w.korczynski
21.04.08, 14:44
W wielu miejscach Internetu dyskutuje się teraz sporo o kondycji
nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Mają w tej dyskusji swój
udział również nasi kieleccy internauci, w tym również na tym forum
(zob. wypowiedzi podpisywane jako WitoldWisnia, Fayol, miko2,
wiedzący i inni, głównie w wątkach „skromność profesorska”, „kadra
akademii” i paru innych). Wydaje mi się, że na tym forum byłem
jednym z inicjatorów tej publicznej rozmowy. Pisałem kiedyś o
nieprawidłowościach w działaniach władz ówczesnej Akademii
Świętokrzyskiej i jako jeden z wielu przykładów podawałem
niewłaściwą, moim zdaniem, odsadę zajęć dydaktycznych. Nie
traktowałem tego jako głównego zarzutu, ale, trochę przez
moje „gapiostwo” dyskusja „zwekslowana” została dość dawno na tory
oceny kieleckich naukowców. Jest w całej tej dyskusji problem
podstawowy; nie wiadomo jak uczonych oceniać. Ocena wedle tytułów i
stopni nie wydaje się być najlepsza, bo jesteśmy np. światową
potęgą w ilości habilitacji i bezkonkurencyjnym liderem w ilości
profesorów tytularnych, ale nie mamy np. żadnego noblisty. Ocena ta
ma tę podstawową zaletę, że daje jasną informację, o tym, kto kim
jest i równie podstawową wadę polegającą na tym, że informacja ta
mija się czasem z prawdą, a nie da się tego sprawdzić, bo wiele
istotnych parametrów tej oceny (same prace, za które przyznawany
jest stopień lub tytuł, recenzje i dorobek naukowy) bywa
utajnianych. Jest wiele innych konstrukcji oceny pozycji człowieka
w nauce. Obecnie najczęściej chyba używanym jest tzw. wskaźnik
Hirscha. Istnieje ogólnodostępny program komputerowy „Publish or
Perrish” wyliczający – na podstawie informacji internetowych - ten
wskaźnik. Można go pobrać ze strony
www.harzing.com/resources.htm, co ja uczyniłem. Program jest
bardzo prosty w obsłudze; w polu „Author’s name” wystarczy wpisać
nazwisko i imię ocenianej osoby, a po kilku(nastu) sekundach
dostajemy wykaz jej publikacji i wyliczone rozmaite wskaźniki
oceny, w tym i wspomniany wskaźnik Hirscha (h-index). Trzeba tylko
odpowiednio dobrać dziedziny wiedzy i ew. przejrzeć listę
publikacji, by wyeliminować różnych od ocenianego ludzi o takim
samym jak on nazwisku. To naprawdę proste, a w wielu przypadkach
bardzo odkrywcze. Może też być dobrą wskazówką np. w wyborze
promotora pracy dyplomowej (niekoniecznie trzeba wybierać tego o
najwyższym wskaźniku, niekiedy trzeba myśleć realnie). Program
uwzględnia też nauki społeczne i humanistyczne, również prace
pisane w języku polskim, więc ocena jest w miarę dobra. Najgorszym
rezultatem jest informacja o błędzie; oznacza to zwykle (ale nie
zawsze!) całkowitą nieobecność ocenianego na liczących się wykazach
publikacji. To nie jest tak, że mamy w Kielcach samych kiepskich
naukowców; są ludzie o wysokim wskaźniku Hirscha, więc nie namawiam
tu do deprecjonowania środowiska, a tylko do urealnienia ocen.
Zaczynam niżej od pokazania ocen kilku ludzi z wydziału, który znam
najlepiej. Zachęcam do wpisywania tu ocen innych osób. Może uda nam
się wspólnie stworzyć jakąś ocenę całościową, która mogłaby być
pomocna zarówno władzom uczelni, jak i miejskim, które powinny
przecież wiedzieć, komu dają, niemałą często, kasę na rozwój;
mieszkania, działki, budynki itp.. Jest to również dobry bodziec
dla przyśpieszenia tak nam potrzebnej integracji środowiska.