Dodaj do ulubionych

Czy ten smieszny dr korczyński...

IP: 200.209.9.* 05.05.05, 22:34
No to Waldziu jeszcze jedno proste pytanie:
Skoro jesteś taki dumny z tego powodu, że Akademia Świętokrzyska wyrzuciła cię
na zbity pysk ( a dokładnie zostałeś wyrotowany za brak postępów w pracy
naukowej) to dlaczego tak zajdle się z Akademią sądziłeś? Naprawdę, bardzo cię
proszę, napisz co postanowił Okręgowy Sąd Pracy w twojej sprawie!
Miała racje ta opluwana Akademia czy też jej nie miała?
Mogli się pozbyć takiego geniusza z Psich Górek czy złamali prawo?
Kartka dla Waldka
miko2
Obserwuj wątek
    • Gość: miko2 Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosikówny IP: 200.97.128.* 06.05.05, 10:21
      Lista jest oczywiście niepełna. Wysyłam jako uzupełnienie poprzedniej
      wypowiedzi. Chętni mogą dopisywać nicki Waldka i Aśki, które przez nieuwagę
      pominąłem.
      Kartka dla Waldka
      miko2
      • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 200.97.128.* 06.05.05, 10:23
        w.korczynski
        prof.rechabilitowany
        kandyd11
        wako3
        me109f
        sowizdzal6
        folter
        krystiano_e
        dagmara_h
        serko_p
        brath
        lilka
        drs
        wojlu
        nierob2
        mohican
        stefan41
        dymzkowka
        naukawiec
        witka00
        elektryk77
        doradca_kadrowy
        poluch88
        nuuu-habeta
        noturm
        emilsz
        gosia_fik
        vigla
        rgb4
        feflek
        szacuneczek
        kobylybbb
        brrrrr
        krystyna_n
        witek113
        zyczliwy745
        uchatkowy
        dasrotekloster
        bylu.bylu
        merimbu
        din_din
        folter
        dijey
        ruper333
        • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 11.05.05, 22:55
          Chociaż nie jestem pracownikiem naukowym to zastosuję się do wydawnictwa PAN i
          będę bezlitośnie tępił twoją NIEUCZCIWOŚĆ, KŁAMSTWA i POMÓWIENIA.
          No i zaczynamy po kolei:
          1. Prof. Szplit oczywiście ma dorobek przedhabilitacyjny. Całkiem znaczący.
          Niestety muszę cię rozczarować: żadnych marksizmów-leninizmów. Wyłącznie fachowe
          publikacje po polsku i niemiecku. Cóż mnie się chciało pofatygować na uczelnię i
          zapytać go osobiście. Pewnie dlatego, że nie donosiłem na nikogo i nie miałem
          się czego obawiać :))))
          2. Oczywiście, że dorobek jest recenzowany również przed habilitacją. I po też.
          Powiem ci więcej nawet przed doktoratem. Za co dostałeś tytuł dr jeśli tego nie
          wiesz?
          3. Miło, że się wreszcie przyznałeś do bycia popychadłem uczelnianym. Nie wiem
          jak w tym kontekście widzisz postać dr Kuleszyńskiego skoro jest on
          wicedyrektorem Instytutu Zarządzania? Jak również określił byś swoją rolę jako
          recenzenta - popychadły? Ustawa o Szkolnictwie Wyższym według mojej najlepszej
          wiedzy nie przewiduje takiej osoby. Może po nowelizacji :))))
          4. Oczywiście, że to prawda. Ustawa jak również wydane do niej rozporządzenia są
          w tej kwestii całkowicie jednoznaczne. Nie ma w nich miejsca dla starszych
          wykładowców. A już zwłaszcza nie w nich miejsca dla naszego nieodżałowanego
          Geniusza Psich Górek. Posłużenie się cytatem z Himmlera w kontekście twoich
          relacji z niejakim Jakubem (przygłupem z Sandomierza) jakoś mnie nie dziwi.
          5. Nie przedstawiłeś SWOJEGO dorobku do recenzji jakimkolwiek niezależnym
          recenzentom z dziedziny matematyki. Dlaczego? Czy dorobek (bądź jego brak) prof.
          Szplita był tu jakąś przeszkodą?
          6. Zastanów się nad słowem :" Intensivierung" A najlepiej spytaj się kogoś
          mądrzejszego od siebie bo na razie nie przestajesz się ośmieszać. DDR to raczej
          Niemiecka Republika Demokratyczna. Było takie państwo w Europie do 1990 r.
          "enerdówka" nie było.
          7. Patologią jest wyłącznie zatrudnienie takiej osoby jak twoja na uczelni.
          Blokujesz godziny i etat. Może kto inny jednak nie bałby się przedstawić
          habilitacji?
          8. Do wglądu dorobek prof. Szplita jest w godzinach konsultacji. W każdy
          poniedziałek ok. godziny 16
          9. Czyli Akademia prawidłowo zwolniła cię z pracy za brak postępów w rozwoju
          naukowym. Co w takim razie robisz dalej na uczelni? Dlaczego nie napisałeś
          prośby o dalsze zatrudnienie? Listy polecone w Polsce już nie funkcjonują?
          Notabene to co napisałeś jest wierutnym kłamstwem (zresztą przed Sądem co czyni
          cię przestępcą) ponieważ jak doskonale wiesz żaden sekretariat na uczelni nie ma
          prawa odmówić przyjęcia pisma od pracownika. Zwłaszcza w tak ważnej sprawie jak
          zatrudnienie. Po prostu nic nie składałeś bo słowo "proszę" nie mogło się
          przebić przez twoje rozbuchane ego.
          10. Mógłbyś zacytować (bądź opublikować gdzieś Internecie) fragmenty tych
          raportów (zwłaszcza NIK)? Bo na razie nie brzmisz zbyt wiarygodnie. A kilka razy
          udało mi się złapać cię na kłamstwie. A filie w Staszowie i Pińczowie zostały
          juz dawno zamknięte. Związane to było z nowelizacją Ustawy o Szkolnictwie
          Wyższym, która zezwala na tworzenie ośrodków zamiejscowych tylko na tych
          kierunkach, na których dana uczelnie posiada prawo doktoryzowania. Przed
          nowelizacją filie były oczywiście jak najbardziej legalne.
          11. Jeśli wobec nikogo z pracowników uczelni nie toczą się postępowania
          prokuratorskie ani nie zapadła żaden wyrok to dlaczego nazywasz kogokolwiek z
          nich przestępcami? Tak łatwo formułować pomówienia? Przypomnij sobie jak ty
          zareagowałeś jak ktoś cię pomówił.
          12. Twoja znajomość rzeczy pozostawia bardzo wiele do życzenia. Jak to osiągnął?
          Pewnie przy pomocy wytężonej pracy i swojej inteligencji. Osiągnął poziom, do
          którego ty się nawet nie zbliżyłeś. Na szczęście jako starszy wykładowca jesteś
          już wyrzucony poza nawias i twoje dąsy w tej sprawie nikogo nie obchodzą.
          13. W tym punkcie to ty jesteś demagogiem. Prawie całe życie zawodowe
          finansowany byłeś z pieniędzy podatnika. Zawiodłeś oczekiwania uczelni wobec
          ciebie. Nie osiągnąłeś nic kompletnie jako naukowiec. W końcu skończyłeś jako
          starszy wykładowca po znajomości zatrudniony nadal za państwowe pieniądze (dobre
          pytanie: dlaczego żaden prywatny pracodawca nie chciał zapoznać się z twoimi
          unikalnymi umiejętnościami?). Czyż to nie jest sztandarowy przykład zmarnowania
          publicznych funduszy? I ty jeszcze masz czelność występowania w obronie
          pieniędzy podatnika? A kto finansował twoje wojaże do Meksyku? Jaką korzyść z
          nich bądź z twoje pracy odniósł podatnik albo chociaż instytucja, która cię tyle
          lat utrzymywała?
          14. Nie mnie decydować o tym dlaczego jakaś uczelnia została zamknięta
          przekształcona, zmieniał status akademicki. Skąd masz informację o tym, że nikt
          z byłych pracowników nie został zatrudniony? Może źródło? Ja mam inne dane. A
          studenci pewnie się łączyli przy piwie. Co w tym złego?

          Cała ta dyskusja zmierza tylko do jednego. Do pokazania prawdziwych motywów
          twojego postępowania. Próbujesz w ten prymitywny sposób zemścić się na ludziach,
          których uważasz za winnych swojego upadku. To mylny trop. Jedynym winnym jesteś
          ty sam. Mogłeś zrobić habilitacje. Pracowałbyś do tej pory. Już pewnie jako
          profesor. A dorobki naukowe Szplita, Kowala, Massalskiego, Kika, Olesińskiego,
          Kuleszyńskiego naprawdę nie maja nic do rzeczy.
          Kartka dla Waldka
          miko2
          PS. Twoje zdanie: "M.in. dlatego, że sporą część tego co zrobiłem „zajęła” bez
          żadnego spisania Akademia. Część tych rzeczy wydano zresztą osobom trzecim. "
          Rozumiesz, że to kompromituje cię chyba najbardziej? To są głupoty do sześcianu.
          Ale rozumiem, że po tylu latach już odtworzyłeś tematykę swoich badań i niedługo
          możemy spodziewać się twojego kolokwium habilitacyjnego? Napisz proszę!
          • Gość: miko215 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: *.pu.kielce.pl 20.05.05, 16:40
            No tym razem przeadziłeś Waldek. Myślę, że narobiłeś sobie kłopotów.
          • Gość: ... Kartka dla miko2 IP: 83.238.70.* 23.05.05, 05:21
            Szanowny Panie!
            Znalazłem ten wątek dopiero parę minut temu i nie mogłem sobie odmówić
            skomentowania go.
            > Chociaż nie jestem pracownikiem naukowym
            Kim Pan jest? Nie jest Pan pracownikiem naukowym, a ma wiedzę o wszystkich
            faktach związanych z panem profesorem Szplitem.

            Nie jest Pan pracownikiem naukowym, a do wszystkich rozmówców zwraca się po
            imieniu. Nie jest Pan pracownikiem naukowym, ale

            pozwala sobie stwierdzać, że doktorat nic nie znaczy. Kim Pan zatem jest?
            > 1. Prof. Szplit oczywiście ma dorobek przedhabilitacyjny.
            Powtórzę: Dlaczego nie poda Pan choćby liczby tych prac i najważniejszych
            czasopism, w których były opublikowane? Wydaje się, że nie jest to aż tak długa
            lista, ale jeśli ma Pan problemy ze znalezieniem wszystkich prac, to poproszę o
            najważniejsze, ,,sztandarowe'' prace profesora Szplita z okresu sprzed
            habilitacji...
            > Pewnie dlatego, że nie donosiłem na nikogo i nie miałem się czego obawiać :))))
            Także nigdy nie donosiłem na nikogo, ale śmiesznym mi się wydaje, aby umawiać
            się na poznanie dorobku pana profesora Szplita w godzinach konsultacji.
            > 2. Oczywiście, że dorobek jest recenzowany również przed habilitacją.
            Ma Pan bardzo wysokie mniemanie o habilitacjach wykonywanych w DDR. Przyjmując
            jednak, że dorobek pana profesora Szplita był recenzowany - dlaczego nie można
            go ujawnić? Dlaczego nawet w swojej książce w życiorysie pan profesor Szplit nie
            wymienia ani jednego tytułu?
            > 3. Miło, że się wreszcie przyznałeś do bycia popychadłem uczelnianym.
            Najpierw Pan pisze, że starszy wykładowca to popychadło, a na zwrócenie uwagi,
            że w ten sposób obraża także innych ludzi (np. pana dra Kuleszyńskiego)
            stwierdza, że pan Korczyński przyznaje się do tego? Potrafi Pan tylko obrażać ludzi?
            > 4. Oczywiście, że to prawda.
            Oczywiście nieprawda. Sam Pan pisze, że istnieją pewne przepisy wykonawcze
            (rozporządzenia ministra) związane z obiegiem dokumentów dotyczących przewodów
            naukowych, ale chyba Pan nigdy ich nie czytał. W rozporządzeniach minister
            podaje, kto musi się zapoznać z dorobkiem kandydata itp., natomiast w żadnym
            miejscu nie zabrania innym osobom zapoznawać się z takim dorobkiem. Jeśli
            twierdzi Pan, że się mylę, to - przyłączając się do prośby pana Korczyńskiego -
            proszę o podanie źródła, na które się Pan powołuje. I proszę o odrzucenie
            wywyższania się.
            > 5. Nie przedstawiłeś SWOJEGO dorobku do recenzji
            Czy ta kwestia ma jakikolwiek związek z dorobkiem pana profesora Szplita?
            W tym miejscu pomija Pan kilka kwestii podniesionych przez pana Korczyńskiego.
            Dlaczego? Czy udzielenie odpowiedzi na pytania zadane przez pana Korczyńskiego
            mogłoby jakoś Panu zaszkodzić?
            > 6. Zastanów się nad słowem :" Intensivierung"
            Po co? Czy po zastanowieniu to słowo ma jakiś związek z ,,Porównywalne badania
            efektywności ...''?
            > A najlepiej spytaj się kogoś mądrzejszego od siebie
            Słuszna rada, ale powinien ją Pan skierować do siebie.
            > DDR to raczej Niemiecka Republika Demokratyczna.
            To prawda. A ,,VR Polen'' to niemieckie tłumaczenie PRL. Czy twierdzi Pan na
            tej podstawie, że przetłumaczenie ,,am Beispiel der VR Polen und der DDR'' jako
            ,,w krajach europejskich'' jest uprawnione?
            > 7. Patologią jest wyłącznie zatrudnienie takiej osoby jak twoja na uczelni.
            Czy ta kwestia ma jakikolwiek związek z dorobkiem pana profesora Szplita?
            > Może kto inny jednak nie bałby się przedstawić habilitacji?
            Nie jest Pan pracownikiem naukowym, więc pewnie nie zna Pan realiów. Wnioskuję
            z Pana wypowiedzi, że Pan nie bałby się przedstawić swojej habilitacji?
            Dlaczegóż więc Pan tego nie zrobi? Dlaczego Pan pozwala, by pan Korczyński
            blokował ,,godziny i etat''?
            > 8. Do wglądu dorobek prof. Szplita jest w godzinach konsultacji.
            Czyżby ten dorobek był przeznaczony wyłącznie dla studentów?
            > 9. (...) żaden sekretariat na uczelni nie ma prawa odmówić przyjęcia pisma
            Pan to tak poważnie? Oczywiście nie ma prawa, ale zdarza się, że nie przyjmie.
            Nigdy Pan się z takim przypadkiem nie spotkał?
            > 10.
            > 11. Tak łatwo formułować pomówienia?
            W punkcie 9. stwierdza Pan, że pan Korczyński jest przestępcą. Natomiast w
            żadnym wątku nie spotkałem takiego sformułowania użytego przez pana
            Korczyńskiego. Zapomina Pan, co sam pisze, a co piszą inni?
            > 12.
            Czy sprawa pana Kowala ma jakikolwiek związek z dorobkiem pana profesora Szplita?
            > 13.
            Czy ta kwestia ma jakikolwiek związek z dorobkiem pana profesora Szplita?
            > 14. (...) dlaczego jakaś uczelnia została zamknięta przekształcona,
            > (...) Może źródło? Ja mam inne dane.
            Wobec tego proszę je ujawnić. I wyjaśnić, jak te dane uzyskała osoba, która
            nie jest pracownikiem naukowym...
            > Cała ta dyskusja zmierza tylko do jednego.
            > Do pokazania prawdziwych motywów twojego postępowania.
            Czyżby Pan lepiej od pana Korczyńskiego wiedział, jakie motywy nim kierują? A
            może lepiej by Pan wyjaśnił, jakie motywy kierują Panem - te motywy są zapewne
            równie interesujące, a zna je Pan o wiele lepiej...
            > Kartka dla Waldka
            Kartka dla miko2.
            > PS. (...) To są głupoty do sześcianu.
            Na jakiej podstawie podważa Pan prawdomówność pana Korczyńskiego, akurat w tym
            zakresie? Czy Pan lepiej od niego wie, co się stało z jego rzeczami?
            Nie pozdrawiam.
            • czerwony_borsuk Re: Kartka dla miko2 23.05.05, 08:06
              Mam pytanko. Czy ten Pan Korczynski teraz uczy na WSU ??
            • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.hsi.kabelbw.de 23.05.05, 21:26
              Szanowny panie(pani?) Trzykropku z Bydgoszczy,
              nazywam Waldka Waldkiem oraz Jakuba Kubusiem bo ja ich naprawdę lubię. I stąd te
              zdrobnienia. Gdyby nie ich światła twórczość to świat byłby o wiele smutniejszy.
              A tak to przynajmniej można się z czegoś pośmiać (tak wiem, że śmianie się z
              czyjejś głupoty nie uchodzi, ale jakoś się nie mogę powstrzymać).
              Ponieważ jak widzę z godziny nadawania ma pan(pani?) problemy ze spaniem opowiem
              panu pewną bajkę. Pomoże ona panu(pani?) Usnąć spokojnie i dalsze losy naszego
              niezapomnianego Geniusza z Psich Górek nie będą spędzać panu już więcej snu z oczu.
              Oto moja bajka (jakiekolwiek podobieństwo do osób lub miejsc jest całkowicie
              przypadkowe i nie wynikało z intencji autora).
              Dawno, dawno temu na jednej z prowincjonalnych uczelni w mało eksponowanym
              mieście, znajdującym się w kraju leżącym w środkowej Europie powstał Wydział.
              Nazwijmy go Wydziałem Zarządzania i Administracji. Wydział, chociaż był nowy to
              nie zatrudniał zupełnie nowych ludzi. Prawdę mówiąc większość zatrudnionych
              miała za sobą niezbyt chlubną przeszłość wywodziła się bowiem ze zlikwidowanej
              uczelni mającej za zadanie udowadniać wyższość realnego socjalizmu nad każdym
              innym. Wśród osób zatrudnionych wysoką sylwetką i donośnym głosem wyróżniał się
              jeden z doktorów. Nazwijmy go doktorem Mirosławem Komuszyńskim. Jego
              specjalnością była matematyka, ale ponieważ w nowych czasach sprzedawało to się
              źle podawał się za informatyka. Nigdy nie miał nic wspólnego z naukami
              ekonomicznymi, ale logicznie rozumował, że tam gdzie się mówi o pieniądzach na
              pewno jakieś się da zarobić. Jego wyostrzony w czasach niedoborów lat 80-tych
              instynkt nie zawiódł go. Lata 90-te to okres wspaniałej koniunktury. Nasz pan dr
              Komuszyński objął eksponowane stanowisko kierownika samodzielnego zakładu. Nie
              podlegał nikomu poza Dziekanem (a ten był jego przyjacielem). Otaczał go dwór
              złożony z lojalnych współpracowników i uroczych asystentek. Wszyscy wręcz
              spijali słowa z jego ust i zachwytem komentowali każdy artykuł naukowy. Również
              sytuacja materialna nie pozostawała do życzenia. Mnóstwo zajęć ze studentami,
              koledzy (ci z byłej partyjnej uczelni) załatwili mu dodatkowe etaty na dwóch
              prywatnych uczelniach oprócz tego wspaniałym źródłem zarówno pieniędzy jak i
              niebanalnych spotkań towarzyskich stały się filie Wydziału, które powstały w
              nieodległym Dziadowie i Babowie. Jego bliski przyjaciel Dziekan wyraził nawet
              zgodę na sfinansowanie wyjazdu rekreacyjnego do Meksyku. Nie było w tym nic
              dziwnego. Dr Komuszyński miał w krótkim czasie stać się profesorem a jego
              Samodzielny Zakład zalążkiem nowego kierunku (Informatyka i Zarządzanie). Nic
              więc dziwnego, że tak wspaniałego pracownika starano się wynagrodzić na wszelkie
              możliwe sposoby. Krótko mówiąc nasz bohater, jeśli się na coś uskarżał to chyba
              jedynie na lumabago, ponieważ zbliżał się powoli do sześćdziesiątego roku życia.
              Nagle nastał feralny rok 1999. Wszystko, do czego nasz drogi dr Komuszyński tak
              przywykł okazało się zagrożone. Najpierw na jednej z prywatnych uczelni
              zbuntowali się jego dyplomanci. Władze prywatnej uczelni po skargach na naszego
              orła niewiele się zastanawiając pozbył się go. To był pierwszy cios. Drugi był
              znacznie poważniejszy. W jego dotychczas rządzonym niepodzielnie Zakładzie
              pojawił się wróg. Był to dr Kowalski. Było to o tyle nieprzyjemne, że w
              przeciwieństwie do dr Komuszyńskiego dr Kowalski był powszechnie lubiany i miał
              znacznie bardziej zaawansowaną pracę habilitacyjną. Właściwie to okazało się, że
              dr Komuszyński nie napisał nawet słowa. Co gorsze zbliżał się czas, kiedy swoje
              postępy należało pokazać władzom uczelni. Tego dla naszego bohatera było już za
              wiele. Miał do wyboru: zachowywać się grzecznie i pokornie prosić rektora
              Wassalskiego o podtrzymanie zatrudnienie, aby przetrwać do emerytury albo
              znaleźć jakieś haki na władze uczelni, aby móc ich szantażować i utrzymać swoje
              stanowisko i apanaże. Zaczęła się prawdziwa akcja. Dr Komuszyński uzbrojony w
              aparat fotograficzny zaczął fotografować plany zajęć, przeszukiwać ich biurka,
              na wykłady innych wysyłać na przeszpiegi swoich asystentów i urocze asystentki.
              Nie poprzestał na tym. Jako, że do jego obowiązków służbowych należało zbieranie
              i przesyłanie informacji na temat innych pracowników Wydziału do Ministerstwa
              Nauki miał wspaniałe haki na partyjnych profesorów. Tak to w roku 1999 w naszym
              bohaterze budzi się antykomunista. Poprzedni przyjaciele z ANS idą w odstawkę,
              ale pojawiają się nowi, którzy tak jak on czują się skrzywdzeni przez system.
              Sprzyja mu również Internet. Kryjąc się za pseudonimem "Trąbel" umieszcza na
              forum lokalnej gazety efekty swojego długotrwałego śledztwa. Post nosi
              znamienity tytuł: "Uniwersytet przechowalnią pseudonaukowców" Rozzuchwalony
              brakiem reakcji władz zawiadamia o swoich podejrzeniach organy ścigania,
              telewizję, prasę i wszystkich świętych. Początkowo nawet udaje mu się wzbudzić
              zainteresowanie, ale potem, kiedy okazuje się, że zarzuty są wymyślone albo
              przedawnione, zainteresowanie mediów spada. Co więcej na drodze naszego geniusza
              pojawia się najgroźniejszy wróg. Jest to prof. Schmidt. Ten ekonomista stanowi
              nie lada zgryz dla dr Komuszyńskiego. Wykształcony w Niemczech (pewnie obcego
              pochodzenia) nie obawia się ujawnienia jakiś ciemnych plam ze swojej
              przeszłości. Nie był również działaczem partyjnym jak większość innych
              pracowników Wydziału. Nasz Mieczysław zaczyna śledztwo. Niestety prof. Schmidt
              pojawił się na Wydziale dopiero w 1999. To poważny problem, ponieważ do
              Ministerstwa Nauki przekazuje się dane jedynie z 10 ostatnich lat działalności.
              Czyli do roku 1989. To fatalny zbieg okoliczności dla naszego dr Komuszyńskiego.
              Przecież, jeśli ma znaleźć coś kompromitującego na Schmidta to na pewno przed
              1989. Zaczynają się poszukiwania. Niestety bezowocne. Żadne bazy dane naukowe
              nie podają tak starych informacji. Internet jest również bezsilny. Nie mogąc
              znaleźć żadnego punktu zaczepienia nasz drogi Komuszyński zaczyna fantazjować.
              Oznajmia, że skoro nie może znaleźć nic kompromitującego Schmidta to po prostu
              to nie istnieje (zgodnie z dewizą, że jeśli czegoś nie na www.google.pl to to
              nie istnieje). Poza tym dr Komuszyński mając w pogardzie prof. Schmidta nie może
              uwierzyć, że skoro on sam, taki geniusz nie zrobił habilitacji to jak takie
              zero, Schmidt mógł tego dokonać? Na pewno stał za tym jakiś szwindel!
              W ferworze poszukiwań nasz drogi dr Komuszyński przegapił ważne pismo, które
              otrzymał od rektora Wassalskiego. Oznajmiało mu ono ni mniej, ni więcej tylko
              to, że Mirosław przestaje być pracownikiem Uniwersytetu jako powód podając fakt
              nie napisania przez niego habilitacji. Mirosław uznał to pismo za kiepski żart.
              Jak to zwolnić? Jego? Najmądrzejszego? Najświatlejszego poszukiwacza Prawdy? To
              musiała być pomyłka. Niestety dalszy ciąg wypadków dowiódł, że tak nie było. Co
              więcej. Nasz nieoceniony dr Komuszyński nie napisał prośby o przedłużenie mu
              zatrudnienia. On miał te naukowe miernoty o coś prosić? Przecież to śmieszne! To
              oni powinni na kolanach prosić, aby dalej zaszczycał ich swoją działalnością
              składającą się z donosów, inwigilacji i prób kompromitowania.
              Niestety rzeczywistość okazała się okrutna dla naszego bohatera. Pracę stracił
              naprawdę, o czym przekonał się, gdy w dniu 01.10.2003 nie wpłynęło jego (niemałe
              przecież) wynagrodzenie. To rozeźliło dr Komuszyńskiego nie na żarty. Oddał
              natychmiast sprawę do Sądu. Nie jedną sprawę. Pięć spraw. A co tam nie będzie
              się szczypał. Jak dochodzić sprawiedliwości to na całego! I znowu rzeczywistość
              zaskrzeczała i zadrwiła z naszego cudownego dr Komuszyńskiego sromotnie.
              Wszystkie sprawy przegrał! Uznał, że jest efekt spisku, jakie władze
              Uniwersytetu uknuły przeciwko niemu wraz z sędziami i prokuratorami. Na czele
              tego spisku ujrzał znienawidzonego prof. Schmidta. Wytoczył przeciwko niemu
              najcięższe działa. Zawiadomił wszelkie organy i instytucje w tym
            • Gość: miko2 Re: Kartka dla miko2 IP: *.hsi.kabelbw.de 23.05.05, 21:31
              środkowoeuropejskim kraju o swoich odkryciach. Niestety bez efektu. Jedynie
              pismo Oldsmonth zdecydowało się podzielić z czytelnikami jego rewelacjami, ale
              ku zgryzocie Komuszyńskiego opisali prof. Koka, którego Komuszyński wcale nie
              uważał za wroga. Znowu porażka.
              Ostatnią szansą był stary znajomy Komuszyńskiego Krzysztof Łazaryński. Prowadził
              on niezbyt poczytne pismo internetowe i początkowo kręcił nosem na umieszczenie
              w nim artykułu pełnego kłamstw i pomówień. Molestowany jednak przez Mietka
              Komuszyńskiego artykuł wydrukował. To był pierwszy sukces naszego drogiego
              doktora ot tak długiego czasu. Wreszcie to już prawie zapomniane uczucie
              satysfakcji z dokopania komuś! Triumf! Piękny triumf. Niestety pojawia się
              również ziarnko goryczy, które nie pozwala w pełni rozkoszować się zrównaniem
              Schmidta z ziemią. Na ulubionym forum internetowym pojawia się wraży osobnik
              działający pod pseudonimem siko4. Denerwuje on Mietka potwornie. Komuszyński
              składa na niego liczne doniesienia do prokuratury, ale ta zamiast stracić
              natychmiast śmiałka, który pozwala sobie na żarty z Mietka odpisuje jakieś
              bzdury o braku interesu społecznego. Jaki brak interesu społecznego? Przecież
              ochrona dobrego imienia dr Komuszyńskiego leży w najlepiej pojętym interesie
              społecznym. Czym ci prokuratorzy mają się jeszcze zajmować? Co więcej. Ten
              podlec siko4 pozwala sobie pisać po imieniu "Mietek" Przecież to rynsztok. Jak
              tak można? Tego wszystkiego nie może znieść szlachetny Dwukropkowiec z Torunia i
              reaguje błyskawicznie. O czwartej rano zrywa się z łóżka i dręczony poczuciem
              obowiązku obnaża podłą naturę siko4 i dodatkowo kompromituje Schmidta
              powtarzając wszystkie pomówienia kolportowane przez Komuszuńskiego. Znowu
              triumf! Co za ulga!

              I tu niestety bajka się urywa. Mam nadzieję panie (pani?) Trzykropkowcu z
              Bydgoszczy, że bajka ta na tyle pana (panią?) znudziła, że nie będzie już pan
              (pani?) musiała się zrywać o czwartej rano i pisać na forum.gazeta.pl
              Pozdrawiam najserdeczniej ze słonecznej Łodzi i życzę miłych snów
              Oddany
              miko2
              PS. Wszelkie prawa do utworu niezastrzeżone. Można go dowolnie kopiować,
              drukować i kolportować. Jeszcze raz: wszelkie podobieństwo do osób lub zdarzeń
              rzeczywistych jest wyłącznie przypadkowe a przedstawione tu zdarzenia są
              wymysłem autora.
              • w.korczynski Kartka-bis dla miko2 24.05.05, 14:49
                Nie rozumiem co miał ten tekst zmienić w (chyba nieistniejącym)
                przedhabilitacyjnym dorobku naukowym prof. Szplita, ale niech będzie. Jak
                miko2 chce to mogę nawet być największym draniem Wszechświata i okolic (bo
                rozumiem, że miało to być o mnie). I nie robi mi różnicy gdzie o dorobku
                (raczej jego braku) naukowym Szplita piszę. Tekst miko2 to stek bredni i
                półprawd. Wydział rzeczywiście powstał w oparciu o pracowników zlikwidowanej
                ANS przy KC PZPR i przejął wielu jej studentów, którzy dokończyli studia na
                kierunku politologii ówczesnej WSP. Wielu z nich zajmuje dziś eksponowane
                stanowiska we władzach różnych szczebli. Gdy napisałem o tym trzy lata temu (SL
                z 22 kwietnia 2002) jednym z najbardziej oburzonych i domagających się ukarania
                mnie za ujawnienie tego faktu był niejaki profesor Szplit Andrzej (na zdjęciu w
                SL z 26 kwietnia siedzi chyba jako trzeci od lewej w kolegium, które potępiło
                mnie za wskazanie przytoczonego przez miko2 faktu.) Najwyższym pracownikiem
                Wydziału był dr Kuleszyński Zdoby(sław), który rzeczywiście doktorat zrobił w
                ANS przy KC PZPR
                Ja doktorat uzyskałem w Instytucie Podstaw Informatyki PAN, rzeczywiście z
                matematyki. Mogłem być jeszcze doktorem nauk technicznych. Innych stopni tam
                nie nadawano, a z tego co ja wiem również w żadnej innej jednostce w Polsce nie
                nadawano wtedy doktoratu z „nauk informatycznych”.
                Z godzinami też się zgadza. Na jednego pracownika kierowanego przeze mnie
                zakładu przypadało rzeczywiście ponad tysiąc godzin dydaktycznych rocznie, co w
                praktyce wykluczało normalna prace. Głównym odpowiedzialnym za to był
                Kuleszyński, ale Szplit, mimo, iż był członkiem władz wydziału i, ze
                powiadomiłem (mam potwierdzoną kopię pisma) o o dydaktycznej lipie (impulsem
                była informacja, że dr Kowalski „przeprowadził” ponad dwa tysiące godzin, a
                licząc „godziny przeliczeniowe” i szkołę prywatną ponad trzy tysiące prowadząc
                równocześnie prywatna firmę handlującą komputerami. Tego było rzeczywiście za
                dużo.) nie tylko niczego nie naprawił, ale głosował za „uznaniem mnie winnym
                wynoszenia spraw poza wydział” (zawiadomiłem wtedy tylko Rektora). Starałem się
                wielokrotnie o zatrudnienie kogokolwiek (mam kopie niektórych pism), ale bez
                rezultatu. A filie były nielegalne, o czym ja dowiedziałem się bardzo późno,
                ale prof. Szplit jako członek władz wydziału winien był wiedzieć wcześniej.
                Pokornym rzeczywiście w AŚ nic nie grozi. Co więcej pokora i trzymanie języka
                za zębami to najbardziej cenione atrybuty wielu pracowników naukowych. Nie wiem
                czy nie o tym myślał miko2 pisząc o Rektorze Wassalskim (od słowa „wasal”).
                Fotografowałem własne plany zajęć i to w październiku 2002. Te daty to w ogóle
                lipa. Ja zacząłem „rozrabiać” dopiero w 2001 roku, bo dopiero wtedy
                dowiedziałem się o godzinach dr-a Kowalskiego. Opisywałem to w wątku
                zainicjowanym przez „Bąbla”, którym to Bąblem nie byłem. Nie mogłem mieć
                obowiązku zbierania i przesyłanie informacji na temat innych pracowników
                Wydziału, bo był to NIEZBYWALNY obowiązek Dziekana i miko2 Kuleszyńskiego w tym
                miejscu oczernia. Do wrzesnia 2002 uważałem Szplita za dużej klasy ekonomistę i
                dopiero gdy sam (do dziś nie wiem po co) napisał, że habilitacje robił w
                uczelni nazywanej „czerwonym klasztorem” nic o jego habilitacji nie wiedziałem
                (nb. wygląda na to, że był tam na „studiach habilitacyjnych”, tworze znanym
                tylko w ZSRR i enerdówku). Gdyby sam nie zainteresował mnie swa przeszłością
                nic bym o nim nie wiedział i dalej myslałbym, ze to uczony wielki. Fragment o
                bazach danych to brednia. Zarówno polskie, jak i niemieckie sięgają daleko
                wstecz, a ja nie szukałem przez google (choć gdyby był to pewnie bym znalazł),
                ale specjalistycznymi wyszukiwarkami (por
                dispatch.opac.ddb.de/DB=4.1/HTML=Y/ lub mak.bn.org.pl/fidkar.htm,
                mak.bn.org.pl/bzcz.htm czy www.fides.org.pl/fidkar/). Jeśli dzieł
                Szplita nie ma w tych bazach, to niczego przed habilitacją nie napisał i nie
                wiadomo jak te jhabilitacje uzyskał, skoro do jej otrzymania USTAWOWO wymagany
                jest znaczący dorobek naukowy. Tu akurat informacja negatywna (nic nie udało
                się znaleźć) jest znacząca. To są fakty. I nie zmienia to faktu, ze Szplit nie
                chce publicznie ujawnić co napisał i za co mu te habilitacje w NRD dali. Ja
                niczego nie ukrywam i wykaz tego co napisałem można znaleźć pod adresem
                www.tu.kielce.pl/~korczynski , a moje zdanie o habilitacjach opartych o dorobek
                ujawniany po osobistym umówieniu się wyraziłem na portalu www.nauka-
                edukacja.p4u.pl , dokładniej pod adresem www.nauka-
                edukacja.tubaza.pl/comment.php?what=article&id=59. Jest tam też kilka innych
                moich tekstów. Niektóre również o Szplicie. Generalnie problem leży w tym, ze
                stopnie i tytuły naukowe ani nie powinny być celem samym w sobie (powinny być
                robione „przy okazji” robienia nauki), ani nie powinny być parawanem za którym
                ukrywa się pustkę. A tak niestety bywa. I żadne bajki tego nie zmienią.

                Napisaliśmy długie teksty i stracili sporo czasu. I co to zmieniło w dorobku
                naukowym Szplita, który dalej jest tajny?
    • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 200.97.128.* 20.05.05, 16:53
      Myśle Kubuś (Waldek?, Asiu?), że tu ty masz raczej powody do zmartwienia.
      Oczekuj ciekawych wizyt i pism poleconych.
      Dla wszystkich antysemitów z Sandomierza(?)
      Całusy miko2
      • Gość: Brakujące ogniwo:) Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 20.05.05, 17:06
        IP: *.pu.kielce.pl Gość: miko215 20.05.2005 16:40
        IP: 200.97.128.* Gość: miko2 20.05.2005 16:50
        IP: 200.97.128.* Gość: miko2 20.05.2005 16:53
        • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 200.97.128.* 20.05.05, 17:50
          A teraz jak ci się moje IP podoba? Też ci dalej coś brakuje? Ja myślę, że teraz
          to juz tylko rozumu.
          Pozdrawiam kochany przyjacielu Waldka!
    • kobylybbb [...] 24.05.05, 14:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • baba53 Re: Czy „Miko2” 24.05.05, 15:34
        kobyła potrafi tylko jedno-kazdego równać do siebie czyli łajna-wtedy ma
        satysfakcję absolwent UML przy KW PZPR
        • kobylybbb [...] 24.05.05, 15:55
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: miko2 Re: Zwycięstwo prof. Szplita ! IP: *.hsi.kabelbw.de 24.05.05, 18:09
      "Szlak" mój ty prawdziwy Polaku z Sandomierza. Piszę się ten wyraz "szlak".
      • Gość: zx Re: Zwycięstwo prof. Szplita ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.05, 20:38
        coś mikosiu w tym enerdówku nie uczyli cie polskiego - wyraz pisze sie "szlag".

        I chyba z niemieckim tez u ciebie nie najlepiej, bo jest niemieckiego
        pochodzenia słówko.

        Ortografia też zresztą szwankuje - zauważyłem parę błędów w tych nudnawych
        elaboratach.
    • czerwony_borsuk Dowiem sie czy sie nei dowiem ?? 25.05.05, 07:57
      Chciałbym sie dowiedziec czy pan Korczynski uczy na WSU ?? Czy to jest ten
      pan ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka