Dodaj do ulubionych

gołębnik

IP: *.ceti.pl 15.07.03, 20:55
Hej - czy jest tu ktoś, kto studiował polonistykę pod koniec lat 80.???
Obserwuj wątek
    • skks Re: gołębnik 15.07.03, 22:16
      ja na poczatku! i to samym a właściwie na końcu 70:) albo lepiej w połowie
      70:) i nie polonistykę a ceramike. I co może być??? Nie? szkoda!
      • jottka Re: gołębnik 15.07.03, 22:20
        no i cóżeś od razu tak defetystycznie nastawiony? :(
        • skks Re: gołębnik 15.07.03, 22:22
          a bo mam dzis doła jak kopalnia węgla kamiennego albo brunatnego:(
          • mikolaj7 Re: gołębnik 15.07.03, 22:25
            skks napisał:

            > a bo mam dzis doła jak kopalnia węgla kamiennego albo brunatnego:(

            dola na jesieni, jak nie ma slonca, to jeszcze moge
            zrozumiec, ale teraz???
    • peteen Re: gołębnik 15.07.03, 22:26
      a i owszem, studiował...

      ps. hłe, hłe, skksiku, znowum górą...
      ;c)
      • skks Re: gołębnik 15.07.03, 22:29
        nooooo:((( ale nic to!!
        Ja tez umiem czytać.
        • peteen jakby co, opowiem ci jak było... 15.07.03, 22:34
          kwiecistą polszczyzną...
          ;c)
          • skks Re: jakby co, opowiem ci jak było... 15.07.03, 22:37
            ale kwieciście... to ja też jako "budowlaniec" umiem:)
      • jottka mary może 15.07.03, 22:29
        chcieć zaznaczyć jako wrogów wszystkich podpadających pod kategorię :)
        • Gość: mary Re: mary może IP: *.ceti.pl 16.07.03, 01:30
          No i co z tymi polonistami, co pamiętają gołębnik z lat 80.?I dziadka
          Ulewicza, i całą resztę...
          • kat.ia Re: mary może 16.07.03, 20:20
            Gość portalu: mary napisał(a):

            > No i co z tymi polonistami, co pamiętają gołębnik z lat 80.?I dziadka
            > Ulewicza, i całą resztę...

            Ja 10 później, o dziadku Ulewiczu tylko słyszałam, a potem uczyłam jego syna w
            gimnazjum. Śmieszny dzieciak.
            Był podobno Ulewicz i Dobijanka. Nazwiska autentyczne. Jak się nie zdało u
            Ulewicza, szło się na poprawkę do Dobijanki. Tak mi opowiadali starsi
            wiekiem. :)
            A co Ci się tak zebrało na wspominki? Ja od dziadka Ulewicza wolę dziadka
            Strutyńskiego i jego teksty złośliwe, ale świetne.
            • peteen dziadek do dziś mnie nawiedza... 16.07.03, 20:51
              wrednego, starego kiniarza...
              ;c)
              • kat.ia Re: dziadek do dziś mnie nawiedza... 16.07.03, 20:57
                peteen napisał:

                > wrednego, starego kiniarza...
                > ;c)
                Który dziadek? Dziadek U. czy dziadek S.? I co to znaczy w ogóle nawiedza? W
                snach? Żyje li jeszcze? Dlaczego nawiedza akurat Ciebie. A dlaczego kiniarza?
                Nie kumam :))) To jesteś garncarzem czy filologiem polskim? :)))
                • peteen chryste panie... 16.07.03, 21:06
                  dziadek męczył, of korz, kiniarzy...
                  i ja wśród nich byłem...
                  • kat.ia Re: chryste panie... 16.07.03, 21:13
                    peteen napisał:

                    > dziadek męczył, of korz, kiniarzy...
                    > i ja wśród nich byłem...

                    Na, ale ja nie znaju, hu iz yt "kiniarz"i proszę o łagodny wymiar kary
                    • jottka chwilke 16.07.03, 21:19
                      prof dobijanka jest emerytowaną szefową germanistyki i siedzi do dzis w
                      paderewianum, a nie plącze się po polonistyce z przyległościami

                      • Gość: kat.ia Re: chwilke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.03, 21:21
                        jottka napisała:

                        > prof dobijanka jest emerytowaną szefową germanistyki i siedzi do dzis w
                        > paderewianum, a nie plącze się po polonistyce z przyległościami
                        >

                        To może mnie ktoś w konia zrobił, albo na polonistyce dobijała jakaś rodzina.
                        Tak słyszałam, słowo harcerza
                        • jottka Re: chwilke 16.07.03, 21:24
                          pani prof to sie w pełni nazywa olga dobija-witczakowa, o żadnych pociotkach
                          naukowych nie słyszałam

                          ale nazwisko ma zachęcające do anegdoty
                          • kat.ia Re: chwilke 16.07.03, 21:29
                            jottka napisała:

                            > pani prof to sie w pełni nazywa olga dobija-witczakowa, o żadnych pociotkach
                            > naukowych nie słyszałam
                            >
                            > ale nazwisko ma zachęcające do anegdoty

                            hmmm. To jako panna mogła się nazywać Dobijanka. Skądś to musiało wyjść, bo ja
                            na germanistyce nie znam nikogo, a jednak słyszałam na własne uszy i
                            zapamietałam. Dlaczego germanista ze Szczecina czyta wątki polonistyczne z
                            Krakowa???
                            • jottka Re: chwilke 16.07.03, 21:32
                              kat.ia napisała:

                              > hmmm. To jako panna mogła się nazywać Dobijanka.

                              anienie, podałam pełne miano pani prof, ale wszyscy normalnie mówią prof
                              dobijanka


                              > Dlaczego germanista ze Szczecina czyta wątki polonistyczne z
                              > Krakowa???

                              a ten germanista ze szczecina to kto?
                              • kat.ia Re: chwilke 16.07.03, 21:35
                                jottka napisała:

                                > kat.ia napisała:
                                >
                                > > hmmm. To jako panna mogła się nazywać Dobijanka.
                                >
                                > anienie, podałam pełne miano pani prof, ale wszyscy normalnie mówią prof
                                > dobijanka
                                >
                                >
                                > > Dlaczego germanista ze Szczecina czyta wątki polonistyczne z
                                > > Krakowa???
                                >
                                > a ten germanista ze szczecina to kto?

                                cosik mi się widzi że ty, chyba że nie germanista
                                • jottka Re: chwilke 16.07.03, 21:36
                                  ja jestem pochodzenia morenowego, ale studia kończyłam w krakowie
                                  • kat.ia Re: chwilke 16.07.03, 21:40
                                    jottka napisała:

                                    > ja jestem pochodzenia morenowego, ale studia kończyłam w krakowie

                                    aha, tera rozumiem
                    • peteen Re: chryste panie... 16.07.03, 21:21
                      wiele wiele lat temu polonistów dzielili na: polonistów, teatrologów,
                      bibliotekarzyn i kiniarzy...
                      • kat.ia Re: chryste panie... 16.07.03, 21:24
                        peteen napisał:

                        > wiele wiele lat temu polonistów dzielili na: polonistów, teatrologów,
                        > bibliotekarzyn i kiniarzy...

                        no rany julek nie dowiem się od Waści kto zacz ten kiniarz je i stanę się przez
                        Ciebie ofiarą świerzopa. Teraz dzielą na nauczycieli, teatrologów i edytorów.
                        Nie wiem co gorsze...
                        • jottka taki podział 16.07.03, 21:26
                          to mógł byc ew. w latach 70tych, bo w życiu nie słyszałam, żeby jakiś teatrolog
                          albo filmoznawiec powiedział o sobie per polonista
                          • kat.ia Re: taki podział 16.07.03, 21:30
                            jottka napisała:

                            > to mógł byc ew. w latach 70tych, bo w życiu nie słyszałam, żeby jakiś
                            teatrolog
                            >
                            > albo filmoznawiec powiedział o sobie per polonista

                            A gdzieś Ty wyczytała, że powiedział????????
                            • jottka Re: taki podział 16.07.03, 21:35
                              peteen twierdzi, że 'polonistów dzielili' - ale to pod koniec (?) lat 70tych
                              teatrologia raczkowała jako studium podyplomowe polonistyki, więc ew. wtedy
                              • kat.ia Re: taki podział 16.07.03, 21:39
                                jottka napisała:

                                > peteen twierdzi, że 'polonistów dzielili' - ale to pod koniec (?) lat 70tych
                                > teatrologia raczkowała jako studium podyplomowe polonistyki, więc ew. wtedy

                                To pewnie ich podzielili wtedy i peteenowi tak został. Ja w sumie nie
                                słyszałam, żeby teatrolog wydrapywał komuś oczy za nazwanie go polonistą. Choć
                                w sumie żeby filmoznawcę czy teatrologa nazywali polonistą też nie
                                słyszałam :)))
                                • jottka Re: taki podział 16.07.03, 21:43
                                  teraz to w ogóle nie filmoznawca, tylko adept nauk o sztukach audiowizualnych :)

                                  albo coś koło tego
                              • peteen Re: taki podział 16.07.03, 21:40
                                jażem sie czuł polomistą i tyle...
                                a teraz jestem tak nabąbany,że mi się wszystko jawcy...
                                spadam, bo umieram...
                                ;C)
                                • Gość: mary Re: taki podział IP: *.ceti.pl 17.07.03, 02:07
                                  Ale co niby miała Dobijanka do polonistów? Dobijać to mogła co najwyżej prof.
                                  Kurzowa - śp. zresztą - opisówką... A u Strutyńskiego byłam na seminarium, ale
                                  wtedy (w 91)nikt go nie nazywał dziadkiem.
                                  • peteen systematyzacja... 17.07.03, 09:10
                                    jeszcze w latach 80 9proszę mnie nie postarzać jakimiś późnymi 70...)
                                    filmoznawstwo było normalnym (choć traktowanym przez profesrów dość
                                    pogardliwie) kierunkiem na polonistyce, ja studiowałem filologię polską ze
                                    specjalnością filmznawstwo (tak mam w indeksie), miałem te same przedmioty, co
                                    poloniści - belfrzy i cała reszta, pisałęm jak i oni prace z literatury,
                                    przechodziłem dziadków (oczywiście, że chodzi o prof. ulewicza), maślanki i
                                    fiutów...
                                    dziś filmoznawca, to taki ktoś, kto nie musi uczyć się opisówki na egzamin u
                                    kurzowej (panie swieć), a cały kurs literatury zajmuje mu bodaj rok i nie
                                    kończy się egzaminem - paranoja ! ale pewnie goździk sam tego chciał, un tera
                                    profesur !
                                    na dobijankę mówilismy dobijanka i u niej zdawało się ew. egazmin literatury
                                    powszechnej (ten zdawałem na pierwszych studiach), wspaniały człowiek, świetny
                                    wykładowca, jak się szło do niej na egzamin, to ze wstydem strasznym że się tak
                                    mało wie...

                                    na wykładach ze staropolskiej dziadek wyzywał nas od kiniarzy, radio nazywał
                                    ryczypudłem i właśnie był na etapie ożenku...
                                    • kat.ia Re: systematyzacja... 17.07.03, 10:39
                                      aha, to w sumie się wszystko zgadza. Ulewicz ma 16-letniego syna,Kazika, który
                                      chodził do gimnazjum przy Studenckiej. Wyrośnie z niego niezły oryginał.
                                      Ktoś to mi opowiadał (bo ja nie miałam przyjemności z Ulewiczem, dla mnie
                                      dziadek to Strutyński), że Ulewicz miał manię rozróżniania stanu cywilnego
                                      kobiet po nazwiskach. Jak panna, to musiała być -ówna, -anka itd., a jak
                                      niewiasta zamężna, to -owa. Miał tylko kłopot z rozwódkami, bo nie ma dla nich
                                      formantu. I bardzo tego przestrzegał. To chyba o Ulewiczu było, czy znów coś
                                      pokręciłam?
                                      A jeszcze był taki fajny doc. hab. Maciej Włodarski. Zna ktoś?
                                      • Gość: mary Re: systematyzacja... IP: *.ceti.pl 17.07.03, 11:14
                                        No pewnie , że znam - miałam z nim ćwiczenia ze staropolskiej- przez cały
                                        semestr zajmowaliśmy się "Historyją o przenajświętszym zmartwychwstaniu
                                        pańskim" Mikołaja z Wilkowiecka! Gość był wysoce stresujący i zwracał się do
                                        nas per _ panna Godzicówna ...
                                        • kat.ia Re: systematyzacja... 17.07.03, 11:42
                                          Gość portalu: mary napisał(a):

                                          > No pewnie , że znam - miałam z nim ćwiczenia ze staropolskiej- przez cały
                                          > semestr zajmowaliśmy się "Historyją o przenajświętszym zmartwychwstaniu
                                          > pańskim" Mikołaja z Wilkowiecka! Gość był wysoce stresujący i zwracał się do
                                          > nas per _ panna Godzicówna ...

                                          Ja myślę, że Włodarski nie był stresujący, tylko sam zestresowany. w życiu nie
                                          widziałam większego sztywniaka. Nie zapomnę jak przy omawianiu jakiejś poezji
                                          wczesnorenesansowej przejęzyczył się i zamiast "nieb Jowiszowych"
                                          powiedział "jeb niowiszowych". Nigdy nie widziałam bardziej zażenowanego i
                                          speszonego człowieka. Najgorsze było to, że wszyscy mieli straszną ochotę się
                                          roześmiać, ale nie było to możliwe w jego obecności. Facet nie miał za grosz
                                          poczucia humoru, dystansu do siebie i do tego, co robi. Ale i tak go lubiłam.
                                          Zawsze dał sobie jakiś kit wciskąć w związku z pracą roczną, której nie
                                          przyniosłam na czas.
                                          Nie zapomnę też jego nerwowego podpisu. Nie widziałam, żeby ktoś się tak
                                          wszystkim stresował. A może on już zeszedł do tej pory na serce?
                                          • maryimary Re: systematyzacja... 17.07.03, 11:49
                                            Że był zestresowany to fakt - pamiętam , jak na koniec zajęć zaprosiliśmy go
                                            do knajpy - ten jeden jedyny raz poszedł, bo twierdził, że taki ma zwyczaj -
                                            nieszczęsnik nie wiedział, co ma ze sobą począć - usiłował nawet opowiadać
                                            dowcipy!!! Ale przez to swoje spięcie innych też stresował.
                                            • kat.ia Re: systematyzacja... 17.07.03, 11:55
                                              maryimary napisała:

                                              > Że był zestresowany to fakt - pamiętam , jak na koniec zajęć zaprosiliśmy go
                                              > do knajpy - ten jeden jedyny raz poszedł, bo twierdził, że taki ma zwyczaj -
                                              > nieszczęsnik nie wiedział, co ma ze sobą począć - usiłował nawet opowiadać
                                              > dowcipy!!! Ale przez to swoje spięcie innych też stresował.

                                              Ale czad, Włodarski w knajpie :))))))))) Chciałabym to widzieć. My nie mieliśmy
                                              odwagi poczynić tego kroku i gościa zaprosić. Pewnie się męczył biedaczyna
                                              bardzo. Haha dobre. Gdzieście go wzięli? Do behemotu? Na Gołębią? ;))))))))
                                              • maryimary Re: systematyzacja... 17.07.03, 12:04
                                                kat.ia napisała:

                                                > maryimary napisała:
                                                >
                                                > > Że był zestresowany to fakt - pamiętam , jak na koniec zajęć zaprosiliśmy
                                                > go
                                                > > do knajpy - ten jeden jedyny raz poszedł, bo twierdził, że taki ma zwyczaj
                                                > -
                                                > > nieszczęsnik nie wiedział, co ma ze sobą począć - usiłował nawet opowiadać
                                                >
                                                > > dowcipy!!! Ale przez to swoje spięcie innych też stresował.
                                                >
                                                > Ale czad, Włodarski w knajpie :))))))))) Chciałabym to widzieć. My nie
                                                mieliśmy
                                                >
                                                > odwagi poczynić tego kroku i gościa zaprosić. Pewnie się męczył biedaczyna
                                                > bardzo. Haha dobre. Gdzieście go wzięli? Do behemotu? Na Gołębią? ;))))))))
                                                No nie- tej knajpy to jeszcze wtedy nie było! Byliśmy w jagiellonce na Anny .
                                                Wtedy chodziło się tam albo na drinki do BWA, albo do zalipianek(o zgrozo!)-
                                                bo było blisko!
                                                • peteen krynico mądrości... 17.07.03, 13:33
                                                  kto to dzis pamięta, że waliło się w kocioł w bunkrze...
                                                  że na herabtke i coś na ząb wpadało do wiecznie zadymionej jagiellonki, gdzie
                                                  barman ochoczo puszczał nasze kasety i nagle wśród brydżystów okupujących
                                                  stoliki pojawiało się ożywienie, gdy z głośnika leciał stary genesis, czy
                                                  refugee...
                                                  a chodź, wyskoczymy se choć raz na banie do bwa ?
                                                  :c)
                                        • peteen Re: systematyzacja... 17.07.03, 13:28
                                          czy aby nie "chwalebnem" ?...
                                          tak coś mi się czka w onej materii...
                                          a w. świnił się na komisie, przy dzadku starał się być bardziej papieski niż
                                          papież, to dziadek mnie ciągnął w strone dety (mam ocenę słowna w indeksie:
                                          słabe minus dost, dopiero maślanka ich przebił i wpisał: bardzo słabe minus
                                          dost)...
                                          ja miałem zajęcia z waleckim, którego nazywaliśmy wałem, dało się z nim żyć,
                                          naśladował dziadka, a do mojej koleżanki, greczynki z pochodzenia, mówił
                                          papadopulówna, co ją do szału doprowadzało...
                                          • Gość: maryimary Re: systematyzacja... IP: *.ceti.pl 17.07.03, 19:10
                                            No pewnie, że chwalebnym!!! Ale dałam ciała!O BWA JESZCZE POGADAMY!
                                      • Gość: mary Re: systematyzacja... IP: *.ceti.pl 17.07.03, 11:18
                                        A z końcówkami żeńskimi u Dziadka Ulewicza było tak, jak piszesz - należało
                                        nazwisko w odpowiedniej formie mieć wpisane do indeksu, bo inaczej nie cię nie
                                        przeegzaminował - niezła jazda!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka