szy21
29.04.13, 12:19
mieszkam w bloku
niedawno sąsiad z mieszkania I piętro niżej, sprzedał mieszkanie
i wprowadził się jakiś nowy mieszkaniec,
Cała zimę, tenże mój "nowy sąsiad" palił papierosy na balkonie, co mi nie przeszkadzało, bo zima i okien się nie otwiera...
ale
teraz to masakra
Nie mogę otworzyć balkonu, bo zaraz mam zasmrodzone cale mieszkanie dymem papierosów,
W regulaminie spółdzielni nie ma zakazu palenia papierosów na własnych balkonach, również prawo tego nie zabrania
Prawnik mętnie tłumaczył, o słabych szansach w ewentualnym procesie cywilnym,
Mimo moich wielokrotnych próśb sąsiad wraz ze znajomymi nieustannie pali te papierosy na balkonie...
w sobotę wieczorem puściły mi nerwy,
gdy siedząc z rodzinę w pokoju przy otwartym balkonie znów całe moje mieszkanie zostało zasmrodzone mieszkanie,
wyszedłem na balkon i poprosiłem sąsiada z balkonu niżej, by nie dymił
on mi się zaśmiał,
mi puściły nerwy i użyłem gazu paraliżującego łzawiącego w jego stronę.
Wiem, że się strasznie wnerwił...
a ja już zszedłem do niego piętro niżej i poinformowałem, że od tej pory za każdym razem jak poczuję w moim mieszkaniu dym papierosów z jego balonu, będę w jego kierunku strzelał z pistoletu gazowego
[Mam i pistolet gazowy i w spray gaz pieprzowy-paraliżujący]
gościu dostał szału i wiem, że poszedł na Policję [noc z soboty na niedzielę...]
W niedzielę, ponownie zszedłem do niego i na piśmie przekazałem mu informację, że wdychanie bierne dymu papierosowego jest czasami bardziej szkodliwe niż palenie
i na piśmie złożyłem mu oświadczenie, że będę go gazował w każdej sytuacji gdy poczuję dym papierosów
dodałem, do pisma adres komisariatu Policji - nasza dzielnica, żeby ewentualnie poszedł na skargę...
Ciekawi mnie jak sprawę rozwiąże Policja ?
Ja w każdym razie jestem zdeterminowany.
Mam małe dzieci i nie chcę, aby we własnym mieszkaniu musiały wdychać dym papierosów.
Mieliście takie problemy ?