Dodaj do ulubionych

Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te...

IP: 194.42.110.* 22.06.12, 08:45
Najpierw chowam dziecko pod kloszem i w luksusie, a potem liczę na to, że w 2 tygodnie ktoś odwali za mnie czarną robotę, nauczy dziecko posłuszeństwa i szacunku do pracy? Oj, czarno to widzę.

Wakacje w spartańskich warunkach i z pewną dozą wysiłku? Ależ jak najbardziej! ALE dzieciakowi musi się ten pomysł choćby w minimalnym stopniu podobać, musi być ciekawe tego, jak to będzie. A najlepiej zrobić sobie takie wakacje całą rodziną (np. wyjeżdżając pod namiot w jakąś dzicz, gdzie na polu namiotowym są zwykłe sławojki, a do sklepu jest 5 km spacerkiem), a nie "a wyślemy gnoja, niech porobi, my się wreszcie pobyczymy, a jak wróci to będzie ułożony i chodził jak w zegarku". Nie, nie będzie. Będzie wściekły - na świat, na rodziców, na opiekunów, na kolegów, na wszystko. I sobie to odpowiednio odreaguje.
Obserwuj wątek
    • Gość: mamuska Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.agora.pl 22.06.12, 09:14
      Zgadzam się z przedmówcą. Sami jesteśmy leniwy, a wymagamy od dzieci, by w wakacje nauczyły się pracy? Absurd. I jeszcze jedno: rzeczywiście jeśli chcemy czegos dziecko nauczyć, najlepiej na własnym przykładzie.
    • Gość: qwe Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 09:46
      teraz, no jest jak jest....
      • Gość: Jeremy Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: 194.42.110.* 22.06.12, 10:08
        I to jest całkiem niezła analogia. Harcerstwo angażowało młodego człowieka bardziej, niż na kilka tygodni obozu - praca w hufcu, struktura przypominająca nieco wojskową choć odpowiednio łagodniejsza, obowiązki, poczucie wspólnoty, realizacja rozmaitych celów. Przynajmniej w teorii oczywiście, bo w praktyce zdarzały się przypadki odbiegające od tych założeń - na minus niestety. Ale taki wyjazd obozowy był zwieńczeniem roku wspólnie spędzonego w hufcu, a nie skokiem na głęboką wodę dzieciaka nieprzywykłego do jakichkolwiek wyzwań, obowiązków i wysiłku.
        • Gość: qwe Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 10:37
          nie wiem jak teraz wglądają obozy ale podejrzewam, że kuchnie są wyłożone kafelkami bo Sanepid i przepisy unjine. A harcerstwo to obowiązek, dyscyplina, wartości, patriotyzm a jeszcze nie daj Boże "religianctwo" :_) a to teraz jakby nie pasuje, więc młodzież mamy taką jaką mamy -plastikową.
          • Gość: gość Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 11:10
            Teraz też są!
            Z wartą w kuchni, gotowaniem na piecu (nie ma kafelków bo leśniczy nie pozwala ;) ), obieraniem dwóch worków ziemniaków, budowaniem pryczy, sprzątaniem do skutku i składaniem ubrań w kostkę!

            Do tego spływ kajakowy, gry terenowe, lepienie z gliny, malowanie rękami, zwiedzanie...

            O tak! Idealna równowaga atrakcji i dyscypliny, ale trzeba przez cały rok działać, żeby móc pojechać.
            • Gość: qwe Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 11:15
              To trochę mnie pocieszyłeś, ale moze warto by panstwo bardziej wspomagało harcerstwo niz inne Bardzo Ważne Inicjatywy i Projekty...
              • obywatelone Re: Dawniej były obozy harcerskie... 23.06.12, 11:32
                Jak państwo zaczyna coś wspomagać, to zaraz to upada, oprócz rzecz jasna wspomagających urzędników.
          • Gość: lulaik Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.12, 08:52
            Teraz obozy harcerskie to wciąż hardcore. Moja córka jeździ na nie od trzech lat (ZHR). Cały obóz trzeba samemu zbudować, zbić pryczę i półki z desek w namiocie, upleść ze sznurka "łóżko", wykopać latryny, zbudować kuchnię. W kuchni są oczywiście dyżury, jest nocna warta, kąpiel i mycie wyłącznie w jeziorze. Wyruszają też małymi grupkami na dwie doby do lasu, gdzie muszą przetrwać budując sobie szałas itd. Obóz trwa niemal miesiąc, a moje dziecko jak wraca zawsze mówi, że jeszcze by tam trochę zostało, bo to dla niej najszczęśliwszy czas.
          • el_la Re: Dawniej były obozy harcerskie... 23.06.12, 10:34
            Alez są - prawdziwe obozy harcerskie, takie jak pamiętamy z dzieciństwa z taka różnicą, że nie myje się i nie myje się naczyń bezpośrednio w jeziorze. Moja córka jeździ na obozy harcerskie od 4 klasy. Pierwszego dnia trzeba szybko rozbic namioty (dziurawe bo zhp nie ma pieniędzy), nastepne dni przeznaczone sa na robienie sobie prycz (siekiera, piła) i wyplatanie ich oraz tworzenie innych mebli (nic nie może stać na podłodze) a także bram itp. Sa nocne warty, pomoc w kuchni, nocne gry itp. Moje dziecko to uwielbia, teraz to będzie jej 5 obóz.
            A potem jedzie z nami do 5* i jest równie zachwycona.
            • obywatelone Re: Dawniej były obozy harcerskie... 23.06.12, 11:43
              Obozy , warty, ciekawy jestem jak to naprawde wygląda. Był rok 1979, myśmy rozbili swój obóz (prywatny), a kilometr dalej był obóz harcerski. Kiedyś w nocy zakradliśmy się do harcerzy, troche im napsocić, a watrownicy sobie spali. To ukradliśmy im namiot wartowników. Nie zwykły duży namiot, a mały namiot wartowników na warcie , przy bramie do obozu. I zostawiliśmy im kartke, że namiot jest do wykupienia za 2 kilo cukierków. Taki namiot wtedy kosztował ok. 3 tys. zł. a kilo krówek 40zł. Ostatecznie za 1 kilo bysmy się zgodzili , nie za 2 kg. A co zrobili harcerze?? Poszli na milicje i zgłosili kradzerz namiotu. To już był upadek harcerstwa z końcem lat 70tych.
          • obywatelone Re: Dawniej były obozy harcerskie... 23.06.12, 11:27
            A ile masz lat? 95 ? Bo religia w harcerstwie to była przed wojną, za PRLu to już nie.
        • Gość: hildebrant @ Jeremy IP: *.play-internet.pl 22.06.12, 15:56
          Nie było aż tak różowo. Był solidny - momentami - zapierdzielnik (to akurat bardzo dobrze), ale nie było żadnej wspólnoty. Niemało najzwyklejszego chamstwa. "Wszyscy harcerze to jedna rodzina"? Śmiechu warte. Pod tym względem było bardzo niedobrze.
      • Gość: raj Re: Dawniej były obozy harcerskie... IP: *.motorola-solutions.com 22.06.12, 12:20
        Jak "dawniej były"? Przecież cały czas są! Mam dwie córki które są harcerkami, jezdża co roku na obozy i bardzo im się to podoba.
    • jamesonwhiskey Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 22.06.12, 11:51
      pobyczymy, a jak wróci to będzie ułożony i chodził jak w zegarku". Nie, nie będzie. Będzie wściekły - na świat, na rodziców, na opiekunów, na kolegów, na wszystko. I sobie to odpowiednio odreaguje.



      to trzeba mu tak dlugo dopie...c az sie zlamie
      i mu na odreagowania przejdzie ochota
      • Gość: gość Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.12, 14:22
        I tu się w zupełności zgadzam. Jak nie pomaga tłumaczenie to należy a nawet konieczne jest spuszczenie szczeniakowi tęgiego lania.
        • olias Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 08:37
          winny wychowania dziecka ma potem karać pokrzywdzonego "wychowaniem"?
      • Gość: ja Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.man.poznan.pl 22.06.12, 14:25
        No właśnie. Teraz rodzice chcieliby, żeby wszyscy inni wychowywali - za nich. Zobaczcie na forach te płacze o to, że np. szkoła w długie weekendy, święta i inne wolne nie pracuje "bo nie mam co z dzieckiem zrobić", że dziecko nie siedzi w tej szkole od rana do wieczora, "bo nie mam co z dzieckiem zrobić"..... Wiem, że zaraz powiecie, iż rodzice pracują itp. Zgoda, ale dziecko wychowuje RODZINA! Nie szkoła, nie kolonie, nie inne "wojskowe kolonie". I to, co wyniesie z domu, odda potem, po latach. I "zapracowanych" rodziców odda do domu starców, też nie będzie miał czasu "niańczyć" staruszków. Bo pracuje.
    • Gość: barnaba Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: 79.139.34.* 22.06.12, 13:50
      Rewelacja.
      Najlepsze wspomnienia z wakacji mam obozów harcerskich. Własnoręcznie rozbijane namioty, przygotowywane żarcie (nic tak nie smakuje jak makaron z mielonką po całym dniu w górach), spanie gdzie popadnie, własnoręcznie zbudowana kuchnia polowa i wychodek.
      Braku telewizora nikt nawet nie zauważył (laptopów i komórek nie było). Radia słuchało się tylko wtedy, gdy był jakiś ciekawy mecz, albo olimpiada.
      • obywatelone Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 11:56
        To dobrze , że miałeś namioty na tym obozie, i tak bardzo się napracowałeś rozbijając namiot. Bo jak ja pojechałem na swoje pierwsze wakacje "w Polske:", to czegoś takiego jak namiot nie miałem. Były wtedy za drogie. Nawet śpiwór to był rarytas, za drogi, człowiek miał tylko koc. To wieczorem co dziennie trzeba było myśleć i kombinować , gdzie się będzie spało. Najczęściej w stogu siana. Czasem gospodarz pozwolił w stodole. Pod ciężarówką, pod odwróconą łódką, czy w szałasie z paproci.
        • Gość: byly Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.acn.waw.pl 23.06.12, 13:46
          Przestan juz mantykowac. Co ty myslisz, ze tam nie bylo dni o chlebie i wodzie bez spania w krzakach. Wole spac pod lodka czy w sianie niz w dziurawym namiocie skladajacym sie od malego wiatru. Chlopie opanuj te swoja megalomanie. Zostalbys przeciorany w kilkudniowym rajdzie z 30kg na plecach po bajorach odcedzajac z niego glony przez zeby (pamietam to do dzisiaj) to by ci przeszlo wypisywanie tych bzdur.
    • progus Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... 22.06.12, 14:27
      Nie dziwię się, że 14-latek nie ma ochoty na Bieszczady. Te góry dla dzieci są po prostu nudne: błoto, drzewa i trawy, tak je widzą. Ten chłopak, po 3 tygodniach w Bieszczadach dostanie fioła z nudów i znienawidzi góry raz na zawsze. Zacząć trzeba od czegoś ciekawszego dla dzieci: np Stołowe, Pieniny, Tatry. Tam są skały, wodospady, jaskinie itp. A jeżeli chłopak nie lubi gór, to trudno, nie każdy musi, jest jeszcze mnóstwo innych form aktywnego wypoczynku i poznawania świata, chyba lepiej znaleźć coś, co go zaciekawi.
      • Gość: f Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.mp.pl 22.06.12, 16:11
        3 tygodnie w Pieninach, albo górach Stołowych...Powodzenia,
      • olias Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 08:42
        NAJLEPSZE wspomnienia z młodości - 2 tygodnie piechotą po Bieszczadach. Z całym dobytkiem na plecach. W błocie i w deszczu (tam się moknie przez pierwsze 30 sekund, później już nie .... frajda nie do opisania gdy przestajesz się przejmować ścianą deszczu, bo już i tak nie zmokniesz. idziesz dalej, a niby co masz robić?
        niezapomniane wakacje.
      • Gość: p. Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.12, 09:14
        A z tym się zgadzam że Bieszczady są nieciekawe i jak ktoś jeszcze gór nie lubi to po ich odwiedzeniu znienawidzi je zupełnie. Ja dzieciaki zachęciłem do wędrówek najpierw weekendowymi wycieczkami na Jurę Krakowsko-Częstochowską, potem Karkonosze, Pieniny, Tatry i załapały "bakcyla".
      • obywatelone Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 12:00
        Ech Bieszczady ! Ech Bieszczady , na Bieszczady nie ma rady. Chciałem sobie pokowboić ,a tu trzeba krowy doić. Krowy dić , kury macać i widłami gnój przewracać.
    • Gość: latko Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.12, 14:38
      Zaprosić do domu Supernianię, żeby pokazała jak zamyka się malutkie dziecko w izolatce (tak się robi z najbardziej zatwardziałymi dorosłymi kryminalistami niebezpiecznymi dla otoczenia w więzieniach).

      Zaprosic Złotowłosą żeby pokazała jak poprawnie zrobić jajecznicę.

      Zaprosić Supergospodynię, żeby pokazała jak się odkurza i że słoiki można poustawiać na półkach.

      Wysłać dziecko na obóz wojskowy z Kapralem żeby dostało boreliozy i nauczyło się życia.

      Jak to dobrze, że mamy tylu swietnych nauczycieli. Zginęlibyśmy bez nich.
    • hetmanwiechu bardzo dobrze 22.06.12, 14:53
      chodzilem do boarding school w USA, oprocz zajec lekcyjnych wiekszosc rzeczy robilismy sami, ale pod nadzorem od prostych prac jak zbieranie smieci na campusie poprzez wieksze projekty jak budowa nowej stodoly. Praca uczy zycia.
      • Gość: span Re: bardzo dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 09:33
        a czy w tej Twojej boarding school byla stosowana kara chlosty?
        • obywatelone Re: bardzo dobrze 23.06.12, 12:11
          Frustracja. Frustracja wynika z rożnicy w tym co chcemy mieć , osiągnąć, a tym co osiągnąć jesteśmy w stanie. Najczęściej chodzi o cele materialne, finansowe. Polska staystycznie jest przynajmniej 2 razy biedniejsza od USA, ale polska młodzierz ma ze 2 razy większe wymagania finansowe od młodych w USA. Nie wiem skąd się to bierze, ale w końcowym efekcie Polacy, młodzi i starsi są 4 razy bardziej srustrowani od Amerykanów.
    • Gość: gość Nauczy sie taki, że życie to IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.12, 15:39
      nieustająca zabawa, spanie do późna, wszystko podane na czas. Przychodzi później taki "dorosly" do pracy i na wszystko narzeka, robi tylko minimum i to jeszcze z wielką łaską, tylko czeka żeby coś za niego zrobiono, nie chce logicznie myśleć, wiecznie wymaga od innych, sam nie poczuwając się do obowiązku. Choćby miał siedziec bezczynnie, to będzie ślepy i nie zaproponuje pomocy. Pojęcie współpracy to jakaś abstrakcja, Przyjaźń to nic innego jak homoseksualizm.
      • penible4 Zgadza sie, z moich obserwacji 23.06.12, 08:32
        wynika to samo - niczego nie robic (bo to nawet nie przyjdzie do głowy), jestem młody - należy mi się (ani sie obejrzy, jak będzie stary), zero kreatywności - no chuba, ze w podkopywaniu "kolegów".
        Są też wspaniali młodzi ludzie. I z nimi wspólpraca układa sie super. Mało, można sie od nich wiele nauczyć.
      • obywatelone Re: Nauczy sie taki, że życie to 23.06.12, 12:13
        Popieram ! Tak rodzice wychowują. Zwłaszcza mamusie i babcie.
    • Gość: M Rodzice zwalają? IP: *.multi-play.net.pl 22.06.12, 16:02
      Wygląda na to, jakby rodzice chcieli naprawić czyims rękami w dwa tygodnie to co popsuli przez lata...
    • kolozeroza 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 22.06.12, 16:47
      Niektórzy rodzice upadli na głowę. Wychowanie przez ukulturalnianie TAK, ale bez przesady. Jasne, że czasem trzeba zmusić dzieciaka żeby poszedł i np. zobaczył Mona Lise etc ale... trzeba mieć z tym umiar i przede wszystkim nie dziwić się, że dziecko to nudzi. Czy naprawdę 99 % ludzi jak dorasta całkowicie zapomina jak to jest być dzieckiem !? Skupcie się, macie znowu 14 lat, rodzice proponują wam wycieczkę do muzeum.. "Hurra, tato, tak choćmy do muzeum !"...No nie mogę, hehe. Do niektórych rzeczy się dorasta z czasem. Podobnie z teatrem..które dziecko tak mniej więcej do 15 roku włącznie (poza oczywiście wyjątkami) będzie z radością szło do teatru ? jasne że woli do kina. A te 3 tygodnie w Bieszczadach to naprawdę współczuję z góry temu dziecku. Osobiście akurat lubiłem zabawę i wczasy na luzie gdzie było sporo swobody i dużo rówieśników, jakoś od zawsze miałem awersję do harcerstwa błeee. No ale jeżeli już chcecie dzieciaka wystawiać na ekstremum to chyba faktycznie harcerstwo jest dobre. Choć nadal będę się upierał, że należy tak zrobić żeby dziecko chociaż trochę samo chciało jechać, np. coś mu obiecać jak się zgodzi (najtańsza sztuczka) albo tak to zorganizować żeby pojechał też najlepszy kumpel etc. Do dziś pamiętam jaka rozpacz mnie ogarnęła gdy rodzice chcieli zmusić mnie do wyjazdu na który nie miałem ochoty, czułem się zdradzony.. miałem już swoje plany, tak, dzieci też je mają.

      Ps. co do muzeum to tylko nowoczesne placówki, typu Muzeum Powstania Warszawskiego czy CNKopernik, tam dzieciaki się nie nudzą. Ale wszelkie placówki klasyczne (malarstwo, rzeźba, geologia, papiernictwo, tkalnictwo, archeologia itd itd ) to dla dziecka zawsze będzie kuriozum i strata czasu. Przypomnijcie sobie wycieczki szkolne do muzeów, jedyne co cieszyło to że nie będzie zwykłych lekcji i filcowe papucie na których można się było poślizgać. Reszta dziecku będzie zwisać żeby nie wiem co :)
      • kolozeroza Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 22.06.12, 16:51
        i jeszcze bo zapomniałem. Samodzielności to uczcie na co dzień: zmywanie po sobie, odrębny kosz na bieliznę i przyuczenie do samodzielnego używania pralki, raz na miesiąc niech dzieciak zrobi śniadanie dla rodziny czy coś w tym stylu. Przynajmniej taka jest moja opinia.
        • bea-chiara Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 22.06.12, 20:48
          Ze samodzielnoci uczy sie na codzien-jak najbardziej.Wysylanie na taki oboz,to takie przerzucanie odpowiedzialnosci za wychowanie dziecka przez rodzicow.Chyba,ze to wybor tez i dziecka.Chociaz znam z bliska przypadek-14 latek po takim wyjezdzie-ojciec go przekonal,ze to wielka przygoda przez 3 tygodnie-to teraz babcie i dziadka spytal,czy nad morze z nimi znow by sie nie zabral;-)
          A 14 latek-i znacznie mlodszy- moze lubic i muzeum i teatr,tylko nad tym trzeba tez popracowac i rownowage zachowac,a nie nagle po muzeach godzinami ciagac...
        • obywatelone Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 23.06.12, 12:30
          Dobrze , że zaznaczyłeś "Twoja opinia". Przyuczenie do samodzielnego urzywania pralki. Dobre sobie, ale samodzielność 14to latka. A w rękach to Ty kiedyś prałeś? Skarpetki, majtki , podkoszulke.? Bo jak ja miałem 14 lat, to miałem JEDNĄ pare skarpet i codziennie miała być czysta. To codziennie wieczorem ta para skarpet musiała byc wyprana, oczywiscie w rękach. I nie przez mamusie, albo jeszce lepiej gosposie.
      • Gość: gosciowka Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre IP: 195.150.70.* 23.06.12, 09:34
        chcialam Ci powiedziec, ze ja chodzilam z rodzicami do muzeow jako kilkulatek. I do wielu z nich n razy, bo za kazdym razem bylam coraz starsza i moglam wiecej rozumiec. Dzialo sie to w czasach glebokiego PRLu, wiec o interaktywnosci takich placowek nawet nam sie nie snilo, ja jednak uwazalam wizyty w muzeach jako super atrakcje. A dlaczego? Dlatego, ze moi rodzice nie szli obok mnie przez sale wystawiennicze, tylko szli ze mna. Opowiadali mi o kazdym obrazie w taki sposob, zebym ja mogla cos z tego zrozumiec, pytali mnie o zdanie - czy mi sie podoba, a dlaczego nie, a czy zauwazylam malego pieska na 3 planie etc. I dzis, kiedy moi znajomi leza na plazy w cieplym kraju i tlocza kolejnego drinka z parasolka, ja z mezem wedrujemy od muzeum do muzeum poznajac historie danego miejsca. J kiedy bedziemy miec dzieci, bedziemy chodzic razem z nimi. Smiem porzypuszczac, ze nie beda sie nudzily:)
        • obywatelone Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 23.06.12, 12:32
          Popieram ! Popieram !
      • obywatelone Re: 14 latek ma lubić muzeum ??? dobre 23.06.12, 12:23
        Oczywiście jeśli dziecko (?) z natury jest przygłupem. Jeśli jest normalne to 14 letnie z chęcia do muzeum pójdzie. Pamietam , gdy miałem 13-14 lat, to niezwykle sie cieszyłem, jak miałem pójść do muzeum. Ale to była też sprawa wybory. Co jeśli nie muzeum? Czytanie książki, granie w piłke, spacer po lesie, w najlepszym wypadku basen. Jakichś itiotycznych gier na komputerze nie było, Oglądanie telewizji też było bardzo ograniczone.
    • olias Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... 23.06.12, 08:34
      wont!!! mi z Bieszczad!
      Bieszczady są dla elity turystów. Tam takich "nieszczęść", gnojków, maminsynków nie potrzeba.
      Na szczęście to ma być obóz wędrowny, to pewnie dookoła Soliny po szosach. Bo spotkać gromadę takich przymusowych na połoninie to dwa dni zepsute.

      No, chyba że taki e "nieszczęście", gnojek, maminsynek CHCE. To wtedy i takiego zapraszamy.
      p.s. tam jest pełno małych hotelików o naprawdę fajnym standarcie, gdzie właściciel na pytanie czy jest w pokoju tv wstrząsa się jakby mu włochata gąsienica za kark spadła.
    • ben-oni Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... 23.06.12, 08:53
      Kiedyś do tego służyły obozy harcerskie (skauting własnie polega na odrobinie życia na poły wojskowego, na poły prymitywnego). Jednak od kiedy ZHP (z politycznych względów) jest finansowo rozwalane kosztem politycznie lubianego, ale zupełnie nieprzydatnego do tych celów ZHR, obozów harcerskich z prawdziwego zdarzenia nie ma komu i za co robić. Nawet harcerze dzisiaj jeżdżą na wycieczki z walizkami (o zgrozo, widziałem takich harcerzy w pociągu!!). Ośrodki harcerskie podupadają, pieniędzy na obozy nie ma (na składanie kwiatów na cmentarzach we Lwowie i Wilnie są), stanice wodne sprywatyzowano (rozprzedano). Pozostają biura podróży, które nie potrafią takich rzeczy robić. Może wystarczy przywrócić silne harcerstwo?
      • Gość: Gosc ZHP IP: *.play-internet.pl 23.06.12, 09:42
        Harcerstwo polskie jest juz trupem, z powodow, o ktorych napisales - skrajnie upolitycznienie, o wiele gorsze niz w PRLu. Harcerstwo powinno bowiem przygotowywac harcerzy do zycia w przyszlosci, a nie do wspominania przeszlosci, z ktorej, nie ma co tu ukrywac, nie ma w Polsce powodow, aby byc dumnymi...
      • Gość: byly Co ty chrzanisz chlopie IP: *.acn.waw.pl 23.06.12, 11:05
        > Jednak od kiedy ZHP (z politycz
        > nych względów) jest finansowo rozwalane kosztem politycznie lubianego, ale zupe
        > łnie nieprzydatnego do tych celów ZHR,

        Czesc druzyn przeszlo do ZHR gdyz sa spadkobieracami tradycji przedwojennych, te druzyny istnialy juz przed wojna i nie po drodze im byly struktury komunistyczne. Po rozwaleniu PRL tylko na to czekaly, wreszcie sie uwolnily.
        Tylko od szczepu lub druzyny zalezalo jak wygladala metodyka szkolenia i integracji. Czy na taki oboz dojezdzal beczkowoz czy wlasnymi rekoma kopalo sie studnie i montowalo pompe, czy spalo sie na kanadyjkach czy budowalo sie prycze, czy tez przyjezdzala kuchnia polowa czy sami budujemy ziemianke i piec. Nie ma tu znaczenia czy to ZHP czy ZHR. W obu przypadkach bywa czy juz tylko bywalo roznie i role w tym odgrywaly tradycje i doswiadczenie druzyny oraz metodyka. Wsrod druzyn starszoharcerskich w latach 80-90 czyli przelomu zdecydowanie na niekorzysc wypadalo tu ZHP.
        Prawda jest, ze harcerstwo umarlo, zarowno ZHP jak i ZHR, ale polityka nie ma tu nic do rzeczy. Czasy sie zmienily i priorytety wsrod mlodziezy.
        -----------------------------------------------------------------
        Byly spadkobierca tradycji 27WDH, najstarszej Druzyny Rzeczposlitej
        • ben-oni Re: Co ty chrzanisz chlopie 23.06.12, 11:17
          Polityka nie ma tu nic do rzeczy? Pamiętam jak dziś, rząd Buzka dofinansowywał i ZHP i ZHR. W tym, że ZHP (wtedy ok 200 tys zarejestrowanych członków) dostawało mniej pieniędzy jak ZHR (wtedy ok 4 tys członków). Bo to ZHR wystawał pod pomnikami i wręczał w podzięce kwiaty ministrom, a ZHP próbowało pracować z młodzieżą. Już nie wspomnę co Solidaruchy zrobiły z Gromadą, bo to temat na kryminał.
          • Gość: byly Re: Co ty chrzanisz chlopie IP: *.acn.waw.pl 23.06.12, 11:39
            Jedyne co pamietam to nasza druzyna po odejsciu z ZHP w `89 zostala odcieta przez czerwonych od jakicholwiek pieniedzy. Istnielismy tylko z wlasnych skladek i prac zarobkowych. Harcerzem bylem do roku 92 i jesli potem cos sie zmienilo na korzysc w finansowaniu ZHRu to bardzo sie ciesze.
            • ben-oni Re: Co ty chrzanisz chlopie 23.06.12, 16:02
              a dlaczego miałbyś dostawać jakieś pieniądze na swoje hobby? Odszedłeś z ZHP to... radź sobie sam. Komuna się skończyła. Bye, bye! Dotacje otrzymywały organizacje a nie inicjatywy kilkunastu dzieci, którym sie zachciało odejścia z ZHP. Załóż dzisiaj druzynę, np HP (Harcerstwo Polskie), to gó... dostaniesz nie dotację, bo trzeba się ZAREJESTROWAĆ, żeby dostać pieniądze. Tak, zmieniło się. ZHR dostaje pieniądze i co roku jeżdżą solidarnościowe przydupasy składać kwiatki w Katyniu, Lwowie i Wilnie. Na nic innego już nie starcza, bo przecież kadra musi jeszcze wyjechać na obóz... w trzygwiazdkowym hotelu na Costa Brava.
    • dario0791 Zapraszam na obozy harcerskie 23.06.12, 08:59
      Co roku kilkanaście tysięcy młodych ludzi spędza wakacje na harcerskich obozach - pod namiotami, ze służbą w kuchni, wartami z dniem wypełnionym całodzienną wędrówką po górach bądź grą terenową w lesie, w towarzystwie równieśników, którzy szukają czegoś innego niż świat z plastiku...
      Tyle tylko, że aby pojechać na taki obóz trzeba być w harcerstwie przez cały czas - obóz jest podsumowaniem i nagrodą za całoroczną pracę w drużynie. Rodzice czasami jednak potrafią dzieciakowi tak rozplanować czas, że nawet jeśli ten chce, to na zbiórki przychodzić nie może - bo angielski, basen, szkoła muzyczna, etc. Te wszystkie dodatkowe zajęcia są jak najbardziej ok, jednak po przekroczeniu pewnej ich ilości wkraczamy w obszar hodowania dziecka, a nie wychowywania. Harcerstwo oprócz praktycznych umiejętności uczy przede wszystkim bycia w grupie, poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za siebie i innych. Moje córki przeszły całą drogę od zuchów. Dzisiaj już same są instruktorkami i organizują dzieciakom niesamowite atrakcje i przygody. Harcerstwo to szkoła życia.
      Warto zadać sobie trochę trudu - rozejrzeć się wokół i zapisać dziecko do dobrej drużyny harcerskiej. POLECAM!
      • Gość: yokel Re: Zapraszam na obozy harcerskie IP: *.plastcom.pl 23.06.12, 09:09
        Polskie dzieci nauczyć roboty, czystości, odpowiedzialności, zakrzepic w nich to co świat ceni, wyeliminować cwaniackie ciągoty, itd...
        To wielkie zadanie i każda droga dobrą, a jest co robić
        • Gość: dziadek Re: Zapraszam na obozy harcerskie IP: *.neanet.pl 23.06.12, 09:43
          Obozy przystosowawcze do życia w społeczeństwie, przydały by się najpierw naszych psychologów.Po takim obozie i wychowaniu własnych dzieci do 18 lat mogą występować w charakterze autorytetów.Zapominają iż życie to nie tylko imprezki,przyjaciele ale i praca na chleb i utrzymanie.Przypomina to moją młodość i znajomego.Spotykam go i pytam jak żyje?Wiesz już nie piję.A masz za co? No nie mam.
      • ben-oni Re: Zapraszam na obozy harcerskie 23.06.12, 11:30
        A wiesz jaki jest problem? W małych miejscowościach zlikwidowano drużyny harcerskie, bo nie ma na nie pieniędzy. Mieszkałem kiedyś w 10-tysięcznym miasteczku na Opolszczyźnie. I tam było 7 drużyn harcerskich a siedziba hufca była w podarowanym przez gminę pałacyku. Dzisiaj w tym miasteczku dzieci nawet nie wiedzą co to jest harcerstwo.
        • Gość: qwe i tu tkwi problem, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 12:13
          bo szuka się różnych eksperymentów, zamiast stosować formy znane od 100 lat i skuteczne,
          ale widać komus to przeszkadza.
    • Gość: sceptic Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... IP: *.net.stream.pl 23.06.12, 09:52
      Mam kawałek zaniedbanej ziemi na Mazurach. Zrobię kurs pedagogiczny (600pln), zorganizuję obóz przetrwania dla rozpuszczonych dzieciaków głupich rodziców. Będą rozrzucały gnojówkę, wykopią mi fundamenty pod dom, żywność mają sami sobie zdobyć.

      I zainkasuję za to 1500 pln za dwa tygodnie. EKSTRA :)
    • klingel Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... 23.06.12, 10:50
      wyda sie to niektorym dziwnym, ale...
      nie znam nikogo komu praca i dyscyplina, wywiazywanie sie z obowiazkow zaszkodzila.
      Dlatego popieram ten pomysl, dla dobra pokolenia wychowywanego na komputerach, gotowcach z marketu i...td.
      Sfrustrowanie wynikajace z braku czynu, braku wspolpracy, konkurencji rowiesnikow doprowadza do zaskakujacych wybrykow glodnych uznania mlodziezy.
      Nie nalezy zapominac rowniez o szacunku (w szerszym znaczeniu) do wspolnego dobra narodowego. Jesli mlody czlowiek sam cos zrobi, urosnie jego wlasna duma i wartosc a co za tym idzie, wieksza dbalosc o "wspolnosc".
      Slynne "subotniki" ktore popadly w zapomnienie, konsolidowaly uczestnikow, wyrabialy szacunek do wspolnego wysilku.
      Dzis niestety znaczenie "pracy" jest sprowadzone do dystrukci, niszczenia tego co jest dobrem naszym, wspolnym, w tym rowniez dzieci.
    • klingel Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 11:02
      nie chodzi o 2 tygodnie ale o... cos nowego. No pewnie ze bedzie wsciekly ze bedzie nie tak jak by sobie zyczyl. Namiot, biwak, odludzie- piekne i romantyczne, ale to tylko czesc wspolnego obcowania z dzieckiem. Dzieci sa kreatywniejsze od nas ale my z racji wieku i doswiadczenia "zyciowo madrzejszymi"
    • Gość: rodzic Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz te... IP: *.static.46-14-75-26.swisscomdata.ch 23.06.12, 11:44
      I bardzo dobrze, Ja swojego syna też chcę wysłać na coś takiego, ewentualnie na obóz harcerski.
      A jeśli specjaliści twierdzą, że to źle, to znaczy, że z naukami pedagogiki, a szczególnie psychologii jest fatalnie i to chyba już od dłuższego czasu. A potem wychodzi w telewizji taka koniecznie młoda pani psycholog i bredzi grzeczne i poprawne politycznie farmazony, tyle, że niemające wiele wspólnego z rzeczywistością. Wychodzi nam bokiem lansowanie amerykańskiego bezstresowego wychowania dzieci, które wciąż jest za to żywe wśród psychologów i pedagogów. Ludzie na szczęście przejrzeli na oczy.
      • obywatelone Re: Ekstremalne wakacje. Spanie na sianie, zakaz 23.06.12, 12:47
        W Ameryce dzieci są wychowywane bezstresowo?? Chyba murzyńskie i białej biedoty. Normalne dzieci nie dostają kieszokowego i pracują od 12 roku życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka