Dodaj do ulubionych

Co oznacza Kraków śródmieście ?

11.08.07, 15:58
W oficjalnym spisie dzielnic na stronie miasta nie znalazłem dzielnicy
śródmieście :(
Obserwuj wątek
    • aniaw211 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 11.08.07, 16:10
      sa 4 główne dzielnice Krakowa: Śródmieście, Podgórze, Krowodrza i
      Nowa Huta..i w tych głównych dzielnicach sa jakby poddzielnice np do
      Śródmieścia wliczamy Pradnik Czerwony, Stare Miasto i
      Grzgórzki...zapraszam na strone pl.wikipedia.org/wiki/Krak%C3%
      B3w tam jest wszystko napisane:p
      • aniaw211 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 11.08.07, 16:11
        cos mi nie wyszlo z tym adresem taki ma byc:
        pl.wikipedia.org/wiki/Krak%C3%B3w
        • marcelp1 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 11.08.07, 16:19
          Bardzo dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.
      • helenka17 Aniu? 12.08.07, 00:23
        Czy to ten fragment miałaś na myśli: "...Powszechnie używany jest, nie tylko
        przez mieszkańców, historyczny podział z lat 1951-1973, tj. na 6 dzielnic
        administracyjnych: Stare Miasto, Zwierzyniec, Kleparz, Grzegórzki, Podgórze,
        Nowa Huta lub ten obowiązujący od 1973 na 4 dzielnice: Śródmieście, Podgórze,
        Krowodrza, Nowa Huta."

        Otóż niedouk, który wypisał w Wiki te bzdury niech nie będzie dla Ciebie wzorem.
        Kategoria Śródmieście, o którą pyta Twój przedpiśca - dziś NIE ISTNIEJE. Jest
        zwykłym narzędziem oszustwa, służącym sprzedawcom nieruchomości i mieszkań do
        robienia PT Nabywcom wody z mózgu. No bo przecież o każdym jednym mieszkaniowym
        śmieciu, o każdej następnej szuflandii dobrze jest napisać, ze leży w ŚRÓDMIEŚCIU.
        Nazwa dzielnicy, której granice - błędnie zresztą - podajesz, została w 1973 r.
        wynaleziona po to tylko, żeby osłabić i rozbić istniejące więzi dzielnicowe,
        sztucznie powiększyć Nową Hutę, i naprodukować możliwie dużo idiotów, w rodzaju
        autora z Wiki. Bo przecież nie każdemu chce się sprawdzać jaka jest prawda -
        wystarczy kliknąć i najeść się bzdur.
        Słowem zanim nasz miły Rozmówca nie powie, na jakiej ulicy znajduje się jego
        wymarzone mieszkanko, to niczego mądrego Mu nie doradzę.

        H.
        • zielonki Re: helenko 12.08.07, 00:27
          jak na Kraków przystało dzielnica śródmieście to dzielnica wesoła.
        • kanapony Re: Aniu? 13.08.07, 01:33
          A ja ten podział lubię - bez wdawania się w szczególy, szybko można
          się dowiedziec, gdzie ktoś mieszka czy pracuje... tak orientacyjnie
          gdy bardziej mnie ten ktoś / coś zainteresuje... to pytam

          ja mieszkam w Śródmieściu, a że z okiem widac mi już cmentarz
          Batowicki i właściwie granica miasta biegnie tuż za nim (czyli
          jakieś 500 m od mojego bloku)... insza sprawa

          myślę jednak, że Kraków przestał się już rozbudowywac na południe
          tyeraz "idzie" na północ
          i niedługo rzeczywiście będę mieszkac w śródmieściu - a granica
          Kraka będzie ze 20 km od mojego bloku
          • michalowice Re: Aniu? 13.08.07, 09:09
            kanapony napisała:

            > i niedługo rzeczywiście będę mieszkac w śródmieściu - a granica
            > Kraka będzie ze 20 km od mojego bloku

            Nigdy, nigdy !!!
            Nie damy się zaborczym pragnieniom Krakowa, po drodze musicie zdobyć
            Węgrzce i Bibice.
        • mojetrzygrosze Re: Aniu? 14.08.07, 00:26
          > Nazwa dzielnicy, której granice - błędnie zresztą - podajesz, została > w 1973
          r. wynaleziona po to tylko, żeby osłabić i rozbić istniejące
          > więzi dzielnicowe, sztucznie powiększyć Nową Hutę

          A jak to pomogło w powiększeniu Nowej Huty? Moim zdaniem NH to mogli powiększyć
          dokąd chcieli, nawet do Proszowic i scalenie Starego Miasta, Grzegórzek i
          Prądnika Czerwonego w jedną dzielnicę Śródmieście nie ma tu nic do rzeczy.
          • helenka17 Jak to pomogło w powiększeniu Nowej Huty? 14.08.07, 01:22
            Nie rozumiem pytania - w świetle tego , co napisałam uprzednio. Jak to JAK? Ano
            powierzchniowo.
            Kiedy Niemcy powiększyli Kraków w 1941 (uznane przez Polskę z datą
            18.01.1945),to Nowa Huta nie istniała, a wschodnia granica Krakowa sięgała do
            dzisiejszej ulicy Gen Boruty-Spiechowicza.
            Kiedy w 1954 stworzono podział na dzielnice istniejący do 1973 - to granice
            Nowej Huty pojechały na zachód, sięgając na całej swojej długości linii
            przedwojennej - i przedniemieckiej - wschodniej granicy Krakowa.
            Kiedy stworzono kretyństwo z 1973r, to granice Huty wjechały do Krakowa,
            zjadając dzielnice, które były częścią Krakowa w latach, gdy Huta nie istniała.
            Robi się z tego zamęt, którego to zamętu normalny człowiek nie ma czasu pojąć,
            bo jest zajęty zarabianiem na chleb.
            To dzięki temu właśnie zjawisku można dowolne jaja wyczyniać w polityce ( na
            przykład) bo zakłada się - i słusznie - że statystyczny Polak-szarak i tak nie
            zwróci uwagi.

            H.
            • mojetrzygrosze Re: Jak to pomogło w powiększeniu Nowej Huty? 14.08.07, 20:47
              helenka17 napisała:

              > Nie rozumiem pytania - w świetle tego , co napisałam uprzednio. Jak
              > to JAK? Ano powierzchniowo.

              No ja rozumiem że powierzchniowo ale chodziło mi o to jaki wpływ na to
              powiększenie miało powstanie dzielnicy Śródmieście? :-)

              > Kiedy Niemcy powiększyli Kraków w 1941 (uznane przez Polskę z datą
              > 18.01.1945),to Nowa Huta nie istniała, a wschodnia granica Krakowa > sięgała
              do dzisiejszej ulicy Gen Boruty-Spiechowicza.

              Nawet dalej tzn. gdzieś do dzisiejszego Lasku Mogilskiego

              > Kiedy w 1954 stworzono podział na dzielnice istniejący do 1973 - to > granice
              Nowej Huty pojechały na zachód, sięgając na całej swojej
              > długości linii przedwojennej - i przedniemieckiej - wschodniej
              > granicy Krakowa.

              No zgadza się mniej więcej

              > Kiedy stworzono kretyństwo z 1973r, to granice Huty wjechały do
              > Krakowa, zjadając dzielnice, które były częścią Krakowa w latach,
              > gdy Huta nie istniała.

              To też się zgadza ale przecież żeby przesunąć granicę NH na zachód nie trzeba
              było tworzyć nowej dzielnicy Śródmieście jak Ty napisałaś. Można to było zrobić
              i bez tego bo komuniści i tak robili co chcieli. Czy nie można było...? Chyba że
              chodzi Ci o to że rozbicie tożsamości historycznej Starego Miasta i Grzegórzek
              pozwoliło na łatwiejsze przesunięcie granicy?
              • helenka17 Samoobsługa (c: 15.08.07, 01:12
                dośc zgrabnie, a przy tym celnie i bez stresu odpowiedziałeś sam sobie. No to
                już lepiej nie przeszkadzać (c:
                Do Twojej diagnozy dodałabym tylko (nieudaną na szczęście) próbę zmiażdżenia
                społeczności i miejscowej identyfikacji Czyżyn, Bieńczyc, Krzesławic.
                Oczywiście, że społeczności lokalne stawiały opór PRL-owskiemu idiotyzmowi.
                Identyfikacja miejscowa bez pomocy matki-partii była dla komuny strrrrasznym
                wrogiem. Walczono z tym między innymi polityką tzw przydziału mieszkań i
                Krowoderskie Zuchy przesiedlono w całości do Huty,DAJĄC tam mieszkania.

                H.
    • czesiekkk Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 11.08.07, 20:20
      To znaczy to jest tak, że za czasów komuny, był podział na 4 główne dzielnice
      Krakowa - Śródmieście, Krowodrza, Podgórze i Nowa Huta, według tego
      "dzielnicowego" podziału miasta działały sądy, prokuratury i urzędy dzielnicowe.
      Potem wprowadzono ileś tam dzielnic, ale w sądach i prokuraturach dalej
      zachowano podział na 4 dzielnice, czasami zwie się te dzielnice tradycyjnymi.
      Niedawno otwarty punkt obsługi mieszkańców przy Wielickiej, jest właśnie
      przeznaczony dla mieszkańców tradycyjnej dzielnicy Podgórze.
      Wniosek z tego jest taki że podział na mniejsze dzielnice się nie sprawdził, ja
      numeru swojej nie pamiętam, bo mieszkam po prostu w Hucie.
      • aniaw211 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 11.08.07, 22:43
        no dokladnie bez sensu sa te podzielnice...ja tez nr swojej
        dzielnicy nie pamietam tylko mieszkam w krowodrzy..te poddzielnice
        sie tylko przydaja jak sa wybory gdzie dana dzielnica ma isc
        glosowac...ale takto wogole to nie jest przydatne huta to huta a nie
        jakis podzial na swoszowice,czyzyny itp.
        • mistrz_i_malgorzata Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 12.08.07, 09:15
          Swoszowice w Hucie ???? Gdzie Rzym , gdzie Krym .....
          • czesiekkk Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 12.08.07, 13:42
            Sens tego Krymu i Rzymu jest taki, że ten nowy podział na kilkanaście dzielnic
            jest tak naprawdę nikomu niepotrzebny. Radny miasta winien dbać o swój obwód
            wyborczy i powinien przyjmować uwagi mieszkańców, stąd dzielnice pomocnicze, co
            warto powtórzyć nie są nikomu potrzebne, bo za swoje rejony powinni odpowiadać
            radni miejscy.
            • irenuk1 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 14.08.07, 08:34
              Do Helenki, z całym szacunkiem. Coś mi się nie zgadza. Z twojego trochę nerwowego pisania wynikałoby, jak rozumiem, że w Krakowie nie ma dzielnicy Śródmieście, względnie że być nie powinno.
              Ale Urząd Skarbowy Kraków-Śródmieście jest, ma się dobrze, a nawet okazale wypączkował. Sam zaznałem w życiu dwu takich: przy Grodzkiej i przy Krowoderskich Z. Ten drugi to wypustka, ale jak okazała!
              Z całą pewnością tak się oba nazywają. Oświeć mnie, proszę, co to w takim razie znaczy. Bo też nie lubię rozbicia dzielnicowego. A już zwłaszcza na numery (Dzielnica I, II, ...).
              • kr_kr Z całą pewnością NIE 14.08.07, 09:17
                irenuk1 napisał:

                > Ale Urząd Skarbowy Kraków-Śródmieście jest, ma się dobrze, a nawet
                > okazale wypączkował. Sam zaznałem w życiu dwu takich:
                > przy Grodzkiej i przy Krowoderskich Z.
                > Ten drugi to wypustka, ale jak okazała!
                > Z całą pewnością tak się oba nazywają.

                Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ nie tak się nazywają.
                Ten na Grodzkiej to Urząd Skarbowy Kraków - Stare Miasto
                A ten - jak piszesz: jakże okazały - na Krowoderskich Zuchów to co najmniej
                CZTERY Urzędy: Urząd Skarbowy Kraków Krowodrza, Drugi Urząd Skarbowy w Krakowie
                (cokolwiek by to miało oznaczać), Urząd Skarbowy Kraków-Prądnik oraz właśnie
                Urząd Skarbowy Kraków-Śródmieście.

                > Oświeć mnie, proszę, co to w takim razie znaczy.

                To są tzw. duże dzielnice. A numerków tych małych nie musisz pamiętać -
                wszystkie mają swoje nazwy.
              • helenka17 Co oznacza Kraków śródmieście ? 14.08.07, 11:42
                Moje nerwowe pisanie dlatego jest nerwowe, że zmuszona jestem czytać tu nt
                podziału dzielnicowego takie bzdury, że aż strach. Przecież Towarzystwo
                aspirujące do krakowianizmu ŻE HO HO nie wie podstawowych rzeczy.No naprawdę
                podstawowych. Wszystko im się kitwasi a mapy, która by obrazowała rozwój
                podziału dzielnicowego i jego degrengoladę - to na oczy W ŻYCIU nie
                widzieli.Jednocześnie widzę,jakie spustoszenie w główkach Krakowian zrobił ów
                podział, który rozmyślnie został tak dokonany.
                Oznacza to, że komuna znów ma sukces, choć jest to sukces zza grobu.
                Ogólnie mało kto z miejscowych awanturników zdaje sobie sprawę (ty jako
                nauczyciel masz inną nieco refleksję i inny dystans) w jakim stopniu jego
                niedouctwo i skołowanie mentalne jest zasługą czyjegoś, dawno-dawno temu
                wykombinowanego zamiaru.Zamiar był prosty i realizowany od czasów rzymskich pod
                szyldem "divide et impera".
                Poza wszystkim innym szkodliwy podział Krakowa na 4 dzielnice także dlatego
                trwa tyle czasu, że gromadce urzędasów - którym głębsze niż wypłata refleksje
                rzadko przychodzą do głowy - jest zwyczajnie WYGODNIE myśleć w kategoriach
                urzędniczych, a nie w kategoriach racjonalnego rozwoju miasta zgodnie z
                historycznymi dzielnicami.
                Nie mam tyle czasu, by opisywać dlaczego taki podział jest lepszy w każdej skali
                od podziału na cztery wielkie bloki-zlepki.
                Co do pytania to sam przecież zaznaczyłeś, że to podział na Urzędy Skarbowe, a
                nie na dzielnice. Czyli poniekąd odpowiedziałeś sam sobie.
                Administracja skarbowa sobie
                a dzielnice sobie.
                Dla urzędnika skarbowego- czytaj poborcy - liczy się w ostatecznym rozrachunku
                tylko dokładny adres.A nie to, w jakiej jest położony części miasta. Ma być
                blisko z Urzędu.
                Najlepszym dowodem na sztuczność i powszechne lekceważenie przez roztropnych
                fachowców tego podziału jest podział GEODEZYJNY, który nadal dzieli miasto na
                dzielnice katastralne, czyli historyczne właśnie. A to , że zasób geodezyjny
                miasta jest przechowywany w czterech akuratnie szafach czy serwerach to w
                terenie naprawdę nie ma znaczenia. W terenie mamy granice dzielnic, dawnych wsi
                i - tak - dalej.
                No bo jeżeli do zasobu NOWA HUTA przynależą części Krakowa które leżały w jego
                granicach jeszcze przed wojną, to jak ja mam poważnie traktować taki podział?

                H.
                • 10iwonka10 Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 14.08.07, 14:54
                  A co jest takiego komunistycznego w starym podziale? W jezyku
                  mowionym ludzie wciaz nim operuja.

                  Ja sie wywodze z Podgorza i od zawsze byla to jedyna duza dzielnica
                  oddzielona Wisla na poludnie.
                  Dal mnie sa 4 duze dzielnice a wewnatrz nich male pod-dzielnice (
                  cos jak zbior matematyczny) i mnie sie to wydaje logiczne.




                  • helenka17 Odpowiadam na pytanie pierwsze: wszystko 14.08.07, 17:07
                    A w języku mówionym tzw "ludzie", choć nie wiem, kogo masz na myśli,
                    operująnazwąPodgórze w odniesieniu do okoicy, która się tak nazywa. Nie operują
                    zaś (chyba ,że ich tu przywieziono w koszyku, albo ich rodzice dostali
                    mieszkanko w gierkowskich czasach i pojęcia nie mieli o istnieniu innych
                    nazw)nazwą "Podgórze" w odniesieniu dotego, co Podgórzem NIE JEST.
                    "DUŻA DZIELNICA ODDZIELONA WISŁĄ NA POŁUDNIE" to już sam w sobie jest niezły
                    dowcip, ale nie miej mi za złe, że tak traktuję to, co napisałaś.
                    Na prawym brzegu Wisły istnieją - także w nazewnictwie miejscowym - dziś -
                    dzielnice, które NIGDY nie były Podgórzem:
                    Ludwinów, Zabłocie, Dębniki, Zakrzówek, Wola Duchacka, Kurdwanów, Łagiewniki,
                    Borek Fałęcki, Skotniki,Kobierzyn,Ruczaj, Pychowice, Kostrze, Tyniec, Sidzina,
                    Podgórki Tynieckie... o Jezu, nie chce mi się wymieniać dalej. A tymczasem
                    Podgórze, to Podgórze - dzielnica katastralna.
                    Tymczasem wedle "tfurcóf" podziału dzielnicowego z r. 1973 wszystko to miało się
                    nazywać "Podgórze". Na szczęście im nie wyszło.
                    Nie bardzo wiem, co to znaczy, ż coś jest "dla Ciebie"?
                    Albo coś jest - albo czegoś nie ma.
                    Podział na cztery DUŻE dzielnice, który utrzymujesz w głowie - zwyczajnie nie
                    istnieje. Nie ma go.
                    I dzielnice miejskie wg podziału z 1991 roku nie są żadnymi "poddzielnicami" ale
                    dzielnicami właśnie. Czy to takie trudne?
                    Dlatego też o tym, co wydaje
                    Ci
                    się logiczne wolałabym nie dyskutować.

                    H.
                    • 10iwonka10 Re: Odpowiadam na pytanie pierwsze: wszystko 14.08.07, 18:23
                      Strasznie jestes przemadrzala Helenka i masz lekka obsesje na
                      punkcie...komuny....

                      Ale czy tobie sie to podoba czy nie to mieszkancy Krakowa wciaz
                      operuja 4 dzielnicami i pewno to sie predko nie zmieni.
                      Wymieniasz.....Ludwinów, Zabłocie, Dębniki, Zakrzówek, Wola
                      Duchacka, Kurdwanów, Łagiewniki,Borek Fałęcki,
                      Skotniki,Kobierzyn,Ruczaj, Pychowice, Kostrze, Tyniec, Sidzina,.....
                      zapytaj przecietnego przechodnia na ulicy i on ci powie ze to sa
                      osiedla, rejony a nie dzielnice.

                      Inny przyklad weszlam na strone developera Dominium i jak on
                      definiuje lokalizacje w Krakowie ...a no wlasnie przez 4 dzielnice
                      a nie "55".

                      Moze masz racje w teorii ale praktyce to do bani i wcale sie nie
                      przyjelo.
                      • peteen to są dzielnice... 14.08.07, 18:26
                        przeciętny peteen
                      • helenka17 Iwonko 14.08.07, 20:24
                        Ja nie mam obsesji na punkcie komuny,tylko wiem, co to było, bo jestem od Ciebie
                        o około 25 lat starsza.
                        A Tobie co najwyżej rodzice opowiadali.
                        Odnośnie do tego, że chciałabyś rozszerzać swoją wiedzę o dzielnicach ...
                        studiując reklamy deweloperów, to ja Ci oczywiście życzę jak najlepiej.
                        To ciekawy sposób poszerzania wiedzy, nigdy o nim nie słyszałam.Reklamy
                        deweloperów studiuję głównie po to,by ustalić, jakie kłamstwo wymyślili, żeby
                        znów naopowiadać bajek owieczkom przeznaczonym na rzeź.
                        To właśnie deweloperzy najczęściej nabierają Ciebie i Tobie podobnych,
                        opowiadając, że ta i ta inwestycja leży - przypuśćmy - w Podgórzu. Dzięki temu
                        Ty dalej nic nie wiesz, a on Cię ostrzyże, bo jako (najczęściej, statystycznie)
                        przyjezdna, nie masz pojęcia, co to Podgórze właściwie oznacza.
                        Odnośnie zaś tego, że jestem przemądrzała, to oczywiście rozumiem,że jest Ci
                        przykro, bo wypisujesz bzdury i dajesz publiczne świadectwo swojej
                        niewiedzy.Tego nikt nie lubi, żeby się publicznie ośmieszyć. Ale żeby zaraz
                        przypisywać mi z tego powodu przemądrzałość?
                        Podział jest prosty: ja coś wiem, a ty o tym czymś nie masz pojęcia.
                        To nie jest przecież nic złego, bo o wielu sprawach Ty wiesz wiele, a ja z kolei
                        się o nich nie wypowiadam.
                        Twoje najszczersze nawet przekonanie o tym, czym operują mieszkańcy Krakowa, nie
                        jest mi do szczęścia potrzebne, bo ja - w przeciwieństwie do Ciebie - WIEM,
                        jakimi kategoriami się mieszkańcy Krakowa posługują, są badania, można sobie
                        poczytać.Czytam je niekiedy zawodowo.
                        ŻADEN mieszkaniec Krakowa nie powie, że to osiedla, bo by mu to ubliżyło.
                        Osiedla to wynalazek nowohucki, uprzednio w Krakowie nie znany.
                        Zanim nie powstała Nowa Huta nie było w Krakowie ANI JEDNEGO miejsca, które ktoś
                        ośmieliłby się nazwać osiedlem.
                        Aż do połowy lat 60-tych nie było w Krakowie (poza budującymi się właśnie
                        Azorami) ani jednego miejsca, które nazywałoby się OSIEDLE.


                        H.
                        • zielonki Re: Nie chcę się czepiać 15.08.07, 00:12
                          Ale Osiedle Oficerskie to nazwa przedwojenna.
                          • helenka17 - niewykluczone, że masz rację 15.08.07, 00:42
                            Salwator chyba też. Tak, tak : Salwator powstał jako projekt na osiedle "...dla
                            średniozamożnych urzędników..."Ale porównaj no sobie Salwator z Kurdwanowem, to
                            wiele wyjaśni.

                            H.
                    • czesiekkk Re: Odpowiadam na pytanie pierwsze: wszystko 14.08.07, 20:02
                      Nie wszystko co komusze było do bani. Podział na 4 dzielnice był sensowny i
                      spójny. I najlepsze jest to że kiedyś do niego się wróci. Nie ma sensu dzielić
                      700 tysięcznego miasta na kilkanaście dzielnic historycznych, bo podział na
                      dzielnice ma być przede wszystkim praktyczny, jasny i czytelny, ten z 1991r. nie
                      jest ani praktyczny, ani jasny, ani czytelny w dodatku został odrzucony przez
                      mieszkańców, którzy dalej posługują się terminami Nowa Huta, Podgórze,
                      Krowodrza, Śródmieście. Dlaczego, bo tak jest wygodniej. Człowiek już jest taki,
                      że lubi sobie ułatwiać życie, a nie go komplikować przez historię.
                      • peteen Re: Odpowiadam na pytanie pierwsze: wszystko 14.08.07, 22:39
                        cześkkku, idę o zakład, żeś też, jak niemal wszyscy interlokutorzy
                        helenki, ludność napływowa - bóg z wami, ale nie próbujcie zmieniać
                        czegoś, co prawdziwi krakowianie wymyślili wiele lat wcześniej, jam
                        przed tym karnie pochylił głowę i przyjął za swoje (a urodziłem się
                        w tym mieście, choć bez świadomości)...

                        ps. podziel też nasz kraj, na polskę południową, zachodnią, północną
                        i wschodnią, niby się zgadza, ale...
                        • helenka17 mała glossa 15.08.07, 00:55
                          Żebym nie została źle zrozumiana: nie mam nic przeciwko wzbogacaniu Krakowa i
                          krakowianizmu ludźmi spoza. Co więcej, stanowią on nierzadko sól tej ziemi, bo
                          im się np WIĘCEJ NIŻ KRAKUSOM CHCE. A Krakusom się często-gęsto nie chce.
                          Żeby nie być gołosłowną*) przypomnę tylko to, co lubię:
                          Wojtyła, Piłsudski, Dietl, Zyblikiewicz, Leo, Dziwisz, Boy-Żeleński,St.
                          Tarnowski, Szymborska, Penderecki, Kantor, Skrzynecki, dalej :Wyrozumski,
                          Ziejka, Musioł, Tadeusiewicz, Ś. P. Zin, Marek Skwarnicki, Stefan Kisielewski,
                          Bursa, Sławomir Mrożek, Zygmunt Konieczny no i Dymny, Wajda z Małżonką (chyba),
                          Sepioł, Nawara, Lasota, Szyszko-Bohusz,ta lista nie ma końca... wszyscy
                          zamiejscowi.
                          Z miejscowych - tak spod dużego palca - wymieniłabym Wyspiańskiego
                          Turowicza...no i Macharskiego.

                          H.

                        • czesiekkk Re: Odpowiadam na pytanie pierwsze: wszystko 15.08.07, 09:29
                          Skoro była wycieczka osobista peteenie to już tłumaczę, chociaż z przodków nie
                          mam za co się tłumaczyć. Mama jest Krakowianką od iluś tam pokoleń, a ojciec
                          jest z tarnowskiego, okolice Brzeska.
                          To po pierwsze.
                          Po drugie, podział Polski, tak zdecydowanie powinien być inny. Lepszy był
                          podział na 49 województw, które należało połączyć w 12 regionów.
                          Po tym podziale na 16 województw jest zawsze kłopot z Mazowszem i Warszawą,
                          która wraz z otaczającymi ją powiatami powinna stanowić wydzieloną stołeczną
                          aglomerację.
    • mojetrzygrosze Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 14.08.07, 20:58
      Ale Helenko ten podział z 1991 roku te nie pokrywa się całkiem dokładnie
      (delikatnie mówiąc) z dzielnicami historycznymi. Ale z tym że komuniści sprytnie
      zaplanowali przesunięcie Huty na zachód masz chyba trochę racji.
      • helenka17 Owszem 15.08.07, 01:02
        Ale autor podziału Ś. P. Kazimierz Trafas z zespołem urobili się jak należy, by
        nowopowstałe dzielnice W MOŻLIWIE NAJWIĘKSZYM STOPNIU odpowiadały podziałom, lub
        grupom podziałów katastralnych.
        Tworzenie tych podziałów, lub odtwarzanie podziałów historycznych po pierwsze ma
        swoje głębokie uzasadnienie, czy nawet całą rodzinę uzasadnień (dużo by pisać),
        a po drugie wymagało niesłychanej wiedzy, którą ekipa Trafasa miała po prostu.
        Z samorządowego pkt widzenia podział się sprawdził, bo nigdzie nie słychać
        lamentów, by ktoś chciał należeć do innej dzielnicy. W każdym razie ja nie
        słyszałam.
        Dzielnice i ich krytykowane rady są też w istocie uczciwą kuźnią demokracji z
        ich jednomandatowymi okręgami wyborczymi.
        Ale to już zupełnie inna historia.

        H.
        • czesiekkk Re: Owszem 15.08.07, 09:31
          To napisz helenko iloma głosami wchodzi się do tej kuźni demokracji. Wolałbym
          aby te pieniądze wydane na kuźnie demokracji poszły na remont drogi, kanalizacji
          albo zakup autobusów miejskich.
          • pezetel Re: Owszem 16.08.07, 16:33
            Miłośniku centralnego planowania, zauważ że gdy rada dzielnicy
            przyznaje pieniądze na konkretną inwestycję (park, remont chodnika
            czy cokolwiek) to wiesz dokładnie kto podjął tą decyzję. I masz
            (jeżeli oczywiście się interesujesz tym co się dzieje w twojej
            dzielnicy) możliwość rzeczywistego wpływu na dalsze decyzje. Łatwo
            bowiem spotkać się z radnymi (są wyznaczane dyżury), wyrazić
            aprobatę czy dezaprobatę dla ich działań, coś zaproponować czy we
            współpracy z radą zainicjować pewne działania. Coś podobnego w
            odniesieniu wyższych szczebli administracji wymaga przejścia przez
            całą procedurę z pismami i odpowiedziami na pisma, opornymi
            urzędnikami wygodnie zapadłymi w głębokie fotele i ma zwykle małą
            siłę oddziaływania. Radny dzielnicy wie że jak sensownie nie odpowie
            na twoją uwagę to w czasie najbliższego dyżuru może cię mieć z
            powrotem i znowu, i znowu, aż mu życie zbrzydnie. I choćby dla tego
            rady dzielnic są z definicji skuteczniejsze i pożyteczniejsze (nie
            mówiąc już o mniejszej podatności na korupcję) niż szczeble wyższe.
            I dla tego też to do rad powinny iść z budżetu miasta większe
            pieniądze. Wtedy na prawdę liczne problemy z którymi stykamy się na
            codzień zostałyby rozwiązane. A jeśli myślisz że pieniądze na budżet
            dzielnic w razie ich likwidacji poszłyby na drogi i autobusy to
            niestety grzeszysz naiwnością. Większość z nich zniknęłaby w
            pokojach krakowskiego magistratu.
            Pozdrawiam.
            • czesiekkk Re: Owszem 16.08.07, 20:39
              A co jest złego w centralnym planowaniu?
              Gdyby w Polsce było centralne planowanie to już dawno wybudowano by autostrady,
              elektrownie atomowe albo szybką kolej.
              Po drugie, nie wiem może się mylę, ale najpierw zaraz po II wojnie św w krajach
              Europy Zachodniej były silny centralizm po to żeby się odbudować, samorząd
              terytorialny i regionalizacja zaczęła się od lat 70-tych,. kiedy te kraje już
              się dorobiły. Wyjątek stanowiły Niemcy, one po II wojnie światowej musiały być
              zdecentralizowane i federalne.
              • mojetrzygrosze Re: Owszem 16.08.07, 21:05
                czesiekkk napisał:

                > A co jest złego w centralnym planowaniu?

                Pewne inwestycje można centralnie planować a pewne nie. Linię kolejową czy
                autostradę można centralnie zaplanować w porozumieniu z samorządem ale już
                sprawy lokalnej społeczności muszą być załatwiane przez ludzi pochodzących z
                danego regionu i orientujących się w problemach tegoż regionu. Ponieważ nasze
                miasto jest duże więc radny miasta Krakowa może nie mieć zielonego pojęcia jakie
                są np. potrzeby mieszkańców Prądnika Czerwonego czy Bronowic. I stąd potrzeba
                podziału na małe dzielnice. Tak mi się wydaje. Poza tym wówczas lepiej wiadomo
                kto za co odpowiada i mniejsza ilość ludności przypada na jednego radnego
                (dzielnicy).
              • helenka17 Czesiek 17.08.07, 14:58
                Och Jezuuu...
                Cześku - że się tak ośmielę,

                Jakolwiek dość dawno zostałeś dopisany do listy ignorowanych i tym samym
                pozbawiona jestem wpływu twojej kojącej umysłowości, to tekst o centralnym
                planowaniu poruszył mnie głęboko.
                Cześku - Tobie podoba się to wszystko, co już nie istnieje.
                I co zabawne nie będzie istnieć.
                Nie będzie istnieć podział ojczyzny na 49 województw, a jego katastrofalne
                skutki zostały już dawno opisane i skatalogowane.
                Nie będzie istnieć podział Krakowa na cztery dzielnice,z powodów opisanych w
                kilku książkach - w tym szczególnie w pracy (bodaj habilitacyjnej) "Idea
                Swojskości Miasta" prof.Krystyny Pawłowskiej z Politechniki Krakowskiej.
                Będzie się natomiast umacniał - tak jak wszędzie na świecie -podział na
                dzielnice lepsze i gorsze.
                On już dawno istnieje, co doskonale widać po cenach domów i gruntów. Analizami
                tego rodzaju zależności zajmuje się Krakowski Instytut Nieruchomości, a w nim
                ludzie, którzy na tego rodzaju analizach zęby zjedli.
                Zatem nie cztery duże i bezkształtne dzielnice, pozwalające na dowolne
                oszukiwanie potencjalnych nabywców domów i mieszkań, ale wiele małych dzielnic
                (Bezirk w Wiedniu, aron-coś-tam w Paryżu).
                W mieście, o którym być może słyszałeś - ale nie przypuszczam, to Siena we
                Włoszech - istnieje wielowiekowy podział miasta na historyczne dzielnice zwane
                "contradi". Dzięki znakomitym stosunkom wewnątrz tych dzielnic oraz powszechnej
                znajomości obywateli jednej dzielnicy między sobą, przestępczość miejska jest w
                Sienie - uwaga - najniższa na świecie.
                Zaś co do centralnego planowania, to ustrój oparty na centralnym planowaniu i
                centralnym sterowaniu gospodarką upadł z hukiem i nic mu już nie pomoże. Nazywał
                się socjalizm.
                Na temat upadku socjalizmu napisano wiele analiz - zachęcam do lektury.

                H.
                • peteen helenko, wszak czesiek to żywa skamielina... 17.08.07, 15:11
                  a przy okazji ofiara dennego systemu szkolnictwa w naszym kraju, sam
                  na to nie wpadł, wtłoczyli mu do głowy w naszych szkołach, choć
                  muszę mu oddać, że dość grzeczny mężczyzna...

                  ps.
                  w krakowie to nie wiem, ale pamiętam, jakem w warszawie widział na
                  jakims dworcu napis: warszawa śródmieście, może być?
                  • helenka17 Warszawa Śródmieście 17.08.07, 18:36
                    A jakże. Dworczyk powstały dla skomunikowania ze światem Pałacu Kultury i
                    Nauki(na przyszłość) im.Józefa Stalina. Architektonicznie i funkcjonalnie
                    całkiem udatny.
                    A co do samego śródmieścia ( w sensie termin) toż to sam smak i staroć jeszcze
                    słowiańska:
                    Stamtela i ośródka siębierze, i średni, i średnica, i srzedni, i bodaj czy nie
                    środa a za nią i prawo miejskie (otóż nie środzkie, ale-) śrEdzkie. I dostawione
                    do tego - mieście! (Sród-mieście)
                    To Ci dopiro smaki
                    bo owo "-mieście" to starsze czem "miasto",
                    bo to MESTO-Mieście-Mesto. Czyli to, o co chodzi cały czas
                    - owo MESTO.
                    Po prostu miejsce. Ślad na ziemi.
                    I kawałek świata.
                    Żadnych ja w związku z tem nie mam uprzedzeń do terminu samego, bom do tego
                    stopnia nie ogłupła.

                    A co do meritum, czyli kawałka Krakowa, to już się napisało a napisało. Aże
                    Szanowna Redakcya zechciała nas powiesić na "pierszej" stronie, dla chwały i
                    oświaty - jak sądzę.
                    I tylko Pan Czesiek ze swoim "-ludzie gadajom i tak bydź musi".

                    Świat jest piękny - bez dwóch zdań. Z racji różnorodności przede wszystkiem.
                    Te Krakusy młodszej daty, ze skłonnością do samoedukacji, to mają z nami
                    używanie, niech im będzie łatwiej.
                    Same przeszkody: Starówki nima, Śródmieścia nima, Podgórze za małe, miasto za
                    duże, chcieli mieszkaćw Krakowie, a tu im każą kupić mieszkanie w jakichś
                    BRONOWICACH.
                    I co oni teraz powiedzą w miejscu pochodzenia?? (tylko mi bez głupich uwag...)
                    Że w BRONOWICACH mieszkanie kupili?? To na co poszły te wszystkie dudy? Miało
                    być przecież w Krakowie. A tu TAKI FSTYT!!
                    Jakieś BRONOWICE... (c:
                    Albo Przegorzały... wóde tam pijom,czy co?

                    H.





                    ZBUDOWALIBYŚCIE APARTAMENTOWIEC NA DZIEDZIŃCU WAWELU GDYBY WAM POZWOLONO...

                    *) wokabularz co trudnieyszych wyrazów dołącza się na życzenie Łaskawey Publiczności
                    • czesiekkk Re: Warszawa Śródmieście 17.08.07, 19:57
                      Cóż jak się nie ma argumentów, to się używa mniej lub bardziej niewybrednych
                      określeń pod adresem adwersarza. Ja do internetu mam dystans i w pyskówkę się
                      nie wdam.
                      Podział na 4 dzielnice był sensowny i praktyczny, powrót do historii się nie
                      przyjął.
                      Nie wszystko co było w PRL było złe.
                      • kr_kr Przyjął - nie przyjął, wszystko zależy. 17.08.07, 21:50
                        Zależy u kogo "powrót do historii" się nie przyjął. I co to znaczy "nie przyjął
                        się".
                        Jak dla mnie to właśnie stary podział nie funkcjonował. Czy też może poza
                        "oficjalnym" pseudo-samorządem nie funkcjonował. I tak używało się określeń tych
                        właśnie małych dzielnic. Gdzie mieszkałeś? Na Mistrzejowicach. Nie w Nowej
                        Hucie, ale właśnie na Mistrzejowicach. Albo w Swoszowicach. Nie w Podgórzu, ale
                        właśnie w Swoszowicach. Na Bronowicach, a nie na Krowodrzy. Te dzielnice ZAWSZE
                        funkcjonowały w świadomości mieszkańców.
                        I chyba tylko ktoś, kto musi się dowartościować że np. kupił mieszkanie w
                        Śródmieściu (a w rzeczywistości mieszka w TBSach na Górce Narodowej) - to
                        rzeczywiście będzie używał starych PRLowskich nazw.

                        kr_kr
                        który dzieciństwo i młodość przeżył pod podziałem na cztery dzielnice
                        • helenka17 Brawo 17.08.07, 22:40
                          po prostu brawo. O to mi chodzi.

                          H.
                        • bussie Re: Przyjął - nie przyjął, wszystko zależy. 20.08.07, 15:38
                          podpisuje sie obiema rękami.
                          a dlaczego mówimy w skrócie, np. mieszkam w Nowej Hucie?: bo jak
                          powiemy na Mistrzejowicach, na Bieńczycach, w Czyżynach, w Mogile,
                          na Wzgórzach Krzesławickich, w Luboczy itd. itp. to rozmówca gębe
                          rozdziawi i zapyta: To nie w Krakowie? a granica miasta het het za
                          Kościelnikami.
                          pozdrawiam z serdecznym uśmiechem
                          • peteen "na bieńczycach" - a po jakiemu to? 20.08.07, 16:02
                            polska język trudna język...
                            • bussie Re: "na bieńczycach" - a po jakiemu to? 23.08.07, 19:23
                              a żebyś wiedział - wiesz tu kiedyś wsie były i jedni mówią tak inni
                              siak i trudno tak podciągnąć wszystko pod reguły, kiedy sie na
                              codzień mówiło inaczej:)
                              • peteen nie, nie... 23.08.07, 19:51
                                W bieńczycach, wyłącznie "W"...

                                pomijam fakt, że garstka miejscowych nie miała najmniejszego wpływu
                                na to, jak mówić będą przyjezdni z podkarpacia, czy przesiedleńcy z
                                krakowa...
                                • bussie Re: nie, nie... 26.08.07, 22:44
                                  w takim razie będę mówiła tylko i wyłącznie : w Bieńczycach. u mnie w domu
                                  mówiło sie że idziemy na Bieńczyce, ale może to był skrót myślowy od: na plac w
                                  bieńczycach. uznaje swoje niedouczenie.
                                  tylko czemu w sieci wszyscy są tak bezkompromisowi nawet jeżeli chodzi o
                                  drobiazgi - a na codzień jakoś tego nie widać???????
                          • 10iwonka10 Re: Przyjął - nie przyjął, wszystko zależy. 20.08.07, 18:21
                            Tez tak mysle, ale mnie zakrzyczano i skrytykowano jako osobe
                            o "malym mozdzku".

                            • 1group Ale problem... 20.08.07, 20:39
                              Drodzy Krakowianie w pierwszym pokoleniu.
                              Przyjmijcie,że "śródmieście",to śródmieście Krakowa a także innych
                              miast.Przedtem sprawdżcie w słowniku,co to słowo oznacza.
                              I nie "kumuna" to wymyśliła!
                              Krakowianin od wielu pokoleń z dzielnicy Zakrzówek.Wiecie gdzie to?
                              Przypuszczam,że wątpię.
                              • 10iwonka10 Re: Ale problem... 20.08.07, 22:00
                                Zgadzam sie z toba.Ludzie wciaz operuja 4 dzielnicami.

                                A Stare Piaski....wie ktos gdzie to jest? Kiedys to byla
                                podkrakowska wies a teraz to czesc Krakowa w dzielnicy Podgorze....
                                • peteen Re: Ale problem... 20.08.07, 22:06
                                  nie prowadź dyskusji w stronę absurdu...
                                • luckystrike stare piaski... 21.08.07, 12:36
                                  a Nowa Wieś wiesz gdzie jest?
                                  :)
                                  • ropusznik Re: stare piaski... 21.08.07, 12:37
                                    a Stara Baśń?
                                  • helenka17 Nowa Wieś. 22.08.07, 02:39
                                    była już obrabiana przy okazji wątkuo windach.
                                    Zatem zadamy podchwytliwe pytanie:
                                    Nowa Wieś Szlachecka
                                    czy
                                    Nowa Wieś Narodowa?
                                    (c:

                                    hm?

                                    H.
                                    • luckystrike Re: Nowa Wieś. 22.08.07, 11:45
                                      Narodowa
                                      • helenka17 Ctrl C albo coś do pisania: 22.08.07, 15:05
                                        Lea/ Chopina/Czarnowiejska/Kawiory do osi Bydgoskiej, a nawet nieco dalej/
                                        Bydgoska do Lea, mniej więcej przez tereny VII LO/ Lea z powrotem do Galla/
                                        Galla do Kazimierza Wielkiego/ Kazimierza Wielkiego w lewo do Zakątka/ Zakątkiem
                                        w prawo i jeszcze raz w prawo, dalej na tyłach dzisiejszej pn pierzei Kazimierza
                                        Wielkiego do osi dzisiejszej ul. Kijowskiej/ nią do młynówki/ młynówką do Alei
                                        Słowackiego/ Alejami do Lea.
                                        (c:

                                        H.
                    • pinocchio Re: Warszawa Śródmieście 21.08.07, 11:43
                      Helenka,
                      Strasznie się pieklisz, szamoczesz i wiele innym imputujesz,
                      ot np. to że tworzysz spiskową teorię powstawania nazw:
                      a to "komuniści tak chcieli", a to "dzisiaj handlarze
                      nieruchomości chcą uatrakcyjnić i oszukać".
                      I w tym twoim biciu piany nie przychodzi Ci do głowy
                      że moze to po prostu ludzi ciekawi i chcą o tym porozmawiać
                      (i najchętniej bez twojego przemądrzalstwa).
                      A tak post scriptum: mam wrażenie, że szukajac źródeł
                      nazwy "śródmieście" nie rozumiesz, a moze po prostu masz
                      nie wiesz wiele na temat procesu lokacji i rozwoju miast:
                      skąd brało sie i jak powstawalo stare potem nowe miasto
                      (także historyczne śródmiescie), gród, podgrodzie,
                      okół czy podwale, jak to sie ma do innych krajów ...
                      oberdorf, uptown, downdown, czy wallstreet.
                      Zatem polecam liczne "lektury" nim zaczniesz pouczać innych jakbyś
                      calego Rożka łykneła.
                      • swing ale 21.08.07, 11:58
                        jazda po bandzie
                        ;-)))
                      • luckystrike a tak apropos .... 21.08.07, 12:43
                        agencji nieruchomości, to ostatnio widziałem ogłoszenia "Kraków-Stare Miasto"
                        obejmujace dokładnie cały obszar administracyjny miasta włącznie ze Wzgórzami
                        Krzesławickimi :))
                        • ropusznik Re: a tak apropos .... 21.08.07, 12:50
                          a co, one młode?
                          • wampir35 Co warta sława bez honorarium... 21.08.07, 12:54
                            Szanowni Państwo, czy nie czas żądać gratyfikacji za pomysł i cytaty?
                            miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4403905.html
                      • helenka17 Warszawa Śródmieście 22.08.07, 02:21
                        Trudności się piętrzą.
                        W pierwszych słowach Twego listu piszesz o tym, co Ci się wydaje, a w drugiej o
                        tym, co przeczytałeś.
                        Nie rozumiesz niestety znaczenia terminu "spiskowa teoria dziejów" a jeśli
                        chciałbyś się dowiedzieć o powojennej historii Krakowa, i jej politycznych
                        meandrach więcej, niż wiesz dziś, to poszukaj źródeł. To że wiesz o niej
                        niewiele nie powinno być przyczyną ataku.
                        Na potwierdzenie tego, co Ci się wydaje nie przytaczasz dowodów - ale przyjemnie
                        jest opluć kogoś bez konkretów.Prawda?
                        Co zaś do tego, co przeczytałeś, to ( najłagodniej rzecz ujmując) przeczytałam
                        także to, co i Ty, z tą jednak różnicą, że odpowiadam za to co piszę.
                        Oraz , że przeczytałam to... hm... wcześniej?
                        Procesy miastotwórcze i historia rozwoju miast to raczej przedszkole, zatem
                        ustalmy może, że buty potrafię sznurować...
                        Nie zamierzam natomiast epatować nikogo wiedzą powszechnie nieznaną - bo i po co?
                        P. Michał Rożek nie zajmuje się kierunkowo w swoich pracach rozwojem
                        dzielnicowym Krakowa, i przywołując tu tego zasłużonego historyka po pierwsze go
                        obrażasz, a po drugie dajesz dowód nieznajomości jego pracy. Rozumiem natomiast,
                        że przyjemnie jest przywołać powszechnie znane nazwisko dla dodania sobie powagi.
                        Ale to szczegół.
                        Dywagacje na temat rozwoju miast można oczywiście toczyć, cytując to , co
                        napisali inni, albo to , co się zbadało samej. Jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.
                        Proces rozwoju miast, którego znajomość jest szlachetnym przymiotem,
                        NIE JEST jednak TEMATEM TEGO WĄTKU.

                        W Krakowie nie ma dzielnicy Śródmieście.
                        Zero-jeden.
                        Nie
                        ma.

                        Instytucje, które używają czterech nazw dla określenia zakresu geograficznego
                        swojej działalności, nie obejmują nimi dzielnic.
                        Zwróć może uwagę, że np sąd( tak pierwszy z brzegu przykład) nie nazywa się
                        dzielnicowy, ale REJONOWY. Podobnie urzędy skarbowe, o czym już pisałam.
                        CBDO
                        Okres, w którym część miasta nosiła taką nazwę był (na szczęście) krótki i się
                        skończył, a tej części z wielu powodów nie sposób nazwać dzielnicą.
                        Oczywiście na uwadze utrzymywanej podczas wykładów P. Prof Bartkowicz nikt
                        jeszcze nie stracił.
                        Brawo zatem - ale bez związku.

                        H.
                      • helenka17 Mała glossa 22.08.07, 02:45
                        Jeśli oczywiście chciałbyś być wodzony (jako nabywca) za nos, to nie zamierzam
                        Ci w tym przeszkadzać.
                        W szalbierstwach lokowania domów i działek w "odpowiednich " dzielnicach celuje
                        firma Oberhaus.
                        Zatem zanim coś palniesz o spiskowej teorii dziejów to przynajmniej przejrzyj
                        ich oferty.
                        Zobaczysz cuda.
                        • pinocchio Re: Mała glossa 22.08.07, 10:55
                          > Jeśli oczywiście chciałbyś być wodzony (jako nabywca) za nos, to
                          nie zamierzam
                          > Ci w tym przeszkadzać.
                          > W szalbierstwach lokowania domów i działek w "odpowiednich "
                          dzielnicach celuje
                          > firma Oberhaus.
                          > Zatem zanim coś palniesz o spiskowej teorii dziejów to
                          przynajmniej przejrzyj
                          > ich oferty.

                          PLONK!

                          Fiksantek i fiksantów, oszołomów, fanatyków nie czytam.

                          Zamiast uprawiania internetowego pieniactwa polecam parzenie
                          herbatek z melisy.




                          • helenka17 Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 22.08.07, 15:09
                            Nie rozumiesz niestety znaczenia terminu "pieniactwo".Ale edukacja kosztuje.

                            H.
                            • 1group Re: Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 22.08.07, 16:25
                              Straśnie rozwinięta ta paniusia,dawniej takie nazywano bas bleu.
                              A wydawało się,że najmądrzejsi w pisie.
                              • peteen Re: Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 22.08.07, 16:30
                                może, zamiast pieprzyć farmazony, spróbujesz tak z helenką coś
                                merytorycznie, hę?
                                • ropusznik Re: Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 22.08.07, 16:32
                                  peteen napisał:

                                  > może, zamiast pieprzyć farmazony, spróbujesz tak z helenką coś
                                  > merytorycznie, hę?


                                  a to się da?
                                  • 1group Re: Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 22.08.07, 21:59
                                    Nie za bardzo interesują mnie zawody z towarzystwem wzajemnej adoracji.Poza tym
                                    nie ze wszystkimi mam ochotę rozmawiać.
                                    Panie adwokacie.
                                    Mam też na względzie dobro tej pani.W dyskusji,jak sądzę,musiała by posiłkować
                                    się internetowymi(teraz pewnie szuka co to: bas bleu - cha,cha.)
                                    mądrościami,jakąś wikipedią ,etc.Trwało by to miesiącami.
                                    Zasiedziała by się w dusznym pomieszczeniu,a tu lato,na błonia,na planty
                                    pooddychać warto.
                                    Pozostanę zatem przy krótkich uwagach,zawsze wtedy,gdy ktoś próbuje nadawać ton
                                    dyskusji,uważając,że zjadł wszystkie rozumy.

                                    P.S.Nie "porażają" mnie słowa typu:Pieprzyć,farmazony,itp.Sam potrafię przykląć
                                    niezgorzej.
                                    • peteen Re: Każdy zwiewa tak, jak umie. Nie potknij się 23.08.07, 11:02
                                      tak, jak przypuszczałem: nie masz nic do powiedzenia, ale to wcale,
                                      a wcale nie dziwi...
                                • helenka17 Oni są wzruszający 23.08.07, 11:11
                                  Coś tak kopią - i sądzą zdaje się,że ja to widzę (c:
                                  A wszak napisane jest w Piśmie Świętym: "Nie sądźcie, abyście nie byli
                                  sądzeni..." (c:
                                  Jednak ignor to piękne narzędzie.

                                  H.
                              • doktor_hiszpan Witaj Krakusie od pokoleń 23.08.07, 15:07
                                Zdradź mi proszę, jak to się robi, by być "Krakusem od pokoleń" z Zakrzówka?
                                Skorojeżeli zdążyłeś prowadzić interes peryferyjny, to dziesięciu lat nie masz.
                                To oznacza, że Twój Zacny Dziad urodził się przed 1910 rokiem. A wtedy właśnie
                                Zakrzówek w dobrym towarzystwie wjechał do Krakowa.
                                Kanjapa z piwem na peryferiach? To chyba nie na Zakrzówku, bo bym znał. A ci z
                                Wierzbowej nie siedzą w internecie. No i ich znam (-łem, bo tam już Leopard)
                                Z całego Zakrzówka po skasowaniu Kapelanki, Zielnej, Bzowej i Słomianej to
                                zostało na krzyż cztery ulice: Twardowskiego, Mieszczańska, coś tam na Św. Jacka
                                (ale Mirkowie nie prowadzili knajpy), Dworska,kawałeczek Szwedzkiej, na
                                Słomianej ze dwa domy (Cierpiatka i chyba Szczerbińscy), jakieś strzępy po
                                Wygranej - no i dość. Reszta to nowe bloki.
                                Muszę Cię znać - za mała dzielnica. I do tego ten francuski...
                                • 1group Re: Witaj Krakusie od pokoleń 23.08.07, 18:51
                                  Dzielisz włos na czworo.Oczywiście,że to było dawniej miasto Podgórze,ale
                                  wszyscy za wyjątkiem sensatów,uznają że to Kraków (tak się utarło).Poza tym,moi
                                  rodzice przeprowadzili się tam przed wojną (II św.)ze Zwierzyńca.
                                  W którym miejscu napisałem,że miałem pub na Zakrzówku?
                                  Czy sie znamy? Wątpię.Dzieli nas raczej różnica pokoleń i ja już dawno tam nie
                                  mieszkam.
                                  Zapomniałeś jeszcze o Zielnej,Bocznej,Salezjańskiej.Dlaczego skasowałeś Kapelankę?.
                                  A na piwo chodziłem w pobliże,do Kloca,Pod Kasztana.
                                  Jeśli wiesz co to było i gdzie,to możemy się znać.A może znam Twoich przodków.
                                  W internecie też "nie siedzę".Czasem z nudów zajrzę na tę czy inną stronę,by z
                                  lekkim przerażeniem skonstatowac,stan umysłów tego biednego społeczeństwa.(nie
                                  bierz tego do siebie).
                                  Pozdrowienia.
    • thlalock A co oznacza Kraków-Podgórze 21.08.07, 18:07
      mnie wkurza w Krakowie brak tradycyjnych małych dzielnic, które mają
      swoją historie i punkty skupienia (skwery, miejsca sportowe,
      kawiarnie). Takie dzielnice nie koniecznie muszą być ekstra stare.

      Podam dwa przykłady:
      a) Ja jestem z Nowego Prokocimia (zasiedziały od urodzenia), który
      od biedy można zaliczć do większego kompleksu nazwanego Prokocim.
      Prokocim to piękne domki, dworek Jerzmanowskich, dwa ładne parki,
      wspaniały fort, dużo przestrzeni, wiele komunikacji MPK i łatwy
      dojazd do miasta (ok 30-40 min), słowem na warunki europejskiej
      metropolii dzielnica cudo. A jednak nadal jest traktowana jako
      sypialnia Krakowa. Brak tu infrastruktury placowo-kawiarnianej mimo,
      że znalazłoby się na nie miejsce (choćby na wolnym placy obok SP
      117), nie ma także ani kina, ani obiektów sportowych choć mieszka tu
      podbno ok 30 tys ludzi. Ale przede wszystkim wydaje mi się, że
      największą przeszkodą do przemian jest brak tożsamośći. Trąbi się
      wszędzie o Nowej Hucie a inne dzielnice nie dbają o siebie.

      inny prykład
      b) obok Nowego Prokocimia jest przepiękny Bieżanów (wiem, wiem
      święta wojna) już o innym charakterze, posiadający swój stary
      cmentarz, kolonie kolejową, pomnik bitwy austryjacko-rosyjskiej,
      posiadający rownież swoje ładne zakamarki.

      To wszystko jest zintegrowane pod nazwą podgórze, czasem nawet
      granice dzielnic (moja to XII) nie dokońca pokrywają rzeczywiste
      dzielnice. Do czego ten chaos prowadzi: kiedyś mowiło się, że Kraków
      kończy się na Bogu Ojcu - Bóg Ojciec o ile wiem jest związany z
      historycznym Podgórzem - jak komuś opowiesz tą historie musisz
      czasem precyzować o jakie podgórze chodzi.

      Piękno europejskich miast to małe dzielnice o silnej tożsamości -
      każdy jest skądeś - ma swoją kotwice, lub rozpoznaje historie swojej
      dzielnicy po przeprowadce bo jest ona silnie kultywowoana przez
      sąsiadów.

      A co u nas......

      Kazimierz...
      NH....
      Podgórze... mają swoje stowarzyszenia i pracują nad tożsamością.

      A inne obszary??

      Wrażenie i chęć poszukiwana lokalności można zbudzić odpowiedną
      polityką na poziomie miasta i dzielnic (choćby w szkołach), oraz
      przez promocje.

      Ale stworzenie infrastruktury jest trudniejsze - według mnie nie. To
      tylko komunisci chcieli miast bez miesc kontaktu, ale to można
      szybko zmienić budując zaciszne fajne miesca dla ludzi, boiska w
      ludzkich miejscach, place, parki....

      na szczęsci już powoli widać pewne ruchy.... choć mogło by być o
      wiele lepiej,

      zwłaszcza na dobrym kochanym Prokocimiu.
      • 1group Re: A co oznacza Kraków-Podgórze 21.08.07, 21:38
        Chłopie.Bo w Krakowie najmniej jest Krakowian.Buractwo jak chce zaszaleć jedzie
        do Rynku.
        Wiem coś o tym bo miałem pub na tzw.peryferiach,po 3 miesiącach się zwinąłem,bo
        nie było klientów.A Żywca miałem tańszego o połowę niż w Rynku.
        W innych miastach Europy,Praga,Budapeszt,Berlin każdy pije piwo w swojej
        dzielnicy,ale tam są autentyczni mieszczanie a nie napływowa sw...
        • helenka17 A to zależy 22.08.07, 02:36
          Twój przykład jest prawdziwy, ale są sposoby,żeby się udało.
          Zerknij przy okazji na lokal o wdzięcznej nazwie "Europizza" bodaj, czy jakoś
          podobnie.
          Ulokowany jest w tekturowo-blaszanej budzie, w pd-zach narożniku Praskiej i
          Zielińskiego (Tytusa).
          Złamanego grosza byś za nią nie dał.
          Nie wspomnę, że leją tam piwo, alei pizza jest całkiem do rzeczy, jeśli trzeba
          to z dowozem a jakże.
          Miejscowe chłopaki w różnym wieku (od 15 do 70) schodzą się na ligę pokazywaną w tv.
          Jeśli akurat niema ligi, to jest chyba TVSat i piłka nożna zewsząd.
          Grzecznie, w miarę czysto, cisza, spokój, wszyscy się znają, ale nieznajomy
          także doskonale się czuje.
          No jest klimat.Słowo daję. Knajpa osiedlowa jak z włoskiej bajki o przedmieściu.
          II przykład: zanim Leopard zaczął budować na Wierzbowej, to w baraku vis a vis
          wylotu ul. Komandosów byłą knajpa, pizzę też dawali.
          Miło, czysto, smacznie, za nieduże pieniądze.
          Drzwi się nie zamykały.
          III Przykład: pizzeria na Dobrego Pasterza.
          IV.: "Akwarium" na Lea
          Zatem można, ale być może trzeba czegoś więcej, niż tylko taniego browaru (c:

          H.
          • luckystrike dokładnie 22.08.07, 20:10
            coś oprócz piwa i ludzie siedzą w swej okolicy.
            na przywoływanej Dobrego Pasterza są 3 takie knajpy i żyją dobrze
    • qoobaq ja mam pytanie do Helenki 22.08.07, 20:43
      tak nieco off topic (o ile nie jestem na liscie ignorow 8-))
      nie daje mi spokoju to zdjęcie z fotoKrakowa, w wątku z zagadkami. Przyjmujac
      hipotetycznie, ze gmina to dzielnica; budynek z tabliczka z marmury dębnickiego
      znajduje sie gdzieś na Zwierzyncu. Z racji oddalenia ciężko mi sprawdzić w realu
      ale czy ów fragment portalu znajduje sie gdzieś u Norbertanek?
      • helenka17 Helenka odpowiada. 23.08.07, 11:35


        > tak nieco off topic (o ile nie jestem na liscie ignorow 8-))
        > nie daje mi spokoju to zdjęcie z fotoKrakowa, w wątku z zagadkami.

        Hehe - z listą ignorów jest jeszcze gorzej, niż byś przypuszczał: jesteś na tej
        drugiej...apelacje nie są przewidziane.

        Przyjmujac
        > hipotetycznie, ze gmina to dzielnica; budynek z tabliczka z marmury dębnickiego
        > znajduje sie gdzieś na Zwierzyncu. Z racji oddalenia ciężko mi sprawdzić w real
        > u
        > ale czy ów fragment portalu znajduje sie gdzieś u Norbertanek?

        To nie jest możliwe z kilku przynajmniej powodów. Po pierwsze Norbertanki
        znalazły się w granicach miasta dopiero w r. 1910, nie mogą więc nosić na sobie
        tabliczek z numerem gminy miejskiej starszych od tej daty. Za Twoją tezą mógłby
        przemawiać kolor fasady, bo taki kolor zalecają władze konserwatorskie dla
        budynków lokowanych w pobliżu Panien Zwierzynieckich.
        Po drugie znaki okrągłe odkuwane w marmurze dębnickim to II połowa XIX w., a
        zatem czasy, kiedy ani Zwierzyniec, ani Półwsie do Krakowa nie należały. Po nich
        dopiero pojawiły się tablice cynowe, a po nich - emaliowane. Mało tego, żeby
        zamęt był jeszcze większy to wiedz, że był i taki czas w wieku XIX, kiedy samo
        tylko Stare Miasto podzielone było na trzy gminy...
        Podałam dla ułatwienia, że ten portal - odnowiony - znajduje się w BARDZO
        ruchliwym miejscu. Miejscu tramwajowo-autobusowo-pieszym, dodajmy. Samochodów
        jest tam mniej nieco, niż w czasach mojej młodości (wcześniejszej !), ale i tak
        dość sporo.
        Oznacza to, że widziałeś go tysiące razy.
        Mogę jeszcze dodać, że okolica,w której się domek znajduje, była kiedyś tzw
        jurydyką, z własnym ratuszem, i że ten budynek istnieje do dziś. Mieści się w
        nim m. in. szlifiernia noży.
        Więcej nie powiem, bo będzie za łatwo.

        H.
        • qoobaq Re: Helenka odpowiada. 23.08.07, 22:23
          zgaduje tylko co może oznaczać druga lista skoro odpowiedz uzyskałem 8-)
          Na granicach administracyjnych sie nie wyznaje, marmur debicki nie zmylił bo
          szalenie popularny był zdaje sie na początku XVII w i uznałem go mylnie za
          element datujacy.
          To co należało do Krakowa w owym czasie? Austriacy pozwolili już budować poza
          obrębem swoich obwarowań czy jeszcze nie? Kurcze nic nie pamiętam ale sobie
          przypomne...
          śledztwo trwa 8-)
          p.s. A witraż zlokalizowałaś?
          • helenka17 Re: Helenka odpowiada. 23.08.07, 23:36
            Ten ŁATWY witraż, taaa?
            Na razie się nie poddałam i kopię w pamięci, a nie w książkach, obrazkach i
            znajomych.
            Jest oddzielne towarzystwo od witraży. Ale to mało ambitne rozwiązanie - muszę
            sobie przypomnieć.

            Co do miejsca, to jeśli nie masz planu w głowie, to będzie trudno, bo za daleko
            szukasz.
            Zniesienie rewersów demolacyjnych i przyłączenie dzielnic z tej strony Krakowa
            to dwie różne daty.
            Marmur Dę-cki był oczywiście w użyciu i w klasycystycznych drobiazgach. Nie
            tylko w XVII w . (c:

            H.
            • qoobaq A ten numerek to niby łatwy jest? 25.08.07, 11:17
              Ale znalazłem tą szlifiernie 8-)
              a co do zakresu poszukiwań to faktycznie ; w drugiej połowie XIX wieku poza
              obrębem twierdzy kraków nie ma co szukać.
              Przyłączenie jurydyk nastąpiło w 1791 r - to już sobie znalazłem.
              Natomiast mam problem ze znalezieniem informacji o XIX wiecznym podziale
              administracyjnym. Znalazłem taką mapkę:
              www.twierdza.art.pl/mapy/plan_krakowa.jpg
              ale po namierzeniu szlifierni noży okazało sie, że te rzymskie cyferki na mapie
              nie mogą być numerami gmin bo szlifiernia nie znajduje sie tam gdzie VII na
              mapce. Wiesz może co to są te numerki?
              A co do samego zdjęcia to za dwa tygodnie poszukam w okolicy tego "ratusza"
              Tak nawiasem mówiąc ten witraż znajduje sie dokładnie na granicy tej samej
              dzielnicy Krakowa ( wedlug podziału XIX wiecznego oczywiście 8-D)
    • zielonki Re: W sumie to macie słusznego argumenta 23.08.07, 18:23
      z tym przyszpileniem.
    • kozuba Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 23.08.07, 22:07
      Chętnie bym zaakceptował tezę o komunistycznym rodowodzie nazwy 'Śródmieście',
      gdybym nie wyklikał poniższych:
      www.um.krakow.pl/dzielnice/historycznie/intro.htm (o podziale admin.
      Krakowa w 1925).
      Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie tej niezgodności
      • mojetrzygrosze Re: Co oznacza Kraków śródmieście ? 23.08.07, 23:30
        kozuba napisał:

        > Chętnie bym zaakceptował tezę o komunistycznym rodowodzie nazwy
        > 'Śródmieście', gdybym nie wyklikał poniższych:
        > www.um.krakow.pl/dzielnice/historycznie/intro.htm
        > (o podziale admin. Krakowa w 1925).

        No właśnie, nie jest to takie jednoznaczne. Ja znalazłem informację, że w 1800
        roku był podział na 4 wydziały (obwody) i jeden z nich (pierwszy) nazywał się
        Śródmieście z Wawelem, a za czasów Księstwa Warszawskiego Kraków był podzielony
        na 4 gminy i jedna z nich (pierwsza) nosiła nazwę Śródmieście. Wynikałoby z tego
        że nazwa dzielnicy Śródmieście wprowadzona w 1973 miała jednak jakieś
        historyczne uzasadnienie.
        • helenka17 Na miły Bóg 23.08.07, 23:58
          tożnazwa "Śródmieście" nie została wymyślona w 1973 roku.
          Jest stara jak cholera.
          Ale używanie jej do nazwania ogromnego obszaru, z zatarciem licznych nazw
          miejscowych w tle - uważam za wybryk ówczesnej, niedemokratycznie wybranej władzy.
          Użyta w 1973 roku nazwa "Śródmieście" w żaden sposób nie usprawiedliwiała tego
          zagarnięcia i zglajchszaltowania.
          Fakt ,że zawierała w sobie dawną dzielnicą katastralną Śródmieście (I.), nie
          może być niestety uznany za usprawiedliwienie.
          Zważcie proszę, że jedną z pierwszych decyzji demokratycznie wybranej RMK było
          podzielenia Krakowa w miarę rozsądnie na dzielnice, wg podziału już tu
          przywołanego - i wywalenie w kosmos podziału z 1973 r.

          H.
      • helenka17 Spieszę. 23.08.07, 23:46
        Nawet pobieżny rzut oka na szanujące się tabliczki z numerami domów
        wyprodukowane w międzywojennym Krakowie każe nam zobaczyć nazwę tej części
        Krakowa, którą obejmowały Planty - z wyłączeniem Wawelu, który ( co ciekawe) nie
        był częścią Krakowa, bodaj do 1846, czy 1848.
        Wtedy śródmieście nazywało się Śródmieście. Zgodnie z prawdą i geografią.
        Całkiem przypadkowo mam właśnie przed sobą "plan orientacyjny Król. Stoł. Miasta
        Krakowa. Zakłady graficzne RYNGRAF Kraków, 1926.
        Na tym to planie widzimy: Dzielnica I - Śródmieście.
        W roku Pańskim 1954 taż sama dzielnica została Starym Miastem.Śródmieście znika.
        By pojawić się w r. 1973 ale w jakże zmienionej roli?
        Tysiącom ludzi zrobiono wodę z mózgu, i o to chodziło.
        I o to cały raban.

        H.
        • mojetrzygrosze Re: Spieszę. 24.08.07, 00:05
          helenka17 napisała:

          > Na tym to planie widzimy: Dzielnica I - Śródmieście.
          > W roku Pańskim 1954 taż sama dzielnica została Starym
          > Miastem.Śródmieście znika
          > By pojawić się w r. 1973 ale w jakże zmienionej roli?

          No masz rację bo ta dzielnica nazwana Śródmieście na pocz. XIX w. zamykała się w
          obrębie ówczesnych murów miejskich i Wawelu a w 1973 r. władze ustanowiły tę
          dzielnicę chyba 20-krotnie większą. Tak więc nie mogło być genezy historycznej.
    • swing poczytawszy tu sobie 23.08.07, 22:50
      stwierdzam, że dyskusja w tym wątku miejscami przypomina poszukiwanie jedynie
      słusznego wariantu mitu - którego nie ma i nigdy nie było...
      ;-)

      o ile można odtworzyć, jak historycznie ewoluowała miejska i okołomiejska
      przestrzeń oraz ich nazewnictwo, charakter i funkcje,
      o tyle ścisłe granice przynależą do określonego czasu, w którym obowiązywały -
      upierałabym się, że zmiany, jakie dokonują się zarówno w sensie
      architektonicznym i administracyjnym, jak i społecznym, uzasadniają
      uaktualnianie podziału miejskiej przestrzeni, choć nawiązywanie do nazewnictwa
      historycznego jest, moim zdaniem, szczególnie cenne...
      z drugiej strony do dziś pamiętam tabliczki na budynkach przy alejach
      Słowackiego z napisem Łobzów, czemu nie mogłam się nadziwić, bo ta nazwa
      właściwie chyba nie funkcjonowała w tym czasie, inaczej, niż jako nazwa stacji
      kolejowej...

      pozdrowienia dla dociekliwych

      :-)
      • helenka17 Re: poczytawszy tu sobie 24.08.07, 00:09
        Co do tabliczek z nr budynków przy Alejach Słowackiego spodziewałabym się raczej
        nazwy "Kleparz-Łobzów", ale mogę się mylić.
        Kiedy piszesz, że nazwa ta nie funkcjonowała "....w tym czasie", to nie wiem,
        jaki to czas. Zdradź cokolwiek... (c:
        Nazwa "Łobzów" miała się dobrze, bo to i Pałac Królewski na Łobzowie, i ul.
        Łobzowska - czyli do Łobzowa właśnie prowadząca, i ul. Jadwigi z Łobzowa (też na
        Łobzowie), i "Przyleciał Ptaszek z Łobzowa, usiadł na Rynku Krakowa..."
        I nareszcie po latach firma PP. Uznańskich "Ogród Łobzów" - także, a jakże...

        H.
        • swing Re: poczytawszy tu sobie 24.08.07, 16:18
          co do funkcjonowania nazwy - miałam na myśli fakt, że o ile mówiło
          się, że ktoś mieszka na Młynówce Królewskiej, o tyle nazwa "Łobzów"
          nie była przez nas stosowana w analogicznym kontekście

          tego Kleparza, to sobie jednak nie przypominam, a tabliczki to ze 20
          lat temu musiały wisieć, niestety nie pamiętam, kiedy zniknęły
          • lumpik1 Re: poczytawszy tu sobie 02.09.07, 17:26
            I najważniesza instytucja minionych lat na ul Łobzowskiej " IZBA WYTRZEŻWIEŃ"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka