Dodaj do ulubionych

Kraków pełny rowerowych absurdów

IP: *.multi-vision.pl 30.07.07, 20:06
Najlepiej to niech rowerzyści przerzucą się na buty,wtedy nie będą mieli tyle
problemów.Wystarczająco robią za sobą niepotrzebne korki,poruszajac się
najruchliwszymi ulicami,co powoduje,że autobus czy większy samochód mają
problem z wyprzedzeniem ich.Pozatym musiałoby mnie porąbać żeby stać na
rowerze w korku na światłach jak to czynią niektórzy
Obserwuj wątek
    • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.ghnet.pl 30.07.07, 20:27
      Mało inteligentna prowokacja.
      • Gość: rowerman 29 listopada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:10
        Szkoda że gazeta nie wspomniała o największym absurdzie: al. 29 Listopada jest
        przebudowana tak, że na rowerze nie będzie się dało jechać ani po zwężonych
        chodnikach (teraz niemal cały ruch rowerowy odbywał się nieformalnie właśnie po
        chodnikach, mimo utrudnień na wiadukcie nad torami PKP przy Polibudzie) ani po
        poszerzonej sześciopasmowej jezdni. Bo na jezdni będzie podniesiona dopuszczalna
        prędkość na jezdni do 70 km/h i trzeba będzie być bardzo wielkim hardkorowcem
        żeby na kilometrowym odcinku między Prandoty a Wileńską jechać między
        rozpędzonymi autobusami i ciężarówkami.

        Dzięki temu "genialnemu" pomysłowi wiceprezydenta Starowicza nie da się dojechać
        rowerem z centrum Krakowa na północ - i na odwrót.
        • Gość: Pudliszek Re: 29 listopada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:17
          Da się: przez starą Olszę... tylko niestety trzeba przejść przez przejście
          podziemne na Rakowickiej...ale poza tym - świetna trasa i przede wszystkim
          bezpieczna
          • Gość: rowerman Re: 29 listopada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:38
            Gość portalu: Pudliszek napisał(a):

            > Da się: przez starą Olszę... tylko niestety trzeba przejść przez przejście
            > podziemne na Rakowickiej...ale poza tym - świetna trasa i przede wszystkim
            > bezpieczna

            Schodami na rowerze to sobie pan prezydent moze... A jak ktoś chce na rowerze z
            dzieckiem w foteliku, nie mówiąc o przyczepce to też będzie po schodach?

            Spotkanie z dresami wieczorem przy tym przejściu podziemnym i samochodowymi
            klientami agencji towarzyskich w najbliższej okolicy to chyba jednak nie jest
            najbezpieczniejszy pomysł.

            Ta trasa dla wielu jest jak nic 2x dłuższa od tej przez 29 listopada. Dlatego
            tak wielu rowerzystów jeździło po chodnikach 29 listopada, a w przejściu
            podziemnym i na przylegających ulicach to nigdy na rowerzyste nie trafiłem (pare
            razy tamtędy jechałem).

            Jak ktoś wyjeżdża na północ z okolic Ronda Mogilskiego to przez Rakowicką jest
            OK, ale jak jade z uniwerku/rynku, to musze naprawdę nadłożyć drogi a jeszcze na
            rakowickiej zrobili te koszmarne przystanki gdzie trzeba przeskakiwać nad
            szynami tramwaju.

            Dziękuję, postoję albo samochodem pojadę. Dla samochodziarzy to Majchrowski
            wszystko zrobi.
            • Gość: Pudliszek Re: 29 listopada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:44
              Ja codziennie spotykam co najmniej kilku. Czasami musimy czekać na siebie, żeby
              sprowadzić rower. Poza tym przejście to jedyna przeszkoda. Nie trzeba przede
              wszystkim co sekundę schodzić z roweru, żeby przejść przez przejście dla
              pieszych, co na 29 listopada doprowadzało mnie do pasji. Jak raz przejechałam
              przez przejście, dostałam mandacik: 50 zł od straży miejskiej. Od tej pory wolę
              jeździć naokoło, ale za to bez stresu
              • Gość: Da$h Re: 29 listopada IP: *.compower.pl 31.07.07, 00:43
                oczywiscie ze sie da!! przy stacji "bliska" skrecasz w kamienna omijasz caly
                wiadukt i wylatujesz na kleparzu :) - jaki problem ? spokojniej, bezpieczniej
                • Gość: krakowbike problem rozwiąże się wkrótce sam..wzrost.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 09:54
                  ceny paliwa do 10 - 12 zł za litr spowoduje że większość kierowców przesiądzie
                  się na rowery lub zacznie jeździć tramwajami...
                  • Gość: młody_bmw_318i Re: problem: Proszę Pana...a kiedy to paliwo ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 15:39
                    tak zdrożeć..?..ja nie chcę się przesiadać na rower...buuuuuuu..
                    • Gość: per.per.per.iiiiii nie pękaj młody...włożysz sobie w szprychy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 15:43
                      kawałek wygiętego drutu czyli tzw. perkotkę i będziesz sobie mógł powarczeć nie
                      gorzej niż swoim zajeżdżonym BMW...
                      • Gość: cofer albo se kupisz hulajnogę z turbodoładowaniem i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 15:48
                        obowiązkowym tylnym spoilerem po to żebyś się nie unosił za wysoko nad jezdnią
                        podczas jazdy...
                • Gość: Pudliszek Re: 29 listopada IP: 149.156.14.* 31.07.07, 10:05
                  A ja jeszcze raz podam trasę alternatywną do 29 listopada: jedziemy od
                  skrzyżowania z 29 listopada z Opolską ulicą Lublańską w kierunku Huty. Przy
                  stacji statoil jedziemy w prawo, objeżdżamy stacje, dojeżdżamy do ulicy
                  Bosaków, przejeżdżamy przez parking (podwórko koło bodajże żółtego bloków) do
                  ulicy Żułowskiej,jedziemy Żułowską do końca, potem jedziemy ulicą Czerwonego
                  Prądnika do przejścia podziemnego, przechodzimy na Rakowicką i później jedziemy
                  już cały czas prosto, aż do skrzyżowania Wita Stwosza z Rakowicką etc etc. W
                  sumie cała operacja trwa około 10 minut (przejazd 29 listopada zajmuje tyle
                  samo, biorąc pod uwagę niekończącą się ilość świateł i przejść dla pieszych).
                  • Gość: przerzutka Idiotyzm Majchrowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 11:56
                    Gość portalu: Pudliszek napisał(a):

                    > A ja jeszcze raz podam trasę alternatywną do 29 listopada: jedziemy od
                    > skrzyżowania z 29 listopada z Opolską ulicą Lublańską w kierunku Huty. Przy
                    > stacji statoil jedziemy w prawo, objeżdżamy stacje, dojeżdżamy do ulicy
                    > Bosaków, przejeżdżamy przez parking (podwórko koło bodajże żółtego bloków) do
                    > ulicy Żułowskiej,jedziemy Żułowską do końca, potem jedziemy ulicą Czerwonego
                    > Prądnika do przejścia podziemnego,

                    Tia... schody na ścieżkach rowerowych to specjalność warszawska. Jeśli można
                    prosić - nie przenoś tych chorych pomysłów do Krakowa.

                    Opisana przez ciebie droga jest co najmniej dwa razy dłuższa niż robiona na tej
                    samej trasie samochodem prosto przez 29 listopada.

                    Usiłujesz mi wmówić, że jest fajnie kiedy czarno na białym widać, że jest
                    niefajnie. Władze Krakowa dyskryminują rowerzystów, bo każą im jeździć dwa razy
                    dłuższą drogą niż samochodom.

                    Zaraz się okaże, że na Prokocim to oczywiście rowerem można dojechać z
                    Krowodrzy, ale przez Nową Hutę i Ujastek. Super polityka.

                    • Gość: Pudliszek Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:04
                      Dobrze, wszystko fajnie, tylko zobacz, ile na 29 listopada jest przejść dla
                      pieszych. Zgodnie z przepisami musisz zsiąść z roweru i przeprowadzić rower
                      przez pasy. Efekt: ledwo przejedziesz kawałek, musisz znowu schodzić z roweru i
                      go prowadzić. Jeśli łamiesz przepisy i jedziesz cały czas na rowerze,
                      ryzykujesz życie na pasach, bo tak zwani zielono-strzałkowcy, skręcają ostro na
                      pasy, nie bacząc na to, że piesi mają zielone i w każdej chwili mogą wejść na
                      przejście. Dlatego wolę nie ryzykować i jeździć bezpiecznie, zwłaszcza, że
                      jedynym utrudnieniem na zaproponowanej przeze mnie trasie jest wspomniane
                      przejście na Rakowickiej...A do pracy, tak, czy siak jadę tylko 25 minut (dla
                      porównania: autobus - w tym momencie koło godziny, przez zablokowaną listopada).
                      • Gość: przerzutka Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:09
                        Gość portalu: Pudliszek napisał(a):

                        > Dobrze, wszystko fajnie, tylko zobacz, ile na 29 listopada jest przejść dla
                        > pieszych. Zgodnie z przepisami musisz zsiąść z roweru i przeprowadzić rower
                        > przez pasy.

                        Nie ma już upałów, więc nie bardzo rozumiem, skąd ci się wzięła konieczność
                        przeprowadzania roweru przez pasy w poprzek 29 Listopada, skoro mowa jest o
                        dojeździe rowerem z Prądnika Białego czy Czerwonego do centrum Krakowa (Planty,
                        Rynek itp.). Normalni rowerzyści jeżdżą prosto, a nie wężykiem.

                        Na 29 listopada brakuje drogi rowerowej WDŁUŻ a nie w poprzek.
                        • Gość: Pudliszek Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:18
                          Może jeździsz od strony Akademii Rolniczej. Jak jeździsz od drugiej strony, czy
                          razy mijasz skrzyżowanie: pierwszy raz, z ulicą Opolską (największe, gdzie raz
                          dostałam mandat od straży kochanej za jazdę po pasach), drugi raz: z ulicą
                          Wileńską, trzeci raz: z Prandoty. Więc nie wmawiaj mi, że jeżdże węzykiem. Po
                          drugiej stronie skrzyzowań nie ma, ale jest zbyt wąska droga. Zwłaszcza teraz,
                          to już na pewno nie przejedziesz
                          • Gość: przerzutka Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 13:18
                            Przypominam, że polemizujesz z tezą że na al. 29 Listopada BRAKUJE drogi rowerowej

                            Co jest CHOLERNYM problemem - zwłaszcza teraz, kiedy pomysł geniusza prof.
                            Starowicza uniemożliwi jej wybudowanie.

                            :-)
                            • Gość: Pudliszek Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: 149.156.14.* 31.07.07, 13:30
                              Wiem, ze brakuje. Jakby była ścieżka, nie było by problemu z przejeżdżaniem
                              przez pasy, bo musieli by wyznaczć specjalne przejście dla rowerzystów. Teraz i
                              tak za późno, bo przez Listopada się nawet mysz nie przeciśnie, nie mówiąc o
                              rowerze
                    • Gość: wilq Re: Idiotyzm Majchrowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 09:39
                      No cóż, nikogo do tego nie namawiam,a le jazda na rowerze dla przyjemności nawet
                      z konieczności może być ciekawa - co rano w okolice Imbramowskiej jadę z okolic
                      Ronda Czyzyńskiego przez Wawel i Błonia ;) ma to swój urok :) 19 Km zamiast 7 ;)
        • Gość: Balbina Re: 29 listopada IP: 82.193.9.* 02.08.07, 14:52
          A gdzie jest powiedziane, że rowerzyści muszę jeździć wszystkimi ulicami??
          Przecież mogą sobie obrać inną trasę.
          Jestem b. uprzejma na drodze, ale rowerzyści naprawdę czasem przesadzają.
          Rzadko zdarza się żeby rowerzysta zsiadł z roweru przed przejściem dla pieszych
          jak każą przepisy tylko wjeżdzają rozpędzeni wprost pod koła samochodu, czasem
          nawet nie popatrzy jeden z drugim czy coś jedzie. Bo im się należy!
          • Gość: ko-yama Re: 29 listopada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 08:24
            Inną trasę? Jaką inną?
    • Gość: Duży Maju Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.bie.lama.net.pl 30.07.07, 20:27
      Na buty się nie przerzucą - najwyżej na samochody (założę się, że nie chodzisz
      po całym mieście na piechotę, choć rzucasz takie absurdalne propozycje) i będą
      zanieczyszczać środowisko. Co do ruchliwych ulic - ten temat (brak ścieżek)
      został poruszony w niniejszym artykule (proponuję kurs czytania ze
      zrozumieniem). A w kwestii stania na światłach - jak inaczej wyobrażasz sobie
      jazdę na rowerze po ulicy czy ścieżce rowerowej? Odpowiedź jest prosta -
      jeździsz po chodnikach, po przejściach dla pieszych, ignorujesz Prawo o Ruchu
      Drogowym. Zadaj sobie więc pytanie Drogi Przedmówco - kogo tu porąbało?
      • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.ghnet.pl 30.07.07, 20:32
        Nadmiernie się rozczulasz nad Arisem. Śmierdzi trollem na kilometr. To
        blachosmrodziarz, którego do szału doprowadza myśl, że rowerzysta dojedzie
        gdzieś szybciej podczas gdy on będzie stał w korku.
        • Gość: Acron Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.informel.pl 30.07.07, 22:22
          Fakt. Od Arisa wali smrodem na kilometr.. fu . Na moje odczucie Aris parkuje samochód na ścieżce rowerowej na ul. Włóczków, wyprzedza jadąc po ścieżce na Kopernika pod prąd ;) ,a przed każdym skrzyżowaniem ustawia się na odelgłość 5 mm aby nawet mucha go nie wyprzedziła :D

          Z życia wzięte:
          Od skrzyżowania Zakopiańskiej i Judyma do Hotelu Cracowia jechałem ok. pół godzinki - rówono z autobusem Szwagropolu - na dłuższych odcinkach autobus wyprzedzał mnie , a w korku to ja wyprzedzałem autobus :P

          psyhoanaliza Arisa:
          dobrze sytuowany przedstawiciej klasy robotniczej, właścicel 17-letniego BMW,do Krakowa przyjechał z zabitej dechami wiochy gdzie na jego wózek leciały wszystkie laski, parkowanie na Salwadorze samochodu pozwala mu się dowartościować przed 70-cio letnimi staruszkami z sąsiectwa, gdy z piskiem opon opuszcza skrzyżowanie w swoim rozlatującym się złomie, paru ludzi na ulicy patrzy się co za d.... ,a większość ingnoruje go bo i tak nie ma na sensu przecież na kogoś takiego patrzeć ......


          A co do ścieżek...
          W Krakowie ścieżki rowerowe z prawdziwego zdarzenia znajdują się jedynie w Hucie i od Błoń przez Piastowską, Armi Krajowejdo osiedla w Bronowicach Nowych . W innych częściach miasta rowerzyści są zmuszeni do jazdy po ulicach bo
          - kierowcy samochodów parkują na ścieżce (Włóczków)
          - kierowcy samochodów jeżdzą po ścieżce (Kopernika, Reymonta)
          - ścieżki są tak dziórawe że nie ma sensu się po nich tłuc
          - ścieżka zaczyna się przed , a kończy za skrzyżowaniem (skrzyżowanie Wybickiego i Łokietka)
          - ścieżki kończą się ścianą ("tunel rowerowy" przy dworcu PKP -ścieżka prowadząca od Politechniki przy Warszawskiej do Wita Stwosza)
          - ścieżka zaczyna się w połowie wiaduktu (Turowicza)
          - ścieżki są pofałdowane (Turowicza , Most Zwierzyniecki)

          Przykładów można mnożyć - morał jest taki

          Nie ma sensu jeździć ścieżkami - przecież można o wiele wygodniej jechać ulicą.W końcu KAŻDY, bez względu na wykształcenie, status społeczny, czy też zarobki MA PRAWO do korzystania z dróg (o ile na to znaki pozwalają) czy to się innym podoba, czy też nie.

          Aha - i żeby nie było - mam prawo jazdy :P
          • Gość: Acron Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.informel.pl 30.07.07, 22:29
            coś jeszcze po tym jak przeczytałem inne wypowiedzi ...

            - mam opłacone OC na rower (tak na wszelki wypadek gdybym rozwalił lusterko w jakimś BMW czy tam Mercedecie) ;P
            - jeżdżę w kasku
            - do korzystania z dróg mają prawo wszyscy pełnoletni obywatele RP legitymujący się dowodem osobistym lub niepełnoletni legitymujący się kartą rowerową
          • Gość: podkarpacki z czystej ciekawosci.... IP: *.171.134.250.crowley.pl 31.07.07, 03:27
            >dobrze sytuowany przedstawiciej klasy robotniczej, właścicel 17-letniego BMW,do
            >Krakowa przyjechał z zabitej dechami wiochy
            >gdzie na jego wózek leciały wszystkie laski, parkowanie na Salwadorze samochodu
            >pozwala mu się dowartościować przed 70-cio letnimi

            gdzie jest Salwador w Krakowie, wielkomiejski czlowieku? pytam, bo lece na
            staruszki.
          • Gość: Ufo Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 195.150.133.* 31.07.07, 08:01
            Ok, masz prawo jazdy, ale czy w ogóle jeździsz samochodem, czy tylko rowerem?
          • Gość: kr Nie tylko znaki mogą zakazywać jazdy po jezdni ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:19
            > Nie ma sensu jeździć ścieżkami - przecież można o wiele wygodniej jechać ulicą.
            > W końcu KAŻDY, bez względu na wykształcenie, status społeczny, czy też zarobki
            > MA PRAWO do korzystania z dróg (o ile na to znaki pozwalają)

            Znaki to nie wszystko. Jest jeszcze Prawo o ruchu drogowym, które WPROST
            ZAKAZUJE jazdy na rowerze po ulicy, wzdłuż której jest wytyczona ścieżka.
          • Gość: Stefan Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:41
            Dodam jeszcze: ścieżka konćzy się schodami (Księcia Józefa) - dorobili zjazd po
            interwencjach, ale jest on tak wąski, że przejechać cieżko, a sami
            przedstawiciele ówczesnego ZDiKu zapewniali, że to zjazd dla inwalidów, bo
            ścieżka wychodzi na ulicę i ruch samochodów (wieczne korki) wcześniej.

            Gość portalu: Acron napisał(a):

            > A co do ścieżek...
            > W Krakowie ścieżki rowerowe z prawdziwego zdarzenia znajdują się jedynie w
            Huci
            > e i od Błoń przez Piastowską, Armi Krajowejdo osiedla w Bronowicach Nowych .
            W
            > innych częściach miasta rowerzyści są zmuszeni do jazdy po ulicach bo
            > - kierowcy samochodów parkują na ścieżce (Włóczków)
            > - kierowcy samochodów jeżdzą po ścieżce (Kopernika, Reymonta)
            > - ścieżki są tak dziórawe że nie ma sensu się po nich tłuc
            > - ścieżka zaczyna się przed , a kończy za skrzyżowaniem (skrzyżowanie
            Wybickieg
            > o i Łokietka)
            > - ścieżki kończą się ścianą ("tunel rowerowy" przy dworcu PKP -ścieżka
            prowadzą
            > ca od Politechniki przy Warszawskiej do Wita Stwosza)
            > - ścieżka zaczyna się w połowie wiaduktu (Turowicza)
            > - ścieżki są pofałdowane (Turowicza , Most Zwierzyniecki)
            >
            > Przykładów można mnożyć
        • Gość: obs Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 09:20
          > To
          > blachosmrodziarz, którego do szału doprowadza myśl, że rowerzysta dojedzie
          > gdzieś szybciej podczas gdy on będzie stał w korku

          wolę blachosmrodziarzy, niż pedadłognojarzy, którzy wyjeżdżają całą kolumną
          łamiąc wszystkie przepisy (nie była to kolumna pilotowana przez policję), na
          CZERWONYM ŚWIETLE, czego byłem niedawno świadkiem w Krakowie.
          Oczywiście na swoim zielonym ruszyłem zachowując rzecz jasna maksymalną
          ostrożność - pomiędzy tych jełopów na rowerach.
          też jestem rowerzystą, ale jeżdżę zgodnie z przepisami!
          W związku z tym jeżdżę mało, bo jeżdżenie zgodnie z przepisami (czyli nie po
          przejściach i nie po chodnikach), powyżej pewnej odległości jest jednak
          wolniejsze od auta, nawet przy korkach, co wielokrotnie sprawdziłem.
          • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 09:31
            > wolę blachosmrodziarzy, niż pedadłognojarzy
            ...
            > też jestem rowerzystą, ale jeżdżę zgodnie z przepisami!

            Rozumiem, że samego siebie nazwałeś pedałognojarzem.
    • Gość: Mateo Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.zax.pl 30.07.07, 21:43
      Najbardziej irytujący są rowerzyści, którzy koniecznie muszą jeachać po ulicy
      mimo, że obok mają ścieżkę rowerową, z której mają obowiązek korzystać - a tak
      rzeczywiście przyczyniają się do korków, a jak się im zwraca uwagę to są
      strasznie obrażeni.
      • Gość: Muminek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.pk.edu.pl 30.07.07, 21:45
        Czasem ścieżki są tak beznadziejne, że lepiej by ich nie było...
        • Gość: bert Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.krakow.pl 31.07.07, 08:36
          rewelacyjny argument! gratulacje! od dzisiaj zaczynam jeździć samochodem po
          chodnikach... oczywiscie w miejscach gdzie jezdnia jest beznadziejna :D
          • Gość: ms Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 09:08
            > rewelacyjny argument! gratulacje! od dzisiaj zaczynam jeździć samochodem po
            > chodnikach... oczywiscie w miejscach gdzie jezdnia jest beznadziejna

            nie wiem, czy ci się uda - chodniki są szczelnie zastawione autami ;)
          • Gość: yaba Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.chello.pl 31.07.07, 09:22
            Z punktu widzenia kierowcy: zdecydowana większosc rowerzystow na krakowskich drogach zachowuje sie tak, jakby nie dotyczyły ich przepisy ruchu drogowego.
            • Gość: ziutap1 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 81.15.202.* 31.07.07, 10:52
              Nie do końca. Moja opinia uwzględnia trzy punkty widzenia: kierowcy, rowerzysty
              i mamy z wózkiem. Największym kuriozum w Krakowie są moim zdaniem ex ścieżki
              rowerowe wzdłuż Alei Pokoju na Grzegórzkach, które częściowo są parkingiem,
              częściowo chodnikiem, a tam gdzie cudem boskim są puste(w okolicach stadionu)
              kończą się przed każdym skrzyżowaniem takim krawężnikiem, że przejeżdżając go
              można doznać wstrząśnienia mózgu.
              Do pracy (centrum) jeżdżę na rowerze. Najchętniej jeżdżę chodnikiem, bo na
              jezdni (na Alei Pokoju) kilkakrotnie musiałam się salwować ucieczką wraz z
              rowerem na trawnik, kiedy wymuszały na mnie pierwszeństwo autobusy. W związku z
              tym , że mam małe dzieci jezdniami już raczej nie jeżdżę, chociaż wymijanie
              wkurzonych pieszych na wąskich chodnikach też do bezpiecznych ani przyjemnych
              nie należy. Plagą są samochodziarze na światłach awaryjnych (na Kopernika
              nawet autobusy)i wyparkowane do niemożliwości chodniki.
              Często chodzę z wózkiem dziecięcym i na trasie z Grzegórzek do centrum
              (zwłaszcza w okolicach Magistratu na Kordylewskiego) są miejsca nie do
              pokonania. Osobiście widziałam gościa, który pchał w tym miejscu wózek
              inwalidzki z babcią po jezdni, bo na chodnik nie miał którędy nawet wjechać.
              Nie muszę osobom które znają problem mówić jak witana jest matka z wózkiem w
              tramwaju. A jeśli oprócz wózka ma się jeszcze na stanie przedszkolaka to
              wsiadanie do tramwaju może się skończyć tak jak mojej kumpeli: trzyletni
              przedszkolak wsiadł, a mamie z wózkiem motorniczy zamknął drzwi przed nosem i
              odjechał. To autentyk. Los rowerzystów niczym jest wobec losu tych, które
              zdecydowały poświęcić kilkanaście lat życia na wychowanie potomka dla
              pomyślności i dobrobytu Ojczyzny. To się nazywa cywilizowane społeczeństwo a la
              polonaise.
    • Gość: ziutek Jedno pytanie ? IP: *.chello.pl 30.07.07, 21:55
      Dlaczego zwracacie sie z pytaniem o sciezki rowerowe do KZD ?
      Drogi sa dla kierowcow samochodow, bo sa przez nich utrzymywane.
      Rowerzysci niech sie zwracjaja do wlasciwego dla rowerow organu
      -ktorego dzialalnosc sami beda oplacac.

      Rowerzysci jesli chca korzystac z drog przeznaczonych
      dla samochodow to niech przynajmniej maja obowiazek
      posiadania kamizelki i kasku dla wlasnego bezpieczenstwa.
      ... bo o ubezpieczeniu OC juz nie wspomne.

      Czy samochod moze nie miec OC - nie moze nawet jak stoi w garazu,
      a rowerek pomyka miedzy samochodami, pieszymi na chodniku
      kierowany przez osobe, ktora nie ma obowiazku znac PoRD...


      • otsoa Re: Jedno pytanie ? 31.07.07, 08:33
        Witam!

        > Dlaczego zwracacie sie z pytaniem o sciezki rowerowe do KZD ?
        > Drogi sa dla kierowcow samochodow, bo sa przez nich utrzymywane.
        > Rowerzysci niech sie zwracjaja do wlasciwego dla rowerow organu
        > -ktorego dzialalnosc sami beda oplacac.

        Jak Ci to tak strasznie przeszkadza (tj. korzystanie przez rowerzystów z dróg)
        to może zrób coś w kierunku zmiany przepisów, które *wymagają* od rowerzystów
        korzystania z dróg (poza kilkoma powszechnie znanymi wyjątkami).

        > Rowerzysci jesli chca korzystac z drog przeznaczonych
        > dla samochodow to niech przynajmniej maja obowiazek

        Tak? A co masz do zaproponowania motocyklom, skuterom, dorożką (to forum
        krakowskie w końcu)? No fakt trzeba zrobić chyba dla nich osobne ciągi
        komunikacyjne... :-D

        > posiadania kamizelki i kasku dla wlasnego bezpieczenstwa.
        > ... bo o ubezpieczeniu OC juz nie wspomne.

        Bezpieczeństwa?! Już widzę jak kask chroni Cię podczas zderzenia z samochodem!
        Wolne żarty. Bezpieczeństwo rowerzysty niemal w całości leży w rękach
        silniejszego, czyli kierowcy samochodu.

        > kierowany przez osobe, ktora nie ma obowiazku znac PoRD...

        Z czego wnioskujesz?? Sądzisz, że każdy kto porusza się na rowerze, jest tym
        biedaczkiem, któremu nie powiódł się egzamin na PJ? Otóż powodów wyboru roweru
        jest zdecydowanie więcej i ten wymieniony wyżej jest chyba jednym z mniej
        ważnych. A nawet jeśli osoba na rowerze faktycznie nie ma prawka, to nie
        przyszło Ci do głowy, że ktoś zna przepisy, bo chce móc bezpiecznie poruszać się
        po drodze? Uwierz, że za nieznajomość przepisów rowerzysta zapłaci *znacznie*
        dotkliwiej niż kierowca samochodu. I oczywiście nie mam na myśli takich bzdur
        jak mandat. Z drugiej strony każdy z nas niemal codziennie widzi kierowców,
        którzy (mając oczywiście obowiązkowo OC) zachowują się na drodze, jakby byli jej
        jedynymi użytkownikami... a na pewno najważniejszymi.

        Pozdrawiam, otsoa

        Ps Myślmy też czasem o innych.
      • Gość: Andrzej Re: Jedno pytanie ? IP: 153.19.0.* 03.08.07, 09:50
        Gość portalu: ziutek napisał(a):

        > Dlaczego zwracacie sie z pytaniem o sciezki rowerowe do KZD ?
        > Drogi sa dla kierowcow samochodow, bo sa przez nich utrzymywane.
        > Rowerzysci niech sie zwracjaja do wlasciwego dla rowerow organu
        > -ktorego dzialalnosc sami beda oplacac.

        Pomyliłeś pojęcie drogi i jezdni.
        Co mówi na temat drogi Prawo o ruchu drogowym?
        "Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
        1) droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika,
        drogi (ścieżki) dla pieszych lub drogi (ścieżki) dla rowerów, łącznie z
        torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony
        do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia
        zwierząt"

        Dlatego w sprawie dróg rowerowych właściwym urzędem jak najbardziej jest KZD.
    • Gość: krakus Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 22:22
      Dlaczego jesli jest ściezka rowerowa , roweżyści jada ulicą.Dlaczego nie ma
      znaków zakazu poruszania sie rowerem.Sam jestem roweżystą i trafia mnie jak to
      wdidze.
      • Gość: roweRZysta Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.icpnet.pl 30.07.07, 22:29
        A po czym mam jechać, kiedy jakiś palant zastawił ścieżkę rowerową autem?
        • Gość: czasemrowerzystka Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 194.0.102.* 30.07.07, 22:44
          Jak idę chodnikiem boję się rozpędzonych jadących slalomem rowerzystów, jak
          jadę rowerem boję się pędzących samochodów, jak jadę samochodem boję się że
          potrącę rowerzystę. No i jak tu żyć?
      • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 22:45
        Taki z Ciebie chyba "roweżysta", jak znawca gramatyki polskiej...
        a tak serio mówiąc: codziennie dojeżdżam rowerem do pracy i trafia mnie, gdy
        widzę, jak kierowcy traktują rowerzystów z ich wciskaniem się przed rower, bo
        przecież taki wolno jedzie, z ich zajeżdżaniem drogi i wymijaniem roweru w
        zabójczej dla rowerzysty odległości, o notorycznym zastawianiu wszelkich dróg
        rowerowych nie wspomnę. Drodzy kierowcy: rowerzyści to też ludzie i to wcale nie
        Ci gorszego gatunku, tylko dlatego, że nie poruszają się po Krakowie błyszczącą
        bryką z niemieckiego złomowiska
      • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 08:35
        > znaków zakazu poruszania sie rowerem.Sam jestem roweżystą i trafia mnie jak to

        Powinieneś napisać na forum dla "roweżystów". Tam na pewno Ci pomogą :-).

        Pozdrawiam, otsoa
      • Gość: kr Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:25
        A czy przed każdymi pasami masz znak zakaz wyprzedzania?
        A czy przy znaku "teren zabudowany" masz znak "50"?
        A czy nad każdą drogą masz informację "jeździmy prawym pasem"?

        Czy brak tych znaków powoduje, że na pasach można wyprzedzać, w terenie
        zabudowanym jechać 100km/h i jechać lewą stroną drogi?

        Jeżeli jednak nie, to skąd to wiesz?

        Bo z tego samego powodu nie masz znaków o zakazie wjazdu dla rowerów na takie
        odcinki dróg.
        Który mimo to obowiązuje.
    • Gość: rowerzystokierowca Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.ghnet.pl 30.07.07, 22:46
      Jezdze sporo na rowerze, szczególnie z dziecmi i wiem że jest bardzo żle, brak
      sciezek, bezpiecznych przejazdów itp. Jeżdzę takze samochodem i faktycznie od
      czasu do czasu ścieram sie z agresywnymi rowerzystami, ktrzy jeżdza wbrew
      jakimkolwiek zasadom ruchu drogowego. jazda pod prąd, wyprzedzanie aut z
      prawej, jazda na czerwonym świetle, slalom miedzy pieszymi, crossy po
      skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych to grzechy głowne młodZieńsców w
      wieku 15-30 lat. Na takie sytuacje brak reakcji straży miejskiej czy policji,
      którzy pewniej czują się w starciu z kierowcą samochodu. Co wiecej uważam że
      każdy rowerzysta powinien wykupić obowiązkowe ubezpieczenie OC. Zrobiłoby sie o
      wiele bezpieczniej...
      • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 22:58
        tyle, że straż miejska ma do siebie to, że reaguje wtedy, kiedy jej się podoba,
        a nie wtedy kiedy powinna. Co innego palant, który jeździ slalomem na rowerze
        między turystami na Rynku Głównym, a co innego rowerzysta lub rowerzystka jak
        ja, która kulturalnie usiłuje tym środkiem transportu dojechać do pracy. Gdybyś
        kiedykolwiek jechał na rowerze po Krakowie, wiedziałbyś, że nigdzie nie
        dojedziesz, kurczowo trzymając sie przepisów ruchu drogowego. W trosce o własne
        bezpieczeństwo trzeba niestety przejechać przez kawałek chodnika, czy ominąć
        stojące w korku auto (po to się ma rower, żeby omijać korki). Że nie miałeś
        niestety tej przyjemności (wbrew pozorom jazda rowerem po Krakowie może być
        przyjemnością), serdecznie Ci wspołczuję
      • Gość: rowerzysta Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:19
        Pierwszym absurdem jest przepis, wg. którego ustawodawca uznał, że człowiek
        osiągając wiek 18 lat zna przepisy ruchu drogowego ( o znakach drogowych już
        nie wspomnę). Jak czasami widzę takich "asów asfaltu" co nie mają pojęcia jak
        się zachować na prostej drodze - nie mówiąc o nawet prostych skrzyżowaniach, to
        aż z chęcią bym pompkę między szprychy takim wsadził.
        Wg. mojego subiektywnego odczucia - to nie kierowcy a właśnie rowerzyści
        powodują więcej niebezpiecznych sytuacji na drodze.
        Do ich grzechów dorzucę jeszcze parę:
        - całkowity brak wyobraźni podczas poruszania się rowerem po drogach
        publicznych,
        - niesygnalizowany i nieprzemyślany nagły zjazd z chodnika na drogę - często
        połączony z wymuszeniem pierwszeństwa,i stworzeniem realnego zagrożenia dla
        innych uczestników ruchu,
        - całkowicie niesygnalizowane zmiany kierunku, pasów itp.,
        - pchanie się na pierwszego na skrzyżowaniach, a później ruszanie tuż przy
        samochodzie szerokim zygzakiem,
        - całkowity brak zainteresowania, co dzieje się za nimi a także obok nich,
        - przejazdy między pieszymi poruszającymi się po przejściach,
        - częste lekceważenie sygnalizacji świetlnej,
        - częste ucieczki po spowodowaniu kolizji swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem
        na drodze...

        A co najważniejsze...

        Ponoć użytkownicy dróg publicznych od pewnego czasu zobowiązani są do
        poruszania się z włączonymi światłami przez całą dobę!!
        ROWERÓW JAKOŚ TO NIE DOTYCZY??????
        Już nie wspomnę o dniu - ale Śródmiejskie drogi wieczorami roją się od
        nieoświetlonych cyklistów, którzy nie będąc widoczni wymuszają pierwszeństwo...
        70% rowerzystów poruszających się po mieście nie posiada świateł a kierowca
        samochodu ma być chyba nadczłowiekiem, który musi przewidywać, że co chwilę
        przed maską jego samochodu może wyłonić się z mroku się jakaś niewinna "zjawa"
        na rowerze.

        Tak więc kiedy jadę na rowerze, wcale nie dziwią mnie agresywne zachowania
        niektórych kierowców w stosunku do mnie, bo sam wiem, co przeżywam patrząc na
        niektórych "ekologicznych" użytkowników drogi, którzy w imię ochrony środowiska
        naturalnego narażają zdrowie i życie innych użytkowników dróg....
        • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:28
          nie generalizuj: są źli rowerzyści, tak jak i są źli kierowcy. Ja też już kilka
          razy spotkałam takich dziwolągów, jadących pod prąd Kopernika. Natomiast o
          jednym mogę Cię zapewnić. Niemal codziennie mam ochotę krzyczeć, gdy widzę
          arogancję kierowców wobec pieszych i rowerzystów. Też chętnie porozbijałabym
          lusterka, tylko, co to da?
          • ewa1125 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 01.08.07, 13:19
            I nie zapomnijcie o pieszych spacerujacych po sciezkach rowerowych.Nie jezdze
            rowerem ani samochodem,ale pamietam o tym,zeby po nich nie lazic.
            • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:12
              Najgorsze są rozmarzone mamy z wózkami spacerujące środkiem pasa dla rowerów
              (choć obok mają dużo szersze chodniki) które dziwią się "Ale o co Panu chodzi?"
        • bellicose Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 08:37
          > Pierwszym absurdem jest przepis, wg. którego ustawodawca uznał, że człowiek
          > osiągając wiek 18 lat zna przepisy ruchu drogowego

          Hehe, słuszna uwaga. Najbardziej mierza mnie uduchowione laski w spodnicach w
          kwiatki pomykające z uporem maniaka po waskich chodnikach o mało co nie
          zabijając się o samochody i pieszych (Starowiślna). Te studentki socjologii,
          kulturoznawstwa i sztuk pieknych wszelkiej maści, na swoich wiekowych rowerach
          (no prosze, czyli jednak nie tylko kierowcy jezdza złomami zza Odry?) za nic
          mają znaki pierwszeństwa i zakazy (Kazimierz), z uwielbieniem trzymają się lewej
          strony jezdni na kilometr przed skretem w lewo (z Dietla w Sebastiana), o
          zdolnosci panowania nad wlasnym pojazdem przy wolnej jezdzie nie wspomniawszy.

          To samo sie tyczy pojawiających sie ostatnio skuterów. Włos się jeży, gdy widzę
          wczesnonastoletnie dzieci prujące po osiedlowych ulicach. Nie rozumiem jak ktoś
          w tym wieku (mający praktycznie zerowe pojęcie o zasadach ruchu drogowego) może
          wogóle pojazdem rozwiajajcym predkosc 60 km/h wjezdzac na drogi.
          • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 149.156.14.* 31.07.07, 09:54
            Byłam niedawno w Jenie, takim malutkim miasteczku uniwersyteckim we wschodnich
            Niemczech. Tam na rowerze jeżdżą WSZYSCY, nie tylko wysportowani faceci w
            markowych ciuchach (tzw: niedzielni rowerzyści), ale i studenci wszelkiej
            maści, także panienki w kwiecistych sukniach. Jeździ się też wszędzie, nie
            tylko po ścieżkach rowerowych. O dziwo, ruch pieszo-samochodowo-rowerowy
            toleruje się nawzjem i funkcjonuje prawie że we wzajemnej sybiozie. Może gdyby
            więcej osób zaczęłoby się poruszac po mieście tym środkiem transportu i w
            Krakowie nauczono by się wreszcie zauważać i akceptować rowerzystów?
            • Gość: wu Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 213.86.229.* 31.07.07, 12:20
              fajnie! nie ma jak stereotypy i szufladkowanie! no ale skoro mowisz ze
              wszyscy 'panowie w markowych ciuchach' to 'tzw. niedzielni rowerzysci' to musi
              cos w tym byc!
              to takie swojskie wszyscy musza byc tacy sami...
              ...szarzy, sredni i bylejacy.
              powiedz mi prosze to jaki jest jedyny i sluszny storj na rower??
              bo ja myslalem, ze mamy wolnosc i kazdy jezdzi (chodzi) w czym mu sie podoba
              lub na ile mu praca pozwala (pomijajac kwestie kogo na co stac).
              • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:25
                Nie ma to jak stereotypy na temat kobiet: w sukience w kwiaty, uduchowiona, na
                starym rowerze ze złomu, bez znajomości przepisów. Jestem kobietą, jeżdżę na
                rowerze górskim, w sportowych (może nie markowych) ciuchach, znam przepisy
                prawa jazdy (bo takoweż posiadam), uduchowiona raczej nie jestem. A
                niedzielnych rowerzystów widuję co weekend, chociażby na Dobrego Pasterza: w
                markowych ciuchach, ale bez znajomości jakichkolwiek prawideł poruszania się po
                drogach i chodnikach
                • Gość: Pudliszek p.s IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:30
                  Nie mówię, że każdy facet w markowych ciuchach to niedzielny kierowca. Ale
                  zdecydowana większość rowerzystów, to faceci-sportowcy, traktujący jazdę
                  rowerem jako sport wyczynowy. Za granicą rower to także środek transportu i
                  jeżdżą na nim wszyscy, bez względu na wiek, płeć, czy stan posiadania
                • Gość: wu Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 213.86.229.* 31.07.07, 12:34
                  ja nic nie mam do udochowionych kwiecistych sukienek, tylko zwrocilem Ci uwage
                  na swoista ksenofobie i zazdrosc tak typowa dla polskich drog i nie tylko...
                  ...bo jesli ktos jest lepiej ubrany lub ma lepszy sprzet to odrazu jest
                  jakims 'niedzielnym rowerzysta, kierowca lub narciarzem'. sorry ale skoro ludzi
                  stac to moga sie ubierac jak chca to po pierwsze, a po drugie niektorzy poza
                  dojazdem do pracy jezdza tez polwyczynowo w weekendy (na szosie lub w gorach),
                  a wtedy dobry sprzet (ciuchy tez) sie przydaje.

                  mimo rozbieznosci pogladow popzdrawiam i szczerze zycze Ci szerokiej drogi i
                  milych i uprzejmych kierowcow.
                  • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:44
                    Zwykłe nieporozumienie: nie mam nic do markowych ciuchów. Sama zresztą jeżdżę w
                    spodniach firmy adidas i chcę sobie dokupić bluzę do kompletu;-). W trochę być
                    może niefortunnym sformułowaniu chodziło mi raczej o tzw. kulturę jazdy. W
                    naszym kraju, czy może samym Krakowie, zdecydowana większość rowerzystów to
                    właśnie Ci niedzielno-wyczynowi, markowo ubrani, wyspotowani faceci-
                    rowerzyści, którzy jazdę na rowerze traktują jako sport (jeśli nie łamią
                    przepisów, nic do nich nie mam). Na Zachodzie rowerami poruszają się wszyscy:
                    poczynając od biednych studentów, na bogatych lekarzach kończąc (parkingi przy
                    szpitalach zachdnich sa puste, na stojakach rowerowych brakuje miejsca).
                    Dlatego cieszę się, widząc elegancko ubrane panie, które dojeżdżają do pracy na
                    rowerach: dla mnie to znak, że kultura rowerowa zaczyna się upowszechniać, a
                    jazda na rowerze przestaje być traktowana tylko i wyłacznie jako sport wyczynowy
                    • Gość: wu Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 213.86.229.* 31.07.07, 13:40
                      jazda na rowerze to w koncu sport, roznica polega na tym ze jedni taktuja go
                      bardziej wyczynowo (tu rzeczywiscie wiecej mlodych facetow) a inni traktuja to
                      jako rekreacje lub tylko srodek transportu, a sa i tacy ktorzy lacza to
                      wszystko. mi niedzielni kierowcy (lub rowerzysci) kojaza sie bardziej z
                      osobami 'zagubionymi' w ruchu ulicznym, ale w koncu oni tez maja prawo poruszac
                      sie po drogach. a ci lamiacy prawo to...
                      ...szkoda slow, zreszta po co znizac sie do ich poziomu, tu klania sie kultura
                      jazdy (kultura osobista takze) oraz egzekwowanie prawa o ruchu drogowym przez
                      policje, zarowno wsrod rowerzystow jak i kierowcow.

                      co do poularyzacji roweru jako codziennego srodka transportu, mysle ze dobrym
                      rozwiazaniem bylo by wzorem np. Londynu i innych miast europejskich wprowadzic
                      oplaty za wjazd samochodem do centrum (zwlaszcza biorac pod uwage brak brak
                      parkingow w Krk); z reszta uwazam, ze za niedlugo skonczy sie radosna era jazdy
                      wszedzie samochodem, ropa sie konczy (cena rosnie) i nic nie rozwiarze
                      problemow braku paliwa (napewno nie wodor jak nie ktorzy prognozuja - zbyt
                      niebezpieczne), ludzie beda musieli sie przestawic z gospodarki globalnej na
                      lokalna, na transport publiczny lub alternatywny (rowery). jesli chcesz
                      wiedziec wiecej polecam ksiazke Jamesa Howarda Kunstlera 'geography to nowhere'
                      i nie jestem jakims nawiedzonym ekologiem - purysta, tylko staram sie
                      podchodzic do wszystkiego ze zdrowym rozsadkiem.
                      pozdrawiam
            • Gość: Jasiek77 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 20:55
              A ja mieszkałem niedawno w okolicach Heeze (kilkunastotysięczne miasteczkow
              Holandii). Rowerzyści tam są traktowani jak "święte krowy". Codziennie jedziłem
              busem do pracy i musiałem się długimi odcinkami "wlec" za nimi - pasy
              przeznaczone dla samochodów były węższe niż te dla rowerzystów (sic!).
              Oczywiście nie można używać klaksonów, żeby pospieszyć takiego delikwenta. Ale
              z drugiej strony zrozumiałem, że to ja jako "silniejszy" powinienem zwracać
              uwagę na tych "słabszych". A w Polsce niestety nie dość, że brakuje ścieżek
              albo są zrobione "na odczep" (szlag rzeczywiście trafia, gdy konczą się w
              połowie drogi) to nadal alternatywą pozostają zatłoczone chodniki. Wybaczcie,
              ale choć jestem także zapalonym rowerzystą, to niektórymi ulicami Krakowa nie
              zaryzykuję jechać po jezdni. I ta wszechobecna agresja kierowców...czasami na
              rowerze czuję sie jak obiekt do strącenia...ech. Na pocieszenie dodam, że i tak
              krakowscy rowerzyści w porównaniu z innymi miastami w Polsce nie mogą narzekać.
              Dla porównania w Opolu jest jakieś 90 procent mniej ścieżek niż w Krakowie.
              • Gość: flame Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.chello.pl 30.08.08, 08:51
                hej Jasiek77 masz rację co do Opola, w ubiegłym roku podjęłam postanowienie o
                tym, ze będę do pracy jeździła rowerem.. na drugi dzień po pracy... skończyła
                się scierzka rowerowa musiałam przejśc przez pasy i wjechać na drugą i co?
                przechodziłam na pasach i potrącił mnie taksówkarz.. rozwalił mi rower..! sprawa
                z odszkodowaniem i naprawą roweru z jego oc trwała równo rok:) pozdraeiam
          • Gość: przerzutka panny skręcające w lewo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:39
            bellicose napisał:

            > Hehe, słuszna uwaga. Najbardziej mierza mnie uduchowione laski w spodnicach w
            > kwiatki pomykające z uporem maniaka po waskich chodnikach o mało co nie
            > zabijając się o samochody i pieszych (Starowiślna). Te studentki socjologii,
            > kulturoznawstwa i sztuk pieknych wszelkiej maści, na swoich wiekowych rowerach
            > (no prosze, czyli jednak nie tylko kierowcy jezdza złomami zza Odry?) za nic
            > mają znaki pierwszeństwa i zakazy (Kazimierz), z uwielbieniem trzymają się
            > lewej strony jezdni na kilometr przed skretem w lewo (z Dietla w Sebastiana),

            Chłopinko, a ty jakbyś skręcał w lewo z Dietla w Sebastiana?

            Rowerem, nie samochodem?

            Napisz coś o tym, porozmiawiamy.
            • bellicose Re: panny skręcające w lewo 31.07.07, 13:16
              Wyłoże Ci zatem wymoczku na czym polega poprawny skręt w lewo, podpierając się
              fragmentem mojego postu, bo widzę że błądzisz we mgle własnych domysłów i
              błędnych interpretacji.

              >z uwielbieniem trzymają si
              > ę
              > > lewej strony jezdni na kilometr przed skretem w lewo (z Dietla w Sebastia
              > na),

              podkreslam w powyzszym słowo "kilometr" oraz "lewa strona jezdni". jezeli nie
              potrafisz sobie jeszcze tego zobrazować, to wygląda to tak że panny dymaja lewą
              strona lewego pasa od samego skrzyżowania ze Stradomiem. Podczas gdy powinny
              przemieszać sie pasem prawym, w odpowiednim momencie zasygnalizować ręka chec
              zmiany pasa najpierw na lewy, potem na pas do skrętu. A teraz skup się mocno i
              postaraj zrozumieć.
              • Gość: przerzutka Re: panny skręcające w lewo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 13:41
                bellicose napisał:

                > Wyłoże Ci zatem wymoczku na czym polega poprawny skręt w lewo, podpierając się
                > fragmentem mojego postu, bo widzę że błądzisz we mgle własnych domysłów i
                > błędnych interpretacji.

                Mam krótką propozycję: jedź sobie prawą stroną Dietla i 100 metrów przed
                skrzyżowaniem z Sebastiana skręć w lewo zgodnie z tym, co zaproponowałeś.

                Przecinając wszystkie pasy ruchu między sobą a pasem do lewoskrętu.

                Jak przeżyjesz, to porozmawiamy.

                Jak na razie przed Nagrodą Darwina chroni cię to, że świata spoza ochronnego
                kokonu samochodu najwyraźniej nie poznałeś.
                • bellicose Re: panny skręcające w lewo 31.07.07, 14:02
                  Zalatujesz rowerowym ewangelistą. FYI jezdze i samochodem (od 11 lat) i rowerem
                  (nieco dluzej) i dzieki temu rozumiem jednych i drugich oraz szanuje jednych i
                  drugich. Ja ci tylko mowie jakie sa przepisy, ktorymi notabene tak ochoczo sie
                  podpierasz w innych postach. Ty natomiast nigdy chyba nie widziales samochodu od
                  srodka, chyba ze z siedzenia pasażera. Proponuje kilka razy przejechac
                  samochodem na tym odcinku w szczycie i ocenic sytuacje na drodze gdy ktos tak
                  wlasnie jedzie jak opisalem. Oprócz dużego ruchu dolicz se podk..wienie
                  kierowców na widok takiego kosmity (a z prawej np autobus na przystanku) i
                  zobaczysz kto sie kwalifikuje do nagrody darwina. Z dwojga złego zawsze mozesz
                  pojechać alejka miedzy drzewami. Przy odrobinie szczescia SM bedzie zajeta
                  spisywaniem tamtejszych pijaczków i cie nie zauważą. Zaoszczedzisz na nowa
                  przerzutkę albo bilet MPK.
                  • Gość: przerzutka Nagroda Darwina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 14:10
                    1. Twoje wyobrażenie o przepisach to jeszcze nie przepisy.
                    2. Na tym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km. Między Dietla a
                    Sebastiana nagminnie łamane przez większość kierowców (chyba, że jest korek na
                    światłach przy Starowiślnej i trzeba hamować wcześniej.
                    3. Podku****nie kierowców mnie nie interesuje - wręcz nawet bawi. Im większa
                    ciota, tym szybciej histeryzuje. A już na widok dziewczyny w spódnicy na rowerze
                    - to histeryzuje że ho ho ;-)

                    Nigdy w życiu nie jeździeś rowerem w ruchu ulicznym, bo jesteś na to za cienki
                    bolek. Jakbyś jeździł, to byś nie pisał takich bredni. Zdrowia życzę ;-)
                    • bellicose Re: Nagroda Darwina 31.07.07, 14:21
                      > 1. Twoje wyobrażenie o przepisach to jeszcze nie przepisy.

                      Hehe, rzeczowa riposta, natłok argumentów ...

                      > Nigdy w życiu nie jeździeś rowerem w ruchu ulicznym, bo jesteś na to za cienki
                      > bolek.

                      ... oczywiscie, ze nie, za wyjątkiem ostatnich dwóch tygodni i całego czerwca do
                      pracy choćby w tym roku ...

                      > 3. Podku****nie kierowców mnie nie interesuje - wręcz nawet bawi. Im większa
                      > ciota, tym szybciej histeryzuje.

                      ... i skaczący gul (jakze typowy dla ewangelistów) bo w życiu dorobiłeś sie
                      tylko górala z amorami i wędrujących jąder.

                      Zdrowia zycze, tobie bardziej sie przyda
                      • Gość: przerzutka Re: Nagroda Darwina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 15:25
                        bellicose napisał:

                        > > 1. Twoje wyobrażenie o przepisach to jeszcze nie przepisy.
                        >
                        > Hehe, rzeczowa riposta, natłok argumentów ...

                        Panna o której tak źle piszesz, jechała bezpiecznie, zgodnie z przepisami i
                        zdrowym rozsądkiem.

                        Sam bardzo często jadę lewym pasem skręcając w lewo na jezdni z wieloma pasami
                        ruchu na długo przed skrzyżowaniem, bo tak jest bezpieczniej, wygodniej i
                        prościej. Także dla kierowców.

                        To, co proponujesz, jest bardzo niebezpieczne i niewygodne. Bo różnica prędkości
                        między rowerzystami i samochodami jest tak duża, że rowerzysta który chciałby
                        przeskoczyć dwa czy trzy pasy w lewo musiałby mieć przy swojej prędkości 20-30
                        km/godz. przyśpieszenie prawdziwego motocykla.

                        Gdybyś jeździł rowerem w ruchu ulicznym to byś wiedział, ze tym odcinku o którym
                        mowa (Dietla między Stradom/Krakowską a Sebastiana) są dwie zasadnicze
                        możliwości: albo wjeżdżasz w Dietla na zielonym (na kierunku na wprost) jadac od
                        Grunwaldzkiego, albo na czerwonym (dla kierunku na wprost) skręcając na "swoim"
                        zielonym z Krakowskiej czy Stradomia.

                        W pierwszym przypadku masz fale aut jadących na wprost które cie wyprzedzają z
                        lewej (jedziesz przy prawej krawędzi jezdni) i zaraz potem masz "okienko" bez
                        mnóstwa samochodów (dla kierunku na wprost na tym skrzyżowaniu robi się
                        czerwone), które się zaraz skończy i tylko wtedy możesz bezpiecznie wykonać
                        manewr przygotowujący do skrętu w lewo. W drugim przypadku wjeżdżasz na jezdnię
                        właśnie w tym "okienku" (bo kierunek na wprost ma czerwone) i musisz sie ustawić
                        na lewym pasie od razu i cisnąć ile wlezie.

                        Jak przegapisz "okienko" bez wyprzedzających cie na dwóch pasach z prędkością 70
                        km/godz samochodów, to już potem nie zmienisz pasa i przejedziesz skrzyżowanie
                        przy prawej krawędzi jezdni (a chciałeś skręcać w lewo).

                        Nie pisz bzdur, że potrafisz inaczej (jak? nie napisałeś, bo w życiu nie
                        jechałeś), bo inaczej się nie da, chyba że:

                        1. chcesz wymusić pierwszeństwo na jadących za tobą po twoim pasie i pasach po
                        lewej ze znacznie większą szybkością samochodach, autobusach i ciężarówkach
                        (Nagroda Darwina).
                        2. chcesz przeprowadzać rower po pasach (lub przejechać po pasach nieprzepisowo)
                        i tracić nierzadko parę minut
                        3. zatrzymać się na skrzyżowaniu jakbyś jechał jezdnią z prawej strony (ten
                        akurat manewr jest niezgodny z polskimi przepisami i ktoś mógłby się
                        przyczepić!) i też tracić parę minut.

                        Jak nie wierzysz, to sprawdź sobie, jakie masz możliwości jazdy między
                        Starowiślną pod Pocztę Główną. Tam nie ma zmiłuj się - na tej trasie nie ma
                        żadnego objazdu, skrótu, trzeba jezdnią jechać. I znowu: zaraz za skrzyżowaniem
                        MUSISZ trafić na lewy pas Dietla, bo inaczej sie będziesz przepychał z
                        autobusami i ciężarówkami trzysta metrów dalej.

                        EOT.
        • Gość: przerzutka Przepisy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:35
          Gość portalu: rowerzysta napisał(a):

          > Pierwszym absurdem jest przepis, wg. którego ustawodawca uznał, że człowiek
          > osiągając wiek 18 lat zna przepisy ruchu drogowego

          Z tego co piszesz, wynika jedno: o przepisach ruchu drogowego masz pojęcie
          bardzo niewielkie.

          Tak: rowerzystów NIE DOTYCZY przepis o jeździe z włączonymi światłami przez całą
          dobę. Znajdziesz sobie biedaku samemu stosowny przepis i przeczytasz oraz
          zapamiętasz, czy ci pomóc?

          :-)
        • Gość: Andrzej Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 153.19.0.* 03.08.07, 10:15
          > Ponoć użytkownicy dróg publicznych od pewnego czasu zobowiązani są do
          > poruszania się z włączonymi światłami przez całą dobę!!

          Z włączonymi światłami MIJANIA.

          > ROWERÓW JAKOŚ TO NIE DOTYCZY??????

          Rower nie musi mieć świateł mijania, jedynie pozycyjne.
      • Gość: tomznh Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 06:48
        "Co wiecej uważam że każdy rowerzysta powinien wykupić obowiązkowe ubezpieczenie
        OC. Zrobiłoby sie o wiele bezpieczniej..."

        a idź w swoich rozważaniach dalej... Człowiek obowiązkowo nie powinien wychodzić
        z domu, to będzie bezpiecznie, albo najlepiej wytępić człowieka! Albo niech
        płaci za oddychanie i też umotywujemy to bezpieczeństwem. SOCJALIZM w was tkwi.
      • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 08:37
        Witam!

        > którzy pewniej czują się w starciu z kierowcą samochodu. Co wiecej uważam że
        > każdy rowerzysta powinien wykupić obowiązkowe ubezpieczenie OC. Zrobiłoby sie o
        > wiele bezpieczniej...

        Tak zupełnie z ciekawości: w jaki sposób wykupienie OC poprawi bezpieczeństwo.
        Serio, jestem ciekaw drogi Twojego rozumowania.

        Pozdrawiam, otsoa
    • Gość: abc Nie ma metra i darmowych parkingów podziemnych IP: *.kolornet.pl 30.07.07, 23:20
      stąd ten problem.
    • Gość: Ted Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 00:40
      Czarna rozpacz człowieka ogarnia jak jeździ po Krakowie rowerem... Na szczęście
      od kilkunastu lat jeżdżę rowerem po Europie i odnajduję w tym wielką radość. To
      co obecnie nazywa się drogami rowerowymi w Polsce (Kraków nie jest tu
      wyjątkiem)w większości przykładów jest pomyłką.To tylko szumne nazwy - zwykła
      propaganda. Wystarczy pojechać do Czech lub do raju rowerowego - Austrii i
      zobaczyć na czym polega przygotowanie trasy rowerowej w miastach i poza nimi,
      aby zrozumieć, że jesteśmy 25 lat za murzynami. Jako stary już facet mogę
      zrozumieć, że w socjalizmie nikt nie myślał i nie budował dróg rowerowych ale
      teraz w IV Rzeczypospolitej ? Czy brakuje fachowców od projektowania? Czy tak
      trudno budując nowe trasy samochodowe zaprojektować obok rowerowe ? Czy wzięcie
      przykładu z Wiednia i dopuszczenie ruchu rowerowego w ulicach jednokierunkowych
      /przyznaje był to dla mnie jako kierowcy z prawem jazdy szok za pierwszym
      razem/pod prąd przyniesie szkody ? Czy zbudowanie wąskich asfaltowych dróg
      rowerowych przez lasy /w Austrii to powszechne/ pomiędzy miejscowościami
      przekracza możliwości państwa, które na forum Europy rości sobie pretensje, aby
      być prawie równym z Niemcami? Myślę,że dla tego rządzącego pokolenia jest to nie
      do zrobienia... Mentalnościowo! Potrzeba do decydowania ludzi młodych, którzy
      zobaczą jak się rozwiązuje te problemy w cywilizowanej Europie i zrobią to u
      nas... Szkoda tylko, że mnie już nie będzie...
      • Gość: ? Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 05:10
        "Jako stary już facet mogę
        zrozumieć, że w socjalizmie nikt nie myślał i nie budował dróg rowerowych "

        hmmmm to forum kraków

        byłeś kiedyś w dzielnicy Nowa Huta - starej części z lat 50 tych ub. wieku...

        WSZĘDZIE są zbudowane drogi dla rowerów - obecnie zapuszczone i zmienione
        na postojowiska autek....
        • Gość: tomznh Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 07:01
          W Nowej Hucie nie budowano w socjalizmie ścieżek rowerowych. Te zapuszczone są
          zbudowane po 89 roku. Są zbudowane tak jak np te koło ronda Kocmyrzowskiego,
          gdzie ścieżka rowerowa na przestrzeni 10 metrów 3 razy krzyżuje się z tym samym
          chodnikiem (slalomik?), gdzie zabrano część dosyć równego chodnika na ścieżkę
          rowerową, więc ludzie chodzą po ścieżce... W ogóle co za palant wymyśla aby
          połączyć chodniki ze ścieżkami dla rowerów? Przecież zaczepienie przechodnia
          rowerem czy nawet przejechanie go jest równie niebezpieczne. Jak dla mnie to
          ścieżki rowerowe powinny być zbudowane koło drogi dla samochodów, oddzielone np
          separatorem, z dala od przechodniów. I jeszcze jedno, za co pewnie zagorzali
          rowerzyści będą mnie ganić. Rynek i rejon plant jest strefą podwyższonego ruchu
          pieszych. Tam powinien być zakaz wjazdu jakichkolwiek pojazdów, nie wyłączając
          rowerów, a może teraz zwłaszcza rowerów. Widziałem już kilkakrotnie wypadki z
          udziałem rowerzystów na Rynku, raz nawet bardzo groźne przejechanie przez
          rowerzystę małego dziecka, trzymanego za rękę przez rodzica. I jeszcze wytłumacz
          mi gdzie "WSZĘDZIE" w Hucie są ścieżki rowerowe... ;) I jeszcze jedno, głupota
          projektantów... jest nowowybudowana piękna ścieżka rowerowa koło osiedla
          Kalinowe... Tylko czemu po podziale chodnika na ścieżkę rowerową i chodnik,
          ścieżkę wybudowano od strony... ławek dla przechodniów? ;)
          • tubisek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 09:17
            na głupotę ludzi nic nie poradzimy. Za 10% rowerzystów którzy nie potrafią się
            zachować na drodze cierpi cała rowerowa społeczność. Analogicznie za 10%
            kierowców (chamów) cierpią wszyscy. Też dużo jeżdżę po Krakowie i okolicach a z
            agresja kierowców spotkałem się tylko 2-3 razy, o wiele częściej drogę zajedzie
            mi jakiś emo-rowerzysta na BMXie poruszający się po ścieżce zygzakiem albo
            paniusia która jadąc 5km/h na ciężkim rowerze nie może utrzymać osi ruchu. No
            ale tak jest dlatego, że jeżdżę po drogach o małym natężeniu ruchu i po
            ścieżkach rowerowych. Jeżdżę też po chodnikach i po strefie starego miasta.
            Nigdy w nikogo nie wjechałem ani też nikogo nie spłoszyłem. Być może dlatego, że
            ustępuje pieszym pierwszeństwa i staram się przewidywać ich ruchy nawet za ceneę
            jazdy 4km/h. A przecież nie zawsze jest tam tak tłoczno.
            Moim zdaniem rowerzysta mógłby spokojnie poruszać się chodnikiem jeśli
            ustępowałby pieszym i zachował szczególną ostrozność. Rozpieszczone dzieciaki na
            bmxach i góralach i tak jeżdżą chodnikiem i będą jeździć i będą niebezpieczni a
            normalni i odpowiedzialni rowerzyści unikną stresów związanych z jazdą wbrew
            prawu pośród rozpędzonych samochodów.
            Z racji swoich gabarytów, rower poruszajacy się z predkością człowieka jest
            całkiem bezpieczny na chodniku.
          • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 149.156.14.* 31.07.07, 09:33
            Dla mnie kompletnym absurdem jest zupełnie nieoznaczona trasa rowerowa przy
            ulicy Lubomirskiego. Na to, że ta trasa faktycznie istnieje, wskazują światła
            dla rowerów ustawione na przelocie z Wita Stwosza na Lubomirskiego (na rogu z
            Rakowicką). Potem ścieżka rowerowa znika, chociaż na tym odcinku spokojnie
            można by wyznaczyć szlak dla rowerów, zwłaszcza, że są tam wyznaczone dwie
            alejki spacerowe
          • Gość: przerzutka Nowa Huta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:46
            Gość portalu: tomznh napisał(a):

            > W Nowej Hucie nie budowano w socjalizmie ścieżek rowerowych. Te zapuszczone są
            > zbudowane po 89 roku.

            Nieprawda. Drogi rowerowe zbudowano wraz Nową Hutą! Ale chyba nigdy nie były
            użytkowane zgodnie z przeznaczeniem. Od zawsze były używane jako parkingi
            samochodowe, nigdy też zdaje się nie miały obniżonych krawężników na
            skrzyżowaniach (konkretny brak, jak to w socjalizmie - trochę z tego zostało do
            dziś ;-)

            Te drogi rowerowe były m.in. wzdłuż al. gen. Andersa w starej Hucie, wzdłuż al.
            Solidarności, chyba też Jana Pawła itp. Jedna z dłuższych jest widoczna wzdłuż
            ul. Igołomskiej między jezdnią a torowiskiem tramwajowym.

            Nowsze drogi rowerowe powstały w latach 70-tych - na przykład wzdłuż al.
            Powstania Warszawskiego i wokół Ronda Mogilskiego. Też nigdy nie były użytkowane
            zgodnie z przeznaczeniem.

            PS. Gdzie dokładnie na os. Kalinowym jest ścieżka rowerowa?
    • Gość: Ala Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.pro.lama.net.pl 31.07.07, 07:24
      A gdzie podatek od rowerów.Samochody płacą,nawet kilka razy.I co mają,same
      dziury.
      • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 08:54
        Witam!

        Gość portalu: Ala napisał(a):

        > A gdzie podatek od rowerów.Samochody płacą,nawet kilka razy.I co mają,same
        > dziury.

        ...które same robią. Nie widzisz związku masy samochodu ze stanem nawierzchni,
        po której się porusza? :-)

        Pozdrawiam, otsoa
        • Gość: ala Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.pro.lama.net.pl 31.07.07, 15:28
          dwa razy widziałam jak na jednym rowerze jechały dwie osoby.cała masa
          ludzi.Więcej humoru.Pozdrawiam.Ala
    • Gość: Mary Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 195.150.133.* 31.07.07, 07:57
      Mówi się tylko o winie kierowców - to oni jeżdżą za szybko i zagrażają biednym,
      nierozumianym rowerzystom! Tak naprawdę gros winy leży po stonie rowerzystów,
      którzy na drodze często zachowują się jak święte krowy. Zresztą dowodem samo
      pytanie: czy zezwolić rowerzystom na jazdę pod prąd na ulicach
      jednokierunkowych; i liczba przeważająca liczba odpowiedzi na "tak". Jestem
      przekonana, że ŻADEN odpowiedzialny kierowca na to pytanie "tak" nie odpowie.
      Wszyscy widzimy jakie zagrożenie dla siebie (a przy okazji dla nas, kierowców)
      stanowią rowerzyści!
      • Gość: MTBfan Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.streamcn.pl 31.07.07, 08:49
        Mary chyba troszke przesadzasz.....zgadzam sie co do lamania przepisow - sam to robie, a polega to glownie wlasnie na jezdzie pod prad, czasami na czerwonym swietle, (na malych bezpiecznych skrzyzowaniach) czy po chodniku (za to dostalem mandat piiii piiiii piiiii "Straz") ale my zagrozenie dla kierowcow ???? jakie no powiedz jakie ???? reflektor Ci zbije ???? lusterko ???? nie badz smieszna. a wracajac do sciezek rowerowych - zobaczycie ze przyjda czasy ze te piiii piiiii piiiii "Straz" jeszcze nas z Lasku i Sikornika pogoni. Banda frajerow !!!!!!! pzdr dla wszystkich bikerow !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Ja Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.bph.pl 03.08.07, 01:11
          > Mary chyba troszke przesadzasz.....zgadzam sie co do lamania przepisow - sam to
          > robie, a polega to glownie wlasnie na jezdzie pod prad, czasami na czerwonym s
          > wietle, (na malych bezpiecznych skrzyzowaniach) czy po chodniku (za to dostalem
          > mandat piiii piiiii piiiii "Straz") ale my zagrozenie dla kierowcow ???? jakie
          > no powiedz jakie ???? reflektor Ci zbije ???? lusterko ???? nie badz smieszna.

          A pomyślałeś o tym, że jak Cię kierowca weźmie na maskę, to te dwie stówy za
          lampę go nie zabolą tak mocno, jak trauma do końca życia, jak sobie przypomni
          widok Twojego mózgu na przedniej szybie?

          To może i ja sobie połamię trochę czerwonych świateł na małych skrzyżowaniach,
          jadąc akurat przypadkiem osiemnastokołowcem, he?
      • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 09:02
        Witam!

        Gość portalu: Mary napisał(a):

        > pytanie: czy zezwolić rowerzystom na jazdę pod prąd na ulicach
        > jednokierunkowych; i liczba przeważająca liczba odpowiedzi na "tak". Jestem
        > przekonana, że ŻADEN odpowiedzialny kierowca na to pytanie "tak" nie odpowie.

        Szczerze i szeroko się uśmiechnąłem po przeczytaniu Twojego wpisu. Jeśli
        zdarzyło Ci się przyjrzeć rozwiązaniom komunikacyjnym na zachodzie Europy (i to
        niekoniecznie w komunikacyjnym raju jak Holandia czy Niemcy) to na pewno
        zauważyłaś, że rowerowy ruch dwukierunkowy na ulicach jednokierunkowy jest czymś
        powszechnie spotykanym. I założę się też, że nie widziałaś przerażenia na
        twarzach kierowców, którzy się po tych ulicach poruszali (no chyba, że byli
        przybyszami z naszej części kontynentu). Dlaczego to co jest sprawdzone i
        docenione już przez innych, nie może być też szerzej zastosowane u nas?

        Pozdrawiam, otsoa
    • Gość: jarema6 Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.chello.pl 31.07.07, 08:22
      Najlepiej jest na Krupniczej i Czystej, na ścieżce rowerowej parkują samochody
      a straży miejskiej i policji to nie interesuje. Na Zwierzynieckiej gdzie
      samochody parkuja jak chcą i gdzie chcą, rowerzyści jeżdżą chodnikami dwoniąc
      na przechodniów, którzy muszą przeciskać się między murem a samochodami i
      jeszcze uważać by nie wpadł na nich rowerzysta. Do tego dołączają sie tam,
      tabuny ździwionych turystów, że to europejskie miasto. Pozdrowienia dla
      prezydenta i jego niby urzędników.
    • Gość: Modre Dlaczego Tajster musi okradać Kraków ????????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 08:33
      I czy zawsze Będzie bezkarny czy w końcu znajdzie się jeden co go
      posadzi"??????????????????????????????????????????????????????????/
    • Gość: cderty Kzd To Banda samych BłĄZNÓW !!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 08:35
      Co jeszcze Nasz czeka przy Tajsteże Błaźnie nr 1
    • Gość: Muchomor Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.crowley.pl 31.07.07, 08:49
      To miasto po prostu nie jest przystosowane do rowerów. Lepiej i zdrowiej kupić
      sobie malucha albo jakieś inne małe auto.
      Próbowałem sam przerzucić się na rower, ale:
      1. jeżdzenie po ulicy jest niebezpieczne, po chodniku nielegalne ale czasami w
      ogóle brakuje chodnika
      2. smród spalin - jak się jedzie autem albo idzie to tak tego nie czuć bo się
      tyle nie oddycha
      3. nieprzewidywalna pogoda
      4. rowery kradną
      MPK jest uciążliwe prawie równie co rower więc nie dziwie się że wszyscy jeżdzą
      autami.
      • magdalena9926 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 10:15
        Codziennie jeżdżę do pracy rowerem. Trasa Brodowicza do Rynek Główny. Dawniej
        chodziłam na nogach. Niestety w związku z remontem Ronda Mogilskiego trasa dla
        pieszych wydłużyła się 2 krotnie. ( zero przejść dal pieszych, tor przeszkód z
        kładką, błotem i kamolami pod nogami) Jazda autobusem też nie wchodzi w grę
        (trasa jest pokonywana w 0,5h bo autobus stoi w korku, pasażerowie niestety
        często zapominają o środkach czystości, jest zaduch i smród, a bilet kosztuje
        2,5 zł- do pracy i z powrotem 5 zł). Jazda na rowerze poprawia tężyznę fizyczną
        (nie choruję i nie przysparzam NFZ-owi kosztów, za moje składki może leczyć się
        ktoś inny). Przez to że nie używam auta nie powoduję większych korków i nie
        wydzielam spalin do atmosfery. Więc mogę jak podatnik 4 RP oczekiwać że będą
        dobre rozwiązania dla rowerzystów.
        • Gość: ziutap1 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 81.15.202.* 31.07.07, 11:07
          święte słowa!!!
    • Gość: małgośka Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 193.108.202.* 31.07.07, 09:44
      Co to za pomysł z tą jazda pod prąd przez rowery na drogach
      jednokierunkowych??? Przecież to jest bardzo niebezpieczne - dla rowerzystów,
      oczywiście. Jesetm stanowczo za przestrzeganiem przepisów przez wszystkich i
      przez kierowców, którzy rzeczywiście często zachowuje sie tak jakby nie
      rozumieli, że im wiecej rowerów na drogach tym mniejsze korki, a przecież rower
      jest bardzo łatwo wyprzedzić - jedzie wolno i zajmuje mało miejsca.
      • Gość: kr Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:31
        Przecież w Krakowie już są takie rozwiązania - jak choćby na Kopernika czy na
        ulicy łączącej Błonia z Reymonta obok stadionu Wisły.
        Jakoś nie wiem, co w tym takiego niebezpiecznego?
        • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 06.08.07, 14:32
          Witam!

          Gość portalu: kr napisał(a):

          > Przecież w Krakowie już są takie rozwiązania - jak choćby na Kopernika czy na
          > ulicy łączącej Błonia z Reymonta obok stadionu Wisły.
          > Jakoś nie wiem, co w tym takiego niebezpiecznego?

          To o czym piszesz to kontrapasy rowerowe, czyli ulica ma dla rowerów dwa pasy
          ruchu w dwóch kierunkach i są one od siebie oddzielone (np. linią ciągłą).
          Możliwe są też zupełnie prostsze rozwiązania, bez wydzielania kontrapasów (np.
          ulica Sławkowska). I moim prywatnym zdaniem takie rozwiązanie powinno
          obowiązywać na wszystkich ulicach (co najmniej) w obrębie Plant.

          Pozdrawiam, otsoa
          • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.ghnet.pl 07.08.07, 07:03
            Wymaga zmiany PoRD. Kontrapas wymaga jedynie trochę farby i jest jednak ciut
            bezpieczniejszy bo kierowca wie od razu, że ma rowerzyście zostawić miejsce
            nawet jeśli on jeszcze nie jedzie, ale w każdej chwili nadjechać może.
      • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:38
        Bo źle sformułowano pytanie. Powinno ono mówić o wprowadzeniu kontrapasów
        rowerowych.
      • Gość: przerzutka Małgosiu najmilsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:20
        Gość portalu: małgośka napisał(a):

        > Co to za pomysł z tą jazda pod prąd przez rowery na drogach
        > jednokierunkowych??? Przecież to jest bardzo niebezpieczne - dla rowerzystów,

        Jak się całe życie mieszka na prowincji i nosa z niej nie wyściubia to owszem,
        może taka myśl jak powyżej przyjść do głowy.

        Jednak gdybyś kiedyś miała kiedyś okazję wyjechać za granicę - na przykład do
        Niemiec, Austrii, Danii, UK, Irlandii, Francji, Belgii - to byś zauważyła, że
        tam WSZĘDZIE jednokierunkowe ulice mają dopuszczony ruch rowerowy pod prąd.

        Czasem jako pas dla rowerów, a czasem bez tego pasa, bo nie ma na niego miejsca.
        I wszyscy rowerzyści jeżdżą tam w dwóch kierunkach. I nikomu się nic złego nie
        dzieje. Bo to jest bezpieczne, wygodne, proste i dość oczywiste ;-)
        • Gość: KRS Re: Małgosiu najmilsza IP: *.a1.net 31.07.07, 16:26
          tak jest!!!od lat mieszkam w austrii i poruszam sie tylko rowerem.kierowcy
          uwazaja na rowery i rowerzysci na auta.niestety w Polsce-chyba z powodu
          mentalnosci-jest to niemozliwe bo jedni jak i drodzy uwazaja ze to wlasnie oni
          posiadaja pierszenstwo przejazdu we wszystkich przypadkach.tutaj aut zatrzymuja
          sie przed kazdym przejciem dla pieszych,bo na pasach pieszy ma pierszenstwo.w
          Polsce trzeba dobrze uwazac zanim wejdziesz na ulice bo wielu super kierowcow
          poprostu nie zwraca na nic uwagi twierdzac ze to oni rzadza na ulicach.odsylam
          do programu "podgladacze"(do obejrzenia na stronie tvp3)tyczacego sie wlasnie
          sciezek rowerowych w krk.
        • Gość: Manetka Przerzutko najmilsza IP: *.streamcn.pl 31.07.07, 19:19
          Ty napisałaś:

          "Jak się całe życie mieszka na prowincji i nosa z niej nie wyściubia to owszem,
          może taka myśl jak powyżej przyjść do głowy.

          Jednak gdybyś kiedyś miała kiedyś okazję wyjechać za granicę - na przykład do
          Niemiec, Austrii, Danii, UK, Irlandii, Francji, Belgii - to byś zauważyła, że
          tam WSZĘDZIE jednokierunkowe ulice mają dopuszczony ruch rowerowy pod prąd."

          A teraz ja napiszę:

          Jednak gdybyś kiedyś miała okazję wyjechać za granicę - na przykład do krajów
          arabskich - to byś zauważyła, że tam taką plującą jadem, pyskatą i mądrzącą się
          pod niebiosa BABĘ dawno by ukamionowali.



      • Gość: Acron Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.informel.pl 31.07.07, 22:20
        > Co to za pomysł z tą jazda pod prąd przez rowery na drogach
        > jednokierunkowych??? Przecież to jest bardzo niebezpieczne - dla rowerzystów,
        > oczywiście.

        Jazda rowerem pod prąd drogą jednokierunkową to standard w cywilizowanych państwach Europy Zachdniej. Wieloktotnie widziałem w okolicach rynku zachodnich turystów jadących pod prąd rowerem np. ul Mikołajską, Wiślną, św Anny , a straż miejska tylko na rowerzystów poluje i wystawia im madnaty, zamiast zająć się Porsche czy BMW łamiącym zakaz wjazdu na św. Krzyża czy Rynek
      • otsoa Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 06.08.07, 14:27
        Witam!

        Gość portalu: małgośka napisał(a):

        > Co to za pomysł z tą jazda pod prąd przez rowery na drogach
        > jednokierunkowych??? Przecież to jest bardzo niebezpieczne - dla rowerzystów,

        Wyobraź sobie, że jest to dość stary i sprawdzony, bezpieczny dla obu
        zainteresowanych stron sposób poruszania się. Oczywiście zapomniałem dodać, że
        jego popularność w naszym kraju jest (na razie) niewielka, choć w Krakowie w
        kilku miejscach zauważalna. Na zachód od Odry to żadne odkrycie, że można
        legalnie wjechać pod prąd w jednokierunkową na rowerze.

        Pozdrawiam, otsoa
    • pastor Strasznie naciągany ten artykuł 31.07.07, 09:52
      Tak się składa, że codziennie jeżdżę rowerem do pracy właśnie bulwarami. I, tak
      mi się wydaje, że szanowny Pan/Pani Redaktor ma płacone od długości artykułu,
      bo większość rzeczy w nim napisanych jest mocno naciągana. Po pierwsze most
      kotlarski - żeby skręcić z niego na bulwary "trzeba zatrzymać się i skręcić o
      180 stopni" - fakt, że zakręt jest ostry, ale nie róbmy jaj, pan rowerzysta nie
      musi w niego wjeżdżać 50 km/h, a chciałoby się, bo zjazd z mostu jest fajny.
      Dalej "musi przekroczyć ruchliwą ulicę Podgórską" - i co z tego??? Z jej prawej
      strony jakieś 150 m wcześniej są światła. Wystarczy się rozglądnąć, czy nic nie
      nadjeżdża, dwukrotnie nacisnąć na pedały i jest się na bulwarach. Kolejna
      rzecz - z bulwarów trzeba wnosić rower po schodkach, pytam się, gdzie??? Na
      trasie od Dąbia na Salwator jest, o ile dobrze pamiętam 5 lub 6 miejsc, z
      których można spokojnie wyjechać na ulice prowadzące równolegle do bulwarów.
      Brak oświetlenia, w którym miejscu??? Owszem, może nie jest nadmiernie jasno,
      ale mimo wszystko, w najniebezpieczniejszej (?) części bulwarów od mostu
      kotlarskiego do Dąbia, przy dawnej jednostce wojskowej, światła mimo wszystko
      są, btw, a może by tak oświetlenie na rowerku założyć??? Jak napisałem na
      wstępie, sam jestem rowerzystą, sam przeklinam często fragmenty pseudościeżek
      rowerowych, ale patrząc w przeszłość, widać, że naprawdę powoli robi się coraz
      lepiej i pierwszą rzeczą, którą należy zacząć robić to edukowanie rowerzystów,
      jak należy jeżdzić np. po ścieżkach. K..ca mnie ogarnia widząc szpanerów
      jadących "bez trzymanki", albo paniusie jadące ścieżką obok siebie, nie mające
      pojęcia, że trzeba się "schować", aby nie iść na czołówkę....Podobnych
      przykładów jest bez liku, tym niemniej pozdrawiam wszystkich rowerzystów i
      życzę bezpiecznej i komfortowej jazdy.
    • Gość: Stefan Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:37
      Proponuję iść za ciosem i zaraz po zezwoleniu rowerom na jeżdżenie pod prąd,
      pozwolić motocyklom, następnie samochodom osobowym, potem dostawczakom do 3,5
      tony, a potem tirom.
      • Gość: przerzutka Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:07
        Gość portalu: Stefan napisał(a):

        > Proponuję iść za ciosem i zaraz po zezwoleniu rowerom na jeżdżenie pod prąd,
        > pozwolić motocyklom, następnie samochodom osobowym, potem dostawczakom do 3,5
        > tony, a potem tirom.

        1. Tzw. kontrapasy rowerowe, umożliwiające jazdę rowerem pod prąd ulic
        jednokierunkowych to standard na całym świecie. Począwszy od Niemiec czy Austrii.

        2. Proponuję udać się na os. Kliny na początek ulicy Bartla, gdzie jeździ
        autobus 116. To jest ulica jednokierunkowa. A znaki dopuszczają na niej jazdę
        autobusów MPK pod prąd. Stosowny znak stoi na skrzyżowaniu Bartla i Korpala
        :-)
        • Gość: Pudliszek Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: 149.156.14.* 31.07.07, 12:11
          Na Kopernika rowery jeżdżą pod prąd i wszyscy mieszczą się bez problemu....
          tylko czasami trzeba się chować przed rozpędzoną karetką ;-), ale ten sam
          problem mają przecież kierowcy samochodów. Jeśli ścieżka będzie odpowiednio
          oznaczona i odgrodzona od jezdni - nie widzę żadnego problemu...
        • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 31.07.07, 14:06
          To miłe, że na poparcie swoich argumentów nazywasz interlokutora
          prowincjonalnym.

          Ja nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom jak na Kopernika, tzn. specjalny
          pas (ścieżka) "pod prąd", ale nie o tym jest mowa w artykule, tylko o
          dopuszczeniu do poruszania się rowerów pod prąd na mniej ruchliwych ulicach.
          No chyba, że artykuł jest napisany niejasno.

          A poza tym, niech się rowerzyści nauczą korzystać z takich ścieżek.
          Wielokrotnie na Kopernika widziałem rowerzystów jadących ścieżką w tym samym
          kierunku co samochody, ale pod prąd ruchu rowerów.
          • Gość: przerzutka Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 14:14
            W Belgii na wszystkich ulicach jednokierunkowych rowerzyści są dopuszczeni do
            jazdy pod prąd z mocy ustawy czy rozporządzenia. I nie trzeba pasa jak na
            Kopernika ani w ogóle specjalnych znaków.

            A na wpomnianej ul. Bartla też MPK jest dopuszczone pod prąd bez specjalnego
            pasa na jezdni ;-)

            PS. Oczywiście, że twoja wiedza jest prowincjonalna. Gdybyś od początku miał
            świadomość, jak organizacja ruchu działa w innych krajach (a nawet na os. Kliny)
            to byś nie wywlekał swoich chybionych argumentów które skomentowałem.

            :-)
            • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 31.07.07, 14:18
              Przepraszam za moje prowincjonalne poglądy. To wynika z faktu, że wychowałem
              się w USA.

              A swoją drogą to kiedyś słyszałem funkcjonariusza policji drogowej w TV
              mówiącego, że od znaku drogowego oznaczającego jeden kierunek ruchu nie ma
              wyjątków. Ha, ha.
              • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 16:01
                Prowincjonalność twojego myślenia objawia się tym, że w życiu nie widziałeś
                kontrapasu.
                • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 31.07.07, 16:34
                  A co jest na Kopernika?
                  • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 31.07.07, 19:33
                    Tak geniuszu. To właśnie coś takiego. To skoro już wiesz o czym mowa to teraz
                    przyszedł chyba czas byś zastanowił się nad bzdurami o których pisałeś.
                    • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 31.07.07, 20:18
                      Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                      > Tak geniuszu. To właśnie coś takiego. To skoro już wiesz o czym mowa to teraz
                      > przyszedł chyba czas byś zastanowił się nad bzdurami o których pisałeś.


                      O to co pisałem o 14:06. Czy to są bzdury?

                      Ja nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom jak na Kopernika, tzn. specjalny
                      pas (ścieżka) "pod prąd", ale nie o tym jest mowa w artykule, tylko o
                      dopuszczeniu do poruszania się rowerów pod prąd na mniej ruchliwych ulicach.
                      No chyba, że artykuł jest napisany niejasno.

                      A poza tym, niech się rowerzyści nauczą korzystać z takich ścieżek.
                      Wielokrotnie na Kopernika widziałem rowerzystów jadących ścieżką w tym samym
                      kierunku co samochody, ale pod prąd ruchu rowerów.
                      • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 31.07.07, 20:46
                        > A poza tym, niech się rowerzyści nauczą...

                        Idąc tropem tej prowincjonalnej retoryki można też pouogólniać o kierowcach.
                        A poza tym, niech się kierownicy blachosmrodów nauczą, wyprzedzać rowery w
                        przepisowej odległości. Niech się kierownicy blachosmrodów nauczą, że nie
                        parkuje się na drodze dla rowerów. Niech się kierownicy blachosmrodów nauczą, że
                        rowerzysta jest równoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego.
                        • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 31.07.07, 21:50
                          Tu się całkowicie zgadzam. Kierowcy powinni szanować innych uczestników ruchu
                          bez względu na sposób uczestniczenia w nim.

                          Będąc rowerzystą chcę być bezpieczny na drodze.

                          Natomiast będąc kierowcą nie chcę mieć na sumieniu żadnego rowerzysty (ani
                          innego uczestnika ruchu) tylko dlatego, że np. jechał pod prąd (albo w inny nie
                          przepisowy sposób).
                          • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 01.08.07, 07:25
                            Niech to do Ciebie dotrze, że nikomu nie chodzi o łamanie przepisów. Chodzi o to
                            by rowerzyści mogli poruszać się zgodnie z przepisami pewnymi drogami
                            jednokierunkowymi w kierunku przeciwnym do kierunku obecnie na nich wyznaczonego.
                            • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 01.08.07, 18:51
                              A do Ciebie niech dotrze, że przepisy są po to aby WSZYSCY byli bezpieczni, a
                              niekonicznie, żeby im było wygodnie.

                              A ja nie chcę mieć na sumieniu rowerzysty jadącego pod prąd, bez względu na to
                              czy robi to zgodnie czy niezgodnie z przepisami. Dlatego jestem przeciw
                              zezwoleniu na jazdę pod prąd. Wydzielona ścieżka pod prąd tzw. kontrpas, to
                              zupełnie co innego. Tu jestem jak najbardziej za.
                              • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 01.08.07, 19:06
                                Przepisy muszą być sensowne. Co powiesz na to by wszystkie samochody musiały
                                poruszać sie z prędkością do 20 km/h? Przecież wtedy byłoby bezpieczniej.
                                • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 01.08.07, 21:26
                                  Oczywiście, że powinny być sensowne. Dlatego (podobnie pewnie jak i Ty)
                                  uważam, że ograniczenie do 20km/h nie jest sensowne. Ale odnoszę wrażenie, że
                                  zezwolenie na ruch rowerów pod prąd nas nieco różni. Ja ze względu na
                                  bezpieczeństwo rowerzystów (i czyste sumienie kierowców) uważam, ze takie
                                  rozwiązanie nie jest sensowne. Co nie oznacza, że nie jest stosowane w
                                  praktyce z powodzeniem w innych krajach.

                                  PS.: Dużo przyjemniej prowadzi mi się dyskurs na argumenty niż na epitety.
                                  Dziękuję za powrót do cywilizowanych form.
                                  • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 01.08.07, 22:08
                                    > Oczywiście, że powinny być sensowne. Dlatego (podobnie pewnie jak i Ty)
                                    > uważam, że ograniczenie do 20km/h nie jest sensowne. Ale odnoszę wrażenie, że
                                    > zezwolenie na ruch rowerów pod prąd nas nieco różni. Ja ze względu na
                                    > bezpieczeństwo rowerzystów (i czyste sumienie kierowców) uważam, ze takie
                                    > rozwiązanie nie jest sensowne. Co nie oznacza, że nie jest stosowane w
                                    > praktyce z powodzeniem w innych krajach.

                                    Skoro z powodzeniem to chyba jednak jest bezpieczne. Czyż nie? To tylko kwestia
                                    odpowiedniego przystosowania się kierujących do nowych przepisów.
                                    • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 01.08.07, 23:25
                                      Zgoda. Wymaga przystosowania się i wierzę, że można się przystosować. Ale nie
                                      zmienia to faktu, że rozwiązanie w którym do kolizji czołowej dojść nie może
                                      zawsze będzie bezpieczniejsze od takiego gdzie pojazdy moga jechać naprzeciw
                                      siebie.

                                      Z tego samego powodu się buduje autostrady (i drogi dwujezdniowe).

                                      Dlatego jestem całym sercem za budową kontrpasów, żeby ułatwić rowerzystom
                                      poruszanie się po mieście. Natomiast do zezwolenia na "zwyczjaną" jazdę pod
                                      prąd zachowuję chłodny sceptycyzm. Better safe, than sorry.

                                      Gość portalu: ko-yama napisał(a):

                                      >
                                      > Skoro z powodzeniem to chyba jednak jest bezpieczne. Czyż nie? To tylko
                                      kwestia
                                      > odpowiedniego przystosowania się kierujących do nowych przepisów.
                                      • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 01.08.07, 23:35
                                        Gość portalu: Stefan napisał(a):

                                        > Zgoda. Wymaga przystosowania się i wierzę, że można się przystosować. Ale nie
                                        > zmienia to faktu, że rozwiązanie w którym do kolizji czołowej dojść nie może
                                        > zawsze będzie bezpieczniejsze od takiego gdzie pojazdy moga jechać naprzeciw
                                        > siebie.
                                        >

                                        Jasne, że lepiej jak nakreśli się tę linię rozdzielającą. Też bym tego sobie
                                        życzył, ale widzisz jak bardzo władze skąpią grosza na farbkę. Toć by chyba
                                        budżet miasta się załamał. ;)

                                        Poza tym warto się zastanowić nad kwestią co stanowi większe zagrożenie, ruch w
                                        tę samą stronę czy w przeciwne. Statystycznie chyba więcej niż czołowych zderzeń
                                        jest wypadków przy wyprzedzaniu oraz wtargnięć z boku. O czołowe zderzenie w
                                        pewnym sensie się trzeba postarać, bo obaj uczestnicy widzą się nawzajem. W
                                        przypadku wyprzedzania i wyjazdu z bocznej uliczki tak nie jest. Stąd zapewne
                                        takie a nie inne regulacje prawne w innych krajach zezwalające na taki właśnie
                                        sposób poruszania się.
                                        • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 01.08.07, 23:45
                                          Wychodzi na to, że wszyscy sie jeszcze musimy wiele nauczyć. Obawiam się, że w
                                          naszych realiach, kierowca wjeżdżający w ulicę jednokierukową NIGDY nie będzie
                                          się spodziewał rowerzysty nadjeżdżającego z przeciwka, nawet gdyby przepisy na
                                          to pozwalały. I nieszczęście gotowe.

                                          Ta niepokojąca refleksja bierze się z codziennych obserwacji jak kierowcy
                                          jeżdżą po ulicach jednokireunkowych (szczególnie lewoskręty z takich ulic) oraz
                                          u ilu kierowców "nie przyjęło się", że od kwietnia całą dobę jeżdzimy na
                                          światłach.
                                          • Gość: ko-yama Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.ghnet.pl 02.08.07, 00:44
                                            Na pewno co do tego w końcu się chyba zgadzamy, że lepiej iżby były te kontrapasy.
                                            • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.autocom.pl 02.08.07, 09:08
                                              No i widzisz (widzicie wszyscy uczestnicy tego forum), nawet pomimo
                                              wcześniejszych niekiedy nieprzyjemnych wymian poglądów można dojść do
                                              konsensusu. Trzeba tylko chcieć. :-)

                                              Serdecznie pozdrawiam wszystkich rowerzystów, terrowerzystów, blachosmrodziarzy
                                              i pieszych. Zachęcam do bezpiecznego korzystania z dróg publicznych, bez
                                              względu na to na co pozwalają lub nie pozwalają przepisy.
                                          • Gość: Andrzej Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: 153.19.0.* 03.08.07, 10:38
                                            > Ta niepokojąca refleksja bierze się z codziennych obserwacji jak kierowcy
                                            > jeżdżą po ulicach jednokireunkowych (szczególnie lewoskręty z takich ulic) oraz
                                            >
                                            > u ilu kierowców "nie przyjęło się", że od kwietnia całą dobę jeżdzimy na
                                            > światłach.

                                            I ilu, wyjeżdżając na Kopernika z podporządkowanych lub włączając się do ruchu,
                                            nie patrzy czy ma wolną drogę od strony Ogrodu Botanicznego, bo to przecież
                                            ulica jednokierunkowa...
                                            • Gość: Stefan Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 11:36
                                              Fakt. A przecież oprócz rowerzystów mogą jechać karetki z "kogutem", ale bez
                                              sygnału, bo to strefa ciszy. Sam jako pacholę, ćwierć wieku temu, tak
                                              zajechałem na rowerze drogę karetce. Na szczęście obyło się bez ofiar, nie
                                              licząc karcących głosów wszystkich zgromadzonych wokół.

                                              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                              > I ilu, wyjeżdżając na Kopernika z podporządkowanych lub włączając się do
                                              ruchu,
                                              > nie patrzy czy ma wolną drogę od strony Ogrodu Botanicznego, bo to przecież
                                              > ulica jednokierunkowa...
                      • ziutap1 Re: Prowincjonalne myślenie Stefana ;-) 02.08.07, 09:40
                        Bo ta ścieżka jest jednokierunkowa (rozmiar!!!). Namalowana jest nawet na niej
                        taka dość sugestywna strzałka. I jeżdżenie ścieżką w stronę Ronda jest tam
                        akurat niedozwolone. Podobnie jest np. na Mikołajskiej na wysokości Plant.
                        Radzę lepiej wzrok wytężać.
      • Gość: KRS Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.a1.net 31.07.07, 16:32
        z calym szacunkiem ale jakis dziwny chyba jestes!sciezka dla roweru to
        oddzielone max 2m jezdni a tak wazkich dostawczakow to nie widzialem.jezdze po
        sciezkach rowerowych w austrii ktore sa pod prad i jakos nikt nie ma z tym
        zadnych problemow.jakos tirow pod prad nie spotkalem,ale od teraz bede sie
        dokladnie przygladal
    • Gość: . Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.comarch.com 31.07.07, 10:46
      Jestem kierowca i najbardziej denerwuje mnie kiedy równolegle do jezdni
      zbudowana została ścieżka rowerowa a mimo to rowerzyści nadal jeżdżą po jesni.
      Dlacego wszyscy tak wieszają psy na kierowcach a nie zwraca się uwagi, że jest
      to ewidentne łamanie przepisów i stwarzanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

      Rozumiem sytuacje kiedy ścieżka jest zastawiona albo jej nie ma. Ale nagminnie
      spotykam sie z sytuacja kiedy na ruchliwej drodze jadą rowerzyści POMIMO, że
      równolegle jest za ciężkie miliony złotych zbudowana równoległa ścieżka.

      Moze o tym tez należałoby napisać artykuł i być bardziej obiektywnym?
      • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:53
        Jakie ciężkie miliony? Utworzenie i utrzymanie drogi dla rowerów to śmieszne
        sumy w porównaniu z drogami dla samochodów.
      • Gość: ms Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 19:42
        a wiesz, że te - często poprzecinane 10-cm krawężnikami "ścieżki" - za chwile się kończą bez zjazdu na jezdnię, są zastawione na szerokość przystankami, słupami ogłoszeń, są w nich dziury i garby jakich próżno szukać na jezdniach

        i zalega na nich cały syf od wiosny do zimy, bo nikt ich nie sprząta (drogi są zamiatane przynajmniej raz na tydzień-dwa).

        Przekonaj kogoś, że warto jechać ścieżką, że mu zapłacisz za zniszczone koła i potłuczone ręce na krawężnikach i pokryjesz straty na zdrowiu z tytułu wpieprzenia się samochodu z poprzecznej, który miał ustąpić...

        Dużo łatwiej się jednak jeździ autem.
    • Gość: kierowca Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 11:04
      a jak ich kochac, gdy notorycznie zdarza sie ze gdy jade na dwupasmowce prawym
      pasem i mam przed soba rowerzyste to aby go wyprzedzic bezpiecznie (lewym pasem
      sznur samochodów) wloke sie za nim kilkaset metrow. Gdy wrescie mi sie uda, za
      chwile staje na czeronym swietle, a on bezszczelnie (łamiac przepisy) wymija
      mnie po prawej ocierajac sie o auto i zabawa sie zaczyna od poczatku...
      • Gość: ko-yama Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 11:49
        Masz rację. Powinien wyminąć po lewej. Wtedy wszystko byłoby w porządku.
      • Gość: Zenon Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.crowley.pl 31.07.07, 12:40
        A często zdarza się ze taki rowerzysta na czerwonym popatrzy w lewo popatrzy w
        prawo - nic nie jedzie to przejeżdza na czerwonym, w końcu taki rower to nie
        duży jest i krzywdy nikomu nie zrobi hehe

        Blokowanie ruchu to przede wszystkim taki problem ze żeby bezpiecznie
        rowerzystę wyprzedzić trzeba (zresztą zgodnie z przepisami) zachować co
        najmniej 1 metr odstępu od niego. Jezeli rowerzysta jedzie prawym pasem to tak
        jakby zajmował cały pas - przy dużym ruchu nie jest go tak łatwo wyprzedzić.
      • Gość: przerzutka Znajomość przepisów wśród kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 12:52
        Gość portalu: kierowca napisał(a):

        > a jak ich kochac, gdy notorycznie zdarza sie ze gdy jade na dwupasmowce prawym
        > pasem i mam przed soba rowerzyste to aby go wyprzedzic bezpiecznie (lewym
        > pasem
        > sznur samochodów) wloke sie za nim kilkaset metrow. Gdy wrescie mi sie uda, za
        > chwile staje na czeronym swietle, a on bezszczelnie (łamiac przepisy) wymija
        > mnie po prawej ocierajac sie o auto i zabawa sie zaczyna od poczatku...

        Wyminąć to cie może najwyżej rowerzysta, który jedzie z naprzeciwka - a ten
        jedzie za tobą, bo go wyprzedziłeś. Manewr, który opisujesz nazywa się OMIJANIE.
        Mówi o tym art. 2 kodeksu drogowego.

        I teraz prośba: możesz podać konkretny przepis, który ten rowerzysta łamie
        OMIJAJĄC cię bezczelnie z prawej strony?

        A jeśli nie możesz - to byłbyś tak łaskaw spłynąć na drzewo, znaffco przepisów?
        • Gość: ko-yama Re: Znajomość przepisów wśród kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 13:04
          Jakby był sprytny toby stwierdził, że zatrzymał się przed pasami by przepuścić
          pieszych.
        • Gość: Walther Przerzutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 23:45
          Właśnie dajesz kolejne powody do tego, aby kierowcy bardziej nie lubili
          rowerzystów. Wymądrzasz się, jakbyś wszystkie rozumy pozjadała i była
          doskonałością na dwóch kołach. A w dodatku jak ktoś to wcześniej określił
          jesteś chamska i plujesz jadem.

          Kiedyś powie ktoś o Tobe:

          "BO TO ZŁA KOBIETA BYŁA"
          • Gość: turysta Re: Przerzutka IP: *.szczecin.mm.pl 01.08.07, 00:22
            Gość portalu: Walther napisał(a):

            > Właśnie dajesz kolejne powody do tego, aby kierowcy bardziej nie lubili
            > rowerzystów.

            Nie kierowcy, tylko zapuszkowane konserwy. Sam jestem kierowcą, jeżdżę naprzemian, raz samochodem, raz rowerem i nie uważam, by omijanie korka przez rowerzystę było czymś nagannym. Po to się wsiada na rower, by nie stać m.in. w korku. Jak wsiadam w samochód, to wiem, że poruszanie się nim po mieście jest najmniej wydajne, uwzględniając średnie prędkości przejazdu.

            A odnośnie jazdy pod prąd: pomyślał ktoś z was, konserwatystów, że jechanie rowerem pod prąd spokojną uliczką, może być dla rowerzysty dużo bezpieczniejsze, niż nadkładanie drogi na wielopasmowych arteriach "zgodnie z przepisami"? Na takich uliczkach rowerzysta ma doskonały kontakt wzrokowy z kierowcami, a widoczność to podstawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

            Dlaczego wielu kierowców dostaje olśnienia dopiero, jak wyjadą gdzieś za zachodnią granicę?
          • Gość: ko-yama Re: Przerzutka IP: *.ghnet.pl 01.08.07, 07:32
            Nie zauważyłem w tamtej wypowiedzi wspomnianego przez Ciebie chamstwa. To po
            prostu przywołanie obowiązujących przepisów PoRD które kierowcy zdają się ignorować.
            • Gość: Walther Re: Przerzutka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 23:58
              "A jeśli nie możesz - to byłbyś tak łaskaw spłynąć na drzewo, znaffco
              przepisów?"

              Jeśli to jest uprzejma odpowiedź i nikt nie zauważa chamstwa - to dowód na to,
              że tu też dotarła IV RP.
              • Gość: ko-yama Re: Przerzutka IP: *.ghnet.pl 02.08.07, 07:21
                Taka wypowiedź jest owszem niezbyt uprzejma ale jeszcze nie jest chamstwem.
                Trzeba pewne rzeczy stopniować. Nie można chamstwem nazywać każdej
                niestosowności bo wtedy braknie nam dostatecznie mocnych słów na określenie tego
                co rzeczywiście jest chamstwem.
    • Gość: derek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów - Tyniecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 11:05
      Jest tak piękna w zamiarach trasa do Tyńca.
      Nie wiem dlaczego pisze się o niej że jest do Tyńca. Bo na skrzyżowaniu
      Tynieckiej i Praskiej trzeba zjechać z bulwarów na "autostradę Tyniecką" i po
      około 500 metrowej walce o życie wśród tirów, wywrotek i pędzących osobówek
      można wijechać ponownie na wał wiślany. Co tam się dzieje. A dodam ,że na tym
      odcinku teoretycznie nie wolno jeździć dużymi samochodami i jest ograniczneie
      do 40km/h. Czysta teoria. A wystarczyłoby pociągnąć choćby wąską ścieżkę. A
      tych wałów i ich okolic to chyba nikt nie kosił od lat. Choć widoki piękne to
      chwalenie się tą trasą jest przesadą.
      • Gość: Wlad Re: Kraków pełny rowerowych absurdów - Tyniecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 14:43
        Trasa po wale do Tyńca jest najnormalniej niedorobiona , jak większość rzeczy w tym kraju.Ten przejazd po drodze publicznej nie stanowi dla mnie problemu , gorzej z dziećmi.Ja korzystam z dróg publicznych bo mam do tego prawo , trudno byłoby mi przeciskać sie przez zatłoczone ścieżki na szosówce.
        • Gość: kr Re: Kraków pełny rowerowych absurdów - Tyniecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 10:35
          > Ja korzystam z dróg publicznych bo mam do tego prawo , trudno
          > byłoby mi przeciskać sie przez zatłoczone ścieżki na szosówce.

          Właśnie problem polega na tym, że jak jest ścieżka rowerowa (jak np. przez Most
          Zwierzyniecki i dalej w kierunku Kapelanki) to NIE MASZ PRAWA jechać jezdnią!!!
          Jeżeli to robisz, ŁAMIESZ PRAWO i dodatkowo powodujesz umacnianie w kierowcach
          złej opinii o rowerzystach (jako zawalidrogach nieznających przepisów PoRD).
    • Gość: Ja Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.chello.pl 31.07.07, 14:21
      Tak, bardzo wielu kierowców totalnie nie myśli o rowerzystach. Ale odwróćmy
      pytanie i zastanówmy się, ilu rowerzystów myśli o kierowcach? Niewielu. Poruszam
      się właściwie każdym możliwym środkiem lokomocji po mieście (od autobusów /
      tramwajów, poprzez auto, rower do piechtolotu włącznie) i obserwuję absurdy
      KAŻDEGO z uczestników. Więc rowerzyści - zamiast narzekać jak PiS na PO,
      zajmijcie się też sobą... Bo jadąc ruchliwą jezdnią 70 km/h nie jest szczęśliwe,
      jak za zakrętem wpadam na gnającego 15km/h rowerzystę środkiem pasa.
      • Gość: Pudliszek Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 149.156.14.* 31.07.07, 14:39
        Żaden rowerzysta nie jeździłby po ruchliwej ulicy, gdyby miał do dyspozycji
        porządną, dobrze oznaczoną i bezpieczną ścieżkę rowerową. I zanim zaczniesz
        wymagać od innych jazdy poboczem po dziurach i wybojach - sam się nim przejedź,
        zobaczysz, jakie super mamy pobocza w Krakowie. Tam gdzie się da, jeżdżę przy
        samej krawężni chodnika, żeby kierowca mógł mnie bez problemu wyprzedzić.
        Niestety, w obawie o wytrzesięnie wszystkich zębów i całkowite zniszczenie
        roweru, muszę czasami też jeździć środkiem jezdni, za co z niezwykłym
        ubolewaniem przepraszam wszystkich kierowców.
        • Gość: nahar Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: 89.100.178.* 31.07.07, 15:24
          Cała Wasza dyskusja jest funta kłaków warta.

          Rower powinien mieć zawsze pierwszeństwo nad samochodem w mieście z jednej
          prostej przyczyny: w zderzeniu rowerzysta nie ma szans.

          Oczywiście uważam że na autostradach, drogach ekspresowych itp nie powinno się
          jeździć na rowerze - jak takiego widzę co to robi to mi jest niedobrze.

          Ludzie w samochodach powinni sobie zdać sprawę że są zagrożeniem życia dla
          rowerzystów. Jak i dla pieszych. Więc to na nich spoczywa odpowiedzialność -
          przede wszystkim. I oni powinni uważać. Bo ja też mogę powiedzieć - ach ten kolo
          w BWM próbował zepchnąć mojego Kadetta z szosy - jak sobie kupię Patrola i
          założę zamiast zderzaków szyny kolejowe - zobaczymy kto silniejszy! Albo od razy
          ciężarówkę. Tylko że to do niczego nie prowadzi.

          Od razu dodam - mam prawo jazdy, jeżdżę autem po Krakowie, mam rower (a nawet 3)
          jeżdżę na nich po Krakowie, mam OC na rower. Mam lampy, odblaski kamizelkę w
          kolorze oczojebnym itp.

          A co do innych krajów - mieszkam teraz w Irlandii - 2 tyg temu znajomy został
          potrącony przez laskę która wymusiła na nim pierwszeństwo przejazdu - dodam że
          znajomy był na rowerze - ma prawo jazdy, ma samochód, zna przepisy. I co? I
          gó.. - ma teraz rozbitą głowę mimo tego.

          Trochę wyobraźni. I mam nadzieję że Kraków czeka to co inne duże miasta -
          horrendalne opłaty za parkowanie, zakazy wjazdu i wieczne korki, może wtedy
          ludzie się nauczą że rower albo tramwaj jest lepszy niż samochód w mieście.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 17:14
            > Rower powinien mieć zawsze pierwszeństwo nad samochodem w mieście z jednej
            > prostej przyczyny: w zderzeniu rowerzysta nie ma szans.

            I z drugiej prostej przyczyny: Rowery powodują rozładowanie ruchu ulicznego i
            mniejsze zniszczenia nawierzchni ulic, powinny być zatem maksymalnie
            uprzywilejowane aby zachęcać ludzi do niejeżdżenia samochodami. Przecież
            analogicznie uprzywilejowane w Krakowie są autobusy.
        • willy_50 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 03.08.08, 15:29
          Jako kierowca dostawczaka, wolę rowerzystę na środku pasa niż jadącego wężykiem(omijającego dziury przy krawężniku)-przynajmniej mnie zaskoczy !!!!
          • willy_50 Re: Kraków pełny rowerowych absurdów 03.08.08, 15:35
            oczywiście:nie zaskoczy :-P
      • Gość: turysta Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.szczecin.mm.pl 01.08.07, 00:36
        > Bo jadąc ruchliwą jezdnią 70 km/h nie jest szczęśliwe
        > jak za zakrętem wpadam na gnającego 15km/h rowerzystę środkiem pasa.

        Odpowiedz sobie na pytanie: co z Ciebie za kierowca, skoro poruszasz się prędkością, która uniemożliwi ci bezpieczne zatrzymanie? A gdyby zamiast tego rowerzysty jechał jakiś traktor, kombajn, czy stał jakiś rozkraczony samochód, to co byś zrobił? Rozpędzasz samochód, nie wiedząc, co czai się za zakrętem? To nie ma nic wspólnego z rozsądkiem.
    • Gość: jasch Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 17:14
      Widze, ze nikt tego tematu jeszcze nie poruszyl, tabu ? ;)
      Trzeba nam dzien litosci dla pieszych oglosic..
      • Gość: jasch Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 14:35
        Nikt sie nie odezwal, rozumiem wiec dzwonki w rowerze to temat tabu;)
        Jezdzac po miescie (na rowerze) notorycznie widze rowerzystow
        przepychajacych sie lokciami. Apeluje o rozsadek i wydanie paru zlotych.

        • Gość: Pudliszek Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: 149.156.14.* 02.08.07, 15:08
          Te podzwoń sobie na auto, zobaczymy, czy Cię usłyszy ;-).
          Poza tym dzwonić można na pieszych, którzy ewentualnie Cię przeklną, że
          jeździsz po chodniku. Więc tak na dobrą sprawę: przyrząd mało przydatny
          • Gość: ko-yama Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: *.ghnet.pl 02.08.07, 17:02
            Airzound. To można usłyszeć, oczywiście o ile z bagażnika nie dobiega donośne
            UMC! UMC! UMC! Wtedy to nawet syren pojazdów uprzywilejowanych panowie
            kierownicy nie słyszą.

            Sygnał dźwiękowy służy do ostrzegania o niebezpieczeństwie. Mnie najczęściej
            (właściwie wyłącznie) zdarza się go używać do ostrzegania rozmarzonych ofiar
            losu, które niewiedzieć czemu ignorując pionowe i poziome znaki drogowe pomyliły
            drogę dla rowerów z chodnikiem (znajdującym się obok, wyłożonym kostką i
            oddzielonym białą linią).
            • Gość: Pudliszek Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 23:39
              To chyba też sprawię sobie dzwonek, albo lepiej taką piszczącą trąbkę (miałam
              kiedyś taką, można dostać przez to coś zawału) i będę trąbić ile wlezie na
              panienki z AE, które dostojnym, ślimaczym krokiem przemierzają jedyne chyba
              przejście na światłach w Krakowie dla rowerów, zlokalizowane przy Rakowickiej;-)
              • Gość: ko-yama Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 08:27
                Airzound. Nie mam, ale słyszałem, że skuteczny. Tak w ogóle to rowerzysta
                obowiązany jest posiadać sygnał dźwiękowy "o nieprzeraźliwym dźwięku". Nigdzie
                jednak nie jest sprecyzowane jaki dźwięk jest przeraźliwy a jaki nie.
                • willy_50 Re: Ankieta, kto ma dzwonek w rowerze ? ;) 03.08.08, 15:40
                  owszem,jest w kodeksie drogowym!
    • luciaster Kraków pełny rowerowych absurdów 31.07.07, 17:33
      To fakt rowerzysci nie maja najlepszych warunków w Krakowie... Jest tragedia.
      Piesi tez nie maja ciekawie. Centrum jest podziurawione jak zolty ser. Jezdze
      na damskim starym miejskim rowerze, ktory ma cieniutkie kola, co chwile oczy
      wychodza mi z orbit, bo wpadam w jakas dziure i roznie to bywa.

      I apeluje do kierowcow troche szacunku i do wyrozumialosci. Jak jade chodnikiem
      to krzycza na mnie, ze powinnam po ulicy i maja racje. Jak jade po ulicy to
      widze zniesmaczone miny kierowcow. Coraz wiecej z mlodych nawet abrdzo mlodych
      ludzi siada za kolkiem. Jak tak obserwuje Krkow to widze po jednej osobie w
      samochodzie, nie cale rodziny... ale zanieczyszczenia korki i wypadki sa.
      Jeszcze teraz przez te remonty i objazdy w Krakowie - o Boze! Widzisz a nie
      grzmisz!
    • Gość: ulka Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.chello.pl 31.07.07, 22:04
      co z tego ze buduje sie sciezki rowerowe jak rowerzysci i tak szusuja po gl.
      jezdni codziennie obserwuje cale tabuny cyklistow jadacych w Nowej Hucie jezdnia
      pomimo ze obok sciezka nie wiem o co chodzi czy to wstyd rowrzyscie w kasku na
      super sprzecie jechac sciezka? hello!
      • Gość: turysta Re: Kraków pełny rowerowych absurdów IP: *.szczecin.mm.pl 01.08.07, 00:55
        Gość portalu: ulka napisał(a):

        > a
        > pomimo ze obok sciezka nie wiem o co chodzi czy to wstyd rowrzyscie w kasku na
        > super sprzecie jechac sciezka? hello!

        Ścieżki są rzadko tworzone z myślą o rowerach. Projektanci wychodzą z założenia, że rowerem pojedzie się po nich nie szybciej, jak 15-20km/h.
        Na ulicach rowerzysta może sobie bez problemu jechać i 40km/h (jak da radę), co na ścieżkach byłoby często niebezpieczne - piesi, parkujące i zajeżdżające drogę samochody (proponuję sobie przypomnieć, ile razy kierowcy wypominają rowerzystom, że ci nagle wpadają na jezdnię i biedak nie może takiego dojrzeć).

        Nie dziwne więc, że taki rowerzysta nie chce narażać się na niebezpieczeństwo. Dopóki drogi dla rowerów nie będą realną alternatywą dla jezdni, dopóty będą rowerzyści, którzy nimi nie pojadą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka