Gość: tomaszek V LO takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 22:43 Bardzo arogancka wypowiedź Pietrasa. Nie jestem fanem Vzakładu ale znam tam kilka osób i się nie przepracowują, ale jeśli ktoś wybiera algo to już jego problem. Fenomen 5 polega na tym, że zdolny uczeń może być w każdej szkole, ale prawie każdy zdolny uczeń chce być w 5... jego wybór, ale o można by mówić o tej szkole jako o naprawdę najlepszej jeśli brałaby przeciętniaka a robiła by z niego bóg wie kogo... Sam chodzę do krakowskiego liceum, co prawda prywatnego, ale był to mój świadomy wybór a nie byle się dostać. Mogłem się dostać do 5 przy odrobinie szczęścia ale nawet nie próbowałem bo wiedziałem że uczenie się w klasach 35osobowych nie jest dla mnie, więc co za problem przepisać się do innej szkoły jeśli ta nie pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pabis Re: V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.23, 07:54 Potwierdzam mam tam syna i założyłem petycję na FB o zwolnienie dyrektora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka V LO takie straszne? IP: *.ksknet.pl 24.09.09, 23:19 Włos się na głowie jeży, gdy czytam o frustratach w piątce. Skończyłam jedno z najlepszych liceów w innym dużym mieście, gdzie nauczyłam się, jako osoba, która nie musi spędzać nocy nad książką, żeby mieć bdb, że ci "frustraci" też są ludźmi, a pomoc im w nauce to po prostu misja całej szkoły. Dlatego też w klasie nikt nikogo nie dzielił na gorszych i lepszych. Co zdolniejsi mieli szansę się rozwijać, natomiast największy rozwój, który jest z dzisiejszego punktu widzenia dla mnie bezcenny, opierał się na współpracy i solidarności. Wszyscy zdaliśmy maturę <starą> lepiej lub gorzej i nie mam do nikogo żalu, że mnie opóźniał czy obniżał poziom. Szkoła mnie nauczyła, że sama ponoszę odpowiedzialność za swoje czyny i nawet, gdyby trzymali nade mną bicz, nie stałabym się geniuszem, bo gdy bicz zniknie, nie pojawi się ciekawość świata i głód wiedzy, które dobry pedagog powinien zaszczepić w młodym człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: republika a cóż to zaznamienite liceum skończyłaś? IP: *.zax.pl 24.09.09, 23:31 Bo piszesz a nie za bardzo rozumiesz co komentujesz. Frustratami nie nazwano tu gorszych uczniów, tylko tych którzy na poprzednich etapach nauczania byli najlepsi w szkole i mieli same 6, a teraz im się to nie udaje i mają o to pretensje do szkoły, nauczycieli - są sfrustrowani, bo nie mogą błyszczeć i zadzierać nosa jak wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: virtualtourist V LO takie straszne? IP: *.centertel.pl 24.09.09, 23:25 ale się burza rozpętała. paręnaście lat temu też było nas prawie 40 w klasie, jedni nauczyciele lepsi inni gorsi ale nie zamieniłambym Vtki na żadną inną szkołę. niezpomniane lata. a lekcje hiszpańskiego to największa przyjemność jaka mnie spotkała na całej drodze edukacji, co zresztą procentuje do dziś. absolwentka '97 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mościk V LO takie straszne? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.09.09, 23:37 z braku laku i ochoty wkleję tu moją wypowiedź dotyczącą listu Filip Mościcki(absolwent biol-chemu) Mógłbym tutaj napisać wiele wspaniałych rzeczy o V LO, ale czuję że powtarzał bym tylko moich kolegów i koleżanki. Wiem że kocham tę instytucję. Od pierwszych stopni, po charakterystyczne 'znamię' na sklepieniu auli(włączając wszystko 'żywe komórki tego organizmu). Jednak nie o tym chciałem napisać, lecz o paru ciekawych...faktach. Z skromnej wiedzy którą zechciałem wynieść z V LO w latach 2005-2008 wiem przykładowo, że uczęszczanie do tej szkoły, jak i zmuszanie się do nieludzkiej pracy jest nieobowiązkowe. Nikt tu nie zostaje za karę. Można wyjść kiedy się chce(czyt. zmienić placówkę edukacji). Nikt w nagrodę ni za karę nie jest zmuszany do robienia rzeczy których nie chce robić. Bowiem nawet tak nikczemny stwór jak uczeń, ma prawo wyboru! Oczywiście nasze(uczniów) podejmowane decyzje niosą za sobą konsekwencje. Np. sam, podczas pobytu w murach zakładu, poprawiałem dwa razy różne przedmioty ze względu na grożące mi, z niebłahych powodów, niezaliczenie. na szczęście godziny nad książkami i zdrowa dawka stresu były jednymi konsekwencjami jakie mnie spotkały(narażania głowy i nerwów na taką gimnastykę wszystkim odradzam). Co do tego czy da "uczyć się choć na trójkę i wystartować w jakiejkolwiek olimpiadzie"? Szczerze, nie wiem. Przypuszczam jednak, na podstawie obserwacji które poczyniłem w 'piątym zakładzie', że zdarzają się i tacy którym się to udaje(mam tu na myśli osoby nie mające po takim ekscesie problemów zdrowotnych). Jeśli chodzi natomiast o omawianie lektur, to trudno coś z tego pamiętać, skoro się 'przysypia na polskim'. Jedyna rada dla tych nieszczęśników którzy zasnęli przed "opowiadaniem", to przeczytać książkę(najlepiej ze zrozumieniem) jak i jej opracowanie(po tym pozostaje jeszcze modlitwa do autora w sprawie ewentualnego oświecenia). Nie mogąc się powstrzymać odpowiem na pytanie "Kto wytrzyma tyle godzin szkoły?" około 600 współuczniów 'piąteczki'(nie licząc klas maturalnych). Na koniec mojego mozolnego wywodu, chciałbym stwierdzić że bardzo mi przykro że tak zdolna dziewczyna, jaką jest autorka(sądząc po osiągnięciach gim.), wybrała tak nieodpowiednie środki wyrażenia swojej opinii i podzielenia się nią z innymi, jak publikacja listu. Pozdrawiam, Mościk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lobocznica&prosiku V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 01:01 Pozdrawiam wszystkich miłośników defloracji. W ostatnim czasie krakowski oddział Gazety Wyborczej opublikował list uczennicy V Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. List pełen oskarżeń wobec tej renomowanej szkoły. LIST: Najcięższym zarzutem wobec „piątki” (zwanej tez „zakładem” – o czym później) jest to , iż nauczyciele tego Liceum zmuszają uczniów do wielogodzinnej nauki matematyki kosztem ich życia osobistego. Co więcej nauka ta jest zorganizowana w sposób chaotyczny przez co, po skończonych zajęciach uczeń musi poświęcać całe wieczory i noce na opanowanie w sposób przynajmniej dostateczny przedmiotu. Drugi zarzut podnoszony przez uczennice dotyczy niskiego poziomu nauczania i wymagań z pozostałych przedmiotów, głównie chemii i polskiego. Trzeci zarzut, najmniej istotny, odnosi się do fatalnego poziomu zajęć WF oraz złego stanu sali gimnastycznej oraz braku niezbędnego wyposażenia (prysznice!). ODBIÓR: Przeważają głosy potępienia, głównie ze strony uczniów „piątki” (prawdopodobnie, bo kto w Sieci jest kto, oraz kogo gra?), którzy określają list jako dzieło osoby sfrustrowanej i pozbawionej talentu ale o wygórowanych ambicjach. Broniąc swe liceum, określają czasy spędzone w nim, jako najszczęśliwsze w swoim życiu. W podobnym tonie napisany jest list dyrektora „piątki”. Pojawiają się nieliczne głosy internautów, którzy biorą w obronę uczennicę i określają VLO jako Liceum w którym promuje się wyścig szczurów. JA: Jak bardzo szczera ma być moja odpowiedź? Bardzo szczera? Kocham Was! I się dziwie się, jak to mówił pewien kandydat na prezydenta miasta Białegostoku. Do rzeczy: - Tera będzie wycieczka osobisto-krajoznawcza. Drodzy uczniowie sławetnego V Liceum Ogólnokształcącego, spuście no troszkę powietrza z nadętego balonika samouwielbienia. Ludzie prawdziwie zdolni w Waszym wieku nie tracą czasu na studia w trzeciorzędnym liceum w prowincjonalnym mieście „w Polsce, znaczy nigdzie”. W tym czasie, koteczki moje, piszą już doktoraty na MIT czy innym Stanfordzie, komponują opery, rozkręcają biznes, zaczynają zarabiać na giełdzie, dają sympozja itd. Ludzie PONADPRZECIĘTNIE zdolni rodzą się raz na jakiś czas, a nie gromadzą się w kwocie 600 chłopa i bab w jakimśtam V Liceum. Czy merloki mnie słyszą? - Dyrektorze Pietras. Przeczytałem Pański list i strasznie zachciało mi się śmiać. Dla większości ludzi spoza Krakowskiego Okręgu Metropolitalnego, będzie się Pan prezentował jako osoba co najmniej… no powiedzmy nie całkiem zdrowa. Zakład to jest psychiatryczny, oddział to jest zamknięty. Ale ja, Krakowiak z dziada pradziada i z babci prababci, wiem iż to kuriozalne nazewnictwo wywodzi się jeszcze z czasów sławetnej C. K. Monarchii, będącej urzeczywistnieniem ideałów burdelizmu administracyjno-biurokratycznego (acz mającej swoje plusy dodatnie). Ach, tak Jaśnie Panie podreferencie w nadintendenturze departamentu oświetlenia cmentarzy. A zgadnij koteczku, kto napisał te słowa: „współczuje Ci, serdecznie, że mieszkasz w Krakowie. W tym mieście pretensjonalnej tandety intelektualnej i wszelkiej innej”? Do wygrania trzyletni zapas wątróbki o półrocznym terminie ważności. - kiedy słyszę słowa o najwspanialszych latach życia spędzonych w Liceum, zastosowanych na obronę tezy o wyjątkowości „piątki”, ogarnia mnie radość i melancholia. Ja również wspominam lata w Liceum jako najszczęśliwsze w życiu (po studiach) i tak są też młodzieńcze lata postrzegane przez znaczną część ludzi. Odpowiedzcie sobie na pytanie: skąd bierze się tak olbrzymia ilości ludzi dobrze wspominająca życie w peerelowskim „raju”? Na pewno nie z tez lobocznicy i prosiękutora o wyższości myszmerżera nad chyżodrogą. Biorą się z faktu, iż w młodości jest się młodym (tak, wiem że to szokujące stwierdzenie) i nie ma się żadnych zobowiązań i niewielkie obowiązki. Nie trzeba chodzić do pracy na 8:00 (o zmianie nocnej i nadgodzinach nie mówiąc), nie ma się do utrzymania wrzeszczącego bachora, zrzędliwej żony, leniwego męża i teściowej na karku. Nie trzeba płacić podatków i czynszów. I nie trzeba myśleć którego szympansa wypuścić do ZOO co cztery lata. - Czcigodna Gazeto! Czy naprawdę nie ma Szanowna Pani, jako osobowość prawna i prana, niczego innego do roboty, jak publikowanie listów sfrustrowanej osoby i robienie wokół tego straszliwego jazgotu. Oczy mi puchną, jako agent działający w środowisku krakowskich internautów domagam się odszkodowania dla mnie i premii dla mych latająco- śpiewających jelit. To, że jakaś „kujonka” nie jest w stanie poradzić sobie z przyrostem ego, nie oznacza, iż „piątka” jest szkołą patologiczną. Ba! Podejrzewam, że taka szkoła jak sławetna „skórzanka” czy niektóre zawodówki są zbiorowiskiem prawdziwszych patologii. Może warto sprawdzić? Sprawdzone, ktoś zjadł moje myślniki! - i jeszcze co do olimpiad i innych rankingów to jest to niestety jedna wielka bzdura, niczym atak różowych słoni na pociąg pancerny. Wiemy przecież że różowe słonie nie istnieją. Nie ma też już pociągów pancernych i tak samo obiektywne rankingi nie istnieją. Tajemnicą poliszynela jest, iż w Stołeczno-Stolcowym Mieście Kraków będącym stolicą polskiego kolesiostwa, nepotyzmu, kumoterstwa (Sławne i Wielkie Rodziny krakowskie), o dostaniu się tam czy nie tam, decydują koneksje, a nie zdolności czy charakter. Zresztą ani zdolności, ani cechy charakteru nie biorą się z numeru ukończonego liceum, tylko z głowy i serca. Ktoś kto jest wybYtnym „mózgiem” może się okazać życiowym nieudacznikiem, damskim bokserem, sqoorwielem. Tak więc dajcie sobie spokój z tymi rankingami. Już lepiej zbadać powierzchnię nosa i po tym rozpoznać kto kicha sucho, a kto mokro. Można wtedy stwierdzić czy jak kichnie to się zaspokoi pragnienie czy też Sprita. LATAJĄCE WĄTROBY, KTÓRE ŚPIEWAJĄ: Tak więc pamiętajcie; tylko przyjaciel może zdobyć się na powiedzenie Prawdy. Pozdrawiam, Przyjaciel młodzieży i zwierząt A teraz idem nakarmić skroczniowce i stęchlinowce. A potem zjem trociny i poburzę dzieciom babki z piasku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: V LO takie straszne? IP: 83.13.74.* 25.09.09, 07:56 Chory czy pijany? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: V LO takie straszne? IP: *.autocom.pl 25.09.09, 09:49 :))))) ....raczej przeczytał ze zrozumieniem wcześniejsze wypowiedzi ......i trafnie podsumował :)))))))))) Niezłe , brawo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rock Re: V LO takie straszne? IP: 81.219.70.* 25.09.09, 11:20 Człowieku ( przepraszam ;)) pomyliłeś sobie fora, to nie sciana w wychodku ani Onet. Daj sobie siana z tą grafomanią. Na marginesie, to właśnie po tej trzeciorzędnej prowincjonalnej ( krakówek) szkółki najwięcej ludzi trafia na te uczelnie na świecie, o których wspomniałeś. Dodam jeszcze Sorbonę z paroma kolegami, ale nie Twoimi. Co do biznesów.....cóz polecam Stowarzyszenie Absolwentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławomir Matusz System chory, motywacje chore... IP: 188.33.176.* 25.09.09, 08:32 System chory, który ustawia uczniów w wyścigu szczurów. Nie liczą się pasje, zainteresowania, tylko jakieś pier... punkty. Z tych punktów nie wyrosną nobliści - tylko właśnie sfrustrowane szczury. Ja potrafię zrozumieć trójkę z polskiego, czy z w-fu, jeśli ktoś ma wybitne zdolności matematyczne. I odwrotnie. Ale nie wymagajmy - my rodzice i nauczyciele - od dzieciaków wszystkiego! Współczuję dzieciom ganianym przez durnych rodziców na korepetycje ze wszystkich przedmiotów: angielki, matematyka, lekcje rysunku itd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzic V LO takie straszne? IP: *.cmbg.cable.ntl.com 25.09.09, 08:37 wywalic dyrektora za takie podejscie do sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ech Re: V LO takie straszne? IP: 81.219.70.* 25.09.09, 11:21 Wywal się sam ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: VLO V LO takie straszne? IP: *.kimsufi.com 25.09.09, 12:18 Dyrektor Pietras, super gość. Twarda ręka, wie czego oczekuje. Liceum ciężkie, ale powiedzmy sobie młodzież teraz jest słaba psychicznie. Jeśli tylko im coś nie wyjdzie od razu są załamani. Ludzie nie hodujmy w domach dzieci pod kloszem, VLO uczy również jak radzić sobie w przyszłości. Życie to nie bajka... nigdy nie będzie lekko. Dyrektor Pietras o tym wie i jak pamiętam zawsze oczekiwał od nas "uczniów" byśmy nigdy się nie poddawali. A czy teraz młodzież od nie jest od razu nastawiana negatywnie? ... zastanówcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent90 V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 12:18 V lo ukończyłem w tym roku.Nigdy nie byłem olimpijczykiem ale wynik z egzaminu gimnazjalnego wystarczył mi aby dostać się do dwóch renomowanych szkół w Krakowie II i V lo.Niestety wybrałem II i wytrzymałem tam całe 2 miesiące(atmosfera i podejście nauczycieli) a później wylądowałem w V lo.3 lata spędzone z zakładzie może nie należały do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych aczkolwiek wynik z egzaminu maturalnego zrekompensował 3 lata ciężkiej pracy.Jeśli chodzi o klasę algorytmiczną to jest to ogólnie wiadome ze nie chodzą tam ludzie normalni, są to wybitne jednostki które potrzebują specyficznego środowiska by się rozwijać a takie właśnie stwarza im oddział algo.Do mojej klasy przepisało się z algo 6 os.Jeśli komuś ambicje nie pozwalały na przeniesienie się do trochę gorszej klasy to już jego problem.Ludzie ,którzy brylowali w gimnazjum i wydaje im się że dalej będą najlepsi w tej szkole czeka nie lada rozczarowanie.V lo to szkoła która uczy życia i myślę że to jedna z lepszych rzeczy jakie mnie spotkały w mojej edukacyjnej drodzę.Atmosfera panująca w szkole jest sympatyczna ,nauczyciele z drobnymi wyjątkami to dobrzy wykładowcy którzy znają się na swoim fachu.Nasz dyrektor jest naprawdę dobrym managerem(myślę ze to określenie będzie trafne) dzięki niemu V zakład posiada dobre grono pedagogiczne, świetne zaplecze naukowe i wiele innych atrybutów których tylko pozazdrościć mogą inne szkoły .Myślę że nie powinno się oceniać człowieka tylko po jednej wypowiedzi szczególnie jeśli się go nie zna(dla ludzi którzy naskakują na Dyr Piertasa). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 13:30 oj już nie przesadzajcie, na 3, przeciętne oceny bardzo łatwo jest wyrobić. Ja już na początku zdecydowałam że będzie mi zależeć tylko na ocenach z przedmiotów które lubię i które będę zadawać na maturze. a wysypianie się i imprezowanie, nie było żadnym problemem, nawet jeśli następnego dnia był sprawdzian, po prostu trzeba się nauczyć pogodzić to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kdm V LO takie straszne? IP: *.kielnet.net 25.09.09, 15:02 ty mi tu z nowodworkiem nie wyjezdzaj! Tfu! Pojscie do V LO to jeden z najwazniejszych i najlepszych moich wyborow zyciowych. Wciaz czerpie wiedze, umiejetnosci i pozytywna energie z czterech lat nauki w tej szkole, chociaz od matury minelo juz 12 lat! Podkreslam, ze nie osiagnelam sukcesu w zadnej olimpiadzie i nie mialam nawet nigdy takich ambicji. Odpowiedz Link Zgłoś
d25 V LO takie straszne? 25.09.09, 15:15 Po przeczytaniu "wybitnie tendencyjnego" artykułu oraz listu "cięzko sfrustrowanej" nauczycielki "z normalnego" liceum, mówiąc delikatnie szlak mnie trafił. Jest niewiele szkół w których dobry czy wybitny uczeń może się rozwijać, a V wg. mnie do nich należy. I to boli bardzo wielu, że wymienię: - kujonów z gimnazjów, których jedyną pasją były 6, przy całkowitym braku zainteresowań - rodziców tychże kujonów, bo sobie nie dają rady - rodziców dzieciaków z innych szkół ze świadomością, że w V ich pociechy by nie dały sobie rady - wielu tzw. humanistów (w tym liczne grono dziennikarzy) którzy z własnej ułomności w zakresie przedmiotów ścisłych uczynili credo swojego życia. Oni chcą, aby żadna szkoła nie różniła się od przedszkola. Zero pracy, zero wysiłku, same "serduszka" w dzienniczku (czytaj szóstki), a poziom dostosować do najsłabszych. Są głośni, dobrze uzbrojeni, z silnym poparciem mediów (vide dziennikarze powyżej)i już mają efekty. Jakie? Moja córka w przeciętnym gimnazjum razem z kolegami na kółku matematycznym robiła tegoroczną maturę z matematyki na poziomie podstawowym. Podkreślam w gimnazjum!!!! Jaki wynik? Ponad połowa uczniów uzyskała 50 i więcej procent (moja córa 70). Ludzie to jest tragedia - 20 lat uczeń drugiej klasy liceum, nie miałby szans z maturą, po prostu nie zrozumiałby zadań!!!! Cieszmy się, że są jeszcze takie szkoły jak V czy inne "prestiżowe" szkoły. I pozwólmy im robić swoje. A jak dziecko sobie nie radzi, to niech idzie do rodziców, a nie do gazety (Nota bene - ładnie to świadczy o rodzicach). I niech ci rodzice schowają swoje urojone i chore ambicje do ..., i przeniosą dziecko do innej szkoły. Pozdrowienia dla wszystkich V-tkowiczów. Bądźcie sobą!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kdm Re: V LO takie straszne? IP: *.kielnet.net 25.09.09, 17:06 To ja jeszcze dorzuce anegdote z konca pierwszej klasy w piatce: po kujonsku poszlam do mojej wychowawczyni (swietnej romanistki swoja droga) i marudzilam, ze w zwiazku z wielka niesprawiedliwoscia chemiczki zamiast 4 bede miec 3 na swiadectwie. Ku mojemu zaskoczeniu wychowawczyni bez wzruszenia odparla: no wiesz, ja bym sie chyba pochlastala... Od tego czasu wiedzialam, ze w V LO nikomu moja 4 z chemii do niczego nie jest potrzebna, skoro kazdy widzi ze mam uzdolnienia w inna strone. Jechalam na miernych. Bylam szczesliwa...Piekne czasy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka V LO takie straszne? IP: *.ghnet.pl 25.09.09, 19:06 Skońćzyłam V LO rok temu. Super szkoła, znakomite towarzystwo. I o ile w gimnazjum miałam same 5 i 6, a w V Lo 3 i 4 - to nie wpadłam w depresję jak ta dziewczynka, co list wysłała. A maturę zdałam z bardzo dobrymi wynikami i dziś studiuję informatykę na UJ. Jeśli chodzi o znajomych z klasy, to prawie wszyscy są na UJ lub na AGH (na studiach dziennych, oczywiście). Pozdrawiam V LO! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc V LO takie straszne? IP: *.anonymouse.org 25.09.09, 20:54 Szanowny Pan Dyrektor ma absolutną rację,jak jakiś bucfrustrat sobie nie daje rady w tej szkole,niech wypie... na drzewo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: V LO 1983 -1987 V LO takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.09, 21:07 Jestem abolewentem V sprzed 22 lat Moje dziecko Piatki nie wybralo - bardzo nad tym rozpaczalem ale koniec koncow uszanowalem wybor. Jest zadowolone ze swojej szkoly. Jestem wiec stronniczy - ale tylko troche :-) Piatka zawsze byla jest i bedzie szkola kontestatorow. Dziewczyna miala odwage napisac list i to dobrze bo tacy ludzie zmieniaja swiat a nie grzecznie akceptujący prymusi. Dyrektor mial odwage powiedziec cos co politycznie popprawne nie jest. A mogl gladkimi slowami zamknac temat. Czemu tak zrobil ? Piatka jest szkola w ktorej czlowiek dowiaduje se ze sa lepsi - tych lepszych jest czesto wiecej a roznica poziomu spora. Piatka uczy pokory. Piatka jest ofiara wlasnej slawy. 20 lat temu w tej samej lidze gral Nowodworek i Dwojka i pewnie tak jest i dzisiaj. Ale nie bylo Internetu i rankingow. Zdetronizowac mistrza! I pewnie kiedys tak bedzie. Absolwenci Piatki sa solidarni i lojalni wobec naszej szkoly. Zawsze bedziemy nieobiektywni bo to jest kawalek naszego na szczescie zwykle dobrego zycia Piatka zmusza do pracy wszystkich nawet tych blyskotliwych. To zmuszanie do pracy pozwala na zastanowienie sie co naprawde robic w zyciu Piatka budzi zazdrosc wsrod niektorych. Sluszną :-) Piatka jest ofiara swojej historii. Dobrej historii Po Piatce czlowiek idzie na studia, czesto trudne, spotyka wykladowcow swirow i z nostalgią wspomina stare czasy. Piatka jest interdyscyplinarna. Idziesz do mat-fiz ale moze zostaniesz lekarzem sedzia albo historykiem. Licze zeta dziewczna zostanie w Piatce, na przekor wszystkim i wszyskiemu - zdam dobrze mature, a za 10 lat bedzie lezka w oku ze swoja klasa wspominala awanture z dyrektorem Pietrasem. Za tak sam lezk bedzie wspominal Dyrektor Historia zna takie przypadki :-) Eh rozpisalem sie - pozdrawiam wszystkich Piatkowiczow, a zwlaszcza tych z IVd :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan V LO takie straszne? IP: *.autocom.pl 25.09.09, 21:53 I jeszcze wielu innych nie tak znanych, ale równie zasłużonych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x V LO takie straszne? IP: *.autocom.pl 25.09.09, 22:17 A "nie" z przymiotnikami piszemy razem. Uczeń LO, a tym bardziej olimpijczyk, powinien to wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tav V LO takie straszne? IP: *.chello.pl 25.09.09, 22:46 "Renoma" szkoły to jedna wielka ściema. Nie ma w Polsce publicznych liceów, które przygotowywałyby do życia i studiów. Klasy wszędzie są przepełnione, nauczyciele wszędzie zlewają szkołę, czasem trafi się jeden-dwóch z powołaniem, no ale ileż można użerać się z czterdziestką bachorów. Do wyżej wymienionej szkoły sama uczęszczam, także ryję równo, ale w końcu sama się prosiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex V LO takie straszne? IP: *.ghnet.pl 26.09.09, 00:40 Jako obecna uczennica piątego zakładu (tak, zakładu, kto nie zna genezy tego terminu, niech lepiej daruje sobie komentarze typu 'chyba psychiatryczny' ) jak większośc uczniów i absolwentów uważam, że zarzuty stawiane przez autorkę są lekko mówiąc, nieprzemyślane. Podejmując wyzwanie nauki w klasie algorytmicznej, najtrudniejszej z możliwych, śmieszne jest stwierdzenie "Z chemii nie robimy nic. W czasie lekcji wymaga się od nas mniej niż w gimnazjum, to jest tragedia." To tak, jakby 'humany' narzekały na brak rozszerzonej matematyki. A poza tym, chcesz zdawac maturę/ startowac w olimpiadzie z nieprofilowego przedmiotu, to od czego są fakultety? Sama będąc w klasie mat-fiz, wybieram się na medycynę, chodzę na fakultet chemiczny i jestem z tego bardzo zadowolona, ponieważ dzięki temu nie musiałam brac korepetycji. Nasze liceum przede wszystkim stawia na indywidualizm, nie hamuje rozwoju własnych zainteresowań, wręcz przeciwnie, wspiera go. Zasypiasz na polskim, twierdzisz że lektury nie są omawiane? Jak to mawia jedna z nauczycielek, "przedszkole skończyło się w gimnazjum" - trudno oczekiwac, że wszystko będzie podane na tacy. Piątka uczy samodzielności, wybierania najważniejszych treści, a nie bezmyślnego zakuwania wszystkiego po kolei, jak to bywa w innych renomowanych krakowskich liceach. Nie jestem laureatką, nie mam świadectwa z paskiem i bynajmniej nie czuję się w tej szkole ignorowana czy traktowana gorzej. Wiadomo, że na każdego spada kubeł zimnej wody, ale trzeba po prostu wybrac co ważne i potrzebne i na tym się skupic. Umiejętnośc ustalania priorytetów. Co do wypowiedzi naszego szanownego Kierownika, nie dostrzegam tam cienia ignorancji czy bufonady, dyrektor Pietras jak zawsze konkretnie, szczerze bez owijania w bawełnę. Nie widzę powodu, dla którego miałby głaskac autorkę listu po głowie, sposób, w jaki wyraziła swoją opinię, świadczy tylko o jej niedojrzałości. Uważam, że gdyby zwróciła się ze swoim problemem do dyrektora Pietrasa, na pewno znalazłoby się rozwiązanie. Co do stosunku uczniów do Kierownika, wystarczy wspomniec zeszłoroczny Turniej Gwiazdkowy... skandowanie i oklaski przywodziły na myśl kult jednostki ;) Na koniec, 15 minutowe przerwy. Uważam że to świetna sprawa. Nie wyrabiasz się z nauką w domu? Wystarczy policzyc: lekcje od 8-16, co daje 7x15min = 1h45 minut. Tak więc ponad półtorej godziny mniej nauki w domu ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ten Tam V LO takie straszne? IP: 217.149.244.* 26.09.09, 08:20 Jako absolwent V Zakładu jestem zdumiony czytając takie rzeczy. Czy w ciągu tych kilku lat szkoła i nauczyciele mogli zmienić się aż do tego stopnia? Nie sądzę. Nigdy nie byłem olimpijczykiem, jedyne konkursy w jakich brałem udział to ogólnoszkolny konkurs ortograficzny (gdzie przegrałem zakład z panem dr. Dyrkiem) oraz kilka pomniejszych specjalistycznych konkursów, na które szedłem tylko żeby uniknąć lekcji np. Języka Niemieckiego czy Polskiego (uważałem je za stratę czasu). Byłem uczniem mat-fizu, nie tego pełnego geniuszów, lecz normalnego, "szarego" mat-fizu. Nigdy nie dano nam odczuć że jesteśmy w jakikolwiek sposób słabsi czy gorsi od uczniów wygrywających olimpiady. Oni byli nagradzani za takie osiągnięcia, to fakt, ale przecież na to zasłużyli. Było to w 100% zrozumiałe nawet dla najbardziej zawistnych. Przeczytawszy, że ludzie nie sypiają ucząc się, biorą amfetaminę aby dać radę z nauką i tak dalej, odebrało mi mowę. Zacząłem się zastanawiać do jakiej szkoły oni wszyscy chodzą?!? Kiedy ja byłem uczniem tego Zakładu, nie uczyłem się NIC A NIC. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez 3 lata nauki nie zdarzyło mi się rzetelnie i porządnie przygotować do czegokolwiek. Jedyny moment kiedy wziąłem się do jakiejkolwiek nauki, był dzień przed maturą z matematyki, kiedy spanikowany zacząłem przeglądać zadania (każdemu się może zdarzyć, ot co). Byłem leniwym uczniem, mającym zasłużoną opinię strasznego lesera. Mimo to, moje oceny wahały się między 3 a 5 (z przedmiotów które przychodziły łatwo same). I co mi to dało? Przez cały rok nauki nie zrobiłem ani jednego zadania domowego z matematyki samodzielnie (daj spisać/chodźmy zrobić zadanie, np. na polskim czy historii), a pod koniec semestrów wybraniałem się z 2 na 3. Zdałem maturę podstawową na 96%, rozszerzoną na 78-80%. Dlaczego? Ponieważ w porównaniu z tym, co przerabialiśmy na lekcjach u pani prof Szwedzickiej, ta matura była kpiną. Polski? Nie wiem, nie chodziłem. Zdałem maturę, a jakże, przeciętnie (50%coś podstawowy, 60% rozszerzony). Fizyka? To samo, z tym że chodziłem rzadziej. Nie byłem wyjątkiem. Ani w mojej klasie, ani roczniku. Większość mojej klasy również miała serdecznie w d. naukę. Nikt nie odczuwał presji, nie istniał wyścig szczurów. Ludzie z klasy "e" (geniusze algorytmiczna itp) byli dla nas dziwni, ale niektórzy także uczestniczyli w życiu towarzyskim szkoły (tu bardziej chodziło o osobowość niż brak czasu). Znakomita większość mojego rocznika bawiła się na imprezach na mieście jak i domach kolegów (i koleżanek), łaziła wspólnie do kina, teatru, i tak dalej. Na dobrą sprawę, nikt nie zasuwał z "kuciem", nikt się w żaden sposób nie męczył na oceny. Kumpel wyciągnął 5 z historii (u p. Lutego!)? Nie kuł, on się tym interesuje, historia jest jego pasją. Przez cały tok nauki takie właśnie, nie inne podejście było w nas nagradzane. Jeśli kogoś przedmiot nie obchodził, zadowalał się 3, jeśli miał go już totalnie gdzieś, to 2. Jeśli przedmiot go interesował, sam potrafił tak się nim zająć żeby dostać 4 i wyżej. Bez kucia, bez zarywania nocek, po prostu z pasją i głębszym zrozumieniem materiału. Uczniowie obecnych roczników powinni zrozumieć, że to już nie jest gimnazjum gdzie pan nauczyciel pogłaszcze po główce i naciągnie ocenkę na 6 za byle pierdołę. Nie trzeba też kuć jak student w sesję (tu miałbym duuużo do powiedzenia, ale to nie ten temat), wystarczy mniej więcej wiedzieć o co chodzi. Co trzeba zrozumieć, to to że tu, jak i później na studiach, tępe wkuwanie nie da wiele, trzeba też jak już pisałem wykazać się głębszym zrozumieniem. Dlatego też lekcje wyglądają czasem jak wykłady. Czy to źle? Według mnie nie. Nie odczułem tak pokaźnego szoku jak moi koledzy z roku po pierwszym semestrze studiów. Osobiście naprawdę lubiłem tę szkołę. Z powodu fantastycznych osobowości pomiędzy zarówno uczniami jak i nauczycielami, jak i uczucia totalnego luzu towarzyszącego nam przez te 3 lata nauki. Mogę śmiało stwierdzić że była to najlepsza szkoła do jakiej chodziłem w ciągu życia. Poza tym, jeśli pierwszego dnia szkoły wita cię pusta flaszka po winie marki wino ustawiona na portalu wejściowym, to wiesz że dobrze trafiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Ten Tam, Twoje argumenty są przerażające IP: *.anonymouse.org 26.09.09, 10:14 Twój opis potwierdza obiegową opinie o szkole. Uczniowie nie robią nic. Mimo to dostają świetne oceny. Dlatego kochają swoich pedagogów. Dlatego kochają szkołę. Nauczyciele nie męczą się. Dlatego kochają swoich uczniów. Wszyscy się kochają. Jeden za wsystkich,wszyscy za jednego. Dlatego kursy przygotowawcze do matury i korepetycje w Krakowie są zapełnione uczniami,którzy nic nie robią,dostają świetne oceny, kochają swoich nauczycieli,kochają swoją szkołę,ale muszą dostać się na studia. Wyniki matury w szkole sa zafałszowane przez olimpijczyków.Olimpijczycy otrzymują 100% punków z matury. Pięćdziesięciu olimpijczyków na maturze z wynikiem 100% wysoko podnosi średnią z matury.Po odliczeniu olimpijczyków otrzymamy prawdziwy wynik szarych uczniów. Jeżeli list protestacyjny klasy algorytmicznej rzeczywiście wisi na drzwiach pokoju nauczycielskiego,zabrakło mi słów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ten Tam Re: Ten Tam, Twoje argumenty są przerażające IP: 217.149.244.* 26.09.09, 21:07 Powtarzam: Nie jestem olimpijczykiem. Nigdy nie byłem. Nigdy nie byłem orłem z matematyki. Moje oceny z tego przedmiotu zamykały się między 0 a 3. Maturę zdałem na 96% podstawową, 81% rozszerzoną (znalazłem właśnie świadectwo maturalne). Ocena na świadectwie: dostateczny (o który zresztą błagałem i na który odpowiadałem, gdyż pani Szwedzicka proponowała mi mierny). Zarówno ja, jak i cała masa moich znajomych miała gigantyczny rozrzut między oceną na świadectwie, a wynikiem matury z wielu przedmiotów. I nie chodzi mi o ocena końcowa: celujący, wynuk matury: 30%. Chodzi mi o sytuacje gdzie uczniowie z oceną np. mierny z J. Polskiego (klasa matfiz zobowiązuje) pisali matury na ponad 80%. Ja osobiście z oceną dostateczny miałem wynik 60% z podstawowej i 74% z rozszerzonej (zawsze doskonale lałem wodę). Z twojego komentarza wyziera totalny brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Nie napisałem że uczniowie dostawali świetne oceny za opieprzanie się. Napisałem, że byli oceniani adekwatnie do zaangażowania: osobnik mający na przykład język polski w szeroko rozumianym poważaniu otrzymywał ocenę dostateczną, kiedy miał jakie takie pojęcie co właściwie się na lekcjach dzieje. Jeśli pojęcia nie miał, albo pieprzył androny, dostawał pałę. Jeśli przejawiał zainteresowanie i samodzielnie pracował, drążył tematy i starał się dowiedzieć czegoś więcej, dostawał oceny wyższe. Pedagogów lubiliśmy nie dlatego, że nam dawali dobre oceny, ale dlatego że byli LUDZCY. Znakomita większość nauczycieli uczących mój rocznik miała wyraziste osobowości, wykazywała się poczuciem humoru, potrafiła z uczniami porozmawiać na tematy inne niż "numer 21, ygrekowski, opowiedz nam o <wstaw materiał tutaj>". Każdy z moich znajomych po przeczytaniu tego artykułu wybuchał śmiechem. Włącznie z osobnikami z owej klasy "e", "mat-fiz- mutantów", algorytmicznej czy jak to zwał. Co do fałszowania średnich wyników matur: Nie widzę związku. Większość moich znajomych (moi znajomi to szarzy uczniowie, z może dwoma olimpijskimi wyjątkami, przypominam) dostała się na te studia, na które chciała. Czy była to filologia j. polskiego, czy była to informatyka na "samogłoskach" czy wydział aktorski PWST. Ci którzy się nie dostali, celowali w np. prawo (egzamin wstępny) czy architekturę (jak wcześniej, z tym że z rysunku a nie z wiedzy). Nie chce mi się wierzyć, że spędziłem 3 lata liceum w jakiejś odciętej od kującej po nocach reszty enklawie. Skąd wniosek? Moi znajomi mieli innych znajomych, i tak dalej, aż wracało to do punktu wyjścia. Czy byli wtedy w szkole uczniowie którzy rzetelnie pracowali i uczyli się z lekcji na lekcję? Na pewno. Czy ktoś kuł, nie spał i wciągał spida? Nie. A, i naprawdę, jeśli chcesz mi udowodnić że ta szkoła jest zupełnie inna niż pamiętam, to proszę, użyj argumentów choćby luźno związanych z moimi postami. "Uczniowie nie robią nic. Mimo to dostają świetne oceny." wskazuje tylko na jedno: wspomniany wyżej brak umiejętności czytania ze zrozumieniem (pierwsza część matury z polskiego! O BOŻE!). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Ten Tam, Twoje argumenty są przerażające IP: *.anonymouse.org 27.09.09, 02:23 >Pedagogów lubiliśmy nie dlatego, że nam dawali dobre oceny, ale >dlatego że byli LUDZCY. Chłopie,gdyby moi nauczyciele dawali dety za cytuję Ciebie "ogólne orientowanie się,co się dzieje na lekcji",to też uważałbym ich za ludzkich i pokochał z całego uczniowskiego serca.Kto by takiego nie kochał. Może wytłumacz jedno -taki dzielny absolwent takiej wspaniałej szkoły,a nie zauważyłeś, ze swoim wpisem wyrzadziłeś szkole niedźwiedzią przysługę?Informacje o opie...niu się obu stron,butelce po alkoholu stojącej na parapecie w szkole - to zły obraz jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ten Tam Re: Ten Tam, Twoje argumenty są przerażające IP: 217.149.244.* 03.10.09, 01:04 A czym innym jak nie "ogólnym orientowaniem się co się dzieje itp" uczniowie zdobywają dety? Moje rodzeństwo, dawniej ja, więcej, moi rodzice (matka jest absolwentką I LO, ojciec bodajże VIII) otrzymywali/ują dety za właśnie taki stan wiedzy. W ten sam sposób oceniają swoich uczniów moi znajomi nauczyciele. Nigdzie nie napisałem że nauczyciele się opier..., bo jest to nieprawdziwa nieprawda. Starali się przekazać nam wiedzę, z lepszym i gorszym skutkiem. To, że uczniowie nic nie robili - normalne przecież, ilu znajduje się takich którzy w wieku licealnym przedkładają edukację nad rozrywki? A że w moim roczniku do tej szkoły najwyraźniej chodzili tacy, którzy potrafili połączyć niezłe wyniki w nauce z rozrywkowo-imprezowym stylem życia można sobie interpretować do woli. Naprawdę, to się już robi nudne. Średnio raz na rok jakiś pawian zaczyna ataki na V LO, nie mając bladego pojęcia jak ono wygląda od wewnątrz, widziane oczami ucznia. Wtedy nagle okazuje się że 80% przerażających informacji, karygodnych zaniechań i innych dramatów to bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ivy V LO takie straszne? IP: *.pp.com.pl 26.09.09, 12:48 Aktualnie jestem uczennicą 3 klasy V LO. I absolutnie nie mogę się zgodzić z wypowiedzią szanownej koleżanki. Owszem, musimy się uczyć, ale z tego co wiem, ilość mojej nauki jest porównywalna z nauką w II LO, I LO, VI LO etc. Przedmioty na które tracimy czas? Są w programie, ale są w programie każdego liceum. Chemia? Jedna z nauczycielek jest wprost fantastyczna i naprawdę wymagająca. I by najmniej nie uczy tylko w biolchemach. Poza tym pragnę nadmienić, że V LO nikogo nie zamyka się na 40 tysięcy zamków. Jeżeli koleżanka czuła/czuje, że nie jest w stanie sprostać wymaganiom , to niech bierze papiery i do widzenia. A olimpiady licealne są na niezwykle wysokim poziomie i trzeba być PASJONATEM, żeby mieć w nich jakiekolwiek szanse, albo być osobą szalenie zdolną i pracowitą. Mam również nadzieje, że koleżanka oduczy się wypowiadania opinii w mediach za kilkadziesiąt osób. Bo z tego co wiem, jej komentarz, jakoby wszyscy nie spali po nocach i czuli się pod niesamowitą presją, jest co najmniej wybujały, jeśli nie całkiem wyssany z palca. A dyrektora Pietrasa proszę zostawić w spokoju, bo jest świetnym facetem, nie ma w nim krztyny arogancji, a uczniowie go uwielbiają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franek V LO takie straszne? IP: *.chello.pl 27.09.09, 13:01 Jestem absolwentem tego liceum. Serdecznie pozdrawiam koleżankę, na studia niech sie nie wybiera, bo tam pokażą jej co to prawdziwa praca. A w piątce jak w piątce, nauki zdecydowanie nie za duzo.. Oczywiscie szkoła ma swoje wady ale na pewno nie takie jak przedstawione w tym śmiesznym liscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 14:02 Skonczylam profil humanistyczny, zdalam mature rozszerzona z matematyki prawie na max. Moj kuzyn z mat-fizu byl laureatem olimpiady chemicznej i fizycznej . Sama tez bylam finalistka olimpiady. Do tej pory pamietam rzeczy, ktorych nauczylam sie bedac na profilu humanistycznym (!) z biologii, chemii czy fizyki. Nie bylam kujonem, mam rozlegle zainteresowania. Szkola mi pozwalala sie rozwijac, doceniano to ze wiem rzeczy ponadprogramowe. Wspolczuje autorce tego idiotycznego listu, bo jak pojdzie na studia, to dopiero zobaczy, co to jest prawdziwe zycie. Ale tam juz nikogo frustracje malej dziewczynki nie beda obchodzic. Jak sobie nie poradzi, to wyleci. V to rewelacyjna szkola i bedac juz na studiach odkrylam jak bardzo rozwinela mnie intelektualnie, nauczyla samodzielnie myslec i byc na tyle pewna siebie, zeby nie brac udzialu w wyscigu szczurow. Dyrektor Pietras jest nie tyle dyrektorem, co swietnym managerem V zakladu. Kazdy absolwent V wstawi sie za nim przy kazdym ataku, znajac specyficzne ironiczne poczucie humoru dyrektora. Owszem, dla osoby postronnej jego ton moze sie wydac arogancki, ale przeciez to oczywiste, ze mowi prawde. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekonomista Re: V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 23:39 Gość portalu: absolwentka napisał(a): Jak sobie nie poradzi, to wyleci. V to rewelacyjna szkola i bedac juz na studiach odkrylam jak bardzo rozwinela mnie intelektualnie, nauczyla samodzielnie myslec i byc na tyle pewna siebie, zeby nie brac udzialu w wyscigu szczurow. Jak to wszystko sie idealizuje jak staje sie przeszłością. List uczennicy wcale nie jest idiotyczny. Tylko mówi o idiotyzmach. A juz kompletna bzdurą jest to , że "być na tyle pewna siebie żeby nie brac udziału w wyścigach szczurów" Czyli kto w nich bierze udział? Ci niepewni siebie? Bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 08:59 Żal mi dziewczyny. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że lepiej nie mogła trafić. Ja lata spędzone w Piątce wspominam z łezką w oku i żalem że nie mogło być ich więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekonomista V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 20:18 ASDsd napisał: Bije od niego arogancją i butą, pewnie myśli, że on i "jego" LO są najlepsze na świecie, a te spoza Krakowa to już w ogóle 3 liga, a V jest taka świetna, najlepsza, że nie musi liczyć się z kimkolwiek, co tam jedna uczennica, klasy po 35 osób, to osoba w tą czy w tamtą nie robi różnicy. < Święta prawda. Straszny zarozumialec. Rację ma o tyle, że w każdej szkole trzeba sie uczyc. Ale to wie każdy. Nie potrzeba biskupa aby wiedzieć , że w niedzielę jest święto. Pan dyrektor jest butny i tyle.Z wypowiedzi internautów z V LO zresztą też można wywnioskować , że to w większości zarozumialcy. A gadanie o najlepszym liceum w kraju powinno od tej szkoły odstraszać . Taka gadka to dla snobów. Ja mam dwóch znajomych. W tej chwli jeden pisze habilitację na UJ, a drugi już jest habilitowany. Obydwaj przyjechali do Krakowa na studia po LO w małych miejscowościach. Podkarpackie i ŁÓdzkie. Tak, że te snobistyczne rankingi i olimpijskie ambicje zawsze mnie śmieszyły. Po każdym liceum można dostac sie na studia. Często w tych nieznanych LO właśnie z tego względu nauczyciele bardziej przykładają się do pracy, a nie tylko straszą dwójami. Nowodworki nie odróżniające Grottgera od Grochowiaka. Odpowiedz Link Zgłoś