Dodaj do ulubionych

ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 16:50
Jedna z dziennikarek Słowa Ludu,napisala ze w Gimnazjum nr 9 mozna bylo sciagac
podczas egzaminow i nauczyciele poprawiali czy dopisywali uczniom odpowiedzi.
Oczywiscie jak sie pozniej okazalo to byla bzdura.A to ze jakies ale mial
kurator to co innego, gdyz dotyczylo to 25 szkoł a nie jednej.Wiec jesli
napisala nieudowodnione informacje (jej siostrzenica zle napisala i moze to
bylo pretekstem do napisania artykulu) zrobila zla opinie mojej szkole to niech
teraz w imieniu wlasnym prostuje to co napisala,ale mysle ze sie na to nie
odwazy,bo tam gdzie trzeba odwagi jej brak.
Obserwuj wątek
    • Gość: Barbara Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: 212.244.139.* 15.06.02, 17:22
      Do Pana Jurka!
      Zanim się zacznie stawiać zarzuty, warto sprawdzić fakty, bo łatwo się
      ośmieszyć. Zarzuca pan, że czepiam się Gimnazjum Nr 9, bo moja siostrzenica źle
      napisała egzamin. Informuję: nie mam ani jednej siostrzenicy! A problem
      egzaminów gimnazjalnych totalnie nikogo w mojej rodzinie nie dotyczy. Z bardzo
      prozaicznego powodu - nikt nie jest w wieku pozwalającym na zdawanie takiego
      egzaminu!
      Barbara Rynkowska
      • Gość: jurek Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 17:49
        A pani chrzesnica
      • Gość: jurek Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 17:57
        A nawet gdyby nie byla to chrzesnica to z pewnych zrodel wiem ze byla to
        nagonka na pania dyrektor.A jesli to prawda to dlaczego???Dlatego ze w naszej
        szkole caly czas sie cos remontuje(ostatnio wymiana drzwi)???Dlatego ze pani
        dyrketor wspaniale z pomoca niektorych osob zorganizowala Ogólnopolskie
        Sympozjum Klubu Szkoł Westerplatte???Jak narazie same pozytywy.
    • Gość: wako3 Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 15.06.02, 18:45
      Ja też miałem wątpliwą przyjemność kontaktu z panią red. Rynkowską. Istotę
      sprawy można prześledzić w "Słowie Ludu" z 22,23 i 26 kwietnia tego roku. W
      moim odczuciu red. Rynkowska jest klinicznym wręcz przypadkiem dziennikarskiej
      nierzetelności. Sprawdzenie podawanych przeze mnie faktów zajęloby jej ca
      godzinę, gdyby nie działały komputery moze cztery godziny. Zamiast to sprawdzić
      napisała prymitywny paszkwil w stylu "kolektyw się zawiódł .." z początków PRL-
      u. Mojej odpowiedzi (część która się zmieści załączam, całosc, rownież niektóre
      przekazane pani B.R. materiały moge wysłac na wskazany adres) już nie
      wydrukowano. Zapowiedzi, iż "będziemy do sprawy wracać" chyba samo "Słowo"
      poważnie nie traktuje. Jedyny komentarz jaki mi sie nasuwa jest raczej
      wulgarny. Proponuje by Pan sam zanalazł adekwatne określenie.

      Pozdrawiam, Waldemar Korczyński

      Kielce, 26 kwietnia 2002
      Redakcja "Słowa Ludu"


      Szanowni Państwo,
      nawiązując do Waszego artykułu "Pierwsza wojna uniwersytecka" ("Słowo Ludu" z
      dnia 26 kwietnia 2002) i mojego listu do redakcji "Słowa" informuję, że:
      1. Podtrzymuję wszystko, co napisałem w liście do redakcji. Pytam również,
      które mianowicie moje stwierdzenia były fałszywe i kto to sprawdził.
      Sprawdzenie, czy zarzuty są prawdziwe, w szczególności obciążenie dydaktyczne
      pracowników i ilość prac dyplomowych prowadzonych przez pracowników to kwestia
      dwu- lub trzygodzinnej pracy jednej osoby. Dokładnie tak samo można sprawdzić
      zarzut dotyczący kwalifikacji osób prowadzących zajęcia. W przypadku uzyskania
      zezwolenia władz zobowiązuję się udowodnić moje zarzuty przez sprawdzenie
      właściwych dokumentów. W moim liście sugerowałem wyraźnie, aby dziennikarz
      sprawdził podnoszone przeze mnie zarzuty. Z artykułu wnoszę, że nikt tego nie
      zrobił.
      2. Wszystkie zarzuty dotyczą roku akademickiego 2000/2001 lub 2001/2002. Nie
      jest więc prawdą, że piszę "o rzeczach sprzed dwu, trzech lat, które już
      zostały zmienione" (n.b. które właściwie z moich zarzutów
      zostały "załatwione"?). W szczególności pisałem o ilości dyplomantów w tym
      (bieżącym) roku akademickim. Warto tu zwrócić uwagę na dwie sprawy: wysoki
      tzw. "limit" dyplomantów na jednego promotora (20 lub 30 prac) oraz fakt, że
      limit ten jest wielokrotnie (np. trzy- lub czterokrotnie) przekraczany. Wygląda
      więc na to, że mamy w Wydziale altruistów, którzy za darmo prowadzą np. 70
      prac. Proponuję spytać, kto w innej uczelni, czy np. Wydziale Przyrodniczym
      naszej Akademii poprowadzi za darmo np. 5 prac.
      3. Z informacji o średniej (1,7) ilości prac naukowych opublikowanych przez
      jednego pracownika Wydziału nie wynika niestety, że sytuacja jest taka dobra.
      Problem w tym, iż większość tych prac ma niską (1 punkt) lub zerową ocenę
      punktową w klasyfikacji KBN, a rozrzut (wariancja) tej wyników jest bardzo
      duży. Tak więc wartość informacyjna tego akurat parametru jest bardzo kiepska.
      W liście moim proponowałem zresztą, aby konkretne osoby, w tym głównie Dziekan
      Kuleszyński, podały swój dorobek naukowy. Mój jest dostępny na każde żądanie.
      Podtrzymuję propozycję sporządzenia strony domowej Wydziału z takimi
      informacjami.
      4. Prawdą jest, że nie mam habilitacji. Nie mam też domu za siedemset tysięcy,
      samochodu za sto, wielohektarowej posiadłości na Mazurach, ani domku pod
      miastem. Niektórzy moi zdolniejsi koledzy takie rzeczy mają. Ma to z
      poruszanymi w moim liście kwestiami taki mniej więcej związek jak fakt, że mam
      odcisk na małym palcu lewej nogi. Czy gdyby zarzuty podnoszone były przez
      faceta po podstawówce, to straciłyby na wartości? Skoro mowa o habilitacji. Do
      jej otrzymania wymagany jest tzw. "dorobek naukowy". Proponuję, by obecni na
      zdjęciu członkowie Kolegium Dziekańskiego ujawnili o jaki też dorobek oparte
      były i gdzie uzyskane ich własne habilitacje. Nie jestem pewien czy to ja mam
      się wstydzić (tak rozumiem fragment tekstu o mojej habilitacji), że habilitacji
      nie mam, czy oni, że ją mają. Chciałbym też wiedzieć czy tak na mnie
      oburzone "kuluary" mają jakieś nazwisko. Można by sprawdzić np. jak plasują się
      na wydziałowej liście osiągnięć naukowych. Można też spytać obecnych na
      zdjęciu, o to, który z nich zarabia poniżej stu tysięcy złotych rocznie
      (rozumiem, że powtórzenie tej mojej wypowiedzi w czołówce artykułu ma sugerować
      jej fałszywość).
      5. Moje oceny mają wartość opartą o powszechnie akceptowane i oficjalnie przez
      Komitet Badań Naukowych uznane kryteria oceny prac naukowych. Są one dostępne
      na domowej stronie internetowej KBN. Można je stamtąd "ściągnąć" i ocenić
      dorobek każdego z "oburzonych", chyba, że pozostanie on jak dotychczas tajny.
      6. Listę zdublowanych godzin, o których nikt nie chce rozmawiać, przekazałem
      (mam pokwitowanie) uczelnianej rewident. Udostępniłem ją również red.
      Rynkowskiej. Była doskonała okazja porozmawiania o konkretach i ew.
      skonfrontowania wszelkich informacji ze mną, bo w trakcie jej rozmowy z
      członkami Kolegium byłem na parterze budynku, na którego pierwszym piętrze
      Pani Redaktor rozmawiała z Kolegium Dziekańskim. Wystarczał jeden telefon..
      Szkoda, że doktor Kuleszyński tak niewiele mówi, szczególnie na
      temat "zdublowanych" przez siebie godzin. Jest on jedyną osobą, która zna
      wszystkie szczegóły sprawy (innych zresztą też).
      7. Wbrew temu co mówi Kolegium ("praktycznie nic w liście nie jest prawdą")
      list opisuje fakty. Chcę usłyszeć co konkretnie nie jest w nim prawdą. Mam do
      tego prawo, szczególnie w kontekście wypowiedzi o zwalnianiu mnie z pracy.
      8. Cała "afera" była do załatwienia jednym pociągnięciem pióra; wystarczyło po
      prostu napisać, że władze Uczelni podjęły konkretne kroki dla wyjaśnienia
      sprawy i powiadomić mnie o wynikach kontroli w zakresie podnoszonych przeze
      mnie zarzutów. Przez dziesięć miesięcy nikt tego nie uczynił. Czekałem więc jak
      widać dość długo. Nawet z wysłaniem mego listu czekałem, jak słusznie podkreśla
      Autorka, prawie miesiąc. Ponieważ z artykułu wnosić można, że wszystko co
      napisałem jest stekiem kłamstw, więc proponuję ujawnienie (np. na stronie
      internetowej) całej mojej korespondencji z władzami Uczelni i Wydziału. Brak
      wyraźnego (z określeniem, o które pisma chodzi) sprzeciwu Rektora do 2-go maja
      b.r. traktować będę jako zgodę na taką publikację. Warto też podkreślić, że
      główną przyczyną całego zamieszania jest dworski styl sprawowania władzy i
      ignorowanie najcięższych nawet zarzutów, jeśli tylko nie pochodzą
      z "odpowiednio wysokiego" szczebla. Nie byłoby całej sprawy dlatego jeszcze, że
      nic bym po prostu ani o "zdublowanych" godzinach, ani np. o kwalifikacjach
      moich kolegów nie wiedział. To właśnie "ręczne sterowanie" Wydziałem,
      niezrozumiałe dla mnie ignorowanie moich problemów, próba "wrabiania" mnie w
      odpowiedzialność, za decyzje, których nie podejmowałem i kierowane pod moim
      adresem groźby zmusiły mnie do zainteresowania się tymi kwestiami. Gdyby nie
      one pisałbym pewnie, jak przez ostatnie kilka lat, pisma o zmianę siatki
      godzin, "punkty kredytowe" czy ustalenie wspólnych dla wszystkich wymagań i na
      tym by się kończyło. Tak więc mówienie o tym, że to ja właśnie zainicjowałem
      całą "rozróbę" jest nieporozumieniem, by nie powiedzieć obłudą.
      Generalnie artykuł jest bardzo "ogólnikowy", więcej w nim emocji ("świętości
      nam szargają") niż faktów. Ja podnosiłem w liście konkretne, dobrze
      zdefiniowane, zarzuty. Poza informacją o stwierdzonych przez NIK1 1371
      godzinach (wkrótce przekażę NIK posiadane informacje o prawdziwej ilości
      przydzielonych doktorowi, o którym mowa, godzin) nie ma w nim nic konkretnego.
      Nikt z wypowiadających się nie ustosunkował się do żadnego z podnoszonych
      przeze mnie zarzutów. Jestem zdumiony faktem, iż dziennikarz napisał tak
      jednoznacznie negatywny dla mnie artykuł w oparciu o takie właśnie wypowiedzi.
      Dziwi mnie to tym bardziej, ze przed jego napisaniem udostępniłem red.
      Rynkowskiej zarówno listę "zdublowany
      • Gość: jurek Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 19:08
        Własnie chyba brakuje jej rzetelnosci dziennikarskiej.Kiedys nawet mialem z nia
        okzaje porozmawiac,ale jeszcze nie wiedzialem co sie kryje w jej duszy.
      • Gość: jurek Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 21:21
        Czy pani Rynkowska ma jeszcze cos do powiedzenia???
        • wako3 Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ 18.06.02, 10:34
          Gość portalu: jurek napisał(a):

          > Czy pani Rynkowska ma jeszcze cos do powiedzenia???

          Pewnie nie ma nic. Uważa, ża wszystko jest w porządku. Przecież wolność (głównie
          wolność od zasad moralnych i dziennikarskiej uczciwości) prasy pozwala korzystać
          z monopolu na informowanie i pisac to, co trzeba, niekoniecznie to co
          rzeczywiście jest. Normalnie, za napisanie takiego (np. publiczne groźby
          zwolnienia z pracy z powodu "utraty zaufania kolegów". Z nieznanych mi przyczyn
          pani Rynkowska nie napisała ani o dorobku naukowym, ani miejscu uzyskania stopni
          naukowych przez kolegów, których zaufanie utraciłem. A szkoda, wiadomo by było,
          czy jest czego załować.) artykułu traci się pracę dziennikarza. Ja nie wykluczam
          oczywiście dochodzenia mych praw na drodze sądowej. Nawiasem mówiąc skąd
          informacja, że kontrole w Akademii Świetokrzyskiej BYŁY; ja mam datowane z
          początku maja tego roku pismo Rektora Massalskiego, że kontrola trwa (jest to
          kontrola-gigant; trwa od października, a wyników nie widać). To jeszcze jedno
          kłamstwo pani Rynkowskiej. Wygląda zresztą na to, że pani ta często mija się z
          prawdą.

          • wako3 Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ 18.06.02, 10:42
            wako3 napisał(a):

            > Gość portalu: jurek napisał(a):
            >
            > > Czy pani Rynkowska ma jeszcze cos do powiedzenia???
            >
            > Pewnie nie ma nic. Uważa, ża wszystko jest w porządku. Przecież wolność (główni
            > e
            > wolność od zasad moralnych i dziennikarskiej uczciwości) prasy pozwala korzysta
            > ć
            > z monopolu na informowanie i pisac to, co trzeba, niekoniecznie to co
            > rzeczywiście jest. Normalnie, za napisanie takiego (np. publiczne groźby
            > zwolnienia z pracy z powodu "utraty zaufania kolegów". Z nieznanych mi przyczyn
            >
            > pani Rynkowska nie napisała ani o dorobku naukowym, ani miejscu uzyskania stopn
            > i
            > naukowych przez kolegów, których zaufanie utraciłem. A szkoda, wiadomo by było,
            >
            > czy jest czego załować.) artykułu traci się pracę dziennikarza. Ja nie wyklucza
            > m
            > oczywiście dochodzenia mych praw na drodze sądowej. Nawiasem mówiąc skąd
            > informacja, że kontrole w Akademii Świetokrzyskiej BYŁY; ja mam datowane z
            > początku maja tego roku pismo Rektora Massalskiego, że kontrola trwa (jest to
            > kontrola-gigant; trwa od października, a wyników nie widać). To jeszcze jedno
            > kłamstwo pani Rynkowskiej. Wygląda zresztą na to, że pani ta często mija się z
            > prawdą.
            >

            P.S. A moze pani red. Rynkowska zapomniała co napisała?

            Waldemar Korczyński

            • Gość: jurek Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 13:07
              Pewnie tak,albo nie ma juz argumentów by poprzec swoje zdanie.
              • spirit_horse Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ 18.06.02, 15:42
                ludzie, po co wy czytacie takie brukowce
                "Gazetę" trza czytać,
                jedna pani redaktor dostała od mojego kupla wizytówke i zle podała zarówno jego
                tytuł zawodowy jak i przekręciła nazwisko - problemy z przyswajaniem
                rzeczywistości czy też kreacja tzw. faktów prasowych???
          • leczo Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ 19.06.02, 15:36
            Widziałem ten artykuł z 26.04.02. i list dr W.Korczyńskiego z 22.04.02.. Znam
            dwu z widocznych na zdjęciu osobników. Jeden to były wiceminister edukacji
            Olesinski, najbardziej niekompetentny minister w historii tego resortu, były
            sekretarz PZPR na Uniwersytecie Warszawskim, kandydat na posła z SLD w wyborach
            z 2001 roku. Poza nim i ministrem z desantu kieleckiego byli jeszcze Juszczyk i
            Pastuszko. Zdecydowanie najgorsza ekipa jaka wystawiła SLD. Drugi to chyba Kik
            ex. pracownik Inst. Stud. Polit. PAN, a przedtem wykładowca Akademii Nauk
            Społecznych przy KC PZPR. To ten siedzacy tyłem do kamery. Pogratulować
            Akademii Świętokrzyskiej kadry naukowej. Nie dzieiwę się, ze ludzie pisza takie
            listy. Dobrze, ze ktoś to w końcu powiedział, choć nie wierzę w możliwość
            usunięcia tych ludzi. Ta ekipa jest zbyt dobrze ustawiona, nie tylko w
            ministerstwie. Ciekaw jestem czy ktoś spytał tych panów o dyplomy. Wiem, że
            były jakieś pytania o dyplom Olesińskiego w okresie gdy był ministrem.
            • wako3 Re: ŻĄDAM PRZEPROSIN OD PANI RYNKOWSKIEJ 11.07.02, 13:41
              Mam dobrą wiadomość dla red. Rynkowskiej. Uzyskałem dziś informację, że po
              dziewięciu miesiącach zakończono w ubiegłym tygodniu wewnętrzną (uczelnianą)
              kontrolę Wydziału Zarządzania. Ja (pewnie dlatego, ze ją spowodowałem) nie mogę
              otrzymac informacji o rezultatach. Myślę jednak, że inni np. dziennikarze lub
              ludzie z Fundacji na rzecz uniwersytetu w Kielcach mogliby spróbować. Dla
              zainteresowanych podaję adresy i telefony.
              1. Rektor Akademii, prof. dr hab. Adam Massalski - Rektor@pu.kielce.pl, tel 344-
              23-14
              2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji, dr Zdobysław Kuleszyński-
              Dziekan.WZIA@pu.kielce.pl, tel 345-47-77
              Można też próbować uzyskać informacje w instytutach Wydziału
              3. Inst. Zarządzania, Dyrektor, dr hab Zbigniew Olesiński -
              Zbigniew.Olesinski@pu.kielce.pl, tel 366-07-96, 366-34-23 zast. ds Nauki dr hab.
              Andrzej Szplit - Andrzej.Szplit@pu.kielce.pl, tel. jw.
              4. Inst. Politologii, Dyrektor dr hab. Kazimierz Kik - Kazimierz.Kik@pu.kielce.pl
              tel 369-21-07, 369-22-40
              5. Inst. Ekonomii, Dyrektor dr hab. Mieczysław Poborski -
              Mieczysław.Poborski@pu.kielce.pl, tel 342-86-89

              Myślę, ze znając ten raport (nie wątpię, iż władze Wydziału i Uczelni udostępnią
              go Pani Redaktor) będzie red. Rynkowska mogła, zgodnie z zapowiedzią, powrócić do
              tematu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka