Dodaj do ulubionych

BŁAGAM O POMOC

18.05.08, 12:12
pomocy!
Witajcie, błagam Was o pomoc, jeśli ktokolwiek spotkał się u swego dziecka z
takimi objawami i wie, jak postępować.
Mam 8 tygodniową córkę, którą od początku karmiłam piersią. Od 1 dnia po
porodzie Ines wydawała dźwięki przy piersi, jakby śpiewała na samogłosce
i-i-i-i. ( Pierwsza jest wysoka a druga niska) .Z daleka słychać było, jakbym
przy piersi miała małego osiołka ( przypominało to dokladnie dźwięki wydawane
przez to zwierze).Położne opiekujące się dzieckiem na oddz. poporodowym
stwierdziły, że moja córka jest po prostu bardzo łapczywa. Od 2 tygodnia
dziecko zaczęło niemiłosiernie prężyć się w trakcie karmień, po wielu
interwencjach lekarskich, podczas których lekarze jednomyślnie orzekali :
kolka brzuszna wylądowałyśmy w szpitalu na izbie przyjęć, gdzie przez
przypadek podczas badań okazało się, że moja córka ma zapalenie układu
moczowego. Spędzając przy łóżeczku małej na oddz. nefrologii niemal 24 h/ dobę
z powodu stresu ( tak myślę), oglądając wenfolony i kroplówki powtykane w małe
ciałka pacjentów straciłam bardzo dużo pokarmu i musiałam dziecko zacząć
dokarmiać sztucznie z antykolkowej butelki dr. Browna. Ines nadal wydawała
dźwięki jak mały osiołek i piła nadal łapczywie, jakby ktoś ją gonił, nie
mogła się odgazować samodzielnie, miała bardzo wzdęty brzuszek. Kolki nadal
były, nie pomagał esputikon, odgazowywanie rurką doodbytniczą, Ines miała
nadal ataki kolki, sztywniała i zanosiła się płaczem siniejąc tak mocno, że
lekarz prowadzący zlecił pilną diagnostykę usg jamy brzusznej i narządów wewn,
jednak wówczas- było to w 3 tyg. życia córki- wyniki nie wykazały żadnych
zmian ani wad. Po wyjściu ze szpitala już w domowych warunkach oddzyskałam
pokarm i mogłam karmić znowu piersią. Ines poza tym, że miała kolki i kuliła
się po każdym posiłku a nawet czasem w trakcie zaczęła oddawać stolce ze
śluzem i trwało to powyżej 7 dni. Kał oddałam na posiew, ale nie znaleziono
nic niepokojącego. Podobnie z moczem- jałowy.(Ines po przebytym zapaleniu musi
mieć co 2-3 tyg. posiew moczu, tak więc tutaj też wszystko okazałao się w
porządku). Możliwe, że problem ze śluzem trwałby dłużej, ale jeden z pediatrów
stwierdził, iż dziecko może, ale nie musi, mieć nietolerancję laktozy i
zaproponował przez tydzień na próbę karmienie Bebilonem Pepti 1. Nagle Ines
zaczęła robić normalne stolce, nie prężyła się przy jedzeniu ani po, kolki
odeszły, zaczęła znowu normalnie spać w ciągu dnia i w nocy. Na dodatek
pomocny okazał się preparat Lefax, który udało się nam zamówić w Niemczech.
Ines nagle oddawała gazy samodzielnie i górą i dołem. Niestety, nadal jadła i
je okropnie łapczywie, dostaje posiłki na żądanie, co wypada za dnia co 2-3
godziny a w nocy dostaje tylko 2 razy, bo przesypia ładnie. To, co mnie
aktualnie przeraża, to odgłosy wydawane przez jej gardło w trakcie karmienia i
po- nie dość, że jej "śpiewanie" nasiliło się i jest tak głośne, że jeśli
karmiona jest w pokoju słychać ją za wyjściowymi drzwiami domu, bardzo często
charczy w trakcie jedzenia, zaczęła się krztusić, co zdarzało się owszem nawet
przy piersi, ale bardzo rzadko, natomiast teraz jest to niemal przy każdym
posiłku. Wówczas pręży się i kaszle, co powoduje dodatkowo zagazowanie i nerwy
z powodu konieczności wyjęcia smoczka z buzi i tym samym wstrzymania wypływu
pokarmu aż nie uspokoi się po zachłyśnięciu. Po zjedzeniu posiłku mam
wrażenie, że znowu ma problemy z oddaniem gazów i bardzo jej to przeszkadza,
natomiast gdy powietrze wydostaje się przez jej gardło mała zaczyna się
denerwować i trudno mi ją utrzymać na rękach, w końcu przez moment zaczyna
płakać i mam wrażenie, że z bólu. Z objawami od razu byłam na izbie przyjęć,
niestety pediatra bez osłuchiwania stwierdził, że dziecko musi zobaczyć
laryngolog. Ten z kolei, zaglądając dziecku do gardła nie stwierdził nic
niepokojącego.
Ja, ponieważ mam 31 lat i jest to moje pierwsze dziecko wychodzę z siebie. Nie
wiem, co robić. Dowiedziałam się o czymś takim jak " zwiotczenie krtani" u
niemowląt. Podobno wiele dzieci dotyka ta przypadłość i mija z czasem i nie
należy się tym szczególnie mocno przejmować poza tym, żeby spokojnie i ze
wzmożoną uwagą karmić dziecko.
Zwracam się do Was o pomoc. I tym postem zawieram wiele moich próśb, może
ktokolwiek z Was przechodził przez to samo i wie, jak mogę pomóc mojej córce a
w tym, także sobie. Po porodzie przez 4 tygodnie życia Ines byłyśmy ciągle w
szpitalach, od porodu ciągle wychodzi coś nowego i nie wiem, co czeka mnie
następnego dnia, pomału zaczynam się jej bać. I przeraża mnie macierzyństwo.
Może wyda się to komuś dziwne i śmieszne, ale naprawde takie we mnie rodzą się
reakcje i nie umiem sobie z nimi poradzić po tym wszystkim, czasem mam ochotę
wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Ines należy do tzw. wiecznie opłakanych
dzieci. Nie mogę jej przebierać, nie mogę kąpać, nie mogę włożyć do wózka, na
wszystko reaguje płaczem a po powrocie z ostatniego szpitala jeszcze bardziej
się to nasiliło. Zaczęłam podawać jej herbatkę z melisy a także homeopatyczne
granulki Passiflora Dagomed, odstawiłam juz Viburcol zalecony przez lekarza,
bo mi małej szkoda tak faszerować. Mimo to- naprawdę poprawa jest nikła. Ja
prawie wcale nie mam już pokarmu ze stresu, a chciałam spróbować ją dokarmiać
1 raz albo 2 razy dziennie piersią. Teraz nie wiem, czy uda mi się mleko
odzyskać.To mnie dodatkowo stresuje. Wszyscy mi mówią- uspokój się, bo dziecko
czuje twoje emocje jak barometr i je przenosisz na nie- ale jak mam to zrobić?
Powiedzcie jak? Nie potrafię- kiedy ona płacze, ja czasem wyję razem z nią!
Mąż mnie uspokaja twierdząc, że "ona tak ma" i po 3 miesiącu kiedy sie
zaadoptuje w nowych warunkach będzie zupełnie innym dzieckiem i przestanie
płakać. Ale realia są takie, że to ja na co dzień w 4 ścianach jestem z Ines,
która tylko od święta nie płacze i to ja się nią zajmuję i jestem ciągle sama,
a móją mąż jest gościem w domu. Mimo jego zapewnień- modlę się, naprawdę
błagam Boga, żeby moje dziecko miało już od razu co najmniej 1 rok, żeby
łatwiej było mi wywnioskować dlaczego płacze, co ją boli i jak jej pomóc.
Może wyda się Wam ten post histeryczny, mimo to bardzo proszę, jeśli możecie
cokolwiek mi poradzić co powinnam robić, jak postępować, czy objawy córki,
które Wam opisałam są Wam znane i spotkaliście się z nimi i co to może być,
jak przeciętnie długo trwa?
W końcu mam jeszcze jedną prośbę- mieszkam 2 km od Poznania w gm. Swarzędz.
Czy znacie jakiegoś dobrego ale naprawdę DOBREGO pediatrę, który dojeżdża do
dziecka a nie tylko przyjmuje w swoim gabinecie? Jak dotąd nie udało mi się
takiego spotkać a czasami wizyta w domu byłaby w stanie na pewno wiele pomóc i
wyjaśnić. Zasugerowano mi też, abym poszukała w Swarzędzu laryngologa
dziecięcego, żeby zdiagnozował tę zwiotczałą krtań, nie podano mi adresu,
podobno nazywa się Szydłowski, ale w internecie nie mogę go znaleźć- może ktoś
z Was go zna i mógły podać mi adres?

Błagam Was, pomóżcie mi, napiszcie do mnie cokolwiek, bo juz nie wiem co
robić. Kiedy to piszę, dzieckiem zajmuje się okazjonalnie moja mama, a Ines po
prostu wrzeszczy i sinieje od płaczu.. CO ROBIĆ????
Obserwuj wątek
    • josephina telefon 18.05.08, 19:08
      Agitalo, oto namiary do dr. Szydłowskiego (przyjmuje w Swarzędzu a pracuje w
      szpitalu dziecięcym na Szpitalnej) 604-776-484.

      I jak wszyscy życzę Ci przede wszystkim spokoju bo faktycznie Mała doskonale
      czuje Twój strach i niepewność. A inna rzecz że muszą minąć 3-4 miesiące nim się
      "dotrzecie" i odnajdziecie w nowej sytuacji.

      Pozdrawiam i napisz za jakiś czas co tam u Was słychać smile

      Jose
      • ania.gr nietolerancja laktozy 29.07.08, 02:46
        W twojej historii dziwne jest, ze dziecku zdiagnozowano
        nietolerancję laktozy, i podajesz bebilon pepti. mówisz, że po nim
        jest poprawa, ale on właśnie zawiera laktozę!!
        Może raczej chodzi o uczulenie na białko mleka krowiego?

        W przypadku nietolerancji laktozy można podawać właściwie tylko
        Nutramigen, który jest hydrolizatem, a nie zawiera laktozy.
        Ewentualnie spróbuj porozmawiać o tym z pediatrą.

        Życzę ci dużo cierpliwości do córeczki. Bądź dzielna, dasz radę.
    • jagoda2 Re: 18.05.08, 20:56
      Jeśli chodzi o pediatrę-neonatologa (do takiego maleństwa) to
      polecam doskonałą dr Sobczak. U mojej córki bezbłędnie zdiagnozowała
      zapalenie uszu (męczyliśmy się 6 tygodni, zaliczyliśmy wielu
      lekarzy, dwukrotnie szpital na Krysiewicza), po jej diagnozie po
      dwóch dniach permanentne płacze wreszcie ustały. Proponuję zwrócić
      uwagę lekarza na uszy. Może być także refluks, ale to pewnie
      zdiagnozowano by podczas pobytu w szpitalu. A wiotkość krtani, to
      rzeczywiście zwykła "przypadłość" u takich maluszków, ale na pewno
      nie powinna być przyczyną permanentnego płaczu. A może dziecko jest
      po prosu głodne? Czy to raczej niemożliwe?
      Namiary na dr Sobczak znajdziesz w necie. Przyjeżdża do domu, ale
      prędzej dostaniesz się na wizytę jadąc do niej (Świerczewo).
      Pozdrawiam i życzę powodzenia. Ja też pierwsze tygodnie życia mojej
      córki miałam wykreślone z życiorysu, czego do dzisiaj baaardzo
      żałuję.
      Jagoda
      • anetta1980 Re: 18.05.08, 21:18
        Agitalo - nie umiem ci pomóc tak jakbyś chciała, bo pierwszy raz
        spotykam sie z takimi objawami niewiadomo czego i nie znam żadnego
        lekarza. Malutkim niemowlakom czasem bardzo ciężko adoptować sie do
        życia. Jednynie co mogę poradzić to, żebys spróbowała ponosić małą w
        chuście. Pomaga na kolki, dzieci mniej płaczą lub w ogóle nie płaczą
        gdy są blisko matki w pozycji jak w brzuchu. Sama mam 6 m-czne
        niemowlę i noszę ja w chuście od ur. - Dziecko nie miało dzięki temu
        kolek i płakało bardzo mało. Polecam ci poczytanie forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603 Sama jestem z
        Poznania i spotykamy sie często z mamami noszącymi dzieciaczki w
        chustach. Jak będziesz chciała się z nami spotkać, żebyśmy pokazały
        i opowiedziały coś o tym wynalazku to zapraszamy. Podaję ci jeszcze
        adres Poznańskiej strony: www.chusty.net/index.html Poczytaj
        sobie o nas - no i zaznaczę, że my nie sprzedajemy chust, żebys nie
        myślała, że robię jakąś reklamę. Przepraszam, że tylko to piszę ale
        jedynie to wpadło mi do głowy po lekturze Twojego postu. Może uda ci
        się połączyć leczenie małej z noszeniem. Pozdrawiam i powodzenia.
    • kamilkka30 ... 18.05.08, 21:08
      Bardzo Ci współczuję sad Sama miałam synka który dawał mi nieźle
      popalić w tym okresie. Śluzowe kupki z domieszką krwi powodowały, że
      często w nocy lądowaliśmy na Krysiewicza w celu sprawdzenia czy nie
      uwięzło jelito. Po jakimś czasie od tego płaczu wyszła mu
      przepuklina pachwinowa i sprawdzaliśmy czy nie uwięzła przepuklina.
      Makabrasad Miałam ten luksus, że miałam pomoc innych osób praktycznie
      24 godziny na dobę. W innym przypadku wylądowałabym w psychiatryku.
      Na spacer nie mogłam odejść dalej niż 300 metrów, zaczynał wyć i z
      wywieszonym językiem pędem wracałam do domu. Spokojniej było dopiero
      po 6 miesiącachsad Jedyna rada to "uciekać" chociaż na godzinkę, aby
      naładować akumulatory, jeśli jest taka możliwość to zatrudnić kogoś
      do pomocy (nie wyobrażałam sobie cało dzienno - nocnej samodzielnej
      opieki). Oczywiście wizyta u laryngologa jak najbardziej wskazana...
      co by uspokoić skołatane nerwy. Życzę dużo zdrowia psychicznego smile

      Lekarka pediatra z której powinnaś być zadowolona to Maria Adanowicz
      504 855 729. Siedzi długo, można porozmawiać o wszystkim co Cię
      niepokoi, najlepiej przy kawce smile Stawka 60 zł.
    • kiki80 Re: 18.05.08, 23:04
      każda z nas ma innego lekarza do dziecka i każda z nas będzie pewnie
      polecac swojego i uważać że jest najlepszy, twój wybór chyba jednak
      do kogo się wybierzesz

      nie umiem ci napisac z czego wynika "śpiew" podczas karmienia, jeśli
      o kolki chodzi nam bardzooo ale to bardzo pomógł lekarz z antoninka,
      przyjeżdża na wizyty domowe i choć przez tel moze wydac się
      taki "średni" jest naprawdę ok, poświęca czas, wysłucha i z kazdej
      strony ogląda malca, na wszystko zawsze dostlismy odpowiedź, problem
      z kolkami zniknął w ciągu dosłownie 1,5 dnia! daję ci namiary:
      Andrzej Kędzia tel. 601 70 49 20 lub 061 65 32 757 mieszka w
      Antoninku ul. Sławomira 16 tutaj ma gabinet ale przyjezdza tez na
      wizyty do domu, wizyta w domu chyba ok. 70-80zł, pracuje w szpitalu
      na szpitalnej

      z drugiej strony -moge ci polecic lekarza ze Swarzędza, oś.
      Raczyńskiego 3/27 tel 602 693 199 lub 061 8186057 dr tadeusz
      grochowina, jest pediatrą, specjalista chorób dzieci i medycyny
      rodzinnej, wizyty domowe, nagłe przypadki przyjmuje codziennie,
      jestem bardzo zadowolona!wizyta 50 zł!

      moze warto sprobowac skonsultowac, spotkac sie, porozmawiac!

      zdrówka, i jak najmniej stresu bo dziecko faktycznie wyczuwa ale po
      tym wszystkim co przeszliście nie dziwie się niczemu co piszesz!!!!i
      koniecznie skonsultuj z lekarzem!!!
    • agnen Re: BŁAGAM O 18.05.08, 23:22
      Rozumiem Cię, bo moja mała też miała kolki a całymi dniami byłam z nią sama w
      domu. Potrafiła wrzeszczeć długo i kilka razy dziennie. I mi też się zdarzało
      wyć razem z nią. Teraz już wiem - skończą się kolki i nagle dziecko okaże się
      idealnewink.Anetta ma rację, pomaga noszenie w chuście (chociaż nie leczy cudownie
      kolki, po prostu pozwala maleństwu bardziej się rozluźnić). Ciepłe okłady na
      brzuszek i pozycja "na leniwca". Mojej córce pomagało zdjęcie pieluszko i
      podginanie nóżek na chwilę (w pieluszce nie wychodziło tak dobrze). Ale nic nie
      sprawia że to nagle przejdzie. A 3 miesiąc jest rzeczywiście zbawienny pod tym
      względem.
      Na razie jedyne co mi przychodzi do głowy to wykorzystać męża jak będzie (w
      weekend albocoś) i gdzieś sobie wyjść ze znajomą na ploty. No i przyjść na
      spotkanie chustowe.

      Jeszcze co do mleka: nie wiem po czym wnioskujesz że masz go mało, ale w
      miękkich piersiach mleko też jest. po prostu laktacja Ci powoli normalnieje. I
      Produkcja mleka następuje w trakcie jedzenia, więc nie martw się tym że masz go
      za mało. Przystawiaj maleńką do cyca jak będzie chciała, nawet na chwilę. I
      zobaczysz że dokarmianie okaże się zbędne.

      A jeszcze o karmieniu: Moja mała też wyła przy karmieniu, co było z jednej
      strony dla niej złe - łykała jeszcze więcej powietrze, a z drugiej strony mnie
      maksymalnie dołowało. Ale przeszło w 3 mies.
      • agnen Re: BŁAGAM O 18.05.08, 23:26
        aha, jeszcze co do dziwnych dźwięków karmienia: koniecznie skontaktuj się z
        jakimś doradcą laktacyjnym np.: www.poradnialaktacyjna.pl/index1.html
    • mama-fifika Re: BŁAGAM .... 19.05.08, 08:21
      nie znam sie za bardzo na kolkach,bo moje dziecko nie mialo,ale
      kiedy kolezanka opowiadala,ze wlasnie jej syn tez mial niby
      kolki,ale trwalo to zbyt dlugo i pewna lekarka zdiagnozowala to jako
      nietolerancje laktozy.dostal jakies kropelki i mu
      przeszlo..aczkolwiek,jak mowilam,nie wiem czy mial dokladnie takie
      same objawy jak Twoja corka..ona chodzi do pewnej lekarki w Poznaniu
      i bardzo ja chwali,zreszta nie tylko ona..pani ta nazywa sie
      Mościcka..pani doktor jest podobno dobra,ale niezbyt mila winkale i
      tak warto..w razie czego moge podac jej numer..
      a co do lekarzy w Swarzedzu..ja czasami jak moj maly byl chory
      wzywalam doktor Francuzik,przyjmuje w Swarzedzu na placu
      niezlomnych,a oprocz tego codziennie dojedza do domu..a oprocz tego
      jezdzilam do doktor Kazimierskiej,na ulice Haliny w POznaniu ( na
      przeciwko cmentarza na Milostowie ).... mam tez namiry do doktora
      Czosnoskiego ze Swarzedza,ktory ponoc jest bardzo oblegany-kolezanka
      go polecala,ale osobiscie nie mialam z nim do czynienia..gdybys byla
      zainteresowana moge podac do nich wszystkich namiary..
      • kamilkka30 Re: BŁAGAM .... 19.05.08, 11:33
        > przeszlo..aczkolwiek,jak mowilam,nie wiem czy mial dokladnie takie
        > same objawy jak Twoja corka..ona chodzi do pewnej lekarki w
        Poznaniu
        > i bardzo ja chwali,zreszta nie tylko ona..pani ta nazywa sie
        > Mościcka..pani doktor jest podobno dobra,ale niezbyt mila wink

        Do doktor Mościckiej chodziliśmy 3 lata (wizyty z racji problemów
        były bardzo często). Nie polecam. Z każdym rokiem coraz bardziej
        wredna się robi. Może Cię co najwyżej zdołować, nie uważam że ma
        jakieś większe zdolności niż wymieniani na forum pediatrzy, wręcz
        przeciwnie. Na leki wydawałam majątek, teraz na same przeziębienia
        wydaję max. 30 zł, wtedy ok. 200. Podanie min. 5 leków kilku
        miesięcznemu dziecku było horrorem. Ulotki reklamowe którymi
        zasypuje pacjentów, aż szkoda komentować.
        • lucyn3-3 Re: BŁAGAM .... 19.05.08, 22:24
          Moje dziecko z powodu kolek tak płakało i siniało,a przy pierwszym
          ataku to sciągnełam męza z pracy.Byłam tez na ostrym dyżurze i u
          różnych lekarzy,ale nie w Poznaniu,bo tu mieszkam dopiero od roku,a
          synek ma 4 lata.Dawalismy różne leki,róznie pomagały.Mały w wieku 2
          miesiecy potrafił nie spać w ogóle przez 16 godzin-ryczał.Dodatkowo
          miał zaburzenia ruchowe a ja depresję.Pierwsze 3 miesiące to był
          horror,potem było troszkę lepiej,bo nie było kolki.Wiem ,co
          czujesz,rozumiem cię.My przetrwaliśmy,tobie tez sie uda.I idz do
          lekarza,żeby się upewnić,czy twoje dziecko jest całkowicie zdrowe.A
          jesli chcesz,to się odezwij-mieszkam niedaleko,w Poznaniu ,na
          Szczepankowie.
        • josephina Re: BŁAGAM .... 20.05.08, 13:04
          az przykro mówić ale to prawda co piszesz o dr. Mościckiej. Na początku super
          przemiła, gruntownie zbadała dziecko, zapisała toooonę lekarstw i badań (kasy
          poszło że hoho !)ale poradziła sobie homeopatią i uniknęliśmy kolejnego
          antybiotyku. Ale z wizyty na wizytę była coraz bardziej niemiła, zarzucając mi
          (dosłownie !) że głodzę własne dziecko (typ drobny, powoli ale równo
          przybierajacy na wadze, "klon" mojego własnego brata), potem w szpitalu odbieram
          wyniki wymazu że w gardle młody ma pneumokoka (a był to czas kiedy na powikłania
          po sepsie umarła dwójka dzieci) i nic: żadnego leczenia, wskazania co dalej
          robimy, żadnego słowa że to zwykła rzecz mieć to cholerstwo...

          Na całe szczęście moje dziecko już wyrosło z częstych chorób, teraz mamy tylko
          drobne katarki i przeziębienia, które leczymy w państwowej przychodni pod domem.
          A nawet w przypadku czegoś poważniejszego, nie skorzystałabym ponownie z dr.
          Mościckiej.

          A jeśli ktoś szuka naprawdę neonatologa - pediatrę z wielkim sercem,
          państwowego, pamiętającego każdego maluszka i właściwie jego całą historię
          choroby, to polecam p. dr Małgorzatę Starnz z przychodni na ul Grochowskiej. A
          z dr.Sobczak też miałam dwukrotnie przyjemność choć tylko awaryjnie. Przemiła i
          kompetentna, żadnego straszenia czy poczucia że "wyciąga kasę". I do tego ładna,
          dziecięca poczekalnia i lizak dla małego pacjenta. Nie ma szansy by dziecko
          uprzedziło się do takiego lekarza ! z czystym sumieniem polecam obie panie doktor smile
    • nana279 Re: odp 21.05.08, 22:31
      napisałam maila
    • josephina i jak tam ? 09.06.08, 14:04
      Agitalo, i co tam u Was ? jak wizyta u lekarza ? no i czy Maleństwo czuje się
      lepiej ? pozdrawiam, Jose
      • agnen Re: i jak tam ? 10.06.08, 21:10
        no właśnie, agitalo, co u Ciebie? Jak brzuszek małej?
    • pawel5454 Witam 09.06.08, 22:37
      Witam.My również mieszkamy niedaleko Swarzędza i korzystamy z rad pani doktor
      Sobczak-chociaż jest to daleko ale warto.Miałam podobne przejścia z moimi
      dziećmi.Wiotkość krtani-dr.Sobczak od razu to wykryła,gdzie ja przez kilka
      tygodni myślałam,ze dziecko za chwilę sie udusi.Do tego refluks
      przewodowo-moczowy,przy atakach silny ból brzucha podczas którego dziecko
      sztywniało i siniało z bólu.Ogólnie masakra.Wszystkie te komplikacje strasznie
      męczą dziecko,staje się nerwowe i płaczliwe.Nam pozostaje uzbroić się w
      cierpliwość i pomagać dzieciaczką na miarę swoich umiejętności.Moje dzieci
      powoli z tego wyrastają i zaczyna być super.Znam Twoją bezradność i
      przygnębienie,ale nie podddawaj się to naprawdę minie.Odwiedż pania Sobczak ze
      swoimi obawami i problemami i nie bój się o nic pytać.Pozdrawiam i córce życzę
      zdrowia,a Tobie cierpliwości i nadzieji.
    • rena.5 błagam o pomoc 16.07.08, 09:41
      witam moja mała też łyka głośno pokarm i jakby mił jej ktoś odebrać
      butle przedtem pierś ale dosyała skaze białkową i kolki przestałam
      ją karmić piersią bo nic nie mogłam jaść suchy chleb i woda jak jaki
      skazaniec więc dostaje bebilon pepti a kropelki na kolke
      przetestowałam prawie wszystkie mojej pomaga sab i esputikon no i
      ciepła pieluszka kompiel i spokojna mama wiem że to trudne mała jest
      moim 3 dzieckiem ale tylko znią mam przeboje więc wiem co czujesz
      widząc małą cierpiącą moja myszka ma trzy miesiące ale jeszcze ma
      kolki słabsze ale ma dotego zaczeło się z ząbkami mam teraz 2
      problemy więc sie przyszykój uratuje tylko spokuj naprawde a lekarze
      na kolke też nieporadzą musisz z małej zrobić krulika
      doświadczalnego bo na każde dziecko działa co innego życze
      cierpliwości niekarm małej melisą ani tym podobnym czopki tylko jak
      jest naprawde zle możersz do mnie zadzwnić jesli będziesz chciała
      dam ci nr telefonu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka