hummer
18.09.07, 11:34
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,4497514.html
"Miało być tak jak w grudniu ub. roku - zmrok, autobus z rzekomym napastnikiem
w środku i roztrzęsiona kobieta, której wcześniej próbowano wyrwać dziecko.
Czy żona Jackiewicza, który stając rzekomo w obronie żony i syna, tak
nieszczęśliwie uderzył mężczyznę, że ten kilka dni później zmarł w szpitalu,
była w stanie dostrzec napastnika wśród pasażerów autobusu? I to przez szybę
auta, którym kierował jej mąż-poseł? To właśnie odpowiedzi na to pytanie
szukali wczoraj prokuratorzy, bo w czasie trwającego już dziewiąty miesiąc
śledztwa pojawiła się i taka hipoteza, że Jackiewicz mógł zaatakować
człowieka, który z zaczepkami wobec jego rodziny nie miał nic wspólnego.
Mimo przygotowań, zaangażowania w całą akcję policji i służb nadzoru ruchu
eksperyment trzeba będzie powtórzyć. Autobus, który na wniosek prokuratury na
miejsce podstawiło MPK, został zakwestionowany przez żonę posła i jej
pełnomocnika. Kolejnego wozu nie udało się ściągnąć na miejsce. Anna
Jackiewicz tłumaczyła prokuratorowi: - Jestem na sto procent pewna, że na
tylnej szybie nie było reklamy.
Żonę posła jedynie przesłuchano. - Rozpoznałam go przez tylną szybę. Siedział
na końcu autobusu. Widziałam jego twarz. Nie z przodu, nie z profilu, ale
byłam całkowicie pewna, że to właśnie ten mężczyzna - mówiła prokuratorowi.
Każde jej słowo rejestrowała kamera."
Mógłby nie wiedzieć gdyby nie chodziło o wiceministra!
Czy Kraków zagłosuje na taką osobę?