Dodaj do ulubionych

przejazd samochodem-zwyczaje

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 18:20
Witajcie!
Zostalismy z moim narzeczonym poproszeni o to by przewieźć parę młodą
(naszych przyjaciół) samochodem na ślub i ze ślubu na wesele. No wlaśnie i
teraz jest problem bo my zupelnie nie wiemy jak to sie powinno odbywać. Tzn
czy ja moge jechac z moim narzeczonym z przodu a para mloda z tylu czy moze
musza z mlodymi jechac swiadkowie(samochod 5 osobowy)? Rozumiem ze mu
jedziemy jako pierwsi na czele kolumny, czy mamy jechac wolno czy szybko, tzn
czy mamy dostosowywac predkosc do osob jadacych za nami czy to oni maja
dostosowywac sie do nas? I czy kierowca tj. moj narzeczony ma otwierac i
zamykac drzwi auta panstwu mlodym czy robi to pan mlody? Jak to u Was
wygladalo. Pozdrawiam. Magda
Obserwuj wątek
    • cannella Re: przejazd samochodem-zwyczaje 21.09.04, 20:34
      U nas wyglądało to tak, że do ślubu wiózł nas ojciec chrzestny pana młodego. Ustaliliśmy, że drużbowie jadą własnym autem, bo 5 osób w strojach balowych to tłum, niezależnie od rozmiarów samochodu. Musicie dokładnie opracować wszystkie szczegóły: na którym miejscu usiądzie panna młoda (podpowiem, że najlepiej z tyłu, za pasażerem), na którym pan młody (najodpowiedniejsze będzie to obok panny młodej), od której strony samochód zaparkuje przed kościołem, na którą stronę para młoda będzie wysiadać, a kto rozwinie czerwony dywan (w naszej parafii nie jest praktykowane).

      O ile nie jesteś świadkową, radziłabym zastanowić się nad Twoją obecnością w tym samochodzie - co bardziej tradycyjne mamy mogą zaprotestować przeciwko obecności "kogoś trzeciego" między młodymi, taki przesąd wink A poza tym będzie wyglądało, jakbyście podwozili młodych okazją, a nie o to chodzi.

      Jestem na świeżo po wszystkich dyskusjach typu "to się, a to się nie," więc chętnie służę pomocą, jeśli będziesz miała jeszcze pytania.

      Pozdrawiam,
      Cannella
      • a_weasley A świadek do tramwaju? 26.01.05, 13:58
        cannella napisała:

        > O ile nie jesteś świadkową, radziłabym zastanowić się nad Twoją obecnością w
        ty
        > m samochodzie - co bardziej tradycyjne mamy mogą zaprotestować przeciwko
        obecno
        > ści "kogoś trzeciego" między młodymi, taki przesąd wink A poza tym będzie
        wygląd
        > ało, jakbyście podwozili młodych okazją, a nie o to chodzi.

        Już mniejsza o mamy i przesądy, przede wszystkim musi się w wozie pary młodej
        (a nie gdzieś w kolumnie) znaleźć miejsce dla świadków, a to już w
        pięcioosobowym wozie wyczerpuje limit miejsc (chyba że prowadzi świadek).

        >
        > Jestem na świeżo po wszystkich dyskusjach typu "to się, a to się nie," więc
        chę
        > tnie służę pomocą, jeśli będziesz miała jeszcze pytania.
        >
        > Pozdrawiam,
        > Cannella
    • Gość: Aga Re: przejazd samochodem-zwyczaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 11:22
      A my sami planujemy przejazd, tzn. mąż będzie prowadził a ja obok... Świadkowie
      razem w drugim samochodzie smile
    • amalita Re: przejazd samochodem-zwyczaje 02.02.05, 11:29
      Powiem Ci jak bylo u mnie:
      Poniewaz mialam spora suknie, nie chcialam jechac ze swiadkami w samochodzie:
      dlatego my mielismy wynajety z szoferem, a poprosilismy kuzyna, aby on wiozl
      swiadkow. Samochod ze swiadkami jedzie przodem, a mlodzi za nimi. Przesad mowi,
      ze swiadkowie "sprawdzaja" czy droga jest OK, w sensie, czy nie jedzie kondukt
      pogrzebowy, bo to przynosi pechasmile, ale to taka dygresja.
      W Waszym przypadku, jesli twoj narzeczony ma wiezc mlodych, to moze najpierw
      ustalcie, ile osob ma byc w tym samochodzie?
      - czy ze swiadkami, (wtedy sie nie pomiescicie,)
      - jesli tylko mlodzi, to i tak Twoja obecnosc jest tu troche "nie przyszyl ni
      przylatal", bo on pelni role szofera, i powinien wlasnie otwoerac drzwi itd.
      Jesli chodzi o tempo jazdy, to z kosciola na wesele mlodzi najczesciej
      odjezdzaja jako ostatni, wiec to nie ma znaczenia.
      • a_weasley Re: przejazd samochodem-zwyczaje 02.02.05, 13:58
        amalita napisała:

        > - czy ze swiadkami, (wtedy sie nie pomiescicie,)

        co w tej wersji przecina dyskusję - a gdyby nawet jakaś wielka limuzyna, czajka
        czy coś, to dlaczego dziewczyna kierowcy, a nie np. dziewczyna świadka, albo
        ktoś z rodziny młodych?

        > - jesli tylko mlodzi, to i tak Twoja obecnosc jest tu troche "nie przyszyl ni
        > przylatal", bo on pelni role szofera, i powinien wlasnie otwoerac drzwi itd.

        Dobrze mówi.

        > Jesli chodzi o tempo jazdy, to z kosciola na wesele mlodzi najczesciej
        > odjezdzaja jako ostatni, wiec to nie ma znaczenia.

        Acz MSZ raczej dostojnie niż rajdowo.
    • Gość: yskyerka Re: przejazd samochodem-zwyczaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 12:50
      U nas będą trzy samochody: nas zawiezie moja przyjaciółka (jej chłopak będzie
      siedział z przodu, my z tyłu), drugim pojadą rodzice, a trzecim świadek z żoną
      i świadkowa z narzeczonym.
      • amalita Re: przejazd samochodem-zwyczaje 02.02.05, 12:54
        Przesad mowi, ze prowadzic auto mlodych powinien mezczyzna. Czemu, nie wiem,
        ponoc tak jest. Tak samo jak pierwsze zyczenia powinny byc od mezczyzny. Ale
        zastrzegam, ze to nie oznacza ze nie mozna jechac z kobietasmile wszak ponoc
        jestesmy lepszymi kierowcamismile) hihi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka