Dodaj do ulubionych

jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczne

14.11.11, 07:49
dziewczyny mam pytanie- może coś podpowiecie. Nie potrafię tańczyć- próbowałam się nauczyć z 15 razy na różnych kursach i na spotkaniach indywidualnych-i nic z tego. Tzn. na kursach jeszcze jako tako podstawowy krok, ale jak słyszę jakąś piosenkę to nijak nie umiem rozpoznać jakie to kroki miałyby być. Prowadzenie przez partnera mi w niczym nie przeszkadza - tzn. on swoje a ja swojebig_grin Mój mąż jest z tym faktem pogodzony (chociaż tańczy świetnie też nie udało się mu mnie okiełznaćbig_grin), po naszym ślubie mieliśmy tylko przyjęcie ze względu na to, że nie chciałam tańców. I wszystko jest pięknie do momentu pójścia na wesele - sylwester siedzący, imprezy wybierane tak, by można było dużo gadać itd. Jednak na weselu goście i gospodarze zwykle nie potrafią się pogodzić, że bawimy się inaczej i jesteśmy zwykle nękani(!), żeby wyjść na parkietsad Nawet do picia alkoholu się nie namawia, a do tańczenia i owszemsad Bardzo mnie to boli, bo taniec nie jest dla mnie niczym przyjemnym, wielokrotnie próbowałam się przełamywać a potem było tak, że w ramach rozrywki nagrywający kamerą upatrzy sobie takie nieporadnie ruszającą się osobę i nagrywa jak szalony, żeby było śmieszniejsad Widziałam się już na nagraniu i oczywiście towarzystwo miało powód do ogólnych śmiechów. Czy na weselu jest obowiązek tańczenia??? Uwielbiam obserwować tańczących, rozmawiać, delektować się jedzeniem itd. Niestety coraz częściej pod różnymi pretekstami odmawiamy pójścia na wesele w w/w powodusad Na ostatnim weselu goście wprost dogryzali nam z tego powodu, że nie tańczymy...W rezultacie pod pozorem złego samopoczucia wyszliśmy wcześniej, było mi smutno, ale ileż można słuchać, że skoro nie tańczymy, to widać przyszliśmy się jak najwięcej najeśćsad Jakieś rady, żeby pójść i nie bardzo zawadzać innym? Nawet niewielka ilość alkoholu nie pomaga, nie umiem się rozluźnić, moje nogi nie chcą mnie słuchać, potrafię nawet runąć na glebę przy niewielkim obrocie -zdarzyło mi siętongue_out Nie wierzę już, że się nauczę tańczyć, mogę wprawdzie bujać się do jakiejś wolnej piosenki, ale zwykle tych wolnych jak na lekarstwo -np, jedna wolniejsza a potem 5, 6 szybkich. I wiecie co wam napiszę jeszcze? Lubię wszelkiego rodzaju zabawy weselne - mogę się wtedy poruszać po parkiecie i wiadomo, że ma być śmieszniesmile Niestety coraz częściej tych zabaw nie ma, a wszyscy poruszają się z gracją na parkiecie. Myślę, że u mnie w ogóle jest problem z koordynacją ruchów, samochodu też nie prowadzę, pomimo, że mam prawo jazdy, ponieważ nie umiem wytworzyć w sobie jakiś nawyków ruchowych i prowadzenie samochodu jest dla mnie katorgą a nie przyjemnością, podobnie miałam z zajęciami z aerobiku, zrezygnowałam na korzyść innego rodzaju fitnessu, nawet ćwiczenia,które mają poprawić koordynację ruchów nie pomogły. No ale nie ma jak wyganiać na parkiet, żeby się potem pośmiaćsad Bardzo zazdroszczę wszystkim tańczącym lepiej i trochę gorzejbig_grin
Obserwuj wątek
    • 5th_element Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 14.11.11, 09:50
      przede wszystkim bardzo Ci wspolczuje. Po drugie bardzo imponuje mi Twoja samoswiadomosc. Moze, skoro chcialabys tanczyc a nie mozesz sie przemoc, to jakis hipnotyzer by pomogl? (zartuje). Hmm, uswiadomilas mi tym postem, ze sa ludzie ktorzy "chcieliby a nie moga" a nie tylko nie chca tanczyc. Moze wiec pomysle o jakichs konkursach mimo, ze wczesniej ich nie chcialam.
      A moze wyjsciem jest ugadac sie z orkiestra/DJem na kilka wolnych kawalkow tak, by i troszke sie poruszac i oswoic z parkietem? No i odczepiliby sie nagabywacze. A moze powiedz im ze np boli Cie kostka czy cos? Jak mnie ktos na alkohol namawia i nie przestaje, to mu mowie, ze jestem na antybiotykach i mam swiety spokoj.
    • klawiatura_zablokowana Witaj w klubie 14.11.11, 10:14
      Mam ten sam problem smile Kompletnie nie umiem tańczyć, niestety najgorsze jest to, że jak trochę wypiję, to czasem to robię, ale raczej na małych imprezach w gronie najbliższych. Na własnym weselu zatańczyłam jednego wymęczonego walca, trenowanego tygodniami, a i tak po 4 takcie poplątały mi się kroki i przeszliśmy w "bujanego" ku uciesze gości smile No cóż, trzeba z tym żyć, że twój taniec jest raczej przerywnikiem humorystycznym.

      Wydaje mi się jednak, że u ciebie większy problem jest z otoczeniem niż z tobą. Po pierwsze, uważam nagabywanie i dopytywanie się "dlaczego nie tańczysz" za mało kulturalne i to absolutnie nie ty powinnaś się wstydzić i tłumaczyć! Można nie tańczyć z miliona powodów, np. być chorym, mieć kontuzję, bolesną miesiączkę, być w żałobie, etc. Co komu do tego, tak w ogóle? Na weselu miałam kilka osób nietańczących i nikt nie widział w tym problemu. Nie ma jednej normy bawienia się. Jedni lubią biesiadować za stołem, inni szaleć na parkiecie, jedni kochają zabawy oczepinowe, a inni się wtedy chowają w WC big_grin a jeszcze inni stoją pół godziny "na dymku" i gadają, bo na sali głośno i to jest też dla nich zabawa smile

      Może trzeba postawić sprawę jasno "nie tańczę"? Z uśmiechem, żeby ktoś nie pomyślał, że akurat z NIM nie chcesz zatańczyć. Zwłaszcza panowie na odmowę wrażliwi i może tu jest problem z docinkami? Jeśli twój partner cię akceptuje i nie domaga się tańca, to chyba wszystko OK? Nie ucz się tańczyć na siłę, skoro ci to zupełnie nie leży. Nie ma obowiązku pięknego tańca przecież. Niektórzy ludzie już tak mają z koordynacją ruchów. Ja też tak mam. Nawet aerobox był dla mnie za rytmiczny - spamiętanie sekwencji ruchów było znacznie trudniejsze niż wysiłek fizyczny. Cała grupa w lewo, ja w prawo big_grin A muzyka to mi w ogóle w tańcu nie przeszkadza, w śpiewaniu również. Mój chłop mówi, że zatańczył ze mną jednego walca (tego na weselu) i na całe życie nam wystarczy, a on jest bardzo rytmiczny i w tańcu ze mną zwyczajnie się męczy, bo ja wykonuję dziwne, nieskoordynowane ruchy big_grin Zatem - rozumiem cię w 100% smile)))
      • iiffa Re: Witaj w klubie 14.11.11, 11:47
        dzięki za podniesienie na duchusmile Ja jednak mam w otoczeniu ludzi, którzy w większości świetnie sobie radzą na parkiecie, reszta może już nie tak super ekstra ale też bez mylenia kroków. Ja jestem wyjątek, pocieszam się, że mam wiele innych zalet. Duży minus jest taki, że nawet na basenie sobie nie radzę - może woda mnie wyniesie, ale już jakoś płynąć to też nie bardzosad
      • kaga9 Re: Witaj w klubie 14.11.11, 11:55
        Też się zapisuję do tego klubuwink Między innymi dlatego nie lubię wesel i na nie nie chodzę, bo na gnębienie "ale dlaczego nie tańczysz", "no chooodźcie na parkiet", "źle się bawisz??" (nie, dobrze się bawię, dopóki ktoś mi nie mówi, jak mam to robić!). Tak samo jak Iiffa mam z prowadzeniem auta, brakuje mi jakiejś koordynacji, prawko zrobiłam pod wpływem impulsu ponad 7 lat temu i od tamtej pory jechałam może z osiem razy, szkoda było czasu i kasy. Ych.

        Aha, zapisywanie się na aerobik zaczynam od pytania: "Czy zajęcia są oparte na układach choreograficznych?"tongue_out

        Nie dajmy się, my, nieskoordynowane!wink
    • bea-luz Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 14.11.11, 11:25
      Nie umiesz tańczyć i nie chcesz to nie tańcz. Brzmi prosto ale osobami, które dogryzają w ogóle się nie przejmuj, ile trzeba mieć w sobie nietaktu, żeby komentować osobę siedzącą - tak sobie pomyśl. To jeszcze nie powód aby unikać wesel i tańczonych sylwestrów z przyjaciółmi.
      Jeśli już musisz wyjść na parkiet do szybkiej piosenki, nie rób kroków, albo ogranicz je do minimum i po prostu ruszaj biodrami na prawo i lewo i rękami. Troszkę się poruszasz, mąż będzie Cię asekurować i wesele zaliczone.
      Co do nagrywania nadmiernie siedzących osób - powiedz kamerzyście, że sobie nie życzysz. Jak to nie pomoże, powiedz pani albo panu młodemu aby to przekazali nadgorliwemu kamerzyście. Film zawsze można zmontować tak, żeby Ciebie na nim nie było kiedy siedzisz tylko przy zabawach, toaście itd.
      Też nie lubię zmuszania do czegokolwiek i kiedy ktoś mnie nadmiernie namawiał do tańca czy to na imprezie w klubie czy zorganizowanej po prostu nadawałam swojej wypowiedzi bardziej stanowczy ton i działało. Zawsze też możesz powiedzieć, że nie tańczysz z nikim innym jak z mężem. Normalni faceci na weselu powinni się wtedy wycofać.
      • iiffa Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 14.11.11, 11:43
        Nie, gorzej, nie nagrywają jak siedzimy, tylko jak już próbowałam jednak trochę zatańczyćsad No i te ciągłe nagabywania ze wszystkich stron - czemu siedzimy, nie bawimy się - robimy przykrość parze młodej, tacy młodzi a nie tańczą, mamy brać przykład z ludzi po 70 - że niby się bawią na parkiecie itp. itd.
        • klawiatura_zablokowana Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 15.11.11, 11:03
          W życiu bym nie pomyślała, że nietańczenie ma mi sprawiać przykrość jako pannie młodej big_grin
          Co najwyżej, jeśli już bardzo wypada, zatańcz raz dla porządku z panem młodym, wtedy "zaliczone" smile
    • angazetka Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 14.11.11, 12:25
      Nie umiem tańczyć, nie czuję rytmu itd. Ale wiesz co? Mam to w nosie. Jak chcę tańczyć, to tańczę i nie analizuję, czy ktos to ocenia. Może przestań myśleć o tym, że na filmie będziesz, wyluzuj.
    • tivee Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 16.11.11, 20:54
      Może to raczej problemy z błędnikiem czy coś w tym stylu. Z tego co piszesz brak koordynacji ruchowej przejawia się nie tylko w tańcu i ma mało wspólnego z poczuciem rytmu.
      Sądzę, że dla Ciebie dodatkowo stresującym i paraliżujacym problemem są inne osoby, które mogą Ci się przyglądac z różnych powodów, nie koniecznie tanecznych.

      Na weselach pojawiają się też osoby przeciwne w pewnym sensie do Ciebie i sądzę, że jeśli juz to one skupiają na sobie uwage. A są to ludzie nie umiejący tańczyc lub mający swój specyficzny układ choreograficzny a jednocześnie uważających się za Lwy Parkietu i ogólnie za super tancerzy. Szczególny problem pojawia się wtedy gdy taki Lew porwie cię do tańca.
    • agniesiek Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 22.11.11, 10:26
      hej,
      nie przejmuj się. jak to ktoś napisał, to ludzie mają problem, a nie ty. to przecież nietakt namawiać kogoś do czegoś, czego on/ona nie chce.
      też nie tańczę (na swoim weselu zrobiłam wyjątek), ale na szczęście znajomi i rodzina o tym wiedzą i mnie nie męczą. najgorzej było z moim facetem, bo on nieźle tańczy i to lubi i chciałby ze mną zatańczyć, ale też się już przyzwyczaił, że taka jestem i tyle.
      kiedy ktoś mnie prosi do tańca mówię, że dziękuję,a le nie tańczę. parę razy dałam się zaprosić, okazało się, że depczę i jestem ogólnie drewniana i już mnie nie prosiły te osoby big_grin
    • kol.3 Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 24.11.11, 18:37
      Warto sobie zdać sprawę z tego że:
      - nie będzie umiał tańczyć ten ,kto będzie tańca unikał. A i kompleksów się przy tym nabawi niepotrzebnie.Trening czyni mistrza i jeśli powiesz sobie "nie umiem tańczyć i nie nauczę się" to faktycznie się nie nauczysz i tańczyć nie będziesz.
      Ja bym proponowała zapisać się z mężem na prosty kurs tańca towarzyskiego prowadzony prze dobrych nauczycieli, np w domu kultury, bez trudnych rumb itp. i przechodzić ze 2-3 kursy pod rząd. Wierz mi masa ludzi to robi.Można dodatkowo trenować w domu. Na pewno będzie lepiej i na imprezach poczujesz się pewniej. Na Twoim miejscu zrobiłabym to dla męża, który tańczy i nie trzeba go tej przyjemności pozbawiać. Bierz byka za rogi i nie poddawaj się i nie wmawiaj sobie, że czegoś nie potrafisz. Potrafisz wszystko.
      • iiffa Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 24.11.11, 23:06
        przypadkiem zajrzałam dziś, więc odpisuję. NIE WMAWIAM sobie, że nie nauczę się tańczyć. Ja odkąd pamiętam zaczęłam chadzać regularnie na kursy tańca (tak gdzieś od 12 roku życia na pewno). Najpierw ćwiczyłam z zapałem, potem z coraz większą determinacją. W sumie byłam już chyba na 15 czy 17 różnych kursach, zwykle w różnych miastach, różnie prowadzonych itp. Nie jestem nastolatką, mam 32 lata, znam swoje słabe i mocne strony i wierz mi albo nie ja nie potrafię zapamiętać najbardziej podstawowych sekwencji ruchów jakiegokolwiek tańca. Nawet przy takim do tyłu -do przodu-do tyłu do przodu -do tyłu do przodu mylę się przy trzecim takcie i potem do końca piosenki nie umiem trafić w rytm. Wiem, że to dość hmmm... upokarzające. Ćwiczyłam z partnerem, ćwiczyłam przed lustrem, ćwiczyłam na lekcjach indywidualnych i nic. Nawet przy wolnych tańcach umiem pokopać i podeptać partnera, co przy 15 latach prób na parkiecie z okazji różnych - było dla mnie straszne. Zanim poznałam mojego męża wychodziłam na parkiet kiedy ktoś mnie zapraszał-no jasne, bo jakże inaczej, podobno ćwiczenie czynie mistrza! -zwykle na początku tańców i miałam do końca zabawy spokój, bo panowie poobserwowali sobie moje poczynania i zwykle nikt więcej mnie już nie zapraszał (no chyba, że jakiś pan był poza lokalem, to mogłam liczyć w sumie na 2 zaproszeniabig_grinbig_grinbig_grin). Zdarzało się, że ktoś zostawiał mnie w połowie tańca -odprowadzał do stolika, częściej zdarzało mi się szeptane do ucha "spokojnie, posłuchaj: raz dwa trzy raz dwa trzy" przy czym to szeptane "raz dwa trzy" mogło być równie dobrze modlitwą mnichów tybetańskich wymawianą po aborygeńskutongue_out
        bo nijak nie pomagało mi w złapaniu rytmusad(( Za to na weselach dość często byłam śledzona okiem kamery (tu tańców było więcej) no a potem tańce były komentowane ku radości innychuncertain

        Od biedy jestem w stanie zapamiętać na czas trwania kursu jeden podstawowy krok prostego tańca np. walca angielskiego czy czaczy ale oświeć mnie jak to się ma do puszczanych potem piosenek? Na kursie tanecznym dla amatorów muzyki "weselnej" też byłamwink wszyscy chwalili instruktorów, niestety kroku, jaki polecali do zatańczenia właściwie każdej piosenki nie byłam w stanie powtarzać dłużej niż 6 sekund - znów to samo, pomyłka i potem niemożliwość wbicia się w rytm już do końca.
        W każdym razie wydałam już mnóstwo kasy na kursy, ale wydałabym jeszcze więcej gdybym tylko zdołała się nauczyć. To, że nie umiem tańczyć to naprawdę dla mnie spory problem i wierz mi, że zwyczajnie zazdroszczę ludziom, którzy w miarę swobodnie tańczą ...
        • iiffa Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 24.11.11, 23:20
          Dodam jeszcze, że moja determinacja w nauczeniu się miała swój ukryty cel. Jestem nauczycielem w dwóch liceach w dużym mieście i zawsze chciałam móc pojawić się na studniówce u swoich kochanych uczniówbig_grin Niestety (dla mnie niestety) uczniowie bawią się cały czas z nauczycielami, więc pojawienie się musi wiązać się z podstawową chociaż umiejętnością poruszania kończynami na parkieciewink
        • tivee Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 24.11.11, 23:34
          W trakcie obserwacji innych par na pewno zauwazyłaś, że nie wszyscy sa urodzonymi tancerzami, ale tym sie nie przejmują. Często widzę pary, które bez względu na muzykę tańczą swoim rytmem (najczęściej wolnym, bujającym ) obracając się tak jak przy wolnych przytulańcach. Może w tym jest jakiś sposób, przecież nie trzeba robic układów kroczków, obrotów i skomplikowanych wygibasów. A jak ktoś sie pyta czemu nie tańczysz, zawsze możesz powiedziec, że Cię but obciera wink
          • iiffa Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 24.11.11, 23:51
            ale ile taki wolnych przytulańców można zatańczyć? i jak już to tyko z moim mężem, bo przecież ktoś, kto mnie zaprosi do tańca to zaprasza mnie raczej do tańczenia a nie dreptania.

            >A jak ktoś sie pyta czemu nie tańczysz, zawsze możesz powiedziec, że Cię but obciera wink
            Nie, ja tylko nie potrafię tańczyć, nie jestem NAIWNĄ kłamczuchą, która sądzi, że ktoś uwierzy w takie prymitywne kłamstwo.
          • boginiwbikini86 Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 25.11.11, 07:16
            tivee napisała:

            > W trakcie obserwacji innych par na pewno zauwazyłaś, że nie wszyscy sa urodzony
            > mi tancerzami, ale tym sie nie przejmują. Często widzę pary, które bez względu
            > na muzykę tańczą swoim rytmem (najczęściej wolnym, bujającym ) obracając się ta
            > k jak przy wolnych przytulańcach. Może w tym jest jakiś sposób, przecież nie tr
            > zeba robic układów kroczków, obrotów i skomplikowanych wygibasów. A jak ktoś si
            > e pyta czemu nie tańczysz, zawsze możesz powiedziec, że Cię but obciera wink

            o tak, uwielbiam takie porady. Przecież autorka nie pyta o skomplikowane układy kroczków i obrotów tylko o podstawy. Jak ktoś nie potrafi nauczyć się prowadzić samochodu to radzisz mu żeby pobawił się w kąciku samochodami-zabawkami? A co do obcierania buta - po co jej radzisz, by narażała się na ośmieszenie? Przecież niewygodne obuwie to nr 1 jeśli chodzi o wykręty przed tańcem tuż za nr dwa czyli fikcyjnym skręceniem kostki
            • tivee Re: jak przetrwać na weselu -antytalencie taneczn 25.11.11, 23:24
              Ok, czyli zachowujemy maksymalna powagę wypowiedzi (bo chyba nie każdy widziałwink, co znaczy, że nie trzeba brać tego poważnie).
              Zauważ, że autorka wątku była na wielu kursach i nic nie pomogły. A ja skomplikowanych układów nie proponuje, uważam tylko, że nie od razu trzeba rezygnować z wszelkich tańców, tylko można dostosować niektóre do swoich możliwości. Lepiej zatańczyć kilka przytulańców, a te, które się da w miarę możliwości "spowolnić” Większy problem to chyba taniec z innym partnerem niż mąż.

              A co do tańców z innymi partnerami to nawet jak ktoś radzi sobie w tańcu to może mieć problemy z dostosowaniem się do czyjegoś, obcego rytmu, układu kroków czy innych nawyków tanecznych. Zazwyczaj na weselu znajdzie się, chociaż jeden pan, z którym panie unikają tańczenia.
    • 1irishgirlname Taniec -proszę o pomoc 25.11.11, 07:32
      Dziewczyny, jak nauczyć się takiego kroku jak w 44 sekundzie tego filmiku? Widuję na weselach sporo osób w ten sposób tańczących cały wieczór do wszystkich szybkich piosenek i ja, antytalencie taneczne, bardzo bym chciała się tego nauczyć. Niestety nie umiem znaleźć żadnego filmiku instruktażowego. Z góry dziękuję
      • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 25.11.11, 08:25
        ale którego filmiku?
        • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 25.11.11, 08:39
          5th_element napisała:

          > ale którego filmiku?

          www.youtube.com/watch?v=F-EuO548AgY

          • kasiekk_11 Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 08:10
            chodzi o ten szybki kawałek? Krok podstawowy w "sambie dyskotekowej"?
            • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 09:05
              Nie, na filmiku jest ro reklamowane jako DODATEK - NAUKA TAŃCA UŻYTKOWEGO, samba jest po tym króciutkim fragmencie tańca użytkowego, jeśli się nie mylę
              • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 09:10
                no samba disco właśnie
                • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 10:58
                  dzięki zatem, naprawdę nie wiedziałam, że to krok samby. Wpisałam sobie w wyszukiwarkę i oczu nie mogę oderwać. Bossshhhh, co bym dała, żeby umieć tak tańczyć. Niestety nadal poszukuję instruktażu do najbardziej podstawowego kroku coś w stylu do przodu-do tyłu, bo nie umiem za tańczącymi nadążyćbig_grin
                  • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 11:01
                    Acha, oglądam to ... - czyli to jest ta samba? www.youtube.com/watch?v=m1Am06nZYkA
                  • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 11:32
                    to nie jest krok właściwej samby tylko "samby disco". Taki ratunkowy właśnie smile
                    • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 11:40
                      rytm paam, paam, pam-pam smile
                      nózka w prawo, nóżka w lewo, nóżka z prawej wędruje w tył a lewą przytup.
                      Mi by pomogło rozrysowanie na podłodze chyba. Generalnie kroki widzę jakby na podłodze. I tak sobie dumam że ktos bez wyobrazni przestrzennej moze sobie nie radzic w tej materii. Moze trzeba sie z tym pogodzic (ja nie umiem szpagatu zrobic a bardzo bym chciala, a koszykowka czy siatkowka to dla mnie czarna magia bo mi blednik wariuje jak mam rece w gorze wink)
                      • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 12:03
                        TAM dalej w filmiku jest pokazane wlasnie jak kroki powstaja. I pewnie na tej ich DVD to by bylo. VChba zaryzykowalabym 39 zl za plyte smile
                      • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 12:36
                        > rytm paam, paam, pam-pam smile
                        > nózka w prawo, nóżka w lewo, nóżka z prawej wędruje w tył a lewą przytup.
                        > Mi by pomogło rozrysowanie na podłodze chyba. Generalnie kroki widzę jakby na p
                        > odłodze. I tak sobie dumam że ktos bez wyobrazni przestrzennej moze sobie nie r
                        > adzic w tej materii.
                        Haha, dzięki, ja tych kroków nie widzę nie tylko na podłodze, ale nawet w przestrzeni kosmicznej ich nie ma

                        Moze trzeba sie z tym pogodzic (ja nie umiem szpagatu zrob
                        > ic a bardzo bym chciala, a koszykowka czy siatkowka to dla mnie czarna magia bo
                        > mi blednik wariuje jak mam rece w gorze wink)
                        Staram się pogodzić jak umiem, pewnie z tym szpagatem to bym się szybko pogodziła, ale wiesz, nie jesteśmy zapraszani na imprezy, w których dominuje przez większość wieczoru i nierzadko nocy robienie szpagatów, nie słyszysz w kółko - a może byśmy sobie poszli trochę szpagatów porobić? czy mogę cię prosić do szpagatutongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out i nie obserwujesz jak 90-letnia ciocia,która ledwo się trzyma na nogach nagle zaczyna gimnastykę artystyczną uskuteczniać a nie tylko szpagaciki. Myślę, że dużo tracę na tym, że nie umiem tańczyć, pracuję wśród roztańczonego towarzystwa, często są imprezy "integracyjne" na parkiecie i wiem, że przez ten mój brak nie jestem do końca akceptowana - uważają mnie za naburmuszoną babę, która nie raczy zniżyć się do ich poziomuuncertain
                        • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 12:48
                          haha usmialam sie wink
                          no ale na imprezach na trawce tez siedze jak guła i wbijam sie w trawnik skamieniała zamiast poleciec w podskokach za piłką, bo PILKI_NIENAWIDZE. I nikt mnie tego nie nauczy. Moze to przez traume w szkole sredniej - mialam stuknieta wuefice. (w podstawowce wf uwielbialam).

                          Ale to nie jest tak ze Ty tanca nie lubisz, wiec ten klopot (nienawidzenia) masz z głowy. Moze, no nie wiem, po jakims drinku by Ci opory przeszly? Ale Ty musisz miec taneczne towarzystwo z drugiej strony - w moim towarzystwie jest masa ludzi, ktorzy umieja tylko podrygiwac, podskakiwac albo bujac sie z nogi na noge jak tresowany mić w cyrku i nikt problemu nie widzi big_grin
                          • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 13:09
                            big_grin fajnie, że Ci humor poprawiłam. Już sobie postanowiłam, że przed aplikacją do kolejnej firmy będę przeprowadzała śledztwo w sprawie integracji pracownikówbig_grinbig_grinbig_grin Mam pecha, że trafiam ciągle na fanatyków tańca. Zamiast jak normalni ludzie siedzieć sącząc piwo/kawę/herbatę to nawet domowa posiadówka kończy się tańcamibig_grin Drinka na rozluźnienie próbowałam nieraz, niestety nie robi on u mnie nic poza atakami migreny. W sumie też dobrze, bo potem już mi wszystko jedno i szczerze zaczynam nienawidzić tańcatongue_outtongue_outtongue_out ale żeby nie było - pląsam sama w domu przy każdej muzyce, tylko to jest właśnie takie z nogi na nogębig_grinbig_grinbig_grin jak mi w czasie studiów koleżanka niespodziewanie weszła do pokoju to mi powiedziała, że myślała, że ja mam jakiś atak drgawkowytongue_out haha wtedy się jeszcze łudziłam, że może nie jest tak źle
                            • 5th_element Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 13:27
                              bardziej niz brak umiejetnosci to chyba masz pecha do towarzystwa. Sredni statystyczna to wlasnie bujany mis plus siedzenie przy stole. Dla mnie taniec jest przyjemnoscia i jak mialabym sie zmuszac do wygibasow na pokaz to juz przyjemnoscia by przestal byc sad.
                              Nie wiem co Ci poradzic. Czy leci z nami psycholog? Bo chetnie posluchalabym mądrali w tej kwestii (pisze serio)
                              • 1irishgirlname Re: Taniec -proszę o pomoc 30.11.11, 13:35
                                A tam psycholog, dla mnie już psychiatrabig_grin A co do towarzystwa to zwykle niepijący/mało pijący (to ok, bo ja też nie gustuję) i tańczący w każdej wolnej chwili. Zaczęło się chyba od szkoły średniej, gdzie zaprzyjaźniłam się z dziewczyną tańczącą i startującą w konkurach tańca towarzyskiegobig_grin Żeby nie było zapisałam się do klubu, ale sama rozumiesztongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka