sebael
13.12.06, 10:44
Zaobserwowałem, że parkuje na naszym parkingu wiele osób spoza mieszkańców
bloku. I to mimo znaków zakazu z tabliczką informującą, kogo zakaz nie
dotyczy. Krew człowieka zalewa, kiedy przyjeżdża do domu, a tu połowa miejsc
zajęta przez mieszkańców IV etapu Sobola (posiadających swój parking, tylko
nie chciało się zaparkować 20 metrów niżej) albo ludzi od Zasady, budujących
nowe bloki po drugiej stronie Nowoobozowej (również mają swój, całkiem pokaźny
plac, ale *&%^%rna nie chce się im objeżdżać od Żywieckiej) a ty człowieku
musisz parkować gdzieś w błocie albo na przejeździe.
Ostatnio zwróciłem uwagę jednemu facetowi z granatowego Focusa na krakowskiej
rejestracji, prawdopodobnie pracującemu dla Zasady, to olał to machając ręką.
Wczoraj stanął znowu, więc dostał za wycieraczkę "list miłosny" w którym
poinformowałem go, że następnym razem będzie telefon do straży miejskiej i jak
zabuli mandat albo za odholowanie na parking, to się gość zastanowi.
A jak radzą sobie mieszkańcy innych bloków na Ruczaju w podobnych sytuacjach?
seba