tight_fisted
17.04.03, 13:18
Oto wypowiedź experta z forum motoryzacyjnego na temat używania świateł
mijania przez cały rok:
W dyskusji uczestniczą Ilona Buttler i Anna Zielińska z Centrum
Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego. Centrum
jest zakładem naukowo-badawczym.
Ekspert jest „ZA” tym rozwiązaniem. A trochę poważniej - przepraszam za
opóźnienie w odpowiedzi na zadane nam pytanie. Postaram się za to
wyczerpująco
na nie odpowiedzieć.
Bezpośrednim powodem promowania tego rozwiązania jest chęć poprawy
widoczności
samochodów na drodze. Analizy wykazały bowiem, że często przyczyną wypadków
drogowych było to, że kierowcy albo w ogóle nie widzieli się innego pojazdu
albo spostrzegli go zbyt późno, aby uniknąć wypadku. Wiadomo, że na
widoczność
samochodu na drodze wpływają takie czynniki jak: oświetlenie otoczenia, ruch
samochodu, jego wielkość czy kontrast między samochodem a otoczenie. Świata
do
jazdy w dzień miały poprawić ten ostatni czynnik. Dzięki temu rozwiązaniu
łatwiej dostrzec pojazd nadjeżdżający z przeciwka, z boku i z tyłu, a także
łatwiej ocenić, czy pojazd porusza się czy też stoi. Sam pomysł
wykorzystania
świateł liczy sobie już blisko 40 lat. Po raz pierwszy zastosowano to
rozwiązanie w Teksasie w Stanach Zjednoczonych w 1960 roku. Zorganizowano
wówczas kampanię propagującą bezpieczną jazdę samochodem. Zapalone światła
były
sygnałem, że dany kierowca przyłącza się do tej akcji i podczas jazdy
przestrzegać będzie zasad bezpieczeństwa. W ten dość przypadkowy sposób
zwrócono uwagę na korzyści wynikające ze stosowania świateł podczas jazdy w
dzień.
O ile wiem, to obecnie w przynajmniej 8 krajach istnieje obowiązek
stosowania
świateł w ciągu dnia. Kolejno rozwiązanie to wprowadziły Finlandia (72r.),
Szwecja (77), Norwegia (86), Islandia (88), Kanada (89), Dania (90), Polska
(91), Węgry (1993). Ponadto w Izraelu przepis ten dotyczy samochodów
ciężarowych, a na Litwie wszystkich pojazdów, ale jedynie podczas dwóch
pierwszych tygodni września. Do wprowadzenia tego przepisu przygotowują się
też
inne kraje. Obecnie np. trwają badania w Holandii, Austrii, a także w USA.
Jeżeli chodzi o skuteczność tego rozwiązania, to Europejska Rada
Bezpieczeństwa
Transportu szacuje, że upowszechnienie świateł do jazdy dziennej powinno
doprowadzić do 8 % - 29 % spadku liczby wypadków z udziałem dwóch lub więcej
pojazdów. Podobne w swojej wymowie są rezultaty analizy przeprowadzonej na
zlecenie Unii Europejskiej w 1997 roku. Zespół kierowany przez Mathijasa
Koornstrę z holenderskiego instytutu SWOV przeanalizował wówczas wyniki 24
różnych badań nad skutecznością świateł do jazdy dziennej z lat 1960-96.
Stwierdzono, że upowszechnienie świateł w krajach Unii Europejskiej powinno
doprowadzić nawet do 25 % spadku liczby wypadków śmiertelnych podczas dnia.
W
liczbach bezwzględnych oznacza to w Unii ok. 550 osób zabitych i 155 tys.
rannych mniej w ciągu roku. Ponadto okazało się, że jest to rozwiązanie
relatywnie tanie. Wzrost zużycia paliwa szacowany na poziomie 0,9 % i jest
to
często mniej niż w przypadku strat spowodowanych działaniem klimatyzacji w
samochodzie. Ogólnie koszty wprowadzenia świateł do jazdy w dzień w krajach
Unii Europejskiej (wyposażenie samochodu, koszty żarówek i wpływ na
środowisko) szacowane są na poziomie 2,65 biliona ECU. Korzyści związane z
obniżeniem kosztów wypadków drogowych szacowane są natomiast na poziomie
4,78
bilionów (czyli każde zainwestowane Euro daje zysk w wysokości 1,8 Euro).
Nie
bez znaczenia jest również aspekt moralny całej sprawy – każdy wydatek można
skompensować, nie można jednak przywrócić życia ludziom.
Biorąc pod uwagę prognozowany spadek liczby zabitych i rannych, a także
korzyści ekonomiczne Koornstra postuluje wprowadzenia rozwiązania w Unii
Europejskiej i traktowanie tej propozycji jako koniecznej i pilnej.
Postuluje
się ponadto, aby światła do jazdy dziennej włączane były w samochodach
automatycznie wraz z uruchomieniem silnika. Propozycje te są obecnie
przedmiotem analiz Komisji Europejskiej.
Ale rozwiązanie to ma również kilka wad, a mianowicie:
zapalone światła w samochodzie mogą utrudniać prawidłową• ocenę jego
prędkości
przez innych użytkowników dróg. Stąd zaleca się użytkownikom drogi (pieszym,
kierowcom), aby w sytuacjach wątpliwych, kiedy nie są całkowicie pewni
swoich
ocen, powstrzymali się od działania (np. przechodzenia przez jezdnię, czy
wyprzedzania innego samochodu);
• upowszechnienie świateł do jazdy w dzień wśród kierowców samochodów może
spowodować, że ci którzy świateł nie używają (piesi, rowerzyści, ale
kierowcy
samochodów, którzy zlekceważą ten przepis) będą relatywnie gorzej widoczni i
tym samym bardziej narażeni na ryzyko wypadku. I dlatego m.in. proponuje się
wprowadzenie odpowiednich przepisów w kodeksie drogowym, aby w ten sposób
ograniczyć liczbę samochodów, w których kieowcy nie zapalili świateł podczas
dnia.
I na koniec kilka słów o Polsce. Pomysł wprowadzenia świateł do jazdy w
dzień
przez cały rok powraca co pewien czas. Ostatnio bardzo mocno promowany był
przez Ministerstwo Transportu podczas ostatniej nowelizacji Kodeksu
Drogowego.
Został wówczas odrzucony, bowiem uznano, że doprowadzi to do „kryzysu
paliwowego w naszym kraju (w związku z ogromnym wzrostem zużycia paliwa z
tytułu jazdy na światłach) i całkowitego zanieczyszczenia środowiska (z
uwagi
na równie wysoki wzrost emisji zanieczyszczeń do powietrza)”. Cytowane
wcześniej dane z badań zachodnich zostały wówczas zagłuszone. Jesteśmy
krajem
bogatym, więc gdy trzeba poprawiać bezpieczeństwo, to zwykle wybieramy
najdroższe rozwiązania np. budowę autostrad. I może to właśnie jest jedna z
odpowiedzi na pytanie, dlaczego jeden z większych krajów w Europie, ze
sporymi
aspiracjami, ciągle nie może sobie poradzić z plagą wypadków drogowych.
Pozdrowienia
Ilona Buttler