Gość: J.W. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 14:26 Cmentarz Rakowicki pewnie rzeźbę kupi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: św. Mikołaj Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: 195.116.43.* 01.12.03, 17:01 Opinia przeczytana w serwisie internetowym GW: "Rzeźba monumentalna, żałobna, nagrobna, stanęła w różnych punktach Rynku (jak wcześniej w Poznaniu) "w miejscach starannie wybranych przez rzeźbiarza". Niczym Kolos z Rodos - tak, aby ani lewym, ani prawym halsem nie szło jej opłynąć. Idą święta Bożego Narodzenia. Po raz pierwszy w swej tysiącletniej historii Kraków będzie kolędował na cmentarzu." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św Mikołaj Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: 213.199.192.* 01.12.03, 17:15 Opinia przeczytana w serwisie internetowym GW: Rzeźba monumentalna, żałobna, nagrobna, stanęła w różnych punktach Rynku (jak wcześniej w Poznaniu) "w miejscach starannie wybranych przez rzeźbiarza". Niczym Kolos z Rodos - tak, aby ani lewym, ani prawym halsem nie szło jej opłynąć. Idą święta Bożego Narodzenia. Po raz pierwszy w swej tysiącletniej historii Kraków będzie kolędował na cmentarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SM Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: 213.199.192.* 01.12.03, 17:18 Przeczytane w GW: (z wyrazami szacunku dla odwagi autora zamieszczam bez jego wiedzy) List: Upiór Luwru, czyli reaktywacja Maciej Szybist 03-11-2003 Upiory, podobnie jak mity, są nie tylko przerażające, ale przede szystkim - utwierdzające. Upiór Wartościowej Sztuki i Wielkiej Tradycji Przeszłości do takich właśnie należy... utwierdza on zachwianą ostatnio za sprawą całej reszty wiarę, że jednak mamy sztukę i że jest ona czymś wyjątkowym to znaczy WARTOŚCIOWYM. Igor Mitoraj, uczeń Tadeusza Kantora, idzie przez świat jako artysta dworski, który zapewnia dworom współczesnym możliwość zamówienia u niego i ofiarowania poddanym wartościowego piękna, dobra i prawdy. Tak było zawsze i nie ma niczego dziwnego w tym, że sztuka dworska zawsze była robiona z tego samego – z niepodważalnych kawałków ideologicznej przeszłości, tej, która stanowi legitymizację wielkości i wzniosłości dworu zamawiającego taką sztukę – z zasady jest to sztuka monumentalna, to znaczy gigantyczna, to znaczy większa niż... No właśnie – niż co? Nie wiem, większa niż bylejakość autentycznej, nędznej grzebaniny codziennego losu bycia, który w brudny, mały i nędzny sposób daje o sobie znać jakimiś dziadowskimi (a raczej “dziadoskimi”) – to znaczy właśnie nędznymi gestami groteskowej rozpaczy, wskazującymi na to, że nie ma nic (pewnego). Mitoraj swoimi montażami kawałków klasycznej i neoklasycznej rzeźby powiada: ależ tak, ależ nie, oto dajemy wam, ludy i narody, pewność, że wartości są, ale trzeba tylko sięgnąć do programów oświatowych i przypomnieć sobie to, co na lekcjach historii pokazywał wam Pedagog... Czym jest sztuka dworska? Sztuka dworska jest sztuką utwierdzenia wielkości zamawiającego, jego prawomocności i jego słuszności; ten, kto zleca Mitorajowi wykonanie owych bibelotów w formie gigantów, mówi nam, pogrążonym w rozpaczy lub nicości, głupocie i zwierzęcości, coś takiego: jesteście “maluczcy” (czego dowodzi gigantyzm naszego dla was prezentu przemocy dobra i piękna), a my dajemy wam wielkość, która co prawda już jest martwa, ale w istocie oto ożywa i, jak dobroczynny upiór Luwru, krąży nad wami, kochani wyborcy, prowadząc was w kierunku, o którym my wiemy, że jest dobry dla nas... któż to tak mówi? Mówi tak idea Zjednoczonej Europy, która (na szczęście) przybiera kształt duchowy Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (jednak takiej, w której wygrywa raczej cesarz i jego elektorzy, a nie papiestwo...). Nie mam nic przeciw temu i chętnie wyobrażam sobie zjednoczone w tej idei plemiona, kierowane przez miejscowych kacyków (prezydentów miast, wojewodów, marszałków wojewódzkich, rodziny mafijne i polityczne, fundacje, Centra Kultury Europejskiej, to znaczy świątynie rozumu, czyli jedności w wielości). Duch gigantów Mitoraja (właściwie jedyne, co jest współczesne w tej działalności, to jej wymiary fizyczne) jest istotnie duchem, duchem imperialnym i duchem panowania... ale jest duchem jednak lub upiorem właśnie, ale upiorem wartościowym! Zwłaszcza my, tu w Krakowie, przyjmujemy owe gigantyczne bibeloty ze zrozumieniem, albowiem przyzwyczaiła nas do ich obecności kurtyna Siemiradzkiego w Teatrze Miejskim im. Juliusza Słowackiego na placu Ducha Świętego oraz jego "Pochodnie Nerona" w sąsiadujących z Mitorajem Sukiennicach. Wyraz estetyczny i jakość wzniosłości, zawarte w tych wytworach, są podobne, podobnie wzniosłe i podobnie wartościowe, a do tego samego zakresu zaliczam także inne działania, które są identyczne, jeśli idzie o styl prezentowanej czy głoszonej duchowości – Mitoraj jest taki sam jak muzyka Czajkowskiego i taki sam zawiera ładunek ideałów jak "Rodzina Połanieckich" oraz "Quo Vadis" naszego noblisty. Właśnie, właśnie - gdyby istniała konkurencja Nagrody Nobla, w której nagradzano by rzeźbiarstwo (odmienia się jak "kolarstwo"), to Igor Mitoraj powinien ją otrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: *.scc.uni.edu 23.12.03, 19:54 niestety obawiam sie ze nie stac nawet calej malopolski na kupienie rzezby mitoraja to wydatek rzedu 600 tys dolarow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakus Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: *.interserv.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 21:05 Jeżeli stać nas na stałe reperowanie płyt na Rynku a potem na wpuszczanie ciężarówek na te płyty.jeżeli stać nas na oddanie lokalu Pod Gruszką pseudo dziennikarzom (=Marchewczykowi )za frajer nie uzyskując ani grosza dla miasta ,jeżeli ... TO STAĆ NAS NA ZAKUP MAŁEJ RZEŹBY ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Książki o Igorze Mitoraju IP: 195.116.43.* 03.01.04, 18:09 To zaczeło się w październiku, w piątek, na Rynku. Mój mąż krzyknął do mnie "co znaczy ten ch...", "kto tego ch.. tu postawił". Krzyczał jakbym to ja była winna. Zrobiło się zbiegowisko. W poniedziałek w domu dostałam w twarz. Pierwszy raz. Czternaście lat małżeństawa. Nic nie zrobiłam. Powiedziałam tylo, że rzeźba to zwyczajny kawałek żelaza. Dwa tygodnie później pobił mnie. Niespodziewanie odepchnął, a kiedy wstałam uderzył mnie w piersi i kopnał w udo. Zrozumiałam, że 3 miesięcy Mitoraja nie da się przeczekać. Od czterech tygodni jesteśmy pod opieką psychologa. Mój mąż mówi, że nienawidzi kobiet, że lepiej by było gdybym miała w kroku Gorgonę bo to co mam jest znacznie gorsze. Mówi, że jest homoseksualny i że Mitoraj mu to pokazał. Że musi spróbować z mężczyzną. W tym roku mielibyśmy 15 rocznicę ślubu. Mamy 12 letniego syna. Mnie wszystko jedno czy Mitoraj to sztuka czy nie. Ja tylko chcę mieć męża, chcę żeby było jak przedtem. Nie chcę żeby pił, żeby pijany wsiadał do auta w środku nocy i jechał Bóg wie gdzie. Nie chcę w strachu rano szukać w gazetach czy w nocy na ulicach Krakowa nie zamordowano kobiety. Dlaczego? Na Boga dlaczego? Moze Pan Prezydent PR, Pani Prezydentowa, Pan Prokurator i Panowie Profesorowie wiedzą co jest sztuką a co nie, ale ja nie wiem. I nie muszę! Kto wam dał prawo, żeby robić na nas doświadczenia jak na królikach? JEŚLI NAUCE NIE WOLNO ROBIĆ EKSPERYMENTÓW NA LUDZIACH TO DLACZEGO SZTUCE WOLNO? Czy my nie mamy prawa żyć BEZ waszej sztuki? Anna Kraków 3 stycznia 2004 P.S. Poprosiłam przyjaciół aby umieścili mój list w internecie. Może są kobiety, które przeżywaja to co ja. Może mój list im pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś