wertercom
23.10.07, 06:43
Politycy PiS-u są przekonani, że sejmowe komisje śledcze w pół roku sprowadzą
notowania partii z dzisiejszych 32,16 proc. do 5 – 6 proc., że część ich
kolegów zostanie wpierw publicznie sponiewierana w trakcie transmitowanych na
cały kraj komisyjnych przesłuchań, następnie oskarżonych, a na końcu być może
niektórzy poznają uroki znanego z telewizji łódzkiego aresztu przy ulicy
Smutnej, krakowskiego na Montelupich lub najbardziej „renomowanego” – na
Rakowieckiej w Warszawie.
Na razie PiSuarowa złość (także Jarosława Kaczyńskiego) skupia się na dwójce
partyjnych speców od kampanii wyborczych, Adama Bielana i Michała „Misia”
Kamińskiego. Oskarża się ich o dopuszczenie do debaty premiera z Donaldem
Tuskiem. Od niej rozpoczął się spadek poparcia dla PiS-u. Twierdzą, że nigdy
nie powinno do niej dojść. Premier mówił o Tusku jak o chłopcu w krótkich
majteczkach – Tak się mówi w kręgach polityków PiS-u. Ci ludzie nie są jeszcze
gotowi, by występować z otwartą przyłbicą, lecz ta chwila nadchodzi. Dziś nie
sposób rozliczyć prezesa z przegranej, ale jutro… kto wie?! Wiadomo, że rola
„kozłów ofiarnych” przypadnie Bielanowi i Kamińskiemu. Wiadomo, że na razie
trzeba będzie się zbić w stado i zaciekle bronić Kamińskiego w CBA,
Macierewicza w „służbach”, trzeba będzie ujawnić drugą część raportu z
likwidacji WSI i przetrwać najgorsze.
Nie ma co liczyć na to, że Platforma zostawi Adama Glapińskiego w Polkomtelu,
Krzysztofa Głogowskiego w PGNiG czy Piotra Kownackiego w Orlenie. Każda ekipa
„czyści” te spółki. My „czyściliśmy”, teraz nas „wyczyszczą”. Każdy polski
rząd ma wpływ na obsadę blisko 70 tys. stanowisk w kraju. Dziś jest to jeszcze
rząd Jarosława Kaczyńskiego, ale jutro zwycięzcy z PO wezmą wszystko.
W oczach posłów PiS-u widać wściekłość i strach. Ich frustrację pogłębia myśl,
że przecież mogli rządzić jeszcze dwa lata, gdyby CBA nie spieprzyło sprawy z
Lepperem, a Jarosław nie zarządził przedterminowych wyborów. Komu to
przeszkadzało? – pytają
Nie wypada im mówić, że całej Polsce.