ano42
27.04.08, 21:54
Kielecki PKS ginie bo ma takich durnowato zarzadzających spólka
prezesów.Nic nie potrafią, jedynie co im wychodzi, to robienie
długów !I sprzedawanie działek , aby sie utrzymać.
Tymczaasem nie ma jednego myślacego faceta, który zadbałby o
chcacych kielczan jechac do stolicy. Ponad cztery godziny jazdy
pospieszniakiem! To kpiny !Po kiego diabła autobus wjeżdża do
Szydłowca, Białobrzeg i Grójca ! Po traci czas. Jak wsiada jedna
osoba, albo wcale. Prezes PKS tylko narzeka, oczekuje pomocy i
wsparcia, a sam dupy nie ruszy i nie sprawdzi jak jeżdża jego
autobusy !To jest niszczenie autobusów, wjeżżanie obecnie do Grójca !
Dlaczego nie może jechać szybciej ? Czy musi na tej trasie kursować
autobus stary i pordzewiały ?Dlaczego nie mozna wprowadzic
mniejszych autobusów np. 25 miekscowych , szzybszych i
zwrotniejszych niz te landary obecnme ?
Dlaczego kielczanie wracajacy z Warszawy nie moga wysiąść np, na
Uroczyskiu ? Jaki dran - urzednik wyznaczył miejsce do wysiadania na
Sadach, z których jest pięc minut do dworca ?
Dlaczego ,żeby jechac do Warszawy, trzeba rano np. na 6.30 jechac z
pólnocnych rejonów miasta na dworzec! Nie można ustanowic wsiadania
np. na Warszawskiej przy Uroczysku ?
PKS miałby wiecej chetnych, tylko że przy takiej obsłudze, ludzie
rezygnuja ...
Nie pozostaje nic innego, tylko zwolnic prezesa.Nie ma pojęcia o
obsludze pasażerów.