Dodaj do ulubionych

NIK o uczelniach

IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.07.02, 06:56
Na uczelniach jest jeszcze gorzej niz wynika z raportu NIK-u! Dominuje farsa
edukacyjna i badawcza, rowniez w tych uczelniach , które zajmują wysokie
miejsca w pseudorankingach. A może w nich szczególnie. Jeśli miejsce w
rankingu wysokie to rektorzy twierdzą , że w uczelni wszystko gra, a
patologia dotyczy innych uczelni. Rzecz w tym , że rankingi oparte są na
danych z sufitu, a sufity szczególnie w Krakowie bywają wysoko zawieszone.
Kadra jest kiepska bo jest rezultatem negatywnej selekcji, która trwa do dnia
dzisiejszego. W bastionach komunistycznych jakimi sa uczelnie nic się tak
naprawdę nie zmieniło.Ciągną tylko więcej szmalu i narzekają, że mają go za
malo, bo państwo za mało daje. W zachodnich uczelniach państwo daje jeszcze
mniej i uczelnie muszą zarabiać. Rzecz w tym , ze polskie uczelnie nie mają
co sprzedać. Intelektu mało, a jak sami twierdzą badacze im są niepotrzebni.
Sprzedają zatem budbel edukacyjny bo dyplomy mimo że mało ( albo nic) nie
warte są u nas lubiane, podobnie jak tytuły. No i do tego należałoby dodać,
czego NIK nie dodał o rekrutacji kadry na uczelnie. Samo zycie! Sami swoi!
Żony, corki, synowie i inne pociotki mają zapewnione etaty nawet jak swoją
miernotą biją na głowę niegodnych miana nauczyciela akademickiego.
Obserwuj wątek
    • Gość: demo Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.07.02, 13:50
      Zobacz na FORUM Kielce. Tam jest dyskusja na temat Akademia przechowalnia
      pseudonaukowców. Wielu profesorow jest po ANS-ach. Pseudouczonych w bród.
      Chyba gdzie indziej tez. Trzeba ich jednak ujawnić. NIK tego nie analizował !
      • Gość: ciekawy Re: NIK o uczelniach IP: *.ipartners.pl / *.websites.pl 31.07.02, 18:27
        Gość portalu: demo napisał(a):

        > Zobacz na FORUM Kielce. Tam jest dyskusja na temat Akademia przechowalnia
        > pseudonaukowców. Wielu profesorow jest po ANS-ach. Pseudouczonych w bród.
        > Chyba gdzie indziej tez. Trzeba ich jednak ujawnić. NIK tego nie analizował !


        Czytałem. Szokujace. Chyba jednak NIK coś wie. Komisja Akredytacyjna MENiS się
        do tego dobierze i wyprostuje tych uczonych.
        • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 17:02
          Twoja wypowiedź jest optymistyczna. Ja nie mam takiej wiary jesli chodzi o
          Komisję Akredytacyjną. Rzecz w tym , ze uczelnie sa bastionami komunizmu i brak
          jest zmian legislacyjnych aby coś tu sie mogło zmienić w najbliższym czasie.
          Uczelnie zwykle powołują się na autonomię i robią co chcą, chociaż autonomia
          dotyczy tematyki badań i nauczania a nie całkowiej samowoli, w tym w zakresie
          zatrudniania zasłużonych dla utrwalania jedynie słusznego systemu.
          • Gość: flip Re: NIK o uczelniach IP: *.p.lodz.pl 01.08.02, 17:41
            Nie chce sie odnosic do tego, czy uczelnie uprawiaja pseudodzialalnosc, czy
            nie. Tzn. ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam. Prawdopodobnie jest bardzo
            roznie.
            Natomiast co do tych doplat przez panstwo. Zeby uczelnie mogly zarabiac, trzeba
            je posmarowac szmalem. Na zachodzie smaruje sie je, az huczy. Prosta
            statystyka: w PL na badania wydaje sie jekies 0,5% dochodu nar., w USA i
            Japonii ponad 3%, w Skandynawii cos kolo tego, w Niemczech zdaje sie 2-2,5%, w
            Czechach: chyba ponad 1%.
            Zeby uczelnie mogly cos sprzedac, musi byc odbiorca. Dzisiaj odbiorcow raczej
            nie ma. Na przyklad dlatego, ze polska prywatyzacja polegala po prostu na
            sprzedaniu fabryk, ktore nie maja sluzyc do wymyslania technologii, ale do
            prostego powielania tego, co wymyslono gdzie indziej. Wymyslanie jest kosztowne
            i do tego daje wilekie zyski. Po co bylo je topic w PL? W ten sposob bardzo
            szybko rozlozono cale zaplecze badawcze, jakie by ono nie bylo. Tego podobno
            unikneli na przyklad Wegrzy.
            Poza tym: jesli nawet odbiorca sie znajdzie - to ile zabiera niedoinwestowana
            uczelnia? Ano np. 60% zyskow. To mozna uzasadnic moze, jesli korzysta sie z
            urzadzen badawczych uczelni. Ale nie wszystkie zlecenia tego wymagaja. A 60%
            jest jednakowe i mozna je obejsc jedynie wyjatkowo. Wiec, jak mozna, to sie
            ucieka spod parasola uczelni. To jest oczywiscie chore, ale zrozumiale.

            Uczelnie to jest skansen komunizmu, nie przecze. Tylko ze nikt nie ma pomyslu,
            jak zrobic z nich normalne instytucje. Bo nikt tez nie chce wylozyc tego
            procenta albo trzech z kasy warszawskiej. I to tez jest prawda.
            • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 18:03
              Gość portalu: flip napisał(a):

              > Nie chce sie odnosic do tego, czy uczelnie uprawiaja pseudodzialalnosc, czy
              > nie. Tzn. ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam. Prawdopodobnie jest bardzo
              > roznie.
              =============================
              Moim zdaniem jest bardzo źle, chociaż zapewne nieco różnie na róznych
              uczelniach. (dysydent)
              =================================
              > Natomiast co do tych doplat przez panstwo. Zeby uczelnie mogly zarabiac,
              trzeba
              >
              > je posmarowac szmalem. Na zachodzie smaruje sie je, az huczy. Prosta
              > statystyka: w PL na badania wydaje sie jekies 0,5% dochodu nar., w USA i
              > Japonii ponad 3%, w Skandynawii cos kolo tego, w Niemczech zdaje sie 2-2,5%,
              w
              > Czechach: chyba ponad 1%.
              > Zeby uczelnie mogly cos sprzedac, musi byc odbiorca.
              =====================
              Pełna zgoda. Problem w tym, ze czasami jest odbiorca ale uczelnie, czy
              jednostki badawcze sprzadają bubel.Po znajomości. Nie ma prawdziwego rynku w
              zakresie handlu dobrami intelektualnymi. (d)
              ++++++++++++++++++++++++++

              Dzisiaj odbiorcow raczej
              > nie ma. Na przyklad dlatego, ze polska prywatyzacja polegala po prostu na
              > sprzedaniu fabryk, ktore nie maja sluzyc do wymyslania technologii, ale do
              > prostego powielania tego, co wymyslono gdzie indziej. Wymyslanie jest
              kosztowne
              >
              > i do tego daje wilekie zyski. Po co bylo je topic w PL? W ten sposob bardzo
              > szybko rozlozono cale zaplecze badawcze, jakie by ono nie bylo.
              ==================
              Brak rozwiązań prawnych aby cos w tym zakresie mogło się zmienić. (d)
              ===============================
              Tego podobno
              > unikneli na przyklad Wegrzy.
              ========================
              Nie mam tego przekonania. Wiem ,że np. Slowacy maja wielokrotnie mniej
              pieniędzy na badania, ale lepiej je wykorzystują (d)
              ==================================
              > Poza tym: jesli nawet odbiorca sie znajdzie - to ile zabiera niedoinwestowana
              > uczelnia? Ano np. 60% zyskow. To mozna uzasadnic moze, jesli korzysta sie z
              > urzadzen badawczych uczelni. Ale nie wszystkie zlecenia tego wymagaja. A 60%
              > jest jednakowe i mozna je obejsc jedynie wyjatkowo. Wiec, jak mozna, to sie
              > ucieka spod parasola uczelni. To jest oczywiscie chore, ale zrozumiale.
              > =========================
              widać, ze potrzebne sa rozwiązania prawne )d)
              ======================

              > Uczelnie to jest skansen komunizmu, nie przecze.
              =================================
              Dziekuję za moralne wsparcie (d)
              ============================
              Tylko ze nikt nie ma pomyslu,
              > jak zrobic z nich normalne instytucje.
              ==============================
              Trzeba to zdekomunizować. System jest jednak zamkniety i hierarchowie
              uczelniani bronia się jak moga przed wprowadzeniem np. systemu amerykańskiego w
              naszych uczelniach. No coż bronią swych dożywotnich pozycji decydenckich. Nie
              jest łatwo otworzyć ten system. (d)
              ================================
              Bo nikt tez nie chce wylozyc tego
              > procenta albo trzech z kasy warszawskiej. I to tez jest prawda.
              ============================
              Przeznaczanie więcej pieniędzy na ten system to tylko utopienie pieniędzy
              podatnika. Trzeba uczelnie i badania o wiele lepiej finansować ale to musi byc
              związane z ich otwarciem, ze zmianami systemowymi. Decydenci na uczelniach
              obecnie nie chcą efektywnych badaczy ani nauczycieli, bo tacy tylko ich
              kompromitują, odsłaniają ich prawdziwe oblicze. I to jest smutna prawda. (d)
              • Gość: flip Re: NIK o uczelniach IP: *.p.lodz.pl 01.08.02, 18:07
                Gość portalu: dysydent napisał(a):

                > ============================
                > Przeznaczanie więcej pieniędzy na ten system to tylko utopienie pieniędzy
                > podatnika. Trzeba uczelnie i badania o wiele lepiej finansować ale to musi
                byc
                > związane z ich otwarciem, ze zmianami systemowymi. Decydenci na uczelniach
                > obecnie nie chcą efektywnych badaczy ani nauczycieli, bo tacy tylko ich
                > kompromitują, odsłaniają ich prawdziwe oblicze. I to jest smutna prawda. (d)

                Nie potwierdzam i nie zaprzeczam :-)
              • Gość: flip Re: NIK o uczelniach IP: *.p.lodz.pl 01.08.02, 18:17
                Gość portalu: dysydent napisał(a):


                > Pełna zgoda. Problem w tym, ze czasami jest odbiorca ale uczelnie, czy
                > jednostki badawcze sprzadają bubel.

                I czemu sie dziwic? To juz jest sprzezenie zwrotne: typowy "Uczony" malo
                poswieca czasu na rozwoj wlasny, a znacznie wiecej na proste dorabianie. I to
                od bardzo dawna.

                Jeszcze aneks: te procenty GNP to chyba nie tylko od panstwa, ale od sektora
                prywatnego tez. Tylko ze o nim tez juz napisalem zgrubsza.
              • pit_b Re: NIK o uczelniach 01.08.02, 18:59
                Tak sie sklada, ze mialem przyjemnosc pracowac
                w takim "skansenie komunizmu". Doktorat
                zrobilem w wieku 25 lat. Moja pensja po
                doktoracie wynosila w roku 2000: 950 zl netto,
                w tym: 60%: dzialanosc dydaktyczna, 30%: naukowa,
                10% organizacyjna. Miesiecznie, panstwo polskie
                placilo mi ponizej 300 zl na prowadzenie "badan
                naukowych". W tym samym czasie, kolega sprzedajacy
                buty w sklepie, zarabial 1600 zl. Tylko troche wiecej
                niz doktor habilitowany i troche mniej niz profesor
                z tytulem. Kto rozsadny, bedzie pracowal na uczelni
                takich warunkach, jesli moze zarabiac kilka razy
                wiecej?

                Dydaktyki sporo, traktowalem ja powaznie.
                Praca naukowa - na dobrym poziomie europejskim,
                ale w Europie placi sie circa 3 tys. euro miesiecznie
                dla naukowca po doktoracie, z wynikami.

                Stosunki w mojej "firmie" byly znakomite:
                duzo znakomitych uczonych, o dobrej swiatowej
                renomie. Tylko ten wieczny brak pieniedzy, ktory
                wymuszal rosnace ustepstwa dla ludzi dorabiajacych.
                Na pareset pracownikow, tylko jeden z
                prawdziwa, komunistyczna przeszloscia.
                Za to duzo zwolennikow UW, UPR - zwlaszcza
                wstod tych dorabiajacych, majacych wlasne firmy.

                Wniosek: uczelnie zachowuja sie nie komunistycznie,
                a rynkowo. A rynek mowi: malo placisz, malo dostajesz.
                Panstwo placi za ksztalcenie coraz gorzej, wiec dostaje
                coraz gorszy towar. A raport NIK jest przejawem
                zwyklej hipokryzji.

                Oczywiscie, struktura finansowania badan
                i mentalnosc jest takze dosyc archaiczna.
                Niemniej, niekorzystne zjawiska sa bardzo
                poglebiane przez zenujacy poziom finansowania.

                Pozdrawiam
                • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 19:17
                  Może to wyjątek potwierdzający regułę.
                  Skoro jest tak źle to dlaczego 'uczeni' tak kurczowo się trzymaja tych
                  niskopłatnych posad? Czemu nie chca aby im pomogli inni, nawet za te marne
                  pensje? Czemu na uczelniach lądują odrzuceni przez spoleczeństwo politycy?
                  Masochiści? Nie mogli sobie coś lepszego załatwić? Cos mi tu nie gra!
                  Dlaczego jak jest konkurs na etaty w uczelni to informacja jest tylko dla
                  swoich, ewentualnie dla przypadkowo przechodzących obok tablicy ogłoszeń?
                  Dlaczego te niskopłatne posady sa głownie dla swoich - żon, synow, corek
                  pociotków ? Podobno tworzone jest spoleczeńswo informacyjne. Dlaczego
                  informacji o etatach nie ma w internecie? Dlaczego nie ma informacji o
                  rezultatch projektow badawczych? Są tylko informacje ( np. w Sprawach nauki) o
                  wysokościach nakladow na projekty, czyli ile zaksięgowano po stronie wydatkow
                  na 'naukę' a gdzie sa rezultaty? Dlaczego nie ma ich KBN? Dlaczego przy
                  nakladach 100, 200, 300, 400, 500 i więcej tysięcy złotych na projekty nie ma
                  rezultatow? lub nie sa one ujawniane dla spoleczeństwa oplacającego w koncu
                  te 'badania'?
                  • pit_b Re: NIK o uczelniach 01.08.02, 19:29
                    Gość portalu: dysydent napisał(a):

                    > Może to wyjątek potwierdzający regułę.

                    Bardzo mozliwe.


                    > Skoro jest tak źle to dlaczego 'uczeni' tak kurczowo
                    się trzymaja tych
                    > niskopłatnych posad?

                    Mlodsi sie nie trzymaja, albo dorabiaja.
                    Starsi - zgadnij sam.



                    > Czemu nie chca aby im pomogli inni, nawet za te marne
                    > pensje?

                    Nie rozumiem? Co to znaczy "pomogli"?.
                    Skad wziac na pensje dla tych "pomocnikow"?


                    > Czemu na uczelniach lądują odrzuceni przez
                    spoleczeństwo politycy?

                    Raczej nie na dobrych uczelniach.
                    Znam troch srodowisko i o takim przypadkach
                    nie slyszalem (mam na mysli renomowane uczelnie).


                    > Masochiści? Nie mogli sobie coś lepszego załatwić?
                    > Cos mi tu nie gra!

                    Byc moze dla "politykow" to jest tylko kwestia
                    prestizowa, a naprawde zyja z czegos innego?
                    Nie wiem, nie znam takich przypadkow.


                    > Dlaczego jak jest konkurs na etaty w uczelni to
                    informacja jest tylko dla
                    > swoich, ewentualnie dla przypadkowo przechodzących obok
                    tablicy
                    > ogłoszeń?

                    Zalezy od uczelni. Znam kontrprzyklady.
                    Oczywiscie, uczelnie chca zatrudniac "swoich"
                    ludzi i boleje nad tym... Niemniej, nie jest to
                    wyjatek. W innych krajach jest podobnie.

                    Zwroc tez uwage, na problemy z mobilnoscia
                    kadry przy takich placach. Wynajmniesz
                    mieszkanie z placy uniwersyteckiej?



                    > Dlaczego te niskopłatne posady sa głownie dla swoich -
                    żon, synow, corek
                    > pociotków ?

                    W mojej "firmie" bylo merytorycznie, ale na pewno
                    jest pelno nepotyzmu na uczelniach. Ale, nepotyzm
                    jest w Polsce wszedzie, takze w firmach prywatnych.
                    To element polskiej (i nie tylko) mentalnosci.

                    > Podobno tworzone jest spoleczeńswo informacyjne.
                    Dlaczego
                    > informacji o etatach nie ma w internecie?

                    Bywaja

                    > Dlaczego nie ma informacji o
                    > rezultatch projektow badawczych? Są tylko informacje
                    ( np. w Sprawach nauki) o
                    > wysokościach nakladow na projekty, czyli ile
                    zaksięgowano po stronie wydatkow
                    > na 'naukę' a gdzie sa rezultaty? Dlaczego nie ma ich
                    KBN?

                    Sa ogolnie dostepne sprawozdania i (chyba) wykazy
                    publikacji
                    i patentow. Odnosna baza nazywa sie chyba SYNABA.

                    > Dlaczego przy
                    > nakladach 100, 200, 300, 400, 500 i więcej tysięcy
                    złotych na projekty nie ma
                    > rezultatow? lub nie sa one ujawniane dla spoleczeństwa
                    oplacającego w koncu
                    > te 'badania'?


                    Sa ujawniane, tylko trzeba poszukac.

                    Pozdrowienia
                    • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 19:57
                      pit_b napisała:

                      > Gość portalu: dysydent napisał(a):
                      >
                      > > Może to wyjątek potwierdzający regułę.
                      >
                      > Bardzo mozliwe.
                      >
                      >
                      > > Skoro jest tak źle to dlaczego 'uczeni' tak kurczowo
                      > się trzymaja tych
                      > > niskopłatnych posad?
                      >
                      > Mlodsi sie nie trzymaja, albo dorabiaja.
                      > Starsi - zgadnij sam.
                      ====================
                      Ja wiem. Nie muszę zgadywać
                      =========================
                      >
                      >
                      >
                      > > Czemu nie chca aby im pomogli inni, nawet za te marne
                      > > pensje?
                      >
                      > Nie rozumiem? Co to znaczy "pomogli"?.
                      > Skad wziac na pensje dla tych "pomocnikow"?
                      =======================================
                      Jesli przestanie się wynagradzac bezproduktywnych znajda się pieniądze dla
                      produktywnych. W wielu krajach po ukończeniu 65 lat odchodzi się na emeryture.
                      U nas feudałowie panują dożywotnio.
                      ============================
                      > > Czemu na uczelniach lądują odrzuceni przez
                      > spoleczeństwo politycy?
                      >
                      > Raczej nie na dobrych uczelniach.
                      > Znam troch srodowisko i o takim przypadkach
                      > nie slyszalem (mam na mysli renomowane uczelnie).
                      ==================================
                      Właśnie także w tzw. renomowanych!!! Niektóre nadają tzw. habilitacje na
                      podstawie biurokratycznych 'rozpraw'. Co się zmieniło od czasow Gierka? Jak się
                      ma możliwości zalatwiania np. zleceń, nie ma problemow z dyplomami dla mogących
                      ===============
                      >
                      >
                      > > Masochiści? Nie mogli sobie coś lepszego załatwić?
                      > > Cos mi tu nie gra!
                      >
                      > Byc moze dla "politykow" to jest tylko kwestia
                      > prestizowa, a naprawde zyja z czegos innego?
                      > Nie wiem, nie znam takich przypadkow.

                      ==================================
                      Można o nich przeczytać nawet w prasie. Co to za prestiż pracować w uczelniach
                      bez prestiżu?
                      ================================
                      >
                      >
                      > > Dlaczego jak jest konkurs na etaty w uczelni to
                      > informacja jest tylko dla
                      > > swoich, ewentualnie dla przypadkowo przechodzących obok
                      > tablicy
                      > > ogłoszeń?
                      >
                      > Zalezy od uczelni. Znam kontrprzyklady.
                      > Oczywiscie, uczelnie chca zatrudniac "swoich"
                      > ludzi i boleje nad tym... Niemniej, nie jest to
                      > wyjatek. W innych krajach jest podobnie.
                      =======================================
                      U nas jest to patologia
                      ========================
                      >
                      > Zwroc tez uwage, na problemy z mobilnoscia
                      > kadry przy takich placach. Wynajmniesz
                      > mieszkanie z placy uniwersyteckiej?
                      >
                      >
                      >
                      > > Dlaczego te niskopłatne posady sa głownie dla swoich -
                      > żon, synow, corek
                      > > pociotków ?
                      >
                      > W mojej "firmie" bylo merytorycznie, ale na pewno
                      > jest pelno nepotyzmu na uczelniach. Ale, nepotyzm
                      > jest w Polsce wszedzie, takze w firmach prywatnych.
                      > To element polskiej (i nie tylko) mentalnosci.
                      ================================
                      Trzeba to prawnie zmienić!
                      ======================
                      >
                      > > Podobno tworzone jest spoleczeńswo informacyjne.
                      > Dlaczego
                      > > informacji o etatach nie ma w internecie?
                      >
                      > Bywaja
                      ====================
                      Poproszę o adres!
                      ===============
                      >
                      > > Dlaczego nie ma informacji o
                      > > rezultatch projektow badawczych? Są tylko informacje
                      > ( np. w Sprawach nauki) o
                      > > wysokościach nakladow na projekty, czyli ile
                      > zaksięgowano po stronie wydatkow
                      > > na 'naukę' a gdzie sa rezultaty? Dlaczego nie ma ich
                      > KBN?
                      >
                      > Sa ogolnie dostepne sprawozdania i (chyba) wykazy
                      > publikacji
                      > i patentow. Odnosna baza nazywa sie chyba SYNABA.
                      ================
                      Zajżyj na baze KBN zamknieta od maja!!!
                      Wcześniej były tabel ale bez sprawozdań i bez publikacji. Wyjatki (nieliczne!!!)
                      tylko potwierdzały regułę.
                      ====================

                      > > Dlaczego przy
                      > > nakladach 100, 200, 300, 400, 500 i więcej tysięcy
                      > złotych na projekty nie ma
                      > > rezultatow? lub nie sa one ujawniane dla spoleczeństwa
                      > oplacającego w koncu
                      > > te 'badania'?
                      >
                      >
                      > Sa ujawniane, tylko trzeba poszukac.
                      =========================
                      Proszę o adres! Minister Nauki nie chcial ujawnić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      =========================================
                      >
                      > Pozdrowienia
                      • Gość: flip Re: NIK o uczelniach IP: *.p.lodz.pl 01.08.02, 20:07
                        Jeszcze taka mala illustracya: Brazylia to podobno Trzeci Swiat. Piwo u nich
                        kosztuje tyle co w Czechach, a reszta cen pewnie taka jak w PL. Asystent na
                        panstwowej uczelni, takiej sobie, zarabia podobno mniej wiecej 2x stawki
                        polskiej. Na prywatnych, gdzie sie musi bardziej wytezac, zarabia 5x.

                        Piszac "skansen komunizmu" mialem na mysli, ze na przyklad uczelnie sa tak
                        spetane rozmaitymi przepisami, na przyklad finansowymi, ze nie maja ochoty
                        dzialac bardziej rynkowo - mimo ze alternatywa jest czystym absurdem. Nie bede
                        tlumaczyc o co chodzi, bo byloby to niezreczne, ale takie mam doswiadczenia. Z
                        kolei prosta likwidacja tych przepisow prowadzilaby do naduzyc wiekszych, niz
                        zdarzaja sie dzisiaj. Jak to przelamac - to jest na przyklad pytanie. Ale nie
                        do mnie - jam-ci nie Polityk.
                        • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 20:34
                          Gość portalu: flip napisał(a):

                          > Jeszcze taka mala illustracya: Brazylia to podobno Trzeci Swiat. Piwo u nich
                          > kosztuje tyle co w Czechach, a reszta cen pewnie taka jak w PL. Asystent na
                          > panstwowej uczelni, takiej sobie, zarabia podobno mniej wiecej 2x stawki
                          > polskiej. Na prywatnych, gdzie sie musi bardziej wytezac, zarabia 5x.
                          >
                          > Piszac "skansen komunizmu" mialem na mysli, ze na przyklad uczelnie sa tak
                          > spetane rozmaitymi przepisami, na przyklad finansowymi, ze nie maja ochoty
                          > dzialac bardziej rynkowo - mimo ze alternatywa jest czystym absurdem. Nie
                          bede
                          > tlumaczyc o co chodzi, bo byloby to niezreczne, ale takie mam doswiadczenia.
                          Z
                          > kolei prosta likwidacja tych przepisow prowadzilaby do naduzyc wiekszych, niz
                          > zdarzaja sie dzisiaj. Jak to przelamac - to jest na przyklad pytanie. Ale nie
                          > do mnie - jam-ci nie Polityk.
                          ===============================
                          To jest problem dla stanowiących prawo -parlamentarzystów. Absurdalne przepisy
                          trzeba zlikwidować ale nie w sposob prosty lecz systemowy. Inaczej niczego się
                          nie rozwiąże. Ale póki co uczelnie i 'uczeni' bronią się przed systemowymi
                          zmianami. Widać im obecnie dobrze. Trochę ( a może i więcej) w koncu mają, a
                          przy tym moga żądać więcej, bez zwiększania wysiłku. To jest worek bez dna.
                          Dnem jest tylko system tzw. nauki polskiej, w koncu słusznie wyodrębnionej od
                          nauki sensu stricto. Ale czy to powód do zadowolenia?
                          • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.08.02, 21:23
                            Napisaleś:
                            "Jeszcze taka mala illustracya: Brazylia to podobno Trzeci Swiat."
                            Zalezy w jakiej dziedzinie. W piłce nas bija na głowę a i w nauce także.
                            Problem w tym ,że u nas 'biją' nauczycieli akademickich czy pracownikow nauki,
                            jesli sa niewygodni i zagrażają feudałom (mobbing). Stąd nie mamy szans z
                            Brazylią nie tylko w piłce ale i w nauce.
                            • Gość: flip Re: NIK o uczelniach IP: *.p.lodz.pl 01.08.02, 21:39
                              I to byc moze z ta Brazylia. A PL podobno chce sie zapisac do Europy. Tak
                              slyszalem.
                              • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.08.02, 14:57
                                Gość portalu: flip napisał(a):

                                > I to byc moze z ta Brazylia. A PL podobno chce sie zapisac do Europy. Tak
                                > slyszalem.
                                =====================================
                                Może jakby Polska zapisala się do Europy wowczas musialaby się otworzyć także w
                                nauce i edukacji. Także w zakresie prawnym. Może to jest rozwiązanie dla Polski.
      • Gość: dysydent Dekomunizacja w nauce i edukacji IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.08.02, 07:46
        Paweł Śpiewak w rozmowie w Gazecie Świątecznej
        www2.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,986045.html?v=0&f=521
        'Nie każdy musi być politykiem' mówi “ Można wskazać po nazwiskach profesorów
        szkół wyższych, którzy mają prawo nadawania tytułów doktorskich,
        habilitacyjnych, a którzy w tamtej epoce byli po prostu oficerami, pracownikami
        Akademii Spraw Wewnętrznych”
        Nie wiem czy to jest sprawa dla NIK, ale coś z tym należałoby zrobić. Problem
        polityki kadrowej w nauce i edukacji w Polsce to problem nr 1. Bez tego nie da
        się tej sfery uzdrowić.
    • Gość: zoey Re: NIK o uczelniach IP: *.pp.rzeszow.pl 02.08.02, 15:09
      zobacz : Forum SzKOŁA I STUDIA, studia wieczorowe.
      a propos raportu NIK
      • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.08.02, 16:24
        Gość portalu: zoey napisał(a):

        > zobacz : Forum SzKOŁA I STUDIA, studia wieczorowe.
        > a propos raportu NIK
        ========================
        Dziękuje za informację. Należałoby próbować wyegzekwować dostęp do wiedzy
        sądownie. Pieniądze pobrali, wiedzy nie dali. To jest problem jak widać równiez
        uczelni z samnego topu pseudorankingow uczelni. Wiem, że jeden ze studentow
        prawa U. Wroclawskiego (Gąsiorowski) starał się o wyjaśnienia na co idą te
        pieniądze, które daje na studia wieczorowe, gdzie zajęć niemal nie ma. Ale go
        załatwili dyscyplinarnie ! Takie jest nasze demokratyczne państwo prawa.
        Może trzeba założyć stosowne stowarzyszenie i starać się np. u Rzecznika Praw
        Obywatelskich, który jest za kontrolą korporacji patrz -
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1092332&KAT=237. Ciekawe jak by to
        wyszło w praktyce. Jak do tej pory i urząd RPO był obojetny na ekscesy
        korporacji 'profesorskiej'
        • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.08.02, 20:31
          Jeszcze jeden problem, problem genetycznego kryterium przy naborze kadry
          nauczającej. Tego NIK nie analizował i w raporcie nie przedstawił, a jest to
          problem poważny bo naruszający Konstytucję i elementarne prawa człowieka. Do
          tego winni zabrać się prawnicy i stanowiący prawo. Tego nie mozna bagatelizować.
          • Gość: duplex Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 03.08.02, 07:01
            A co z problemem legalności rektorow, ktorzy rządzą korporacją poszukujących
            prawdy a sami do tej korporacji nie należą? To nie jest zgodne ze statutami
            uczelni, przynajmniej UJ.
            • Gość: oliwa Re: NIK o uczelniach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.08.02, 13:17
              Zgodnie z dzisiejszym ogłoszeniem w Gazecie aby zostać profesorem np. na UJ
              trzeba wykazać się nienaganna postawą etyczną, czyli w praktyce akceptować bez
              zastrzeżeń autonomiczne poczynania wladz. Jesli ktoś skrytykuje wladze za
              kłamstwa, korupcję, nepotyzm, toleroweanie plagiatów to jego postawa jest
              nieetyczna. Na uczelniach jak w orwellowskim Ministerstwie Prawdy wartości maja
              znak przeciwny. To określa poziom naszych uczelni.
              • lo_la Re: NIK o uczelniach 08.08.02, 16:18
                Jesteś bardzo zgorzkniały. Moze nie jest aż tak źle. Ja myslę, że zrealizowanie
                pomysłu na jawność informacji o naukowcach, ich dorobku i prowadzonych
                zajęciach mogłoby wiele poprawić. Taki cenralny rejestr pracowników naukowych z
                podaniem uczelni jakie kończyli, stopni naukowych i publikacji zrobić mozna
                szybko i łatwo. Wystarczy zażądac danych z uczelni. Wszystkich w tym samym
                formacie (baza danych o tym samym schemacie) i skleić je potem w jedną bazę. To
                miesiąc roboty. Moze okazałoby się, ze nie masz racji piszac o tych kryteriach?
                • _dracul Re: NIK o uczelniach 09.08.02, 14:10
                  Raport NIK nie wnosi nic nowego. O sytuacji w uczelniach wszyscy wiedzieli.
                  Mówienie, że studia dzienne i zaoczne dają takie same szanse to, delikatnie
                  mówiąc, nieporozumienie. Gdyby rzeczywiście wymagania były takie same, to na
                  zaocznych studiowaliby geniusze. Mają niekiedy 20% tej ilości zajęć co zaoczni,
                  zwykle po kilkanaście godzin przez trzy dni raz na dwa-trzy tygodnie, dostęp do
                  bibliotek, laboratoriów czy Internetu znacznie gorsze niż dzienni, mają często
                  rodziny, którym muszą poświęcać czas, nie mają kiedy wypocząć, a wyniki maja
                  takie same. W uczelni, gdzie pracuję sprawność nauczania na studiach zaocznych
                  jest, uwzględniając rezygnujących z przyczyn finansowych, taka sama, lub WYŻSZA
                  niż na dziennych. Wniosek z wypowiedzi o równych wymaganiach - zaoczni to
                  ludzie genialni. Należałoby więc im właśnie płacić stypendia, nie wymagać
                  opłat. To drwina z tych często bardzo ciężko pracujących ludzi. Znam wielu
                  studentów zaocznych, szczególnie starszych, którzy kosztem ogromnych wyrzeczeń,
                  starają się nadrobić nierówne możliwości dostępu do wiedzy, ale udaje się to
                  tylko niewielu z nich. O żadnej równości nie może być mowy. Uczelnie bez
                  studiów płatnych padną w pół roku, nie można więc z nich zrezygnować. Nie ma
                  się co oszukiwać, nie stać nas na zapewnienie wszystkim prawa do bezpłatnej
                  nauki. Trzeba to jednak ludziom uczciwie powiedzieć, nie mydlić im oczu
                  fałszywymi obietnicami. Na pewno student ma prawo wiedzieć jak są wydawane jego
                  pieniądze i co za to otrzymuje. Myślę, że wypowiedzi byłyby o wiele
                  spokojniejsze, gdyby wiadomo było, że, nawet niezgodnie z prawem, na potrzeby
                  uczelni wydaje się np. 20 czy 30% czesnego. Student ma też prawo wiedzieć kto
                  go uczy, tj. komu płaci. Ma prawo wiedzieć co ten człowiek skończył, gdzie i
                  jakie uzyskał stopnie naukowe, co opublikował itp.. To jest dorosły, często
                  starszy niż jego wykładowca, człowiek i nie można traktować go jak przygłupiego
                  dostarczyciela forsy, który nic nie powinien wiedzieć, bo pewnie zrobi
                  głupstwo. Nie można lekceważyć człowieka, z którego się żyje. Nie wiem jak
                  uzdrowić chorą sytuację niektórych (wiem, że są i dobre) uczelni. Być może
                  należałoby np. wprowadzić jednolite opłaty za studia i dawać stypendia
                  niezależnie od formy studiów, może trzeba przedłużyć studia zaoczne, może
                  zmienić formułę tych studiów. Coś jednak zrobić trzeba. I nie ma tu co czekać,
                  aż MENiS coś zrobi. Gdyby się do tego przymierzało, słyszelibyśmy inne
                  wypowiedzi. Myślę, że dobrze byłoby, aby na tym forum porozmawiać rzeczowo, bez
                  emocji, o tym co z tym fantem można zrobić. Raport NIK jest dobrą podstawą
                  takiej powszechnej dyskusji. To jest ogromna, jeśli nie jedyna szansa na jakieś
                  zmiany, bo tzw. wierchuszka zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć. Dla wielu,
                  szczególnie starej, komunistycznej kadry, głównie w tzw. "naukach społecznych"
                  jest to jedyna możliwość zachowania korzystnego dla nich status quo. Środowisko
                  akademickie było, szczególnie w naukach społecznych, w czasach PRL traktowane
                  źle. Z jednej strony niczym nie uzasadniony respekt i przywileje, z drugiej
                  zeszmacanie ludzi, którzy ośmielali się myśleć inaczej niż władza. To nie
                  spływa jak woda po kaczce. Zostało to też w nas i nie ma co udawać, że jesteśmy
                  idealni. Wiem, że takie dyskusje prowadzone są w wielu miejscach, na rożnych
                  forach dyskusyjnych. Nie dajmy im umrzeć, przegramy na tym, oprócz grupy
                  wycwanionych udawaczy pracowników naukowych, wszyscy. Stracą studenci, bo dalej
                  dostawać będą towar kiepskiej jakości, a w perspektywie wejścia do UE utracą
                  szansę na konkurowanie z kolegami z innych krajów, bo zdobyte w Polsce dyplomy
                  mogą być niewiarygodne. Stracą normalni pracownicy naukowi, bo wyprą ich
                  cwaniacy, a opinia publiczna widzieć w nas będzie złodziei. Straci też
                  społeczeństwo, bo wyrzuci forsę w błoto, wypromuje miernoty, kolejne autorytety
                  szlag trafi, a w Polsce na nadmiar autorytetów narzekać nie można. Proponuję
                  podawajmy w naszych postach adresy gdzie toczy się taka rozmowa. Ja znam np.
                  forum GW w Krakowie i Wrocławiu, forum Newsweeka i Gazety Polskiej i forum
                  Kujon polski na forum edukacja na głównym forum Gazety Wyborczej . Zabierzcie
                  również tam głos inaczej sprawa będzie powoli umierać, bo społeczeństwo nie
                  rozumie na ogół tych problemów i nie interesuje się nimi. Przeciętny forumowicz
                  pisze o piwie, wakacjach i tzw. sprawach codziennych. Obudzi się z ręką w
                  nocniku i będzie miał pretensje, że świat jest dla niego zły.
                  • Gość: klif Re: NIK o uczelniach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.08.02, 18:50
                    Dzieki za informacje. Oby jak najwięcej takich wypowiedzi na forum.
                    Może jak się skończą wakacje forum się ożywi a redaktorzy wykorzystają material
                    do artykułów na temat niewesolej sytuacji w szkolnctwie wyższym.
                    • chochol007 Re: NIK o uczelniach 15.09.02, 16:45
                      Nie sadzę, by po wakacjach coś się zmieniło. Tu chyba trzebaby jakiegos
                      nadzwyczajnego wydarzenia. Wlasciwie to sprawy uczelni nikogo nie interesuja.
                • Gość: oliwa Re: NIK o uczelniach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.08.02, 18:53
                  Ja myśle że jest gorzej niż napisałem. Jesteś niepoprawnym optymistą sądząc,
                  że dane jest łatwo wydobyć. Jesli masz pomysł to wydostań te dane od uczelni
                  lub z MEN. Życzę powodzenia i czekam na informacje.
    • Gość: opty Re: NIK o uczelniach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 19:25
      Zarzadzający uczelniami odrzucają raport NIK-u. Jesli coś się o nich pisze to
      jest to nieprawda. Nie lubia prawdy.
      • _dracul Re: NIK o uczelniach 19.08.02, 16:34
        Jest podobno w GW jakiś bardzo dobry artykuł prof. Legutko o raporcie NIK. Kto
        ma namiar?
        • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.08.02, 17:14
          _dracul napisała:

          > Jest podobno w GW jakiś bardzo dobry artykuł prof. Legutko o raporcie NIK.
          Kto
          > ma namiar?
          ==============
          Niestety nie znam. Nie znalazlem w internecie. Może najlepiej się zwrocić do
          autora?
          • Gość: Optymista Re: NIK o uczelniach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 21:15
            Cos zaczynam podejrzewac, ze ten nieslychany lament nad stanem polskich szkol
            wyzszych, ze to feudalny skansen, pracownicy naukowi zas to zyciowi
            nieudacznicy jest spowodowany dosc prozaicznym faktem, ze ktos nie zrobil w
            terminie doktoratu i go wyrotowano. Sine ira et studio prosze Panstwa.
            • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 09:53
              Gość portalu: Optymista napisał(a):

              > Cos zaczynam podejrzewac, ze ten nieslychany lament nad stanem polskich szkol
              > wyzszych, ze to feudalny skansen, pracownicy naukowi zas to zyciowi
              > nieudacznicy jest spowodowany dosc prozaicznym faktem, ze ktos nie zrobil w
              > terminie doktoratu i go wyrotowano. Sine ira et studio prosze Panstwa.
              ===================================================================
              Kulą w płot!!! NIK nie zrobił w terminie doktoratu ? Senat UJ lamentujacy nad
              obniżeniem poziomu nauki i nauczania nie zrobił w terminie doktoratu? Liczni
              doktorzy w Polsce i za granica podobnie odbierający stan polskich szkół
              wyższych nie zrobili w terminie doktoratu ?
              Argumentacja ' optymisty' jest mi znana, Przypomina argumenty bylej
              wiceminister w KBN - p. Małgorzaty Kozłowskiej, ktora twierdziła, ze w
              konkursach na granty wygrywaja ' najlepsi z najlepszych' a ci którzy nie
              dostali grantow z zazdrości na KBN pomstuja. Do dnia dzisiejszego pani
              wiceminister nie przedstawila jednak wynikow badań, które doprowadziły ją do
              tak niezgodnych z rzeczywistym stanem rzeczy wniosków. NIK w analizie KBN jej
              wynikow nie potwierdził. Są one zgodne z opinia ' zazdrośnikow'.
              Władze uczelni,rekrutujące się z tych, którzy zrobili w terminie doktoraty,
              lamentując nad stanem uczelni aby dostać więcej pieniedzy na ich funkcjonowanie
              często argumentuja, że z uczelni odchodzą najlepsi. Tak chyba jest. Z tego
              wynika , że na uczelniach zostają gorsi, przynajmniej od najlepszych. Jasne
              jest, ze gorsi maja trudności i na polu badawczym i edukacyjnym i na polu
              logicznego wnioskowania, stąd stan polskich uczelni nie najlepszy. Wzrost
              nakładow na ich funkcjonowanie nic by nie zmienił jesli nie zostanie zmieniony
              kompleksowo system nauki i edukacji w Polsce.
              • Gość: Optymista Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 10:52
                NIK nie ocenial jakosci kadry naukowej - tylko sposob ksztalcenia na studiach
                zaocznych i wieczorowych. Mozna miec oczywiscie watpliwosci czy "produkt" jaki
                otrzymuja studenci takich trybow jest w pelni "wartosciowy". Obawiam sie
                jednak, ze nie jest to tylko wina uczelni ale rowniez kandydatow, ktorym gdyby
                zastosowac standardy studiow dziennych nie udaloby, sie ukonczyc nawet I roku.
                Mozna oczywiscie udawac, ze sie nie dostrzega rzeczywistosci i powiedziec, ze
                nie kazdy musi byc magistrem. Problem polega jednak na tym, ze on i tak
                magistrem zostanie, tyle tylko, ze w szkole prywatnej (tam tez zostawi
                pieniadze). A w tym przypadku prawie zadnych wymagan juz nie ma.
                Poza tym nawet jezeli jakosc ksztalcenia nie jest najwyzsza to jednak zawsze
                studia rozszerzaja horyzonty, pozwalaja lepiej dostosowac sie do wymogow
                rynkowych (nb. to wlasnie rynek jest ostateczna instancja weryfikujaca zdobyta
                wiedze). Jest wielkim sukcesem III RP niewyobrazalny wzrost aspiracji
                edukacyjnych mlodziezy (choc czasami w parze z tym nie idzie sklonnosc do
                ciezkiej pracy).
                Calkowicie nieprawdziwa jest teza, ze na uczelni zostaja najgorsi. Jest
                odwrotnie. Zazwyczaj ci, ktorzy chca zostac i zostaja to ludzie z tzw. pasja,
                dla ktorych kwestie finansowe nie sa najwazniejsze. Nie bedzie dobrego badacza
                z kogos kto ma inne priorytety niz nauka. Co nie oznacza, ze czesc tych ktora
                ma potencjal intelektualny i moglaby zostac, nie odchodzi ze wzgledow
                materialnych. Twierdzenie jednak, ze zostaja najgorsi jest absurdalne.
                Powszechna krytyka sytuacji na uczelniach - poczynajac od wladz tychze, przez
                NIK, pracownikow naukowych i studentow - jest polska norma. Jedni krytykuja na
                zapas, inni na wszelki wypadek, inni zas bo tak wypada (prosze mi pokazac choc
                jedna dziedzine o ktorej mowi sie u nas pozytywnie). To powszechne
                krytykacntwo - swoista "propaganda kleski" wcale nie przybliza nas do
                rozwiazania problemow jest tylko najczesciej projekcja wlasnych frustracji.
                Nie oznacza to, ze polskie szkoly wyzsze wolne sa od problemow. Ich rozwianie
                nie przyspieszy jednak wrzucanie wszystkich uczelni do jednego worka i
                roztaczanie hiobowej atmosfery.
                Ps. Tak do konca Dysydent nie mam jasnosci czy usilowales zrobic doktorat i sie
                nie udalo czy tez "trafilem kula w plot".
                • Gość: dysydent Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 11:30
                  Gość portalu: Optymista napisał(a):

                  > NIK nie ocenial jakosci kadry naukowej - tylko sposob ksztalcenia na studiach
                  > zaocznych i wieczorowych.
                  =====================
                  D -Organizacja studiów w państwowych szkołach wyższych – preferująca rozwój
                  ilościowy, oparty zwłaszcza na odpłatnych formach studiów zaocznych i
                  wieczorowych – nie zapewniała utrzymania wymaganego poziomu jakości
                  kształcenia - patrz
                  www.nik.gov.pl/polski.html
                  Można miec nadzieję, ze następny raport będzie dotyczył głównie jakości kadry i
                  metod jej rekrutacji a w szczcególności kryteriom genetyczno-towarzyskim w jej
                  ocenie.
                  =================================

                  Mozna miec oczywiscie watpliwosci czy "produkt" jaki
                  > otrzymuja studenci takich trybow jest w pelni "wartosciowy". Obawiam sie
                  > jednak, ze nie jest to tylko wina uczelni ale rowniez kandydatow, ktorym
                  gdyby > zastosowac standardy studiow dziennych nie udaloby, sie ukonczyc nawet
                  I roku.
                  ===================================
                  D - Niektórzy 'profesorowie' gdyby zastosować standardy europejskie nie mieliby
                  szans na zaliczenie egzaminu nawet z przedmiotu ktory wykładaja. Także u mnie.
                  =============================
                  > Mozna oczywiscie udawac, ze sie nie dostrzega rzeczywistosci i powiedziec, ze
                  > nie kazdy musi byc magistrem. Problem polega jednak na tym, ze on i tak
                  > magistrem zostanie, tyle tylko, ze w szkole prywatnej (tam tez zostawi
                  > pieniadze). A w tym przypadku prawie zadnych wymagan juz nie ma.
                  > Poza tym nawet jezeli jakosc ksztalcenia nie jest najwyzsza to jednak zawsze
                  > studia rozszerzaja horyzonty
                  ===================
                  D - Ci którzy weszli na uczelnie po maturze i zostali na niej do konca zycia
                  raczej tych szerokich horyzontow nie mają. Stąd nie mogą ich nawet zarysować
                  dla studentów
                  ===============
                  , pozwalaja lepiej dostosowac sie do wymogow
                  > rynkowych (nb. to wlasnie rynek jest ostateczna instancja weryfikujaca
                  zdobyta
                  > wiedze).
                  ====================
                  D - Właśnie. Po zakończeniu roku akademickiego zawsze wzrasta bezrobocie. Rynek
                  tego nie przyjmuje.
                  ==============
                  Jest wielkim sukcesem III RP niewyobrazalny wzrost aspiracji
                  > edukacyjnych mlodziezy (choc czasami w parze z tym nie idzie sklonnosc do
                  > ciezkiej pracy).
                  ============
                  D - Raczej chodzi o dyplomy nie o wiedzę. Uczelniom tez nie zależy na
                  nauczycielach, którzy maja wiedzę ale na 'bezkolizyjnej' sprzedaży dyplomow.
                  ===============================

                  > Calkowicie nieprawdziwa jest teza, ze na uczelni zostaja najgorsi.
                  ==========================
                  D - To ,że odchodzą najlepsi to jest wielokrotnie powtarzana teza władz
                  uczelni! Oczywiście przy domaganiu sie pieniędzy.
                  Natychmiast zmieniana przy innych okazjach.
                  ================================
                  Jest
                  > odwrotnie. Zazwyczaj ci, ktorzy chca zostac i zostaja to ludzie z tzw. pasja,
                  > dla ktorych kwestie finansowe nie sa najwazniejsze.
                  ===============
                  D - Takich usunieto w okresie jaruzelskim jako osoby niepożądane na uczelniach.
                  =======================
                  Nie bedzie dobrego badacza
                  > z kogos kto ma inne priorytety niz nauka.
                  ===============
                  D - Właśnie. Stąd brak wynikow u tych którzy pozostali i dla których
                  priorytetem jest szmal.
                  ===========================
                  Co nie oznacza, ze czesc tych ktora
                  > ma potencjal intelektualny i moglaby zostac, nie odchodzi ze wzgledow
                  > materialnych. Twierdzenie jednak, ze zostaja najgorsi jest absurdalne.
                  > Powszechna krytyka sytuacji na uczelniach - poczynajac od wladz tychze, przez
                  > NIK, pracownikow naukowych i studentow - jest polska norma. Jedni krytykuja
                  na
                  > zapas, inni na wszelki wypadek, inni zas bo tak wypada (prosze mi pokazac
                  choc
                  > jedna dziedzine o ktorej mowi sie u nas pozytywnie). To powszechne
                  > krytykacntwo - swoista "propaganda kleski" wcale nie przybliza nas do
                  > rozwiazania problemow jest tylko najczesciej projekcja wlasnych frustracji.
                  > Nie oznacza to, ze polskie szkoly wyzsze wolne sa od problemow. Ich rozwianie
                  > nie przyspieszy jednak wrzucanie wszystkich uczelni do jednego worka i
                  > roztaczanie hiobowej atmosfery.
                  =====================
                  D - Potrzebna jest rzetelna ocena nauki i edukacji w Polsce, w tym rankingi
                  europejskich szkoł wyższych oprate na mierzalnych i zasadnych kryteriach.
                  ==================================
                  > Ps. Tak do konca Dysydent nie mam jasnosci czy usilowales zrobic doktorat i
                  sie
                  >
                  > nie udalo czy tez "trafilem kula w plot".
                  ====================
                  D - Bardzo szybko i dawno zrobilem doktorat. Wychowałem tez wielu aktywnych
                  pracownikow nauki pracujących w Polsce i za granicami ( w tym doktorow i
                  profesorow), napisalem też wiele prac naukowych bez otrzymywania dotacji
                  finansowych. Dla takich bramy polskich uczelni i instytutów ' badawczych' są
                  zamkniete. Nie jestem frustratem. Mam rozwiniete poczucie własnej wartości co
                  mnie dyskwalifikuje na uczelniach preferujacych tych którzy posiadają poczucie
                  własnego skundlenia potrzebnego do zrobienia oficjalnych karier.
                  • Gość: Optymista Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 11:56
                    Coz drobna pomylka - nie zrobiles habilitacji. Gdybys nie uzywal wielkiego
                    kwantyfikatora i nie pisal "wszyscy" mozna by Twoje refleksje traktowac
                    powaznie. Sam pracuje na uczelni blisko 20 lat i choc dostrzegam wiele zjawisk
                    negatywnych nigdy by mi nie przyszlo formulowac takich ogolnych zarzutow i
                    wrzucac wszystkich do jednego worka. Poczucie wlasnej wartosci nie
                    usprawiedliwia pogardy i lekcewazenia innych. Nb. ci najwybitniejsi zazwyczaj
                    sa skromni, maja bowiem swiadomosc ograniczen ludzkiego umyslu. Najglosniej
                    krzycza zas ci, ktorym "w nauce nie wychodzi".
                    • Gość: dysydent Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 12:09
                      Gość portalu: Optymista napisał(a):

                      > Coz drobna pomylka - nie zrobiles habilitacji. Gdybys nie uzywal wielkiego
                      > kwantyfikatora i nie pisal "wszyscy"
                      ==========
                      gdzie to napisalem?
                      ===================
                      mozna by Twoje refleksje traktowac
                      > powaznie. Sam pracuje na uczelni blisko 20 lat i choc dostrzegam wiele
                      zjawisk
                      > negatywnych nigdy by mi nie przyszlo formulowac takich ogolnych zarzutow i
                      > wrzucac wszystkich do jednego worka.
                      =============
                      mnie tez
                      ===============
                      Poczucie wlasnej wartosci nie
                      > usprawiedliwia pogardy i lekcewazenia innych.
                      ===============
                      Brak poczucia własnej wartości nie usprawiedliwia pogardy dla tych którzy ja
                      posidaja:

                      "OCALIĆ CZŁOWIEKA, TO NAJPIERW OCALIĆ W NIM POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

                      ks. Józef TISCHNER - ETYKA WARTOŚCI I NADZIEI"
                      =====================
                      Nb. ci najwybitniejsi zazwyczaj
                      > sa skromni
                      ============
                      ( brak skromności i poczucie wlansej wartości to nie to samo)
                      ====================
                      , maja bowiem swiadomosc ograniczen ludzkiego umyslu.
                      ==============
                      Bardzo mi miło, ze mnie tak wysoko oceniasz.
                      ============================
                      Najglosniej
                      > krzycza zas ci, ktorym "w nauce nie wychodzi".
                      ==============
                      Właście. I domagają sie jak najwięcej pieniędzy od podatnika twierdząc że jak
                      nie dostaną więcej to jesczce im sie poziom etyczny obnizy.

                      • Gość: Optymista Re: Za duzo sofistyki za malo tresci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 12:42
                        Co do habilitacji - to przy Twoim poczuciu "wlasnej wartosci", gdybys ja
                        zrobil "pochwalilbys" sie juz z 10 razy. To co piszesz slyszalem juz ze 100
                        razy - wybacz ale jest to stara plyta "podstarzalych" adiunktow, ktorzy maja
                        pretensje do "calego swiata", ze ich nikt nie docenil.
                        Najlepszy we wszystkim jest umiar - "takze w poczuciu wlasnej wartosci" -
                        patrzenie na swiat przez pryzmat wlasnej osoby to ostatnia rzecz, ktora sluzy
                        dojsciu do prawdy.
                        • Gość: dysydent Re: Za duzo sofistyki za malo tresci IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 16:25
                          Gość portalu: Optymista napisał(a):

                          > Co do habilitacji - to przy Twoim poczuciu "wlasnej wartosci", gdybys ja
                          > zrobil "pochwalilbys" sie juz z 10 razy.
                          ========================
                          Takie insynuacje śwaidczą jedynie o braku kultury. Interesuje mnie robienie
                          prac naukowych. Nie muszę ich ukrywać . Niestety arcydzieła najlepszych z
                          najlepszych zapewne ze skromności nie sa dostępne dla spoleczeństwa. KBN nie
                          prowadzi ich wykazu, a dostęp do 'wyników' zamknął.
                          =====================

                          To co piszesz slyszalem juz ze 100 apenwe> razy - wybacz ale jest to stara
                          plyta "podstarzalych" adiunktow, ktorzy maja
                          > pretensje do "calego swiata", ze ich nikt nie docenil.
                          ================
                          To ja słyszalem tysiące razy, od tych którzy sa na uczelniach, oczywiście jako
                          najlpesi, a tylko brak pieniędzy powoduje, że nie są noblistami.
                          Akurat 'świat' mnie docenia więc to jest zły adres
                          =====================
                          > Najlepszy we wszystkim jest umiar - "takze w poczuciu wlasnej wartosci" -
                          > patrzenie na swiat przez pryzmat wlasnej osoby to ostatnia rzecz, ktora sluzy
                          > dojsciu do prawdy.
                          ============
                          Właśnie ten brak umiaru u 'najlepszch' jak 'skromnie' podkreslają jest typowe
                          dla 'uczonych' nauki polskiej. Nadęci jak balony. Ciagle tylko mówią o szukaniu
                          prawdy ktorą jednocześnie niszczą, falszują, także z funduszy na badania wlasne.
                          Ze skromnosci, wlaściwej tym prawdziwie najlepszym, zapisują na swoje konto to
                          co inni zrobili, a jak kto zaprotestuje to won.
                          • optymista_inaczej to nie tak 23.08.02, 20:00
                            Ludzie nie prowadźcie takiej dyskusji. To nie te argumenty. Jak mi się kran
                            zepsuje to będę się bał zawołać hydraulika, bo mi powie, ze nie mam prawa
                            wypowiadać sie o wodzie ponieważ nie mam dyplomu szkoły dla hydraulików. Na to
                            forum zaglądaja różni ludzie. Nie ma żadnej gwarancji, że jakiś chłopiec nie
                            krzyknie, iż król jest nagi. Sytuacja wszystkich uczelni jest trudna. Winny
                            jest chory system edukacji. Zamiast bic piane mozna spokojnie porozmawiać o
                            tym, co warto by zrobić.
                            • Gość: dysydent Re: to nie tak IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.08.02, 20:48
                              optymista_inaczej napisał(a):

                              > Ludzie nie prowadźcie takiej dyskusji. To nie te argumenty. Jak mi się kran
                              > zepsuje to będę się bał zawołać hydraulika, bo mi powie, ze nie mam prawa
                              > wypowiadać sie o wodzie ponieważ nie mam dyplomu szkoły dla hydraulików. Na
                              to
                              > forum zaglądaja różni ludzie. Nie ma żadnej gwarancji, że jakiś chłopiec nie
                              > krzyknie, iż król jest nagi. Sytuacja wszystkich uczelni jest trudna. Winny
                              > jest chory system edukacji. Zamiast bic piane mozna spokojnie porozmawiać o
                              > tym, co warto by zrobić.
                              ===================
                              Dziekuję za interwencję. Problem w tym , ze jak ja argumentuję ( nie tylko na
                              forum), ze system edukacji jest chory to mnie odsylają do lekarza. U nas nad
                              naprawa systemu trudno jest polemizować bo zaraz sprawa sprowadzana jest do
                              tytułów. I to jest chore.
                              • Gość: dysydent Dekomunizacja uczelni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.08.02, 07:50
                                Paweł Śpiewak w rozmowie w Gazecie Świątecznej
                                www2.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,986045.html?v=0&f=521
                                'Nie każdy musi być politykiem' mówi “ Można wskazać po nazwiskach profesorów
                                szkół wyższych, którzy mają prawo nadawania tytułów doktorskich,
                                habilitacyjnych, a którzy w tamtej epoce byli po prostu oficerami, pracownikami
                                Akademii Spraw Wewnętrznych”
                                Nie wiem czy to jest sprawa dla NIK, ale coś z tym należałoby zrobić. Problem
                                polityki kadrowej w nauce i edukacji w Polsce to problem nr 1. Bez tego nie da
                                się tej sfery uzdrowić.


                                • _dracul Re: Dekomunizacja uczelni 27.08.02, 19:37
                                  Pytanie (czy retoryczne?). Kto zna fizyka, chemika czy choćby matematyka lub
                                  informatyka, który przepracował w roku np. 1500 godzin dydaktycznych lub
                                  wypromował 100 dyplomantów. Nie proszę o nazwiska. wystarczy uczciwe "ja znam".
                                  • Gość: dysydent Re: Dekomunizacja uczelni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.08.02, 18:17
                                    _dracul napisała:

                                    > Pytanie (czy retoryczne?). Kto zna fizyka, chemika czy choćby matematyka lub
                                    > informatyka, który przepracował w roku np. 1500 godzin dydaktycznych lub
                                    > wypromował 100 dyplomantów. Nie proszę o nazwiska. wystarczy uczciwe "ja
                                    znam".
                                    --------------------
                                    Ja nie znam ale chyba jest to mozliwe. Godzina dydaktyczna może bowiem trwać
                                    np. 10 czy 15 min bo to nie jest to samo co godzina zegarowa, tak jak nauka
                                    polska to nie jest to samo co nauka sensu stricto od której została uczciwie
                                    wyodrębniona a demokracja socjalistyczna nie była tym samym co demokracja sensu
                                    stricto lecz jej zaprzeczeniem.
                                    • _dracul Re: Dekomunizacja uczelni 29.08.02, 18:50
                                      Ale mnie idzie o takiego, który ma w jakichś dokumentach, ze przepracowł te
                                      1500 godzin dydaktycznych w roku (i wziął za to forsę) lub poprowadził 80
                                      dyplomantów (i też wziął za to forsę).
                                      • Gość: dysydent Re: Dekomunizacja uczelni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 30.08.02, 20:06
                                        _dracul napisała:

                                        > Ale mnie idzie o takiego, który ma w jakichś dokumentach, ze przepracowł te
                                        > 1500 godzin dydaktycznych w roku (i wziął za to forsę) lub poprowadził 80
                                        > dyplomantów (i też wziął za to forsę).
                                        ===================
                                        Jeśli rzeczywiście przepracował z efektami pozytywnymi i jesli poprowadził az
                                        80 dyplomantow na wysokim poziomie to nie ma w tym nic zlego i forsę winien
                                        wziąć. Czy rzeczywiście jednak tak było? Jesli ktos jest taki znakomity i
                                        ponadczasowy to należaloby to opublikować na stronach MEN czy w gazetach
                                        akademickich. Zbytnia skromność budzi oczywiste podejrzenia, podobnie jak z
                                        nieujawnianiem wynikow badań, na ktore poszło 100-200-300-500-700 tysiecy zł.
                                        Takich 'skromnisiow' winno się ścigać z urzędu. Faktem jest jednak, że
                                        niektórzy forumowicze jak np. 'optymista' tworza korzystny klimat dla
                                        takiej 'skromności'. To jest taki beton akademicki, którego nie chce się
                                        kruszyć, lecz jeszcze uzbraja. Nawet beton partyjny nie był taki twardy.
                                        • Gość: dysydent Re: Dekomunizacja uczelni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.09.02, 19:54
                                          Słyszałem o takim, który był zatrudniony na 17 etatach. Taki był znakomity!
                                          Sprawdził się w gospodarce ( edukacji) wolnorynkowej. 'Najlepsi' są na
                                          kilkunastu etatach, a 'najgorsi' bez etatów. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to
                                          jest nieudacznik. Pod względem tytułów jesteśmy potęgą edukacyjną i naukową.
                                          Który kraj ma tylu profdrhabinżitditp...... ? Który kraj moze się pochwalić
                                          uczonym pracujacym na 17 etatach?
                                          • Gość: taki_co_za Re: Dekomunizacja uczelni IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.02, 22:01
                                            Ja myślę, że lepiej byłoby zapytać o kraj gdzie się na takie jaja pozwala. Jak
                                            mi pozwolisz to ja sie zapiszę na 40 etatów. A co?!! Nie potrafię czy co?!!!
                                            Chłopie to nie ten powinien siedzieć, co te 17 etatów miał, a ten, co o tym
                                            wiedział i nic nie zrobił (jeśli oczywiście mógł). Źle skierowany zarzut.
                                            • Gość: dysydent Re: Dekomunizacja uczelni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.09.02, 19:40
                                              Gość portalu: taki_co_za napisał(a):

                                              > Ja myślę, że lepiej byłoby zapytać o kraj gdzie się na takie jaja pozwala.
                                              Jak
                                              > mi pozwolisz to ja sie zapiszę na 40 etatów. A co?!! Nie potrafię czy co?!!!
                                              > Chłopie to nie ten powinien siedzieć, co te 17 etatów miał, a ten, co o tym
                                              > wiedział i nic nie zrobił (jeśli oczywiście mógł). Źle skierowany zarzut.
                                              ========================
                                              No nie zupelnie. Zarzut nie jest do tego co ma 17 etatow. Ja uważam, że za to
                                              odpowidają ci ktorzy w Polsce tworza prawo i odpowiadają za edukację. Trzeba
                                              prawnie zakazać tego procederu. Ale nie ma woli. Stąd jedni biora szmal za
                                              bubel edukacyjny i naukowy a inni pracują bez etatow. I tych sie decydenci boja
                                              najbardziej. Jest bowiem straszny kontrast miedzy 'bublistami' na etatach
                                              i 'nieudacznikami' bez etatow. Niestety nic nie wskazuje aby coś w tej materii
                                              mogło się zmienić. Nawet młodzi tego nie dostrzegają. Może dlatego, że maja
                                              kontakt głownie z 'bublistami'.
                                              • Gość: dysydent NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 05.09.02, 19:37
                                                Uczelnie w całości odrzucają raport NIK. Nie akceptuja ocen innych w
                                                szczególności jesli sa one zasadne. Ciekawe gdyz w raporcie NIK czytamy o
                                                obniżeniu jakości nauczania podobnie jak w apelach np. senatu UJ o zwiększenie
                                                finansowania uczelni. Raport oparty był zapewne o teksty i oceny uczelniane.
                                                Uczelnie nie podają mediom, że odrzucając raport NIK odrzucaja zarazem swoje
                                                oceny, czyli nie zgadzają sie na aprobate ich opinii. To chyba przejaw
                                                schizofrenii, na ktora cierpią polskie uczelnie. Niestety media nie wykazuja
                                                ochoty na polemikę ze stanowiskiem władz uczelni. Cała nadzieja w internecie.
                                                • _dracul Re: NIK o uczelniach 05.09.02, 21:36
                                                  No nie wiem czy masz tak do końca racje. W całosci to uczelnie chyba tego
                                                  raportu nie odrzucają. Widziałem ciekawy artykuł Ryszarda Legutko (profesor na
                                                  UJ-cie), który w zasadzie zgadza sie z tezami raportu. Formułuje nawet ciekawe
                                                  tezy na temat ograniczen sdprawnosci nauczania i "niewyuczalności" sporej
                                                  części populacji. Ten artykuł nie znalazł niestety zadnego oddzwieku. I to jest
                                                  chyba to o co chodzi. Wiekszośc społeczeństwa po prostu nie rozumie o co idzie.
                                                  Ot spiera sie kilku przemądrzałków. Niech sobie gadają nam nic do tego. I nie
                                                  ma siły by im wytłomaczyc, że spieprzaja w ten sposób swoje i swoich dzieci
                                                  szanse na lepsze jutro. Tak jest prawda o stosunku naszych rodaków do nauki i
                                                  edukacji. I nic tu nie poradzisz. Nie oznacza to, ze powinnismy wszystko olac.
                                                  Trzeba jednak pomysleć jak trafic do wyborcy (bo to on w końcu o wszystkim
                                                  zadecyduje) pod innymi hasłami. To szwindel i populizm, ale tylko tak można u
                                                  nas cos, nawet bardzo dobrego, załatwic. Pozdrawiam
                                                  • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 06.09.02, 19:45
                                                    Uczelnie odrzucają w całości raport NIK-u zgodnie z wypowiedziami prorektora UJ
                                                    (Królasa) na łamach Rzeczpospolitej mimo, ze raport przynajmniej w części jest
                                                    zgodny ze stanowiskiem Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego z dnia 24 maja 2000
                                                    w ktorym m.in. czytamy:'doszło do niebezpiecznego osłabienia tempa pracy
                                                    naukowej oraz rozwoju zwłaszcza młodszej kadry naukowej, do obniżenia poziomu
                                                    nauczania w szkołach wyższych, do nadszarpnięcia więzi kadry nauczającej ze
                                                    studiującą młodzieżą'.
                                                    Niestety Rzeczpospolita jakos nie jest zainteresowana prowadzeniem dyskusji na
                                                    ten temat. Pozostaje internet.
                                                  • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.09.02, 20:37
                                                    Dla zainteresowanych podaję namiary na interesujący artykul Ryszarda Legutki w
                                                    Rzeczpospolitej 'Uniwersytety muszą zarabiać na klasycznej, elitarnej edukacji'
                                                    z dnia 2002.07.31 dostępny na stronie internetowej :
                                                    arch.rp.pl/a/rz/2002/07/20020731/200207310062.html?k=on&t=2002070120020907
                                                    Chyba niewielu go czytało bo opublikowano go podczas wakacji. Warto go
                                                    przeczytać przed nowym rokiem akademickim i podyskutoiwać na forum.
                                                  • _dracul Re: NIK o uczelniach 09.09.02, 16:49
                                                    To jest dibry adres. Przepraszam, ja chyba zasugerowałem zły. To jest naprawde
                                                    ciekawy artykuł.
                                                  • _dracul Re: NIK o uczelniach 10.09.02, 18:52
                                                    Pytałem tu juz raz czy kto nie zna jakiegos fizyka, chemika albo matematyka co
                                                    przepracował 1500 godzin dydaktycznych w jednym roku akademickim, lub opiekował
                                                    sie 100 dyplomantami. Ponieważ nie dostałem odpowiedzi (powtarzam nizej mój post

                                                    " Pytanie (czy retoryczne?). Kto zna fizyka, chemika czy choćby matematyka lub
                                                    informatyka, który przepracował w roku np. 1500
                                                    godzin dydaktycznych lub
                                                    wypromował 100 dyplomantów. Nie proszę o
                                                    nazwiska. wystarczy uczciwe "ja znam"."

                                                    wiec spuszczam juz z tonu. Może byc nawet inzynier! Podajcie jakis przykład! To
                                                    nie moze byc tak, by jedni ciężko harowali (ktos te ogromne ilości godzin
                                                    jednak miał!), a inni sie obijali.
                                                  • Gość: zoey Re: NIK o uczelniach IP: *.pp.rzeszow.pl 16.09.02, 21:26
                                                    może i są tacy, którzy te wszystkie godziny przepracowali. problem w tym w jaki
                                                    sposób!?
                                                    przykład z życia wzięty: spóźniony tylko 40 min. wykładowca z uśmiechem na
                                                    twarzy tłumaczy swoje "nieznaczne" opóźnienie koktailem u rektora.
                                                    toż to kpina!
                                                  • malkontent11 Re: NIK o uczelniach 18.09.02, 18:45
                                                    No cóż, ja też cos takiego przeżyłem. I co z tym zrobić?
                                                  • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 20.09.02, 20:27
                                                    Na stronie:
                                                    arch.rp.pl/a/rz/2002/09/20020913/200209130085.html?k=on&t=2002082120020920
                                                    mozna przeczytać artykuł :NIK rozumie szkoły wyższe -Andrzej Sosnowski
                                                    stanowiący polemike z artykulem prorektora UJ - Królasa, warty przeczytania.
                                                    Królas mijał się z prawdą i ja to potwierdzam. Królas nie rozumie ponadto tego
                                                    co pisał senat UJ i nie wiem dlaczego mimo to jest nadal prorektorem.
                                                  • Gość: codysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.cafe.ksi.krakow.pl 22.09.02, 13:01
                                                    Artykuł dobry. Nik nie kontrolował jednak ani wszędzie tego samego, ani wielu
                                                    ważnych parametrów nauczania. Źle wybrano termin publikacji raportu. Środek
                                                    wakacji. Na uczelniach puchy. Trzeba odnowic dyskusje teraz. Najważniejsza jest
                                                    jawność. Bez tego niczego nie uda sie naprawic.
                                                  • Gość: dysydent Re: NIK o uczelniach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.09.02, 19:29
                                                    NIK stwierdził m.in.że jakość nauczania w uczelniach sie obniża, co jest zgodne
                                                    z odczuciem wielu członków korporacji nauczanych i nauczających. Jest to
                                                    rowniez zgodne z apelem senatu UJ sprzed kilku lat na okolicznośc starań o
                                                    zwiększenia nakladow na uczelnie bo poziom nauczania się obniża. Obecnie NIK
                                                    potwierdzil to co mowił senat. Rzecz w tym,że uczelnia w całości odrzuca ten
                                                    raport ale nie podaje, ze nie zgadza się tym samym ze swoja opinią. Ciekawe
                                                    dlaczego ?
                                                    Może ktos to, wyjaśni.
                                                  • _dracul Re: NIK o uczelniach 25.09.02, 12:22
                                                    Ciekaw jestem jaki był plan kontroli NIK. Obawiam się, że NIK rzeczywiście nie
                                                    kontrolował wielu podstawowych parametrów uczelni, w tym tych odnoszących sie
                                                    bezposrednio do nauczania, a juz na pewno tzw. "grantów". Jest jeszcze jedna
                                                    ciekawostka. W zasadzie nie spotykam na tym forum studentów. Wygląda na to, ze
                                                    jest im to wszystko obojetne, a jedyne co ich interesuje to dyplom. Nie WIEDZA,
                                                    ale własnie DYPLOM. I to jest bardzo smutne.Jeszcze raz zachecam do przejrzenia
                                                    artykułu prof. Ryszarda Legutko ("Rzeczpospolita" z 30.07.2002)
                                                  • _dracul Re: NIK o uczelniach 07.10.02, 15:51
                                                    Podobno ostatnio "Rzepa" znów coś napisała. Kto wie co i gdzie niech napisze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka