mamazalamanaa
11.01.24, 09:08
Witam, pisząc to płaczę, bo nie wiem nawet jak to posklejać żeby miało sens. Może na początek napiszę, że jestem.samotną mamą poltorarocznego dziecka. Nie mamy w życiu nikogo, co jest przerażające. Do tej pory jakoś sobie radziłam, ale od listopada jest tragicznie. Nie mogłam pójść na etat do pracy bo nie starczyłoby mi na żłobek, pracowałam więc dorywczo z domu. Niestety straciłam w listopadzie tą pracę. I tak zaczął się nasz koszmar. Tu już nawet nie chodzi o brak funduszy, ale o to że nie mamy gdzie mieszkać. Nie miałam z czego opłacić mieszkania, które wynajmuj i dostałam informację ze mamy się wyprowadzić. Nie mamy dokąd. Mam meldunek u swojej rodziny i próbowalam tam wrócić niestety nie jesteśmy mile widziani, a i ja nie chcę tam siedzieć na siłe bo to nie są warunki dla dziecka. Nie chcę się rozwodzić nad tym, bo troche mi wstyd, ale napiszę krótko bez drązenia tematu, rodzina nadużywa alkoholu i nie możemy tam przebywać. Szukałam miejsc do których możemy się udać, ale boje się, że zabiorą mi dziecko, stwierdzą, że.nie.daje rady sama i stanie się najgorsze. Nie jestem w końcu ofiarą przemocy, a wiem ze.takim osobom pomagają chętnie. Ja natomiast potrzebuje czasu żeby stanąc na nogi, wsparcia, bo jestem w totalnej rozsypce. Piszę tu nie dlatego że chce coś dostać, chciałam tylko wsparcia, ktorego pptrzebuje, kogoś kto by mi pomógł i podpowiedział co.robić w takiej beznadziejnej sytuacji.