Dodaj do ulubionych

Kraków przyjazny dzieciom - czyli jaki?

IP: 77.236.10.* 06.08.09, 23:17
A może by tak uznawać za miejsce przyjazne maluchom tylko miejsca gdzie jest
przewijak? Albo do znaku przyjazne maluchom dodać nieprzyjazne wszystkim
innym. Przyznam, że gdy w pewnej krakowskiej kawiarni pani pomiędzy swoim
stolikiem a moim przewijała swoje dziecko to odechciało mi się jeść. Nie
jestem przeciwniczką dzieci, ale upojny zapach dziecięcej kupy roznoszący się
przez najbliższe kilka minut, jak również wspaniały widok tejże kupy z
pewnością jest idealnym dopełnieniem dla drugiego śniadania zajadanego w knajpce.

Rozumiem mamy, bo rzeczywiście przewijaki w miejscach publicznych w Krakowie
to rzadkość, ale bez przesady, nie przy jedzeniu, a jak już rzeczywiście nie
było gdzie iść to nie w najbliższym sąsiedztwie stolików, zwłaszcza zajętych.
Choć nie zauważyłam, żeby ta mama jakoś specjalnie przejmowała się faktem że
jest w knajpce, a kupa jej dziecka nie pachnie fiołkami.
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Zgłaszam do odznaczenia IP: *.autocom.pl 06.08.09, 23:53
      Do odznaczenia odznaką zgłaszam restaurację Arlecchino przy ul.
      Grodzkiej.
      • hoogo Ni i oczywiście kurczak i spółka na Jabłonowskich 07.08.09, 08:22
        ... Jabłonowskich 6- na pewno też mają jakiegoś fajnego kundelka
        skoro właścicielka jest ta sama.
        • lew_konia Re: Ni i oczywiście kurczak i spółka na Jabłonows 07.08.09, 10:58
          Taak, tam się dziecko nie będzie nudzić, zawsze się może pobawić z
          pieseczkiem.
    • Gość: malina Re: Kraków przyjazny dzieciom - czyli jaki? IP: 195.116.120.* 07.08.09, 08:22
      No właśnie przeiwjaków brak, co z tego, ze na przykład w taco są
      kredki dla dzieci i wysokie krzesełka skoro nie ma gdzie przewinąć
      dziecka?
      Właśnie przez takie "niedogodnośi" dopóki mój syn nie nauczył się
      korzystac z toalety nie chodziłam z nim do żadnej krakowskiej
      restauracji. Miałam podobną przygodę jak opisana przez Ciebie i
      uwierz mi czułam się starsznie kiedy musiałam przewinąć z kupy
      mojego syna na oczach i co gorsza "nosach" współbiesiadników.
      A MC Donald (którego trudno nazwać restauracją) przewijak ma w
      kazdym punkcie chyba, więc nie jest to mega trudne - postawić stolik
      w toalecie dla Pań albo w przedsionku pomiędzy toaletami.
      • Gość: g Re: Kraków przyjazny dzieciom - czyli jaki? IP: *.mp.pl 07.08.09, 13:00
        Nie wyobrażam sobie jak można przewinąć dziecko w restauracji. Trzeba było wyjść
        i przewinąć je w wózku, albo na ławce.
        • Gość: Gosc Taaaakk IP: *.adsl.highway.telekom.at 07.08.09, 13:10
          Taaa, na ławce, w zimie... Ty to masz pomysły...
    • Gość: Melania_B Kościoły IP: *.2.pxs.pl 07.08.09, 09:14
      Ja bym chciała żeby rodzice najpierw nauczyli sie dzieci wychowywać,
      a potem domagac się tego żeby inni przyjmowali je przyjaźnie.
      Współczesne wychowanie, gdzie świat kreci się koło dziecka,
      najlepiej widac w kościołach. Rodzice w ogóle nie licza się w innymi
      ludźmi, z tym co sie dzieje na ołtarzu, z tym że sa w miejscu
      świętym, z nikim. 1-2 rozbestwionych dzieci potrafi wszystkim
      przeszkodzic w modlitwie. Rodzice nie reaguja, ale jeszcze z duma
      patrza na wyczyny swoich pociech. Jak takich dzieci zbierze sie
      więcej, to atmosfera przypomina te z placu zabaw. Że w kościele są
      tez inni i chcieliby się w spokoju pomodlić, posłuchac kazania?
      Olac ich! Jak nie lubią dzieci zagłuszających mszę, to tylko ich
      wina, bo to znaczy że sa złośliwi, nieprzyjaźni dzieciom, wredni itp.
      • Gość: Matka Re: Kościoły - prawda oczami matki IP: *.adsl.highway.telekom.at 07.08.09, 12:55
        A gdy poprosilam ksiedza, zeby otworzyl nam salke katechetyczna zaraz obok nawy
        kosciola, gdzie moglibysmy spokojnie przyjsc z dziecmi, nie przeszkadzac, a
        uczestniczyc we mszy, w koncu to tylko jedna godzina w tygodniu, to mi
        odpowiedzial: "I co jeszcze?! Moze bedziecie mi tu z pampersami przychodzic??".
        Skoro wiec mam takie "wsparcie" od proboszcza to wiecej do kosciola nie poszlam.
        Nie pcham sie tam gdzie mnie nie chcą i gdzie nie jestem mile widziana. A potem
        ksieza płaczą, że ludzie sie odwracają, kościoły pustoszeją. Sami sobie to piwo
        warzą, swoją arogancją i brakiem skrawka empatii.
        • Gość: Melania_B Re: Kościoły - prawda oczami matki IP: *.2.pxs.pl 07.08.09, 13:19
          Najłatwiej własne zaniedbania zwalić na innych.
          Dawniej w ogóle nie było żadnych udogodnien dla rodziców z dziećmi,
          a jakoś w kościołach wszystkie zachowywały się grzecznioe. Tyle, że
          dawniej ludzie sami wiedzieli gdzie przychodza, po co przychodza i
          do Kogo i umieli odpowiednio wychowac dzieci.
      • bussie Re: Kościoły 07.08.09, 13:32
        jakie to nieewangeliczne
        zabieram moje brzdące na mszę dla dzieci - z nazwy, bo dzieci jest zdecydowana
        mniejszość. nie zamierzam prażyć się z nimi na placu przykościelnym i ryzykować
        wypad któregoś z nich na ulicę tuż za ogrodzeniem. wymagam od nich dwóch rzeczy,
        żeby nie krzyczały i nie uciekały na drugi koniec kościoła. nie zawsze udaje mi
        się to wyegzekwować. czy mam czekać aż jako siedmiolatki będą w stanie skupić
        się dłużej niż pięć minut? bo jeśli chodzi o rozumienie tego, co się dzieje na
        ołtarzu, cóż, niektórzy nie osiągają tego przez całe życie

    • Gość: tato SFINKS nieprzyjazny dzieciom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 11:25
      Tzw. restauracja "Sfinks" na Rynku Gł. - kelner kazał na wystawić wózek z
      półrocznym, śpiącym, maluchem na zewnątrz ogródka, czyli na ulicę.
      Mają tyle klientów, że rodziców z dziećmi mogą mieć w głębokim poważaniu, co
      bez żenady czynią.
      Szczęść Boże zatem.
      A kawałek dalej, w Roosterze - kącik zabaw, kredki, z wózkiem wjechaliśmy do
      środka lokalu, nikomu to jakoś nie przeszkadzało.
      • Gość: anka Re: SFINKS nieprzyjazny dzieciom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 12:01
        Dobrze ,że pitbulem nie poszczuł.
    • Gość: gość Kraków przyjazny dzieciom - czyli jaki? IP: *.eu.org 07.08.09, 17:24
      Jedna z osób powyżej pisze: "przyjazny dzieciom znaczy nieprzyjazny wszystkim
      innym". Najgorsze, że ma rację. W restauracjach i w kościołach to sprawa w
      miarę prosta, wystarczy trochę pomyślunku. W toaletach jest już teraz miejsce
      na "baby places", a już wieki temu wymyślono w meczetach, synagogach i
      kościołach poreformacyjnych babińce i "szkółki niedzielne" (może kościół
      katolicki wreszcie weźmie z nich dobry przykład). Ale jeśli ci w imię
      rzekomego "dobra dzieci" wprost przed wysokim blokiem zaraz naprzeciw drugiego
      wysokiego bloku spółdzielnia urządzi z dnia na dzień plac zabaw dla wszystkich
      za ciasny - to życie brzydnie i samemu chce się wyć albo modlić o deszcz do
      końca świata. Albo zaraz skoczyć do Wisły lub innej czystszej rzeki.
      Kraków przyjazny dzieciom? Proszę bardzo. Ale bez szkody dla normalnego życia
      dorosłych, także w ich własnych domach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka