ata-07
04.01.11, 20:35
Godz.temu jej mąż wylecial do Afganistanu na pół roku. Spisal testament,oddal klucze,powiedzial,w czym chce być pochowany,tfu,tfu. Odszedl z plecakiem. Anetchchen ciągle płacze. Prosi o modlitwę o szczęśliwy powrót.
Już nie wiem,jak ją pocieszyć. Proszę,pomóżcie.