Dodaj do ulubionych

A CO DONALD TUSK MÓWI O SOBIE

09.09.05, 07:14
Donald Tusk w swojej politycznej biografii pamięta jedynie o sukcesach.
Porażki przemilcza. Za pierwszej komuny kręcił się Tusk koło konspirującego
Borusewicza oraz pierwszej „Solidarności”, ale łaski internowania nie
doświadczył. Stan wojenny i lata 80. przeżył nieźle. Kosił szmal, choć ciężko
pracował malując słupy i kominy. Współredagował podziemny bardzo
elitarny „Przegląd Polityczny” lansujący liberalizm gospodarczy, sprzeczny z
ówczesnymi prosocjalistycznymi postulatami strajkujących robotników. Władza
komusza lekceważyła ten kwartalnik, ale po roku 1989 gdańscy liberałowie
jako „drugi obieg wydawniczy” mogli wskoczyć w wielką tradycję podziemia
solidarnościowego. Potem były już konfitury, kapitalizm polityczny, który w
swej „Solidarności i dumie” autor krytykuje.
Brak ran PRL-owskich rekompensuje Tusk opowieściami, jak to w liceum razem z
dwiema koleżankami wydrukował podziemną gazetkę. O patriotycznych hasłach
wypisywanych w szkolnej toalecie nie wspomina.
Pisząc, że został wicenaczelnym prywatnej „Gazety Gdańskiej” nie dodaje, że
rychło, już w nowej wolnorynkowej Polsce, pismo zbankrutowało. Podobnie
jak „Przegląd Polityczny” pozbawiony zagranicznych dotacji. Chwali się, że
był likwidatorem partyjnej RSW „Prasa-Książka-Ruch”, ale nie dodaje, że w
efekcie tamtej likwidacji prasa polska w Gdańsku, jak i w całym kraju,
znalazła się w niemieckich rękach. Wspomina kierowanie Kongresem Liberalno-
Demokratycznym, lecz milczy o tym, jaką sromotną klęskę KLD poniósł w
wyborach 1993 r. obiecując „milion nowych miejsc pracy”. Krytykuje korupcję,
a nie pisze o „aferałach”, czyli o swoich kolegach liberałach
prywatyzujących „garb PRL” za rządów Bieleckiego, Suchockiej. Nie pisze, że
jedynie w PRL, pracując w spółdzielni Świetlik, żył na własny rachunek. Potem
jako poseł, senator, lider partii, wicemarszałek Senatu i Sejmu zawsze już
żył z podatników. Głosił idee wolnego rynku, ale kasę brał i bierze
jako „kapitalista polityczny”.
Można by podyskutować z poglądami kandydata na Prezydenta RP, gdyby jakieś w
swojej biblii politycznej zaprezentował. Na 112 stronach nie ma jego wizji
polityki zagranicznej, a tym przecież Prezydent RP zajmuje się na co dzień.
Unia Europejska została zredukowana do miejsca, gdzie nasi hydraulicy i
budowlańcy wykoszą konkurencję. Bo mają spryt.
Analiza stanu kraju i recepty na poprawę to zbiór banałów i zakłamań. Tusk
przestrzega przed populizmem SLD i Samoobrony, nie wspominając o Giertychu i
państwie Kaczyńskich. Podziwia za wierność zasadom Balcerowicza i
Mazowieckiego, ale lansuje proste, populistyczne hasła. Głosi potrzebę
powszechnej edukacji społeczeństwa, nie dodaje, że jego partia chce
sprywatyzować wyższe uczelnie, czyli zwiększyć odpłatność za studia wyższe,
chce likwidacji telewizji publicznej, najpopularniejszej placówki edukacji.
Pięknie pisze Tusk o „pełnowymiarowości człowieka”. Nie wspomina o pogardzie
PO dla mniejszości seksualnych, o popieraniu przez PO niekorzystnych zapisów
przy uchwalaniu ustawy o mniejszościach narodowych.
Tusk przykleja się do tradycji NSZZ „Solidarność”, choć jest wolnorynkowy,
antysocjalny. Na wszelkie problemy gospodarcze proponuje totalną
prywatyzację. Postuluje powrót do konserwatywnych wartości: pracy, rodziny,
hierarchii, silnej władzy. Reformy systemu politycznego też są proste: okręgi
jednomandatowe, redukcja liczby posłów, likwidacja Senatu, zniesienie
immunitetu parlamentarnego. I dziwi się, że akceptację dla tych pomysłów
uzyskiwał jedynie od ludzi niewykształconych, bezrefleksyjnych. Fachowcy
potraktowali je szyderstwem, w najlepszym razie bagatelizowali lub
przemilczali.
Znany z lenistwa w Senacie i teraz w Sejmie Donald Tusk okazuje się mistrzem
banału.
Najciekawiej pisze o swej odnalezionej kaszubskości.
Najprawdziwiej, że pisanie nie jest moją pasją. Polska jest moją pasją. Brzmi
pretensjonalnie, ale nic na to nie poradzę.
I z tym wyznaniem Tuska można się zgodzić.

Obserwuj wątek
    • Gość: Smpk Podwarszawski Część Twoich argumentów jest słusznych (by my opin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 07:35
      jednak wolę Tuska niż dziecię zaznaczone stygmatami komunizmu i stalinizmu,
      Cimoszewicza.
      • mufka_z_jeza Zgadzam się z twoją tezą, ale... 09.09.05, 08:20
        ...czy nikt inny już nie startuje?
        • trudny2002 Sądząc na podstawie bieżącego oglądu 09.09.05, 16:24
          to nikt inny nie bierze udziału w jako kandydat w wyborach prezydenckich.
          Zreszta i tu widać , ze Tusk zostaje sam. I lepiej...
          Niektórzy dostrzegaja jeszczekaczyńskiego, ale to niełatwa rzecz a
          powiedziałbym trudna...chyba że bracia pospołu zbuduja piętrusa...ale i to
          trudne.
          Żal mi tego uczciwego Cimoszewicza, bo chłopina ponadpartyjny a to znaczy że
          bez zaplecza...a i puszcza na tak długo opuszczona moze podupaść...Niektórzy
          mówią, za zapleczem dla niego jest eselde...ale to chyba niemozliwe, bo tego
          ugrupowania już jakby nie było....a i rzecznik wygląda na chorego...poważnie...
          trudny
          Pośród kandydatów jacy pozostali bez wątpienia najwłaściwszym jest Tusk...bo
          jak nie to kto? Szyszkowska, Tymiński,Borowski..? To równie dobrze Edek z
          krainy kredek...
          • Gość: kiko Re: Sądząc na podstawie bieżącego oglądu IP: *.net.autocom.pl 09.09.05, 16:52
            Tusk - konformista, a przede wszystkim człowiek bez odpowiednich kwalifikacji.
            Mętnie gada, same slogany i jakieś popstory o córce i biednych
            ludziach.Żałosne...
            Po za tym ten wytrzeszcz seplenienie, brak prezencji, obycia...
            Trochę cienko, jak na prezydenta.
            • nooboo Re: Sądząc na podstawie bieżącego oglądu 09.09.05, 17:09
              Tylko, że uczciwy jest i od zawsze wiernym swoim liberalnym poglądom.

              A czemu jest wierny two. Cimoszewicz?
              1968 roku Zrzeszenie Młodzieży Socjalistycznej, w 1971 roku Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Był szefem ZMS na Uniwersytecie Warszawskim oraz sekretarzem uczelnianym PZPR(!!). W 1989 roku zdobył mandat posła Sejmu z ramienia PZPR, a później SLD.

              Takie są fakty, człowiek z takim życiorysem nie zostanie prezydentem w wolnej Polsce, nic na to nie poradzisz, przykro mi.
              _________________________________________________
              Niech połączy nas Polska
              (Zjednoczona Partia Robotnicza)
              cimoszenko.info/obrazy/kandydat_maklerow.jpg
      • Gość: ksiegowy Re: Część Twoich argumentów jest słusznych (by my IP: *.inteko.com.pl 10.09.05, 13:56

        01 września 2005
        M. Szenborn, K. Kwiatek: Tuskomania
        Boimy się otworzyć lodówkę, ba!, nawet konserwę, bo może z niej wyskoczyć
        Donald Tusk. „Człowiek z zasadami” patrzy na nas z tysięcy billboardów w całej
        Polsce. Sprawdziliśmy, kto płaci za tę gigantyczną kampanię reklamową.

        Finansowanie kampanii wyborczych wygląda modelowo tak: partia polityczna
        otrzymuje dotację z budżetu państwa. Jest to kwota zależna od kilku elementów.
        Trzeba zaznaczyć, że są de facto dwie kampanie: parlamentarna i prezydencka. Ta
        pierwsza, zgodnie z prawem, ma być finansowana głównie (teoretycznie) ze
        składek członków i dotacji budżetowej. Owa dotacja zależy od wyników wyborów.
        Innymi słowy, jeśli do sejmu weszła Liga Polskich Rodzin, to musisz sobie zdać
        z tego sprawę, Czytelniku, że w jakiejś części sfinansowałeś luksusowy obiad
        Romana Giertycha, nie mówiąc o jego wyjazdach, wiecach oraz plakatach i
        ulotkach LPR-u itp. Oprócz dotacji z budżetu, czyli z naszych kieszeni, każdy
        sympatyk danej partii może przekazywać jednorazowo i anonimowo darowiznę do
        kwoty 840 złotych. Jak chce dać więcej, to już nie może być anonimowy i
        powinien przelewu na konto partii dokonać oficjalnie ze swojego konta.
        Maksymalna wpłata to 10 tys. złotych. Po co ten limit? A po to, żeby
        (teoretycznie) rozmaici biznesmeni nie kupowali sobie przychylności przyszłych
        polityków. Oczywiście jest to prawo martwe, bowiem biznesmen Malinowski może
        wpłacić na konto kandydata Kowalskiego dowolną kwotę, rozpisując ją na
        poszczególnych członków swojej rodziny, znajomych, pracowników itd.

        Prawo zabrania przekazywania jakichkolwiek funduszy na kampanię wyborczą przez
        firmy – czyli podmioty gospodarcze. Śmieszny to przepis, bowiem jeśli nasz
        biznesmen Malinowski chce wspomóc kandydata Kowalskiego kwotą znaczniejszą, to
        robi tak: wypłaca swoim pracownikom ekstrapremię, a oni muszą tę premię zanieść
        do banku i wpłacić na konto kampanii wyborczej. Proste, prawda? Jeśli nie do
        końca proste, to dodajmy, że jest jeszcze jeden sposób dotowania wyborów
        (praktykowany zwłaszcza przez prawicę, i to często). Otóż np. za druk ulotek,
        folderów czy innych wyborczych gadżetów firma X naszego Malinowskiego powinna
        wystawić fakturę na, powiedzmy, 100 tys. zł. Ale wystawia na 20 tysięcy. Owa
        różnica 80 tysięcy stanowi właśnie darowiznę.
        I to jest taka legalna nielegalność. Nielegalność w świetle prawa!

        To tak w skrócie w kwestii wyborów do parlamentu. Istnieją przecież jeszcze
        wybory prezydenckie. Kto i z jakiej kieszeni je finansuje?

        Skąd Donald Tusk – szef partii, która w telewizji chwali się, że nie bierze z
        budżetu państwa ani grosza – ma miliony złotych na tysiące billboardów i setki
        telewizyjnych spotów reklamowych? Zaraz to wyjaśnimy.

        Na razie sprawdźmy, o jaką kasę w czasie całych wyborów chodzi. Popatrzmy na
        przykładzie Platformy Obywatelskiej i policzmy, ile kampania Tuska może
        kosztować. Otóż samo miejsce na byle jakim billboardzie warte jest minimum 600
        zł miesięcznie. Droższe – podświetlone i w stolicy – mogą kosztować ponad 3
        tys. zł na miesiąc. I tyle kosztują. Według naszych operacyjnych danych, owych
        luksusowych billboardów ma Tusk w całym kraju około 2,5 tys. To daje kwotę 7,5
        mln zł miesięcznie (wariant bardzo ostrożny i zminimalizowany). Jak wiadomo –
        kampania prezydencka trwa dwa i pół miesiąca, tak więc wychodzi nam ponad 18
        milionów złotych. Ale są przecież billboardy zwykłe. Na nich wisi około 10 tys.
        Tusków (znów wariant zaniżony). Za wieszanie siebie na tych płaszczyznach Tusk
        musi zapłacić dalsze 6 milionów złotych razy dwa i pół miesiąca, co daje 15 mln
        zł. To razem i szacunkowo (możliwość rabatów) daje ok. 30 mln zł.

        12 mln zł to jest kwota graniczna, jaką według Państwowej Komisji Wyborczej
        jeden kandydat może wydać na całą swoją promocję. Ale przecież Donald Tusk
        reklamuje się także w telewizji. Przyjmijmy najtańszą cenę spotu w TV, w czasie
        niskiej oglądalności. Wynosi ona 800 zł za reklamę (30 sekund). Oczywiście jest
        to bzdet, bo w najlepszym czasie antenowym (np. przed Wiadomościami TVP 1) za
        30 sekund zapłacić należy nawet 70 tys. zł. Ale niech tam... Nie bądźmy
        drobiazgowi. Z bardzo oszczędnych wyliczeń wynika, że Tusk za kampanię w
        telewizji (nie licząc radia) zapłacił co najmniej milion. Kwotę tę proponujemy
        pomnożyć co najmniej razy trzy, bowiem jeszcze raz mówimy, że przyjęliśmy
        wariant taki, jak gdyby Tusk reklamował się wyłącznie w nocy w... np. TV 4.
        Dodajmy do tych paru milionów koszty wieców wyborczych, spotów radiowych, druku
        ulotek itp., itd.). Jak by nie liczyć, wychodzi co najmniej 35 milionów
        złotych.

        Ogłaszamy zatem wszem wobec, że pan Donald Tusk łamie prawo, przekraczając – i
        to znacznie, bo około trzech razy! - limit przyznany przez PKW na kampanię
        wyborczą. Czy w PKW jest jakiś jeden jedyny marny kalkulator?!

        Wiemy, jakie macie pytanie: skąd Tusk i jego totumfaccy mają takie pieniądze?

        Już odpowiadamy. Po pierwsze Komitet Wyborczy Tuska wziął 6 milionów kredytu
        bankowego, który to kredyt poręczyła Platforma Obywatelska. Kto mu dał taką
        gigantyczna gotówkę? Tego nie da się ustalić w żaden sposób (tajemnica
        bankowa), ale według naszych ustaleń chodzi o PEKAO. Bank może mieć w tym
        wielki interes. Zależy mu bardzo, aby przyszły rząd nie zablokował fuzji banków
        PEKAO i BPH – fuzji zapowiadanej co najmniej od maja.

        Ale to jest wszystko betka. Dowcip polega bowiem na tym, że nawet jeśli Tusk
        zostanie prezydentem, to zwrotu za kampanię – zgodnie z prawem – nie dostanie.
        Dostanie zaś... jego Platforma za kampanię parlamentarną; dostanie z budżetu,
        czyli z naszych pieniędzy. Kto zatem finansuje kampanię Donalda Tuska? My,
        Kochani, my wszyscy!
        Nasz tajny informator z kręgu PO twierdzi, że umowa jest dokładnie taka: kasa z
        budżetu – po wejściu Platformy – zostanie przekazana na długi Tuska. Tylko że
        będzie to kolejny przekręt, bowiem zgodnie z prawem nie wolno finansować
        prezydenckich wyborów z funduszy przekazywanych przez budżet za partyjną
        kampanię wyborczą!
        Ale to nie cała kasa imć Tuska. Te superlatywy, które słyszymy w radiu i TV
        o „człowieku z zasadami”, też są pokrywane z tak zwanych cegiełek. To -
        powiedzmy - wolne datki od obywateli. Owe cegiełki są najlepszą formą
        korumpowania polityków, ponieważ nie podlegają żadnej ewidencji. Państwowa
        Komisja Wyborcza nie może (nie ma nawet prawa) zapytać, kto dał kasę i ile jej
        dał. Tak więc niewykluczony jest taki scenariusz: przychodzi ktoś z Wołomina –
        jakiś „Masa” czy „Kiełbasa” – i mówi: - Donald, masz to dużą bańkę w gotówce,
        ale kiedyś poproszę o przysługę...
        - Nie ma sprawy – odpowiada Tusk.
        Ciekawe tylko, o jaką przysługę będzie szło... Oczywiście tak może być z każdym
        z kandydatów, ale zasada jest zawsze taka, że ten, który przewodzi stawce,
        ściąga niemal wszystkich sponsorów. Podstawa to kupa szmalu na starcie, później
        spirala sama się nakręca i kandydat wygrywa. Tusk zainwestował najwięcej i w
        chwili obecnej zdobył już taką przewagę, że – jak mawiają polscy dziennikarze –
        „tylko cud” może mu przeszkodzić w zwycięstwie. Wiedział, co robił, kiedy
        podpisał się na billboardach per „prezydent”...
        Podsumowując „człowieka z zasadami”, powiedzmy tak: według najostrożniejszych
        wyliczeń pan Donald Tusk wyda na swoją kampanię prezydencką 35 mln zł.
        Przekracza to dopuszczalny limit, określony przez PKW o 23 miliony.

        Co tak naprawdę oznacza owe 35 milionów wydanych na to, byśmy uznali, że Donald
        Tusk jest prezydentem wszystkich Polaków. Tylko tyle, iż za taką kwotę 950
        tysięcy najbiedniejszych dzieci w Polsce dostałyby darmowe wyprawki szkolne.

        Marek SZENBORN, Karol KWIATEK
        Tygodnik "Fakty i Mity"


        « wstecz dalej »
    • nooboo wnikliwa analiza życiorysu i poglądów Cimoszewicza 09.09.05, 16:59
      Mogłaby być chyba nie do strawienia.
      Czytam sobie o Tusku i jeszcze bardziej przekonujesz mnie, że powinienem zagłosować na tego człowieka.

      Natomiast twoje "kosił szmal" to jest naprawdę niezły dowcip. Gratulacje, rozbawiłeś mnie.

      • Gość: kiko Uczciwość - trochę mało jak na prezydenta IP: *.net.autocom.pl 09.09.05, 17:24
        Mam nadzieję, że uczciwych Polaków jest trochę, ale nie ubiegają się
        z tego tyt. o tak wysokie stanowisko...
        • nooboo Re: Uczciwość - powinna być najważniejsza 09.09.05, 17:40
          Szczególnie w przypadku funkcji takie jak prezydent Polski.
          Od ekonomii, polityki zagranicznej czy czegokolwiek można sobie znaleźć doradcę (chociaż nie sądzę, żeby akurat prezydent Tusk potrzebował nauk z ekonomii).

          Pytanie czy Włodzimierz Cimoszewicz znajdzie sobie doradcę w sprawach uczciwości?
          _________________________________________________
          Jaki jest skrót od słowa towarzysz: tow. a może tw ?
          • Gość: Norbert Re: Uczciwość - powinna być najważniejsza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 19:22
            Należę do pokolenia , które Solidarność , stan wojenny i takie tam sobie to zna
            z książek . I trochę szacunku do tych czasów i pokolenia Solidarności mam . W
            wyborach kierowałem się raczej programem i skutecznością ale i pewnym
            odczuciem , taką jak to mówią kobiecą intuicją . I onaż , kobieca intuicja
            tudzież wewnętrzne odczucie mówią mi - głosuj na Donalda . A dlaczego ? Nie
            tylko to ,że dobrze mu z gęby patrzy , że widać zaangażowanie , mało - pasję ,
            gdy mówi o swoim programie , rozwiązaniach a nie widać zacietrzewienia . Ale
            przede wszystkim to ,że my w Polsce ,będąc poblokowani układami , prawem
            nieskutecznym i nie odpowiednim , podatkami niestabilnymi i takimi ,że każdy
            urząd skarbowy mówi co chce - potrzebujemy nowego oddechu , nowego popatrzenia
            na Polskę , nowego rozwiązania naszych spraw. Wszystko tak się już
            pokombinowało , pokręciło , pogmatwało - że potrzebujemy jakiegoś
            oczyszczenia . I dlatego rządzić muszą ci co coś takiego proponują , nawet
            jeśli seplenią itd . Potrzebujemy powrotu do źrodeł , nowych pomysłów na
            gospodarkę , biedę i edukację , nowych pomysłów na politykę zagranioczną i
            świat . I tego nie da mi wykształcony , z językami , inteligentny ale pusty i
            bezbarwny Cimoszewicz . W Polsce potrzebujemy wizjonerów na miarę Piłsudskiego
            czy Kwiatkowskiego , na miarę de Gaulla czy Margaret Tchatcher . Tuskowi może
            do nich dalego ale zdecydowanie bliżej niż Cimoszewiczowi . I dlatego 63 %
            ludzi tak esemesowało . I tyle , hej ....
            • mufka_z_jeza Uczciwość i zmiany 09.09.05, 23:14
              Uczciwość jest ważna. Dobierzmy zatem kogoś kto ani razu nie wtopił w
              podejrzenia o nieuczciwość. Jest taki kandydat. Jeśli naprawdę uważasz, że
              nadszedł czas zmian, to porównaj programy wyborcze i oceń kto proponuje zmiany
              idące najdalej we właściwym kierunku. Ja uważam Platformę Janusza Korwin Mikke
              za taki byt. Uczciwość i zmiany. I na nich będę głosował.
              • nooboo Re: Uczciwość i zmiany 09.09.05, 23:26
                Z całym szacunkiem dla JKM i jego poglądów, nie nadaje się na przywódcę państwa, a szans na prezydenturę nie ma żadnych. Najważniejsze raz na zawsze wyeliminować czerwoną zarazę i na tym powinniśmy się skoncentrować.
                Właśnie oglądałem reklamówkę wyborczą SLD, oni sami się wyeliminują, nie wiem kto im to reżyserował, porażka sezonu!!
              • 762mm a gdyby tak usunąć Rokitę 10.09.05, 18:52
                czy świat byłby prostrzy?
    • Gość: Rozsadny Re: A CO DONALD TUSK MÓWI O SOBIE IP: *.dc.dc.cox.net 10.09.05, 01:38
      Wlasnie Tusk nie mial czasu na wyksztalcenie oglady Cimo i Kwasa bo musial
      malowac na chleb, ale ma troche szkoly (nie tak jak LW), solidne zaplecze w PO,
      "studiowal" liberalizm i kapitalizm a wiec to bardzo wazne w dzisiejszych
      czasach, jest spokojny i opanowany, po srodku nie extermista, wiec czas na
      zmiane warty, za dlugo LEWICA gnebila ten polski narod.

      Nauczy sie prezydentury i bedzie niezlym prezydentem.

      PS
      Te rozne zle rzeczy piszac o nim gwarantuja, ze jest DOBRY, niczego powazanego
      mu nie zarzuciles. Kazdy ma swoje zle i dobre strony, a jak sie idzie na
      interview to nie prezentuje sie slabych stron, niech o tym zadecyduja WYBORCY.
      • damapik1 DONALD TUSK i nooboo 10.09.05, 16:05
        W Jaruckiej już się odkochałeś? Teraz wielbisz kolejne zero, czyli Tuska?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka