Witam. Jestem Magda. Mam męża, mamy dwójkę wspaniałych dzieci w wieku 3 lata i 8 miesięcy. Mieszkamy na Śląsku. Nasze lokum jest w złym stanie, aby nie przesadzać, stare budownictwo, co Nam się udało naprawić i wyremontować przed narodzinami dzieci wymaga ponownego remontu. Mamy grzyby na ścianie. Mąż pracuje lecz z tego co zarobi nie da się już utrzymać rodziny. Ja osobiście pracowałam ale były to jedynie prace dodatkowe, po południu z wynagrodzeniem 200-250zl. Dzieci często Nam chorują, starszy najprawdopodobniej będzie miał wycinany migdał (czekamy na wizytę u laryngologa), a młodszy zaraża się od starszego. Młodszy syn urodził się z wadą wrodzoną, przepukliną (więcej mogę opisać na priv) oraz wadą nerek. W ciągu miesiąca mamy multum wizyt u lekarzy specjalistów. Korzystamy z Mops, ale to są małe pieniążki, po 77 zł rodzinnego na dzieci, zasilek pielegnacyjny w kwocie 153 zł, dodatek do zasiłku rodzinnego na jednego syna to 60 zł i czasem uda się Nam dostać ok. 160 zł na jedzenie (zależy czy Mops ma pieniążki, a często nie ma). Samo mleko modyfikowane dla młodszego syna kosztuje miesięcznie około 160 zł, dodając do tego 900 zł opłat stałych za dom i media, to zostaje nam niewiele na życie. Mąż próbuje dorabiać u sąsiadów, ja również szukam sprzątania itp. Rozważamy wyjazd za granicę, do pracy, znam niemiecki i angielski ale bez kogoś znajomego to tak trudno. Możemy liczyć tylko i wyłącznie na siebie, nasi rodzice to rodziny z problemem alkoholowym. My jesteśmy normalną rodziną, nie pijemy, dbamy o dzieci i chcemy im dać jak najwięcej choć jak pisze, nie udaje się Nam to. Codziennie mamy tysiące myśli i pretensji do samych siebie, żali, że nie możemy dać dzieciom nowej zabawki. Choć to nie jest najważniejsze ale dziecko z tego się cieszy. Wiemy jednak że dajemy im najwięcej i najmocniej to co możemy dać, co jest bezcenne, naszą miłość do Nich. Najbardziej brakuje Nam mleczka modyfikowanego dla młodszego synka, który pije Bebiko 2. Chciałam karmić piersią, lecz przez cały stres i strach związany z operacją wtedy niespełna miesięcznego syna, nie udało mi się. Starszy syn je to co my, choć nie ukrywam, czasem oddajemy mu Nasze porcje bo brakuje. Martwimy się również o ubranka, młodszy syn szybko rośnie a zostały tylko ubranka na 68cm, starszy również potrzebuje bluzeczek i długich spodni. Tak to już wszystko czego najbardziej potrzebujemy dla Naszych dzieci. Mam nadzieję że znajdzie się ktoś kto chciałby Nam pomóc i dla kogo w podzięce wystarczy szczery uśmiech Naszych dzieciaczków. Można się z Nami kontaktować poprzez e-mail i mogę podać również nr. telefonu. Pozdrawiamy