Dodaj do ulubionych

Schrzaniłam

09.11.07, 20:48
Czytam wypowiedzi rozwodników usatysfakcjonowanych swoją obecną
sytuacją, w tym własne. A przecież każde z nas przeszło właściwą
sobie drogę krzyżową. Chcę Was zapytać, co było Waszym największym
błędem na wstępie do faktycznego rozwodnictwa?
Ja przyjęłam na siebie zbyt dużą odpowiedzialność. Nikomu nie
pomogła w niczym, bo stała się garbem, który przygiął mnie do ziemi
i wyłączył skutecznie z aktywnej pracy na rzecz lepienia rodziny.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Schrzaniłam 09.11.07, 21:52
      > Chcę Was zapytać, co było Waszym największym
      > błędem na wstępie do faktycznego rozwodnictwa?

      Najwięszym błędem w drodze do rozwodu?
      Chyba to, że się ożeniłem...
      Gdyby nie to, myślę że obyłoby się bez rozwodu. wink
      • a.niech.to Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:18
        Albo już się zupełnie nie umiem wyjęzyczyć, albo udajesz idiotę z
        jakiegoś sobie tylko znanego powodu.
        Tłumaczę: po rozwodzie formalnym (prawomocny wyrok) zaczęły się dla
        większości z nas schody, aby się wywikłać faktycznie z rozwiązanego
        prawnie małżeństwa i zacząć budować porozwodową normalność. Co na
        tej drodze najbardziej spapraliśmy?
        • mala_mala Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:27
          zbyt duzo skrotow myslowych stosujesz...
          jak widac po odpowiedziach wszyscy zrozumieli inaczej jak chcialas...
          ja tam juz prawie sie nie odzywam ale czytam jeszcze

          a blad... chcialam sie rozstac, odejsc przed slubem bo przez skore czulam ze cos
          jest nie tak... tylko wtedy nie posluchalam intuicji sad kochalam, chcialam ufac
          i sama siebie zrobilam w balona
          bo przeciez po co ktos moze klamac ze cie kocha...?
          nadal nie rozumiem dlaczego i po co, ale juz wiem ze tak z niektorymi osobnikami
          bywa...
          • a.niech.to Re: Schrzaniłam 10.11.07, 08:04
            mala_mala napisała:

            > zbyt duzo skrotow myslowych stosujesz...
            Przykładam się, jak tylko potrafię, żeby pisać w jednoznacznie
            zrozumiały sposób. Mówiąc szczerze, nie dostrzegam w swoich postach
            żadnej skrótowości, ale skoro tyle osób nie chwyta moich intencji
            pisarskich, znaczy autor jest do bani.

    • crazyrabbit Re: Schrzaniłam 09.11.07, 21:54
      Że nie zrobiłam tego kilka lat wcześniej... tak z 10...
      • milkachocolate Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:03
        że nei wyrzucilam męza z domu jak I raz mnie zdradzil i nie wzielam wtedy odrazu
        rozwodu.
    • salsa13 Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:16
      że ślepo ufałam... i wierzyłam...
    • lapina Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:16
      tak na pewno ślub jako pierwszy błąd , a tak serio to pewnie, że
      pojawiały się myśli że: niezauważyłam, dałam sobą manipulować itd itp
      Tak naprawdę ważne jest (dla mnie było) przenalizowanie i
      wyciągnęcie wniosków co mogę z tego doświadczenia miec na
      przyszłość ? a nie grzebac sie i "delektować" błędami.
      Najważniejsze zauważyć czemu tak się stało co mogę poprawić,
      zmienić? , aby w przyszłości było lepiej, aby móc zbudowac coś nowego
      Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych snoow
    • a.niech.to Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:22
      Czytając powyższe posty, nasuwa się jedno: Głupie Cipy bez względu
      na wiek, wykształcenie i pozycję społeczną. Mazura pomijam.
      • crazyrabbit Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:26
        > Czytając powyższe posty, nasuwa się jedno: Głupie Cipy bez względu
        > na wiek, wykształcenie i pozycję społeczną.

        Oczywiście! Ja to juz dawno stwierdziłam smile))
        Założę Klub Głupich Cip we Wrocku smile))

        >Mazura pomijam.

        Czemu?
        • anja_pl Re: Schrzaniłam 09.11.07, 22:55
          bo może czegoś mu brakuje?
          ;p
          • crazyrabbit Re: Schrzaniłam 09.11.07, 23:12
            buchachacha....
            ciekawe , czego????
            • anja_pl Re: Schrzaniłam 09.11.07, 23:29
              nie mam pojęcia...
              ;PPPP
              • crazyrabbit Re: Schrzaniłam 10.11.07, 00:50
                BIG ROTFL Anju... smile
          • a.niech.to Re: Schrzaniłam 10.11.07, 08:06
            Raczej ma czegoś za dużo jak na GC.
            • aron95 ha ha ha ha 10.11.07, 08:57
              a.niech. to narysuj swoje pytanie
              Ale się uśmiałem .
              Odkąd laski naskakiwały na mnie że pisze nie na temat , teraz czytam dwa razy co
              innym tez radzę
      • prawie.jak Re: Schrzaniłam 10.11.07, 09:59
        > Czytając powyższe posty, nasuwa się jedno: Głupie Cipy bez względu
        > na wiek, wykształcenie i pozycję społeczną. Mazura pomijam.

        Głupie, ślepe i naiwne. Witam w klubiewink
    • kruszynka301 Re: Schrzaniłam 10.11.07, 09:16
      Moim błędem było niewyrzucenie eksa od razu, kiedy dowiedziałam się o zdradzie (w 3-cim miesiącu ciąży), tylko czekanie z tym do porodu... Zaoszczędziłabym sobie trochę nerwów i nie miałabym nieprzespanych nocy. Drugi raz takiego błędu nie popełnięwink).
      • anja_pl Re: Schrzaniłam 11.11.07, 14:18
        mam nadzieję, że nie będzie okazji,
        czego Tobie szczerze życzę smile
        • sylwiamich Re: Schrzaniłam 11.11.07, 18:12
          Co ja schrzaniłam?Powinnam od razu postawić granice
          nieprzekraczalne.Tyle że wiedziałam że on je przekroczy a ja coś z
          tym będę musiała zrobić...tak więc...oszukiwałam siebie na fest.
    • blizej-nieba Re: Schrzaniłam 12.11.07, 10:47
      To, że na siłę starałam sie, zeby utrzymac dobre stosunki exa z
      dziećmi. Z czasem okazało sie, ze to mi bardziej na tym zależy niż
      jemu - prosiłam, dzwoniłam, organizowałam, zgadzałam sie na wizyty w
      moim domu neksi, bo bez niej nie chciał przyjeżdżać, a synek nie
      godził się na spotkania z ojcem poza swoim terenem. W efekcie nie
      mogłam się odciąć od niego psychicznie, wplatywał mnie w swoje zycie
      i intrygi, neksia czuła się upowazniona do weryfikowania u mnie jego
      opinii na temat naszego dawnego zycia i powodów rozstania, a ja
      dałam się wkręcić w ten chory układ i obnażałam jego kłamstwa,
      którymi zaczął częstować i ją. Jednym słowem - bagno i trujące
      wyziewy.....
    • anbale Re: Schrzaniłam 12.11.07, 11:40
      A mnie do błogiego rozwodnictwa udało się przejść zupełnie
      bezboleśnie. Byłam już tak umordowana i wypalona tym małżeństwem, że
      zwiałam jak z Titanica, nie oglądając się za siebie. Były mąż
      wiedział, że jestem radykalna w zrywaniu kontaktów, które mi nie
      pasują, więc też niczego tam nie mieszał, bo wiedział, że w próżnię.
      Trochę mnie pomęczyło uczucie zmarnowanych lat i szans, i to
      wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka