Gość: gr
IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl
25.03.03, 08:57
I nie chodzi tu bynajmniej o jakichś dresiarzy itp., itd. a właśnie o
obsługę, a w szczególności panią brunetkę.
Otóż, pewnego dnia ww. pani sobie wymyśliła, że jej znajomi powinni mieć
jakiś fajny stolik, więc niespodziewanie podeszła do nas siedzących i
zakomunikowała, że przy tym stoliku była rezerwacja (nie było żadnej
informacji, a 5 min. wcześniej sprzedała nam piwo). Na argumenty, że
przecież nie jesteśmy pierwszy raz (knajpka do tej pory wydawała się dosyć
sympatyczna) i wiemy, że zawsze była informacja o rezerwacjach,
odpowiedziała, że może ktoś ukradł taką karteczkę...
Nie pozostało nam nic innego jak poprosić o zwrot pieniędzy (mieliśmy pełne
kufle sprzedanego chwilę wcześniej przez tą samą brunetkę piwa i trochę
klasy, czego o tej pani barmance niestety nie można powiedzieć) lecz kobieta
powiedziała, że pieniędzy nie dostaniemy, co już całkowicie nas zaskoczyło
(jednak jest 21 wiek a w knajpie, która chce uchodzić za atrakcyjną nie
powinno mieć to w ogóle miejsca).
Zdziwieni byli również sąsiedzi przy stoliku obok, którzy mieli
to "szczęście", że było ich po prostu więcej, a u nas tylko 3 kobiety i 1
facet. Zaczęli się zastanawiać, czy kiedyś ich stolik nie będzie
zarezerwowany...
I tak knajpka straciła klientów (jeszcze są w Kielcach
niewątpliwie "normalne" lokale), którzy dosyć często tam przychodzili. A Was
moi drodzy uczulam, że jeśli się tam wybierzecie, to pewna pani barmanka
(peudonim na potrzeby postu - "brunetka"), zresztą bardzo nieprzyjemna jak
została wytrącona z równowagi inteligentnymi argumentami, może Was również
zaskoczyć, bo czego się nie robi dla znajomych...
Powstaje tylko pytanie, czy o to w tym biznesie chodzi? Aha-brunetka jest
tam tylko jedna z takim zakrzywionym nosem ;)