Dodaj do ulubionych

Bajka............................

01.11.06, 07:03
Jeden bardzo mizerny liberałek - skóra a kości,
Myszkując po zamrozkach, kiedy w twarz dmucha,
Zdybie przypadkiem PiS’ia Jegomości,
Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha:
Skóra na nim błyszczy gdyby szmelcowana,
Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.

“A witaj, panie kumie!! Witaj, panie PiS’ie!
Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu,
Wtedyś był mały kondlik – a ten kto posłem,
Prędko zmienia figurę!
Jakże służy zdrowie?”
“Niczego” – PiS’io odpowie,
I za grzeczność kiwnął czołem.
‘Oj! Oj!…niczego! - widać ze wzrostu i tuszy!-
Co to za łeb - mój Boże! Choć walić obuchem-
A kark jaki! A brzuch jaki!
Brzuch! Niech mnie porwą lewaki,
Jeżeli, uczciwszy uszy,
Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!”
“Żartuj zdrów, kumie liberałku; lecz mówiąc bez żartu,
Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki.”
“A to jak, kiedyś łaskaw?”
“Ot tak - bez odwłoki
Geszefty oddawszy czartu
I łajdackich po giełdzie wyrzekłszy się świstań,
Przyjdź do PiS’u - i na służbę przystań!”
“Lecz w tej służbie co robić?” - liberałek znowu zapyta.
“Co robić? - dziecko jesteś - służba wyśmienita -
Ot jedno z drugim nic a nic!
Partii zdobyczy pilnować granic,
Wrogów z układu szczekaniem głosić,
Na lewaka warknąć, Żyda potarmosić,
Panom pierwszym sekretarzom pochlebiać ukłonem,
Ciemnemu ludowi mówić rozkazującym tonem.
A za toż, bracie, niczego nie braknie:
Od panów, paniątek, dziewek,
Okruszyn, kostek, poliwek,
Słowem, czego dusza łaknie.”
PiSio mówił, a liberałek słuchał: uchem, gębą, nosem,
Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały
I nad smacznej przyszłości medytując losem,
Już obiecane wietrzył specyjały!
Wtem patrzy “A to co?” - “Gdzie?” - “Ot tu na karku”.
“Eh, błazeństwo!…” - “Cóż przecie?” - “Oto, widzisz, troszkę
Przyczesano – założyli mi elektroniczną obróżkę,
Ażebym lepiej pilnował pisuarowego folwarku!”
“Czyż tak? Pięknąś wiadomość schował na ostatku.”
“I cóż, liberałku, nie idziesz?”
“Co nie, to nie, bratku:
Lepszy w wolności kęsek lada jaki
Nizli w niewoli przysmaki” -
Rzekł - i drapnąwszy, co miał skoku w łapie
Aż dotąd drapie!

Fraglesi
Obserwuj wątek
    • longwehicle Re: Bajka.Oryginał..J.dLa Fontaine 01.11.06, 07:04


      Pies i wilk


      Jeden bardzo mizerny wilk - skóra a kości,
      Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
      Zdybie przypadkiem brysia Jegomości,
      Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha:
      Sierść na nim błyszczy gdyby szmelcowana,
      Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.

      "A witaj, panie kumie!! Witaj, panie brychu!
      Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu,
      Wtedyś był mały kondlik - ale kto nie z postem,
      Prędko zmienia figurę!
      Jakże służy zdrowie?"
      "Niczego" - brysio odpowie,
      I za grzeczność kiwnął chwostem.
      'Oj! Oj!...niczego! - widać ze wzrostu i tuszy!-
      Co to za łeb - mój Boże! Choć walić obuchem-
      A kark jaki! A brzuch jaki!
      Brzuch! Niech mnie porwą sobaki,
      Jeżeli, uczciwszy uszy,
      Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!"
      "Żartuj zdrów, kumie wilku; lecz mówiąc bez żartu,
      Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki."
      "A to jak, kiedyś łaskaw?"
      "Ot tak - bez odwłoki
      Bory i nory oddawszy czartu
      I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,
      Idz między ludzi - i na służbę przystań!"
      "Lecz w tej służbie co robić?" - wilk znowu zapyta.
      "Co robić? - dziecko jesteś - służba wyśmienita -
      Ot jedno z drugim nic a nic!
      Dziedzińca pilnować granic,
      Przybycie gości szczekaniem głosić,
      Na dziada warknąć, Żyda potarmosić,
      Panom pochlebiać ukłonem,
      Sługom wachlować ogonem.
      A za toż, bracie, niczego nie braknie:
      Od panów, paniątek, dziewek,
      Okruszyn, kostek, poliwek,
      Słowem, czego dusza łaknie."

      Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem,
      Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały
      I nad smacznej przyszłości medytując losem,
      Już obiecane wietrzył specyjały!

      Wtem patrzy "A to co?" - "Gdzie?" - "Ot tu na karku".
      "Eh, błazeństwo!..." - "Cóż przecie?" - "Oto, widzisz, troszkę
      Przyczesano - bo na noc kładą mi obróżkę,
      Ażebym lepiej pilnował folwarku!"
      "Czyż tak? Pięknąś wiadomość schował na ostatku."
      "I cóż, wilku, nie idziesz?"
      "Co nie, to nie, bratku:
      Lepszy w wolności kęsek lada jaki
      Nizli w niewoli przysmaki" -
      Rzekł - i drapnąwszy, co miał skoku w łapie
      Aż dotąd drapie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka