tamta kartka była skierowana do miko2, a Pan pisze
                > Pytałem o pana dr Kuleszyńskiego
                > (którego bronił pan kiedyś na forum przed
                > moim atakiem).
                Czy oznacza to, że używał Pan wcześniej nicku miko2?
                • w.korczynski do "anty -' 14.07.05, 14:26
                  Nie przeczytałem wczoraj tego postu dokładnie. Podtrzymuję oczywiście
                  propozycję napisania listu do Rektora AŚ o „naukowa lustrację” jej pracowników
                  i zamknięcie tematu (por. inny mój post w tym wątku), powinienem chyba jednak
                  odnieść się do niektórych zarzutów pod moim adresem. Nie zależy mi na
                  przeciąganiu tej dyskusji, ale nie chce być posądzany o jakieś perfidne
                  działania na szkodę Szplita. Nie chcę żadnej, a na pewno nie takiej, polemiki
                  (choć, aby było jasne, nie obawiam się jej i mogę, choć z obrzydzeniem, ją
                  kontynuować). Chodzi mi tylko o sprostowanie pomówień więc postaram się unikać
                  polemicznych akcentów. Brak mojej reakcji mógłby być rozumiany jako
                  potwierdzenie pomówień..

                  „O tych artykułach prof. Szplit informował dr Korczyńskiego dla zaspokojenia
                  jego ogromnej ciekawości w tym zakresie. „

                  WK> O niczym takim nie byłem poinformowany. Załączyłem wszystko, co Szplit mi o
                  swym dorobku przekazał. Nie wpisałem polskiego recenzenta, bo nie sądzę by było
                  to szczególnie ważne.

                  ”Gdyby dorobek prof. Szplita był tylko taki jak pan przedstawia nie wyglądałby
                  on imponująco, (chociaż jest i tak o ważniejszy niż dr Korczyńskiego w
                  porównywalnym czasie)”

                  WK> Dlaczego? Jak to uzasadnić? Punktowo (tzw. Punkty KBN) się nie da, ale może
                  są jakieś inne możliwości? Ilościowo tez nie. I natychmiast Szplita publicznie
                  przeproszę.

                  ”O Proponuje poszukać jednak lepiej a nie zdawać się wyłącznie na insynuacje dr
                  Korczyńskiego. To prowadzi jedynie na manowce.”

                  WK> Najlepiej pomóc i podać konkretne dane; pismo, numer, datę, strony. Jak
                  dotąd nie otrzymałem takich danych nawet o tych pracach, które tu podałem Nikt
                  nie pobłądzi na manowce.

                  ”Sens tłumaczenia nie jest zmieniony. Proszę skonsultować się z tłumaczem
                  przysięgłym języka niemieckiego.”

                  WK. No to jak to przetłumaczyć? DDR to NRD, „Aufgaben” to, w tym
                  kontekście „zadania”. Gdzie to jest w polskim tekście? A jak by to było po
                  niemiecku „porównanie”? To jest wyjątek od przyjętej w tym poście zasady, ale
                  wielokrotnie byłem pomawiany o złe tłumaczenie tego tytułu.

                  „Nie i nie? Tzn. pan prof. Szplit nie otrzymał tego grantu i nigdy nie
                  twierdził, że go otrzymał.”

                  WK> Nie wiem, o jakim grancie jest tu mowa, ale ja mam podpisane przez Szplita
                  pismo, w którym stwierdza, ze grant jakiś miał (podawałem tu gdzieś numer, ale
                  teraz nie znajdę) i załącza opinię recenzenta. MNiI stwierdziło jednak, że
                  grantu takiego nie finansowało. Tu jestem pomawiany o kłamstwo. Ja mogę
                  zeskanować stosowne pisma i przesłać każdemu, kto o to poprosi.

                  ”Nie uczestniczyłem nigdy w pracach Rad Naukowych. Co to za ciało? Na jakiej
                  uczelni w Polsce występuje? Jakie są jego kompetencje? Zawsze sądziłem, że
                  stopnie i tytuły naukowe w Polsce przyznają Rady Wydziału i Centralna Komisja
                  Kwalifikacyjna”

                  WK> Występuje np. w PAN. Mogą np. nadawać stopnie naukowe. Adresy niektórych
                  rad naukowych inst. PAN
                  ichf.edu.pl/gen_inf/gen_pl/rada.html
                  www.cbmm.lodz.pl/pl/o_nas_rada.html
                  www.cchp-pan.zabrze.pl/index_pliki/rad_nauk.html
                  www.cchp-pan.zabrze.pl/index_pliki/rad_nauk.html
                  www.ihpan.edu.pl/rada_naukowa_ih_2003.htm
                  Wszystkich nie wypisałem. Polecam google. Ale w Inst. Zarządzania AŚ tez taka
                  była. Szplit był kiedyś członkiem.

                  „Lista pana dr Korczyńskiego jest ,,, umyślnie zmanipulowana, aby obniżyć rangę
                  dorobku naukowego prof. Szplita i jego pracy habilitacyjnej. Domagałem się (i
                  nie otrzymałem go) nazwiska recenzenta pracy habilitacyjnej, organu kierującego
                  dr Szplita na stypendium habilitacyjne w roku 1985 oraz nazwiska prof.
                  (ówczesnego rektora, PŚk), który uczestniczył w kolokwium habilitacyjnym.”

                  WK. Z tekstu wnoszę, że informacje te są autorowi postu znane. Dlaczego zatem
                  miałbym je przytaczać? Ja podałem wszystko, co na temat dorobku Szplita
                  wiedziałem. Jeśli jest tego więcej, to może on to sprostować. Dzięki
                  opublikowanemu tu listowi (mam potwierdzoną przez Kancelarię AŚ kopię) wie
                  przecież o tej dyskusji. Znajomość tego, co się na tym forum dzieje potwierdził
                  zresztą również w piśmie do mnie pisząc o wątku „skromność profesorska”

                  „Domagałem się również potwierdzenia, że to te recenzje pan dr Korczyński uznał
                  za "lipne"

                  WK. Ja w ogóle nie wiedziałem, że to SĄ RECENZJE HABILITACYJNE!!. Przepraszam,
                  teksty tych recenzji niżej. Zamieszczam też tekst listu Szplita. o innych jego
                  publikacjach, by nie być posądzonym o ukrywanie czegokolwiek.

                  ”W Polsce nie ma niestety powszechnie dostępnych baz danych, które
                  dokumentowałyby w sposób kompleksowy dorobek naszych naukowców. Kiedyś pan dr
                  Wieczorek (znajomy dr Korczyńskiego) proponował takie bazy zakładać i może
                  zwróci się pan do niego w tej sprawie.”

                  WK. Ja nadal uważam, że to dobry pomysł. Jeśli są jakieś przeciwwskazania, to
                  chętnie usłyszę. Domagał się tego zresztą nie tylko doktor Wieczorek, ale
                  również wielu profesorów. Dwóch nawet napisało o tym artykuł do „rzepy”. Pełny
                  tekst na stronie www.nauka-edukacja.p4u.pl. Jest tam również bardzo dobry
                  artykuł jednego z naszych radnych.

                  ”Jeśliby pan dr Korczyński miał, chociaż ślad pracy naukowej mógłby
                  wylegitymować się opinią jak pan to nazywa "rady naukowej" kierunku, na którym
                  habilitację chciał przeprowadzić.”

                  WK. Szplit dostał ode mnie taką opinie w 2001 roku. Stwierdzono tam, ze złożona
                  praca wymaga uzupełnień. W aktach sprawy też jest kopia, a ponieważ jak
                  twierdzi „prawnik” są one jawne, więc można zajrzeć. Polecam również lekturę
                  pozostałej części akt.

                  „Niestety nikt z żyjących w Polsce profesorów matematyki nie był w stanie
                  potwierdzić jakiejkolwiek współpracy z doktorem Korczyńskim na polu naukowym.”

                  WK. To jest nieprawda, bo z niektórymi miałem np. wspólne publikacje. Zresztą
                  WZiA płacił delegacje na te spotkania. Przestał dopiero po ujawnieniu przeze
                  mnie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Wydziału.

                  „Co więcej gdyby miał (jak sam podaje) 70 stron pracy habilitacyjnej to
                  przecież Politechnika Świętokrzyska nie zatrudniłaby go na stanowisku starszego
                  wykładowcy tylko adiunkta lub profesora”.

                  WK. Te „70 stron” to zawartość tzw. preprintu (nr 615) wydanego przez IMPAN w
                  2001 roku (nie sprawdziłem i nakłamałem tu, bo jest tego 62 strony). WZiA
                  zapłacił za jego wydanie, a Szplit jakiś egzemplarz dostał. Kilka sztuk,
                  przekazałem Kuleszyńskiemu do rozdysponowania (bibl, jakieś
                  zwyczajowe „autorskie” itp.), a kilkanaście pozostało w moich rzeczach zajętych
                  przez komisję. Trzeciego czerwca nie zwrócono mi ich, ale nie robię z tego
                  problemu, bo mam zarówno wersję papierową jak i elektroniczną. Ja nie uważam,
                  ze jest to wystarczające na habilitację, ale była i druga część. Ta właśnie
                  zabrana przez komisję. I to o nią właśnie chodzi. Publikuję jej fragmenty w
                  różnych miejscach, ale tzw. umocowania w literaturze czy jak kto
                  woli „odniesienia się do literatury” zrobić nie mogę, bo zabrano mi dane
                  bibliograficzne i moje opracowania tych danych. Nb. bardzo ciekawe jest, jak
                  pozornie odległe od matematyki idee realizują się jako bardzo twarde
                  twierdzenia. A w ogóle, to jakie są prawne podstawy zabierania komukolwiek jego
                  własności BEZ KOMISYJNEGO SPISANIA CO SIĘ BIERZE. Czym to się różni od
                  kradzieży?

                  „Chyba, że za taki uznamy napisanie ok. 100 donos
                  • w.korczynski rez. prof. Grafa 14.07.05, 14:31
                    Dokończę jeszcze o donosach, bo ucięło. Otóż ja zawsze bardzo ściśle
                    przestrzegałem drogi służbowej, wiec w ogóle o donosach nie ma mowy. A
                    informowanie o przekretach i nieprawidłowościach jest obowiązkiem KAZDEGO
                    obywatela.

                    To jest recenzja prof. Grafa wręczona mi trzeciego czerwca przez Szplita.


                    Prof. Christian Gra f Berlin, 9. III. 1989
                    Einschätzung der wissenschaftlichen Tätigkeit des
                    planmäßigen Aspiranten Herrn Dr. Andrzej S z p l i t
                    Herr Dr. Szplit ist seit Oktober 1986 planmäßiger Aspirant
                    am Wissenschaftsbereich Konsumtion/Lebensstandard der Sektion
                    Sozialistische Volkswirtschaft der Hochschule für Ökonomie
                    "Bruno Leuschner". Die Dissertationsschrift ist fertiggestellt;-
                    und die Thesen liegen vor, so dass die Verteidigung żur
                    Promotion B im Juni 1989 durchgeführt werden kann. Die Zeitdauer der Aspirantur
                    war durch das Ministerium für Volksbildung
                    der VR Polen monatlich nicht begrenzt und der Abschluss für das
                    Jahr 1989 vorgesehen. Die Aspirantur wird damit planmadig
                    abgeschlossen. -
                    Wahrend seiner Aspirantur nahm Herr Dr. Szplit am wissenschaftlichen Leben und
                    auch an kulturellen Veranstaltungen des
                    Wissenschaftsbereichs teil. Er übernahm selbst die Ausgestaltung
                    von Veranstaltungen, u.a. zur zweiten Etappe der Wirtschaftsreform in der VR
                    Polen,
                    Die engen- Beziehungen der Ingenieurhodeschule in Kielce mit der
                    Ingenieurhochschule Mittweida trugen dazu bei, dass Dr. Szplit
                    in Mittweida an mehreren Konferenzen teilnahm und Vorträge
                    hielt; so u.a. auf der Konferenz "120 Jahre Ingenieurausbildung
                    an der technischen Bildungsstätte Mittweida" zum Thema ''Die
                    gesellschaftliche und wirtschaftliche Rolle des Ingenieurs
                    bei der Umgestaltung in der VR Polen".
                    Wahrend seiner Aspirantur schrieb Dr. Szplit drei Publikationen,
                    davon zwei für die VR Polen und einę für die DDR»
                    - Die qualitativen Probleme des genossenschaftlichen Wohnungsbaus, 1987.
                    - Mechanisierung und Automatisierung im Reproduktionsproze3» 1938
                    - Probleme des wissenschaftlich-technischen Fortschritts wahrend
                    der Wirtschaftsreform in der VR Polen, 1988.
                    Die Aspirantur von Herrn Dr. Szplit lit ist als erfolgreich. einzuschätzen und
                    wird auch zur Herausbildung von Kontakten zwischen
                    der Hochschule für Ökonomie "Bruno Leuschner" und der
                    Ingenieurhochschule Kielce beitragen.
                    ^^-A--^-^c
                    Pro f. Christian Graf
                    • w.korczynski rec. prof Fischera 14.07.05, 14:33
                      To jest recenzja prof Fischera wreczona mi 3 go czerwca przez Szplita.


                      INGENIEURHOCHSCHULE MITTWEIDA

                      Sehr geehrter Herr Dr. sc. oec. Andrej Szplit
                      Wir möchten Się herzlich zur erfolgreichen Verteidigung Ihrer
                      Dissertationsschrift B beglückwünschen. Es iśt uns ein Bedürfnis, Ihnen für
                      Ihre aufrichtige Freundschaft und Partnerschaft zu danken. Się haben weder Muhe
                      noch Zeit gescheut, die wissenschaftliche Zusammenarbeit über viele Jahre zu
                      fordern. Się haben damit zu einer konstruktiven Verständigung über viele
                      gesellschaftliche Fragen beigetragen. Ihr großes Engagement für die Vertiefung
                      unserer Beziehungen wird auch dadurch bęwiesen, dass Się mit bewundernswerter
                      Intensität die deutsche Sprache erlernt haben.
                      Wir sehen in Ihnen einen guten Freund unseres Landes, unserer
                      Hochśchule und unseres Institutes und versichern Ihnen,, dass
                      wir die gedeihliche Zusammenarbeit weiter pflegen wollen. • Unser gemeinsames
                      Wirken soll dem weiteren gesellschaftlichen Fortschritt in der Volksrepublik
                      Polen und der Deutschen Demokratischen Republik dienen.
                      '.Wir wünschen Ihnen viel Gesundheit und persönliches
                      Wohlergehen.
                      Mittweida, den 3. 11. 1989
                      Prof. Dr. sc. oec. D. Fischer
                      Prorektor für Gesellschaftswissenschaften
                    • w.korczynski List Szplita o publikacjach 14.07.05, 14:34
                      To jest list, który otrzymałem ok 10 czerwca.

                      Dr hab. Andrzej Szplit
                      25-406 Kielce
                      ul Świętokrzyska 21
                      Instytut Zarzadzania
                      Akademii Świetokrzyskiej
                      Kielce, 6.06.2005 r.
                      Dr Waldemar Korczyński
                      St. Wykładowca
                      Katedra Informatyki
                      Politechniki Świętokrzyskiej
                      W uzupełnieniu wykazu mojego dorobku przedhabilitacyjnego informuję, że moje
                      publikacje
                      przehabilitacyjne wzbudzały nie tylko zainteresowanie w Polsce ale i za granicą.
                      Przykładowo przesyłam informacje o tym z potralu KOBV - Digitale Bibliothek
                      Berlin -
                      Brandenburg, w którym czytamy o moim artykule zamieszczonym w jednym z Zeszytów
                      Naukowych Politechniki Świętokrzyskiej z roku 1988 (habilitację uzyskałem w
                      końcu
                      1989 r). Artykuł pod tytułem: Conditions of introduction of economic reform
                      into building
                      industry (Warunki wdrażania reformy gospodarczej w budownictwie), stanowił pewną
                      propozycję zawartą później w mojej rozprawie habilitacyjnej, którą
                      zainteresowałem
                      naukowców z Politechniki Świętokrzyskiej i Wyższej Szkoły Ekonomii w Berlinie z
                      Instytutu
                      Ekonomiki Konsumpcji i Polityki Ekonomicznej.
                      Ten berliński portal informuje też o posiadaniu w swoich zbiorach później
                      wydanego
                      Leksykonu przedsiębiorcy pod moją red. ( książki polecanej przez MEN jako
                      lektura
                      szkolna ), leksykonu tak przez pana obśmianego w intemetowym wątku pt. Skromność
                      profesorska

                    • w.korczynski usprawiedliwienie 14.07.05, 14:35
                      Prowadzona w tym wątku „dyskusja” nabiera cech niespecjalnie uprzejmej, a już
                      na pewno nie akademickiej (w dobrym znaczeniu tego słowa) polemiki. Być może
                      chodzi o to, by unurzać wszystko w błocie, by móc potem powiedzieć, że tym
                      językiem nie będziemy rozmawiać. Ja nie chcę tak „dyskutować”, ale poruszany
                      problem jawności m.in. dorobku naukowego i przejrzystości stosowanych procedur
                      jest dziś naprawdę ważny. Nie tylko w nauce czy edukacji. W tych dziedzinach
                      jednak o jawność danych i przejrzystość ocen jest najłatwiej, co więcej
                      istnieją dobrze w środowisku ugruntowane obyczaje działające „za”, a
                      nie „przeciw” jawności. W normalnie zarządzanej uczelni ujawnienie takich
                      danych (być może w jakiejś prymitywnej postaci, choć z racji wymagań MENiS i
                      MNiI powinna to być raczej dobra postać) jest kwestią minut, najwyżej kilku
                      godzin. O ujawnienie takich danych jednego tylko wydziału AŚ proszę od trzech
                      lat. To nie jest tylko moja sprawa, bo sytuacja, gdy oceniający jest, wedle
                      stosowanych w ocenie kryteriów, gorszy niż oceniany jest patologiczna i zawsze
                      generuje przekręty. Chodzi zresztą nie tylko o ocenę ludzi, ale również o
                      pieniądze. Uczelnie wydają bardzo duże sumy na badania naukowe, a efekty są
                      mało widoczne. W sytuacji obecnej mizerii budżetu dobrze byłoby zadbać, by
                      dysponowali nimi ludzie kompetentni. Ja nie twierdzę, że w AŚ forsa wydawana
                      jest zawsze źle, ale chciałbym wiedzieć jakie (znów wedle oficjalnie
                      deklarowanych kryteriów) kwalifikacje maja ludzie, którzy tym publicznym
                      groszem dysponują. Tym bardziej jeśli ciągle na brak forsy narzekają. Mój
                      przypadek jest dobrą ilustracją wielu nieprawidłowości w zarządzaniu Akademią,
                      a głownie sposobu reagowania na sygnały o takich nieprawidłowościach. Co
                      ciekawe, cała „afera” powstała na własne życzenie władz Akademii, bo ja w 2001
                      roku o niczym właściwie nie wiedziałem. Mam też nieprzyjemne odczucie, że było
                      to, przynajmniej częściowo, inspirowane przez kogoś innego niż Szplit, który
                      dał się po prostu „wpuścić w maliny”. Ja nie wiedziałem gdzie uzyskał
                      habilitację (byłem przekonany, że w Uniw. Humboldta), a on robił na mnie
                      wrażenie osoby w „humanistycznej” ekonomii (w Wydziale byli, i chyba są tylko
                      tacy ekonomiści) bardzo kompetentnej. Gdyby nie napisał do mnie we wrześniu
                      2002 napuszonego pisma z informacją o swojej habilitacji i groźbami,
                      ze „zainteresuje sprawą władze Uczelni” nie byłoby tej dyskusji. Ja bym mu w
                      jego dorobku nie szperał, nie pytałbym jaką forsa zarządzał, ani nie
                      dochodziłbym skąd ma informacje, których posiadać legalnie nie może. Jak już
                      wspomniałem nie mam na tę dyskusję ochoty, ale też nie zamierzam sprawiać
                      wrażenia, ze kłamię ani, że kierowane pod moim adresem pomówienia polegają na
                      prawdzie. Ponieważ prokuratura nie potrafi ujawnić sprawcy pomówień, a sądy
                      uważają, iż nie ma interesu społecznego w ich ściganiu, więc musze o moje
                      sprawy zadbać sam. A inaczej nie można.
                      • Gość: Student1 Re: usprawiedliwienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 13:56
                        Szanowny Kolego W.Korczyński. Niech Kolega nie będzie dzieckiem i niech Kolega wreszcie ujawni owych recenzentów pracy Kolegi A.Szplita. Staje się Kolega przez to niewiarygodny.
                        Nawiasem mówiąc, to jeżeli Kolega Szplit wie, kto był recenzentem jego pracy to po co się pyta o to Kolegi Korczyńskiego …. Chociaż to nie dziwota, jeżeli pracuje się z Kolegą Szplitem, czy pracowało z Kolegą Korczyńskim i nadal się pracuje z innymi towarzyszami.
                        Zastanawiające też jest i to, że taki znakomity Kolega Szplit jest w senackiej komisji do spraw przedłużania zatrudnienia adiunktom. Jak może on oceniać dorobek adiunkta historyka, chemika czy fizyka jeżeli nie ma o tym zielonego pojęcia i decydować o przedłużeniu zatrudnienia. Czy ilość publikacji powyżej 20 sztuk – czyli więcej niż on posiadał przed habilitacją, to taki adiunkt kwalifikuje na przedłużenie pracy. To oznaczałoby, że Kol. Korczyński kwalifikował się do przedłużenia zatrudnienia, ale Kolega Szplit go zignorował (tajemnicą poliszynela jest i to, że Kol. Szplit obawiał się konkurencji Kol. Korczyńskiego).
                        A tak na marginesie, w rzeczywistości rozdział II (starej) ustawy o szkolnictwie wyższym nie przewiduje takiej możliwości, co trafnie zauważył „nieprawnikciekawy” – przedłużania zatrudniania. „Prawnik” ma rację, trzeba to wyjaśnić i sprawę skierować do sądu.
                    • w.korczynski propozycja listu do rektora AŚ 14.07.05, 14:38
                      Nawiązując do mojej wczorajszej propozycji „wypalenia fajki pokoju” załączam
                      tekst listu, jaki możnaby wystosować do Rektora AŚ. Nie jestem pewien, czy
                      napisałem go dobrze, być może warto cos poprawić, np. cos dodać, opuścić czy
                      przeformułować. Jeśli macie Państwo pomysły, piszcie. Wspólnie poprawimy,
                      doręczymy i może coś się ruszy. Po co się kłócić, kiedy można sprawę załatwić
                      bez obrażania się.

                      Z góry dziękuję za wszelkie pomysły.


                      JM Rektor Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
                      Prof. zw. dr hab. Adam Massalski
                      Kielce 14 lipca 2005
                      Szanowny Panie Rektorze
                      uprzejmie informuję, że na internetowym forum dyskusyjnym kieleckiej edycji
                      Gazety Wyborczej (adres www2.gazeta.pl -> Forum -> Regionalne -> Kielce,
                      wątki „skromność profesorska”, „czy ten śmieszny profesor szplit”, „czy ten
                      śmieszny dr korczyński” i „Panie Adamie Massalski”, „panie przyszły senatorze
                      Massalski” i chyba parę innych), od co najmniej roku trwa ożywiona dyskusja na
                      temat Akademii Świętokrzyskiej, Pańskiej osoby i wielu pracowników Uczelni.
                      Dyskusja ta jest z całą pewnością kompromitująca dla środowiska akademickiego,
                      w szczególności dla uczelni, którą Pan kieruje i wielu, Bogu ducha winnych, jej
                      pracowników, którzy posądzani być mogą o niegodne nauczyciela akademickiego
                      czyny lub, równie niegodne tego zawodu, tolerowanie ewidentnych
                      nieprawidłowości, a niekiedy wręcz naruszeń prawa. Zwracałem na to uwagę już
                      wielokrotnie, jak się jednak okazuje bez widocznych efektów. Istnieje prosty
                      sposób przecięcia tego pasma insynuacji, pomówień i „niedomówień”, które
                      szkodzą wszystkim zainteresowanym. Większość tych wypowiedzi bazuje na nikomu
                      niepotrzebnym utajnianiu informacji, które z natury rzeczy (np. wykaz
                      publikacji) lub społecznego zainteresowania (np. koszty inwestycji, konferencji
                      czy badań naukowych) powinny być jawne. Aby uczynić te wypowiedzi
                      bezpodstawnymi wystarczy upublicznić stosowne informacje na stronie domowej
                      uczelni. Praktyka taka jest, szczególnie na Zachodzie, standardem, ale i u nas
                      robi to większość uczelni. Rozumiem, że przygotowanie informacji o
                      inwestycjach i prowadzonych w uczelni badaniach może zając kilka dni, ale
                      jakiś wykaz publikacji może Pan ujawnić już dziś. Wystarczy umieścić (to
                      kwestia godziny) na wspomnianej stronie wykazy, które od co najmniej pięciu lat
                      wysłane są do MENiS i MNiI, z informacją, że kompletny wykaz przygotowany
                      zostanie np. w sierpniu czy wrześniu. Ja rozumiem, że wykaz taki mógłby dziś,
                      po wszystkich niepowodzeniach związanych z utworzeniem na bazie uniwersytetu
                      AŚ, budzić różne odczucia. Warto jednak zauważyć, że ujawnianie informacji o
                      powodach oddalenia wniosków o prawa doktoryzowania (por. wypowiedzi,
                      bodajże „zosieńki” na wymienionym forum) budziłoby znacznie mniej emocji gdyby
                      ludzie wiedzieli jak to z tymi publikacjami jest. Ja myślę, że nie ma sensu
                      udawać, ze jest się kimś innym niż się rzeczywiście jest; to wcześniej czy
                      później i tak na wierzch wychodzi. Lepiej otwarcie powiedzieć jak jest i mieć
                      sprawę „z głowy”. Upublicznienie dorobku naukowego pracowników AŚ ma same
                      zalety:

                      1. kończy wszelkie dyskusje oparte o niedomówienia, a czasem informacje
                      fałszywe.
                      2. zbliża AŚ do standardów europejskich stosowanych szeroko przez inne
                      polskie uczelnie.
                      3. daje studentom informacje o tym „kto jest kim” potrzebne m.in. do
                      wyboru kierunku studiów czy promotora.
                      4. daje zainteresowanym ewentualną współpracą naukową z pracownikami AŚ
                      większe szanse nawiązania kontaktu.

                      Przeciwwskazań nie widać. Jest jeszcze jeden ważny powód dla którego takie
                      upublicznienie danych o uczelni, w tym wykazu dokonań jej pracowników nastąpić
                      powinno teraz. Kończy się Pańska kadencja i mógłby Pan powiedzieć, że, biorąc
                      pełna odpowiedzialność za to co było, zostawia następcy czyste konto. Jeśli Pan
                      tego nie zrobi, to Pani prof. Renz tłumaczyć się będzie z Pańskich decyzji.
                      Taka sytuacja była już przy okazji telewizyjnej dyskusji o uniwersytecie w
                      programie „Awantura o Kielce”. To nie jest dobry pomysł na kończenie kadencji.
                      Rozliczanie okresu swych rządów jest powszechnie akceptowaną (czasem nawet
                      wymaganą) praktyką i naprawdę warto to zrobić. Dziś jest najlepsza pora na
                      ujawnienie tego wykazu. Studenci wyjechali na wakacje, duża część mieszkańców
                      Kielc chyba też, albo się właśnie wybiera, ludzie interesują się komisjami
                      śledczymi i wyborami i w sumie dziś wzbudziłoby to najmniej emocji. We wrześniu
                      będzie znacznie gorzej.

    • w.korczynski pogódźmy się! 13.07.05, 13:17
      Ja myślę, ze nie ma potrzeby używania ani mocnych określeń, ani insynuowania
      komikolwiek jakichs nieprawidłowosci. Najprościej byłoby zwrócić sie do Rektora
      AS, aby polecił stosownym pracownikom podanie do publicznej wiadomości wykazu
      wszystkich publikacji pracowników AŚ. Np. na internetowej stronie domowej
      Uczelni.Przed dwoma laty NSA w Krakowie nakazał ujawnienie dorobku naukowego
      pracowników WZiA Aś. Takie upublicznienie tego, kto jest kim zamknęłoby cał tę
      dyskusję. Ja w kazdym razie obiecuje publicznie, ze natychmiast po
      upublicznieniu tedo dorobku natychmiast i sprawdzeniu jaki to jestem w ttym
      towarzystwie słaby, zaprzestanę wszelkich wypowiedzi, które mogłyby być
      odczytane jako powatpiewajace w wartość czyjegokolwiek dorobku. Myśle, ze to
      jest najlepsze rozwiazanie. To jest do zrobienia w dwa tygodnie.
      • Gość: ... Re: pogódźmy się! IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:22
        Ba!... Gdyby to było takie proste, to już to dawno by było załatwione...
        Zwracam uwagę na następujące dane: AŚ zatrudnia 260 profesorów i doktorów
        habilitowanych (nie sprawdzałem tych danych), ale ma kłopoty z uzyskaniem
        uprawnień habilitacyjnych na dwóch wydziałach. (Przypomnę, że do uprawnień
        habilitacyjnych wystarczy 6 profesorów + 6 doktorów habilitowanych w danej
        dziedzinie). Moim zdaniem świadczy to o słabości dorobku naukowego kadry AŚ.
        (Mam na myśli przeciętny dorobek naukowy, z pewnością są na AŚ osoby z wybitnym
        dorobkiem naukowym). Ale skoro przeciętnych jest większość - to kto ma
        przegłosować upublicznienie całości dorobku naukowego?
        Pozdrawiam.
        PS. Powyższe dane cytuję za osobą o nicku Crux:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521&a=26137305
        > W Bydgoszczy pracuje około 120 samodzielnych
        > pracowników nauki, w tym 45 osób z
        > tytułem naukowym profesora, gdy
        > w Kielcach na Akademii Świętokrzyskiej
        > zatrudnionych jest (...) 260 profesorów
        > i doktorów habilitowanych.
        • Gość: miki Re: pogódźmy się! IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.07.05, 18:25
          MACIE CHŁOPY ZDROWIE. FAJNIE SOBIE DYSKUTUJECIE... Biorac pod uwagę czas jaki
          spędzacie nad dyskusją powinniście być chyba bezrobotni? no bo kiedy Wy
          pracujecie?
    • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 31.08.05, 20:08
      Biedny człowiek(?) z tego miko2... Ma kłopoty z własną tożsamością. Nie wiem,
      czy wymienię wszystkie jego wcielenia. Myślę jednak, że nie będzie wielką stratą
      dla ludzkości, jeśli któreś pominąłem...
      Pierwsze jego wcielenie, z którym się spotkałem, to posługujący się
      rynsztokowym słownictwem miko2. Dumny z tego, że nie jest pracownikiem naukowym,
      popełniający żenujące błędy ortograficzne (co dostrzegł także inny forumowicz
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=23020669 ),
      nieuznający żadnych autorytetów... Dobrze wyrażał się jedynie o panu Szplicie.
      Ja jednak wolałbym nie mieć takiego ,,obrońcy''...
      W liście do redaktora ,,Kontratekstów''
      www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=746
      udawał, że nazywa się Mikołaj Korzec, nie wiedząc być może, że jest to postać
      fikcyjna. Maskarada szybko się wydała... Ciekawe są dwa listy miko2, napisane w
      odstępie pół godziny,
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22870714
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=22872266
      raz jako Mikołaj Korzec (w miarę uprzejmie) i raz jako miko2 (typowe dla miko2
      inwektywy). W późniejszym czasie miko2 także zastosował tę sztuczkę, aby udać,
      że jest kimś innym...
      Potem przez kilka tygodni miko2 ucichł, być może przytłoczony opiniami
      forumowiczów, którzy nijak nie chcieli uznać, że to jego stanowisko jest
      właściwe... A może pojechał na urlop do DDR? ;)
      Z kolei nastąpił etap anty-korczyński. Początkowo można było sądzić, że
      wreszcie jakaś kulturalna osoba uznała, że powinna bronić pana Szplita przed
      nieuzasadnionymi atakami, zwłaszcza, że anty-korczyński udawał, że nie ma nic
      wspólnego z miko2 - w dniu 05 lipca witał miko2 po urlopie i sugerował mu
      używanie ,,mniej kwiecistego stylu'':
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=26069007
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=26071017
      Muszę przyznać, że to wcielenie miko2 podobało mi się najbardziej.
      anty-korczyński odpowiadał nawet czasem na pytania, starał się nie ubliżać (nie
      zawsze mu się to udawało, ale przynajmniej się starał). Pod pewnymi względami
      zarozumiały (jak miko2), np. uważał się za najlepszego znawcę tematu ,,burzy
      mózgów'' (nie znając mnie zupełnie uznał, że moja ,,wiedza o burzy mózgów jest
      powierzchowna'', a on jest ,,osobą będącą nieco bardziej >>w temacie<<''):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26336451
      Pisał z przekonaniem, że dorobek pana Szplita jest pokaźny, ale nie potrafił
      tego dorobku wskazać. Sam sobie przeczył, najpierw każąc szukać w internecie
      listy publikacji pana Szplita, a potem stwierdzając, że internet takiej listy
      nie zawiera... Pisał z przejęciem o przebiegu procesu habilitacyjnego, chociaż
      nie ma o tym pojęcia, jego wiedza na temat funkcjonowania rad naukowych
      jest po prostu mierna...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26379982
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26417742
      Nie potrafił czytać ze zrozumieniem, przypisując innym swoje własne wypowiedzi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26032919
      Podobnie jak miko2 uważał, że nikt (oprócz, należy domniemywać, pana Szplita)
      nie zna języka niemieckiego na tyle dobrze, by przetłumaczyć tytuł rozprawy
      habilitacyjnej pana Szplita... Był strasznie przewrażliwiony na temat swojego
      wykształcenia i swojej rodziny, ale przecież każdy ma jakieś wady... Żywot nicku
      anty-korczyński zakończył się, gdy zwróciłem mu uwagę, że przypisuje sobie
      autorstwo listu sygnowanego przez miko2:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26418160
      (PS. Jeden z forumowiczów sugerował,
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26263442
      że anty-korczyński to ,,Wołowiec Heniuś''. Nie znam osoby o takim
      nazwisku, może zatem jest ono prawdziwe? ;) ).
      Potem wrócił miko2, ze znanymi wadami. W tzw. międzyczasie podwyższył swój
      poziom edukacji (cytuje nawet fragmenty ,,W pustyni i w puszczy''!). Nadal
      jednak wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia.
      * Nie wie, że pracownik dydaktyczny ma prawo pracować naukowo, nie ma tylko
      takiego obowiązku!
      * Nie wie, że część projektów ,,rekomendowanych do realizacji'' nie jest
      realizowanych z braku środków. Autor ma wtedy prawo przedstawić projekt do
      następnego konkursu. (Czyż nie tak miała się sprawa z poprzednim grantem? To by
      tłumaczyło ten sam tytuł projektu oraz jego ,,ponowną'' wysoką ocenę...).
      Dlatego dopóki pieniądze przeznaczone na ten projekt nie zostaną przelane na
      konto AŚ, dopóty sprawa finansowania tego grantu jest otwarta.
      * Nie wie, że przy ocenie projektów badawczych *ocenia się* wartość
      merytoryczną projektu, natomiast *bierze się* pod uwagę dorobek *całego* zespołu
      badawczego w ciągu ostatnich *pięciu lat*. W jaki sposób z faktu celującej oceny
      projektu badawczego pana Szplita (której to oceny niniejszym gratuluję!) ma
      wynikać, że Ministerstwo Nauki wysoko ocenia przedhabilitacyjny dorobek pana
      Szplita - nie wiem... :(
      * Uważa, że wszyscy forumowicze, którzy jeszcze nie napisali, że dorobek pana
      Szplita jest miałki, mają przeciwne zdanie... A tymczasem jedynie
      anty-korczyński nie zgadzał się z tym osądem...
      * Przypisuje mi zatrudnienie na nieistniejącym Uniwersytecie Bydgoskim (od 01
      września w Bydgoszczy będzie istnieć UKW). Wywnioskował to zapewne z faktu, że
      mieszkam w Bydgoszczy. Ale przecież ja nigdy nie twierdziłem, że ukończyłem studia!
      * Nie potrafi odróżnić liczb 60 i 65 - wszystko przeinaczy, aby tylko dogryźć
      panu dr. Korczyńskiemu...
      * Sugeruje, że powstała w 1989 roku rozprawa habilitacyjna pana Szplita
      poświęcona ,,krytyce dotychczasowych rozwiązań w zakresie SOCJALISTYCZNEGO
      budownictwa spółdzielczego i propozycji reform dotychczasowego stanu rzeczy''
      (cytat za miko2) stanowiła ,,znaczny wkład autora w rozwój określonej dyscypliny
      naukowej'' (cytat za ustawą z dnia 31 marca 1965 r. o stopniach naukowych i
      tytułach naukowych).
      Pozdrawiam.
      PS. miko2 zarzuca innym łamanie prawa (np. sugerując, że zatrudnienie pana
      Korczyńskiego na PŚ było złamaniem ustawy o szkolnictwie wyższym), nie podając
      argumentów na poparcie swoich tez. Na miejscu pana Korczyńskiego zgłosiłbym te i
      inne pomówienia do Policji w celu ustalenia tożsamości miko2 i skierowania do
      sądu pozwu cywilnego przeciwko miko2 o naruszenie dóbr osobistych. Wolność słowa
      nie oznacza wolności obrażania innych, a pozorna anonimowość internetu nie może
      stanowić podstawy wyłączenia bezprawności takich działań.
      • w.korczynski Re: Kartka dla miko2 01.09.05, 10:30
        miko2 jest niereformowalny jak socjalizm. Pakuje sie w coraz to nowe komiczne
        konstrukcje majace "bronić" opinii Szplita i zapomina, ze im bardziej
        sprawe "zamota" (por. jego tłumaczenie tytułu pracy i motywacji napisania
        dzieła) tym gorzej dla tej sprawy. Osmiesza zreszta i rózne instytucje,
        zapominając(?), ze sa przeciez ogólnie dostepne dokumenty, które pozwola łatwo
        kłamstwa zweryfikowac. Cyrk będzie rzadki, gdy dokumenty te zostana ujawnione,
        a ktoś wpadnie na pomysł zadawac głupie pytania. Ja nawet nie staram sie
        wszystkich potknięc naszego miko2 punktowac bo nie mam czasu, a niekiedy
        zwyczajnie żal mi róznych ludzi, którzy dali sie w rozmaite podejrzane historie
        wmanewrować. Nie darowuje im za to miko2; wyciaga nazwiska na forum, powołuje
        sie na nie w kontekscie rozmaitych dziwnych historii i stara sie zamknąc mi
        usta szantazowaniem tymi nazwiskami. Efekty sa i będa mizerne, bo ja mam
        dokumenty, a miko2 pomówienia. Byc może chodzi tu o to, by zamieszać w sprawe
        jaknajwiecej "wpływowych" osób na zasadzie "albo toniemy razem, albo mnie
        wyciagasz". Jest jednak jeszcze takie niemieckie powiedzenie "mitgegangen,
        mitgefangen, mitGEHANGEN", które warto moze w tym kontekscie przypomnieć. miko2
        na pewno poprawnie to przetłumaczy. Ja oczywiscie powiadomiłem prokuraturę i
        sąd juz ponad dwa lata temu, kiedy to, wielu imion miko2, pomówił mnie znacznie
        gorzej niz dzis. Pisał wtedy m.in. z serwera WZiA Akademii Świetokrzyskiej,
        więc powiadomiłem równiez jej władze (Rektora, Prorektorów, Rzecznika
        Dyscyplinarnego i Przew. Komisji Dyscyplinarnej, która stwierdziła, że
        dyskutując w Internecie o AS czyniłem źle). Reakcja zerowa, nikt nie odpisał.
        Miko2 cytowałby tu Sienkiewicza, ale ja oszczedzę Kalemu takich porównań.
        Zarówno Prokuratura jak i sądy (obu instancji) stwierdziły, ze nie ma interesu
        społecznego w ściganiu takich pomówień. Tak to ta nasza rzeczywistośc
        wygląda. "Trzykropkowi" dziękuje za rozsądny głos.
        • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.09.05, 11:36
          Mój drogi Waldemarze. Nie obalałeś socjalizmu jak on w Polsce panował to może
          łaskawie przestaniesz go obalać jak to zrobili za ciebie inni jakieś 16 lat
          temu. Przypisywanie sobie antykomuniznu obecnie nie kosztuje w Polsce nic.
          Dlaczego nie wystąpiłeś ze swoimi poglądami w roku 1986? Wtedy to byłoby coś!
          Albo chociaż w 1992, kiedy prowadziłeś rozmowy z byłym szefem POP na WSP w
          sprawie swojego zatrudnienia na WZiA?
          Mój drogi kolego, twoje dokumenty są tyle warte co twoja praca naukowa. Możesz
          się jedynie podniecać, że umieścisz jakąs głupotę na forum, którą zainteresujesz
          jakiegoś grodka, Jakuba albo innych poszkodowanych na umyśle. No i oczywiście
          mnie ale ja ci lubię nadokuczać tak z prostej przekory :)
          Proszę napisz wyraźnie co z tego co napisałem o tobie (w innym wątku co prawda)
          nie jest prawdą. Jakie to, do cholery, pomówienia sformułowałem pod twoim
          adresem? Konkretnie!
          Jeśli uznam, że skłamałem na twój temat publicznie cię przeproszę. Nawet w
          osobnym wątku na twój temat.
          Pozdrawiam miko2
          PS. Masz jednak cholernie dużo wolnego czasu i przykładasz niesamowicie dużo
          uwagi do swojej zemsty na Szplicie. Nie wpadłbym na to, żeby angażować się aż
          tak mocno aby za twoją pracę naukową płacić nawet 0,20 euro od strony. Strasznie
          emocjonalnie podchodzisz do sprawy. Wyluzuj bo w twoim wieku to już może być
          groźne dla zdrowia!. I z kim ja bym się wtedy przekomarzał na forum? :)
          • odprysk Re: Kartka dla miko2 01.09.05, 13:19
            Gość portalu: miko2 napisał(a):

            > Mój drogi Waldemarze. Nie obalałeś socjalizmu jak on w Polsce panował to może
            > łaskawie przestaniesz go obalać jak to zrobili za ciebie inni jakieś 16 lat
            > temu. Przypisywanie sobie antykomuniznu obecnie nie kosztuje w Polsce nic.
            > Dlaczego nie wystąpiłeś ze swoimi poglądami w roku 1986? Wtedy to byłoby coś!
            > Albo chociaż w 1992, kiedy prowadziłeś rozmowy z byłym szefem POP na WSP w
            > sprawie swojego zatrudnienia na WZiA?
            > Mój drogi kolego, twoje dokumenty są tyle warte co twoja praca naukowa. Możesz
            > się jedynie podniecać, że umieścisz jakąs głupotę na forum, którą
            zainteresujes
            > z
            > jakiegoś grodka, Jakuba albo innych poszkodowanych na umyśle. No i oczywiście
            > mnie ale ja ci lubię nadokuczać tak z prostej przekory :)
            > Proszę napisz wyraźnie co z tego co napisałem o tobie (w innym wątku co
            prawda)
            > nie jest prawdą. Jakie to, do cholery, pomówienia sformułowałem pod twoim
            > adresem? Konkretnie!
            > Jeśli uznam, że skłamałem na twój temat publicznie cię przeproszę. Nawet w
            > osobnym wątku na twój temat.
            > Pozdrawiam miko2
            > PS. Masz jednak cholernie dużo wolnego czasu i przykładasz niesamowicie dużo
            > uwagi do swojej zemsty na Szplicie. Nie wpadłbym na to, żeby angażować się aż
            > tak mocno aby za twoją pracę naukową płacić nawet 0,20 euro od strony.
            Straszni
            > e
            > emocjonalnie podchodzisz do sprawy. Wyluzuj bo w twoim wieku to już może być
            > groźne dla zdrowia!. I z kim ja bym się wtedy przekomarzał na forum? :)

            A kto był tym szefem POP?
        • Gość: ... zniesławianie i znieważanie IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:00
          Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwa zniesławienia i znieważenia są ścigane
          na wniosek pokrzywdzonego. Wnioski tego typu należy zawsze zostawiać ,,za
          potwierdzeniem odbioru'' lub wysyłać listem poleconym. W razie braku reakcji
          policji można wtedy odwołać się ,,wyżej''. (Zadziwiło mnie Pana stwierdzenie, że
          ,,Zarówno Prokuratura jak i sądy (obu instancji) stwierdziły, ze nie ma interesu
          społecznego w ściganiu takich pomówień''. Jeśli znajdę trochę czasu (i
          samozaparcia w czytaniu bełkotu miko2...), to napiszę do Pana parę słów
          prywatnie na e-mail - nie mam zamiaru udzielać miko2 bezpłatnych korepetycji z
          zakresu prawa...).
          Pozdrawiam.
          • Gość: miko2 Re: zniesławianie i znieważanie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:46
            Rozumiem, że zniesławiłem cię mój drogi Waldku stwierdzeniem, że zostałeś
            zatrudniony na Politechnice Świętokrzyskiej bez konkursu. Zapytuję więc
            uprzejmie był ten konkurs w końcu czy też go nie było? A jeśli był to gdzie był
            ogłoszony? A jeśli go nie było to dlaczego? Czy zatrudnianie kogoś na stanowisku
            (w końcu dydaktycznym a nie administracyjnym) bez konkursu (wymaganego przez
            ustawę) to nie jest OMIJANIE ustawy?
            Pozdrawiam
            miko2
            PS. Jesteś jednak pieniacz!
      • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.09.05, 11:23
        Dziękuję kochany trzykropku za wnikliwą analizę mojej twórczości ( i nie tylko
        mojej). Kiedyś pisałeś, że jestes z Bydgoszczy teraz okazujesz się alter ego
        Waldka Korczyńskiego. To nawet ciekawy przypadek rozdwojenia jaźni. Twierdzę w
        takim razie, że jesteś osobą zaburzoną psychicznie (mówiąć mniej grzecznie chorą
        psychicznie) i jeśli moja diagnoza ci nie odpoiwada musisz koniecznie
        zawiadaomić prokuraturę i policję aby ustaliła moją tożsamość i ukarała mnie
        przykładnie :)
        Zawsze pisałem, że zatrudnienie dr Waldemara Korczyńskiego na stanowisku
        starszego wykładowcy z pominięciem konkursu jest ominięciem ustawy o
        szkolnictwie wyższym. Jeśli się mylę to czy kolega Wladek mógłby napisać czy w
        jego przypadku odbył się konkurs a jeśli nie to dlaczego go nie było. Czyżby aż
        tak bał się oceny swojego dorobku przez komisję konkursową? To jest bardzo ciekawe!
        Pozdrawiam
        miko2
        PS. Jak tam zdrowie? Taka nadwago musi trochę jednak przeszkadzać w codziennym
        życiu. Może zamiast pisać durne posty na forum.gazeta.pl trochę biegania i
        zmiana diety?
      • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.09.05, 11:57
        Mój kochany trzykropku! Oto jest decyzja!. Otwierają sie bramy niebios i cytuję
        co następuje:
        "Minister Nauki Informatyzacji
        Michał Kleibert
        Decyzja nr 03/10/H02/2005/29 z dnia 19.08.2005 r.
        Zatwierdzam finansowanie. I rata w wysokości 8625 zł została przekazana na
        konto Akademii Swiętokrzyskiej."
        I jak ci się podoba? Kiedy to prof. Szplit może się spodziewać gratulacji, z
        którymi wstrzymywałeś się do czasu pojawienia się pieniędzy na koncie Akademii?
        I jak to świadczy o jego dorobku naukowym zwłaszcza w porównaniu do dorobku
        naukowego znanego nam wszystkim 60-letniego absolwenta WSP Opole?
        pozdrawiam z Kielc
        miko2
        • odprysk Bramy niebios otwarte 06.09.05, 17:00
          Gość portalu: miko2 napisał(a):

          > Mój kochany trzykropku! Oto jest decyzja!. Otwierają sie bramy niebios i
          cytuję
          > co następuje:
          > "Minister Nauki Informatyzacji
          > Michał Kleibert
          > Decyzja nr 03/10/H02/2005/29 z dnia 19.08.2005 r.
          > Zatwierdzam finansowanie. I rata w wysokości 8625 zł została przekazana na
          > konto Akademii Swiętokrzyskiej."
          > I jak ci się podoba? Kiedy to prof. Szplit może się spodziewać gratulacji, z
          > którymi wstrzymywałeś się do czasu pojawienia się pieniędzy na koncie
          Akademii?
          > I jak to świadczy o jego dorobku naukowym zwłaszcza w porównaniu do dorobku
          > naukowego znanego nam wszystkim 60-letniego absolwenta WSP Opole?
          > pozdrawiam z Kielc
          > miko2

          miko ta decyzja to dla Szplita na pewno brama niebios, ale tak normalnie to to
          nic wielkiego. Pieniadze nieduże, a namyslali sie bardzo długo. A co bedzie jak
          ludzie popytaja o to jak to sie stało, ze człowiek z takim dorobkiem ten grant
          dostał?
          • Gość: ... Re: Bramy niebios otwarte IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:01
            Pieniądze na granty w ekonomii nie są duże i nie sądzę, aby można było pisać,
            że grant pana Szplita jest mały, zwłaszcza, że to dopiero pierwsza rata
            (prawdopodobnie z trzech). Poza tym otrzymanie grantu to zawsze pewien splendor.
            Dlatego pan Szplit ma z czego być dumny. Ja złożę mu gratulacje osobiście, gdy
            go zobaczę następnym razem - nie mam pewności, czy bywa na tym forum... Spytam
            go wtedy także, czy jest to grant indywidualny, czy zespołowy - jeśli to jest
            grant zespołowy, to w procesie decyzyjnym przy jego przyznawaniu bierze się pod
            uwagę dorobek głównych wykonawców (a nie tylko kierownika projektu) w ciągu
            ostatnich kilku lat, to by wyjaśniało Pańskie wątpliwości...
            Pozdrawiam.
          • Gość: miko2 Re: Bramy niebios otwarte IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:58
            No widzisz tak się sklada, że w Ministerstwie Nauki nic nie dają na gębę tylko
            strasznie długo sprawdzają. Zawsze co najmniej kilku recenzentów. I głównie
            sprawdzany jest dorobek naukowy kierownika projektu. To jest podstawa. Jak widac
            ten dorobek jest niezły (przynajmniej w opinii recenzentów) skoro grant został
            przyznany. A konkurencja była w tym roku ostra bo i pieniędzy do podziału
            niewiele. Potwierdza się moja teza, że jedynym, który źle ocenia prof. Szplita
            jest dr Korczyński (występujący tu na forum pod wieloma nickami).
            Pozdrawiam
            miko2
            PS. Waldek się wielokrotnie o grant (wtedy jeszcze KBN) starał i nigdy go nie
            otrzymał. Jak to świadczy o jego dorobku naukowym?
            • Gość: zosieńka Re: Bramy niebios otwarte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 17:43
              Moja chetliwa cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że towarzysz towarzyszowi oka nie wykole i załatwi granta?
              • odprysk Strategia dla województwa? 08.09.05, 14:13
                Czy to ten Szplit robił dzieło pt. "Strategia dla Województwa
                Świetokrzyskiego"? Czy wziął za to pieniadze? A Strategie czy wprowadzili w
                życie? Gdzie mozna się z nia zapoznać?
      • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 06.09.05, 20:02
        Niemądry miko2... Nawet się nie zorientował, że sobie z niego dworuję, a kartkę
        dla niego umieściłem w tym wątku dla podkreślenia bezcelowości jego obrony pana
        Szplita. Biedak ma wrażenie (bo przecież nie myśli - myślenie to coś, czego
        miko2 nie potrafi!), że pan Szplit wyrazi mu kiedyś wdzięczność... Niemądre
        stworzenie...
        Pogmatwany miko2... Nawet jego sprawy sercowe są pogmatwane... Co prawda
        zosieńka (przy okazji pozdrawiam nieznajomą) wielokrotnie go czule wspominała,
        ale biorąc pod uwagę jej nieustanną cnotliwość można domniemywać, że miko2 nie
        dostąpił zaszczytu konsumpcji tego związku. Ostatnio do mnie zaczął pisać per
        ,,kochany'', co sugeruje, że jego dotychczasowy partner - którego tożsamości
        mogę się jedynie domyślać z jego żarliwych wypowiedzi na tym forum - przestał
        się nim interesować... Biedny miko2, nie jest w moim typie i będzie musiał się
        pogodzić ze swoim partnerem albo dalej żyć w samotności...
        Głupi miko2... Zdarza mu się czasem użyć słów właściwych w danym kontekście,
        ale rzadko z sensem... Nie potrafi, biedaczysko, zrozumieć, że ustawa o
        szkolnictwie wyższym dokładnie precyzowała, kiedy przy zatrudnianiu pracownika
        należy ogłosić konkurs. Trzeba mu wybaczyć, bo jego wypowiedzi na tym forum
        świadczą o jego żenująco małej wiedzy... Swoją drogą fakt, że miko2 pisze czasem
        coś o swojej karierze zawodowej, świadczy, iż także w Polsce każdy ma szansę
        zrobić karierę... A że nie jest to kariera w szkole wyższej, a jedynie co
        najwyżej w szkole zawodowej - no cóż, miko2 nie jest, cytuję, ,,ajnsztajnem,
        euklidesem, czy ojlerem''...
        Ale muszę też pochwalić miko2 za jego samozaparcie i dążenie do
        samokształcenia! Odnoszę wrażenie, że miał ostatnio dostęp do jakiegoś słownika.
        (Niestety, nie był to słownik ortograficzny...). Jest sumienny i dotarł już do
        litery A (nazwał mnie ,,alter ego'' pana Korczyńskiego, nawet to pozornie
        sensownie brzmi...), a to dla niego naprawdę duże osiągnięcie! Brawo! Szkoda
        tylko, że nie rozumie znaczenia tego zwrotu:
        ,,alter ego łac., drugie ja (np. autora), bliski przyjaciel, powiernik, zaufany
        zastępca''
        (cyt. za ,,Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych'' Władysława
        Kopalińskiego). Przykro mi, ale żadne z tych określeń nie pasuje do mnie...
        Może kiedyś doczekam czasów, w których miko2 zrozumie podstawy systemu prawnego
        w Polsce. Wyobraża on sobie, że ja - postać czysto wirtualna, istniejąca jedynie
        na forum - mógłbym złożyć na policji wniosek o wszczęcie postępowania...
        Doprawdy paradne... Może jeszcze miałbym ten wniosek wysłać pocztą
        elektroniczną? Paradne tym bardziej, że miko2 nie wie, że jego nie można
        obrazić, bo:
        * primo, każdy, nawet najbardziej obraźliwy epitet jest dla miko2 niezasłużonym
        komplementem,
        * secundo, miko2 nie istnieje w realnym świecie, jest podobnie jak ja postacią
        czysto wirtualną...
        Pozdrawiam.
        PS. Biedny tatuś miko2. Wprawdzie nadal cieszy się znakomitym zdrowiem, ale
        zamartwia się niekompletnością ciała swojego potomka, dokładniej - brakiem
        rozumu u syna... Jako starszy człowiek wie, że nie można już mieć nadziei na
        pojawienie się choćby szczątkowych oznak myślenia u syna... W przeciwieństwie do
        syna nie pasjonuje go ani zniesławianie, ani znieważanie innych, dlatego
        szczerze życzę mu powodzenia w przywoływaniu syna do porządku...
        • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.09.05, 23:42
          Powiem krótko mój kochany Waldemarze, ŻAŁOSNE!. Naprawdę na nic więcej cię nie
          stać? Były lata, kiedy byłeś taki twórczy! A teraz co? Stek głupot poprzewijany
          inwektywami? Zdaje się, że to "Rzeczpospolita" podawała jak to się chciałeś
          sądzić z nickami na forum? Wtedy ci twoja wirtualność nie przeszkadzała?
          Pozdrawiam
          miko2
          PS. Jak tam zdrowie? Jak widze ten szum klimatyzacji nadal odbiera sprawność
          myślenia :)
        • Gość: koleżka mikuśka Re: Kartka dla miko2 IP: 213.134.139.* 09.09.05, 14:02
          PS. Biedny tatuś miko2.

          Oj biedny, biedny. hoć na pewno nie finansowo

          W przeciwieństwie do syna nie pasjonuje go ani zniesławianie, ani znieważanie
          innych, dlatego szczerze życzę mu powodzenia w przywoływaniu syna do porządku...

          I tu jestes niestety w błedzie trzykropku. Zniesławianie i zniewaanie ojczulek
          ma w genach. Syna nie będzie przywoływac do porządku jest z niego DUMNY.

          najnowsze wieści znad granicy niemieckiej
          Ostatnio nawet w Gazecie wybiórczej pisano ze nowy guru KRASP
          (www.krasp.org.pl/indexb.html) oczywiście z Wrocławia zarządał większego
          wpływu KRASP na decyzje o finansowaniu nauki i rozdysponowywanie środkow. Zatem
          Letnia szkoła i grant to jeszcze nic. Gmina wrocławska napewno wystawi naszego
          profesorka do nagrody Nobla za wyniki naukowe z nowo przyznanego grantu.
          • Gość: b Re: Kartka dla miko2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:49
            jaki ojciec taki syn - szkoda, że nie można w niebie ich reklamować
    • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 20.09.05, 20:50
      1. Chciałem zaprzestać udzielania się na tym forum, ale niewyparzony język
      miko2 skłonił mnie do zmiany decyzji. Oczywiście najbardziej naturalnym miejscem
      do zaprezentowania mojego listu jest właśnie ten wątek, którego miko2 (i jego
      tatuś) najbardziej nie znosi... Spowoduje to pojawienie się tego watku na
      pierwszej stronie forum, co niewątpliwie nie będzie przyjemną nowiną dla miko2.
      Tak mi przykro... ;)
      2. Nie jestem do końca ,,w temacie'' i nie mam aż takiej pewności, jak koleżka
      mikuśka, jakiż to tchórzliwy degenerat kryje się pod nickiem miko2. Jeżeli
      koleżka mikuśka (a ja z nim) dobrze się domyśla, to oczywiście ma rację w
      sprawie opinii o tatusiu miko2. Gdy jednak ktoś obraża/zniesławia innych pod
      własnym nazwiskiem, to jest to chamstwo, ale obrażony/zniesławiony może się
      bronić. Dlatego wolę taką formę chamstwa, niż to, co prezentuje na tym forum
      miko2. Uzupełnię wszelako - mam wrażenie, że ,,w przeciwieństwie do syna,
      tatusia miko2 nie pasjonuje ani zniesławianie, ani znieważanie innych
      anonimowo'' - chociaż być może w tej sprawie także się mylę...
      3. Zaciekawił mnie ostatni akapit listu koleżki mikuśka. Ciekaw jestem, kogo
      koleżka mikuśka nazywa guru KRASP? (Nie chce mi się wertować zasobów podanej
      witryny w poszukiwaniu nazwisk kolegów pana Szplita, wdzięczny byłbym zatem za
      podanie dokładniejszych informacji...).
      4. Zauważyłem, że tatuś miko2 jest słabym punktem miko2. Wpisałem tekst o
      tatusiu miko2 jedynie w tym celu, aby miko2 poczuł się nieswojo. Pozostałe
      inwektywy także służyły wyłącznie zademonstrowaniu miko2, że nie ma on
      wyłączności na ,,mało eleganckie'' zagrywki. Chciałem, aby miko2 poczuł na
      własnej skórze, co to znaczy być opluwanym zza węgła, bez możliwości udzielenia
      jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi - skoro jedyną wiarygodną informacją o mnie,
      jaką dysponuje, jest miasto mojego zamieszkania (zresztą łatwo sprawdzić, że ja
      naprawdę wysyłam listy z Bydgoszczy), to jak biedaczysko mógłby mi dopiec? Na
      marginesie dodam, że odniosłem wrażenie, że mój list odniósł skutek - jego
      odpowiedzi były, moim zdaniem, mniej butne, niż wcześniej. Ale tylko przez jakiś
      czas...
      5. miko2 jest chyba z zawodu kiepskim kierowcą, nawet ustawy chce omijać... ;)
      Nie wie, biedaczysko, że postępowanie może być albo zgodne, albo sprzeczne z
      ustawą, nie może jej omijać... Jak już pisałem, zatrudnienie nauczyciela
      akademickiego nie wymagało (i chyba nadal nie wymaga, ale nie chce mi się teraz
      tego sprawdzać) ogłaszania konkursu... Widać jednak taki [____] (w miejsce
      wyciętego słowa proszę wpisać dowolny tekst ;) ) typ jak miko2 potrafi
      przetwarzać jedynie ograniczoną ilość informacji i jest całkowicie
      niereformowalny...
      Pozdrawiam.
      PS. Zdziwiło mnie, że miko2 nie odniósł się w żaden sposób do moich
      nieleganckich insynuacji... Czyżbym przypadkiem trafił w drugi czuły punkt
      miko2? To by dopiero było... ;)
      • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.thundrix.ch 21.09.05, 09:23
        Ależ drogi Waldemarze nie przestawaj!!! Ja się bawię świetnie, ty jak widac
        trochę gorzej ale nadal jest mi przyjemnie z tobą pokonwresować. Zawsze to nowy
        wirtualny znajomy tym razem z Bygdoszczy :)
        Nie rozumiem dlaczego uważasz, że nie znoszę tego wątku. Ja go po prostu
        uwielbiam! Popatrze ile razy się na nim wypowiadałem. Gdybym go nie znosił to
        wszystkie moje odpoiwedzi kierowałbym na jakiś inny (np. o tym jaki to śmieszny
        jest pewien starszy wykładowca, który był za głupi, żeby napisać habilitację).
        Nie bardzo również pojmuję co ma do naszej konwersacji mój szanowny rodzic? Z
        całym szacunkiem wobec osób starszych ale on raczej nie jest specjalnie
        obznajomiony z komputerami a Internetem w szczególności. Wątek dotyczył również
        urojonej śmieszności pewnego kieleckiego profesora a nie mojego ojca.
        To, że piszesz z numeru dostepowego Netii wcale nie świadczy o tym, że jesteś z
        Bydgoszczy. Powiem więcej: ja jestem absolutnie pewien kim ty jesteś i wcale mi
        to nie przeszkadza.
        Jeśli kiedykolwiek obraziłem ciebie czymkolwiek to napisz mi natychmiast czym
        konkretnie. Jestem gotowy za każde słowo nieprawdy natychmiast cię przeprosić.
        No i na koniec wracając do twojego ulubionego tematu Waldemara to IMHO został on
        zatrudniony ze złamaniem ustawy o szkolnictwie wyższym ponieważ w trakcie
        obasady zajmowanego przez niego stanowiska nie ogłoszono konkursu. Sposób
        zatrudnienia (mianowanie czy też umowa czasowa) nie ma tu nic do rzeczy. Pojawia
        się natomiast inne ciekawe pytanie. Dlaczego zrezygnowano z otwartego konkursu?
        Czyżby również na Politechnice Swiętokrzyskiej były znane recenzje wniosków
        Waldemara o granty, w których wskazywano na jego niedostateczny dorobek naukowy?
        Może po prostu bał się on stanąć do otwartego konkursu i wolał pracę załatwić
        sobie po kumotersku? Ustawa po to wprowadziła otwarte konkursy aby uniknąć
        zatrudniania takich właśnie ludzi z zerowym dorobkiem naukowym, zwolnionych za
        brak kwalifikacji z innych instytucji.
        A może ja to wszystko wymyśliłem i po prostu był konkurs a Waldek właśnie stał
        się profesorem Politechniki? Jeśli tak to napisz koniecznie.
        Pozdrawiam
        miko2
        PS. Ja się nie obrażam. Z całym szacunkiem ale jakiś trzykropek z "Bydgoszczy"
        nie jest w stanie mnie obrazić. Najwyżej rozśmieszyć. A twoje inwektywy są po
        prostu żałosne :)
        • Gość: Student1 Re: Kartka dla miko2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 15:23
          Kandydat na senatora dam Massalski = potencjał umysłowy WZiA
    • Gość: u Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 17:23
      uu u...
      • framberg Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 13.11.05, 23:30
        Co to za wątek, - długi strasznie, zajadły? Jakaś wojenka dwóch forumowców o
        tatę jednego z nich? Dobrze zrozumiałem?
        • Gość: Laluś Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.05, 17:09
          dobrz zrozumiałeś. To Marcin, jak gdzies wyczytałem, walczy o swojego tatuśka.
          • Gość: miko2 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.dyndns.org 14.11.05, 18:00
            He, he, he...
            Marcinek? Naprawdę? A to takie dobre dziecko było! W szkole same piątki. I na
            klatce się wszystkim kłaniał :)
            Pozdrawiam Waldek
            miko2
            PS. Szukajcie dalej, juz jest całkiem blisko :)
            • framberg Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 03.10.06, 22:19
              Gość portalu: miko2 napisał(a):
              > He, he, he...
              > Marcinek? Naprawdę? A to takie dobre dziecko było! W szkole same piątki. I na
              > klatce się wszystkim kłaniał :)
              > Pozdrawiam Waldek
              > miko2

              Nie do końca zrozumiałem. Czyli Miko2 to nie pan Marcin. OK.
              A skąd "pozdrawiam Waldek"?
              Waldek pozdrawia czy pozdrowienia są przeznaczone dla p.Waldemara Korczyńskiego?
        • Gość: miko2 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.dyndns.org 14.11.05, 17:57
          No tak nie dońca masz rację. W skrócie chodzi o to, że pewny gość wywalony z
          pracy na AŚ próbuje na tym forum rozsiewać paskudne plotki na osobę, której
          (jego zdaniem) to zwolnienie z pracy zawdzięcza. Po prostu dajecie się
          manipulować jak dziecie czytając faceta, który próbuje swojej prywatnej zemsty.
          Zarówno Szplita jak i Korczyńskiego znam świetnie, z obydwoma jestem po imieniu
          ale takich kłamstw jak tu prezentuje Waldek ścierpieć nie mogę. To i trochę mu
          czasem nadokuczam :) Nie ma on niestety poczucia humoru i dystansu do własnej
          osoby i jego reakcje są właśnie takie zajadłe.
          Pozdrawiam
          miko2
          • framberg Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 26.01.06, 19:28
            Rozumiem, rozumiem miko. Na pewno nie daję się manipulować (stara PRLowska
            szkoła czytania między wierszami).

            Interesują mnie (nie bardzo zajmując, prawdę powiedziawszy) fakty. Te zaś,
            przypisywane obu osobom (!), są niepokojące.

            Z drugiej strony całe kieleckie forum jest jakieś zajadłe,impulsywne.
            Rzzeczowej dyskusji, sympatecznej wymiany informacji się tu nie uświadczy.

            Pozdro
            • kandyd11 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 20.03.06, 18:33
              framberg napisał:

              > Rozumiem, rozumiem miko. Na pewno nie daję się manipulować (stara PRLowska
              > szkoła czytania między wierszami).
              >
              > Interesują mnie (nie bardzo zajmując, prawdę powiedziawszy) fakty. Te zaś,
              > przypisywane obu osobom (!), są niepokojące.
              >
              > Z drugiej strony całe kieleckie forum jest jakieś zajadłe,impulsywne.
              > Rzzeczowej dyskusji, sympatecznej wymiany informacji się tu nie uświadczy.
              >
              > Pozdro

              Dlaczego? Pana prof. Szplita cytowano tu bardzo rzeczowo, np. jego zyciorys. A
              poza tym to w zyciporysie napisano (a On podpisał sie pod tym jako redaktor
              naukowy ksiązki), ze ma poczucie humoru. W czym wiec rzecz?
              • framberg Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 09.04.06, 18:27
                Nie rozumiem (np. z tym poczuciem humoru). To do mnie czy przedmówcy. Miko
                wspominał o humorze, ja nie.
    • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 10.11.05, 13:15
      Nie pisałem na tym forum już od dawna. Jednak kilka listów osobnika o nicku
      miko2 (w których zasadniczą - w zasadzie jedyną - część stanowią, jak zwykle,
      inwektywy wobec innych), spowodowało, że postanowiłem reaktywować ten wątek. Z
      przyczyn, które dla mnie nie są oczywiste, miko2 bardzo tego wątku nie lubi -
      pewnie dlatego ja ten wątek lubię... ;)
      miko2 jak zwykle ,,broni'' pana Szplita. (Aż ciśnie mi się na usta
      sformułowanie ,,od takich obrońców chroń mnie Panie, z wrogami poradzę sobie
      sam'', które jest parafrazą tekstów różnych poetów). Ma urojenia - stwierdza, że
      nazywa się Mikołaj Korzec (chociaż to tylko pseudonim dziennikarski innej osoby)
      i twierdzi, że jest przyjacielem pana Waldemara Korczyńskiego.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=31725677&a=31730603
      Jak zwykle poucza innych, że się na niczym nie znają, a rację mogą mieć tylko
      osoby wskazane przez niego. uważa siebie za wszechwiedzącego omnibusa, nie
      biorąc pod uwagę swoich licznych kompromitacji... Nie mam dla niego krzty
      litości, nie widzę też podstaw, by uważać za możliwe spełnienie życzenia p.
      Korczyńskiego z listu pt. ,,Niech miko2 pomyśli'' - są rzeczy, do których miko2
      nie jest zdolny.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=30676324&a=31761617&wv.x=0
      Pozdrawiam godnych szacunku forumowiczów. Pozdrawiam także ojca miko2, chociaż w
      połowie to on jest odpowiedzialny za istnienie miko2. ;)

      PS. Bardzo ostrą konkluzję na podstawie wypowiedzi forumowiczów w tym wątku
      wyraził closs:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&wv.x=2&a=31586509
      Wypowiedź ta jednak mogła przejść niezauważona, bo została umieszczona w środku
      drzewka.
      • Gość: roch Re: Kartka dla miko2 IP: *.echostar.pl 12.11.05, 12:55
        no cóż... jeżeli taka sytuacja jak z oszustwem popełnionym przez Szplita nadal
        jest tolerowana przez władze AŚ, to nie dziwię się, że Kielce nie mają wciąż
        uniwersytetu. I przy takiej polityce tolerowania skandali i oszustw w nauce -
        mieć zapewne długo nie będą.

        PS. A czy ktoś potrafi powiedzieć mi, czy Szplit był członkiem PZPR? Bo jego
        zachowania wydają się być typowe dla funkcjonariuszy czerwonej nieboszczki...
        • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: 205.158.192.* 12.11.05, 16:32
          Mój drogi rochu,
          widzisz jak ważan jest moja rola na tym forum jako osoby, która wyjaśnie podłe
          knowania, kłamliwe pomówienia Waldka wobec prof. Szplita. Inaczej mogłoby
          powstać całkowicie mylne wrażnienie, że świetny naukowiec, autor wielu
          poczytnych książek, człowiek kryształowo uczciwy daja się bezkarnie pomawiać
          przez jakieś kreatury zza anonimowych nicków. Zapewniam cię, że nie pozwolę
          Waldkowi bezkarnie nikogo obrażać a będę nieustająco informować o kolejnych
          próbach szerzenia kłamstw i nienawiści przez tego osobnika. Tak więc informuje
          cię, że władze Akademii Świętokrzyskiej nie dopuściły do największego skandalu w
          poslkiej nauce jakim byłoby przedłużenia zatrudnienia na stanowisku adiunkta
          przez osoby, których nieudolność naukowa jest bezsporna. To był ogromny sukces
          prybliżającym niewątpliwie osiągnięcie ważnego celu jakim jest powstanie
          Uniwersytetu Świętokrzyskiego.
          Pozdrawiam serdecznie i służę dlaszą pogłębioną informację na temat wszelkich
          niegodziwości jakich dopuścił się Waldek.
          miko2
          PS. Czy potrfisz mi powiedzieć jaką agendę PRL przypominają ci takie działania
          jak podsłuch, inwigilacja, donos? Mam wrażenie, że są to zachowania bardzo
          typowe dla pewnego typu funkcjonariuszy...
          • maniek.siekiera Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać 14.11.05, 04:02
            • Gość: miko2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: 82.94.251.* 14.11.05, 17:52
              Jak ci się nie podoba to co piszę to nie czytaj. To wolny kraj. Mnie wolno
              pisać, ty nie musisz czytać ani komentować. A swoją drogą to znowu masz problemy
              z bezsennością? Jak się za dużo tabletek weźmie to tak jest :)
              Zyczę spokojniejszego snu
              miko2
              • maniek.siekiera Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać 14.11.05, 18:58
                > Jak ci się nie podoba to co piszę to nie czytaj. To wolny kraj. Mnie wolno
                > pisać, ty nie musisz czytać ani komentować.

                taa.. takich dożyliśmy czasów, iż byle idiota może bredzić na forum
                ogólnopublicznym.


                > A swoją drogą to znowu masz problemy
                > z bezsennością? Jak się za dużo tabletek weźmie to tak jest :)

                Tak się składa, że jestem naukowcem. A dla prawdziwego naukowca zarwanie nocki
                poprzez np. pisanie artykułu czy raportu z badań jest normalką. Ale dla
                normalnych naukowców, a nie dla naukowych szumowin jak ty i broniony przez
                ciebie oszust szplit.

                > Zyczę spokojniejszego snu
                Sny mam wyjątkowo spokojne, w odróżnieniu od oszustów i plagiatorów, na których
                chyba również "czapka gore" ;)))
                • Gość: miko2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: *.de 14.11.05, 20:48
                  Witam Mańku,

                  > taa.. takich dożyliśmy czasów, iż byle idiota może bredzić na forum
                  > ogólnopublicznym.
                  np. taki, który podsuje się debilnym nickiem maniek.siekera Coż na tym polega
                  wolność słowa.

                  > Tak się składa, że jestem naukowcem. A dla prawdziwego naukowca zarwanie nocki
                  > poprzez np. pisanie artykułu czy raportu z badań jest normalką. Ale dla
                  > normalnych naukowców, a nie dla naukowych szumowin jak ty i broniony przez
                  > ciebie oszust szplit.
                  Naukowiec z ciebie jak z koziej dupy trąba. Ty nawet chyba nie jesteś starszym
                  wykładowcą jak kolega Waldek. Nie widziałem nigdy normalnych naukowców, którzy
                  posługiwali się publicznie takim plugawym językiem. A długo juz żyję i niejedno
                  widziałem :)

                  > Sny mam wyjątkowo spokojne, w odróżnieniu od oszustów i plagiatorów, na
                  > których chyba również "czapka gore" ;)))
                  A coś ty się tak do tego Korczyńskiego przypieprzył? Biedny, ledwie wiąże koniec
                  z końcem na jakimś podrzędnym stanowisku, a ty go zaraz: Oszust! Plagiator! Daj
                  chłopu spokój! :)))))
                  Pozdrawiam i miłych snów mój kolego
                  miko2
                  • bylu.bylu Czy to ten Szplit? 13.01.06, 20:43
                    co niemieckiego na Akademii Ekonomicznej w Kielcach uczy? On chyba uczy tez w
                    Wyższej Szkole Ekonomii i Administracji na Karczówkowskiej. Zdolny facet!
                  • framberg Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać 09.04.06, 18:29
                    Ej, co z tym językiem Miko? Wypominasz a później sam łamiesz zasady.
                    Upominam cię z sympatią, trzymaj poziom ;-)
                    • Gość: Kronikarz AŚ Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 17:11
                      Czy nadal trwają usilne poszukiwania pracy habilitacyjnej niejakiego Szplita z WZiA AŚ w Kielcach?
                      • Gość: miko2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: *.ittuki.fi / *.lohjanpuhelin.fi 19.04.06, 20:23
                        Ależ nie! Obecnie trwają (bezowocne jak na razie) poszukiwania pracy
                        habilitacyjnej dr Waldemara Korczyńskiego (starszego wykładowcy Politechniki
                        Świętokrzyskiej). Niestety na razie Waldziu nic w tej sprawie nam nie podał.
                        Może w przyszłości?
                        Pozdrawiam
                        miko2
                        PS. Wpis do kroniki: Waldek nie zrobił habilitacji! I co teraz?
                        • w.korczynski Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać 20.04.06, 18:52
                          Jeśli chodzi o sensowności, tzw. spójność i niesprzeczność wypowiedzi, to miko2
                          bije wszystkich postmodernistów na łeb. Określenie jego wypowiedzi
                          jako „swobodnego bredzenia” to raczej komplement. Pisałem juz, że habilitację
                          jako "zaświadczenie o poziomie ... " olewam, co chyba z tej dyskusji o Szplicie
                          jest raczej widoczne. Te tanie złosliwośći niczego nikomu nie dają. Nie mogę
                          pojąć jaki jest sens pisania anonimowych donosów, z lamentem, że oto na forum
                          dyskusyjnym Korczyński o Szplicie (tylko prawdę i pod własnym nazwiskiem)
                          pisze, a z drugiej strony prowokować mnie do opisywania kolejnych ciekawostek o
                          Szplicie. Ja nie jestem kronikarzem AŚ, ale postaram się poszukać dokumentów
                          uprawniających Szplita np. do nauczania niemieckiego. Ale do rzeczy.

                          Nowa Ustawa o Szkolnictwie Wyższym weszła w życie we wrześniu ubiegłego roku
                          (2005). Jeśli więc filię w Staszowie rozwiązano po tym terminie, to przez co
                          najmniej trzy lata, AŚ łamała prawo z pełna świadomością tego faktu (por. post
                          miko.2 – z kropką). Poszkodowani zostali głownie studenci, których wprowadzono
                          w błąd co do uznawalności dyplomu, bo ostatnio min. Jurga o podobnych dyplomach
                          mówił, że są nielegalne. Chodzi tu nie tylko, o to, że filie nie były nigdy
                          legalne, ale i o to, ze nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej wpisywano
                          cokolwiek do indeksów, skoro wpisujący byli pracownikami Burmistrza miasta
                          Staszowa, a nie AŚ. Jeśli miko2 zna podstawy prawne tego postępowania, to niech
                          je poda. Ministerstwo Edukacji i Nauki szuka ich od pół roku, jak dotąd bez
                          skutku. To, że dziś nikt o to nie pyta, nie oznacza, iż tak będzie zawsze. Może
                          np. ktoś wpadnie na pomysł, by zakwestionować dyplom konkurenta do miejsca
                          pracy (a miejsc pracy dla menedzerów jakby ubywało) i powie, że jego dyplom
                          jest lepszy, bo bardziej legalny? Może to zrobić nawet absolwent AŚ, który
                          wykaże, że jego konkurent studiował w Staszowie lub Pinczowie. Warto
                          przypomnieć np. orzeczenie SN stwierdzające, iż student płacący za naukę ma
                          wszelkie uprawnienia konsumenta. W szczególności może domagać się obniżenia
                          ceny produktu, jeśli jego jakość odbiega od standardów. Tu ma prawo np. domagać
                          się zwrotu części (myślę, że tak z 50%, to spokojnie) opłat za studia, bo filie
                          były nielegalne. Nie ma jak przekonać tych studentów, że płacili właściwym
                          ludziom, bo nikt z wpisujących oceny czy opiekujących się dyplomantami nie był
                          pracownikiem Akademii i do dziś nie ujawniono na jakiej to podstawie prawnej
                          wydawano dyplomy. Jeśli wielu absolwentów Staszowa nie znajdując pracy wpadnie
                          na pomysł, aby część wyłożonej na studia forsy odzyskać, to AS może mieć
                          jeszcze większe kłopoty. Ja nie wpadłbym na pomysł, aby tak do sprawy
                          podchodzić, gdyby nie fakt, że to miko2 stale podkreśla wagę rozmaitych spraw
                          formalnych, co czyni najczęściej na przykładzie Szplita. Tak przy okazji; ze
                          Szplitem jest jeszcze jeden problem. Otóż dyplomy uczelni ZSRR i demoludów (np.
                          enerdówka) uznawane u nas były na mocy tzw. „konwencji praskiej”. Nie jestem
                          pewien, czy konwencja ta nie naruszała zasady niedyskryminowania i równości
                          obywateli PRL, a potem RP wobec prawa. Chodzi o to, że w Polsce habilitacje
                          przejść muszą przez ocenę Centralnej Komisji ds. Tytułu i Stopni Naukowych.
                          Jest to więc ocena dwuszczeblowa. Ja nie wiem jak to w ZSRR i demoludach było,
                          ale ostatnio powiedziano mi, że w enerdówku komisji takiej nie było i ocena
                          była jednoszczeblowa. Nie wiem czy to prawda (miko2 pewnie wie i zaraz napisze)
                          i będę wdzięczny za informacje jak było naprawdę. Gdyby tak było, to ludzie
                          robiący tam habilitacje mieliby zupełnie inną drogę do pozycji profesora, co
                          ewidentnie naruszałoby zasadę równości obywateli polskich wobec prawa. Gdyby w
                          enerdówku nie było takiej CKdTiSN, to habilitacja Szplita byłaby jeszcze
                          bardziej dziwna, co gorsza powinna być chyba inaczej traktowana. Może trzeba by
                          wprowadzić jakiś polski odpowiednik (średnia arytmetyczna lub np. harmoniczna
                          doktoratu i habilitacji?), albo stanowisko, aby Szplit mógł pracować na takich
                          prawach jak inni? Wygląda na to, że miko2 ma zamiar namówić mnie do bardziej
                          szczegółowego pogrzebania w szplitowym życiorysie. Trochę czasu akurat mam,
                          wiec mogę to zrobić. Z rady miko2, aby powiadamiać stosowne instytucje za
                          pośrednictwem innych osób lub instytucji czy też stawiać przez nie Akademii
                          pytania być może skorzystam. To chyba dobry pomysł, choć nie wiem czy władze
                          naszej Alma Mater go za to pochwalą.


                          • Gość: miko2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: 217.172.49.* 21.04.06, 08:54
                            Czołem Waldeczku!
                            Jak to dobrze, że wreszcie napisałeś coś spod nazwiska. Nie muszę pracowicie
                            rozszyfrowywać twoich pseudonimów. Fifie w Staszowei AŚ zlikwidowała w 2002 roku
                            po nowelizacji "starej" Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Wiesz o tym doskonale ale
                            dalej pleciesz bzdury na forum. Mamy jednak wolny kraj i opowiadanie andronów
                            nie jest zakazane. One tylko swiadczą o stopniu twojego pieniactwa i chęci
                            zaszkodzenia za wszelką cenę (np. poprzez zniesławienie)twojego dawnego
                            pracodawcy. Nie odpowiedziałeś niestety na moje pytania. Zadam je więc jeszcze
                            raz bo są one bardzo ważne:
                            1. Czy to prawda, że jako adiunkt zatrudniony przez prawie 20 lat na AŚ miałes
                            USTAWOWY obowiązek zrobienia habilitacji?
                            2. Czy to prawda, że jeśli tego obowiązku nie zdołałeś intelektualnie udźwignąć
                            to rektor miał pełne prawo rozwiązać z tobą umowę o pracę na zasadzie rotacji?
                            3. Czy to prawda, że rotacja dotyczy tych adiunktów, którzy poprzez brak
                            habilitacji udowadniają swoją nieprzydatność do pracy naukowej?
                            4. Jeśli byłeś takim świetnym naukowcem (jak piszesz: "najlepszym adiunktem") to
                            dlaczego nie zostałeś zatrudniony na Politechnie Świętokrzyskiej jako profesor
                            bądż adiunkt? Dlaczego zatrudniono cię w charakterze starszego wykładowcy czyli
                            na stanowisku dydaktycznym a nie naukowym? Czy również Politechnika poznała się
                            na twojej prawdziwej wartości?
                            5. Czy to prawda, że nie byłeś w stanie przedstawić w roku 2002 ŻADNEJ opinii o
                            postępach twojej pracy naukowej z ŻADNEGO ośrodka w Polsce mającego uprawnienia
                            habilitacyjne w dziedzinie matematyki lub informatyki? A na paru ośrodkach w
                            Warszawie twoje "osiągnięcia" zostały po prostu wyśmiane?
                            6. Skoro ktoś na AŚ ukradł twoją pracę i nie miałeś żadnej kopii w domu (mogło
                            się tak zdarzyć) to dlaczego nie odtworzyłeś jej "z głowy" w ciągu ostatnich 4
                            lat? Czyżby jednak zajmowanie się habilitacją Szplita angażowało cię aż do tego
                            stopnia, że porzuciłeś własny rozwój?
                            Jeśli odpowiesz zgodnie z prawdą na zadane pytania to może wszyscy na tym forum
                            zobaczą dlaczego człowiek, który był po prostu za głupi aby zrobić habilitację
                            (ostatnie 4 lata wyraźnie to udowodniły) szuka czegoś w karierach naukowych
                            innych osób. Ty szukasz tam usprawiedliwienia twojej niemocy naukowej na
                            zasadzie: "może jestem faktycznie idiotą ale zobacznie inni wcale nie są
                            lepsi!". Niestety drogi Waldeczku muszę cię zmartwić. Są lepsi. Pracuję na
                            stanowiskach naukowych, mają wykłady na całym świecie, publikują w renomowanych
                            czasopismach, wreszcie wygrywają konkursy na finansowanie swoich badań. Czyli
                            robią to wszystko czego ty nigdy nie potrafiłeś. To chyba pokazuje wszystkim
                            forumowiczom właściwą perspektywę i skalę śmieszności prof. Szplita i twojej
                            zacnej osoby.
                            Kartka dla Waldka
                            pozdrawiam serdecznie
                            miko2
                            PS. Mam nadzieję, że zwróciłeś się już do rektora Trąmpczyńskiego w sprawie
                            habilitacji prof. Szplita? Jaka jest odpowiedź twojego obecnego pracodawcy?
                            PS. Dla twojej informacji: wszystkie habilitacje uzyskiwane w tzw. "demoludach"
                            przechodziły przez Centralną Komisję. Nowa ustawa (z 2005 roku) wyłączyła
                            Centralną Komisję z przewodów habilitacyjnych. Może to jest szansa dla ciebie
                            jak już sobie przypomnisz co było w twojej pracy w 2002 r.
                            PS. Jak tam doktorat Asi? Czy można już gratulować udanej obrony czy raczej
                            martwić się rotacją?
                            • miko.2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać 21.04.06, 16:56
                              Miko2 w pkt. 6 swojego pisania potwierdziłeś, że Waldkowi podprowadzono jego pracę, a jak podprowadzono to już kradziejstwo, a jak to zrobił jego przełożony lub na jego polecenie to zrobiono, to ten jego przełożony, to albo baran, albo świnia, nie mówiąc już, że to nie licuje z przedrostkami przed nazwiskiem nauczyciela akademickiego.
                              Sam wiesz kto to zrobił i po co o tym piszesz
                              • Gość: miko2 Re: Pieprzysz miko2, nawet szkoda cię czytać IP: *.geekdom.net 21.04.06, 20:32
                                Mój drogi imienniku!
                                Zakładam, że Waldek napisał prawdę.Nie mam żadnych powodów aby poddawać jego
                                słowa w wątpliwość. Pracę habilitacyjną napisał, jedyny egzemplarz przechowywał
                                w swoim pokoju na Akademii Swiętokrzyskiej, nikomu tej pracy nie pokazywał. Ale
                                od tego czasu minęło już 5 lat! Czy w tym czasie nasz drogi Waldek naprawdę nie
                                mógł pracy odtworzyć? Tylu innych adiunktów zrobiło w tym czasie habilitację.
                                Dlaczego ten najlepszy decyduje się na wegetację na stanowisku starszego
                                wykładowcy skoro w głowie ma gotową habilitację? Nowa ustawa zakłada, że
                                Centralne Komisja nie ma nic do powiedzenia w sprawie habilitacji. Wystarczą 4
                                recenzję i kolokwium habilitacyjne na kierunku, który ma takie uprawnienia.
                                Pytam więc po raz n-ty, czemuż to nasz genialny pan doktor nie uwiecznił swojego
                                dorobku tytułem profesora? Może nam to wreszcie wyjaśni?
                                A może prawdą jest inny scenariusz: pracy habilitacyjnej nigdy nie było.
                                Waldemar nie występuję o wznowienie swojego zatrudnienia bo boi się trudnych
                                pytań o opinie z innych ośrodków akademickich i recenzje swojego dorobku. Na
                                forum bezczelnie kłamie wstydząc się przyznać do swojej niemocy intelektualnej.
                                Ten scenariusz chyba nie może być prawdą! Pracownik naukowy nie jest chyba
                                zdolny do czynów tak niegodnych i nieetycznych!
                                Poczekajmy wszyscy na wyjaśnienia Waldka.
                                Pozdrawiam imiennika
                                miko2
                                PS. Profesorem w Polsce można zostać również bez habilitacji. Na PŚk pracują
                                przynajmniej dwie takie osoby. No ale do tegotrzeba mieć dorobek i recenzje!
                                • w.korczynski Miko znów o Szplicie chce rozmawiać 22.04.06, 20:59
                                  Znów stek bredni, ale przynajmniej wesoło, bo tym razem brednie są na temat.
                                  Nigdy nie mówiłem, ze kiedykolwiek miałem całą pracę habilitacyjna. Przeciwnie,
                                  chodzi o to, ze wymagane uzupełnienie złozonej pracy o opis zastosowań, a
                                  własciwie odniesienie sie do tego, co jest "zajęła" mi, bez spisania
                                  odpowiedniego protokołu tzw. "komisja". Zreszta nie tylko to, zajeto równiez
                                  np. dyktafon, kilka książek i innych drobiazgów. Normalnie, jak zabieraja
                                  człowiekowi jego własnośc, to mówi się, że jest to kradzież. Mam pismo
                                  prokuratury stwierdzajacxe, że dysponentem tych rzeczy jsty własnie szplit. Nic
                                  nie wiem o tym, ze według nowej ustawy CK nie ma nic do gadania. To po co jest?
                                  Ale tak naprawde to nie ma to tu nic dorzeczy, bo o szplitowe dokanania ma
                                  prawo pytać kazdy. I oceniac je też. Kłopot w tym, że zrobic tego nie mozna, bo
                                  ani praca, ani recenzje nie sa dostępne. To jest własnie obłędne. Recenzje, na
                                  które tak chetnie powołuje sie miko2, sa tajne i nie ma sposobu, by spradzic
                                  ile to wszystko jest warte. Jest na ten temat ciekawa dyskusja na portalu
                                  www.nfa.pl i w paru innych miejscach. To jest problem systemowy. Z jakich to
                                  osrodków mam sie tych pytań obawiać? Ja nie muszę sie niczego obawiać, bo nigdy
                                  nie zgrywałem naukowca wielkiego, więc nie bardzo jest jak mnie o cos zagadnąć.
                                  Szplit sam napytał sobie tych pytań pisząc taki zyciorys jaki napisał. Skoro o
                                  recenzjach. Gdzie można zobaczyć te recenzje dorobku Szplita? Skąd wiadomo, ze
                                  naprawdę dokonał czynów wielkich? A moze np. napisał tam ktos, że tylko przez
                                  pomyłkę nie otrzymał nagrody Nobla i my biedni tego nie wiemy. Wpadam tu juz w
                                  ton miko2, ale inaczej sie chyba nie da. No dobra, niech beda pytania. Pojąć
                                  nie mogę dlaczego przy nazwiskach innych pracowników AE mozna znaleźć
                                  informacje o tym jakie prowadza zajęcia, a o Szplicie nie. Zob.

                                  janek.ae.krakow.pl/~harmon/n18222.htm
                                  Nie wiem tez po jaka cholerę lektorzył w szkole języków, zob.

                                  novum.kielce.com/nv.php?id=lista-lektorow,
                                  co nie jest oczywiscie karalne, ale troche zabawne.

                                  O sprawy AŚ i Massalskiego ma prawo pytać kazdy, szczególnie odkąd został
                                  senatorem (zreszta o sprawy Szplita też, bo jest funkcjonarjuszem publicznym).
                                  Te starania o "wykazanie, ze nie mam prawa" sa same w sobie zabawne, bo czyni
                                  je anonimowy Balwan Uroczysty, broniąc m.in. cenzury prewencynej. Wyglada na
                                  to, że moralnym jest opluwanie ludzi spoza anonimowego nicka, a niemoralnym
                                  pisanie pod własnym nazwiskiem o sprawach, które i tak sa publiczne, ale
                                  niewygodne i nie wiadomo jak je pod ten dywan zamieść. Taka nauka, która nie
                                  pozwala krytykować "z pozycji naukowych" to oczywiscie lipa, którą miko2
                                  wykombinował po to, by usprawiedliwić utajnianie przez Szplita tych recenzji
                                  (ja bym na to nie wpadł; to oryginalny wynalazek miko2). GDZIE SĄ TE RECENZJE
                                  SZPLITOWYCH DOKONAŃ? I te publikacje w renomowanych czasopismach? Tak sie
                                  składa, że z pozycji matematyka mozna krytykować prawie wszysko; to taki troche
                                  bardziej precyzyjny język, w którym da sie mówic prawie o wszystkim. A niejaki
                                  Kant Immanuel to mawiał, ze "tyle w nauce prawdy [wartosci], ile w niej
                                  matematyki". Do ekonomii odnosi sie to szczególnie, bez matematyki mozna ja o
                                  kant d... potłuc. Ja uwagi miko2 na temat moralności moge, po jego
                                  wypowiedziach na tym forum, spokojnie olać i tak własnie te uwagi wraz z
                                  szanownym, a uczonym miko2 olewam. Nie wiem jakie to szczególy szplitowej
                                  habilitacji były na tyle wazne, by PŚw musiała je jakoś szczególnie
                                  przechowywać. Recenzje sa w archiwum FHTW w Berlinie, a Szplit, cholera wie
                                  dlaczego (ma cos do ukrycia, czy co?), nie wyraził zgody na ich udostepnienie.
                                  Fajnie, miko, ze pogadamy o szplicie, szczególnie teraz, gdy tyle sie mówi o
                                  utworzeniu w Kielcach uniwerku. A może napiszesz, acan do członków komitetów?
                                  Tam jeszcze sprawy Szplita moga nie znać. I nie wiedza, nie daj Bóg, jak bardzo
                                  moze sie on w tych uniwersyteckich dyskusjach sprawie przysłuzyć. Dobrze jest
                                  tez ogadać "ogólnie" o warości habilitacji i naszego systemu. gdzie ja bym
                                  znalazł tak dobre przykłady do opisywania w róznych miejscach przy okazji
                                  dyskusji o kondycji naszej nauki. Wiem, ze czynie to bezprawnie, ale
                                  usprawiedliwia mnie stała zacheta miko2 i jego inspiracje i podsuwanie cortaz
                                  to nowych tematów. Może uda sie np. spowodować, by ludzie uznali, że przypadek
                                  Szplita godzien jest jeszcze szerszego upublicznienia? Ja tez przy okazji
                                  sorzystam, bo mam dobry ubaw, gdy miko2 tak zaciekle dowodzi, jaki to ja jestem
                                  kiepski. Ja sie z tuym chętnie zgadzam, a satysfakcję czerpie z porównania
                                  dostepnych informacji o tym jak sie ma dorobek szplita do NAPRAWDĘ BARDZO
                                  SKROMNEGO!! mojego. Jakby nie liczył, zawsze Szpli jest gorszy. Albo z tymi
                                  klasami cos nie tak, albo Szplit w swojej nie za bardzo się wysoko lokuje.
                                  Chocbym na uszach stanął, to niczego tak fajnego nie wykombinuję. Pozdrawiam
                                  miko2, plenno titulo, bo nie chce mi sie wszystkich jego zasług wymieniać.

                                  A tymi pracami z demoludów przechodzącymi przez CK to chyba lipa. Może i
                                  przechodziły, ale nikt ich tam normalnie nie recenzowal. Może jednak dla
                                  Szplita zrobili wyjatek? Najlepiej podac gdzie te recenzje mozna zobaczyc.



                                  • Gość: miko2 Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać IP: *.csuohio.edu 23.04.06, 00:42
                                    Mój drogi Waldemarze,
                                    nie miałeś pracy habilitacyjnej. Czyli nie dość, że bezczelnie kłamałeś na forum
                                    to jeszcze okazujesz się naukowym zerem i nieudacznikiem. Bardzo się cieszę, że
                                    wreszcie to publicznie przyznałeś. Wreszcie wszyscy wiedzą z jakiego to powodu
                                    pracujesz obecnie jako starszy wykładowca a nie jako profesor. Ty po prostu nie
                                    potrafiłeś napisać habilitacji!
                                    Czasem mnie jednak zaskakujesz. Po tylu latach wreszcie przyznać, że twoje
                                    kwalifikacji naukowe równe są zeru! Wyrazy szacunku z mojej strony!
                                    Kartka dla Waldka!
                                    pozdrawiam
                                    miko2
                                    PS. Recenzje pracy Szplita powinny być na Politechnice Swiętokrzyskiej. W końcu
                                    ten facet aż do 1999 roku był tam profesorem. Dlaczego nie pytałeś rektora
                                    Trąmpczyńskiego? Czy to też cię przerasta tak jak habilitacja? Przecież to twój
                                    obecny pracodawca!
                                    PS.2 Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytania :))))))
                                  • Gość: miko2 Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać IP: 62.48.34.* 23.04.06, 00:54
                                    I jeszcze zapomniałem. To pewnie ta późna pora powoduje moje problemy z odczytem
                                    twojego światłego tekstu :)
                                    Twierdzisz w swoim tekście, że posiadanie dytkafonu i recenzji pracy
                                    habilitacyjne Szplita jest warunkiem koniecznym do uzyskania habilitacji w
                                    Polsce? Jeśli nie to jak tłumaczyć twoją niezborność w tym zakresie? Może były
                                    jakieś inne powody.
                                    Zawsze przypuszczałem, że dyktafon jest potrzebny do tworzenia donosów na swoich
                                    kolegów z pracy ale ty zdaje się obywałeś się w tym zakresie tylko aparatem
                                    fotograficznym?
                                    Kartka 2 dla Waldka
                                    pozdrawiam
                                    miko2
                                    PS. Jeśli twierdzisz, że matematyk (czyli ty) zna się na wszystkim to po cholerę
                                    nam inne dziedziny nauki? Nie lepiej ograniczyć się tylko do matematyki?
                                    PS2. Twoja nieznajomość przepisów w zakresie kompetencji Centralnej Komisji jest
                                    trochę kompromitująca. Czy nie sądzisz, że dowodzi ona, że nigdy nie napisałeś
                                    nawet słowa habilitacji? Prawdopodobnie obawiałeś się (słusznie zresztą)
                                    miażdzących recenzji. Biedny Waldek!
                                    Współczuję i pozdrawiam jeszcze raz
                                    • janeczek22 Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać 23.04.06, 12:18
                                      Miko przeczytaj i spadaj.

                                      www.forumakad.pl/archiwum/2006/04/23_nie_bojmy_sie_elit.html
                                      Tylko kompromitujesz Kielce i szkodzisz uniwersytetowi.
                                      • janeczek22 Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać 23.04.06, 12:19
                                        janeczek22 napisał:

                                        > Miko przeczytaj i spadaj.
                                        >
                                        > www.forumakad.pl/archiwum/2006/04/23_nie_bojmy_sie_elit.html
                                        > Tylko kompromitujesz Kielce i szkodzisz uniwersytetowi.

                                        Zapomnialem dodadc. Przecztaj koniecznie dyskusje pod tym artykułem.
                                        • Gość: zosieńka Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 16:45
                                          Moja naj naj najukochańsza i najswiatlejsza cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że każdy męski profesor to zakomleksiony facio, który uważa, że uzyskanie tytułu profesora (najczęściej dzięki znajmością jego znajomego profesora z innymi profesorami) upoważania go do zabierania głosu o wszystkim i o wszystkich oraz udawania profesora - lektora z jezyka niemieckiego?
                                    • sowizdzal6 Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać 04.05.06, 20:15
                                      Gość portalu: miko2 napisał(a):

                                      > I jeszcze zapomniałem. To pewnie ta późna pora powoduje moje problemy z
                                      odczyte
                                      > m
                                      > twojego światłego tekstu :)
                                      > Twierdzisz w swoim tekście, że posiadanie dytkafonu i recenzji pracy
                                      > habilitacyjne Szplita jest warunkiem koniecznym do uzyskania habilitacji w
                                      > Polsce? Jeśli nie to jak tłumaczyć twoją niezborność w tym zakresie? Może były
                                      > jakieś inne powody.
                                      > Zawsze przypuszczałem, że dyktafon jest potrzebny do tworzenia donosów na
                                      swoic
                                      > h
                                      > kolegów z pracy ale ty zdaje się obywałeś się w tym zakresie tylko aparatem
                                      > fotograficznym?
                                      > Kartka 2 dla Waldka
                                      > pozdrawiam
                                      > miko2
                                      > PS. Jeśli twierdzisz, że matematyk (czyli ty) zna się na wszystkim to po
                                      choler
                                      > ę
                                      > nam inne dziedziny nauki? Nie lepiej ograniczyć się tylko do matematyki?
                                      > PS2. Twoja nieznajomość przepisów w zakresie kompetencji Centralnej Komisji
                                      jes
                                      > t
                                      > trochę kompromitująca. Czy nie sądzisz, że dowodzi ona, że nigdy nie napisałeś
                                      > nawet słowa habilitacji? Prawdopodobnie obawiałeś się (słusznie zresztą)
                                      > miażdzących recenzji. Biedny Waldek!
                                      > Współczuję i pozdrawiam jeszcze raz

                                      Biedny szplit, ze ma takiego obrońce matoła. I to takiego, co tyle o Szplicie
                                      wie! A jak tak zacznie gadać? To dopiero beda jaja!!
                                      • Gość: ... Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać IP: 83.238.70.* 05.05.06, 13:05
                                        Jednak miko2 to chyba nie jest [...], bo nie pisałby takich bzdur!
                                        ,,wszystkie habilitacje uzyskiwane w tzw. "demoludach" przechodziły przez
                                        Centralną Komisję''
                                        - to prawda, tyle, że był to automat (sprawdzenie, że załączony papierek jest
                                        zgodny z wymogami odpowiedniej umowy międzynarodowej). CK mogło odmówić uznania
                                        habilitacji tylko ze względów formalnych. Inna rzecz, że bez odpowiedniej ustawy
                                        sejmowej
                                        ,,Nowa ustawa zakłada, że Centralne Komisja nie ma nic do powiedzenia w sprawie
                                        habilitacji. Wystarczą 4 recenzję i kolokwium habilitacyjne na kierunku, który
                                        ma takie uprawnienia''
                                        - trudno wymagać od miko2 umiejętności czytania, zwłaszcza ze zrozumieniem, ale
                                        tę bzdurę to chyba ktoś mu podpowiedział... Spodobał mi się zwłaszcza zwrot ,,na
                                        kierunku''... A te recenzje to zapewne wystarczy, że napisze sam zainteresowany! :)
                                        Większość forumowiczów zapewne podziela pogląd, że pan Korczyński jest
                                        ponadprzeciętny w swojej klasie (jego dorobek ze strony podanej przez janeczek22
                                        sprawia dobre wrażenie, chociaż nie wystarcza na habilitację), a [...] lewituje
                                        (a może raczej opada?) w zdecydowanie dolnych warstwach swojej klasy. Ciekawie
                                        ujął postępowanie pana Korczyńskiego sam miko2 - stwierdził, że pan Korczyński
                                        uważa, iż
                                        ,,"może jestem faktycznie idiotą ale (...) inni wcale nie są lepsi!"''.
                                        Mam jednak wątpliwość - skoro [...] zdaniem miko2 jest nielepszy od idioty, to
                                        kim on jest?
                                        Pozdrawiam myślących.
                                        PS. Czy ktoś może wie, kogo miał na myśli miko2 pisząc
                                        ,,Profesorem w Polsce można zostać również bez habilitacji. Na PŚk pracują
                                        przynajmniej dwie takie osoby. No ale do tegotrzeba mieć dorobek i recenzje!''?
                                        Zgodnie bowiem z poprzednią ustawą profesorem bez habilitacji mógł być tylko
                                        cudzoziemiec - ale wtedy niepotrzebny był dorobek, niepotrzebne były też
                                        recenzje. Zgodnie z jeszcze starszą ustawą można było zostać profesorem
                                        kontraktowym (nie tylko docenci byli kontraktowi), ale takie osoby są już chyba
                                        obecnie w wieku emerytalnym (a i w tym przypadku dorobek i recenzje nie były
                                        niezbędne). Zgodnie z nową ustawą można zostać profesorem bez habilitacji, ale
                                        wymaga to dość dużego zachodu, porównywalnego z habilitacją. Nie znam nikogo,
                                        kto zostałby profesorem w tym trybie...
                                        PPS. miko2 ciekawie napisał też o bronionym przez siebie [...] (chociaż w
                                        pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że pisze o kimś innym):
                                        ,,Na forum bezczelnie kłamie wstydząc się przyznać do swojej niemocy
                                        intelektualnej. Ten scenariusz chyba nie może być prawdą! Pracownik naukowy nie
                                        jest chyba zdolny do czynów tak niegodnych i nieetycznych!''
                                        Mija się jednak z prawdą pisząc, że [...] jest pracownikiem naukowym. Prace
                                        [...] nie mają wiele wspólnego z nauką... Poza tym, przymiotniki użyte przez
                                        miko2 idealnie pasują do zachowania [...] opisywanego w szeregu wątków przez
                                        pana Korczyńskiego. Smutne to... :(
                                        • Gość: ... Re: Miko znów o Szplicie chce rozmawiać IP: 83.238.70.* 05.05.06, 13:07
                                          Przepraszam, skasowało mi część tekstu... :( Miało być:
                                          Inna rzecz, że bez odpowiedniej ustawy sejmowej nie da się odebrać uprawnień
                                          przysługujących doktorom habilitowanym osobom, które tylko formalnie są
                                          pracownikami naukowymi...
                            • janeczek22 Miko wyluzuj, 21.04.06, 19:39
                              jak juz uwazasz, że ta habilitacja jest tak ważna, to uwzgledniaj, kto jest w
                              jakiej klasie. Korczyński jest w swojej klasie doktorów bardzo dobry, nawet
                              lepszy od niektórych profesorów. Jak nie wierzysz to zobacz
                              www.tu.kielce.pl/~korczynski. A Szplit jest w swojej klasie słaby. Poza tym
                              Szplit wyróznia się wsród innych profesorów sposobem uzyskania habilitacji i
                              smiesznym zyciorysem i nic na to nie poradzisz. A ta wasza rozmowa nie ma
                              sensu, kompromitujesz AŚ i bardzo szkodzisz idei uniwersytetu. Daj sobie
                              spokój, nie zaczepiaj Korczyńskiego, to moze i on nie będzie Szplitowi wyciagał
                              jego zyciorysu. Naprawdę daj na luz i nie pisz już wiecej głupstw.
                              • Gość: miko2 Re: Miko wyluzuj, IP: *.geekdom.net 21.04.06, 20:21
                                Witam,
                                no ja własnie o tym piszę, że Korczyński to zdecydowanie inna klasa niż Szplit.
                                Raczej nie wyższa :)
                                Problem mój drogi polega na tym, że Waldka do zrobienia habilitacji obligowała
                                ustawa i statut uczelni, na której był zatrudniony. Nie zrobił tego, został
                                wyrotowany, powinien się zamknąć i w cichości lizać rany całując po rękach
                                osobę, która daje mu etat, żeby dopracował te 4 lata do emerytury. Krytykowanie
                                (z pozycji naukowych) jakiegolwiek profesora przez osobę, która sama nie była w
                                stanie napisać habilitacji jest po prostu śmieszne. Co ciekawe Korczyński jako
                                matematyk próbuje recenzować prace z zakresu ekonomii. Nie uważasz, że komuś coś
                                się pommyliło? Waldka będę zaczepiał dopóty dopóki on będzie (jako "kandyd11"
                                lub inna cholera) pisać cokolwiek na temat Massalaskiego lub Akademii
                                Świętokrzyskiej. Staram się wykazać, że nie ma on do tego moralnego prawa. Na
                                interesujące szczegóły z życiorysu Szplita już po prostu się nie mogę doczekać.
                                Waldek obiecywał, że ma teraz więcej czasu i sprawą się zajmię. Na moją
                                propozycję wyjaśnienia okoliczności powstania habilitacji prof. Szplita na
                                Politechnice Świętokrzyskiej jakoś nie zareagował. Ciekawe dlaczego? Przecież
                                Szplit był do 1999 roku profesorem Politechniki! Tam powinny być wszystkie
                                dokumenty.
                                Pozdrawiam
                                miko2
      • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: 66.235.209.* 12.11.05, 15:52
        Czołem Waldek,
        nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że nie lubię tego wątku. Odpowiadam na nim
        regularnie, również na twoje posty. Ja po prostu uwielbiam ten wątek ponieważ
        pokazuje on dobitnie z jakimi ludźmi ma się do czynienia. Dziwi mnie bardzo, że
        zadajesz sobie trud i posługujesz się muemrem dostępowym Netii tylko po to aby
        ukryć swoją prawdziwą toższamość. Bardzo bym chciał żebys mi napisał kiedy
        napisałem chociaż jedno słowo nieprawdy na temat ciebie. Czy skłamalem choć raz?
        To wszystko co pisze to szczera, choć bardzo niewygodna dla ciebie prawda. Kiedy
        z mojeje strony padły jakieś inwektywy pod twoim adresem? Raz ci tylko
        napisałem, że uważam cię za kawał mściwego wała i gdybyś miał choć krztynę
        dystansu do swojego przerośniętego ego i nie obrażał o byle, to potraktowałbyś
        to jako żart. Ocyzwiście, że jestem twoim przyjacielem, co najlepiej udowadnia
        liczba dobrych rad jakich udzieliłem ci na tym forum, zwłaszcza dotyczących
        twojej (pokręconej) kariery naukowej. Gdybyś wziął sobie do serca moje rady już
        dawno byłbyś profesorem a nie wystawiał się na publiczne pośmiewisko.
        Wypowiedź twoja tym razem jako "closs" (nb. kto ci wymysla te debilne ksywki?)
        właściwie kwlifikuje się na drogę prawną ale potraktuje ją tak samo jak inne
        bzdury podnoszone przez ciebie na łamach "Faktów i Mitów" i po prostu zdrowo się
        uśmieję :)
        Pozdrawiam serdecznie
        Twój
        Mikołaj Korzec
        PS. Mikałj Korzec to oczywiście mój osobisty pseudonim dziennikarski. Ani
        lepszy, ani gorszy od "...".
    • Gość: ... Kartka dla p. Korczyńskiego IP: 83.238.70.* 24.03.06, 15:17
      Szanowny Panie!
      miko2 zamiast siedzieć tchórzliwie, jak to zwykł czynić, wytknął nos. Nadal
      pisze brednie, obrażając Pana i szkalując. Przestępstwa te są ścigane z
      oskarżenia prywatnego, a czas przedawnienia jest niestety krótki. (O ile
      pamiętam, sześć miesięcy od chwili powzięcia wiadomości o zaistnieniu
      zdarzenia). Jeżeli chce Pan ukarania miko2, może Pan złożyć odpowiednie pismo na
      policji. (Ma Pan na to jeszcze dość dużo czasu). Jeżeli mogę w czymś pomóc,
      proszę do mnie napisać.
      Pozdrawiam,
      PS. Polecam Panu lekturę następującego artykułu:
      miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,3211316.html
      Oto fragmenty:
      ,,Inowrocław: policja wkracza do internautów
      Jacek Kowalski 14-03-2006 , ostatnia aktualizacja 15-03-2006 12:25
      Wiceprezydent Inowrocławia wymusza haracze od firm, a kto nie
      zapłaci, to wynocha z miasta - tej treści informacje na forum
      internetowym zakończyły się śledztwem, po którym policja wkroczyła
      do domów anonimowych dotąd internautów i zarekwirowała im
      komputery.
      (...)
      Sprawa prowadzona jest z paragrafu 212 kodeksu karnego. Jeśli
      znajdzie się w sądzie, może zakończyć się grzywną lub nawet
      dwuletnim pozbawieniem wolności. (...)''

      Gdyby artykuł ten został już przeniesiony do archiwum, można zajrzeć na forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38498332
      • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 25.03.06, 14:33
        W dzisiejszej Rzeczpospolitej zamiaszczono ciekawy artykuł:
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060325/prawo/prawo_a_6.html
        Czytamy tam m.in.
        ,,- Artykuł 212 § 4 kodeksu karnego mówi, że pomówienie co do zasady ściga się z
        oskarżenia prywatnego. Rzeczywiście nie przewidziano w nim sytuacji, gdy
        pokrzywdzony nie jest w stanie ustalić sprawcy - mówi prokurator Julita Sobczyk,
        rzecznik Prokuratury Krajowej. Jej zdaniem jednak nawet obecne przepisy
        pozwalają na to, aby do sprawy włączyła się prokuratura. - Pokrzywdzony powinien
        jednak złożyć wniosek o objęcie ściganiem z urzędu, a nie samo zawiadomienie o
        popełnieniu przestępstwa - wyjaśnia.''
      • w.korczynski Re: Kartka dla p. Korczyńskiego 25.03.06, 19:19
        Gość portalu: ... napisał(a):

        > Szanowny Panie!
        > miko2 zamiast siedzieć tchórzliwie, jak to zwykł czynić, wytknął nos. Nadal
        > pisze brednie, obrażając Pana i szkalując. Przestępstwa te są ścigane z
        > oskarżenia prywatnego, a czas przedawnienia jest niestety krótki. (O ile
        > pamiętam, sześć miesięcy od chwili powzięcia wiadomości o zaistnieniu
        > zdarzenia). Jeżeli chce Pan ukarania miko2, może Pan złożyć odpowiednie pismo
        n
        > a
        > policji. (Ma Pan na to jeszcze dość dużo czasu). Jeżeli mogę w czymś pomóc,
        > proszę do mnie napisać.
        > Pozdrawiam,
        > PS. Polecam Panu lekturę następującego artykułu:
        > miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,3211316.html
        > Oto fragmenty:
        > ,,Inowrocław: policja wkracza do internautów
        > Jacek Kowalski 14-03-2006 , ostatnia aktualizacja 15-03-2006 12:25
        > Wiceprezydent Inowrocławia wymusza haracze od firm, a kto nie
        > zapłaci, to wynocha z miasta - tej treści informacje na forum
        > internetowym zakończyły się śledztwem, po którym policja wkroczyła
        > do domów anonimowych dotąd internautów i zarekwirowała im
        > komputery.
        > (...)
        > Sprawa prowadzona jest z paragrafu 212 kodeksu karnego. Jeśli
        > znajdzie się w sądzie, może zakończyć się grzywną lub nawet
        > dwuletnim pozbawieniem wolności. (...)''
        >
        > Gdyby artykuł ten został już przeniesiony do archiwum, można zajrzeć na
        forum:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38498332

        Dziękuję za kartkę. Ja oczywiscie powiadomiłem stosowne instytucje (prokuraturę
        i sąd) ale efekty sa raczej mizerne, by nie nazwać tego inaczej. Najpierw,
        przed trzema laty, Prokuratura Rejonowa, Okregowa, SR i So zgodnie stwierdziły,
        ze nie ma interesu społecznego w ściganiu pomówień. W tym samym mniej wiecej
        czasie w innym koncu Polski ukarano faceta za to, ze o Policji pisał znacznie
        łagodniej niz "nieznany sprawca" o mnie. Po prostu pech. Potem Prokuratura
        zmieniła zdanie i pdjęła działania w celu identyfikacji sprawcy. Skończyły sie
        niepowodzeniem (niemozliwośc wykrycia sprawcy), a miko2 w tym okresie podawał
        na forum wypiski z akt spraw sadowych i informacje znane tylko stronom. O
        pomówieniach spominac nawet nie wypada. Potem prokuratura ponownie oswiadczyła,
        ze nie ma interesu społecznego w sciganiu takich przestepstw. Ostatnio okazalo
        się, ze zidentyfikowano komputer (jak zrozumiałem z Wydzialu Zarzadzania i
        Administracji AŚ), ale nie ustalono sprawcy, bo komputer jest ogólnodostepny i
        nie ma sposobu by dowiedziec sie kim nasz uroczy miko2 jest. Tak to wyglada.
        Przeczytałem te cytowane artykuły. Może tam policja ma lepszy sprzet? A moze ma
        wiecej czasu? Moze prokuratura ma liczniejsza obsade? A może miko2 jest
        wyjatkowo zdolny? Jest jeszcze pare innych mozliwosci, ale tak czy owak u nas
        nie idzie to tak łatwo. Nie miałem zamiaru pisac tu o tych sprawach ( o innych
        też), ale nie chce, by opowiadano, ze mam cos na sumieniu, a nieuchwytny miko2
        znów pisał, że np. zamierzam wymordowac pół Polski albo i wojne punnicka
        wywołalem. Ale tak czy siak dziekuje za slowa pociechy i serdecznie pozdrawiam.
    • Gość: ... śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 09.04.06, 16:38
      Zgodnie z obietnicą, w związku z kolejnymi obraźliwymi wystąpieniami miko2
      przywracam niniejszy wątek na należne mu, wysokie miejsce w hierarchii forum.
      Wierzę, że miko2 i jego bliski niedwuznacznie pisząc ,,przyjaciel'' będą
      zadowoleni z tego awansu...
      Pozdrawiam myślących.
      PS. Jedna kwestia mnie zastanawia w tym całym zamieszaniu z habilitacją pana
      Szplita... Dlaczego pan Szplit nie przywoła szczekającego kundla nazywającego
      siebie często miko2 do porządku, tj. do budy? Czyżby przypuszczenia, że pod tym
      nickiem ukrywa się powszechnie znany ze swego tchórzostwa [...], który jest
      [...] pana Szplita, były błędne? Szkoda, że pan Szplit nie zabiera głosu w
      swojej obronie na tym forum...
      PPS. A może się mylę? Może pod nickiem miko2 ukrywa się sam [...]? Chociaż
      raczej trudno mi w to uwierzyć, bo pan Szplit nie sprawia wrażenia tak bezdennie
      pozbawionego rozumu, jak miko2... Ale kto wie (z wyjątkiem miko2)...
      • Gość: emigrant ...całkiem możliwe IP: *.athome235.wau.nl 05.05.06, 03:24
      • Gość: mini Re: śmieszny profesor szplit IP: 217.96.110.* 03.01.07, 12:02
        Padła propozycja by zweryfikowac tytuly i syopnie naukowe ze szkół partyjnych
        wojskowych
        Nasz Dziennik Wtorek, 2 stycznia 2007 r., Nr 2 (2714)
        Zweryfikować ludzi nauki
        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070102&id=po01.txt
        Co zrobi profesor Szplit jak mu zweryfikują tytuł?
        • Gość: O to chodzi? Re: śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 16:58
          "Zweryfikować ludzi nauki
          Ogólnopolskie Stowarzyszenie Intern owanych i Represjonowanych apeluje do prezydenta Lecha Kaczyńskiego również o przygotowanie ustawy, która powoła komisję lustracyjną w celu zbadania prac doktorskich i habilitacyjnych obronionych w latach 1945-1990. Gremium to miałoby uprawnienia do odebrania tytułów naukowych tym, których rozprawy nie spełniały wymogów wysokiego poziomu naukowego, a jedynie zawierały propagandę komunistyczną lub fałsze historyczne.
          - W takich wątpliwych przypadkach weryfikacja powinna mieć miejsce - uważa poseł Wojciech Szarama (PiS), członek nadzwyczajnej sejmowej komisji ds. ustawy lustracyjnej.
          Stowarzyszenie chce, by w trybie pilnym doszło do anulowania wszystkich dyplomów nadawanych przez Akademię Spraw Wewnętrznych, Akademię Nauk Społecznych przy KC PZPR, Wojskową Akademię Polityczną im. Feliksa Dzierżyńskiego i Wojskowy Instytut Historyczny im. Wandy Wasilewskiej.
          - Przypominamy, że natychmiast po likwidacji NRD około 4 tys. propagandzistów komunistycznych - wykładowców szkół średnich i wyższych - zostało odsuniętych od demoralizacji młodzieży - podkreśla prezes Janusz Olewiński.
          Wojciech Wybranowski"
    • Gość: ... Kartka dla ,,przyjaciela" osobnika miko2 IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:20
      Osobnik miko2 znowu szczeka. Dlatego chcąc sprawić mu przyjemność, odgrzewam
      niniejszy wątek... Ponadto pragnąc uniknąć zbyt długich postów, rozłożę
      omówienie jego bzdur na kilka części. Miłego czytania!
      Pozdrawiam myślących.
      • Gość: ... Publikacje przedhabilitacyjne pana Szplita IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:21
        Osobnik miko2 raczył napisać, że pan Korczyński kłamał na temat braku
        publikacji przedhabilitacyjnych pana Szplita, bo jego zdaniem pan Szplit ma
        takowe. Tymczasem pana Korczyński opublikował listę publikacji otrzymaną
        03.06.2005 od pana Szplita:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26064752
        Wprawdzie osobnik miko2 twierdzi, że pan Szplit ma także liczne inne
        publikacje, ale z niejasnych przyczyn nie chce ich ujawnić. :( Dlatego lista
        podana przez pana Korczyńskiego wydaje się prawdopodobna...
        Pozdrawiam myślących.
        PS. Pisałem już na ten temat wcześniej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=26330479
        Niestety, mój ówczesny adwersarz nie raczył odpowiedzieć na postawione przeze
        mnie pytania. Szkoda...
      • Gość: ... pan Szplit a język niemiecki IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:22
        Osobnik miko2 napisał, że pan Korczyński kłamał
        > na temat jego [=pana Szplita, dopisek ...] uprawnień do nauki
        > języka niemieckiego (bo również takimi dysponuje)
        To naprawdę skandal! Przecież każdy ma prawo uczyć się języka niemieckiego i
        nikt nie ma prawa żądać od chcących uczyć się języka niemieckiego żadnych
        uprawnień! ;) Z drugiej strony, ciekawe, jak wyglądają uprawnienia do nauki
        języka niemieckiego, o których pisze miko2...

      • Gość: ... Nieświetnej pamięci Hochschule für Ökonomie... IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:24
        Osobnik miko2 twierdzi, że Hochschule für Ökonomie - uczelnia,
        > na której (...) Szplit uzyskał habilitację (...)
        > nadal funkcjonuje i ma się świetnie,
        Podał nawet następujący link, mający - w jego mniemaniu - potwierdzać jego tezę:
        www.fhtw-berlin.de/Die_FHTW/Profil/Geschichte/index.html
        Fakty podane na tej stronie są jednak inne. Osobnik miko2 powinien skorzystać
        ze swoich uprawnień do nauki języka niemieckiego... ;)
        Uczelnia Fachhochschule für Technik und Wirtschaft (FHTW) powstała 01 kwietnia
        1994 roku (to nie Prima Aprilis, to informacja z powyższej strony), ale
        doszukuje się swoich korzeni aż w 1874 roku! W 1948 roku powstaje
        Ingenieurschule für Maschinenbau, Elektrotechnik und Bauwesen, przemianowana w
        1988 roku na Ingenieurhochschule Berlin. W 1991 roku nastąpiło _włączenie_
        Ingenieurhochschule Berlin do tworzonej FHTW, jak również _przejęcie_
        nieruchomości Hochschule für Ökonomie. W 1994 roku FHTW uzyskała osobowość prawną.
        Zdaniem osobnika miko2 przejęcie budynków i nieruchomości HfÖ przez FHTW
        oznacza, że HfÖ ma się świetnie... Paradne... ;)
        Pozdrawiam myślących.
        PS. Warto tu także wspomnieć wywiad z Prezydentem FHTW, Prof. Rainer Knigge z
        1995 (1996?) roku, którego treść zamieścił powyżej pan Korczyński (wersja
        elektroniczna już niestety chyba nie istnieje):
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=24286161
        Z treści wywiadu wynika, że - wbrew temu, co pisze pan Korczyński - FHTW nie
        _wchłonęła_ HfÖ! FHTW jedynie przejęła nieruchomości HfÖ, umożliwiła
        kontynuowanie nauki znacznej części studentów HfÖ, ale nie zatrudniła żadnego
        profesora z HfÖ! Uważam, że to uzasadnia temat mojego postu...
      • Gość: ... ,,Filie" AŚ IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:25
        Osobnik miko2 twierdzi, że ,,filie'' AŚ
        > były legalne a po zmianie ustawy zostały zamknięte
        Równocześnie osobnik miko2 nie zaprzecza twierdzeniom pana Korczyńskiego, że
        umowy o pracę w ,,filiach" były podpisywane z... burmistrzem! Ciekawe, dlaczego
        osobnik miko2 uważa, że miały one coś wspólnego z AŚ poza układami z władzami AŚ...
        Osobnik miko2 pisze także, że
        > AŚ swoje filie prowadziła w oparciu o zezwolenie ministra
        > edukacji
        - nie wspominając, że zezwolenie ministra nie jest w Polsce źródłem prawa...
        Pozdrawiam myślących.
        PS. Swoją opinię wyrażałem już wcześniej w innym wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=39557442&a=41313098&wv.x=0
      • Gość: ... Brednie osobnika miko2 IP: 83.238.70.* 19.05.06, 13:26
        Osobnik miko2 napisał:
        > Jeśli Waldemar podtrzymuje swoją tezę, że pracował
        > wiele lat w
        > nielegalnych ośrodkach zamiejscowych to wzymam go
        > do zwrotu
        > wynagrodzenia za pracę, którą w tych "nielegalnych"
        > miejscach wykonał.
        Kłopot w tym, że pan Korczyński _przepracował_ w ,,filiach" wiele godzin
        (opieram się na jego twierdzeniu, które nie zostało jak dotąd zakwestionowane) i
        wobec tego wynagrodzenie za te godziny mu się po prostu należało! Dlaczego
        miałby oddać pieniądze otrzymane za _wykonaną_ pracę? Nielegalność ,,filii" nie
        oznacza, że nielegalna była praca!
        Pozdrawiam myślących.
    • Gość: ff Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 19:04
      Po roku 1989 nie brakło w naszym kraju debat na różne tematy: rybołówstwa,
      energetyki, bezrobocia, lustracji, emigracji, prywatyzacji i wiele innych. Nie
      było natomiast dyskusji o stanie polskiej nauki, jej przyszłości, ale i
      przeszłości. Nauka polska po cichu wpasowała się w tzw. transformację
      ustrojową, tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. A przecież jej komunistyczna
      przeszłość nie wygląda różowo, dokładniej mówiąc - jest bardzo czerwona. W
      nauce polskiej nie dokonała się ani dekomunizacja, ani nie było lustracji, tak
      jak to miało choćby miejsce w byłej NRD, gdzie zwolniono z pracy ok. 5 tysięcy
      profesorów politruków.

      U nas wszystko poszło gładko. Za gładko.

      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20060628&typ=my&id=my31.txt
      • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 12:57
        Za "tajną" habilitację w enerdówku jest się profesorem na AŚ oraz nauczycielem języka niemieckiego na AE.
        A jak ma sie jeszcze w dodatku takiego kolegę jak były Rektor AŚ a obecny senator Adam Massalski ze swoim nazwiskiem na liście Wildsteina to dopiero ....
        • Gość: ciekawski nie on jedyny IP: 213.199.192.* 23.09.06, 16:33
          Takich habilitacji jest więcej. Gdyby ujawnić za co zostali profesorami polscy
          ekonomisci, to zostałoby ich niewielu.
        • framberg Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 01.10.06, 00:30
          Gość portalu: ... napisał(a):
          > Za "tajną" habilitację w enerdówku jest się profesorem na AŚ
          > oraz nauczycielem języka niemieckiego na AE.
          > A jak ma sie jeszcze w dodatku takiego kolegę jak były Rektor AŚ
          > a obecny senator Adam Massalski ze swoim nazwiskiem na liście
          > Wildsteina to dopiero ....

          Eeee, z tą listą Wildsteina i Massalskim na niej nie chce mi się wierzyć.
          Może inny o tym samym nazwisku? Jakoś nie pasuje mi.
    • ellipsis Kartka dla miko2... 14.02.07, 16:22
      Zgodnie z obietnicą, w związku z kolejnymi obraźliwymi wystąpieniami [...]
      miko2 przywracam niniejszy wątek na należne mu, wysokie miejsce w hierarchii
      forum. Wierzę, że [...] miko2 i jego ,,przyjaciel'' będą zadowoleni z tego
      awansu!...
      Ostatnio [...] miko2 napisał
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=54631020&a=54843954&wv.x=0
      że
      > Prof. A. Szplit habilitację uzyskał na normalnej uczelni ekonomicznej.
      Jak zwykle łże jak pies. Wstydź się [...] miko2, wstydź!
      Przypomnę
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498&a=42101462
      że uczelnia Fachhochschule für Technik und Wirtschaft (która, jak pisał niegdyś
      [...] miko2, ,,nadal funkcjonuje i ma się świetnie"), jedynie przejęła
      nieruchomości Hochschule für Ökonomie (uczelni, na której pan Szplit uzyskał
      habilitację), umożliwiła kontynuowanie nauki znacznej części studentów HfÖ, ale
      nie zatrudniła żadnego profesora z HfÖ! Rzeczywiście, bardzo normalna uczelnia
      ekonomiczna, której tradycji w zjednoczonych Niemczech nikt nie chce
      kontynuować, a z jej kadrą nie chce mieć nic wspólnego... Ponadto biorąc pod
      uwagę przedhabilitacyjny ,,dorobek" naukowy (nie piszę ,,osiągnięcia", bo takich
      tam nie ma...) pana Szplita
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=26064752&wv.x=0
      (który obejmuje 20 publikacji, w tym 2 maszynopisy, rozprawę doktorską, 10
      artykułów opublikowanych w Zeszytach Naukowych Politechniki Świętokrzyskiej, 2
      artykuły opublikowane przez wydawnictwo uczelniane w NRD, rozprawę habilitacyjną
      i 4 artykuły popularno-naukowe opublikowane w ,,Słowie Ludu'' - sic!) mogę z
      całym przekonaniem stwierdzić, że nie był on - oględnie pisząc - bardzo
      imponujący... OK, nie był imponujący... OK, lepiej napiszę miałki... OK, nie
      będę go werbalnie oceniać, ograniczę się do stwierdzenia, że na _normalnej_
      uczelni ekonomicznej kandydat do habilitacji z takim ,,dorobkiem" zostałby po
      prostu wyśmiany!...
      Pozdrawiam myślących.
      • Gość: Ajajaj Re: Kartka dla miko2... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 19:13
        Psory uniwersyteckie? Ajajaj.
        • Gość: . Re: Kartka dla miko2... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 17:42
          ?
          • Gość: ? Re: Kartka dla miko2... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 18:51
            pytanie: czy ktokolwiek wie i widział profesora, senatora a byłego już rektora AŚ Massalskego dwojga imion Adam Zygmunt jego pracę magisterską i doktorską, którą robił w Zwiazku Radzieckim? Czy ktokolwiek wie i zna jego pierwsza żonę pochodzacą też ze zwiazku sowieckiego?
            • Gość: ! Re: Massalski ma prace... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.08, 18:00
              Te "?", jakbyś czytał reklamówkę naszej AŚ z 2001 roku, wydana za podpisem samego Pana prof. Massalskiego to na stronie 3 przeczytać można, że Pan Massalski pracę magisterska pt. "Uniwersytet Jagielloński wocec ustawy o szkolach akademickich Janusza Jędrzejewicza z r 1944" pisał w 1965 roku na UJ, pracę doktorską pt. "Szkolnictwo na Kielecczyźnie w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1945" obronił w 1972 roku na UJ zaś pracę hab. pt. "Szkolnictwo średnie Kielc do roku 1862" bronił w 1984 roku.
              Na zdjęciu w tym tekście jest sam Pan prof. Massalski i to chyba z jedną ze wspaniałych swoich książek historycznych.
              Stamtąd można sie też dowiedzieć, że pan prof. Massalski został od razu adiunktem na WSP a nie jakims tam asystentem, co świadczy o jego olbrzymiej dojrzałości naukowej.
              A tak na marginesie - to wreszcie odczepcie sie od mojego kochanego Pana prof. Adama Massalskiego.
    • ellipsis Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 19.02.07, 22:03
      Jak zwykle miko2 słyszał dzwon, lecz nie wie, gdzie on...

      Gość portalu: miko2 napisał(a):
      > Ad1. Oczywiście, że kierunek zamyka minister na wniosek PKA.
      Tak, tak jest napisane w art. 11, ust. 1 Ustawy ,,Prawo o szkolnictwie
      wyższym". Ale dotyczy to jedynie uczelni niespełniających wymagań wymienionych w
      art. 56, ust. 2 lub art. 58, ust. 4 Ustawy ,,Prawo o szkolnictwie wyższym".
      miko2 jak zwykle nie wie, o czym pisze...
      > W przypadku
      > Zarządzania na PŚk taki wniosek PKA do ministra skierowała i kierunek został
      > zamknięty.
      Drobny cytat:
      ,,Państwowa Komisja Akredytacyjna utworzona została z dniem 1 stycznia 2002 r.
      na podstawie ustawy z dnia 20 lipca 2001 r. o zmianie ustawy o szkolnictwie
      wyższym, ustawy o wyższych szkołach zawodowych oraz o zmianie niektórych innych
      ustaw"
      - a tymczasem miko2 twierdzi, że PaKA jeszcze przed swoim powstaniem skierowała
      wniosek do ministra... miko2 powinien skorzystać ze swojego prawa do nauki
      czytania...
      > Dlaczego wcześniej funkcjonował znakomicie a po 1999 roku już dalej
      > nie mógł napisałem.
      Prorektor PŚk, dr hab. inż. Andrzej Kapłon stwierdza, że PŚk zdecydowała się na
      zamknięcie kierunku zarządzanie i marketing z powodu zmniejszenia
      zainteresowania tym kierunkiem (być może studenci nie chcieli studiować na
      uczelni z powodu niewystarczających kwalifikacji kadry?). Myślę, że wypowiedź
      osoby występującej pod własnym nazwiskiem jest bardziej wiarygodna, niż
      pokrzykiwania tchórza ukrytego pod pseudonimem...
      > Ad. Pan PROFESOR (słyszysz doktorze nigdy nie habilitowany?) Szplit
      Czyżbym przeoczył nadanie tytułu naukowego ,,przyjacielowi" miko2? Fakt, przez
      kilka miesięcy przebywałem poza granicami Polski, więc mogło się to zdarzyć...
      Ale biorąc pod uwagę tajność dorobku naukowego (bo osiągnięć naukowych nie ma
      żadnych) pana Szplita, byłoby to wielce zaskakujące... Na marginesie - nigdy nie
      twierdziłem, że kiedykolwiek ukończyłem studia, nie wspominając o doktoracie...
      > dopóki pracował na PŚk to dbał o kierunek i miał się on świetnie.
      I dlatego PŚk podjęła decyzję o zamknięciu kierunku? Zarżnęła kurę, co znosiła
      złote jaja? Jakoś bardziej wierzę w mądrość kilkudziesięciu profesorów PŚk niż
      jednego doktora habilitowanego w nieświetnej pamięci uczelni w NRD...
      > Jeśli w chwili obecnej pracuje na AŚ
      _Jeśli_?? Czyżby miko2 nie był pewien, gdzie pracuje jego ,,przyjaciel"?
      > to również ten kierunek zbiera znakomite recenzje.
      Znakomite... A PaKA dała zaledwie ,,pozytywną" ocenę... Ale oni zapewne nie
      zdobywali wiedzy w NRD...
      > Doskonale wiesz o tym, że ocena PKA nie dotyczy tylko dyplomów (zdaje się,
      > że i
      > do dyplomu miałeś wątpliwości) ale cały dorobek naukowy osób firmujących dany
      > kierunek studiów. W wypadku PROFESORA Szplita ocena była znakomita!
      <ziew> Bzdury, bzdury, bzdury... PaKA nie ma ani takich uprawnień, ani nawet
      praktycznej możliwości przeprowadzenia szczegółowej oceny wszystkich
      pracowników... PaKA ,,przedstawia ministrowi (...) opinie i wnioski dotyczące
      (...) dokonanej oceny kształcenia na danym kierunku (...) oraz przestrzegania
      warunków prowadzenia studiów". To, czy dana osoba może firmować kierunek
      studiów, jest oceniane na podstawie _spisu_ publikacji, bez wchodzenia w ich
      zawartość merytoryczną...
      > Całuski!
      > cały twój
      > miko2
      Biedny, niedopieszczony miko2 powinien raczej spróbować pofantazjować na temat
      swojego ,,przyjaciela"... Fakt, nawet jego ,,przyjaciel" może mieć dość jego
      niezaprzeczalnej głupoty, ale to już ich problem... Ja nie gustuję w takich
      [...]. Poza tym nie wybieram się w najbliższym czasie ani do Kielc, ani do
      ukochanego przez miko2 ,,enerdówka"... Sorry, Winnetou...
      Pozdrawiam myślących.
    • Gość: kic Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 02:04
      czytać nie spać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka