Dodaj do ulubionych

Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie?

    • ewelinka_1986 Re: wszystkie 11.09.10, 23:30
      kiedy po 5 wspolnych latach powiedzielismy rodzicom ze sie wkoncu chcemy pobrac to moi sie ucieszyli, tesciowie oczywiscie tez, tylko bardzo probowali nas zniechcecic do wesela, zeby nie robic bo po co tyle kasy wydawac, ze jakby oni byli na naszym miejscu to by nie robili (ale jak mlodzi byli to jednak wesele wyprawili) i takie tam, zaczeli buntowac moich rodzicow, i generalnie gatka ze wlasnie lepiej sobie pojedzmy na podroz (a na podroz i tak jedziemy, pomimo wesela) ze sa inne wydatki.. generlanie niby sie cieszyli ze chcemy byc mezem i zona ale zeby jakis entuzjazm ze bedzie weselicho, zabawa to juz raczej srednio..
      to tak odbiegajac od tematu smile
    • wtorekonet Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 12.09.10, 00:48
      Jeśli idzie o wymówki - nie uważam ich za potrzebne, ale niektórzy z potencjalnych gości zapewne sami z siebie coś wymyślają - o ile tłumaczenia nie byłyby wprost lekceważące (chyba, że widać, że to żart) - nie obraziłbym się.

      Zapraszany gość może mieć własną hierarchię ważności celów, swoje sprawy, którymi nie musi się chcieć dzielić ze mną, więc Ok. Co najwyżej konkretnej osobie można dać do zrozumienia, że jest ważna i "oczywiście nie chodzi o jakieś tam prezenty/załatwię ci transport, po prostu bądź z nami w tym ważnym dla nas czasie".

      Oczywiście przykro, jeśli znaczna część gości, za których zapłacili młodzi nie przychodzi i młodzi mają w plecy większą kasę, ale z niedopisaniem paru "pewnych" gości mimo wszystko trzeba się liczyć.

      Z moim weselem akurat ułożyło się tak, że pewna ważna osoba, formalnie i emocjonalnie bliska (ulubiona ciocia żony, chrzestna w dodatku), była do ostatniej chwili na tak, a potem nas olała... Po prostu z dniem wesela kontakt się urwał (co trwa już ładnych parę lat!), od osób trzecich dowiedzieliśmy się, że coś jej wypadło, raczej niezbyt ważnego (gdzieś tak na poziomie "czułam, że chyba rozboli mnie głowa"). Ja rozumiem, że problem przez nas postrzegany jako błahy dla tej osoby mógł być ważny, ale uważam, że akurat TA osoba chociaż zadzwoni w ciągu paru tygodni po ślubie i powie choćby coś w rodzaju "coś mi nagle wypadło - nie będę was zanudzać szczegółami, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, przy okazji razem wypijamy wasze zdrowie, bla, bla, bla" - a tu nic, Nic, NIC!!!
    • samson.miodek Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 12.09.10, 01:41
      A jak zostałby potraktowany gość, który po prostu szczerze powiedziałby Wam, że
      > nie lubi wesel?
      No zapytalabym sie czy moglby przynajmniej przyjsc na slub bo zmuszac go nie bede i nie chce, ale jakby zmienil zdanie to baaardzo bym sie ucieszyla.

      Tlumaczenie praca, studiami czy urlopem sa dla mnie smieszne.
      JAk swego czasu zapraszalam rodzine na swoje weselicho wujek mi wprost powiedzial ze nie stac go na przyjazd bo ma teraz cholerne problemy finansowe, ale drobiazg dla nas podesle przez swoja siostre.Absolutnie sie nie obrazilam.
      • arwena84 Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 12.09.10, 14:29
        Niestety są pary zapraszające osoby, z którymi nie mają żadnego kontaktu od lat. I co wtedy powiedzieć? Prawdę typu: "przepraszam ale ledwie kojarzę jak wyglądasz, nie widzieliśmy się od lat i zwyczajnie nam się nie chce jechać na wesele do praktycznie obcych ludzi"? Czy może lepiej powiedzieć, że przykro nam ale niestety nie możemy się pojawić. Jak młodzi są taktowni, to nie drążą tematu, ale są też uparci i wtedy albo przykra prawda, albo tandetne kłamstwo.
        • zia86 Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 12.09.10, 14:38
          Też nie rozumiem jak można zapraszać ludzi z którymi nie jest się blisko. My będziemy mieć bardzo mało rodziny na weselu ponieważ mamy małe rodziny i nie wyobrażam sobie sytuacji w której na siłę szukałabym kogo jeszcze trzeba zaprosić i z kim to tam jesteśmy związani. Zamiast tego wolę zaprosić przyjaciół rodziny z którymi moi rodzice są związani i całe mnóstwo naszych znajomych i przyjaciół. smile
          W takim wypadku kiedy zaprasza się bardzo daleką rodzinę nie dziwię się, że oni muszą wymyślać jakieś dziwne wymówki.
          • sajolina Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 12.09.10, 15:15
            Ale to nie chodzi tylko o bardzo daleką rodzinę. Ja mam np. tylko jedną kuzynkę (bratanicę mojego taty), z którą nie utrzymuję kontaktu pomimo tego, że mieszkamy w jednym mieście - wysyłamy sobie tylko kartki okolicznościowe. Po prostu nie mamy takiej potrzeby. A i tak teoretycznie powinnyśmy siebie pozapraszać na swoje wesela, bo jakby nie patrzeć jesteśmy bliską rodziną, w dodatku nasza wspólna babcia wpadłaby w rozpacz widząc, że jej wnuczki "oficalnie" traktują się jak obcy ludzie i nawet jedna drugiej nie zaprosi na wesele.

            I jak tu się wykręcić z takiego wesela? Albo jak się wykręcić z zapraszania takiej osoby?
          • sangrita Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 13.09.10, 13:04
            > Też nie rozumiem jak można zapraszać ludzi z którymi nie jest się blisko.

            Bo z "najbliższą" rodziną też nie trzeba być blisko?
          • asiu-la83 Re: Usprawiedliwienia gości- jakie dopuszczacie? 13.09.10, 16:00
            zia86 napisała:

            > Też nie rozumiem jak można zapraszać ludzi z którymi nie jest się blisko.

            Bo niektore osoby po prostu trzeba/wypada zaprosic. Ja z wiekszoscia mojej rodziny nie utrzymuje zadnych bliskich kontaktow, ale to nie oznacza, ze np. chrzestnej nie zaprosze czy najblizszej kuzynki. Ale jak kuzynka odmowi, to nalegac nie bede. Ci najwazniejsi dla mnie beda, dla calej reszty nieobecnosc bedzie usprawiedliwiona i zaakceptowana wink
    • ulanzalasem Re: wszystkie 12.09.10, 03:20
      torentino 11.09.10, 13:57 Odpowiedz
      ja zapraszając na swoje wesele oczekiwałem tylko potwierdzenia swego przybycia w podanym na zaproszeniu terminie, co oczywiście wiąże się z opłaceniem weselnego cateringu na określoną liczbę osób. oczywiście, połowa zaproszonych tego nie zrobiła i sam musiałem wydzwaniać aby ustalić: będzie czy nie. ale spokojnie łykałem wszelkie wymówki,"nie lubię wesel" i "nie mam kasy" też się zdarzyło i nie miałem o to pretensji. jak wreszcie ustaliłem ile osób będzie, to było nam trochę przykro, bo z zaproszonych 160 osób zdecydowało się przyjąć zaproszenie 120, z czego jeszcze 4 nie pojawiły się mimo potwierdzenia bytności.



      Trzeba było wysłać zaproszenia do całej wsi...sorry, ale widocznie to wy kiedy układaliście sobie listę gości przesadziliście i to grubo! 25% odmówiło z góry i ty się dziwisz? o.O


      odmówiła spora część kolegów ze studiów


      To znaczy, że ilu ich miałeś...na roku 200 osób, do 3/5 roku dotarło/było 150, 100, 40? Bo rozumiem, że liczysz kolegów...i koleżanki? Ile osób to koledzy? Tacy bliżsi, z którymi utrzymuje się kontakt po studiach? Pięć osób, może 10...Ile razy dzwoniłeś do nich na urodziny, odwidziałeś, jeździliście na wspólne wakacje już po studiach itp?



      przyjaciół z pracy,


      Koledzy z którymi pracujesz razem od co najmniej kilku dobrych lat, chodzicie razem na mecze, wpadacie do siebie, rozmawiacie o swoim życiu osobistym, problemach, zwierzacie się sobie itd.? Przyjaciół ma się kilku, może nawet jednego - dwóch...a nie 30 wink



      przy okazji przekonaliśmy się, że wesela chyba po prostu wychodzą z mody, bo kiedyś ludzie raczej cieszyli się z zaproszenia


      Kiedyś nie wymagali w wieku 24-25 oprócz skończonych studiów doświadczenia, praktyki...i tow zawodzie oczywiście. Kiedyś praca nie polegała na tym, żeby cieszyć się z tego, że zapieprza 8~12 + ew. w domu się dla zachodniej korporacji za 2-3 mniej niż John w Warszawie, który potrafi tyle samo lub pracy w markecie za 1200-1400zł bez wolnej niedzieli uncertain Dzisiaj musisz zawieść dziecko do przedszkola, o które bijesz się już dużo wcześniej, przy zapisach do gimnazjum oszukujesz przy rejonizacji xD Potem trzeba odebrać bachora, zawieść na angielski/basen/karate wink


      ale gorzej jest jeżeli to są bliskie osoby, przyjaciele, którzy mówią: "stary, kredyt spłacam, nie stać mnie na wywalanie paru stów w jedną noc". bo wydawało się mi, że przyjaźń zobowiązuje, ale dziś kredyty są ważniejsze niż przyjaźń. to tyle gorzkich poweselnych spostrzeżeń.


      Co do kredytu...to 1500-3000 (mniej więcej) wynosi rata - zakładając, że ktoś żyje z inną osobą zarabiają netto razem od 3500 do 6000 złotych to sama rata zjada im od 20 do 50% dochodów. Do tego comiesięczne opłaty, jedzenie, inne wydatki. A taki wypad to koperta 500-1000zł spokojnie, do tego strój, make-up, podróż itd. Jeśli widziało się kogoś rok temu...a nie ma się co robić, a w portfel zrobił się ciężki od kart kredytowych to czemu nie wink

      A co to jest wesele? Zabawa dla panny młodej co to w kościele ostatni raz była na komunii/bierzmowaniu ale nie odpuści zabawy w sukni ślubnej? Nie każdy lubi bawić się ze 118-ma obcymi osobami. No może zna te 8-10 więc wychodzi 110 a miało być 150! Bo to nie jest klub gdzie nie obchodzą cię inni tylko wesele, które ma wypaść super i człowiek czuje nad sobą bicz, który trzyma panna młoda wink
      Nie każdy lubi słychać starych ciotek, pijanego dziadka, tańczyć z brzydką kuzynką, patrzeć na pijanego pajaca - chłopaka kogoś z rodziny...
      Dzisiaj wesela to taki clubbing...z jednego na drugie, a potem w pracy co chwila kto kiedy, na którym u kogo był, gdzie zaraz idzie, kto bierze ślub itd. itp. Chodzi się tylko po to żeby to odbębnić, często nawet dobrze się nie bawiąc, ważne że można kuzyna, koleżankę odhaczyć.... uncertain
      Gdzie tradycja, uczucia i to co powinno być na pierwszym miejscu?
    • zia86 Re: wszystkie 12.09.10, 22:07
      Czyli wychodzi na to, że po prostu większość osób nie lubi wesel, lub nie lubi ich na tyle żeby przyjemność przeważyła koszty. Po co w takim razie robi się takie wielkie(130,150, 200 osób) wesela, nie lepiej zrobić na 40,60,80 osób a inaczej, fajniej, nowocześniej(oczywiście według swojego i gości gustu) przecież możliwości jest multum.
      Poza tym trzeba zmienić w ludziach świadomość wesel, teraz naprawdę nie każde to muszą być przytupanki przy morzu alkoholu i zespole grającym disco polo. wink
    • arwena84 Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 02:15
      Skoro masz znajomych, którzy obiecują że przyjadą po Ciebie na wesele, a później okazuje się, że gdzieś zabalują, ew nie zmieścisz się w aucie... Za kieckę sprzed 2 sezonów obmówi bliska rodzina, za skromną kopertę młodzi, a do tego każdy na weselu to alkoholik nagabujący do picia... Cóż jeśli tacy ludzie Cię otaczają, to nie dziwie się skąd takie nastawienie do świata.

      BTW albo przesadzacie, albo ciągnie swój do swego... Bo to dość osobliwe, że mamy tak odmienne doświadczenia związane z weselami.
    • arwena84 Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 02:22
      "Niezadowolenie z utargu" - chore jest to co piszesz... Wg Was większość par młodych tylko czatuje na kasę gości. Ciekawe co na to forumki, z tego co wiem nie same zamożne osoby tu piszą. Dziewczyny, będziecie skrupulatnie odliczać kto ile dał kasy? Macie już jakiś sposób, żeby się dowiedzieć, kto ile dał? Jakieś konkretne oczekiwania? Bo skoro większość młodych jest tak interesowna, to przecież powinni mieć swoją reprezentację na tym forum.
      • zia86 Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 11:09
        My od razu wysypiemy wszystko z kopert i będziemy liczyć całość a nie zapisywać i sprawdzać co kto ile dał. Nie rozumiem takiego podejścia. My prosimy o gotówkę ponieważ nie wiemy jakie będziemy mieć mieszkanie więc ciężko jakiś prezent dobrać a wyprawkę(garnki, ręczniki, pościele itd.) dostaję z domu. To co potrzebujemy z elektroniki to mamy, ciężko naprawdę byłoby nam coś fajnego kupić. Natomiast gotówkę przeznaczymy na podróż poślubną i goście będą mogli nam pośrednio podarować romantyczne wspomnienia. smile Jednak w życiu by mi do głowy nie przyszło przeliczać, wyliczać i nastawiać się na jakieś kwoty a potem obgadywać i obrażać się.
        Na naszym weselu goście mają się przede wszystkim dobrze bawić, cieszyć się z nami naszym szczęściem a płacić za bilet wstępu. A przede wszystkim chcemy zerwać z poglądem, że na weselach jest kiepska i sztywna zabawa oraz, że wszystkie są takie same. Chcemy dla naszych gości, czyli osób nam przecież najbliższych zrobić coś niesamowitego, w pewien sposób docenić ich i wyróżnić, przekazać, że są dla nas bardzo ważni.
    • arwena84 Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 10:22
      Ja nikomu nie mówię, że ma kiepskich znajomych. smile Ot trudno mi uwierzyć, że 90% osób na tym forum ma w rodzinie samych prostaków bawiących się przy disco polo z obowiązkowym morzem alkoholu. Każda ciotka nie marzy o niczym innym, niż obgadanie wszystkich obecnych, młodzi widzą tylko KASĘ i mają gdzieś gości. Każdy dalej niż poza czubek własnego nosa nie spogląda. Brak znajomych, którzy są w stanie odebrać z imprezy, brak ludzi w rodzinie z którymi można się pobawić.

      IMO musicie sporo koloryzować. smile
    • arwena84 Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 10:33
      Ja akurat rozumiem proszenie o kasę i wino. Są pary młode, które się już w życiu urządziły i nie potrzebują sztućców, talerzy, robotów kuchennych. Mają już to wszystko. Kwiaty szybko więdną, mi ich po prostu szkoda. Wydatek na wino porównywalny. Zawsze mi się wydawało, że wręczającemu prezent zależy, żeby z nim trafić. Ja wolę dać X zł w kopercie, niż spędzić wieczór w centrum handlowym i w rezultacie kupić ten sam komplet sztućców co ciocia Wiesia.
      • sajolina Re: wesele to kłopot i wydatek 13.09.10, 11:41
        Ok, ale są też pary nieurządzone, które proszą o gotówkę, bo np. z niej będą opłacać orkiestrę, dj-a, fotografa czy kamerzystę. Nie wiem ile jesteś na tym forum, ale naprawdę było tu mnóstwo wątków tego typu, gdzie PM zaznaczały, że "oczywiście pieniądze nie są najważniejsze, no ale........" . Ludzie naprawdę są różni, i tak samo jak dla Ciebie jest niezrozumiałe naciąganie gości, tak i są osoby, dla których nie jest zrozumiałe dlaczego mieliby nie wykorzystać takiej świetnej okazji do naciągnięcia gości na trochę kasy. W końcu są młodzi i im się należy, nie?tongue_out

        Koperty były też niejednokrotnie przedstawiane jako sposób na dodatkowe źródło finansowania wesela, bo można z nich opłacić te wydatki, których nie trzeba pokrywać przed weselem. I mz, nie jest to taki głupi pomysł, tyle tylko, że trzeba być zawsze przygotowanym na to, że goście nie przyniosą ani grosika i mieć jakąś alternatywę, a nie płakać i psioczyć na gości, ze nie dopisali albo wymuszać przynoszenie kopert zamiast prezentów i to co najmniej kopert o wartości talerzyka......... . Nie dziwota, że gościom się czasem odechciewa korzystania z takiej gościnności.
    • mkw98 wymówka "nie lubię wesel" 13.09.10, 15:51
      Dla mnie wymówka "nie lubię wesel" zgłoszona z odpowiednim wyprzedzeniem byłaby OK, nie chciałabym, żeby ktoś przychodził i się męczył. Chociaż zapewne próbowałabym przekonać delikwenta, że nasze wesele będzie fajne i pozbawione części elementów, które odstraszają niektórych od wesel (np. zabaw oczepinowych).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka