mlenam
10.09.03, 10:12
Co i rusz ktos zaklada tu watek o poszukiwaniu pokoju, mieszkania...
Studentow w Krakowie jest iles tam tysiecy (ile, ktos wie dokladnie? ;) i
gdzies wszyscy musismy sie podziewac :-) To oczywiste...
Jakie macie doswiadczenia z Waszych mieszkan? Co byscie osobiscie polecili?
Ja ze swojej strony przestrzegam przed STANCJA !!!
Przez 1 semestr miszkalam u takiej jednej "rodziny" - miszkanie samo w sobie
fajne, dzielnica przyzwoita (choc po jakims czasie zaczelo mnie draznic, ze
w szczycie do szkolki jezdze prawie godzine! Niby nic, ale wiedzialam, ze
mogloby byc lepiej ;), niby wszystko pieknie, ale... Jak pijany maz mojej
panci kiedys od 7 rano kopal drzwi i wyzywal ja (a w pokoju spi 2 ich
dzieci!); jak ich imprezy zaczely mnie draznic, bo np. przedostatnia noc
przed pierwszym egzaminem, a ja nie mam jak sie wyspac, nie mowiac o
nauce... KOSZMAR, zaraz jak tylko znalazlam sobie cos innego, uciaklam :-)
Tamto mieszkanie zalatwil mi tata przez swoich znajomych - jako ze do
Krakowa mamy troche daleko i raczej nie mielismy innej sposobnosci -
zreszta, wtedy jeszcze sama nie mialam pojecia, ze ten sposob to ostatni
wlasciwy ;)
Potem na uczelni znalazlam sympatycznie wygladajace ogloszenie (fak faktem,
przed tym wlasciwym bylo milion innych, ale tym razem stwierdzilam, ze ma
byc blisko, tanio i fajnie). Znalazlam, mieszkam za przyzwoita cene (no, do
zimy, zima zje nas prad...;) w obrebie Plant, w mieszkaniu studenckim, mam
wlasny pokoj. Jesli chodzi o halasy, to latem przeszkadzaja turysci, czasem
moi wspolspacze sa zbyt glosni, ale na szczescie dogadujemy sie bez
problemow i jest... no po prostu tak, ze bede o czym miala opowiadac
wnukom :-))
Chcialabym mieskzac sama, najchetniej w kawalerce ($); albo w 2-3 osoby w
takimz mieszkaniu, ale to poki co niemozliwe. I tak mam teraz swietnie, a
moje niewygody sa rekompensowane... Nie narzekam.
a Wy?
:-)