magda.szczecinska
28.07.03, 08:30
Chcę wrócić do piątkowej "Wyborczej" i umieszczonego w niej artykułu o
załatwianiu rent. Sama uprawiam taki sam zawód jak autor tekstu Ziemowit
Nowak i wiecie co? Jestem mocno zdziwiona, że tak kiepsko zebrany materiał
(mam na myśli dowody) został:
- umieszczony w gazecie
- umieszczony na jedynce wydania ogólnopolskiego!
Jeżeli bowiem p. Nowak był na dobrej drodze, by lekarze - rozumiem, że nie w
ramach działalności charytatywnej - mieli mu pomóc w załatwieniu lewej renty,
dlaczego przerwał swoje dziennikarskie śledztwo w połowie? Dlaczego nie
poszedł dalej i nie pozyskał fałszywych zaświadczeń? Dlaczego nie zadał
pytania lekarzom ile sobie z taką "pomoc" liczą i dlaczego nie nagrał
odpowiedzi? Dlaczego lekarze wogóle nie powiedzieli nic o pieniądzach?
Uważam, że zebrane informacje nie dowodzą, że opisani w tekście lekarze
czerpią korzyści załatwiając renty i naciągają w ten sposób ZUS
(a "społeczeństwo płaci").
Efektu słowa wydrukowanego nie da się zatrzeć. Nie pomogą tu sprostowania i
listy do redakcji. Mam nadzieję, że Ziemowit Nowak ma pełną tego świadomość,
a kierowało nim dziwnie pojmowane dobro społeczne, nie zaś chęć zobaczenia
swojego nazwiska na pierwszej stronie największego ogólnopolskiego dziennika.
Nieodpowiedzialnym artykułem można bowiem wiele zniszczyć, a odpowiedzialność
za to jest praktycznie znikoma. Prawda, panie Ziemowicie...?