Gość: darek IP: 193.106.244.* 21.03.13, 07:25 oprócz wszystkiego innego markety mają jeszcze parkingi a place nie ... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Izydor Re: Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je r IP: *.ip.netia.com.pl 21.03.13, 08:08 na placach często można kupić coś spod miasta. żeby twierdzić że coś jest wsiowe trzeba by pojechać z co najmniej 40 km od krakowa. Trudno zresztą mówić o ekologicznej żywności. Teraz na wsi nie ma już ekologicznych upraw, były kiedyś gdy rolników nie było stać na opryski a pielenie odbywało się ręcznie. Owszem na placu można kupić inne rzeczy niż w markecie jednak nie zawsze są one dobre. W markecie zresztą też. Trzeba by mieć sprawdzonego sprzedawcę a ten musiałby mieć sprawdzonego dostawcę. Najważniejsza byłaby kwestia ceny i asortymentu. Niestety problem jest też właśnie z parkingiem, chociaż nie aż tak duży. Być może ci którym rzeczywiście zależy na czystym jedzeniu wybierają sklepy ekologiczne, jednak w nich też cudów nie ma. Najlepiej wyhodować sobie samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ergfergrthgrt Re: Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je r IP: *.ghnet.pl 21.03.13, 09:45 mieszkam między kleparzem nowy i starym. czesto robilem zakupy na obu targach. moje spostrzezenia: 1 wszechobecny brud - dłonie, naczynia - mieso, wedliny sprzedawane sa koszmarnych warunkach 2 smrod i smieci - nie przekonuje to do zakupow 3 ceny - czasami znacznie, znacznie wyzsze niz w markecie 4 waga - nagminne jest oszukiwanie na wadze - sposob wazenia sprzed 50 lat z uzyciem kamieni!!! 5 jakosc - nie ma wielkiej roznicy 6 obsluga - prymitywna, napastliwa, nieuczciwa 7 kradzieze - kreci sie tam mase kieszonkowcow!!! 8 sposob przechowywania pozywienia - czasami skandaliczny jednym slowem ani nie jest uroczo, ani zdrowo, ani milo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 09:47 Od kilku lat praktycznie nie kupuję na targowiskach. Co najwyżej biały ser na pierogi. Dlacego? Bo ceny zrównały się z tymi sklepowymi. Kidyś kupowałam prawie wszystko. Najwiękzy wpływ miała podwyzka MPK. Do targowiska mam 3 przystani.Bez zakupów mogę na piechotę.Ale jak kupie ziemniaki kapustę jabłka to niewiele taniej, ani lepiej niz na dole w sklepie. A bilet 2,80. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.messagelabs.net 21.03.13, 10:15 Głównym problemem jest parking, a właściwie jego brak. Cenę dużo wyższą niż gdziekolwiek indziej można by jeszcze zaakceptować, zakładając, że dostaję lepszy produkt, chociaż też nie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
a-thomek Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... 21.03.13, 10:28 Robię czasem zakupy na targowiskach, ale zawsze u bardzo konkretnych sprzedawców, bo znam ich od kilku lat i wiem, że faktycznie sprzedają własne produkty. Niestety, w wielu przypadkach "rolnicy" oferują warzywa kupione w hurtowniach. Należałoby więc wprowadzić jednoznaczne oznaczenia w celu odróżnienia jednych od drugich. Problemem są też warunki sanitarne. Np. na Starym Kleparzu sery i mleko leżą w słońcu przez cały dzień. Setki razy widziałem chodzące po stołach gołębie. Oczywiście można by przechowywać produkty choćby w torbach lodówkach, ale widać nikomu na tym nie zależy. Produktów ekologicznych na placach nie ma. Generalnie brakuje małych wytwórni oferujących wysoką jakość, może w Małopolsce takich nie ma? Małej wędzarni, małej mleczarni, dobrej piekarni. Na warszawskich placach można kupić chleby wypiekane przez zapaleńców w ilości kilkudziesięciu bochenków czy sery wyprodukowane w malutkich gospodarstwach, fachowo opakowane i oznakowane. Czemu w Krakowie tego nie ma? Bo prawdopodobnie nie ma kogoś, kto zadbałby o obecność takich sprzedawców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joankb Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 10:29 Nie chodzę na targowiska, odkąd je "kupcy" wykupili i więcej tam ciuchów, torebek, pończoch, portfeli niż czegokolwiek innego. Chodziłam po żywność, w tym tą, która było sprzedawane nie w stałych budkach, a z ręki, z koszyka, prosto od rolniczki. Po chińskie badziewie nie chodzę, pełno go wszędzie. Chińskie badziewie nie jest też "tradycyjnym targiem" i nie warto go chronić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mef Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.miks.uj.edu.pl 21.03.13, 10:36 Na targach jest brudno, drogo, sprzedawcy oszukują przy ważeniu i przeliczaniu cen. Poza tym jak stwierdzić, czy sprzedawca ma produkty ze swojego pola czy z hurtowni? Moim zdaniem na placach sprzedają to samo co w marketach. Dawno przestałam robić zakupy na targach, w zamian założyłam warzywniak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sqqqq Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.ghnet.pl 21.03.13, 10:42 Wszystko opisane w tym artykule to prawda, ale i radny i autor nie zauważyli faktycznego powodu dlaczego place opustoszały. Od 1 marca zmieniły się progi rozliczeń i Urząd Skarbowy WYMAGA nawet od babci handlującej pietruszką kasy fiskalnej!!! Po pierwsze taka kasa kosztuje ok 1600 zł, po drugie dla sprzedających bez niej od przyzwyczajenie jest bardzo niewygodne. Tu ktoś podchodzi, tu kupuje, tu oddaje itd. a wszystko musi być nabite idealnie, a paragon każdemu wręczony do ręki. Stąd handlujący się po porostu boją kontroli, boją, ze się pomylą przy nabijaniu, że dostaną wysoki mandat. Po tej zmianie wielu powiedziało dość, że ma gdzieś ten interes i idzie na zasiłek. Bo chyba nikt nie wierzy w to, że bez kas na placach zbijane są fortuny :) Pogadajcie z handlarzami to powiedzą to samo. To że jest mały ruch, że ludzie kupują mało to są narzekania od lat takie same. Odpowiedz Link Zgłoś
bewulf Parkingi ... 21.03.13, 11:11 A jak zaparkować np. na placu na Stawach na Salwatorze ? Tam jest tak dopchane, że nawet na skrzyżowaniach stoją. Jest jedna ulica, gdzie można stać do 30 minut to regularnie stoją tam cały dzień, choć czasem straż miejska się pojawia i daje mandaty. Nie każdy mieszka tuż przy placu, że może na nogach podejść. Ludzie najczęściej robią zakupy przejazdem, wracają z pracy, szkoły itp i brak miejsc parkingowych skutecznie zniechęca do robienia zakupów. Pod marketem nie ma tego problemu ... Odpowiedz Link Zgłoś
saqigar Mozna tam, ale po co? 21.03.13, 13:30 Tam sprzedaja tylko posrednicy (moze poza stoiskiem z bialym serem), kupujacy towar na gieldzie. Troche wiecej, ale prawie to samo co w pobliskich sklepach, tylko drozej. Jedynym znanym mi targowiskiem z zywnoscia z wlasnych gospodarstw jest plac Imbramowski (a wlasciwie jego polowa). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ha, Ha, Ha Re: Mozna tam, ale po co? IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 16:47 To byś się zdziwił. Pojedyncze osoby sprzedają swoje, większość są to pośrednicy udający rolników. A te pojedyncze osoby wkrótce znikną ze względu na wymagane opłaty jakie muszą ponieść aby handlować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ibnalqq Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.centertel.pl 21.03.13, 11:13 Kilogram jabłek (Pinowa) na Rybitwach kosztuje złotówkę (skrzynka 15 kg), a na Kleparzu trzy złote. O czym my mówimy? Odpowiedz Link Zgłoś
sierzant_nowak Godziny otwarcia (na przykładzie Ibramowskiego) 21.03.13, 11:35 Place działają w jakimś chorym trybie. Mieszkam 500m od Ibramowskiego, ale zakupy mogę tam robić tylko w sobotę. W tygodniu otwarte od 7 rano do 16. O 17 już prawie nic nie ma... Żywność na placach jest wyższej, ekologiczniejszej jakości niż w marketach, ale jest też droższa. Targetem powinni być zasobniejsi klienci, ale ci zwykle pracują 9-17 albo dłużej. Kto robi zakupy przed pracą? Prawie nikt. Tym, co nie pracują otwarcie placu o 10 by nie zaszkodziło. A jakby był otwarty do 19 to byłbym tam kilka razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
tani_obywatel najpierw dobić, później ratować - niech Pan Radny 21.03.13, 11:42 nie snuje wizji tylko niech z kolegami z PO ciśnie na swojego ministra od finansów, żeby nie wykańczał małych rodzinnych firm .... od pierwszego marca każdy sprzedawca pietruszki powinien mieć kasę fiskalną i chyba przenośny generator gdyby nu się na straganie bateria rozładowała a od pierwszego kwietnia każdy dodatkowo będzie musiał mieć komputer i drukarkę żeby na paragonie dokładnie określić rodzaj sprzedawanej marchewki lub ziemniaków ... projekt Central Markets fajnie się nazywa ale rzecz się chyba tyczy Amsterdamu, Paryża czy Berlina bo u nas żadnych Central Markets niet ..... co najwyżej jakaś agencja reklamowa może się zalapie na jakieś dotacje, ot co .... Odpowiedz Link Zgłoś
simple_mind Panie Radny, Panie Wenecja - a może najpierw 21.03.13, 14:58 zrobić porządek z brudem, stertami śmieci, pijakami, obsikanymi chodnikami itd. (vide Basztowa pod LOT-em) a dopiero później promować .... co chcecie Panowie promować ? .. syf i dziadostwo ? .. szkoda pieniędzy .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bialczew a po co ratowac ? IP: 194.48.89.* 21.03.13, 11:55 nie rozumiem dlaczego moje pieniadze wyrzuca sie na pomoc przedsiebiorcom mi nikt nie pomaga w biznesie - sam musze szukac zlecen. moze po prostu czas na targi sie skonczyl - pora sie przebranzowic. sam tez musialem zmienic profil dzialalnosci wiec tej pomocy w ogole nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
mimakgazeta ja bym te place przerobił na ogrody / parki 21.03.13, 14:56 których w Krakowie brakuje !!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to Najcenniejsze i ekologiczne IP: *.krdc.pl 21.03.13, 12:43 na tych placach są pojedyncze staruszki sprzedające warzywa, owoce i kwiaty ze swoich własnych sadów i ogrodów oraz baby z serami, mlekiem i mięsem. 95% pozostałych sprzedaje towary z Makro, a rolnicy stosują roundap i najróżniejsze środki ochrony roślin, nasiona np. pomidorów kupują w Holandii w firmie monsanto tylko pod inną nazwą i ich produkcja nie ma nic wspólnego z ekologią. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapil21 Re: Najcenniejsze i ekologiczne 21.03.13, 13:25 Nie kupuję na kleparzu, bo jest tam brudno, to nie zacheca do zakupów. Raz latem skusilam sie tam na koszyczek świerzych malin za 8 złotych. Później okazało sie, że wierzchnia wartwa to były świeże owoce, a pod spodem stare, które juz puściły soki. Oszustwo. Kupuję więc w marketach. W Anglii, w uroczym miasteczku Stratford-upon-Avon, natknęłam się na targ. Czysto, atrakcyjna żywność, niesamowite domowe sery i mili sprzedawcy w foliowych rękawiczkach zachęcający do degustacji - próbki na wykałaczkach. Targ z klasą! Jedynie w Krakowie i Bombaju chyba jest przyzwolenie za smród i bród... Odpowiedz Link Zgłoś
gph a co ma pani do bród?? 21.03.13, 13:43 bród w Krakowie dostatek. Brud też czasami się znajdzie. kasiapil21 napisała: Targ z klasą! J > edynie w Krakowie i Bombaju chyba jest przyzwolenie za smród i bród... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: Najcenniejsze i ekologiczne IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 15:06 Zainstanawiam sie czy nie warto było by zbudować dach nad Kleparzem, by wyglądał jak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: Najcenniejsze i ekologiczne IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 15:09 Na Kleparzu przydałby się dach, by targ wyglądał np. jak La Boqueria w Barcelonie. La Boqueria Odpowiedz Link Zgłoś
ozonfood Re: Najcenniejsze i ekologiczne 25.03.13, 18:14 Firma którą reprezentuje postanowiła zmierzyć się z trwałością owoców i ich świeżością. Nie problem jest zabezpieczyć owoce czy warzywa środkami chemicznymi, My postanowiliśmy wykorzystać jednym słowem cudowne właściwości ozonu. Ozon W odpowiednich stężeniach dezynfekuje produkty, a także blokuje dojrzewanie owoców i warzyw przez hamowanie etylenu i blokowanie procesów starzenia wewnątrz produktu. Ozonowanie owoców np. truskawek lub malin zabija wszelkie bakterie, grzyby, pleśnie m.in. szarą pleśń, a nawet środki ochrony roślin. Ozon powstaje z tlenu i powraca do tlenu. Ozonowanie owoców i ozon nie wpływa negatywnie w żadnym stopniu na organoleptykę produktu, a nawet polepsza smak, zapach i kolor. Możecie więcej poczytać o ozonowani owoców i warzyw, a także mięsa i drobiu na www.systemyozonowania.pl . Duża ilość producentów, przetwórców i eksporterów używa naszych systemów, dzięki temu możemy kupić coraz częściej bezpieczne produkty. Pozdrawiam Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
jan-ru Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... 21.03.13, 13:13 Proste,zysk nie pozwala kupić mieszkania za gotówkę za rok handlu np na "zachodnim" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Nie pustoszeją, a zostały spustoszone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 13:19 Zjawisko jest gwałtowne i raczej trudno będzie o odwrócenie tego trendu. Jeszcze w tamtym roku opisywane place były pełne sprzedawców. Jak miałbym doszukiwać się przyczyny, to wspomniał ktoś tutaj o zaostrzeniu fiskalizacji (kasy) działalności. Dołączając do tego: problemy parkingowe, niekonkurencyjne ceny, handel tymi samymi produktami zakupionymi hurtowo (wszędzie takie same), nieprzewidywalność zakupu (produkt u tego samego sprzedawcy raz jest dobry, innym razem zły), ogólny kryzys, ograniczenia czasowe (place kończą działalność przed zmierzchem), to wszystko przyczynia się do mniejszej ilości kupujących, a za tym idzie opłacalność działalności. Pomysły typu "targi na Małym Rynku", to wyssana z palca głupota. Kto tam przyjdzie na zakupy? Turysta kupić 1 jabłko i ogórka kiszonego? To ma zbliżyć sprzedawców do klientów? Do jakiego klienta? Dożynanie placów zaczęło się wcześniej. Ceny wynajmu, niepewność ciągłości działalności (Hala Targowa), remonty ulic (Stary i Nowy Kleparz) bez żadnej "rekonpensaty" (ulgi), strefy postojowe (Plac Nowy), itd. Sprzedawcy też nie są bez winy, brak dbałości o sprzedawane produkty, brak kontaktu z klientem, handel targowy stał się "bezosobowy", a to już niczym się nie różni od zakupu w markecie. Za to, do marketu przyjadę o dowolnej porze, mogę przebierać (macać) i wybierać, ostatecznie kupić- nie kupić; nikt mi złego słowa nie powie. Bedę szukał "ekologii" to pójdę do odpowiedniego sklepu z "gwarancją" produktu. Jako klient zostałem sam (bez doradcy-sprzedawcy) i zostałem skazany na "polegaj tylko na sobie", ale za to nikt nie wciśnie mi: - wiórowatej mandarynki (chociaż w "opisie" i przy kosztowaniu była "słodka i soczysta") - pomidorów o smaku "kranówy" w cenach z księżyca - parchatych jabłek - nadgniłych brzoskwiń - "zarażonych" ziemniaków, itd. Jak takowe kupię, to tylko RAZ i pretensję będę miał tylko do siebie, ale zakupy nie będą ciagłą loterią- uda się, nie uda się. Sprzedaj i zapomnij, to dzisiejsza dewiza handlu! Znikają sprzedawcy -doradcy, bo coraz mniej mają "do zaoferowania", a razem z nimi znikną place targowe. To tendencja światowa. Jeszcze w tamtym roku miałem okazję spotykać zagranicznych turystów buszujących po placach targowych, zaaferowanych tą żadko spotykaną u nich "egzotyką". Na turystach handlem marchewką się jednak nie zarobi! Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui pomidory w smaku kranówy są z Hiszpanii 22.03.13, 04:03 Gość portalu: wenge napisał(a): > Sprzedawcy też nie są bez winy, brak dbałości o sprzedawane produkty, brak kont > aktu z klientem, handel targowy stał się "bezosobowy", a to już niczym się nie > różni od zakupu w markecie. nie wiem, gdzie chodziłeś robić zakupy, ale w markecie w ogóle nie masz sprzedawców, za to jeśli na jakimś placu kupujesz regularnie to sprzedawcy Cię rozpoznają, dają zniżki i gratisy i NIGDY celowo nie wcisną złego towaru - bo można pójść do innego stoiska obok. plac Imbramowski mam 300 metrów ode mnie, i mam kilku takich stałych sprzedawców > Za to, do marketu przyjadę o dowolnej porze, mogę przebierać (macać) i wybierać > , ostatecznie kupić- nie kupić; nikt mi złego słowa nie powie. bredzisz straszliwie. na każdym placu na jakim robiłem zakupy mogłem dotykać, wybierać, przebierać, a potem nawet odejść z niczym. na placu można nawet skosztować owoc, warzywo, nabiał albo wędlinę - jak zechcesz coś skosztować w markecie wyprowadzi Cię ochrona. > Jako klient zostałem sam (bez doradcy-sprzedawcy) i zostałem skazany na "polega > j tylko na sobie", biedaku. jak Ty żyjesz bez przewodnika po życiu. a podetrzeć się chociaż umiesz bez instrukcji ? > ale za to nikt nie wciśnie mi: > - wiórowatej mandarynki (chociaż w "opisie" i przy kosztowaniu była "słodka i s > oczysta") no tak, w markecie każda mandarynka ma certyfikat soczystości ;> bredni ciąg dalszy > - pomidorów o smaku "kranówy" w cenach z księżyca w okresie zimowym większość pomidorów ma smak kranówy - bo są w większości sprowadzane z krajów gdzie się je hurtowo "dmucha" - w przyspieszonej hydroponicznej uprawie. większość Hiszpańskich, Holenderskich czy innych pomidorów w zimie ma smak kranówy przez cały rok - bo Hiszpanie i Holendrzy zamiast warzyw produkują Unijne gó... bez smaku . za to w okresie ciepłym można kupić multum polskich czy węgierskich pomidorów, które pachną i smakują jak pomidory > - parchatych jabłek podobno lubisz eko. jabłka "eko" mają parchy, przebarwienia, są małe i niewymiarowe. > - nadgniłych brzoskwiń > - "zarażonych" ziemniaków, itd. > Jak takowe kupię, to tylko RAZ i pretensję będę miał tylko do siebie, ale zakup > y nie będą ciagłą loterią- uda się, nie uda się. wygląda na to, że jesteś kompletnie niepełnosprytną osobą. mama nadal wiąże buciki przed wyjściem ? no chyba, że nie masz oczu, węchu i rąk - skoro nie potrafisz odróżnić zepsutych owoców. w takim przypadku, drogi inwalido - proszę wybaczenia. > Sprzedaj i zapomnij, to dzisiejsza dewiza handlu! Znikają sprzedawcy -doradcy, > bo coraz mniej mają "do zaoferowania", a razem z nimi znikną place targowe. > To tendencja światowa. brawo, ekspercie. tendencją światową jest właśnie ru...ie wszystkich klientów - korporacyjne planowanie żywotności produktów, dmuchana, bezwartościowa żywność, fantastyczne usługi finansowe... odkryłeś amerykę ! > Jeszcze w tamtym roku miałem okazję spotykać zagranicznych turystów buszujących > po placach targowych, zaaferowanych tą żadko spotykaną u nich "egzotyką". ciekawe skąd byli Ci turyści. targowy handel płodami rolnymi jest tradycją kultury miejskiej praktycznie w każdym kraju. nawet w historycznych i zabytkowych centrach miast w Skandynawii, Niemiec, Holandii przez kilka dni w tygodniu, w określonych godzinach rozkładają się rolnicy i hodowcy. w USA też to się zdarza, zwłaszcza na wschodzie. nie mówię już o Azjii i Afryce - bo tam handel targowy i uliczny to norma, nawet całodobowo. kupują głównie mieszkańcy. turyści też. i jakoś nikt się nie dziwi. pewnie są nienormalni. Odpowiedz Link Zgłoś
saqigar Ratować? Dlaczego? 21.03.13, 13:48 To popyt powinien regulować czy coś jest, czy tego nie ma na rynku. Akcje promocyjne/zachęcające są skazane na porażkę, jeśli nie będą się wiązały z realną zmianą jakości usługi. To co przeczytałem, to jest raczej wyidealizowane życzenie, niż stan faktyczny. "Lepiej, świeżo", może jeszcze taniej? Sprzedający na placach, to pośrednicy giełdy warzywno-owocowej, a nie producenci. Na palcach można zliczyć tych, którzy dostarczają własne produkty. Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui kolejny idiota wierzący w "wolny rynek" 21.03.13, 23:47 kolejny idiota wierzący w "wolny rynek" - wolny rynek jest tak wolny, na ile pozwalają duzi gracze, twórcy karteli, monopoliści - mają na tyle kasy i wpływu, żeby stanowić prawo przydatne dla siebie. place targowe mają na tyle dużą wartość społeczną i miastotwórczą, że powinny być rozwijane - np. do postaci tradycyjnych przestrzeni miejskich przekrytych lub półotwartych. przykładem - multum hal targowych w Budapeszcie, tradycje przekrytych pasaży w Paryżu czy miastach włoskich. przykład nowoczesny - Sony Center w Berlinie. jak Ci nie pasuje europejski model miasta - to wyp... do USA - tam masz piękne rozległe miejskie pustynie z autostradami w centrach - tworzone przez "wolny rynek", a raczej przez tych co akurat ten rynek kontrolują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mama Parkingi, ale o tym wyborcza nie napisze IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 13:49 W centrach handlowych mam darmowy parking, w centrum strefę do 20-stej. Dziękuję, nie kupuję, uciekam z centrum jak szybko się da i jeżdżę tylko kiedy muszę. Mama z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewr święta prawda powyżej IP: *.ists.pl 21.03.13, 17:00 wlaśnie zdałem sobie sprawę, że od kiedy płaci się za parkowanie w centrum, nic tam nie kupiłem. A kiedyś do centrum chodziło się po wszytsko: kupić ciuchy, warzywa, napić się kawy. Teraz w centrum nie ma co robić, no chyba, że masz ochotę napić się nadroższej kawy w europie 12-14 zł. (3-3.5 euro). Dziękuję - na głownym placu w Barcelonie płacę 1.30 za kawę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ixi moje przemyślenia IP: *.86.radiotel.com.pl 21.03.13, 14:08 warzywa na placu są o tyle lepsze ze szybciej trafiają do konsumenta (nie ma magazynu, centrum dystrybucji nad morzem, kilometrów w tirach, dostawy raz na tydzień i rzucania nimi jak węglem) dotyczy to również bananów od rolnika : ) zakupy warzyw w Auchan porównuję do grzebania w wysypisku - można czasem trafić na coś niepopsutego dlaczego place pustoszeją? bo są niedoinwestowane: - zadaszenie, ale nie daszek z ceraty tylko dach + oświetlenie - jednolity wygląd stanowisk - albo nowoczesny albo rustykalny ale na pewno nie dziadowski jak teraz - miejsca parkingowe z szybką rotacją (np niska/żadna cena za pierwsze 30 min) - godziny otwarcia np każde stanowisko raz w tygodniu ma dyżur i zamykane jest później (nawet urzędy już tak działają) - informacja - stare krakusy wiedzą gdzie Kleparz ale przyjezdni po jabłko pojadą do tesco, a po jedną śrubkę do castoramy. Moim zdaniem wystarczy reklama na przystankach w dzielnicy gdzie działa plac z informacją gdzie jest plac, kiedy działa, jakie stanowiska tam są i w czym się specjalizują (wiem, to może być trudne dla wielu sprzedawców) Liczę też że pomysły w stylu pasaże czerwona torebka znajdą naśladowców i warzywa będzie się kupować w warzywnym, mięso w mięsnym, a chleb w piekarni a nie wszystko w jednym markecie co generuje nisko kosztowe patologie Odpowiedz Link Zgłoś
pani_stenia_z_kleparza ma Pan całkowitą rację , to są konkrety a nie 21.03.13, 14:48 jakieś bzdety o jakichś bliżej niedoprecyzowanych zbliżeniach kupców i konsumentów na Małym Rynku .... o co w ogóle chodzi, o jakąś nową formę związków partnerskich ? ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: moje przemyślenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 15:25 "Dotyczy to również bananów od rolnika" Sam nie wierzysz w to co piszesz. Przy globalizacji handlu i produkcji, nie ma szans na zakupy produktów od "Pana Kazia" z ogródka. Tak samo jak jadąc na wieś bardzo trudno dziś o zakup "mleka od krowy" lub "jajka od kury". Nawet małe gospodarstwa tworzą spółdzielnie by sprzedawać więcej i drożej. Znikają gospodarstwa z 2 krowami, kilkoma świniami i stadkiem kur - bo są nieproduktywne. Ze świeczką szukać (są takie!) masarni, piekarni które dbając o produkt utrzymują ich wysoką jakość, są to małe firmy, które świetnie funkcjonują na lokalnym rynku dzięki utrzymywaniu swojej jakości. Z chwilą rozwoju "walka o cenę" wymusza obniżenie jakościowych lotów. A place w Krakowie, to puszczony w samopas biznes (przetargi), którego nadrzędnym celem jest zysk. Zadaszenia, oświetlenie, eleganckie stoiska- kto ma w to inwestować? Najemca placu, który dziś placem zarządza, a jutro planują tam budowę parkingu (Hala Targowa) , albo rewitalizację ( Plac Nowy) i zmianę jego wizerunku? Może mają to robić sprzedawcy marchewki? Oni już odpowiadają na to, likwidacją swoich działalności. Reklama placu? Nie za bardzo wyobrażam sobie "przyjezdnych z Ruczaju" pędzących na Kleparz na zakupy gdy nie jest im po drodze "do i z pracy". Pasaże handlowe, uliczka "nabiałowa", "mięsna", "owocowo-warzywna", itd. - to ma sens, bo dzisiejsze place z warzywami poprzeplatanymi gazetami i stoiskami z karmą dla psów nie zachęcają do zakupów. Jeśli jednak wszędzie będzie jednakowa oferta to pasażom nie wróżę sukcesu. Ponad wszystko place wymagają remontów kapitalnych, by nie odstraszały swym wczesnokapitalistycznym wyglądem. Tylko kto to ma zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ixi Re: moje przemyślenia IP: *.86.radiotel.com.pl 21.03.13, 16:33 plac targowy powinien mieć zasięg lokalny, więc reklama też powinna być lokalnie mieszkańcy os. Ruczaj powinni chcieć jeździć/chodzić na plac w swojej okolicy Jak to zrobić tanio - np informacja na kilku przystankach w okolicy co w ogóle na tym placu jest. Może to zachęci tych którzy nigdy tam nie byli żeby przynajmniej tam zaglądnąć Będzie to miało większy wpływ na sprzedaż marchewki czy ziemniaków niż informacja po angielsku na stronie miasta czy autobus z gośćmi hotelowymi Wydłużone (rotacyjnie) godziny otwarcia nie powodują żadnych kosztów. Obecnie panuje przekonanie że na plac po którejś godzinie nie ma co jechać, i nawet nie chce mi się sprawdzać czy to wciąż prawda że inwestycja w plac i stanowisko kosztuje.. no sorry i wcale nie uważam że warzywa na plac trafiają wprost z pola, po prostu handlujący może kupować mniejsze ilości i od razu to sprzedać, market kupuje duże ilości które gniją w tirze, magazynach i na półce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gargamel Re: Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je r IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 14:43 Nijak. Kiedy spada popyt, to i podaż musi spaść. Wtedy placowe będzie musiało też spaść, a to będzie wystarczającym bodźcem do uruchomienia stoika dla nowych osób (np Wietnamczyków, czy Ukraińców). To są podstawy ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zz pseudo badania, pseudo wnioski IP: *.86.radiotel.com.pl 21.03.13, 15:06 Radnych i pozostałych autorów pojechanych pomysłów zapraszam w sobotę na jakiś osiedlowy placyk targowy np na kurdwanowie (obok pętli i 2 biedronek) niech popatrzą i wyciągną wnioski skąd te tłumy, a co można by zrobić jeszcze lepiej na pewno nie jest to strona internetowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siurax Re: pseudo badania, pseudo wnioski IP: *.tktelekom.pl 21.03.13, 17:51 lokalne place mają rację bytu i bytują sobie bardzo dobrze. Nie ma syfu, cena jest odpowiednia a sprzedawcy mili. Tyle, że kwestia fiskalizacji i czynszów jest tam zapewne bardzo luźna. Jak znam życie zaraz przyjdzie pomysł aby takich kupców wspomóc i postawić im plac z odgórnie narzuconymi godzinami otwarcia, wysokim czynszem i kasą fiskalną obok wiaderka z poziomkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Z Małego Rynku mam rowerem zakupy wozić? IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.13, 16:52 Z Małego Rynku mam rowerem zakupy wozić? Nie ma parkingu, nie przyjeżdżam. A pchanie handlu na Rynek nie chce mi się nawet komentować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: god Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.13, 21:18 wszystko fajnie, ale naprawdę ciężko przyskoczyć problem z parkowaniem (supermarkety mają swoje parkingi), no i godziny otwarcia targowisk, po pracy za późno , przed praca nie wiadomo jak długo będzie się stać w korku, wiec może ktoś by się zajął prawdziwymi problemami w Krakowie .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR Krakowskie place targowe pustoszeją. Jak je rat... IP: 62.233.182.* 21.03.13, 21:26 -pozwolić na bezpłatny parking do 1/2 godziny (z egzekwowaniem czasu bezpłatnego ) -nie trzeba było prywatyzować stoisk -teraz nie dziwota ,że to sklepiki spożywcze ,handel dalekigo wschodu .Miasto powinno pozostawać właścielem Kleparzy i wynajmować powirzchnie NIE ZA DROGO DROBNYM HANDLOWCOM -plac czynny powinien być czynny w określonych godzinach a potem SPRZĄTANIE ,ZMYWANIE I PILNOWANIE PRZED LUMPOSTWEM .Patrz Zagrzeb ,Split,Londyn,Paryż e.t.c -uruchomić Halę Targową po likwidacji slepu w jej wnętrzu (polski klimat często wymaga dachu )zobacz zdjęcia archiwalne jak powstawała Hala . Odpowiedz Link Zgłoś