dziewczyny mam pytanie- może coś podpowiecie. Nie potrafię tańczyć- próbowałam się nauczyć z 15 razy na różnych kursach i na spotkaniach indywidualnych-i nic z tego. Tzn. na kursach jeszcze jako tako podstawowy krok, ale jak słyszę jakąś piosenkę to nijak nie umiem rozpoznać jakie to kroki miałyby być. Prowadzenie przez partnera mi w niczym nie przeszkadza - tzn. on swoje a ja swoje

Mój mąż jest z tym faktem pogodzony (chociaż tańczy świetnie też nie udało się mu mnie okiełznać

), po naszym ślubie mieliśmy tylko przyjęcie ze względu na to, że nie chciałam tańców. I wszystko jest pięknie do momentu pójścia na wesele - sylwester siedzący, imprezy wybierane tak, by można było dużo gadać itd. Jednak na weselu goście i gospodarze zwykle nie potrafią się pogodzić, że bawimy się inaczej i jesteśmy zwykle nękani(!), żeby wyjść na parkiet

Nawet do picia alkoholu się nie namawia, a do tańczenia i owszem

Bardzo mnie to boli, bo taniec nie jest dla mnie niczym przyjemnym, wielokrotnie próbowałam się przełamywać a potem było tak, że w ramach rozrywki nagrywający kamerą upatrzy sobie takie nieporadnie ruszającą się osobę i nagrywa jak szalony, żeby było śmieszniej

Widziałam się już na nagraniu i oczywiście towarzystwo miało powód do ogólnych śmiechów. Czy na weselu jest obowiązek tańczenia??? Uwielbiam obserwować tańczących, rozmawiać, delektować się jedzeniem itd. Niestety coraz częściej pod różnymi pretekstami odmawiamy pójścia na wesele w w/w powodu

Na ostatnim weselu goście wprost dogryzali nam z tego powodu, że nie tańczymy...W rezultacie pod pozorem złego samopoczucia wyszliśmy wcześniej, było mi smutno, ale ileż można słuchać, że skoro nie tańczymy, to widać przyszliśmy się jak najwięcej najeść

Jakieś rady, żeby pójść i nie bardzo zawadzać innym? Nawet niewielka ilość alkoholu nie pomaga, nie umiem się rozluźnić, moje nogi nie chcą mnie słuchać, potrafię nawet runąć na glebę przy niewielkim obrocie -zdarzyło mi się

Nie wierzę już, że się nauczę tańczyć, mogę wprawdzie bujać się do jakiejś wolnej piosenki, ale zwykle tych wolnych jak na lekarstwo -np, jedna wolniejsza a potem 5, 6 szybkich. I wiecie co wam napiszę jeszcze? Lubię wszelkiego rodzaju zabawy weselne - mogę się wtedy poruszać po parkiecie i wiadomo, że ma być śmiesznie

Niestety coraz częściej tych zabaw nie ma, a wszyscy poruszają się z gracją na parkiecie. Myślę, że u mnie w ogóle jest problem z koordynacją ruchów, samochodu też nie prowadzę, pomimo, że mam prawo jazdy, ponieważ nie umiem wytworzyć w sobie jakiś nawyków ruchowych i prowadzenie samochodu jest dla mnie katorgą a nie przyjemnością, podobnie miałam z zajęciami z aerobiku, zrezygnowałam na korzyść innego rodzaju fitnessu, nawet ćwiczenia,które mają poprawić koordynację ruchów nie pomogły. No ale nie ma jak wyganiać na parkiet, żeby się potem pośmiać

Bardzo zazdroszczę wszystkim tańczącym lepiej i trochę gorzej