Gość: Autor
IP: *.kielce.net.pl
02.08.06, 12:36
Komunikat
prasowy
Sopot, 02.08.2006 r.
Szanowni Państwo!
W dniu dzisiejszym na łamach ogólnopolskiego wydania „Gazety Wyborczej”
ukazał się artykuł pod tytułem: „Kasa lewych kredytów” autorstwa Macieja
Samcika i Bogdana Wróblewskiego. To już kolejna publikacja w ostatnim czasie
w tej samej gazecie dotycząca rzekomych afer, jakie mają dotyczyć
Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. I tym razem znowu próbuje się
w fałszywy sposób zmanipulować opinię publiczną tezą, że w SKOK-u bezkarnie
można wyłudzić pieniądze, na co ma mieć wpływ brak odpowiedniego –
według „Gazety Wyborczej” - niezależnego nadzoru.
Tymczasem to właśnie odpowiedni nadzór sprawowany w Spółdzielczych Kasach
Oszczędnościowo-Kredytowych zgodnie z ustawą o s.k.o.k. doprowadził po
pierwsze do wykrycia nieprawidłowości (nieuczciwa pracownica SKOK-u Warszawa
została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, a jej sprawą z doniesienia SKOK-u
zajęła się policja), po drugie zaś do zawiadomienia organów ścigania o całej
sprawie, skutkujące skierowaniem zawiadomienia o popełnionym przestępstwie.
Trzeba w tym miejscu raz jeszcze kategorycznie i zdecydowanie powiedzieć, że
sprawa ta nie ma najmniejszego związku z funkcjonowaniem tego, jak i innych
SKOK-ów. Nikomu z członków SKOK nie stała się jakakolwiek krzywda, nikt nie
stracił ani jednej złotówki, winni zaś poniosą odpowiednią karę, przewidzianą
zarówno w kodeksie karnym, jak i cywilnym obowiązującego w Polsce prawa.
Należy podkreślić, że tego typu ryzyka we wszystkich Kasach objęte są
ubezpieczeniem, które zapewnia pokrycie strat wyrządzonych Kasom przez
nieuczciwych pracowników. Również w tym przypadku ubezpieczenie zapewniło
zwrot wszelkich strat. Sytuacja ta dowodzi skuteczności obecnego modelu
nadzoru i mechanizmu bezpieczeństwa w Kasach.
Nie dość na tym. Trzeba w tym miejscu poinformować Państwa, że red. Maciej
Samcik zwrócił się z pytaniem dotyczącym SKOK-u Warszawa już kilka miesięcy
temu. W dniu 04.04. 2006 r. otrzymał od zarządu SKOK-u Warszawa następujące
wyjaśnienie:
1. W październiku 2004 r., natychmiast po wykryciu przez naszą Kontrolę
Wewnętrzną nieprawidłowości związanych z udzieleniem kredytów i pożyczek w
jednym z punktów kasowych SKOK Warszawa, przez jednego z pracowników, Zarząd
złożył doniesienie do Prokuratury.
2. Pracownik odpowiedzialny za postępowanie niezgodne z obowiązującymi w
SKOK Warszawa procedurami został w trybie natychmiastowym odsunięty od
obowiązków służbowych i zwolniony. W Prokuraturze Rejonowej dla Warszawy
Ochoty toczy się postępowanie przeciwko temu pracownikowi.
3. Z uwagi na fakt, iż postępowanie nie zostało zakończone, nie
stwierdzono ostatecznie, które z podejrzanych kredytów są w rzeczywistości
wyłudzone.
4. Na kredyty przeterminowane SKOK tworzy odpisy w związku z powyższym
wypłacalność SKOK nie jest zagrożona.
Warto zadać sobie następne pytanie: dlaczego dopiero teraz „Gazeta Wyborcza”
wydrukowała ów artykuł? Otóż kolejny raz się okazuje, że teksty na temat SKOK-
ów pojawiają się dziwnym zbiegiem okoliczności najczęściej wtedy, kiedy w
polskim parlamencie dochodzi do dyskusji na temat przepisów prawa, jakie mają
obowiązywać instytucje finansowe (oprócz komercyjnych banków chodzi rzecz
jasna o SKOK-i). Z niewiadomych powodów, red. Maciej Samcik nie publikuje
tekstów, w których można byłoby np. przeczytać, jak to jest z wyłudzeniami w
bankach komercyjnych? O takie dane nie trudno nawet w periodykach wydawanych
przez Związek Banków Polskich. Czy wówczas kłopotliwe mogłoby być pytanie
zadane Panu redaktorowi o nadzór bankowy? A może jeszcze kłopotliwsze pytanie
związane z nagrodą, jaką Pan redaktor otrzymał swego czasu od Związku Banków
Polskich – tego samego, który przy okazji wspomnianych wyżej prac parlamentu
lobbuje na rzecz najwygodniejszych dla siebie zapisów prawa.
Wypada również poinformować Państwa o tym, że na łamach „Gazety Wyborczej”
nie można jakoś nic przeczytać o informatorach red. Macieja Samcika. A
mogłoby być ciekawie. W wielu artykułach, gdzie powoływano się na rzekome
afery w SKOK informatorzy ci wymieniani byli z imion, nazwisk, albo całego
imienia i pierwszej litery nazwiska. Z niewiadomych jednak powodów nie
ukazała się informacja, że osobami tymi – co również było wynikiem nadzoru
prowadzonego przez SKOK w ramach obowiązującej ustawy o s.k.o.k.! –
interesują się organy ścigania. Niektóre z tych spraw mają lub bardzo
niedługo będą miały swój finał w sądzie (są więc na dalszym etapie niż
opisana dzisiaj w „Gazecie Wyborczej” sprawa sprzed prawie dwóch lat!).
Istotne jest również to, że Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe nie
prowadzą wojny z żadną gazetą, z „Gazetą Wyborczą” również. Trudno jednak nie
odnosić się do ewidentnych manipulacji, które pojawiają się na łamach
ogólnopolskiego tytułu prasowego z coraz większą siłą.
Z poważaniem
Andrzej Dunajski
Rzecznik prasowy
Kasy Krajowej