tersta Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 16:30 Tak jak Kraków, mówi cała dolna Polska. Najgorsze - oprócz słownych - są ich błędy fonetyczne typu: czydziesci czy, jedynascie, czeba, oszczyc, Andzej, oszczerzenie, pajstwo, lajcuch, itd. A przede wszystkim, tym ludziom wydaje sie, ze to ICH język jest (o,pardon: jes) prawidłowy i to oni poprawiają innych. Fajnie też mówią(o, pardon, mówiom): spaźniać się, może ci w czym pomóż? ale za to "pomóc mi, bo mi ciężko iś". Mówią takze: jeś, iś, lis (np.z Ameryki), Amerykan, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: limba Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 217.70.52.* 26.09.10, 16:54 Niestety nie zgodzę się z Tobą!!!!!! Może nasłuchałaś się opowieści ,,wujka" albo niewykształconych ludzi, moi znajomi i rodzina (wszyscy z POŁUDNIA) wcale tak nie mówią! Wypraszam sobie! A co do jagód w artykule - zgadzam się! to owoce każdego krzewu a borówka to borówka! Odpowiedz Link Zgłoś
tersta Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 17:45 nie ma znaczenia czy sie zgadzasz. To, o czym piszę, to FAKTY. Ja też pochodzę z południa Polski, znam więc cały ten region i wiem dobrze jakim językiem posługują sie ci ludzie. Nie ma znaczenia czy to jest Beskid Niski, czy trochę dalej w kierunku Nowego Sącza, Rzeszów czy Krosno. Wszyscy robią te same błędy językowe, składniowe, mówią nie po polsku. A ty, jeśli nie masz słuchu, to przestań się obrażać jak Jarosław kaczyński (pewnie tez twój ulubieniec, bo to przecież bohater dolnej polski), tylko przestań sie wypowiadać, i w dodatku dyskutować z lingwistą. Odpowiedz Link Zgłoś
3-kuleczka Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 17:59 ale z ciebie cham... o Jezu ! co ci kaczyński bije? Kraków nie głosował na tego durnia, wręcz przeciwnie, to twoje wiejskie regiony widać z kim mamy do czynienia, cham cham cham - a więc nie jestes z Krakowa to co sie włączasz do dyskusji? Chyba sami wiemy jak sie u nas mówi, a Fakty to pewnie czytasz, w sam raz na twój poziom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anusia Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 77.236.26.* 26.09.10, 18:53 powiem ci ze nie masz racji, nie mow, ze Rzeszów tak mowi. Pochodzę z Rzeszowa, ale jeszcze parę lat temu wypowiedź 'To jes (nie JEST)' budziła moje zdziwienie. Owszem, część ludzi w Krakowie mówi tak, jak napisałes, ale są to głównie przyjezdni z małych wsi w kierunku Podhala. Kraków swoją gwarę ma, ale tak jak każda część Polski. I niewykształceni w Krakowie mówią tak samo jak niewykształceni w Poznani - że trudno ich zrozumieć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anusia Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 77.236.26.* 26.09.10, 18:55 Dodam, wielki lingwisto, który skończył pewnie pseudolingwistykę na KUL-u :D, że ja TEŻ jestem z wykształcenia lingwistą. Specjalizacja - zmiany diachroniczne zachodzące w języku (tak ogólnie)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fliziarz z flaszką Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.hsd1.in.comcast.net 09.10.10, 19:04 Oczywiście, że mówią po polsku - tyle że jest to odmian regionalna, najczęściej o wiejskich korzeniach (nie uważam tego za coś złego czy obraźliwego - np w Czechach, na Litwie klasy wykształcone prawie zupełnie zatraciły języki ojczyste , pierwsi na rzecz niemieckiego drudzy na polskiego, i głownie na wsi zachowały się ich ojczyste języki) więc i struktura języka jest inna od tzw poprawnego polskiego. Ale to cały czas język polski, tyle, ze w innej formie. Na północy Anglii stosują inne słownictwo, wymowę i czasami składnie czy oznacza to, że źle mówią po angielsku? Z punktu widzenia RP English tak, tyle że ten północny dialekt bliższy jest poprawnemu, oryginalnemu angielskiemu a ten z południa uległ dużym wpływom francuskiego. Kto wiec używa prawdziwego angielskiego? To samo tyczy się ludności wiejskiej z Małopolski która uległa stosunkowo najmniejszym przeminą językowym - Śląsk to germanizacja od stuleci , ziemie odzyskane to mieszanka ludzi która zatraciła swój regionalizm i mówi dosyć standardowo czyli nijako, choć czasami słychać mieszankę wschodnich regionalizmów u starszych ale mieszają się one z innymi regionalizmami, bo osiedlili się tam ludzie cale Polski, choć wiele zza Buga. Pozostaje wiec Mazowsze, centralna Polska i wschodnia - tam wojna wywołała sporo przemieszczeń, (dochodzą we wschodnich terenach wpływy rosyjskie, bądź też białoruskie) ale tez zachowały się regionalizmy (na szczęście) i tez mówią "niepoprawnie" po polsku. Ale czy te dialekty nie są czasami bliższe starszym wersja naszego języka? Nie zgodzę, ze wiec aby nazywać je niepoprawnymi, są to po prostu archaiczne formy regionalne. Rozumiem potrzebę ogólnie rozumianego standardowego języka, ale nie sądzę aby regionalizmy były niepoprawne - tak mowią od stuleci, więc maja swoją składnie która w obrębie ich standardów jest poprawna. A że nie jest zgodna z wersja słownikową, no cóż to nie ich problem. Odpowiedz Link Zgłoś
3-kuleczka Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 17:56 co ty człowieku piszesz? mam ponad 60 lat mieszkam od urodzenia w Krakowie i nie słyszałam w zyciu żeby ktos tak mówił !!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.nsystem.pl 26.09.10, 20:30 Te ekspert weźże nie wyjeżdżaj mi tu dolną Polską ! Co to za zwrot ? Odkąd żyję wiem jedno Kraków leży w Południowej a nie dolnej Polsce ... Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Gdzie leży dolna Polska? 26.09.10, 23:50 tersta napisała: > Tak jak Kraków, mówi cała dolna Polska. Czyli, jak rozumiem, Gdańsk, Szczecin i Koszalin. W nazwach geograficznych przymiotnik dolny/górny wiąże się z biegiem wielkich rzek. Tak było z Górnym i Dolnym Krajem w Egipcie, z Dolną i Górną Austrią, Dolną i Górną Bawarią, że już nie wspomnę o Śląsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rozśmieszony Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 94.42.120.* 27.09.10, 00:42 Drogi kolego/koleżanko troszkę przesadzasz. Nie wiem gdzie to słyszałeś/łas takie błędy ale wyraźnie przytaczasz tu typową wiejską gwarę. Robisz z nas najzwyklejszych buraków. Proponuję swoją znajomość naszego sposobu mówienia oprzeć na doświadczeniach z pobytu w większej ilości miejsc niż tylko z wakacji u rodziny na wsi bądź innego za przeproszeniem "zadupia". A jeśli kogoś w miastach słyszałeś tak mówiącego to wierz mi na słowo że jest on napływowy:) Dziękuję za uwagę i polecam na przyszłość zorientować się w temacie zanim zacznie się wygłaszać jakiekolwiek opinie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fliziarz z flaszką Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.hsd1.in.comcast.net 09.10.10, 19:13 Dokładnie. To wiejska gwara, swoją drogą bardzo fajna. Szkoda, że nie potrafię tak mówić. Ona jet niepoprawna tylko z punktu widzenia mieszczucha, bo historyczne z pewnością ma sporo staropolskich archaizmów, i gdyby ktoś z taką gwarą przeniósł się w czasie do Polski 300 lat temu to by pewniej dogadał się prędzej zarówno z mieszkańcami miast jak i wsi (co oczywiste) niźli większość wykształconych, mówiących poprawnym językiem. Język w miastach ewoluuje szybciej, na wsiach mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakusik Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 89.229.104.* 19.10.10, 21:42 Co w tym takiego najgorszego? Daj se na luz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antoni Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 17:07 Ja też miałem taką sytuację w biurze (w Warszawie) kiedy głośno spytałem czy ktoś ma "przylepiec" i tylko osoba z Krakowa podała mi taśme klejącą. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:31 "przylepiec" rzadziej, ale "lepiec" tata na "taśmę klejącą" częściej mówił; "przylepiec" zdarzało się mu mówić na "plaster opatrunkowy" dzięki za przypomnienie słowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
dixtar74 Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 17:14 Kurczę, Makłowicz został językoznawcą! A dotąd był tylko prymusem przy garach... Idzze-idzze, bajoku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uzii Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.tktelekom.pl 26.09.10, 21:35 nie bajoku tylko bejoku jeśli już ;-) Idze Idze bejoku :) A do artykułu... u nas w domu się nie używa tak rozwiniętej formy jak "chodźże" tylko bardziej naturalnej: "chodże", czy "weże". "Weże to zrób wreszcie" "Chodże tu szybciej" ;) Pozdrawiam Krakowian, a i Warszawkę też :) Odpowiedz Link Zgłoś
3-kuleczka Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 17:54 wydaje mi się, że okreslenie "na dworzu jest dzis zimno" - na dworzu -jest delikatnie mówiąc nienormalne, mówiąc na "polu" przynajmniej jest jakas logika, chodzi o otwarta przestrzeń, a co to jest "dworzu" ??? Jestem rodowitą krakowianką i nie uzywam ani słowa rajtki ani zastrugaczka i innych nam krakusom przypisane. Myśle, że to gdzieś na wsi tak się mówi wśród ludzi nieoczytanych i ze słabym wykształceniem, dlatego proszę nie uogólniać. Oczywiście rozumiem wszystkie "ja żem myśloł' itd ale to starocie juz dawno nie słyszane w naszym mieście i kazdy rejon ma takie [ np. "lebiega" które słyszałam w Warszawie - nie bądż lebiega] Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:27 rajtki i zastrugaczka - ludzie niewykształceni i nieoczytani... phi! takaś Krakowianka rodowita, "jak z koziej d... trąba" - powiedziałaby Ci małopolanka, później staropodgórzanaka Ewa Kochanowska (z "tych" Kochanowskich), gdyby jeszcze żyła.. nie wszystkie regionalizmy są poprawne, ale należy je pielęgnować dodatkowo jeśli czegoś nie słyszałaś, nie znaczy, że "tak się mówi na wsi" (co to za uwłaczanie wsi!), bo tak się Paniusiu, właśnie w Krakowie mówi, a i we wsiach okolicznych również oraz ogólnie w Małopolsce i na Podkarpaciu, poczytaj sobie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fado Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.chello.pl 26.09.10, 20:15 a ja jestem z Krakowa i słowo rajtki wydaje mi się dość popularne (mam wyższe wykształcenie, podobnie jak reszta mojej rodziny), słowa zastrugaczka nie znam, u mnie w domu używa się słowa strugaczka :) a porównywanie rajtek i "ja żem mysloł" jest delikatnie mówiąc dość dziwne... i prawdopodobnie powinno być jo a nie ja :) ja tam się nie wstydzę regionalizmów, i te wszystkie piękne: czy zamiast trzy, dugopis zamiast długopis, se zamiast sobie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 21:13 Gość portalu: fado napisał(a): > czy zamiast > trzy, dugopis zamiast długopis, se zamiast sobie :))) "Czy", "dugopis" to nie są regionalizmy, tylko niechlujstwo w wymowie - owszem, częściej spotykane w Krakowie i okolicach, tym niemniej przede wszystkim niechlujstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianka Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.zax.pl 27.09.10, 10:29 > "Czy", "dugopis" to nie są regionalizmy, tylko niechlujstwo w wymowie - owszem, > częściej spotykane w Krakowie i okolicach, tym niemniej przede wszystkim niech > lujstwo. Nie. Wymawianie "cz" zamiest "trz" np. "czy" zamiast "trzy" to jest regionalna wymowa i właśnie bardzo charakterystyczna. Dowiedz się więcej na ten temat, a dopiero potem pisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też krakowianka Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 21:36 z wykształaceniem, niejednopokoleniowym jastem i u nas mówi się: na polu, zastrugaczka, rajtki, weka, piszingier, cwibak, ogórek kiszony nie kwaszony. A jak chcę szybko wyjść to mówię: no chodźże wreszcie na pole i ubierz rajtki bo zimno (zwracam uwagę na ubierz!) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx w Krakowie się ubiera coś ;p 26.09.10, 22:10 azaliż tutaj "ubiera się" sweter, rajtki, czy inny chałat... nie "zakłada", ani nie "ubiera w" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fliziarz z flaszką Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.hsd1.in.comcast.net 09.10.10, 19:24 O ile jakieś formy, sposoby wymowy których nie brakuje w komentarzach można uznać za gwarę wiejską (swoją drogą bardzo ładną), to zastrugaczka, rajtki nie są wiejskimi słowami, znam osby z rodzin mieszkających w Krakowie od pokoleń, z rodzin mieszczańskich, robotniczych, inteligenckich i wszyscy używają zastrugaczka. Są to raczej regionalizmy a nie gwara wiejska. Ty najwyraźniej jesteś z napływowych albo za bardzo uległaś wpływom mediów ( a może miąlaś polonistek z innego regionu, u mnie taka była w podstawówce, co nam na pola zabraniała mówić, ale olewały to dzieci robotników jak i lekarzy i profesorów) lub propagandzie "poprawnej" polszczyzny i aby podkreślić swoją miejskość, wykształcenie, odcięłaś sie od krakowskiego/malopolskiego dialektu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gebril Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.10, 09:31 Jak już coś to nie "na dworzu" tylko NA DWORZE. Poprawną polszczyznę też by można znać. A "na polu" jedynie brzmi dobrze jak się przebywa np. na Ruczaju. Tam otwartej przestrzeni dosyć. Odpowiedz Link Zgłoś
3-kuleczka Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 18:01 do tersty - nie wystawiaj jak żaba nogi do podkucia i nie zabieraj głosu w sprawie Krakowa jak stąd nie jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne 26.09.10, 18:07 A kto pamięta, co to była karapeta? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybniczanin Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.pools.arcor-ip.net 26.09.10, 18:29 Czesc! na Slasku godalo sie na "zastrugaczka" " Oszczaczka",i wychodziylo sie na dwor tzn do ubikacji na podworku.Ha Ha :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ylva Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.acn.waw.pl 26.09.10, 18:58 "Na polu" jest prześmieszne. Dukaj faktycznie tego zwrotu kilkakrotnie użya, tylko biedaczysko zapomniał, że akcja się toczy w Warszawie... a my w stolicy nie bawimy się na polu, tylko na podwórku... Jakoś wolę naszą warsiawską gwarę od galicyjskiej, mniej germanizmów i milsza dla ucha. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx mnie "na polu" nie śmieszy,a na "dworze" owszem ;p 26.09.10, 20:46 takie śmieszna dla Twojego ucha, jak na naszego "na dworze" ;> tia i wolisz warszawską, bo twojsza <słaaabe> każda gwara jest ciekawa, a regionalizmy godne dzielenia się nimi wśród nieznających specyfiki regionu. btw: w warszawskiej mniej jest germanizmów, ale za to jest pełna rusycyzmów - więc przyganiał kocioł garnkowi :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roi Crac Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.10, 08:54 a co warsiawskie rusycyzmy lepsze??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybnika Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.ostrog.net.pl 26.09.10, 22:18 Jo godoł oszczyczka, a wychodziyłech tyż na dwor, wcale nie do ustympu, bo ustymp miołech w doma. Odpowiedz Link Zgłoś
herrkumut Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 20:00 Na ulicy? To koń sra. Pracuję przy ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.punkt.opole.pl 26.09.10, 20:41 Było to w czasach gdy pod sukiennicami od strony Feniksa były toalety, dość czyste jak na nasze warunki. Wpadam do przybytku przyzwyczajony, że pisuardessa papier toaletowy racjonuje iście po krakowsku czyli jakieś pół łokcia na kabinę. Zajmuję pozycję na sedesie i mimowolnie słyszę dialog: - Co tak mało papieru? A pisuardessa na to - A idzze idzze bajoku warszawski, biletem tramwajowem se podetrzyj I gościa zatkało Odpowiedz Link Zgłoś
quasi.modo Zastrugaczka 26.09.10, 20:25 Ja jestem na krakowczyźnie asymilantką i w związku z tym dysponuję mieszanką językową. I o ile wychodzę przede wszystkim "na dwór", to zastrugaczka jest dla mnie najbardziej pierwotną nazwą przyrządu do zaostrzania ołówków. Natomiast moi szkolni koledzy (rodowite Krakusy) mówili tylko i wyłącznie "zacinaczka". Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Zastrugaczka i przy ulicy :) 26.09.10, 20:42 zastrugaczka/ strugaczka - zwał jak zwał, ale w Krakowie inaczej nie słyszałam... zacinaczka? pierwsze słyszę <lol> ach... no tak, jak to już człowiekowi mózg przenicowali, oczywiście, że mówiło się "przy ulicy takiej a takiej"... choć pamiętam, że kiedy znajomi mnie pytali, na jakim osiedlu mieszkam, mówiłam "nie na osiedlu, tylko na ulicy" (bo mieszkałam 20 lat w Starym Podgórzu) ;p ...co zawsze wywoływało śmiech, ale było też zamierzone Odpowiedz Link Zgłoś
999s Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 20:39 Chrust to sortyment drewna, a faworki to faworki krakoski nepteku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skuba Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 00:17 Idźze, idźze, bajoku. Chrusty, nie chrust. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.policja.gov.pl 01.10.10, 11:55 A zamek to pewnie tylko w drzwiach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samżeś Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.10, 13:28 idze idze bajoku, samżeś jest sortyment klarnecie bosy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yarow12 Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.chello.pl 09.10.10, 16:53 "Non serviam" , bardzo dużo wniosłeś do dyskusji warsiawski chłopie z Grójca. Odpowiedz Link Zgłoś
szymeck Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 21:24 Nie przesadzajmy, w okolicach Bielska-Białej też wychodzi się na pole, zakładając w chłodne dni rajtki, przynajmniej jeśli chodzi o żeńską część populacji. Borówki zbiera się na zboczach np. Błatni, czy innego szczytu Beskidów Śląskiego albo Żywieckiego, a potem w ramach regeneracji można przekąsić sznycla, albo cwibaka. Moja zona umie to cuś robić. Faktem jest, że wymienione w artykule zwroty to domena południa Polski będącej częścią dawnych Austro-Węgier: Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miszon kieleckie IP: *.chello.pl 26.09.10, 21:37 ja jestem z kieleckiego i u mnie wszyscy najczęściej mówią strugaczka. Owszem, temperówka też się zdarza, ale jednak strugaczka dużo częściej jako słowo brzmiące polsko, a nie niemiecko/zagraniczno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inco gnito Będzie ostra zima IP: 109.243.78.* 26.09.10, 22:24 Będzie ostra zima, bo Mazan poszedł po chrust... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: Będzie ostra zima IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.09.10, 23:06 Hehe przeczytałam wszystkie posty bo mi się przypomniało dzieciństwo. Dokładnie większości tych określeń po dzień dzisiejszy używa mój ojciec. Bajoku, klarnecie bosy (nie łysy!!!), rajtki, kajzerka, weka, kiszone, sztangle kupowałam w kiosku niedaleko domu. Tata mówi okąpać się, ale też pińcet i szejset, mimo że inteligent:))) Nigdy nie wiedziałam która godzina jak babcia mówiła - 3 na 4. Se - tym zaś zrobiłam "furorę" na jakimś obozie na którym była jedyną krakuską, do tego stopnia że płocczanie, warszawiaki, łodzianie przychodzili do mojego namiotu i mówili powiedz coś. A ja się czulam jak z plemienia Indian Hopi. Na polu uwielbiałam spędzać czas jako dziecko. A moja mama pracowała w firmie która produkowała bańki choinkowe. Super wątek! Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Będzie ostra zima 27.09.10, 16:06 A propos tego "se" - w szkole było bardzo tępione jako niepoprawne, istniało nawet prześmiewcze powiedzonko "mama se, tata se, kupili se kiełbase". Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx mama se tata se ;p 27.09.10, 23:43 jasne, już o tym zapomniałam :D tak się dokuczało, kiedy ktos źle wymawiał, a teraz sama piszę "se" w smsach, bo krócej ;) ale niedbaluch ze mnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a to Re: Będzie ostra zima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 19:30 Sukieńka, panieńka, ... Odpowiedz Link Zgłoś
sassparella Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 23:06 regulator napięcia w samochodzie - (okolice Liszek) regler Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Rezerwa 26.09.10, 23:38 Auta coś takiego mają w kufrze. Tam, gdzie jeżdżą samochodami, zamiast rezerwy wozi się zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Rezerwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 09:32 zapas to się ma paliwa, albo kanapek na wyjazd i trzyma się go w rezerwie :) Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Nawet alfabet jest inny 26.09.10, 23:43 U Lema smok gubi "iksa i dwa ypsylony". We Warszawie mógłby co najwyżej zgubić dwa igreki. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Ciekawostka, jeśli kto nie słyszał, o Warszewie ;p 27.09.10, 01:07 Kilka lat temu oglądałam program prof. Miodka "Ojczyzna Polszczyzna" i była tam poruszona arcyciekawa kwestia nazewnictwa naszej obecnej stolicy, która poprawnie Warszewą zwana być powinna. Odnalazłam tę wypowiedź w Internecie. To na pewno będzie dla wielu ciekawostka: "Jeszcze w XVI w. nad Wisłą w środku Polski leżała "Warszewa". Jeszcze Jan Kochanowski pisał o "Warszewie", Sebastian Klonowic też pisał o "Warszewie" - i mechanizm hiperpoprawności polegający na tym, że Mazowszanie często mówili "jebko", "jegoda", "rek", "reczek" - zamiast "jabłko", "jagoda", rak", "raczek" - to był wystarczający powód dla nich do takiego regionalnego kompleksu. Wszyscy ich sąsiedzi mówili "rak", "raczek", a tylko oni "rek", "reczek". Wtedy się zastanowili, czy ta ich "Warszewa" nie jest czasami takim "reczkiem". I zaangażowali przeogromną siłę, która sprawiła, że "Warszewa" przekształciła się w "Warszawę"." www.polskatimes.pl/szczecin/polecamy/261434,miodek-w-adresie-mejlowym-malpa-jest-nie-gorsza-niz-ogonek,id,t.html#material_1 Odpowiedz Link Zgłoś
stefanio85 Czy temperówka tępi? 27.09.10, 07:29 Przeczytałam artykuł z uwagą. Wychowałam się w Gliwicach, na Górnym Śląsku, więc do Krakowa mi daleko. Ale doskonale wiem co to są rajtki czy zastrugaczka. Także określenia "sędzia kalosz" czy wzmacnianie wyrazów partykułą "-że" nie są w moim regionie niczym niezwykłym, a nie obcuję z ludźmi, którzy mieliby krakowskie korzenie - może te określenia w Polsce południowej są bardziej rozpowszechnione, niż wydaje się to twórcom artykułu? Mam natomiast jedną wątpliwość właśnie odnośnie tej "zastrugaczki". U nas występuje ona jako "strugawka" i uważam, że jest to sensowne, w odróżnieniu od bezsensownej warszawskiej temperówki. No bo co się robi "strugawką"? Struga się ołówek, żeby był ostry! A temperówką co by się robiła? Tępiło go? No przecież to bzdura. Uzyskałam wyjaśnienie, że to pewnie dlatego, że ołówek jest "tępy", więc temperówką zmienia się jego kształt w ostry, ale to dla mnie nadal głupie. Skoro ubijaczka służy do ubijania, mikser do miksowania a trzepaczka do trzepania, to moim zdanie strugawka nadal powinna być urządzeniem do strugania i temperówka do tępienia. Trochę konsekwencji szanowni warszawscy autorzy słowników !!! No chyba, że ktoś mi to potrafi wytłumaczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawiak Re: Czy temperówka tępi? IP: 178.73.49.* 27.09.10, 07:58 temperówka - temperuje czyli zaostrza (www.slownik-online.pl/kopalinski/3FDA3C746CE683D2412565AE0081C98A.php). Nie ma nic wspólnego z tępieniem. Co innego gdyby mówiło się tempy. Myślę, że każdy czlowiek powinien znać język literacki i swoją gwarę. Mnie sie podoba i krakowska i śląska i góralska a juz najbardziej moja - warszawska tyle, że moja gwara jest już niestety w zaniku. Staram się jak mogę poznać wszystkie jej smaczki ale coraz trudniej o to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawiak Re: Czy temperówka tępi? IP: 178.73.49.* 27.09.10, 08:01 jeszcze raz podaje link bo ten podany niżej nie dzialal chyba przez te nawiasy www.slownik-online.pl/kopalinski/3FDA3C746CE683D2412565AE0081C98A.php Odpowiedz Link Zgłoś
apuesto Re: Czy temperówka tępi? 10.12.10, 16:34 bez wzgledu skad pochodze ... naprawde nie wydaje Ci sie naiwne ... graniczace z bezsesownoscia wytłumaczenie tego okreslenia w Sowniku Kopalinskiego: cyt: " temperować - powściągać, łagodzić; zaostrzać (ołówek)." Łagodzić ... czyli zaostrzac no juz dawno sie tak nie usmialem ... (wiem ze podane jest w nawiasie iz chodzi o olowek ale to jednoznacznie mowi o tym iz slowo temperowka nie pochodzi od temperowac a wrecz przeciwnie na podstawie temperowki dodano nowe znaczenie slowu temperowac .... lol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Czy temperówka tępi? IP: *.punkt.opole.pl 27.09.10, 08:29 Gdyby dalej stosować tę konsekwencję to powszechnie używany deszczyk - to ten który leży w deskach, trumnie a więc nieboszczyk. Nieboszczyk to deszczyk bo z nieba szczy albo strzyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iti Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.ma.krakow.pl 27.09.10, 09:59 Du ze brawa za ratowanie ginących gatunków (tu krakusów upartych przy swojej słownej tradycji). Pamiętam takie zdanie, które wygłaszał moja babci do mojego dziadka: "Idzże idzże bajoku" kiedy dziadek zbyt długo i zawile coś tłumaczył. I proszę zabijcie tego kto wymyślił jagodzianki! To zawsze będą drożdzówki z borókami. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.punkt.opole.pl 27.09.10, 12:03 Jagodzianka na kościach to znany trunek, występujący pod handlową nazwą - denaturat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nightwolf Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.fema.krakow.pl 27.09.10, 10:10 no a jak ja w Krakowie mówię do kogoś "przestań się frygać" czyli przestań się wiercić ewentualnie rzucać to mnie nikt nie rozumie. Zresztą zauważyłem że poza ludźmi ze Świętokrzyskiego to mało kto łapie o co z tym chodzi :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j26 Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 23:30 Moi rodzice zawsze użyją słowa frygać (bez się) w znaczeniu jeść, najczęściej w celu poganiania gadatliwych dzieciaków przy posiłku. Np. Frygaj to szybko, a nie gadaj tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AC Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: 81.21.194.* 27.09.10, 12:21 Z doświadczenia wiem, że w Krakowie robi furorę "ekspres" jako "zamek błyskawiczny" i wspomniana wyżej migawka. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx ekspres i migawka - na pewno w Krakowie? 27.09.10, 23:47 jakem Krakowianka, tak pierwsze słyszę: "ekspres" to, co najwyżej do kawy, tudzież rodzaj pociągu... a "migawka" może być w aparacie fotograficznym ;p Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx ekspres i migawka - na pewno w Krakowie? 27.09.10, 23:56 jakem Krakowianka, tak o tym nie słyszałam: "ekspres" może być, co najwyżej, kawowy lub może byc rodzajem pociągu; "migawka" tylko w aparacie fotograficznym... jeśli chodzi o teeee "migawki" to są Łodzi, bo w Krakowie jest "karta" (MPK) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka jedna Re: ekspres i migawka - na pewno w Krakowie? nie! IP: 77.236.26.* 30.09.10, 08:45 to nie ekspres, tylko ekler! Na zamek błyskawiczny mówiło się też dawniej ekler, komuś się podobne słowa pomyliły! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ana Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 15:27 jest jeszcze jeden niuansik: nie jest niczym dziwnym, ze w krakowskiej cukierni poprosimy o 'ziemniaczka', ale zamawiajac ten deser w gdansku, sprzedawczyni nie mogla mnie zrozumiec... trzeba bylo sie rozgladnac i poprosic o bajaderke :P Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx ziemniaczki na deser ;p 27.09.10, 23:50 hihihi, to jasne, że ziemniaczek... a co najlepsze, wielokrotnie słyszałam (nie w Krakowie) określenie bajaderka/ lub czytałam w knigach jakowychś, natomiast nigdy nie skojarzyłam jej z poczciwym ziemniaczkiem, a to ci dopiero - codziennie się czełwiek uczy ;> Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx ziemniaczki na deser ;p 27.09.10, 23:58 hihihi, to jasne, że ziemniaczek... a co najlepsze, wielokrotnie słyszałam (nie w Krakowie) określenie bajaderka/ lub czytałam w knigach jakowychś, natomiast nigdy nie skojarzyłam jej z poczciwym ziemniaczkiem, a to ci dopiero - codziennie się czełwiek uczy ;> Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne 27.09.10, 16:04 Słuchajcie, a dokąd mieszkańcy Krakowa chodzą tam, gdzie król piechotą? U nas w domu chodziło się do klozetu albo po prostu do łazienki (co było też o tyle sensowne, że klozet mieścił się w łazience). Odpowiedz Link Zgłoś
czerwona_skarpeta Re: Nie takie rajtki straszne 27.09.10, 22:41 minerwamcg napisała: > Słuchajcie, a dokąd mieszkańcy Krakowa chodzą tam, gdzie król piechotą? U nas w > domu chodziło się do klozetu albo po prostu do łazienki (co było też o tyle se > nsowne, że klozet mieścił się w łazience). Do toalety po prostu :) Ewentualnie do kibla. Czasem żartobliwie mawia się o wucecie.Innych określeń raczej nie stosuję i rzadko słyszę. I co to za jakieś dziwadła,jak inaczej się mówi na zastrugaczkę? W życiu inaczej nie powiedziałam,a spotkałam się ostatnio jeszcze ze "strugajką" w ustach mojej koleżanki z klasy z Rabki rodem..Czyli ilu ludzi tyle określeń :) A migawka jako określenie biletu okresowego to z tego co wiem typowo łódzkie określenie,dla mnie to od zawsze była karta..Wikipedia twierdzi że to regionalizm krakowski,to jak np.w Warszawie czy Poznaniu nazywa się taki bilet okresowy? I jedziecie na Hutę czy do Huty(mówię tu o dzielnicy,nie zakładzie)? Odpowiedz Link Zgłoś
hr.prysznitz Re: Nie takie rajtki straszne 27.09.10, 23:33 Do Huty oczywiście. I do Bronowic też, ale (nie wiem czemu) już na Krowodrzę i na Kazimierz. Może to rzeczywiście obce wpływy. Z Huty z kolei podobno nie jeździ się do centrum tylko "do Krakowa", taki separatyzm tam panuje. A u mnie (mieszkałem na Krowodrzy) jeździło się nie do centrum, tylko "do miasta". Migawką chwalili się znajomi z Łodzi, że też swoje regionalizmy mają. W Krakowie to coś nigdy nie występowało, chyba że w aparacie. Do autobusu jest karta autobusowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.zax.pl 30.09.10, 21:40 Jeżeli jest łazienka z ubikacją, raczej mówi sie ide do łazienki. Chyba, że chcesz oznajmić wszystkim, że nie idziesz umyć rąk, tylko sie załatwić, to wtedy do kibla, toalety. Jeżeli jest osobne WC to najczęściej mówisz idę do kibla, lub załatwić się. Na wsi gdzie wc jest w postaci desek mówi się do wychodka lub sławojki. hr.prysznitz Ze słyszenia myślę, że dominuje "do" Bronowic, Krowodrzy, Huty. W Hucie faktycznie mówią "do Krakowa", ale juz częściej do centrum lub miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: 88.220.156.* 27.09.10, 16:38 'zastrugaczka' to jak dla mnie strugawka a nie temperówka;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianin Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 21:51 krakowianikjPisze sie Żeż, a nie żesz !!!!! to przecież wzmocniona partykuła że(ż) dialektolog, GW, znawcy ..... co za kompromitacja poza tym mowi sie i pisze strugaczka, nie zastrugaczka gosc Odpowiedz Link Zgłoś