Dodaj do ulubionych

zachód słońca

IP: 57.67.18.* 13.08.02, 00:15
macie jakieś ulubione miejsce na zachód słońca w kraku? mnie osobiscie
podobał sie z kopca kościuszki ale dobrze też jest pod wawelem....zwłaszcza
po dobrej buteleczce dobrego trunku
Obserwuj wątek
    • skks Re: zachód słońca 13.08.02, 00:23

      Jak dziś pamiętam!!!!! Dziewcze 20latek, ja nie wiele starszy, Kopiec P.
      Marszałka /d.Sowiniec/,dwie flaszki wina, prezerwatyw brak!!!!/to dla
      młodzieży/, do dziś pamiętam!!!/ z trudem - lata/
      :-))) skks
      • Gość: substance Re: zachód słońca IP: 57.67.18.* 13.08.02, 00:29
        o to widze że kolega zaprawiony w bojach .....w życiu liczą sie tylko chwile? a
        ta napewno zostanie na zawsze z tobą....dobrze że nic wiecej, chociaż?:P
        • skks Re: zachód słońca 13.08.02, 00:40
          Bo ja, to już zachód słońca:(
          A licza się TYLKO chwile!!!
          Te pamiętam! Te mnie trzymają, Te są wazne!!!!
          Reszta to próchno, gówno, siki!!!
          :-))) skks
          • Gość: Gatsby Re: zachód słońca IP: *.chello.pl / *.chello.pl 13.08.02, 00:52
            skks jestes wielki...pieknie to powiedziałeś i trochę do zycia zmobilizowałeś..
            kampania wrześniowa czeka:((
            • skks Re: zachód słońca 13.08.02, 01:00
              Gdzieś , dziś kiedys napisałem:) jeszcze rozróżniam literki:), ze tylko "do
              przodu" i tak trzymać:)))))
              :-))) skks
            • Gość: substance Re: zachód słońca IP: 57.67.18.* 13.08.02, 01:01
              o boże mówisz o egzaminach? nie no katasrtofa...
              a skks.....chyba sobie użyłeś co nieco? cio powiedz no prawdę? te pierwsze
              kwiaty zrywane z dziewczęcego łona...no tak rzadko co się tak wbija w
              pamięć....
              a pamiętacie pierwszego papierosa? piwo wino? cokolwiek co stanowiło radośc
              dziecka w dawnych czasach?
              • skks Re: zachód słońca 13.08.02, 01:17
                Oczywiście, że pamiętam!!!:)
                Pierwszy smak chleba, który moja babcia upiekła:), miód którym posmarowałem
                ten chleb, snopki pszenicy, które wrzócałem do dziadkowej stodoły:), kapusty
                liscie, truskawki, wislane kąpiele pod Wawelem, Ojca, który zawsze
                był "sprawidliwy", Małgorzatkę, której pierwszej cycki zaczęły rosnąć:)w 5
                klasie!!!!!!!szkoły podstawowej!!!!!!
                Pierwsze wino, marki Wino wypite na kopcu Krakusa /kaca miałem dwa dni/,
                Pierwszy studencki rajd na Turbacz i ... na tym rajdzie/no domyślście się:)/,
                małżeństwo:) na ostatnim roku studiów, dzieci/dwoje/, pierwsze duże
                pieniądze!!!, matura córki!!!, i egzamin na studia!
                Bankructwo!!!! Zdobycie majątku/małego/ i dziś spokojne życie;)
                / gdyby nie te 18-tki/,
                :-))) skks
                • Gość: substance Re: zachód słońca IP: 57.67.18.* 13.08.02, 02:23
                  qrcze zazdroszczę tylu przeżyć choc i ja mam ten plus że jeszcze sporo przede
                  mną....
                  nio mnie utkwiło w głowie mieszkanie przez 7 lat na wsi z babcią - i tak po
                  tylu latach uważam że jest to jedyna osoba która naprawdę szaleje za mną -nie
                  musze dodawać ze jak każda Babcia, także i moja swietnie gotuję (oczywiscie
                  dietetycy zaraz podniosą alarm ale niech tam...) a chlebuś z pieca to tez
                  pamiętam moja św. sąsiadka znała sie na rzeczy i robiła co
                  należy....zadziwiające podobne mieliśmy menu z dziecinstwa bo miód był moim
                  ulubionym pożywieniem przez gros czasu - dzis już takich miodów nie ma :(

                  co do mocnych wrażeń to pamiętam moja motorynkę która ojciec kupił mi był na
                  komunie. ale mi wszyscy zazdroscili.....służyło to to długo i mile wspominam
                  moją przygodę motoryzacyjną z tym naszym wynalazkiem....
                  a alkohole - cóż ciągle odkrywam nowe:)))))))))) ale wina z serii "karcianej"
                  (ulubione trefl i pik) znałem i konsumowałem (czy są jeszcze takie?
                  a o kobetach - tu sprawa jest trudniejsza....cóż raczej wolę te co mają czym
                  oddychać i wogóle trochę ciała na sobie bo za co mam niby chwycić? hehe a
                  pierwsze barabara to bar5dzo wcześnie - rodzice byli w innym pokoju a my pchani
                  ciekawości zaczęliśmy sie obśiskiwać i nawet rozebralismy sie...i byłoby cos z
                  tego wyszło tylko juz wtedy zacząłem myślec i ukminiłem że chyba tego nie
                  zrobimy bo ja ją pocałuję TO ONA ZAJDZIE W CIAŻE!!!!!!!!!!!!! (prosze sie nie
                  smiactak wtedy myslałem)....
                  dobra koncze bo chory jestem i we łbie mi sie kotłuje
                  • kathy38 Re: zachód słońca 13.08.02, 23:04
                    hmmm, panowie...po Waszych barwnych opowieściach to co ja mogłabym powiedzieć
                    będzie tylko zwykłe, nijakie i pozbawione kolorów...
                    ale spróbuję dołożyć damski głos do dyskusji o zachodzie słońca
                    • kathy38 gadu gadu nocą... 13.08.02, 23:27
                      Zachód słońca kojarzy mi się z długimi rozmowami nocnymi, takimi właśnie od
                      zachodu do wschodu słońca. Noc to fantastyczna pora, sprzyja otwarciu, a jeżeli
                      w dodatku każde z rozmówców nadaje na tej samej fali to...
                      Kilka razy w życiu zdarzyło mi się - noc, my sami dwoje i ... magia słów. Nic
                      więcej, tylko rozmowa do białego rana. Ech, to były czasy! A dziś cóż, nie
                      wypada już przesiadywać z facetami po nocach, zwłaszcza obcymi. :-) Jest net
                      ale to nie to samo, paradoksalnie ciężko trafić na tę drugą osobę. I ze
                      szczerością też bywa różnie. Ale pozostał mi sentyment do tej pory dnia, a
                      właściwie nocy.

                      Pozdrawiam.
                      • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: *.milc.com.pl / 213.17.132.* 15.08.02, 15:25
                        właśnie
                        tez lubie takie rozmowy niestety te najwartościowsze zdazaja sie niezwykle
                        żadko .....czasami tak bardzo chcę "zawiązać " jakis temat a tu masz idzie jak
                        po gruzie i nici z romantycznego wieczoru...najczęsciej przychodzi mi nocne
                        szaleństwo dyskotekowo-knajpiane a wtedy to ja nie lubie poważnych
                        wywodów...zreszta naciagniecie kogoś na szczerosć jest niezwykle trudne nawet u
                        ludzi których dobrze znamy - cieżko żrzuca sie te maskę któą ma sie dla ogółu.
                        cóz boimy się byc źle odebrani....no a noc na necie...moze czasami jest łatwiej
                        ja nie widze was wy mnie na dodatek nie znamy sie osobiście....czy to jest
                        plusem takich rozmów?....dla mnie jest...na szczscie
                        pozdrawiam i spadam juz bo chory jestem i wracam własnie od lekarza:( cóż
                        poleżeć trzeba parę dni w łóżeczku
                        • skks Re: gadu gadu nocą... 15.08.02, 15:32
                          Tylko rączki na kołudrze!!!
                          No! Tak trzymać!
                          No,no i te głupie mysli!!!!!
                        • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 15.08.02, 23:56
                          Gość portalu: substance napisał(a):

                          > właśnie
                          > tez lubie takie rozmowy niestety te najwartościowsze zdazaja sie niezwykle
                          > żadko .....czasami tak bardzo chcę "zawiązać " jakis temat a tu masz idzie
                          jak
                          > po gruzie i nici z romantycznego wieczoru...najczęsciej przychodzi mi nocne
                          > szaleństwo dyskotekowo-knajpiane a wtedy to ja nie lubie poważnych
                          > wywodów...zreszta naciagniecie kogoś na szczerosć jest niezwykle trudne nawet
                          u
                          >
                          > ludzi których dobrze znamy - cieżko żrzuca sie te maskę któą ma sie dla
                          ogółu.
                          > cóz boimy się byc źle odebrani....no a noc na necie...moze czasami jest
                          łatwiej
                          >
                          > ja nie widze was wy mnie na dodatek nie znamy sie osobiście....czy to jest
                          > plusem takich rozmów?....dla mnie jest...na szczscie
                          > pozdrawiam i spadam juz bo chory jestem i wracam własnie od lekarza:( cóż
                          > poleżeć trzeba parę dni w łóżeczku


                          Oj dostało mi się, dostało, za nocne gadanie z Tobą substance...

                          Anonimowosć w necie? Z moich doświadczeń jednak nie służy szczerości, raczej
                          autokreacji. Można się pokazać z innej, lepszej strony, aby zrobić wrażenie,
                          przez chwilę pobyć kimś innym, zostawiając kompleksy na boku. Nie jest to
                          regułą, może na szczęście, ale trzeba wyczucia, żeby zgadnąć jaki na prawdę
                          jest nasz rozmówca. A właściwie czy to ma większe znaczenie? Jeśli dobrze nam
                          się rozmawia i nie oczekujemy niczego więcej, to niech nasz rozmówca będzie
                          taki jak się chce zaprezentować. Może trochę żal, jeśli maska w końcu zaczyna
                          spadać. A na szczerość nikogo nie można naciągnąć, tak jak nie można naciągnąć
                          na poważną rozmowę. To zwykle wychodzi samo, od słowa do słowa, nagle
                          odkrywamy, że ten drugi człowiek myśli podobnie, zdania poważnieją, zaczynamy
                          opowiadać to czego nie mówiliśmy nikomu, czujemy, że ktoś nas słucha i z uwaga
                          słuchamy tej drugiej osoby. To jest ta magia rozmów. A że zdarza się to rzadko?
                          Nie szkodzi, bo jak w końcu przyjdzie jest jeszcze piękniejsze.

                          Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
                          • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 26.08.02, 06:53
                            o rany kathy tak ładnie piszesz że można sie zakochać.....dlaczego ja Cie nie
                            spotkałem w realu ?????:)
                            dzis nie pogadałem dużo bo koniec miesiąca sie zbliża i mnóstwo raportów
                            itp......już wiem dlaczego giną lasy - z powodu drukowania milionów
                            niepotrzebnych rzeczy.....
                            a co do netu - to mam doświadczenia raczej pozytywne i na razie nie zraziłem
                            sie raczej odkrywam prawdziwe oblicza ludzi z którymi sie zadaję ...niestety
                            nie jest to doświadczenie budujące gdyż przezyłem wiele rozczarowania, ale
                            ostatecznie nie wszyscy są idealni z substancem na czele:)
                            pozdrowionka ślę i do zobaczenia w sobotę - jadę odpoczywać do wód tzn do
                            babci....mnia mnia juz czuję zapach jedzonka i do tego to błogie lenistwo..
                            • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 26.08.02, 07:46
                              Gość portalu: substance napisał(a):

                              > dlaczego ja Cie nie spotkałem w realu ?????:)

                              Jeszcze nic straconego :-P

                              A Ty jak chcesz też potrafisz ładnie pisać.
                              • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 01.09.02, 00:51
                                hehe mówiłem o spotkaniu Ciebie jak jeszcze byłas panną:PP a teraz to juz
                                klamka zapadła:((((( a co gorsza dzis znowu dostałem kosza dla pocieszenia ten
                                napłynął z londynu...
                                • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 01.09.02, 01:35
                                  Gość portalu: substance napisał(a):

                                  > hehe mówiłem o spotkaniu Ciebie jak jeszcze byłas panną:PP

                                  rety, ale to brzmi!

                                  > a teraz to juz
                                  > klamka zapadła:((((( a co gorsza dzis znowu dostałem kosza dla pocieszenia
                                  ten
                                  > napłynął z londynu...

                                  to znaczy, że dzisiejszy dzień nie był dobry dla nas obojga
                                  • gatsby_ck Re: gadu gadu nocą... 01.09.02, 01:41
                                    wiesz Kathy, nie chcę sie wtrącać (a mógłbym "podpatrywać tylko;), ale od razu
                                    wyczułem, ze coś Ci dzisiaj źle poszło. taka jakaś zasadnicza jesteś - moim
                                    zdaniem. tak miedzy wierszami...
                                    • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 01.09.02, 01:45
                                      święte słowa Gatsby, źle poszło i wygląda, że będzie jeszcze gorzej :-(
                                      • gatsby_ck Re: gadu gadu nocą... 01.09.02, 01:48
                                        kathy38 napisała:

                                        > święte słowa Gatsby, źle poszło i wygląda, że będzie jeszcze gorzej :-(
                                        sprawa zawodowa?
                                  • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 01.09.02, 01:50
                                    ale Ty chyba kosza nie dostałaś?
                                    nio ten tydzień wogóle nie był dla mnie dobry choc wypoczywałem ale to problemy
                                    czysto osobiste wiec nie ma o czym mówic....
                                    • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 03.09.02, 23:01
                                      Gość portalu: substance napisał(a):

                                      > ...

                                      A dziś jak nastrój? Lżej na duszy?

                                      Kiedy się miało szczęście, które się nie trafia:
                                      czyjeś ciało i ziemię całą,
                                      a zostanie tylko fotografia,
                                      to - to jest bardzo mało...

                                      i jeszcze jedna złota myśl:

                                      Przyjaźń powiększa szczęście i pomniejsza nieszczęście, podwajając naszą radość
                                      i dzieląc na pół smutek.


                                      A na koniec cytat, który bardzo ładnie łączy nastrój tego posta z tytułem
                                      całego wątku:

                                      -----

                                      Powoli zrozumiałem, Mały Książę, twoje smutne życie. Od dawna jedyną rozrywką
                                      był dla ciebie urok zachodów słońca. Ten nowy szczegół twego życia poznałem
                                      czwartego dnia rano, gdyś mi powiedział:
                                      • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 03.09.02, 23:16
                                        czy Ty chcesz żebym sie rozkleił....
                                        dzis jest nawet niezły nastrój choć jak napisałaś o tej przyjażni to od razu
                                        sobie przypomniałem sobie maila od mojej miłości do mnie kiedy to nazwała
                                        mnie 'przyjacielem" nio a teraz mi mówi ze zostaje w londynie:(
                                        ale jak twierdze co ma wisieć nie utonie wiec licze na pozytywne rozwiązanie
                                        sie problemu...
                                        póki co zażywam spokoju jakże rzadkiego o tej porze roku....i kolejna noc
                                        przede mną
                                        • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 03.09.02, 23:23
                                          Gość portalu: substance napisał(a):

                                          >

                                          nie wiedziałam, że Ty aż tak...

                                          w takim razie życzę spokojnej nocy, jak najmniej natrętnych gości,(nie wiem
                                          czego jeszcze się Wam życzy), i tak nieśmiało pytam co z zaproszeniem...
                                          • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 03.09.02, 23:48
                                            własnie bije sie z myślami...chodzi o złamanie tej bariery i ...poznanie sie w
                                            realu....
                                            wiesz na razie buduję sobie Twój obraz przed oczami i wyobrazam jak to
                                            wygladasz i jak brzmi Twój głos.....a z drugiej strony chcę bardzo cie
                                            zobaczyc...
                                            chyba nie ma co czekać - czwrtek po południu może byc? około 18..

                                            co do drugiego...nam sie chyba nic nie rzyczy moze dla mnie spokojnej nocy i
                                            jak ja to mówie jak najmniej tyfusów
                                            • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 03.09.02, 23:52
                                              Gość portalu: substance napisał(a):

                                              >
                                              > chyba nie ma co czekać - czwrtek po południu może byc? około 18..
                                              >
                                              >
                                              może być, napisz gdzie
                                              • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 04.09.02, 00:01
                                                plac mariacki?
                                                • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 04.09.02, 07:39
                                                  Gość portalu: substance napisał(a):

                                                  > plac mariacki?

                                                  czy to test gdzie jest Plac Mariacki?
                                                  Może być, choć moje obawy tyczą ilości ludzi, która się tam przewija i może nam
                                                  być trudno się rozpoznać. A może się mylę i tamtędy nikt nie chodzi.
                                                  Niech zostanie, bo nie wiem kiedy znów się zgadamy w necie, wieczorem jest mi
                                                  trudno, zostaje tylko ranna pora jak przychodzę do pracy.
                                                  • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: 57.67.18.* 04.09.02, 07:51
                                                    nio spokojnie ja zawsze tam sie umawiam i jest spoko...
                                                    ale punktualna jesteś...zawsze 7:40pozostaje problem poznania sie...masz jakis
                                                    pomysł?
                                                  • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 04.09.02, 07:56
                                                    Przychodzę do pracy i włączam komputer. :-) Zwykle o tej porze, choć nie jest
                                                    to reguła. Nie mam pomysłu jak się rozpoznać, ciągle się obawiam o rozmycie w
                                                    tłumie.
                                                  • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: *.milc.com.pl / 213.17.132.* 04.09.02, 20:19
                                                    nio a masz jakieś miejsce gdzie będziemy wiedziec na 100 % że my to my...jeśli
                                                    tak zgadzam sie...
                                                  • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 04.09.02, 21:26
                                                    Gość portalu: substance napisał(a):

                                                    > nio a masz jakieś miejsce gdzie będziemy wiedziec na 100 % że my to
                                                    my...jeśli
                                                    > tak zgadzam sie...


                                                    hej substance, masz jakiegoś priva, na który można do Cię napisać? pliz!
                                                  • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: *.milc.com.pl / 213.17.132.* 05.09.02, 14:20
                                                    mam
                                                    substance@wp.pl
                                                    albo 1083878 gg
                                                    chyba sie dziś nie zgadamy bo dosc późno jest chyba ze....
                                                  • kathy38 Re: gadu gadu nocą... 05.09.02, 14:24
                                                    Nie zabij mnie substance, ale dziś nie mogę :-(
                                                    Może w przyszłym tygodniu? Pasuje Ci? Poniedziałek? Wtorek? Środa? Czwartek?

                                                    Pozdrawiam i proszę o łagodny wymiar kary...



                                                    A może wybierasz się na wrześniówkę?

                                                    A teraz jesteś na GG?
                                                  • Gość: substance Re: gadu gadu nocą... IP: *.milc.com.pl / 213.17.132.* 05.09.02, 14:27
                                                    jestem wiec stukaj i nie przejmuj sie ze jestem niedostępny..
                                                    łoki skoro pani nie moze cóż wola nieba z nia sie zwsze zgadzac trzeba
                                                    w przyszłym tygodniu łoki ale chyba koło srody
                                                    na wrześniówke nie jadę bo mam prace
    • Gość: rita Re: zachód słońca IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 23:10
      A ja głoszę wyższość wschodu słońca nad zachodem.
      • Gość: k. Re: zachód słońca IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 13.08.02, 23:49
        Gość portalu: rita napisał(a):

        > A ja głoszę wyższość wschodu słońca nad zachodem.


        to prowokacja !!!!!!!
        • Gość: rita Re: zachód słońca IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 16:00
          Gość portalu: k. napisał(a):

          > Gość portalu: rita napisał(a):
          >
          > > A ja głoszę wyższość wschodu słońca nad zachodem.
          >
          >
          > to prowokacja !!!!!!!

          Witaj Warszaiaku - czy widziałeś kiedyś wschód słońca, żeby tak mówić.
    • kathy38 zachód słońca ale nie w Krakowie 25.08.02, 23:34
      Ciągle snuję wakacyjne wspomnienia a tytuł tego wątku skojarzył mi się z
      zachodem słońca nad morzem. A właściwie konfrontacją obrazu zapamiętanego z
      dawnych lat z rzeczywistością oglądaną tu i teraz. Słońce jakby zmalało,
      przyblakło, było a za chwilę już go nie było... Gdzie te refleksy promieni
      słonecznych na wodzie, gdzie ta atmosfera zachodzącego słońca? Może i słońce
      przystało do naszych czasów - szybkich, bez chwili na zadumę i refleksję, bez
      zbędnych słów zrobić swoje i pobiec dalej.
      Może nie powinno się wracać do tego co w pamięci cudowne i niepowtarzalne.
      • Gość: kiwi Re: zachód słońca ale nie w Krakowie IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 00:02
        Z zachód słońca w górach ??? To też piękne widoki. Ostatnimi czasy podziwiałem
        kolorowe zachody w okolicach Snieżnika (Międzygórze) i też było na czym oko
        zatrzymać. Podobnie przed dwoma laty w Górach Stołowych - pod Szczelińcem.
        Sierpniowe niebo - i piękne czerwonawe słonce znikające za horyzontem a dokoła
        niego chmurki.
        • Gość: szczeciniak Re: zachód słońca ale nie w Krakowie IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 26.08.02, 02:50
          mysle ze sporo miejsc mozna byloby obdarzyc pieknymi zachodami. ja ze wzgledu
          na miejsce zamieszkania, preferuje nadmorskie zachody. na pewno i wokol was
          istnieja takie miejsca, gdzie slonce prezentuje sie okazale. pozdro.
        • kathy38 Re: zachód słońca ale nie w Krakowie 26.08.02, 07:48
          Gość portalu: kiwi napisał(a):

          > Z zachód słońca w górach ??? To też piękne widoki. Ostatnimi czasy
          podziwiałem
          > kolorowe zachody w okolicach Snieżnika (Międzygórze) i też było na czym oko
          > zatrzymać. Podobnie przed dwoma laty w Górach Stołowych - pod Szczelińcem.
          > Sierpniowe niebo - i piękne czerwonawe słonce znikające za horyzontem a
          dokoła
          > niego chmurki.

          Mój Boże, Góry Stołowe, Szczeliniec, Błędne Skały... Już wiem gdzie pojadę w
          przyszłym roku na urlop :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka