Gość: Jakub
IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl
17.10.03, 22:37
Kto lobbował w rządzie i Ministerstwie Finansów?
Ustawa dla hazardzistów - gwóźdź do trumny SLD
W rządowym uzasadnieniu do projektu uchwalonej przez Sejm na wiosnę
nowelizacji ustawy o grach losowych znalazło się stwierdzenie, że do
Ministerstwa Finansów wpływają postulaty w tej sprawie; Centrum Informacyjne
Rządu twierdzi, że wymagane procedury zostały przy tworzeniu ustawy zachowane
a Ministerstwo Finansów poszukuje wykazu podmiotów domagających się
nowelizacji tej ustawy.
To właśnie o zyskach z automatów wspominał Jarosław Sokołowski �Masa�
twierdząc, że �opiekę� nad ich eksploatacją przejęła mafia pruszkowska, a dla
SLD było to źródło finansowania. Kilka tygodni temu prokuratura w Gdańsku
wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia przyjęcia łapówki w wysokości 10 mln
dolarów przez posła Jerzego Jaskiernię, przewodniczącego Klubu
Parlamentarnego SLD.
Nowelizacja ustawy o grach hazardowych, która została uchwalona 10 kwietnia
2003 roku, stwarza wiele ułatwień, które - zdaniem osób zajmujących się tą
problematyka - niosą ze sobą zagrożenia korupcyjne. Ustawa wprowadziła nowe
gry hazardowe objęte od tej pory monopolem państwowym - chodzi o wideoloterie
i telebingo.
Trzecią nowością jest gra na automatach o niskich wygranych zwanych
�jednorękimi bandytami�. Gra na tych automatach do tej pory nie była
zalegalizowana a eksploatowane one były poza kasynami i salonami gier.
Tajemnicze �liczne postulaty�
Zalegalizowanie gier na automatach o niskich wygranych ma stanowić - według
uzasadnienia podanego przez Radę Ministrów i podpisanego przez Leszka
Millera -realizację �licznych postulatów zgłaszanych do Ministerstwa
Finansów. 19 lipca 2002 roku premier przesłał do Marszałka Sejmu Marka
Borowskiego projekt ustawy o grach losowych, zakładach wzajemnych i grach na
automatach. W uzasadnieniu tego projektu znajduje się następujące
stwierdzenie: Do Ministerstwa Finansów wpływają liczne postulaty w sprawie
stworzenia możliwości prawnych dla wprowadzenia na rynek gier nowych
produktów.
Jedno zdanie, ale jakie! Przy jego lekturze powstają liczne pytania:
w jaki sposób w oficjalnym rządowym piśmie, przesłanym przez szefa rządu do
Sejmu znalazło się takie sformułowanie?
Kto formułował te postulaty?
Jakich spraw dotyczyły?
Czy doszło do spotkań przedstawicieli ministerstwa z autorami owych
�postulatów�?
Czy spotkania były prowadzone w sposób formalny?
Takie pytania można mnożyć, zwłaszcza po niedawnych doświadczeniach z ustawą
zwaną lex Jakubowska.
Według informacji, które udało się zgromadzić redakcji GŁOSU, odbyło się co
najmniej jedno spotkanie z osobami domagającymi się takich zmian w tej
ustawie i w dodatku przeprowadzono je bez zachowania wymaganych procedur.
Milczenie rzecznika
W biurze rzecznika prasowego rządu Marcina Kaszuby na hasło �ustawa o grach
losowych� natychmiast zastosowano starą metodę, odsyłając GŁOS do Centrum
Informacyjnego Rządu. W CIR na pytanie, jak wpisano cytowane wyżej zdanie do
rządowego uzasadnienia podpisaneego przez premiera Leszka Millera projektu
nowelizacji ustawy, urzędniczka odpowiedziała, że szef rządu nie podpisał, a
jedynie zaakceptował treść uzasadnienia, które zostało przedstawione przez
Ministerstwo Finansów. A procedury -zapewniano GŁOS w CIR - zostały
zachowane, zaś istotne punkty nowelizacji były zapewne, tak jak w innych
przypadkach, omawiane podczas posiedzenia Rady Ministrów. Po dokładniejsze
informacje CIR odesłał nas do Ministerstwa Finansów. Jednak biuro prasowe
tego ministerstwa odpowiedź na pytania dotyczące rządowego uzasadnienia
uzależnia od informacji uzyskanych z Departamentu Gier Losowych i Zakładów
Wzajemnych Ministerstwa Finansów. Niestety, do momentu zamknięcia tego numeru
GŁOSU nie udzielano nam żadnej odpowiedzi w tej mierze, więc na razie nie
udało nam się przy pomocy źródeł rządowych zweryfikować posiadanych
informacji.
Paczka ze Starachowic i lobbyści hazardu z SLD: Sobotka, Długosz i inni.
Rozpowszechnienie gier hazardowych stanowiło od dłuższego czasu przedmiot
zainteresowania wielu polityków. We wrześniu 1998 roku oficjalnie zgłoszono
projekt ustawy legalizujący gry hazardowe na automatach (chodziło o automaty
o wygranych do 50 zł). Projekt przewidywał wprowadzenie podatku ryczałtowego
w wysokości 3 tys. złotych rocznie od jednego automatu (zamiast podatku 45-
procentowego). Posłowie postulowali rozszerzenie tego typu usług i
�zniesienie dyskryminacji miejscowości liczących poniżej 50 tys. mieszkańców�
(w których dotychczas nie wolno było prowadzić tak wielu kasyn, jak w dużych
miastach) oraz zalegalizowanie 300 tysięcy nowych automatów.
Wśród 70 wnioskodawców znaleźli się znani politycy SLD: Henryk Długosz,
Zbigniew Sobotka, Jerzy Jaskiernia, Bogdan Lewandowski, Lech Nikolski, Jacek
Piechota, Marek Wagner, Danuta Waniek, wiceminister finansów Wiesław
Ciesielski i wiceminister gospodarki Małgorzata Okońska-Zaremba oraz poseł
PSL Aleksander Bentkowski. Projekt ten został odrzucony w pierwszym czytaniu.
Jednym z najbardziej aktywnych posłów w tej dziedzinie był Marek Wikiński
(SLD). To on wraz z Bogdanem Lewandowskim postulowali przesunięcie wejścia w
życie restrykcyjnego wobec nielegalnych automatów projektu rządowego. W
poprawkach z 13 kwietnia 2000 roku Wikiński proponował objęcie automatów do
gier o niskich wygranych podatkiem ryczałtowym w wysokości 1 tys. euro
rocznie od automatu (niezależnie od lokalizacji). Wikiński chciał również, by
kasyna mogły powstawać już w miastach od 200 tys. mieszkańców a nie - tak jak
obowiązywało to dotąd - od 250 tys.
Jerzy Jaskiernia proponował zaś zwiększenie liczby salonów do gier na
automatach. Miałyby one powstawać w miastach liczących powyżej 25 tys.
mieszkańców (a nie dopiero powyżej 50 tys. mieszkańców).
Łapówka za ustawę o grach?
Nazwisko szefa klubu parlamentarnego SLD Jerzego Jaskiernii w kontekście prac
nad tą ustawą pojawiało się już zresztą kilkukrotnie. Kilka tygodni temu
Prokuratura w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia przyjęcia
łapówki w wysokości 10 mln dolarów przez posła Jaskiernię. Łapówkę miał
przyjąć w związku z pracą nad ustawą o zakładach wzajemnych i grach losowych.
Jaskiernia doniesienie o popełnieniu przez niego przestępstwa nazwał
absurdalnym.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył do ministra sprawiedliwości
były poseł Samoobrony (obecnie niezrzeszony) Zbigniew Nowak. Sprawa została
skierowana do prokuratury w Gdańsku, gdyż prowadzi ona już śledztwo dotyczące
grupy przestępczej czerpiącej zyski z automatów do gier i zakładów
wzajemnych. Rzecznik gdańskiej prokuratury Konrad Kornatowski potwierdził
wtedy, że chodzi o rzekome wprowadzenie zmian w ustawie o grach losowych i
zakładach wzajemnych - zmian korzystnych dla �przemysłu rozrywkowego�.
Kornatowski ujawnił także, że w prowadzonej już sprawie padło stwierdzenie
sugerujące, iż grupa przestępcza podjęła działania mające na celu
�zakupienie� zmian w tej ustawie.
Jaskiernia komentując to oskarżenie stwierdził, że wniosek Nowaka ma
charakter absurdalny: Traktuję to jako prowokację. Zapewnia, że Nowak opiera
się na podrzuconej fałszywce.
O sprawie domniemanej łapówki za wpisanie korzystnych przepisów do ustawy o
grach losowych pisał także antyklerykalny tygodnik �Fakty i Mity�, który
wprost sugerował zamieszanie Jaskierni i jego otoczenia w te niejasne
interesy:
To może być dla SLD gwóźdź do trumny. Istnieją bardzo poważne poszlaki, że
jeden z partyjnych baronów zainkasował 10 milionów dolarów za ustawę.
Przed miesiącem przytoczyłam opinię jednego z posłów SLD: �Obawiam się, że
kłopoty będzie miał wkrótce Jurek Jaskiernia, który był bardzo zaangażowany w
przeforsowanie poprawek (...). Aż boję się mówić, ale w sprawie pojawia się
kwota 10 milionów dolarów.
Publikacja w tym antykoście