Gość: Piter
IP: *.kraksystem.pl / 192.168.5.*
14.05.03, 09:31
Z Dziennika Polskiego
Czwórka w trzech samochodach
6-dniowa delegacja miasta Krakowa do Orleanu kosztowała ok. 22 tys. zł
Czteroosobowa delegacja miasta Krakowa pojechała na święto Joanny d�Arc w
Orleanie 3 samochodami. Oficjalny skład delegacji to: wiceprezydent miasta
Stanisława Urbaniak, radni Jan Okoński i Paweł Zorski oraz przewodniczący
rady Paweł Pytko. Piątym nieoficjalnym uczestnikiem wyjazdu była żona
przewodniczącego i - jak podkreślono w magistracie - za jej wyjazd nie
płacił budżet gminy. Koszty delegacji jeszcze nie są rozliczone, ale wstępne
podsumowanie mówi o wydatkach rzędu 22 tys. zł. To najkosztowniejszy
tegoroczny wyjazd przedstawicieli Krakowa za granicę.
Wyjazd do Orleanu (w dniach 5 - 10 maja) wyróżnia się wśród tegorocznych
delegacji zagranicznych nie tylko kosztami, ale też i tym, że 4 oficjalnych
uczestników delegacji pojechało do Francji 3 samochodami. Wiceprezydent
Stanisława Urbaniak pojechała samochodem służbowym z kierowcą, także do
własnej dyspozycji samochód służbowy miał przewodniczący Rady Miasta Paweł
Pytko, który zabrał w podróż swoją małżonkę. Dwójka radnych pojechała
prywatnym samochodem jednego z nich (magistrat pokrywał koszty zakupu
paliwa).
Poprosiliśmy w Urzędzie Miasta o szczegółowe rozpisanie kosztów wyjazdu
na święto Joanny d�Arc. Koszt wyjazdu wiceprezydent Urbaniak to 1,85 tys.
zł, ale do tego trzeba doliczyć jeszcze ok. 6 tys. zł za jazdę służbowym
autem wraz z kierowcą. Identyczne koszty dotyczą delegacji przewodniczącego
Pytko - 1,85 tys. zł to wydatki na jego delegację i ok. 6 tys. zł na
samochód służbowy z kierowcą. Koszty wyjazdu 2 radnych zostały oszacowane na
6,7 tys. zł, w tym ok. 2,7 tys. zł to ryczałt na paliwo (z którego radni
muszą się rozliczyć). Gdyby pojechały tylko dwa auta - koszty delegacji
byłyby niższe co najmniej o te 2,7 tys. zł, a gdyby dotyczyło to służbowego
auta magistratu - o ok. 6 tys. zł.
Czy nie można było 4-osobowej delegacji zmieścić w 2 samochodach
(służbowe auta magistratu to ople astry)? Wiceprezydent Stanisława Urbaniak
przyznała, że trochę zdziwiło ją, że sama jedzie służbowym autem. Dodaje
jednak, iż może to wynikać z tego, że o swojej delegacji dowiedziała się na
2 dni przed wyjazdem. - Na pewno nie widziałabym przeszkód, by jechać w
jednym samochodzie z przewodniczącym rady. O ile jednak przy takim wyjeździe
dwie osoby (oprócz kierowcy) zmieściłyby się w aucie, to dla trzech
zabrakłoby miejsca. Wynikało to z tego, że zarówno ja, jak i przewodniczący
mieliśmy bardzo dużo pamiątek do zawiezienia tam na miejsce.
Dlaczego 4 osoby nie pojechały więc 2 samochodami lub jednym busem?
Początkowo w magistracie powiedziano nam, że takie rozwiązanie wynika z
zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa, by "w razie jakiegoś wypadku nie
zostały poszkodowane dwie ważne dla miasta osoby" (ale np. na początku maja
do Lwowa wiceprezydent Józef Winiarski jechał w jednym samochodzie z
wiceprzewodniczącym Andrzejem Wysockim). Później zabroniono nam cytowania
tego uzasadnienia, ale podkreślano, że kosztów wyjazdu żony przewodniczącego
nie pokrywano z budżetu gminy.
Sam przewodniczący Pytko był wczoraj nieuchwytny.
***
W poprzedniej kadencji prezydent i wiceprezydenci bardzo często
wyjeżdżali służbowo poza granice Polski. W tym roku tylko 5 razy
wiceprezydenci byli w delegacji zagranicznej, ale teraz częściej jeżdżą
urzędnicy.
Udział w targach turystycznych w Grazu (styczeń) kosztował 5,5 tys. zł, w
Mediolanie (luty) - 9 tys. zł, w Berlinie (marzec) - 12 tys. zł, Göteborgu
(marzec) - 5,7 tys. zł, Paryżu (marzec) - 5 tys. zł, a w Moskwie (marzec) -
6,4 tys. zł. Udział w międzynarodowej konferencji w Aberdeen, związanej z
programem DEMOS (luty), to wydatek ponad 5,7 tys. zł. Wyjazd pełnomocnika
ds. turystyki i dyrektora Wydziału Kultury do Lille w celu zapoznania się z
programem "Lille 2004: Europejska Stolica Kultury" oraz polityką kulturalną
kosztował 9,34 tys. zł. (GEG)