a.niech.to
09.11.07, 20:48
Czytam wypowiedzi rozwodników usatysfakcjonowanych swoją obecną
sytuacją, w tym własne. A przecież każde z nas przeszło właściwą
sobie drogę krzyżową. Chcę Was zapytać, co było Waszym największym
błędem na wstępie do faktycznego rozwodnictwa?
Ja przyjęłam na siebie zbyt dużą odpowiedzialność. Nikomu nie
pomogła w niczym, bo stała się garbem, który przygiął mnie do ziemi
i wyłączył skutecznie z aktywnej pracy na rzecz lepienia rodziny.