ruczaj.x
01.12.05, 12:26
za GW:
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35797,3036222.html
"Jest w Krakowie ulica, którą warto nazwać Aleją Straconych Szans. Nazwa przydługa, ale znakomicie oddaje charakter miejsca.
Na razie jednak na imię jej Kapelanka. Dlaczego wygląda tak strasznie - nie znam adresata tego pytania. Pewnie kolejne pokolenia miejskich architektów, urzędnicy odpowiedzialni za plany miejscowe czy raczej planów tych brak, nowe zaciągi radnych zajęte rozgrywkami przy placu Wszystkich Świętych. A Kapelanka z roku na rok wygląda coraz gorzej i coraz bardziej chaotycznie. I nie wiadomo, czy ma być porządną miejską aleją czy zapleczem złożonym z garaży, hurtowni, salonów samochodowych, firm typu "Gruz przyjmę" i poutykanych byle jak bloków. Właściwie decyzja została już podjęta - zadecydowali deweloperzy, właściciele gruntów. Dlatego chaos rośnie. Dlatego obok regularnie ustawionych wieżowców wyrasta ni z gruszki, ni z pietruszki kolejny, znacznie większy, ustawiony prostopadle, jakby na przekór całej dzielnicy. Dlatego naprzeciwko nowego wieżowca mieszają się ze sobą różne porządki architektoniczne - porządek strefy salonów samochodowych i stacji benzynowych z porządkiem dzielnicy mieszkaniowej. Bałagan to bardzo łagodne słowo.
Podobno mogło być inaczej. Są w Krakowie architekci, którzy podczas sobotnich wypadów do Tesco kiwają z ubolewaniem głowami i mówią: - Tak, była szansa. Gołe pole i kilka wieżowców od strony Podwawelskiego. Mogliśmy tam zbudować drugą ulicę Królewską. Na zapleczu wieżowce, bliżej ulicy niższe bloki, na parterze sklepy, restauracje. Szerokie chodniki, drzewa, ścieżki rowerowe. Zmieściliby się wszyscy, samochody, piesi. Przestrzeni jest dosyć. Tak, była szansa...
Polecam państwu weekendowy wypad na Aleję Straconych Szans. Można zobaczyć, jak wygląda kawałek Krakowa, który mógł stać się wielkomiejską aleją, a jest tym, co wychodzi nam najlepiej - chaosem, totalnym bezładem i urbanistyczną prowizorką."