asiorzynka
18.05.06, 22:08
To znowu ja . I nie wiem , co napisać. Siedzę przed tym komputerem, żeby
tylko nie myśleć, bo serce boli coraz bardziej. Mały śpi od dwóch godzin,
mama ogląda tv, siostra wyszła a ja nie mam co z sobą zrobić. Nie mam
przyjaciół ,toteż cały ból niewyrzucony z mej duszy potęguje się z dnia na
dzień. Co mam robić? Nie wiem ,na czym stoję, co dalej z nami.Czuję , że on o
Nas myśli i nie wie , jak sie odezwać. Nie jest złym człowiekiem ale ma
takie dni, że nie da się za nim nadążyć. Sam kiedyś powiedział mi , że nie
wie , co w nim siedzi. Może to wpływ dzieciństawa?- wychowywał się jakiś czas
w Domu Dziecka, Matka zostawiła go i jego braci ,jak był jeszcze malutki. Od
14 roku życia radził sobie sam z problemami. Teraz nie umie dzielić się z
kimś problemami- nie potrafi rozmawiać. Magazynuje w sobie negatywne emocje i
tylko mała rzecz i...buch!Wiem, że nie chce mnie krzywdzic specjalnie a
jednak to robi.Czuję się taka samotna. Ja chyba zbyt mocno odczuwam, jestem
za wrażliwa. Inna napewno olała by go w sekundzie, a ja wsłuchuje sie w
drugiego człowieka , jego potrzeby, rezygnując jednocześnie z własnego
szczęścia.Taka juz jestem i ludzie wyczuwając to wykorzystują mnie. Wiem, że
dziecko jest najważniejsze a jednak nie mogę się skupić na Patryczku całą
sobą. Czy nie wyrządzam mu przez to większej krzywdy?Odpiszcie proszę.